Koszmar z ulicy Wiązów

Dyskusje o zagranicznych filmach.
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1974
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Koszmar z ulicy Wiązów

Post autor: kacrudy » 2017-11-17, 20:32

Koszmar z ulicy Wiązów - seria amerykańskich horrorów produkowanych w latach 1984-2010, których głównym antybohaterem był Freddy Krueger. Zapoczątkowany przez Wesa Cravena, za kamerą stawali później inni ludzie. Łącznie wszystkie części zarobiły tylko w USA 307 500 000 $.

Oglądaliście? Co sądzicie o tej serii? Fenomenalna, moim zdaniem! Co tu dużo mówić, Freddy Krueger to już klasyka horrorów, spełniło się więc marzenie tegoż czarnego charakteru - nie został zapomniany. :-P
Oto więc moje oceny wszystkich części wraz z króciutką opinią:

Koszmar z ulicy Wiązów - majsterszyk, 10/10. Czuć, że wyszedł spod ręki Cravena, Krueger naprawdę straszył, skądkolwiek by nie wyskoczył. Sceny zabójstw niekiedy bardzo mocne, na dodatek muzyka potęgująca napięcie.
Koszmar z ulicy Wiązów 2: Zemsta Freddy'ego - zaczynał się dobrze, niebezpieczny autobus - ciekawy zabieg. Ale im dalej w głąb, tym gorzej. Tu już bardzo mało tej efektowności i elementu zaskoczenia, w dodatku Freddy "wbija" na imprezę i ciacha, kogo się da. Muzyka nadrabia jednak film, więc 7/10 mogę dać.
Koszmar z ulicy Wiązów 3: Wojownicy snów - zdecydowanie lepszy od dwójki, do tego wróciło kilku bohaterów z części pierwszej. Sceny zabójstw znowu są krwawe i wciągające, nie ma nudy. 9/10 musi być.
Koszmar z ulicy Wiązów 4: Władca snów - zmęczenie materiału. Widać jak na dłoni, ale jeszcze jest w miarę. Na tej części powinna się seria zakończyć. No ale tak się nie stało. 7/10.
Koszmar z ulicy Wiązów 5: Dziecko snów - nuda i przewidywalność. Freddy coraz mniej straszny, próbuje się już zrobić z niego cwaniaczka z czarnym humorem. No nie wyszło to mu na dobre. 5/10.
Freddy nie żyje: Koniec koszmaru - a co to było, to ja nie wiem. Freddy lata na miotle, pajacuje, chyba chciano zrobić parodię tej serii. 2/10.
Nowy koszmar Wesa Cravena - zaczęło się naprawdę nieźle, powrócił klimacik Cravena, scena zabójstwa męża Heather całkiem niezłe, ale później sam Craven zaczął się gubić, jakby sam nie wiedział, co jest snem, a co jawą. 6/10.

Reszty nie widziałem i w najbliższym czasie nie zamierzam. Jestem ciekaw, co wy sądzicie. :-)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Filmy zagraniczne”