Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-07-26, 08:53

Tak się kończy napisanie scenariusza kiedy od ponad roku nie widziałem ani jednego odcinka Kiepskich. Nie obcuję z dialogami, nie słysze ich i wychodzi to mniej naturalnie, zapominam schematy i w pewnym momencie czułem, że już sam się tu pogubiłem. W każdym razie dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie. Może następnym razem wyjdzie coś sensowniejszego ;-) Prawdopodobnie na wakacjach opublikuję jeszcze jeden.
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-08-07, 17:50

Zaczęcam do przeczytania. Scenariusz napisany 5 POSTACIAMI (ŻADNYCH EPIZODYCZNYCH)


"BEZBŁĘDNE KOŁO"

Scena 1. Sypialnia.

Halinka: Ferdek śpisz?
Ferdek: No śpię, a bo co?
Halinka: Ferdek bo ja mam pytanie. Co ty dzisiaj robiłeś?
Ferdek: Halinka, co ty za głupie pytania mi zadajesz po nocach? Co ja zem miał kurde robić. To samo żem robił wczoraj robił.
Halinka:A co będziesz jutro robił.
Ferdek: No jak co będę robił Halinka? To samo co żem dzisiaj zrobił.
Halinka: A pojutrze zrobisz to samo co zrobisz jutro tak?
Ferdek: No jak nie jak tak kurde.
Halinka: To znaczy co ty będziesz właściwie robił
Ferdek: No jak co będę robił. Żył będę Halinka, defekację zrobię, zjem śniadanie, pooglądam co się w świecie złego stało, a potem to Halinka ja pójdę do pośredniaka w celu znalezienia zatrudnienia i zapewne tam usłyszę, że pracy dla ludziów z moim wykształceniem to nie ma w tym kraju.
Halinka: Wiesz co Ferdek ja mam wrażenie że my od pewnego czasu to utknęliśmy w takim błędnym kole.
Ferdek: Jakim kole bo nie rozumiem?
Halinka: No zobacz Ferdek, cały czas jest to samo z zapierdzianego fotela do zapierdzianego łózka, z zapierdzianego łóżka do zapierdzanego fotela?
Ferdek: No tak. A co się w tym Halinka ci się nie podoba?
Halinka: Wszystko! Nie chciałbyś może jakiejś większej różnorodności w życiu?
Ferdek: Jakiej różnorodności Halinka, co ty pieprzysz dobrze jest jak jest kurde.
Halinka: No tak bo tobie wygodnie w tym kole. Kręcisz sie jak beczka.
Ferdek: Wiesz co Halinka, weź już nie pierdziel. Bo ja tego słuchać już nie mogię. Musisz spać Halinka żeby do roboty rano wstać.

Scena 2. Salon. Halinka szykuje się do wyjśćia. Ferdek siedzi na fotelu i pije mocnego fulla.
Ferdek: O Halinka co to tak dzisiaj wolno. Zaraz się spóźnisz do szpitala Halinka.
Halinka: A co ty mnie tak poganiasz?
Ferdek: Ja nie Halinka. Ja się martwię byś ty się nie spóźniła i żeby cię nie wypierdzieli z służby zdrowia.
Halinka: Ty już się nie martw tylko obierz ziemniaki dobra?
Ferdek: No jak nie jak tak Halinko kochanie ty moje.
Halinka: A coś ty taki miły?
Ferdek: Ja miły? Co ty Halinka jak ja zawsze taki miły jestem przecież kurde.
Halinka:Ja już muszę iść, ale jak potem wyczuję od ciebie chociaż jedną kroplę alkoholu to wiesz gdzie się spotkamy.
Ferdek: Wiem, wiem.
(Halinka wychodzi po chwili pukanie)
Ferdek: Otwarte!
Wchodzi Paździoch.
Marian: Widzę, że dziś małżonka spóźniona.
Ferdek: A po panie pieprzy po nocach pierdoły zamiast spać panie.
Marian: Ha, i tak ma pan lepiej moja żona Helena tylko przydusza mnie poduszką.
Ferdek: No, ale co by się panie nie działo. Wypijmy za te smutki.
Marian kładzie pół litra na stół i polewa Ferdkowi i sobie.
Marian: Panie Ferdku czy lubi pan banany?
Ferdek: Jakie banany?
Marian: Owoce, afrykańskie egzotyczne o fallusowym kształcie.
Ferdek: Ale, że o co się rozchodzi bo nie wiem co pan sugierujesz?
Marian: Nic nie sugeruję sąsiedzie, chciałem tylko powiedzieć, że owoce te nadają się do produkcji dżemów, które są przepyszne i bardzo pożywne.
Ferdek: No to panie bardzo interesujące jest co pan mówisz, ale może wypijmy bo procenty wywietrzeją. No to kogo bongo.

Scena 3. Ferdek wychodzi na korytarz. Z kibla wychodzi Boczek.
Ferdek: O panie Boczek chuju jeden co pan tu kurde robisz?
Boczek: Ja nic tylko stoję.
Ferdek: Panie to weź pan wypieprzaj stać gdzie indziej bo pan widnokręga mi tylko zasłania.
Boczek: Ale co pan taki nie miły jak zawsze
Ferdek: Wypieprzaj grubasie jeden bezbożniku ja dla takich pogańskich grubasow miły być nie muszę jasne kurde?
Boczek: Ta, a pan to kiedy ostatnio w kościele był.
Ferdek: A gówno to pana obchodzi kiedy ja zem gdzie był.
Boczek: Bo ja panie wiem, że jak pani Halineczka panu daje na tacę to ja wiem, że pan to na wino wydajesz.
Ferdek: Wypierdalaj!
Wychodzi Helena:
Helena: Co to za darcie mordy. Jeszcze jedno słowo i powystrzelam jak szczury.
Boczek: Bo pan Ferdek to mnie tu religii uczy pani Paździochowo.
Helena: A mnie to gówno interesuje wypieprzaj pan bo pan tu nie mieszkasz.

Scena 4. Ferdek śpi na salonie. Wchodzi Halinka.
Halinka: Ferdek? Ferdek!
Ferdek: Co jest Halinka, noc już jest?
Halinka: Niestety jeszcze nie.
Ferdek: O Halinka, jak już żeś jest to powiedz mnie kiedy będzie obiad?
Halinka: A ziemniaków nastrugałeś?
Ferdek: O kurde! Halinka! O zapomniałem! Taka długa kolejka u pośredniaka była, że aż mnie nogi w dupę weszły i ciurli Halinka, oj jak kurde ciurli.
Halinka: Tak długo stałeś?
Ferdek: Strasznie długo Halinka, a jaki gorąc tam był Halinka, o ja pierdziele.
Halinka: To wiesz co ja teraz powiem. Wiesz jak długo poczekasz na obiadek? Jak długo. Do usranej śmierci nierobie zasrany (wychodzi do kuchni)
Ferdek: A idźże idźże.

Scena 5. Sypialnia
Halinka: Ferdek śpisz?
Ferdek: Spię,a bo co?
Halinka: Ferdek co ty właściwie dzisiaj zrobiłeś. Jak ty nic nie zrobiłeś.
Ferdek: Nogę, żem od stoła dokręcił.
Halinka: Ale przecież noga się nie ruszała.
Ferdek: No nie ruszała sie kurde, ale jakbym nie dokręcił to by się poluzowała i by się zaczęła gibać.
Halinka: Ferdek chłopie, powiedz ty mnie, ale szczerze? Ty się nie nudzisz takim życiem. Przecież to jakieś błędne koło. W kółko to samo.
Ferdek: Halinka, bo ty sama se to koło toczysz. Wczoraj o tym samym mi tu pierdzieliałaś.
Halinka: Ta i wiesz co będę o tym mówiła, aż w końcu się zacznie toczyć w drugą stronę,
Ferdek: No to ja pragnę ci oświadczyć, że ja tych pierdół słuchać to nie będę. Bo ty pierdzielisz Halinka.
Halinka: Nudzi cię to?
Ferdek: Strasznie.
Halinka: To won na kanapę?
Ferdek: Z przyjemnoscią. Dobranoc pani.

Scena 6. Ferdek siedzi na fotelu. Halinka szykuje się do wyjścia.\

Halinka: I jak się panu na kanapie spało?
Ferdek: A powiem pani, że bardzo, ale to bardzo wygodnie kurde.
Halinka: To niech się pan przyzwyczai bo ja pana do łoża wpuszczać nie zamierzam.
Ferdek: A idźże idźże. Szybciej Halinka bo ci zaraz tramwaj spierdzieli.
Halinka: Ty się o mnie nie martw tylko ziemniaków nastrugaj na obiad.
Ferdek: Jak sobie pani życzy. Do widzenia. Bóg z tobą.
Halinka: Nierób. (wychodzi)

Pukanie.

Ferdek: Otwarte.
Marian: Dzień dobry panie sąsiedzie. Słyszałem, że pana żona dzisiaj nie w humorze.
Ferdek: A panie daj pan spokój, pierdzieli panie i pierdzieli, ze się żyć odechciewa.
Marian: To tak jak moja. Ona chce by mi się odechciało żyć, ale ja jestem silniejszy.
Ferdek: No to co panie, zapijmy te zmartwienia.
Marian: Zgadzam się panie Ferdku.
Polewa sobie i Ferdkowi.
Marian: Panie Ferdku co pan sądzi o alpakach?
Ferdek: Jakich alpakach?
Marian: Zwierzętach górskich.
Ferdek: Ale o co się rozchodzi bo nie rozumiem?
Marian: Dowiedziałem się dzisiaj, że z ich wełny można wydziergać najtrwalszą damską bieliznę. A wie pan mnie jako dilerowi takiego towaru taki towar byłby na wagę złota.
Ferdek: I co jedziesz pan w góry?
Marian: Tak panie Ferdku. Więc zgodzi pan, że to dobry czas by się rozgrzać.
Ferdek: No jak nie jak tak. No to góra z górą.

Scena 7. Ferdek wychodzi z mieszkania. Z kibla wychodzi Boczek.
Ferdek: Panie Boczek grubasie pornograficzny. Przecież nadało się panu ekskomunikancję na korzystanie z węzła
Boczek: Eee.. Panie ja tu tylko przejezdnie tak mnie cisło.
Ferdek: Panie w dupie to i w dupie pana mam.
Boczek: Panie pan w ogóle miłosierdzia w sobie nie masz w dupę węża.
Ferdek: O panie Boczek obłudniku zasrany pan mnie będziesz religii uczył gnoju jeden.
Boczek: Panie, ale nie od razy tak z ryjem dobre bo ja sie nie dam.
Ferdek: Pan mnie tu kultury uczyć nie będziesz grubasie.

Wychodzi Helena:
Helena: Co to za darcie mordy? Cicho po rozstrzele jak psy.
Boczek: Bo pani Paździochowo bo pan Ferdek to niekulturalny jest.
Helena: A mnie to gówno obchodzi panie Boczek. Wypieprzaj pan stąd bo pan tu nie mieszka.

Scena 8. Ferdek śpi na fotelu w okół leżą puszki mocnego fulla. Wchodzi Halinka.

Halinka: Co za nierób wąsaty jeden. Ferdek!
Ferdek: Co? Co kurde Halinka już wróciłaś?
Halinka: Tak jak widzisz Ferdziu. Jak ci minął dzień beztroskiego pierdzenia na fotelu.
Ferdek: Ja nie Halinka, ja żem dziś dużo zajęciów miał.
Halinka: Ta niby jakie?
Ferdek: O Halinka, aluminium segregancji poddałem jak widać.
Halinka: Ferdek! Nie kompromituj się. Ziemniaki obrałeś?
Ferdek: O kurde Halinka! O ziemniaczkach zapomniałem kurde. W pośredniaku Halinka to taka kolejka była, a jaki upał Halinka, ciurkiem się ze mnie lało, Halinka, ciurkiem kurde.
Halinka: Wiesz co Ferdek. Idź do Stasia i kupże sobie to durne wino i wypieprzaj z tego domu.

Scena 9. Ferdek pali papierosa pod kiblem. Wchodzi Paździoch ubrany w kurtkę z puchu.
Ferdek: O to pan panie Marianku. Jak tam wyprawa po Alpaki.
Marian: Panie daj pan spokój. Skurwysyny nie zwierzęta. Ale odkryłem coś innego.
Ferdek: Niby co kurde.
Marian: Powiem panu jutro, tradycyjnie zresztą. Ta sama pora?
Ferdek: Ta sama pora.
Marian: No to do zobaczenia sąsiedzie.

Scena 10. Sypialnia.
Halinka: A gdzie mi się tu pan do łóżka pakujesz. Won na kanapę spać.
Ferdek: Halinka, dajże ty mi już spokój.
Halinka: Nie Ferdek bo to przez ciebie utknęłam w tym błędnym kole. Z roboty do domu z roboty do domu z domu do roboty.
Ferdek: Ale Halinka przecież dobrze jest jak jest. Tak wygląda życie Halinka.
Halinka: To wiesz ja w dupie mam takie życie zaraz wezmę żelazko...
Ferdek: Halinka, nie szalej bo to nie jest żadne błędne koło.
Halinka: A co to niby jest?
Ferdek: Halinka to jest bezbłędne koło.
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 8453
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Pabfer » 2018-08-07, 18:01

PLUSY:
Pomysł na odcinek
Brak postaci epizodycznych
Pierwsza scena w sypialni
Scena z Haliną szykującą się do pracy
Rozmowa z Paździochem- to celowe nawiązanie do Pierwszej Miłości z tymi alpakami?
Zakończenie

MINUSY:
Realizacja pomysłu, bo wyszedł odcinek o niczym, taki dziwny...
Reszta scena z Haliną
Scena z Boczkiem- nie lubię jak Ferdek jest dla niego bezinteresownie chamski

8/10
Obrazek
Awatar użytkownika
WKCM
Waldek
Waldek
Posty: 392
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: WKCM » 2018-08-07, 18:08

Scenariusz lepszy od poprzedniego. Na plus pierwsza scena, która fajnie otworzyła odcinek oraz pierwsza połowa drugiej. Fajny występ Paździochowej, Paździoch i jego nietypowe tematy do rozmów również ciekawe. Ładnie zrobiony efekt błędnego koła, miałem wrażenie że sceny się powtarzały i to plus. Szkoda, że niezbyt wiele to wniosło do odcinka. Dobra puenta na zakończenie. Minusy to zdecydowanie za dużo przekleństw, Ferdek zbyt agresywny wobec Boczka oraz te wstawki Ferdka że go ciurli, że ciurkiem się z niego lało. Nie podobał mi się też występ Boczka i zarysowanie jego postaci oraz lekko denerwująca Halina.

7/10
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-08-07, 22:52

Widzę, że oceny mocno wyższe od "Demona". Dziękuję, za poświęcony czas na przeczytanie. Jako ciekawostkę dodam, że miało być jeszcze jedno trzecie kółko, ale uznałem, że moglibyście się tym zanudzić i skróciłem do dwóch.

Mam w planach następny scenariusz. Nie wiem kiedy go opublikuję. Jak nie będzie do końca wakacji - to w czasie bliżej nieokreślonym.
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Bździuch » 2018-08-07, 23:03

Niezły odcinek, na pewno lepiej niż poprzednio ;-) . 5 bohaterów wyszło na dobre odcinkowi. Tylko strasznie wtórny temat, no i długość scenariusza na minus, dopiero się zaczął i już się skończył. Trochę nudy i mało zabawnych tekstów, głównie irytująca Halina.


+ Pierwsza scena zaczynała się dość wtórnie, ale trochę zmieniłeś "tor" i było już lepiej
+ Klimat
+ "Ale co pan taki nie miły jak zawsze" :-P rozwalił mnie ten tekst, nie wiem czemu, strasznie absurdalny jest dla mnie i śmieszny
+ "Halinka: Ferdek co ty właściwie dzisiaj zrobiłeś. Jak ty nic nie zrobiłeś.
Ferdek: Nogę, żem od stoła dokręcił.
Halinka: Ale przecież noga się nie ruszała.
Ferdek: No nie ruszała sie kurde, ale jakbym nie dokręcił to by się poluzowała i by się zaczęła ruszać"

+ Ferdek o pierdzieleniu Haliny
+ Pierdzielenie od rzeczy Paździocha, choć najpierw mnie wkurzało
+ Zakończenie :-)

n 4 scena całkiem niezła, ale za bardzo podobna do "Wesołych Świąt"

- Identyczna fabuła jak w "Zaciętej Płycie"
- Halina z tymi ziemniakami
- Nudy dużo
- Nazywanie Boczka ch*jem i mówienie żeby wyp*erdalał bez aż tak dużego powodu (korzysta z kibla)

Ok. 6/10
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Ferdas Kiepski
Boczek
Boczek
Posty: 290
Rejestracja: 2015-08-27, 19:15

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Ferdas Kiepski » 2018-08-08, 08:07

Niestety, ale moim zdaniem jest to kolejny Twój fatalny scenariusz. Wybacz, że tak krytykuję, nie tworząc żadnych prac od siebie, ale mam nadzieję, że nie weźmiesz tego do siebie. Na minus przede wszystkim dwie żałosne sceny z Boczkiem i stosunek Ferdka do tego bohatera. Nie wiem co to miało być, Kiepski chyba nigdy nie był aż tak chamski bez powodu wobec sąsiada. Nazywanie Boczka ch*jem od tak? Serio? Sam temat pracy również nie za ciekawy, kompletnie nie wciągnęła mnie ta fabuła lub, jak ktoś woli, jej brak. Sceny z Paździochem oceniam neutralnie, ale również były one dość słabe. Reszta na minus łącznie z zakończeniem, które o dziwo okazało się dobrym zwieńczeniem Twojego dzieła.

Z bólem serca 1/10
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-08-31, 11:55

Nowy scenariusz.
Ten scenariusz rozpoczyna nowy sezon.


"GRA W CHOWANEGO"

Scena 1. Ferdek wchodzi na korytarz z siatką piwa. Z kibla wychodzi Boczek.
Boczek: O dzień dobry panie Ferdku. Widze, że pan piwko masz.
Ferdek: A no mam. Nie powiem. Zaznam zaraz relaksacji umysłowo duchowej jak to mawiają mnichowie, panie, starożytni.
Boczek: Panie, ale dej pan chociaż jednego.
Ferdek: Panie, nie dam, bo sam mało mam.
Boczek: Panie, ale pan aż.. dwa, cztery.... sześć piw masz pan w mordę jeża. Grzdyla chociaż pan daj.
Ferdek: Panie Boczek, ale co to jest sześć piw, prawda? Ja se zaraz Polsata załącze i panie, na pierwszej reklamie se 2 wypiję, na drugiej reklamie se panie 2 wypiję i na 3 se panie wypiję dwa, a na czwartej to proszę pana wengentacja też będzie.
Boczek: No, panie, ale bądź pan człowiekiem.
Ferdek: Panie, pan mnie tu człowieczeństwa nie nauczaj, dobre kurde. I w ogóle wypieprzaj pan stąd bo pan tu nie mieszka tylko u siebie na górze.
Boczek: A byśta was okradli z tych browarów, za moją krzywdę.

Scena 2. Ferdek wchodzi do salonu, kładzie siatkę z piwami na stół i włącza telwizję.
Studio Wiadomości.
Redaktorka (Rakowska) : Witam państwa w naszym programie informacyjnym A co to kogo obchodzi ja nazywam się Tamara Nocnamara i będę dla państwa czytać wiadomości.
Na ekranie pojawia sie rysunek mocnego fulla.
Redaktorka: W dniu dziejszym zgłoszono rekordową ilośc kradzieży znanego na całą polskę piwa Mocny Full. Piwa nie zniknęły tylko z mieszkań, ale także z sklepów, fabryk i hurtowni.
Reportaż z Malinowską.
Malinowską: No ktoś podpierdzielił. Było, a nie ma! I co ja będę teraz sprzedawała, przecież menele nie kupią ziemniaków. Oni tylko to piwsko chlali, piwsko chlali, a potem tylko za sklepem szczali, a potem znowu chlali. A teraz jak nie ma piwa to co będzie.
Redaktorka: Jak państwo widzcie mocny full zniką z tąd i zewsząt. Nawet wasze domowe zapasy was nie uchronią. Jeśli nawet mieliście mocnego fulla schowanego gdzieś w czeluściach to zapewniam państwa, że już go nie ma.

Ferdek: Jak nie ma jak jest (patrzy na siatkę, za chwilę orientuje się, że jest pusta)
Ferdek: O kurde.

Scena 3. Złomowisko. Ferdek siedzi z Badurą i złomiarzami.
Badura: Ja to się panie w ogóle tym nie martwię i powiem panu szczerze panie Ferdku, że ja to w powarzaniu mam.
Ferdek: A to czemu?
Badura: Bo panie ja to se wino mam. Truskawkowanie panie, Wiśniowe panie, Malinowe panie. Żyć nie umierać.
Bocian: Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
Stasiek: A jak ma się co się lubi to się po tym sra.
Badura: Stasiek weź no ty tu nie pierdzieli. Posegregowałeś te puszki?
Stasiek: Nie ma puszków, bo nie ma browarów.
Badura: A no to nie wiem, znajdźże se jakieś zajęcie. Pozbieraj złom czy coś.
Stasiek: Co ja mam niby zbierywać, jak se nim menele nie piją. Jak se menele nie piją to pożądni pracownicy nie mają co zbierać.
Badura: To wygląda, że to może byc kryzys ekonomiczny przez to. Zwłaszcza dla naszego fachu.
Ferdek: No, ale panie to co teraz będzie kurde?
Badura: Nie wiem, gówno panie.
Stasiek: I to panie z cebulą na wierzchu heheh.

Scena 4. Dom Kozłowskiego.
Kozłowski: Panie Ferdku, kradli, kradną i będą kraść.
Ferdek: No, ale panie Prezesie, na co piwo kraść.
Kozłowski: A jakby pan kradł pieniądze to na co by pan kradł.
Ferdek: Że jak na co, bo nie rozumiem.
Kozłowski: Na co by pan spożytkował fundusze?
Ferdek: Że kradzione?
Kozłowski: No jak nie jak tak panie Ferdku kochany.
Ferdek: No to panie po pierwsze primo w edukancję dzieciów, bo drugie primo to bym wersalkie zmienił bo proszę...
Kozłowski: Panie nie pierdziel pan. Masz pan milion złoty, co pan kupujesz najpierw kurka wódka?
Ferdek: Pierwsze... to nie wiem... może u stasia bym se piwo jedno w ramach celebrancji panie..
Kozłowski: I o to sie panie rozchodzi. Ktokolwiek browary kradnie ten jest panie geniuszem. Po co kraść pieniądze narażać się panie do kryminały wpieprzać się. A jak se ktoś browara panie ukradni to to jest ledwo wykroczenie panie...
Ferdek: No dobra panie, ale kiedy przestanie tak podpierdzielać.
Kozłowski: A co to pana obchodzi. Na co panu to piwo. Piwo to proszę pana moczopędne jest. A ja panu pokaże co lepszego. Foka! Chodźże tu!
Kozłowska: No idę, co się drzesz Andrzej.
Kozłowski: Dej, że panu Ferdkowi burbonu. Niech wie jak to smakuje.
Kozłowska: Z colą czy bez panie Ferdku.
Ferdek: To może bez.
Kozłowski: Zgadzam się burbon, tylko czysty jak mężczyzna, a nie jak p*&#a.

Scena 5. Ferdek wchodzi na korytarz. Z kibla wychodzi Boczek.
Ferdek: O panie Boczek gnoju jeden.
Boczek: Co panie tak nie miło. Ja żem tylko się przyglądał.
Ferdek: Panie bo od pana piwem czuć.
Boczek: A no czuć, bo se piwo mam w mordę jeża.
Ferdek: Jak pan piwo masz jak piwa panie nie ma w całej polsce.
Boczek: Panie bo ja se piwo ważę panie i se pije ile se chcę.
Ferdek: Panie, dej pan szklaneczkę chociaż.
Boczek: Co daj, co daj. Daj to pan wiesz kto był?
Ferdek: Panie Boczek, grubasie babiloński, przecież jak mnie pan dasz trochę to się nic nie stanie kurde!
Boczek: Panie mało mam... Jak se zaraz Polsata włączę to na jednej reklamie to se całe wiadro wypije.
Ferdek: Wiesz pan co, pan to jesteś menda większa od Paździocha panie i wypieprzaj pan stąd w podskokach grubasie obłudny.
Boczek: A pewnie, że se wypieprzam bo teraz to se będą gwiazdy baleta mongolskiego tańcowały w mordę jeża.

Scena 6. Ferdek siedzi w salonie i ponownie ogląda "A kogo to obchodzi"
Redaktorka: Nowe fakty w sprawie tajemniczych kradzieży mocnego fulla. Policji udało sie ustalić, że stoi za tym enigmatyczny sprawca zwany Piwokradem.
Ferdek: Piwokrad zasrany kurde.
Redaktorka: Mamy w studiu pana policjanta Romka Sromka, który opowie nam co zrobić jeśli napotkamy się na tego tajemniczego jegomościa.
Romek (Jerzy Mularczyk): No więc, to najpierw trzeba rozpoznać prawda tak (smark), tego, kto jest w ogóle tak (smark). Jesli ktoś się delektuje piwem prawda, tak (smark) to należy powiadomić organy specjlane (smark) w celu pojamania go tak.
Ferdek: Kurde no co za graj. Na co kurde w tej policji żeście jesteście jak mamy jescze by szukać kryminalistów kurde?

Do mieszkania wchodzą Waldek i Jolasia.

Jolasia: Put, put można wejść i ogrzać się wnet ogniskiem paleniskiem domowym?
Ferdek: Cel wizyty podać najsampierw.
Jolasia: Do tatusia najukochańszego w droszę wyruszliśmy przybyliśmy i piwkiem raczyć uraczyliśmy. Dej, że cycu to piwo.
Waldek wyciąga z torby butelkę amerykańskiego piwa.
Ferdek: A co to za gówno kurde?
Waldek: Piwo z ameryki co żem przywiózł z Texasa...
Jolasia: Cicho Waldemar głupcze parobku. Chciałby tatuś skosztować przyjemnośći spróbować.
Ferdek: No jak nie jak tak.
Jolasia: Bo my tatusia to poczęstować uczęstować piwka szklaneczką filiżaneczką uraczyć, jeśli on też się czegoś poraczy.
Ferdek: Zara, że o co się rozchodzi.
Jolasia: Nie ma nic za darmo raczej nie inaczej.
Ferdek: A za co?
Jolasia: Za czajnik.

Scena 7. Ferdek wychodzi na korytarz. Z kibla wychodzi Paździochowa.
Helena: O pan Ferdek, rzadko tu ostatnio pana widzę, mało piwka to i mało wizyt.
Ferdek: Pani Paździochowa, co się pani tu wpieprza, jak to panią gówno interesuję.
Helena: Ja się nic nie wpieprzam. Denerwuje mnie że wy mężczyźni zachowujecie się jak niewyżyci przedszkolaki. Marian to samo. Piwo! Piwo! Tylko to piwo.
Ferdek: Przepraszam, a pan Marianek to może nie ma jakiejś szklaneczki piwa?
Helena: Nie ma skradzione w okolicznościach niewyjaśnionych. I dobrze. Żegnam!

Scena 8. Sypialnia.
Ferdek: No i Halinka ja sie pytam po co ten Piwokrad skradł dobytek narodowy mocny full piwo jasne.
Halinka: Ferdek puknij się w ten swój wąsaty łeb. Ja słyszałam, że było coś zatrute, musieli wycofać. I niedługo nowa partia zostanie puszczona.
Ferdek: A przepraszam cię bardzo. Co z piwami zakupiony przezemnie skradzionymi w domu tym w salonie.
Halinka: No co Ferdek gówno, przecież jak ty wypijesz to nawet nie wiesz jak sie nazywasz,a co dopiero ile wypiłeś.
Ferdek: O nie Halinka, ty ze mnie nie będziesz robiła tutaj alkoholika kurde. Bo ja jestem piwoszem ja piję dla relasku prawda, dla przyjemności prawda.
Halinka: Ferdek, pierdziel pierdziel ja posłucham. Dobrze wiemy, że problemy alkoholowe to ty masz nie od dzisiaj. A odkąd cię poznałem. Na pierwszą naszą randkę przyszedłeś po piwie, i wziąłeś mnie na piwo.
Ferdek: Na piwo z sokiem Halinka, na piwo z sokiem, a to jest różnica. To gest męski miłosny.
Halinka: Ferdek, błagam cię nie pierdziel. Ja muszę spać by rano spać, a nie słuchać o jakichś Piwokradach, którzy nawet nie istnieją. Mówię ci dzień góra dwa i to twoje ochydne piwsko wróci do każdego zieleniaka i marketu.
Ferdek: O nie Halinka, ta sprawa bagatalizowana być nie będzie. I ja teraz pójdę i napiję sie kurde. Ale nie piwa kurde. A wódki. I ja wychodzę i niem kiedy wrócę.
Halinka: A rób co chcesz tylko drzwi zamknij, żeby nie przyszedł jakiś piwokrad i nie ukradł na przykład pieniędzy.

Scena 9. Pod kiblem. Ferdek pije wódke i pali papierosa. Z kibla wychodzi Paździoch.
Marian: O pan Ferdek. Jak nie ma piwa to wódka. Jak nie będzie wódki to wino. Jak nie będzie wina to bochen chleba i denaturat.
Ferdek: Panie odpieprz się pan dobre kurde?
Marian: No już, już panie Ferdku nie unoś się. Jestem po Pana stronie.
Ferdek: Panie powiedz mnie pan kurde co to za piwokrad jeden i gdzie ja mogę gnoja znaleźć i mu panie kopa w dupę zasadzić.
Marian: Panie Ferdku to nie jest żadna gra w chowanego. Niezależnie co ludzie mówią, o skażonej partii czy o innych pierdołach chcę pana ostrzec.
Ferdek: Przed czym niby kurde.
Marian: Piwokrad to nie żaden mit. Niech pan lepiej to zostawi w spokoju. On jest inteligentiejszy, sprytniejszy i zaradniejszy od pana.
Ferdek: Panie,a skąd pan wiesz.
Marian: Zostaw to pan. Pij pan swoją berbeluchę i siedź jak mysz pod miotłą. Dobranoc.

Scena 10. Złomowsiko noc.
Ferdek: Panie Badura słyszałeś kiedy pan o kimś o imieniu Piwokrad?
Badura: Piwokrad?
Ferdek: Piwokrad.
Badura: Nie... nie wydaje mi się. A cóż to za jegomość panie Ferdku.
Ferdek: To ten co browary podpierdziela. I ja panie nie wiem jak, ale znajdę gnoja i mu kopa w dupę zasadzę.
Badura: Ale panie kto to jest?
Ferdek: No właśnie kurde o to sie rozchodzi, że nikt nic nie wie.
Słychać dzwonienie telefonu.
Badura: A co to karwa kafka.
Bocian: Szefie bo tutaj ta budka telefonicza to normalnie wydzwania.
Badura: No to no ca czekasz karwa kafka, weź odbierz. Może papież.
Bocian: Halo? Panie Ferdku to do pana.
Ferdek: Do mnie, ale że kto?
Bocian: Mowi, że jakiś Piwokrad.
Ferdek: O kurde.
Ferdek idzie do telefonu.
Ferdek: (przerażony) Halo... Ferdynand Kiepski... jestem ...
Piwokrad (zniekształcony głos) : Wiem kim pan jesteś.... i podobno mnie pan szukasz Powodzenia, Hhahahah. (telefon sie rozłącza)
Ferdek: O kurde.

KONIEC
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
WKCM
Waldek
Waldek
Posty: 392
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: WKCM » 2018-08-31, 12:56

Przechodząc do rzeczy: dla mnie akcja dzieje się zdecydowanie za szybko i sam scenariusz jest bardzo krótki. Zwracam też uwagę na błędy ortograficzne i to też na minus: "z tąd", "zewsząt", nazwa Mocny Full z małych liter. W tym scenariuszu czułem klimat sezonów 25-26. Nie spodobała mi się scena numer 3, na złomowisku, dla mnie słabe te teksty złomiarzy. Na plus jednak scena 8, łóżkowa. Świetny tekst Ferdka o randce. Neutralne programy w TV, tak samo scena u Kozłowskiego. Niepotrzebna dla mnie obecność Jolasi z Waldkiem. Daję ocenę 6/10.

Edit: Ocena idzie o jeden punkt, bo pisząc ocenę myślałem, że jest to po prostu urwane zakończenie.
Ostatnio zmieniony 2018-08-31, 13:01 przez WKCM, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-08-31, 12:59

WKCM pisze:
2018-08-31, 12:56
Od razu zadam pytanie: czy ten scenariusz będzie miał drugą część? Bo tak wynika z zakończenia.

Będzie miał około 5-6 częśći. Zamierzam wprowadzić metaplot. Nie wiem kiedy będą następne póki co.
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Szymek_19 » 2018-08-31, 15:43

Plusy
Pomysł na odcinek
Pierwsza scena
Wywiad z Malinowską
Program "A kogo to obchodzi"
Jolasia (o dziwo)
Scena łóżkowa

Neutral
Scena ze złomiarzami
Scena pod kiblem
Zakończenie

Minusy
Miejsami zbyt wulgarni bohaterowie
Błędy ortograficzne i interpunkcyjne
Katar Romka
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-09-07, 23:17

"CZŁONEK"

W poprzednim odcinku:

Redaktorka: W dniu dziejszym zgłoszono rekordową ilośc kradzieży znanego na całą polskę piwa Mocny Full. Piwa nie zniknęły tylko z mieszkań, ale także z sklepów, fabryk i hurtowni.

Ferdek: Jak nie ma jak jest (patrzy na siatkę, za chwilę orientuje się, że jest pusta)
Ferdek: O kurde.


Ferdek: No i Halinka ja sie pytam po co ten Piwokrad skradł dobytek narodowy mocny full piwo jasne.
Halinka: Ferdek puknij się w ten swój wąsaty łeb. Ja słyszałam, że było coś zatrute, musieli wycofać. I niedługo nowa partia zostanie puszczona.

Marian: Piwokrad to nie żaden mit. Niech pan lepiej to zostawi w spokoju. On jest inteligentiejszy, sprytniejszy i zaradniejszy od pana.
Ferdek: Panie,a skąd pan wiesz.
Marian: Zostaw to pan. Pij pan swoją berbeluchę i siedź jak mysz pod miotłą. Dobranoc.

Ferdek: Panie Badura słyszałeś kiedy pan o kimś o imieniu Piwokrad?
Badura: Piwokrad?
Ferdek: Piwokrad.
Badura: Nie... nie wydaje mi się. A cóż to za jegomość panie Ferdku.
Ferdek: To ten co browary podpierdziela. I ja panie nie wiem jak, ale znajdę gnoja i mu kopa w dupę zasadzę.

Bocian: Szefie bo tutaj ta budka telefonicza to normalnie wydzwania.

Ferdek idzie do telefonu.
Ferdek: (przerażony) Halo... Ferdynand Kiepski... jestem ...
Piwokrad (zniekształcony głos) : Wiem kim pan jesteś.... i podobno mnie pan szukasz Powodzenia, Hhahahah. (telefon sie rozłącza)
Ferdek: O kurde


Scena 1. Noc. Ferdek dobija się do Paździochów.
Ferdek: Panie Paździoch, otwieraj pan! Otwieraj pan kurde!
Paździochowa (wychodzi z kibla): Co pan tak mordę drzesz?
Ferdek: Gdzie jest Marian Paździoch.
Paździochowa: Pod stasiem! Z domu został dzisiaj wypieprzony.
Ferdek: A za co? Jak można spytać?
Paździochowa: A za impotenctwo!
Ferdek: Jak to za impotenctwo kurde bo nie rozumiem o co się rozchodzi.
Pażdziochowa: Wie pan co. Chce pan się napić panie Ferdku?
Ferdek: W zasadzie to ja jestem tutaj w sprawie kryminalnej na temat złodzieja piwów; pseudonim Piwokrad niebezpiecznego przestępcy i kryminalisty w jednym...
Paździochowa: W zasadzie to też o to się rozchodzi. Pan wejdzie.

Scena 2. Salon Paździochów. Helena nalewa Ferdkowi wódki.
Paździochowa: Proszę pana zdrowie.
Ferdek: No to pimpek - pimpek..... (wypija) aaa... dobra wódka.
Paździocha: Panie Ferdku mam pytanie skąd pan wiesz o tym całym Piwokradzie?
Ferdek: No jakże skad kurde, całe media o tym huczą bo przecież kurde piwa nakradł zamiast do roboty porządnej pójść to kradnie kurde.
Paździochowa: No widzi pan. Teraz piwa. A kiedyś coś innego. My z Marianem znamy tego Piwokrada. Marianowi też coś kiedyś ukradł.
Ferdek: Że co niby?
Paździochowa: Mówiąć w bardzo prostym języku to ukradł mu genitalia.
Ferdek: Ale, że jak to niby bo nie rozumiem?
Paździochowa: No normalnie przyszedł, odciął, wziął i poszedł.
Ferdek: Ale, że jak kurde, po co kurde?
Paździochowa: Dlatego, że Marian za dużo dociekał. Za dużo chciał wiedzieć. Ten mu ukradł przyrodzenie, a Marian z tych nerwów wyłysiał. Panie Ferdku pan to zostawi, chyba że pan chce siadać na muszli klozetowej do usranej śmierci. To co jeszcze po jednym?

Scena 3. Łóżkowa.
Ferdek: Halinka śpisz?
Halinka: Śpię, bo co?
Ferdek: Bo Halinka ja ci muszę coś bardzo ważnego powiedzieć, ale to kurde bardzo ważnego, nie wymagającego zwłoki.
Halinka: No to jak musisz to mów.
Ferdek: Halinka ja ci to powiem, ale ja ci to mówię w tajemnicy lekarskiej i ja bym cię prosił o zachowanie powagi sytuacji.
Halinka: Ferdek mówże co masz powiedzieć bo ja nie mam czasu na pierdoły.
Ferdek: Halinka bo ja ci muszę powiedzieć, że Marian Paździoch to nie ma przyrodzenia.
Halinka: Jak nie ma jak ma. Jeszcze niedawno pojawił sie na oddziale z podejrzeniem złamania członka.
Ferdek: Jak ma jak nie ma. I złamać to się też Halinka nie da bo tam kości nie ma kurde.
Halinka: Jak widzisz się da. Jest to wykonalne medycznie. I na własne oczy widziałam przyrodzenie Mariana Paździocha. Może i nie jest okazałe, ale napewno jest. A ty Ferdek jak masz zamiar takie głupoty pieprzyć po nocy to prosze mnie opuścić i iść opowiadać te pierdoły do swoich kolegów meneli.
Ferdek: Ale Halinka ja ci mówię, że Paździochu to jaja Piwokrad ukradł, ten co piwa ukradł. Bo Paździochowa mówiła, że mu ukradł i że mu włosy ukradł też.
Halinka: Ferdek ostrzegam cię jeszcze raz usłyszę w tym domu słowo Piwokrad to spotkamy się wiesz gdzie.
Ferdek: Ale Halinka on do mnie dzwonił.
Halinka: Kto?
Ferdek: No jak kto Piwokrad kurde. I on miał głos taki straszny Halinka kurde.
Halinka: Dosyć Ferdek żebym ja zaraz nie zadzwoniła wpierw do izby wytrzeźwień, a później do adwokata.
Ferdek: Halinka ja nie wytrzymie ja idę się napić kurde.
Halinka: No i do zobaczenia. Arivederci Roma.

Scena 4. Sklep u Stasia. Paździoch pije wódkę. Podchodzi Ferdek.
Ferdek: Panie Paździoch musimy poważnie porozmawiać.
Paździoch: Z panem poważnie. Ciekawe na jaki temat o wódce czy o piwie?
Ferdek: Bardziej o piwie.
Paździoch: Piwa nie ma. Rozmowa skończona sąsiedzie.
Ferdek: Panie nie wykręcaj pan wężą dupą. Pan wie o czym mówię.
Paździoch: A pan wie, ze prosiłem pana byś pan nie wkładaj kija w mrowisko.
Ferdek: Panie ja w przeciwieństwie do pana mogę jeszcze kij kurde włożyć.
Paździoch: Panie co pan pieprzysz karwasz barabasz?
Ferdek: To że został pan żeś kurde okradziony przez Piwokrada i on panu jaja ukradł.
Paździoch: Kto panu takich pierdół naopowiadał panie Ferdku. Zapewniam pana, że moje przyrodzenie jest w najlepszym porządku.
Ferdek: Tak to co on panu ukradł niby?
Paździoch: Nikt nic mi nie ukradł. On mnie oszukał. Byłem członkiem zoorganizowanej grupy przestępczej. Wtedy on się pojawił. Swoimi mackami zreformował całe stowarzyszenie pozbawiając mnie człońkowstwa. Spychając na dno.
Ferdek: No dobra panie, ale co z tym członkiem?
Paździoch: Straciłem członkostwo, nie członka. Zresztą się pan spyta żony, ostatnio wylądowałem na oddziale z pewną dolegliwośćią. A pan panie Ferdku... za dużo docieka.
Ferdek: Panie bo on do mnie dzwonił kurde.
Paździoch: To w takim razie miło było pana znać sąsiedzie. Może wypijemy naszą ostatnią wspólną butelkę wódki.
Ferdek: Panie co pan pierdzielisz. Gnojowi kopa w dupę zasadzę i się skończy babci sranie.
Paździoch: A co jeśli on nie ma dupy?
Ferdek: Jak to nie ma dupy?
Paździoch: Nigdy nie powiedziałem, że Piwokrad jest człowiekiem, ale też tego nigdy nie zaprzeczyłem. No to pimpuś pimpuś?

Scena 5. Ferdek siedzi w salonie. Wchodzi Boczek.
Boczek: Wołałeś pan to żem przyszedł panie Ferdku.
Ferdek: Panie siadaj pan.
Boczek: Panie Ferdku, a co pan taki miły dzisiaj?
Ferdek: Panie Boczek bo ja do pana pytanie mam.
Boczek: A jakie co kuźwa?
Ferdek: Panie czy pan wierzysz w zjawisko paranormalne?
Boczek: Że w co?
Ferdek: W gówno panie, w duchi panie, w kosmitów panie?
Boczek: A... panie gówno mnie to obchodzi. Ja tam se wolę panie dobrze zjeść niż o pierdołach myśleć.
Ferdek: Panie wiesz pan co? Pan to jesteś debil. Bo pan w ogóle nad problemami społecznymi panie sie nie zastanawiasz.
Boczek: Panie, a co mnie to gówno interesuje. Niech se w rządzie myślą za mnie. Ja to se wolę kiszki panie usmażyć.
Ferdek: Wiesz pan co? Debil pan jesteś i tyle. I w ogóle wypieprzaj pan stąd. Bo ja tu pana na poważne rozmowy zapraszam a pan co tu za pierdoły opowiada panie.
Boczek: Panie, bo mnie to gówno interesuje. A pana co tak to interesuje panie? Piwo se pan pij.
Ferdek: Jakie piwo, jak nie ma piwa! O to właśnie się rozchodzi panie Boczek.
Boczek: Jak nie ma jak jest. Dzisiaj już w sprzedaży była. Panie skażona partia była i tyle panie.

Scena 6.
Ferdek pije piwo na złomie z złomiarzami.
Ferdek: Piwokrad kurde gównokrad kurde. Nie było a jest.
Bocian: A- a co panie panie z tym telefonem co tu dzwonił.
Ferdek: Co no gówno. Juz nie dzwoni kurde.
Stasiek: Może zadzwoni.
Ferdek: To ja nie odbiere. Heheh
Badura: Cisza!
Stasiek: Co jest Kazmierz, co tam mordę drzesz?
Badura: Bo to jednak nie jest panie takie łatwe. Piwokrad istnieje. I jest niebezpieczny.
Ferdek: Ale, że jak to.
Badura: Nie zadzwoni bo juz dzwonił.
Bocian: No i co powiedział.
Ferdek: No właśnie kurde, co powiedział.
Badura: Powiedział kilka niecenzuralnych słów na k. I się rozłączył.
Stasiek: Pewnie po piwku był.
Bocian: Albo dwóch i nawet.
Badura: Panie Ferdku, pan będzie czujny, pan trzymie komórkię i niech pan czeka.
Ferdek: Ale że na co.
Badura: Na telefon od niego.

Scena 7. Łóżkowa. Ferdek szuka ładowkarki na stoliku nocnym.
Ferdek: Halinka widziałaś gdzieś moją prądownicę do komórki.
Halinka: No gdzies tam powinna leżeć. A na co ci teraz.
Ferdek: No jak na co kurde, do dzwonienia
Halinka: Ale po ci dzwonić teraz o 3 nad ranem.
Ferdek: Bo na telefon ważny może czekam.
Halinka: Od kogo niby.
Ferdek: Ja ci Halinka mogiem powiedzieć kurde, ale obiecaj, że nie będziesz się wymądrzała dobre.
Halinka: No obiecuję.
Ferdek: Na piwokrada czekam połączenie.
Halinka: Ferdek ty masz chyba jakieś zaburzenia. Przecież to twoje durne piwsko wróciło do sklepów.
Ferdek: Ale Piwokrad Halinka dalej na wolności jest. I to jest kryminalista ty wiesz, że Paździoch to z nim w kryminale robił.
Halinka: Ferdek , ostatnio to ty mówiłeś że Paździoch nie ma genitalii, więc jak ja mam coś wierzyć.
Telefon dzwoni.
Ferdek: O kurde. Halinka odbierz.
Halinka: Ferdek z czym znowu masz telefon. Sam odbierz.
Ferdek: Halinka, ale ja się boję.
Halinka: O daj to. Halo...
Rozłącza się.
Ferdek: I co?
Halinka: Paździoch pijany, czeka na ciebie pod trzepakiem.

Scena 8. Ferdek wychodzi z mieszkania. Z kibla wychodzi Boczek.
Boczek: O pan Ferdek a co pan tak po ciemaku?
Ferdek: Panie wypieprzaj pan stąd sam bo ja nie mam czasu na wypierdzielenie pana własnoręcznie.
Boczek: O panie, a gdzie to tak pan gonisz pewnie na wódkie.
Ferdek: Panie gówno to pana obchodzi.
Boczek: Panie, bo ja też chcę się wódki napić.
Ferdek: Panie to se pan kup co mnie to gówno interesuje.
Boczek: Bo jak pan mnie weźmiesz ze sobą to ja panie nic pani Halineczce nie powiem, a jak pan mnie nie weźmiesz...
Ferdek: Panie żona wie. Więc kolokwialnie pan mnie możesz gówno zrobić. Dobranoc.
Boczek: A żebyście się udławili tą wódką. Za moję krzywdę.

Scena 9. Ferdek wychodzi na podwórko, ale nie widzi Paździocha.
Ferdek: Panie Paździoch, panie Paździoch gdzie pan jesteś. Panie Paździoch?
Zza kontenera wychodzi Stasiek.
Stasiek: Paździocha tu nie ma. Był, ale nie ma.
Ferdek: To gdzie jest.
Stasiek: Panie nie wiem, ale szlajał się tu w szlafroku panie wypił pół litra i poszedł.
Ferdek: Panie to czemu pan żeś go nie zatrzymał ?
Stasiek: Panie bo ja to tutaj za śmietnikiem żem siedział nie. I piłżem se wino kulturalnie. A gdy mnie się panie skończyło to chciałem się dołączyć to już panie spierdzielił.
Ferdek: Kurde no człowiekowi zawsze wiatr w oczy.
Stasiek: Panie Ferdku a jak ten Piwokrad to dzwonił w końcu czy nie dzwonił.
Ferdek: Gówno panie dzwoniło. Paździoch pijany dzwonił, a nie Piwokrad.
Stasiek: A może to Paździoch to on jest.
Ferdek: Paździoch... panie gdzie Paździoch. On Paździocha panie wygryzł ze stanowiska panie.
Stasiek: Panie ja tam się nie znam. Ja tylko tak gadam.

Scena 10. Ferdek wraca na korytarz.
Z kibla wychodzi Helena.
Helena: Dobranoc panie Ferdku.
Ferdek: Zaraz jaka dobranoc.
Helena wyciąga pistolet i strzela do Ferdka.
Helena: Dobranoc panie Ferdku.
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Szymek_19 » 2018-09-08, 08:55

Plusy:
Pierwsza rozmowa Ferdka z Paździochową i kilka ciekawostek o Marianie :D
Obie rozmowy pod Stasiem i negowanie tych ciekawostek wraz z dawaniem nowych :D Szkoda że nie było tekstu "pan jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz"
Czekanie na telefon

Neutral:
Scena łóżkowa

Minusy:
Ferdek chamski dla Boczka
Zakończenie

6/10
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 8453
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Pabfer » 2018-09-08, 20:45

Ocena dwóch najnowszych odcinków z metaplotem naraz- to w końcu całość i najchętniej bym ocenił całościowo całą, kilkuodconkową historię, a nie teraz w trakcie, ale skoro prosiłeś, to pro bardzo, najwyżej ocenię drugi raz :-D :

PLUSY:
Pomysł na metaplot
Program TV
Scena pod kiblem
Scena łóżkowa
Ostatnia scena 1 odcinka
Rozmowa Ferdka i Heleny
Oczekiwanie telefonu
Scena łóżkowa 2
Zakończenie 2 odcinka

MINUSY:
Wywiad z Malinowską
Jolaśka
Złomiarze
Scena u Stasia
Ferdek bezinteresownie zły dla Boczka
Za dużo wulgaryzmów

7/10
Realizujesz nowy styl lepiej niż twórcy, ale to wciąż nowy styl, za którym nie przepadam. (W tym przypadku akurat ocena nie wskazuje na to, że nie przepadam, ale i tak do dychy brakuje, a był potencjał.)
Obrazek
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-09-08, 23:57

Właśnie że metaplot w mojej ocenie lepiej ocenia się pojedyńczymi odcinkami. Wtedy mogę zobaczyć czy budowanie napięcia i plot twisty działają tak jak sobie to wymyśliłem.
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-09-23, 20:35

Nie zapomniałem o metaplocie, ale póki co luźniejszy scenariusz. Jestem z niego dość zadowolony mam nadzieję że i wam się spodoba. :-)


"FOTOGRAFIA"

Ferdek dowiaduje się, że Boczek jest w posiadaniu kompromitującego go zdjęcia. Otyły sąsiad stawia Kiepskim ultimatum. Wkrótce okazuje się, że Boczek posiada nie tylko zdjęcia Ferdka...

Scena 1. Ferdek idzie korytarzem z kibla wychodzi Boczek.
Boczek: O pan Ferdek! Panie Ferdku bo afera jest.
Ferdek: Jak jest? Gdzie niby?
Boczek: Panie bo ja żem widział jak Paździoch panie to gołębia zastrzelił.
Ferdek: Panie Boczek ja bardzo przepraszam siku mnie się chce nie mam czasu na pierdoły.
Boczek: Panie, ale nie tylko to żem se widział. On se jeszcze panie psa zastrzelił i kota panie.
Ferdek: Pies to panie pan jesteś. Do widzenia.
Boczek: Panie Ferdku, ale ja jeszcze sprawę mam do pana.
Ferdek: Panie Boczek no to mów, że pan szybciej bo za potrzebą muszę.
Boczek: Panie pożycz pan pięc złoty.
Ferdek: Prędzej się zesram. (wchodzi do kibla)

Scena 2. Ferdek z Halinką siedzą przed telewizorem i oglądają taniec breakdance.
Ferdek: Halinka weź, że przełącz te głupoty bo to nudne i nieciekawe jest.
Halinka: No to zupełnie jak ty.
Ferdek: Halinka, weź ty nie bądź taka uszczypliwa. Ostatnio to tak kąsasz i kąsasz jak kąsawica kurde jakaś.
Halinka: A weź nie pierdziel. Do roboty byś se jakiejś wziął.
Ferdek: Halinka, ale ty dobrze wiesz, że w tym kraju to roboty dla ludzi z takim wykształceniem to nie ma.
Halinka: Ferdek jak ty masz niepełne podstawowe.
Ferdek: No dobra Halinka, ale wtedy to inne czasy były, szkoły ogólnodostępne nie byli wtedy. Wojenne czasy byli.
Halinka: Skończ już pierdzielić ja cię proszę.
Pukanie
Ferdek: Otwarte.
Wchodzi Boczek.
Boczek: Dobry wieczór.
Halinka: Dobry wieczór panie Boczek czemu zawdzięczamy tę wizytę.
Boczek: Bo ja pani Halinko, to ja żem przyszedł pani coś powiedzieć.
Ferdek: Panie Boczek weź pan nie pierdziel tylko mów pan co pan masz powiedzieć i wypierdzielaj pan bo se oglądamy tańce w Polsacie.
Boczek: Bo pani Halinko to o panu Ferdku jest. Bo ja żem se go dzisiaj o pięć złoty poprosił kulturalnie, a pan Ferdek to mnie nie pożyczył.
Ferdek: Panie Boczek ja się pana pytam czy pan jesteś nienormalny?
Boczek: Bo pani Halinko pan Ferdek powiedział, że nie ma, a potem to poszedł do stasia i se kupił dwa piwa.
Ferdek: Panie Boczku szanowny czy ja panu do gara żurawia zapuszczam?
Halinka: Panie Boczek ja też nie pochwalam alkoholizacji mojego męża, ale przyznam, że jestem trochę zmieszana sytuacją.
Ferdek: Właśnie panie Boczek o co się rozchodzi.
Boczek: Bo pani Halinko pan Ferdek to se piwa w parku wypił i wyrzucił na trawę.
Ferdek: Panie jeszcze słowo i ja pana wyrzucę z tego mieszkania.
Boczek: Ale ja żem se nawet zdjęcie zrobił na komórkię. I panie Ferdku ja żem z tym na policję nie poszedł, a bym mógł w mordę jeża bo za zaśmiecanie trawnika to kara panie jest.
Ferdek: Panie Boczek to ja panu oświadczam, że zaraz za te insynuacje pana utłukę i pana truchło w lesie również wypierdzielę.
Halinka: Panie Boczek, ale o co się dokładnie rozchodzi, czego pan oczekuję.
Boczek: Powiem tak.. śniadanie obiad kolacja.

SCENA 3. ŁÓŻKOWA
Ferdek: Halinka ja się ciebie pytam, dlaczego żeś nie wypieprzyła Boczka.
Halinka: Ferdek przecież ty masz zawieszenie. Nie pamiętasz jak cię prawie zamkęli za notoryczne oddawanie moczu w parku.
Ferdek: Ale Halinka przecież jak ty se to wyobrażasz gotować dla Boczka, przeciez on więcej je niż mamut prehistoryczny.
Halinka: Czyli rozumiem, że mam cię wysłać prosto do więzienia?
Ferdek: Do więzienia Halinka, to się kryminalistów wysyła, a co ja żem kurde zrobił, dwie puszki żem rzucił, bo pan Kazimierz Badura będzie tam się przechadzał to se weźmie i już po problemie.
Halinka: Ferdek, nie pierdziel. Przyjdzie zje raz, wyjdzie, zdefekuje i pójdzie.
Ferdek: Halinka ja ci mówię, że to zły pomysł jest.
Halinka: To trzabyło albo nie wyrzucać puszek w parku, albo dać Boczkowi to zasrane 5 zł.
Ferdek: Zaraz Halinka, a co to my bankomat?
Halinka: Ale wziąłby grubas i by było po sprawie.
Ferdek: Sprawę to ja mu w sądzie zrobię za szantaż Halinka. Ja ci przyrzekam spotkamy się z nim u adwokata.
Halinka: Posłuchaj Ferdek jeden obiad i po sprawie.

SCENA 4.
Obiadek póki co przy stole siedzi tylko Boczek i Ferdek.
Boczek: Panie Ferdku, a co pani Halinka upichciła bo tak ładnie pachnie.
Ferdek: Panie Boczku, weź pan mów mniej niż to wymagane jest w tej chwili, dobrze.
Boczek: Panie Ferdku, ale tutaj tak ładnie pachnie. Kapustka prawda?
Ferdek: Kapustka, kluseczki, suróweczki i kurczaczek.
Boczek: Kurczaczek to moje ulubienie jest. A pan co masz ulubiene, poza wódką oczywiście.
Ferdek: Ja panie Boczek to se lubię zjeść panie kawior prosze pana takie danie rybne ekskluzywne.
Boczek: O panie ja to se wolę kiszki panie. Na kolację panie Kiszki by pani Halinka by mogła zrobić nawet na patelce.
Pukanie. Wchodzą Pupcińścy.
Jolasia: Puk puk? Można na strawę obiadową porą niewieczorową zajść wejść i najeść się do syta z koryta rodzinnego?
Boczek: O Jolaśka, jak ja żem cię dawno nie widział.
Waldek: Zaraz, zaraz a Tatu, a Boczek co se tu robi.
Boczek: Będę jadł panie.
Waldek: No zaraz, ale przecież on wszystko zeżre nam.
Boczek: Co żeżre Walduś? Chłop to silny musi być i żreć dużo a nie pod pantoflem siedzieć kuźwa.
Ferdek: To akurat prawda Walduś jest.
Jolasia: Panie Boczek weź się pan nie wpieprzaj tam gdzie nie pana koryto bynajmniej.
Boczek: Jolaśka ty się tam weź raczej nie fatyguj bo ja żem widział jak latasz nago po tarnogaju.
Waldek: Zara jak co co?
Boczek: A nie wiem Walduś to się żony spytaj. Panie Halinko!!! Niech pani daje tego kurczaka.
Halinka wnosi paterę z kurczakiem. Boczek bierze całą dla siebie.
Boczek: Eeee... coś mały ten kurczak panie. Nie ekologiczny.

Scena 5. Przedpokój. Noc pukanie.
Ferdek: Panie Boczek ja pana ostrzegam, że to jeszcze nie pora śniadaniowa.
Jolasia: Ojcze, to ja synowa twa ukochana w nocy cię nachodzę by powiedzieć wieśći nowe o sąsiedzi z góry otyłym w biedrach bardzo rozbytym.
Ferdek: (otwiera): Mówi.
Jolasia: Tak w drzwiach czy może tatuś woli jakieś rach ciach (wyciąga wódkę)
Ferdek: Ooo.. i to tak zawsze w gości się nie da. Proszę.

Scena 6. Kuchnia.
Jolasia: Ojcze. Ciało moje nagie w pożądaniu męzczyzn wielu jest i ja sobięę sprawęę zdajęęę. Dlatego po osiedlu swym często pomykam bez żadnego okrycia jednak tylko w godzinach porannych gdy ludzie śpią a nie piersi moje nagie podglądają.
Ferdek: Ale do rzeczy co z Boczkiem?
Jolasia: No właśnie zmierzam tam Ojcze przymierzam, że Boczek Arnold sąsiad ten z góry opasły spasły dziwnym trafem przypadkiem przyuważył mnie na przechadzce z gołym zadkiem i innymi częściami ciała mojego nieskalego przez nikogo innego jak przez syna twego. I zdjęcie mi zrobił nagie i w internet zagroził wysłać gdy coś się nie stanie.
Ferdek: Że co niby kurde.
Jolasia: Że obiad kolacja jak i śniadanie po trójnie będzie mu podane. Jeśli przysięga ta się nie zisći każdy zobaczy mą pusię i me cycki, a Waldemar syn twój patrząc na tamto, popatrzy się na żyrandol.
Ferdek: Nie no to trzeba policję zawiadomić przecież to jest molestancja kurde.
Jolasia: Ja raczę tobie ojcze reagować wnet, gdyż wkrótce nie będzie czego pić, nie będzie czego jeść.
Scena 7. Salon. Ferdek, Waldek, Halinka, Mariola i Jolasia siedzą w pokoju.

Halinka: Nie no Ferdek teraz to już jest regularny szantaż.
Ferdek: Ja żem Halinka mówił od początku.
Mariolka: Ale zaraz po co ty Jolaśka biegałaś goła?
Waldek: No właśnie Jolaśka po co ześ biegała z dupą na wierzchu.
Jolasia: By w zgodzie z naturą żyć a nie jak ty Waldemar chłopcze bałamutny.
Halinka: Ale dzieci uspokójcie się. Zanim zgłosimy sprawę w odpowiednie organy poczekajmy, aż pan Boczek przyjdzie i wyjaśni czemu w ten sposób się zachował.
Ferdek: Przy okazji wyżre nam tę kostkię smalcu Halinka, ja Halinka ci mówię że jak on tu przyjdzie to ja mu łeb ukręce.
Halinka: Ferdek ja wiem, że wszyscy jesteśmy mocno ziirytowani sytuacją, ale zachowujmy sie jak ludzie cywilizowani.
Pukanie.
Boczek: Dobry, ja na śniadanie se przyszłem. Potrójne, nie Jolaśka w mordę jeża.
Halinka: Panie Boczek, ja jako matka chciałabym pana upomnieć w sprawie pana zachowania.
Boczek: Ale co ja robię nic nie robię.
Ferdek: Pornogranfię panie pan szerzysz w internecie panie.
Jolasia: Fotografujesz pan piersi nagie mnie, chociaż może tego chcę, to wpierw warto spytać się mnie jest bynajmniej.
Boczek: Ale... pani Halinko to takie żarty tylko były pani Halinko...
Ferdek: Pan panie Boczek kodeksu prawnego nie znasz i to co pan zrobiłeś to jest karygodne, a pan mnie panie groził, że pan doniesziesz, że ja puszkę żem w parku wyrzucił. Wstyd panie Boczek, wstyd.
Boczek: Panie Ferdku, ja przepraszam... ja tylko chciałem se zjeść panie, wie pan kryzys idzie, rządy nie najlepsze panie zostały.
Ferdek: Panie Boczek, w tej chwili pan oba zdjęcie skasuje. I zapominamy o sprawie.
Boczek: A dostanę chociaż dzisiaj to śniadanie jeszcze.
Ferdek: Do widzenia.
SCENA 8
Łóżkowa.
Halinka: No zboczeniec zwyczajny zboczeniec. By młodą dziewczynę fotografować.
Ferdek: Ale z drugiej strony Halinka po co z gołą dupą biegać Halinka to mnie wytłumacz.
Halinka: No też prawda Ferdek, ale ja czytałam, że ponoć chodzenie nago wpływa bardzo dobrze na układ odpornościowy.
Ferdek: Halinka, nie pierdziel bo ona to też jest dobra. Frytkownicę ukradła i od dziś nie dostała.
Halinka: Ferdek ty też nie pierdziel, bo jakby Boczek nie zrobił Jolasi tych świńskich zdjęć to byśmy go dalej żywili za to, że wyrzuciłeś te zasrane puszki po piwskie.
Dźwięk SMS.
Halinka: A co to po nocach jakie smsy.
Ferdek: To weź Halinka przeczytaj co to jest.
Halinka bierze telefon.
Halinka: Panie Helenko, oto zdjęcie jak pan Marian sika pod murem, wasz sąsiad Boczek Arnold. ... Ale to chyba pomyłka. O tu jeszcze jest..
Ferdek: Co kurde?
Halinka: No zdjęcie jak Paździoch sika pod murem.

Scena 9. Korytarz. Halinka z Ferdkiem pukają do Paździochów.
Wychodzi Pażdziochowa.
Helena: Dobry wieczór państwu o co się rozchodzi?
Halinka: Ja przepraszam, ze tak po nocy, ale dostałam takiego smsa.
Helena: Mam nadzieję, ze nie erotycznego.
Ferdek: No właśnie o to się rozchodzi, że erotycznego.
Halinka: Panie Helenko, Boczek wysłał mi zdjęcie jak pan Marian sika po elewacji kamienicy. I widać tam to i owo. Mam wrażenie, że chciał to wysłać pani, ale wysłał mnie.
Helena: No i co z tego. Mogło to stare dziadzisko nie szczać pod murem.
Marian (z mieszkania): Helena, co ci państwo chcą po nocy?
Helena: A nic Boczek zrobił ci zdjęcie jak sikasz pod murem.
Marian: Gówno mnie to obchodzi, zamknij drzwi bo przeciąg.
Halinka: Ale panie Helenko, a jak on to do internetu wrzuci?
Helena: Marian, a jak on to do internetu wrzuci?
Marian: Niech wrzuci, ludzie zawsze twierdzili, że jestem impotent. Niech wiedzą, że nie mam się czego wstydzić.
Helena: Sami państwo widzicie. Tego ptaszka to my mamy w dupie. Dobranoc.

Scena 10
Rano. Przedpokój. Pukanie do drzwi.
Ferdek: Idę idę, przecież się nie rozerwię.
Kozłowski: Dzień dobry panie Ferdku, zaszedłem do pana na chwilę, siąść, popierdzielić na chwilę. Można (wyciąga flaszkę)
Ferdek: Panie Prezesiku kochany, jak nie jak tak. Proszę bardzo..
Kozłowski: Sciągne te pandolety, bo panie żrą jak pijawki.
Ferdek: Nie nie niech pan nie ściąga.
Kozłowski: Ściągne panie ściągne. Skarpeta odeschnie kurka wódka.

Scena 11
Kuchnia.
Prezes: Panie Ferdku dzisiaj przeglądając media społecznościowe znalazłem zdjęcie pana sąsiada Paździocha Mariana jak oddaje mocz w miejscu publicznym.
Ferdek: Panie bo to Boczek zrobił, grubas jeden.
Prezes: Ale, że ten Boczek z góry?
Ferdek: No ten Boczek z góry. Panie wiesz pan, że on mnie też zrobił zdjęcie i synowej mojej panie Jolasi Kiepskiej też zdjęcie erotyczne zrobił.
Prezes: Powiadasz pan? A myślisz, że zrobi jeszcze więcej takich zdjęć.
Ferdek: Panie no jak nie jak tak, panie Prezesie on to robi by żarcie wymusić na obywatelach porządnych.
Prezes: Panie, a taki Boczek to co on je?
Ferdek: Wszystko panie, wszystko panie talerz nawet wyliże.
Prezes: Czyli jak mu nastrugam ziemniaków to wpieprzy?
Ferdek: Panie jak pan mu cukier dasz to wpierdzieli.
Prezes: Bo wiesz pan co panie Ferdku, ja mu chyba panie powiem by on panie tego Talarka panie pstryknął, żone Talarka brzydką panie jak cholera, i córkę jego jeszcze brzydszą panie i całą jego rodzinę sfotografował panie jak srają, szczają , żygają cokolwiek panie.
Ferdek: Panie, ale po co?
Prezes: Panie w tych czasach to naprawdę warto mieć na kogoś cokolwiek bo pan nie znasz tego dnia i tej godziny kiedy ta fotografia się przyda. To co pstryk pstryk.
Ferdek: Pstryk pstryk.

KONIEC
Ostatnio zmieniony 2018-09-23, 21:12 przez Mungo Jerry, łącznie zmieniany 1 raz.
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Szymek_19 » 2018-09-23, 21:00

Plusy:
Dużo Boczka
Boczek menda- chociaż w roli szantażysty lepszy byłby Paździoch
Boczek biorący całego kurczaka dla siebie
Nocna rozmowa Ferdka z Jolasią
Paździoch sikający w kamienicy
Rymy Jolasi ( :!: )

Minusy:
Reklama Polsatu
Pupcińscy przy obiadku
Zakończenie

Śmieszny scenariusz, ale za krótki. Mam wrażenie że był trochę robiony na siłę. Brajuje mi opisu odcinka żeby przed przeczytaniem znać zarys fabuły. Nie było też sceny 11, są tylko 10 i 12 :P

6,5/10
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Bździuch » 2018-09-27, 16:14

FOTOGRAFIA
Ciekawy odcinek.


SCENA 1
+ Ferdek milszy dla Boczka niż ostatnio

SCENA 2
+ Ferdek opowiadający jak to było za wojennych czasów 😛
+ Skarga Boczka 😛
+ "Halinka: Panie Boczek, ale o co się dokładnie rozchodzi, czego pan oczekuję.
Boczek: Powiem tak.. śniadanie obiad kolacja"

- "wypierdzielaj pan bo se oglądamy tańce w Polsacie." - szczególnie że to fan-fiction 😐


SCENA 3
+ "Ale Halinka przecież jak ty se to wyobrażasz gotować dla Boczka, przeciez on więcej je niż mamut prehistoryczny"
+ "Do więzienia Halinka, to się kryminalistów wysyła, a co ja żem kurde zrobił, dwie puszki żem rzucił, bo pan Kazimierz Badura będzie tam się przechadzał to se weźmie i już po problemie."
+ spotkamy się u adwokata" tym razem wykorzystane ciekawiej niż w serialu


SCENA 4

+ "to moje ulubienie jest. A pan co masz ulubiene, poza wódką oczywiście." :mrgreen:
+ Rozmowa o jedzeniu
+ "Eeee... coś mały ten kurczak panie. Nie ekologiczny."
- Pupcinscy szczególnie Waldek
- Trochę taka urwana ta scena



SCENA 5
+ "Jolasia: Ojcze, to ja synowa twa ukochana w nocy cię nachodzę by powiedzieć wieśći nowe o sąsiedzi z góry otyłym w biedrach bardzo rozbytym."
+ Jolasia zamiast Paździocha w scenie nocnej z wódką, no muszę przyznać że mnie zaskoczyło i w sumie fajne 😛. A właśnie, gdzie Paździoch? 🤔


SCENA 6
+ Ten sam plus co w scenie 5
+ Wierszyki Jolasi

SCENA 7
+" Halina: (...) Boczek przyjdzie i wyjaśni czemu w ten sposób się zachował.
Ferdek: Przy okazji wyżre nam tę kostkię smalcu"
N "Boczek: Dobry, ja na śniadanie se przyszłem. Potrójne, nie Jolaśka w mordę jeża". :?:

SCENA 8
+ Ferdek o chodzeniu z gołą dupą
+ SMS

SCENA 9
+. "Halinka: Ja przepraszam, ze tak po nocy, ale dostałam takiego smsa.
Helena: Mam nadzieję, ze nie erotycznego.
Ferdek: No właśnie o to się rozchodzi, że erotycznego."
+ Olewka Paździochów


SCENA 10
- Zalosne teksty Kozłowskiego
- Wątek skarpetek Kozłowskiego :roll:

SCENA 11
+ Zakończenie ok.


Trudny do oceny odcinek, z jednej strony bardzo w stylu nowych odcinków (nawet ilość Paździocha się zgadza 😛), ale początek zapowiadał jednak co innego więc dziwi mnie takie nagłe przejście stylowe i o dziwo to nowe było lepsze, bo najbardziej spodobał mi się wątek Jolasi, zwłaszcza jej nocna wizyta.
Czasami przeszkadzał brak przerw między scenami. Trochę za mało głównego wątku.

6/10
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-09-27, 16:45

Bździuch pisze:
2018-09-27, 16:14



Trudny do oceny odcinek, z jednej strony bardzo w stylu nowych odcinków (nawet ilość Paździocha się zgadza 😛), ale początek zapowiadał jednak co innego więc dziwi mnie takie nagłe przejście stylowe

Akurat to był pierwszy odcinek, który w założeniu miał być w stylu 27 sezonu. Tzn. mniej krzyków, więcej stonowanych rozmów. To samo tyczy się ilości Paździocha który w tym odcinku byłby nawet tylko (off).
Ostatnio zmieniony 2018-09-27, 16:48 przez Mungo Jerry, łącznie zmieniany 1 raz.
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Bździuch » 2018-09-27, 16:47

A to fakt, widać szczególnie po relacjach Ferdka z Boczkiem. Ale mimo wszystko miejscami przypominał początki Yoki.

No, ale akurat Paździoch to na minus 😉😐
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 8453
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Pabfer » 2018-09-27, 18:15

PLUSY:
Znośne relacje Ferdka z Boczkiem
Wspomnienia Ferdka
Nocna wizyta Jolasi
Przyjście Boczka na śniadanie
SMS
Zakończenie

MINUSY:
Wspomnienie Polsatu
Rozmowa Ferdka z Haliną
Pupcińscy
Wierszyki Jolasi
Stanowczo za mało Paździocha
Kozłowski

5/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-10-07, 21:42

"PO NITCE DO KŁĘBKA"

W wyniku domowej awantury Ferdek dowiaduje się o internetowych streamach polegających na spożywaniu dużej ilości alkoholu. Skuszony wizją zarobku angażuje mieszkańców osiedla w projekt.

SCENA 1. Ferdek siedzi na w salonie. Obok siedzi Mariolka która trzyma w rękach telefon i się ciągle śmieje. Ferdek jest tym lekko zdenerwowany i kilka razy zerka się na Mariolkę.
Ferdek: Mariolka. Kurde! Co się ty tak brechtasz, że myśli swych nie słyszę.
Mariolka: A takie jajca wielkie, że ja pierdziele se oglądam.
Ferdek: Ty, ty ja ci dam jajca. Ty erosomanko ty, nie tak żem cię wychował.
Mariolka: A weź się ojciec. Nie takie jajca tylko se stream oglądam na internecie.
Ferdek: Jaki stryj? Jaki stryj! Prosze mnie tu jasno komunikować co sie tu dzieje.
Mariolka: No jak to jaki taki śmieszny.
Ferdek: Śmieszny, śmieszny. Ty se lepiej roboty jakiejś poszukaj bo skończysz jako bezdomna ty smarkulo jedna.
Mariolka: No ja właśnie sie uczę.. jak pracować. Bo ja w przeciwieństwie do ciebie ojciec jakąś wizję na przyszłość mam.
Ferdek: Jaką wizę... jaką wizę... Myślisz, że to tak byle komu wizę dają. Prezes cię z kraju nie wypuści tylko cię do kopalni wyślę.
Mariolka: Nie wizę tylo wizję ojciec. I ja zamierzam być strimerką internetową jak musisz wiedzieć.
Ferdek: Ta, a co to niby jest?
Mariolka: No siedzisz na strimie, pokażesz to i owo, powiesz to i owo.
Ferdek: O nie!! Może jeszcze pod latarnię pójdziesz ladacznico jedna?
Mariolka: Ojciec, weź się nie denerwuj. Bo ty to też byś takim strimerem mógł zostać.
Ferdek: Duperelem, nie strimerem. Ja nie będę się obnażał, bo ja godność mam.
Mariolka: A to nie tylko się obnażać musisz.
Ferdek: A co innego ja bym mógł.
Mariolka: No na przykład wódkę pić i by ci za to płacili.

SCENA 2. Sypialnia.
Ferdek: Halinka śpisz?
Halinka: Śpię,a bo co.
Ferdek: Halinka, bo ja żem se myślał dziś, że ja już wiem co chcę w życiu robić.
Halinka: Ferdek, ty już bliżej końca niż początku.
Ferdek: Halinka, ale ja żem se pomyślał, że ja bym mógł być we internecie takim żartownisiem, fajnym, śmiesznym.
Halinka: Jakim znowu żartownisiem. Mów, że ty jaśniej bo ja nie mam czasu na pierdoły.
Ferdek: No takim, śmiesznym.
Halinka: Ferdek, mówże o co ci się rozchodzi bo ja musze rano wstać do roboty.
Ferdek: Halinka, a jak ja mam ci powiedzieć skoro ty tego nie rozumiesz i tak.
Halinka: No to trudno, dobranoc.
Ferdek: Halinka, bo ja ci powiem, tylko weź to potraktuj z poważnością dobre?
Halinka: No mówże już.
Ferdek: Halinka, ja będę pił wódkę za pieniądze.
Halinka; No niewątpliwie jest to jakiś postęp z picia wódki u Malinowskiej na krechę.
Ferdek: Ale nie że tak.
Halinka: A że jak niby?
Ferdek: W internecie se będę pił.
Halinka: Jak pił w internecie?
Ferdek: No normalnie Mariolka włączy kamerę i będą płacić za to mnie.
Halinka: Za co będą płacić niby?
Ferdek: No za to, że pije.

SCENA 3. Ferdek przychodzi do Stasia.
Ferdek: Pani Malinowska! Pani Malinowska.
Malinowska: Co się drze, co się drze, jakby go ze skóry obrywali?
Ferdek: Pani Malinowska. Pół litra proszę na jednej nóżce.
Malinowska: Patrzy, zeszyt się skończył. Nie wydam. Po moim trupie.
Ferdek: Pani Malinowska, pani chyba nie wie, że ja dziś zaczym działalność bardzo intrantną pani, i pani nie wie w jakiej ja niedlugo gotówki posiadaniu będę.
Malinowska: Ta działalność. Działalność. A co pod latarnie idzie.
Ferdek: Panie Malinowska, proszę tu wulgarnym nie być.
Malinowska: A ja w dupie tą działalnośc mam i w dupie pana mam.
Ferdek: Pani Malinowska, jak pani nie wyda to ja oświadczam, że ja do Łamańca pójdę i tam mnie wódkę wydadzą.
Malinowska: A niech idzie, gdzie chce. Ale nigdzie nie wydadzą. Biznesmen zasrany, Pan Ferdek Pierdek.

SCENA 4. Salon. Mariolka ustawia kamerę na Fotel Ferdka. Ten przychodzi do domu.
Mariolka: No to kręcimy?
Ferdek: Mariolka, bo niestety sprawa jest.
Mariolka: Jaka sprawa, jak jaka sprawa ojciec?
Ferdek: No wódki mi nie wydali. Ani w Stasiu, ani w Łamańcu.
Mariolka: A w Krasnalu.
Ferdek: We Krasnalu też mnie nie wydali.
Mariolka: No to ojciec, to co my teraz będziemy strimować?
Ferdek: A to nie można jakoś najpierw kasiora, potem jak będzie kasiora to pójdę do Stasia.
Mariolka: No jak ojciec, pierwsze to muszą być dymy, musisz się w trzy dupy ojciec nawalić.
Ferdek: No to pozostaje czekać.
Mariolka: Jak na co czekać niby?
Ferdek: Mariolka, ja ci mówię, że we tym domu to zawsze ktoś z alkoholem przyjdzie.

*PUKANIE*
Przedpokój. Mariolka idzie otworzyć.
Mariolka: Kopernik! Jak to ty to mnie nie ma.
Prezes: To ja Prezes Andrzej Kozłowski, nie kopernik.
Mariolka: A to pan Prezes, ja przepraszam, ja myślałam, że to Kopernik ten męczydupa co tu lata.
Prezes: A to ja. Też męczydupa kiedy trzeba, ale głównie w celu gdy rodakom chleba trzeba.
Mariolka: Proszę, panie Prezesie, niech pan wchodzi butków nie zdejmuje.
Prezes: A nie, nie, nie zdejmę. Bo ognojone. W jakieś gówno weszłem kurka wódka. Nasrane dookoła. A sprzątać to nima komu. Ale co będę mówił o gównie w towarzystwie takiej pięknej rusałki Mariolo. Ojciec w domu?
Mariolka: Tak, panie Prezesie w salonie siedzi.
Prezes: No to co prowadź bo ja zapomniałem jak do tego salonu.
Mariolka: No to niech pan Prezes za mną idzie.

Mariola idzie a Prezes patrzy się na tył Marioli, oblizując się.
Prezes: Kurka wódka.

SCENA 5. Kuchnia. Ferdek pije wódkę z Prezesem.
Prezes: Panie Ferdku. No powiem tak. Nagnojone jest na osiedlu. Nasrane, obrzygane i ja się pytam kto to kurka wódka sprzątać będzie.
Ferdek: No kto?
Prezes: No ja nie wiem panie. Jest ten Dozorca Michałowski, ale panie nic nie robi panie.
Ferdek: A pieniędze bierze.
Prezes: A żebyś panie wiedział kurka wódka. Bierze i to nie takie małe. Ale dość zwolnić dziada trzeba, zwolnić. c#!j, że tam wódkę nosił panie, a to whisky nosił panie. Dość, dosć, dość.
Ferdek: Jak dość kurde, to dośc.
Prezes: Dokładnie. A panie Ferdku, co tam u córy, widzę, że się latorośl pięknie rozwija.
Ferdek: No jak jak tak, moja krew panie Prezesie.
Prezes: Chętnie by ją tu obejrzał dokładnie... duchowo mam na myśli.
Ferdek: A co to za problem, panie Prezesie. Mariolka cho no tu.
*Mariolka wchodzi*
Mariolka: Tak?
Ferdek: Pan Prezes chciał sie o coś spytać.
Mariolka: Słucham panie Prezesie.
Prezes; Powiedz mi Mariolu, co ty w przyszłoci zamierzasz robić?
Mariolka: Ja to, se będę strimerką normalnie centralnie.
Prezes: Zaraz jaką strimerką.
Ferdek: Bo panie Prezesie, my tu zamierzamy zrobić sobie strima, dymy tutaj.
Prezes: Zaraz, jakiego strima?
Ferdek: Panie wódkę będziemy pić i płacić nam będą.
Prezes: A to coś politycznego w takim razie rozumiem.

SCENA 6. Pijany Prezes wychodzi z mieszkania Kiepskich.
Prezes: (śpiewa): Szła dzieweczka, do laseczka, do zielonego...

*Boczek wychodzi z Kibla*
Boczek: O pan Prezes, panie Prezesie sprawa jest, ważna, administracjna. Bo tu ruła ciepłownicza nie grzeje w ogóle panie Prezesie, i w dupę zimno panie we zimie jest.
Prezes: Panie Boczek, nie zawracaj mnie pan gitary, w dupę se pan tą rurę wsadź. I w ogóle wypieprzaj pan z tego piętra, bo pana do eksmisji podam.
*zaczyna się zataczać w stronę wyjśćia*
Prezes: (śpiewa) do zielonego, rach, ciach, do zielonego, rach ciach..

SCENA 7. Obiadek. Przed stołem stoi kamera.
Ferdek: Widziałaś Halinka, widziałaś Halinka, jak nas oglądają teraz kurde.
Halinka: No ja nie wiem Ferdek mnie to naprzykład krępuje.
Jolasia: A mnie nie krępuje wręcz podnieca i w sobie czuje, że coś we mnie to wznieca.
Waldek: Jolaśka, weź ty se lepiej siedź na dupie i nic nie rób i se tego dekolta zasuń.
Jolasia: A ja jestem kobieta niezależna Waldemar i jak chcę pokazać co mam genach to pokazę bez zawachania.
Halinka: No spokój, ale Ferdek ja ci przypominam, że zostałeś taki rozpoznawalny ponieważ, pokazałeś pijanego Prezesa Kozłowskiego.
Mariolka: Ale sam się zgodził.
Halinka: Jak to się zgodził.
Mariolka: No obiecałam mu, że na spacer z nim pójdę.
Jolasia: Oooo... wygląda na to, że ty mu w rozpora, a on ci za sponsora...
Ferdek: Kurde! To będzie spacer z rozmową o problemach społoczno gospodarczych.
Halinka: Zaraz, ale ja się zgadzam, że to nie jest dobra propozycja dla ciebie Mariolka. A co z Kopernikiem?
Mariolka: A w dupie go mam.
Jolasia: Kłóćcie się dalej, ja swe do kamery obnażę.
*Jolaśka rozbiera się do naga, kamera pokazuje obiadek od tyłu* *Waldek mdleje*
Mariolka: Ojciec weź sie może też rozbierz, patrz ile kasy nam wysłali.
Ferdek: To może sie napijemy to też wyślą.

SCENA 8. Kozłowski, Kozłowska, Badura i Złomiarze siedzą w salonie Kiepskich dobrze się bawią przy głośnej muzyce i piją alkohol.
Kozłowska: Andrzej, bo ja się tu też zaraz obnażę.
Kozłowski: A obnażaj się foka, we dupię to mam, we dupię to wszystko mam. Tu robię to samo, co w tej zasranej polityce i więcej zarabiam, niż talarek. I ja się tu nie martwię, że obsrane, ja se mogę obsrać teraz.
Badura: Panie Prezesie, może pan przyjdzie na kierdziołka?
Kozłowski: No jak nie jak tak panie Badura.
Badura: Panie Prezesie, tak szczerze, komunizm to dobry był czy nie.
Stasiek: Jak nie dobry, jak dobry, nic nie było, a wszystko było.
Bocian: Gówno się znasz, Stasiek, do dupy był.
Badura: Nie wpieprzajcie się karwa kafka, bo pan prezes mówi.
Kozłowska: Pan Prezes to pierdoły mowia, komunista zasrany, donosiciel
Kozłowski: Ścisz tam jadaczkę foka, obnażąć się miałaś do kamery.
Badura: No więc to jak z tym komunizmem.
Kozłowski: Panie Badura, to jest pytanie egzysentencjalne, na które odpowiedź nie jest klarowna to tak się nie da...
Badura: Nie a obiektywnie powiedzieć?
Kozłowski: Nie na trzeźwo lej pan więcej panie Badura.

Akcja przenosi się do sypialni Kiepskich.
Halinka: Ferdek weź natychmiast przerwij ten cyrk. Oni nam zrobią z domu burdel.
Ferdek: Halinka, ale przecie one dla nas kasiorę trzepią.
Halinka: Ale to jest cyrk! Istne cyrk. A to są istne małpy. Albo ty to przerwiesz, albo wiesz gdzie sie spotkamy.
Ferdek: Halinka, ale ..
Halinka: Żadnego, ale, to wszystko tylko zszarga nam i im reputację.
Ferdek: Przecież ani my, ani one to od dawna żadnej reputancji nie posiadają.
Halinka: Powiedziałam.

Ferdek przechodzi do salonu.
Ferdek: Halo zaraz! Koniec strima!
Kozłowski: Jak Koniec, jak nie koniec. Robimy kociołek.

Akcja przenosi się na korytaż. Słychać dudniącą muzykę. Z mieszkania wychodzą Paździochowie, a z kibla Boczek.
Boczek: Co tam się dzieje w mordę jeża?
Paździoch: To jest właśnie patologia, panie Boczek.
Helena: Nie no to trzeba coś z tym zrobić.
Boczek: (zaciera ręce i się śmieje) : To co donosik?
Helena: No ja nie widzę innej opcji. Marian daj komórkę.
*Paździoch wyciąga telefon z szlafroka*
Paździoch: Rozładowany, cholera jasna.
Helena: No to na co czekasz, weź go wtykaj go kontaktu, ale już.

Scena 9. Impreza w salonie Kiepskich trwa. Ferdek próbuje wszystkich uciszyć. Słychać pukanie.
Ferdek: Otwarte kurde.
*Wchodzi Policjant*
Policjant: Kto tu jest właścicielem tego cyrku i czyje to są małpy?
Ferdek: No zasadniczo to moje... ale.
Policjant: Nie, ale, nie ale ,obywatelu. Donos był. Cyrk zamknięty. Koniec filmu.

Scena 10. Sypialnia.
Halinka: Wiesz co ja ci powiem Ferdek. Ty to powienieneś za to zrobiłeś spać na kanapie.
Ferdek: Oj Halinka, tylko lekko mi się to z pod kontroli wymkło.
Halinka: Ile ty ześ w końcu na tym zarobił.
Ferdek: Ale, że brutto czy netto?
Halinka: No ile na rękę.
Ferdek: Po opłaceniu małpów i opłaceniu kary to kurde...
Halinka: No ile.
Ferdek: No dwadzieścia złoty.
Halinka: To akurat na wódkę.
Ferdek: Zaraz Halinka czy ty sugierujesz, że ty się kurde wódki napić ze mną chcesz.
Halinka: A mam jakąś teraz inną perspektywę. Przecież teraz każdy mówi o nas jak o największej patologii. Musze jakoś o tym zapomnieć, a przecież się nie powiesze.
Ferdek: To ja ci Halinka, powiem, że ty właśnie rozgryzłaś całą naturę tego strimowania.
Halinka: Ale, czekaj bo ja nie rozumiem.
Ferdek: Bo to jest Halinka, jak ze tą nitka... nitka się ciągnie problemy się ciągną ludzie są smutni bo ta Polska smutna szarobura, osrana, zasrana.
Halinka: Ale do czego ty zmierzasz?
Ferdek: No, że one przychodzą se wtedy takie smutne kurde do takiego kłębka, gdzie ludzie są wesołe się bawią, i one o problemach zapomninają.
Halinka: Ale zaraz co jest tym kłębkiem.
Ferdek: No jak co Halinka, my, jesteśmy tym kłębkiem. My se jesteśmy bo se ludzię na nas patrzyli i se od razu weselsi byli. I to jest właśnie natura tego strimowania Halinka!
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 8453
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Pabfer » 2018-10-08, 07:07

PLUSY:
Pomysł na odcinek
Nieporozumienia w rozmowach z Mariolką
Scena w sypialni
Scena u Stasia- wyjątkowo
Kręcenie streama

MINUSY:
Sceny z Prezesem
Zakończenie
Momentami nudy

7/10
Trochę naciągam za bardzo trafny pomysł
Obrazek
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Szymek_19 » 2018-10-08, 19:33

Plusy:
Erosomańskie podejrzenia Ferdka odnośnie pomysłu Mariolki :P
Ferdek szantażujący Malinowską
Fajny wierszyk Kozłowskiego
Cameo Boczka
Donoszący Paździoch i teksty policjanta

Neutral:
Zakończenie

Minusy:
Urwana w połowie scena łóżkowa
Nudna scena piąta
Żenujący obiadek
Porażająca ilość Paździochów :roll:

ocena: 5/10
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Mungo Jerry

Post autor: Mungo Jerry » 2018-11-02, 15:22

Odcinek na podstawie pomysłu Bździucha - mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko ;-)
Bździuch pisze:
2018-11-02, 01:28


PIWNY ODDECH TRUPA
Kamienicą wstrząsa informacja o śmierci Mariana Paździocha. Helena postanawia zbierać datki od sąsiadów i regulować pieniądze które wisieli sąsiedzi jej małżonkowi. Ferdek pewnej nocy widzi jak Paździoch wraca z toalety. Uważa, że Paździoch upozorował swoją śmierć w celach majątkowych. Nikt mu jednak nie wierzy, a nawet uważają to za obrazę zmarłego.



Scena 1. Ferdek wychodzi z mieszkania. Pod kiblem klęczy zapłakana Helena. ( w tle gra przygnębiająca muzyka - do odwołania)
Ferdek: Przepraszam pani Paździochowo, co se pani tak tu klęczy?
Helena: Stare dziadzisko.
Ferdek: Że pani mąż niby?
Helena: Stare dziadzisko przekręciło się panie Ferdku. Zakończyło żywot.
Ferdek: Zara, że niby pan Marian to se nie żyje.
Helena: W końcu. Już nigdy w życiu nie będę musiała oglądać jego małpiej mordy.
Ferdek: A... a przepraszam to na co pani tu płacze?
Helena: Ze szczęścia. Że moje modlitwy został wysłuchane i ktoś tam na górze tą łysą mendę zamiótł pod dywan.
Ferdek: No to bardzo ciekawe jest i prawdziwe zresztą co pani tu mówi, ale niech się pani przesunie, bo mnie się za potrzebą chce.
Helena: Niech pan idzie. Teraz już nigdy nikomu nie będzie się chciało wtedy kiedy panu się chcę.
Ferdek: No i gitara.

Scena 2. Łóżkowa.
Halina: A ja jeszcze wczoraj widziałam pana Mariana przy śmietniku, to niebywałe, że to życie takie kruche jest.
Ferdek: Jak to Halinka mówią, dzisiaj żyjesz jutro gnijesz.
Halinka: Pusto będzie tutaj bez niego na osiedlu. Zawsze uczynny, cichy, uczciwy i to dzień dobry powiedział i to dowidzenia.
Ferdek: Halinka, przecież śmierć tej mendy, tego wrzoda na zdrowym organizmie narodu to jest najlepsze co się mogło tutaj we kamienicy nam wszystkim przytrafić.
Halinka: Wiesz co Ferdek trochę empatii, w obliczu śmierci.
Ferdek: Halinka co ty będziesz po nim rozpaczać przecież ile razy on żarówkię z kibla ukradł, ile razy on gołębie straszył. A ty Halinka wiesz czego symbolem to gołąb jest Halinka? Gołąb symbolem duchia świetego jest i teraz ja ci zarzekam, że przez czyny swe Paździoch w piekle się piekli z diabłami Halinka.
Halinka: Wiesz co Ferdek, ja jestem bardzo ciekawa co ludzie będą mówili o tobie kiedy ty w końcu wyłożysz przed siebie te ochydene kopyta w tych ochydnych skarpetach.
Ferdek: Jak co Halinka, płaczki będą płakać łzami rzęsistymi jak pod Gologotą Halinka, śpiewacy będą śpiewać ballady, a bardowie Halinka pisać wiersze dla potomnych. I czarny dym poleci z komina jak przy papieżu Polaku.
Halinka: Czarny dym to poleci, ale z krematorium. Dobranoc.
Ferdek: Dobranoc, a może i do widzenia, albowiem nie wiadome jest kiedy nam się pożegnać przyjdzie.

Scena 3. Korytarz. Na kiblu wisi nekrolog. Boczek płacze. Ferdek wychodzi z mieszkania.
Ferdek: Panie Boczek, co pan tu tak płaczesz pod kiblem?
Boczek: Panie płacze, bo pan Marian se nie żyje, a jeszcze dwa dni temu se żył.
Ferdek: No żył, panie, a teraz se panie nie żyje. No i co z tego.
Boczek: Panie Ferdku, ale to przecież wielki człowiek był i katolik zresztą.
Ferdek: Panie, kościoła pan tu nie mieszaj, bo to grzesznik panie był i to panie taki, że aż mu sie z dupy kurzyło.
Boczek: Panie Ferdku, panie Ferdku, może i był, ale już nie jest, a o zmarłych to sie źle nie mówi. Najgorsze jest, że ja żem od niego 10 złoty pożyczył na kiszkę panie i ja już mu nigdy tych pieniędzy nie oddam.
(przestaje grać dołująca muzyka - słychać dźwięk spłuczki, z kibla wychodzi Helena)
Helena: Jak pan nie oddasz jak pan oddasz panie Boczek. Ja tu żyje, a Marian zapisał wszystko na mnie. Czyli pieniądze, które pan ześ się u niego zadłużył przechodzą do mnie.
Boczek: Ale panie Paździochowo.. ja nie mam teraz i nie mogie do wypłaty daleko jeszcze w mordę jeża.
Helena: Jak nie mogię to przez nogię i znowu mogę. Wyskakuj pan z pieniędzy bo inaczej do komornika dzwonie.
Ferdek: Hehehe
Helena: Pan się nie śmiej panie, panie Ferdku, bo pan tu masz takie zadłużenie długie, jak papier toaletowy.
Ferdek: Ta? A ja pani przypominam, ze ja żem panu Marianowi papier świeżutki pożyczył i go też mnie nie zwrócił.
Helena: O panie Ferdku proszę bardzo, dzisiaj założony świeżutki papierek trójwarstwowy rumiankowy, a nie taki makulatorowy. To jak panie Ferdku, paragon czy fakturka?
Boczek: Heheh
Ferdek: Panie co pan tu mordę śmiejesz. Wypieprzaj pan na górę , ale już bo pan tu nie mieszka.
Boczek: Panie, ale to śmieszne jest normalnie w mordę jeża, przecie pani Halinkia teraz się nie wypłaci z tego długa co żeś pan u Paździoha na wódkię zaciągnął.
Ferdek: Panie, ja zaraz pan zaciągne panie na tamten świat grubasie pornograficzny.
(Boczek wychodzi)

Scena 4. Salon po zmroku. Halina siedzi w okularach i czyta długi paragon. Ferdek siedzi i pije piwo.
Halina: 5 tysięcy złoty? Pięc tysięcy złoty. Ferdek czy ty jesteś normalny. A to tylko za ostatni miesiąc.
Ferdek: Halinka, ale przecież to ta wiedźma Paździochowa odsetki takie naliczyła.
Halina: Ja ci zaraz też wyliczę.
Ferdek: Co?
Halinka: Koszt adwokata i rozprawy sądowej.
Ferdek: A idźże idźże Halinka, przecież tutaj wina nie leży tylko po jednej stronie. Paździochowie też są winni temu procenderesowi.
Halinka: Ta niby jak. Wytłumacz mi.
Ferdek: Jak. Srak. Halinka, przecież wytłumacz mi skąd Paździoch tylko tych pieniędzy miał. Jak on tylko na bazarze pracuje. Za dużo falsyfikantów mieli Halinka w domu i się pozbyć chcieli. Mendy jedne.
Halinka: Ferdek, weź że chuchnij tu mi.
Ferdek chucha.
Halinka: Ferdek ty piłeś. I skąd na to pieniądze miałeś?
Ferdek: Paździochowa mnie pożyczyła.
Halinka: Won! Pijaku! Pogrążasz naszą rodzinę w długach przez ciebie wylądujemy w kartonie pod mostem.
Ferdek: Halinka nie szalej, pod kontrolą wszystko.
Halinka: Won!

Ferdek wychodzi z mieszkania w piżamie i zmierza w stronę kibla z niego wychodzi Paździoch w szlafroku.
Paździoch: Dobry wieczór.
Ferdek: O kurde!
Paździoch: Co jest panie Ferdku? Coś mam na czaszce?
Ferdek: Panie Paździoch, przecież pan nie żyjesz.
Paździoch: Racja pana sąsiedzie. Nie żyję bo co to za życie. Odkąd wybudowali te centra handlowe nikt już nie przychodzi na bazar, leżę i robię pod siebię. A zdrowie też nie najlepsze. To nie życie, to męka. Dobranoc.

Scena 5. Pod Stasiem.
Ferdek siedzi i cały się trzęsie.
Ferdek: Pani Malinowska! Pani Malinowska!
Malinowska: Co się drze! Co się wydziera po nocy.
Ferdek: Pani Malinowska, proszę mnie tu szybko pół litra dawać.
Malinowska: Co się tak trzęsie jak galareta wieprzowa?
Ferdek: Pani Malinowska, szybko mówię, bo ja żem tu zjawiska parnormalistycznego doświadczył
Malinowska: Że co niby? Pijany już, a jeszcze chce.
Ferdek: Pani Malinowska, ja tu przyrzekam pani, że ja żem Paździocha widział pod kiblem.
Malinowska: Jak Paździocha, jak Paździoch martwy.
Ferdek: Normalnie, mocz oddawał do ustępu.
Malinowska: Nie wydam!
Ferdek: Jak nie wyda pani jak ja potrzebuję teraz we tym momencie kurde!
Malinowska: Nie trzeźwym nie wydajemy. Tak tabliczka na sklepie jest - niech patrzy.

Obok przechodzi Badura z wózkiem sklepowym.
Badura: Ale ja wydam. Panie Ferdku zapraszam na złom!

Scena 6. Złom.
Badura: Panie Ferdku, takie rzeczy się zdarzają.
Ferdek: Jak panie? Jak niby jak żyje jak nie żyje?
Badura: A pogrzeb był.
Ferdek: No właśnie pogrzebu nie byli! A to mendy panie! Wiesz pan co se żem teraz pomyślał panie, że one to zrobiły by pieniędze ciężko zarobione wyłudzać.
Badura: Panie, przecież pan żeś sam zawsze mówił, że to złodziej i medna był karwa kafka.
Stasiek: Kazimierz nie pierdziel tu bo ty się w ogóle na tym nie znasz cholera jasna.
Badura: A co ty pierdzielisz Stasiek. Wyginaj na śmietniki puszek szukać.
Stasiek: Bo to jest tak, jak to było Bocian?
Bocian: Że czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkieło i oko.
Stasiek: Właśnie, widzisz Kazimierz.
Badura: A co ty pierdzielisz mnie tu. Powiedziałem na śmietniki wynocha mnie stąd. Przepraszam, panie Ferdku, tak to jest jak pan prowadzisz firmę, dobrych pracowników to ze świecą szukać.
Ferdek: Dobre, panie, ale co ja bym se miał teraz zrobić w momencie kiedy ja nie wiem czy on se żyje czy se nie żyje.
Badura: Panie na razie to się pan wina napij karwa kafka.

Scena 7. Ferdek wchodzi rano pijany do kuchni. Mariolka i Halinka są ubrane na czarno.
Ferdek (pijany) : Halinka! Halinka! Paździoch nie nie żyje jednak, znaczy żyje se nie że nie żyje se kurde.
Halinka: Temu panu już dziękujemy. Mariolka chodź bo spóźnimy sie na pogrzeb.
Ferdek: Halinka jaki pogrzeb. Paździoch żyje w sraczu se był wczoraj.
Halinka: Ferdek, ja cię proszę nie pogrążaj sie bardziej.
Ferdek: Ale Halinka, one to wszystko zrobiły by wyłudzić te pięc tysięcy od nas.
Halinka: Jak juz to od ciebie, bo ja do tego złamanego grosza nie dam.
Ferdek: Złamany to jest Paździoch, Paździoch c#!j złamany.
Halinka: Wiesz co Ferdek. W tym momencie obrażasz wszystkich chrześcijanan i ja w tym momencie ci oświadczam. Że to koniec.
Ferdek: Halinka ja ci mówię.
Halinka: Zamilcz.
Ferdek: No ja nie wytrzymie. Nie wytrzymię. (Ferdek podchodzi do konewki przy oknie i zaczyna pić.)
Halinka: A to tam jest ukryte pięć tysięcy złoty.
Ferdek: O kurde! ( patrzy przez okno - a tam Paździoch trzepie dywan)
Halinka: Co?
Ferdek: Paździoch se trzepie.
Halinka: (puka Ferdkowi do głowy i wychodzi)
Ferdek: (z okna) Panie Paździoch? Panie Paździoch? Panie co pan tam robisz i jak.
Paździoch: Panie pan jesteś nietrzeźwy, lepiej pan odejdź od tego okna bo pan jeszcze wypadniesz i jedyne co pozostanie to ten piwny oddech trupa.


Scena 8. Piwnica. Boczek, Halinka, Jolasia, Waldek, Mariolka i Paździochowa stoją nad trumną.
Paździochowa: No to Panie Boczek bierz pan z Waldkiem te trumnę na barana i idziemy z tym pod płot.
Jolasia: Ale zaraz co se Waldemar będzie mial z targania maszerowania z trumienką na jego głowienką.
Paździochowa: Sąd Boży mu lekki będzie.
Boczek: E, pani Paździochowo dej pani chociaż laskę kiełbasy.
Paździochowa: Panie Boczek ja panu przypominam, że nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu to grzech jest.
Boczek: Bo co, co niby?
Paździochowa: Gówno, że na odmianę to pana diabły zjedzą. Pokroją pana jak kiełbasę i wrzucą sobie do bigosu.
Boczek: Dobre.. Walduś weź drugi koniec, ja se ten weźmę i...
Waldek: Zara, no ale pani Paździochowo... tak że..\
Jolasia: Zamilcz cycu, bo to strawa duchowo spirytalna pogrzebowo sakralna....

Do piwny wchodzi pijany Ferdek.
Ferdek: Stop! Kurde! Stop! Żądam otwarcia trumny w tym momencie.
Paździochowa: A, ze na co niby?
Ferdek: Bo pani mąż se trzepie i to nie są kurde żadne jaja.
Waldek: Ale, faktycznie jakaś taka leciuteńka ta trumna jest.
Ferdek: No to może otwórzmy komisyjnie. Proszę bardzo. Proszę bardzo.

Boczek z Waldkiem otwierają trumnę, a tam pusto.
Jolasia: O kuźwa. Zmartchwystanie wnet chyba nastanie.
Boczek: Pusto jak bonidydy w mordę jeża.
Ferdek: Ha?! I co kurde. Mówił żem, że oszusty amber goldy jedne.
Paździchowa: Ale zaraz, przecież to naturalny rozkład. A to co się nie rozłożyło to myszy zjedli.
Ferdek: Pani Paździochowa, nas pani oszukasz, pani Paździochowa, Polskię pani oszukasz, ale pani Paździochowa Boga to pani nie oszukasz. Tfu.

Scena 9.
Ferdek siedzi na parapecie. A Halinka na fotelu coś ceruje.
Halinka: Wiesz co Ferdek ja się naprawdę nie spodziewałam, że ludzie coś takiego potrafią zaaranżować.
Ferdek: Tylko jedna rzecz Halinka w tym przeraża.
Halinka: No?
Ferdek: Po co takie manipulancje Halinka, jak brakuje pieniędzy to się idzie do banku Halinka, bierze kredyta, a nie Halinka sfilifinogwywuję się śmierć Halinka.
Halinka: Co ty tam tak patrzysz do tego okna cały czas.
Ferdek: Na tego Paździocha jak on se te dywany trzepie i trzepie.
Halinka: A po co on tak trzepie.
Ferdek: Nie wiem może lubi trzepać.
Halinka: Weź ty się tak nie wychylaj bo ty zaraz wypadniesz z tego okna.
Ferdek: Co wypadne jak... (Ferdek wypada z okna)

Scena 10. Halinka wybiega szybko na korytarz, wchodzi również Boczek.
Boczek: Pani Halinko, pan Ferdek se z okna wypadł a fajansa to se wywieźli chyba se nie żyje.
Halinka: O Jezus Maria!
(słychać spłuczkę - po czym wychodzi Ferdek)
Halinka: Ferdek ty żyjesz?
Ferdek: Niby żyje Halinka, a niby nie? Bo co ta życie Halinka, mam we kieszeni tylko 5 złoty a małpka Halinka to 5,50 kosztuje. Więc dopóki tego 50 gr mieć nie będę to kurdę to gówno jest Halinka, a nie życie.

KONIEC
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”