Scenariusze do ŚWK by gafik3

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
gafik3
USER MIESIĄCA
USER MIESIĄCA
Posty: 3213
Rejestracja: 2011-02-21, 00:43
Lokalizacja: Ćwiartki 3/4

Scenariusze do ŚWK by gafik3

Post autor: gafik3 » 2018-08-04, 21:06

„OJCZYSYN”

SCENA 1 (Miejsce akcji: Salon, Obiadek rodzinny; Bohaterowie: Ferdek, Halinka, Waldek, Jolasia, Mariolka, Kopernik)

Rodzina Kiepskich siedzi przy rodzinnym stole i je obiad przygotowany przez Halinkę.

Ferdek: Halinka co te ziemnioki takie jakieś mało wysmarzone są i do tego takie małe pizdryki? Kiedyś to ty robiłaś robiłaś takie wielkie, dorodne ziemniory, a teraz małe i mientkie.
Halinka patrzy na Ferdka z odrazą.

Halinka: Jak Ci nie pasuję to nie żryj.
Ferdek: A idź że idź że.
Waldek: Jolaśka te kartofle to jak twoje cycki normalnie(śmieje się)
Jolasia: A chcesz dostać w ten swój pusty cymbał matole? Jak ci coś nie pasuje to sobie włącz pornole. A miętkie to ty masz nocą, gdy gwiazdy na niebie migocą i takie malutkie skromniutkie pod kocem kiedy Jolasia ma ochotę na psotę.
Waldek uderza pięścią w stół.
Waldek: Jolaśka weź ty mnie nie uruchamiaj normalnie.
Jolasia: Ojj Cyculku mój kochany poskarż się do swojej mamy, jesteś taki beznadziejny, a w tych sprawach taki biedny.
Waldek wstaje od stołu:

Waldek: Nie będziesz ty mnie obrażać w domu ojca mego i matki mojej i ja wychodzę i ja nie wiem kiedy wrócę.
Jolasia: Wrócisz, wrócisz. Zechcesz posmakować mego młodego ciała to wrócisz, choć i tak opadnie ci miętka pała(śmieje się).
Waldek: Jolaśka teraz to już przesadziłaś, tak nie będzie! I ja jeszcze dzisiaj idę do adwokata normalnie.
Jolasia: No i bardzo dobrze Waldemarze, a ja znajdę sobie lepszego, młodszego, przystojniejszego murzynka, czarnego, czarniutkiego co będzie miał od ciebie ptaszka większego i twardszego.
Waldek siada przy stole i obejmuje Jolasie:

Waldek: Pupciu ty moja kochana przecież wiesz, że ja tak tylko żartowałem i tylko ciebie kocham normalnie.
Jolasia: Ojj Cycu Cycu na twoim miejscu każdy by chciał być z taką kocicą.
Ferdek: Stop! Kurdeee!(Ferdek łapie się za głowę) Walduś ona cię tratuję jak śmiecia, a ty się jej dajesz tak pomiatać. Boże kochany jak ja widzę co się z ciebie zrobiło synku to potem pije od niedzieli do niedzieli, a matka chodzi i tylko się na mnie drze. I to wszystko jest twoja wina! Taki mądry byłeś, tatuś cię wszystkiego nauczył, roboty cię nauczył, a ty teraz siedzisz z tą swoją modliszką, a ona cię zżera i coraz więcej cię zżera, aż cię pożre i ogryzie do kości tak jak z resztą moje kurczaki z lodówki i zostaną po tobie tylko te twoje adidaski i dresik.
Halinka: Ferdziu nie przesadzaj, nie przesadzaj. Zobacz jak oni się kochają.
Waldek daje Jolasi buziaka w policzek, a ona go uderza w głowę.

Ferdek: No widzę jak ona go kocha. On się do niej przymila jak jakaś kocica podczas rujki, a ona go tylko wali po tym jego pustym łbie. A ty Halinka jak zwykle nie widzisz problema.
Halinka: Właśnie chodzi o to Ferdziu, że widzę problem i to już od wielu, wielu lat.
Ferdek: Taak? No to słucham? Jaki widzisz problem? No słucham? Proszę się komisyjnie wypowiedzieć.
Halinka: Ten problem ma wąsy, bebech jak bałwan i siedzi przede mną.
Ferdek: Halinka teraz nie rozmawiamy tutaj o mnie tylko o naszym synu, a ty jak zwykle odwracasz kota dupą.
Halinka: Nie Ferdziu. Gdyby Waldek pracował i zarabiał to Jolasia inaczej by na niego patrzyła. A z resztą z kogo on miał brać przykład? Ze swojego ojca nieroba, który od 40 lat siedzi w zapierdzianym dresie przed telewizorem i tylko żłopie to piwo? A właśnie w pośredniaku byłeś?
Ferdek: Nie byłem i nie będę! I w ogóle to ja wychodzę, bo nie będę siedział przy jednym stole w towarzystwie modliszki i babajagi.
Halinka: Precz mi stąd do Badury na złom!
Ferdek: No i dobra, no i pójdę, ale żebyś jeszcze nie płakała za mną.
Halinka: Prędzej pójdę do Częstochowy na kolanach i podziękuje Bogu, że w końcu uwolnił mnie od ciebie niż za tobą zapłacze wąsaty nierobie ty.
Ferdek wstaje od stołu i wychodzi.
Halinka: Tylko nie zapomnij po drodze wstąpić do adwokata! Jedzcie dzieci.
Kopernik: Dorze Mariolu, że chociaż my nie mamy takich problemów.
Mariolka: Jak chcesz to w każdej chwili mogę wziąć korepetycje od Jolaśki kochanie.
Jolasia: Gdy moja szwagierka nie poradnie radzi sobie ze swoim mężem niemotą, ja zawszę służę pomocą, a nawet przemocą, kuźwa.
Kopernik: To ja idę siku(wychodzi).
Waldek: Idę z tobą.
Jolasia: Waldemarze mój kochany idziesz spoglądnąć jak wyglądają dorodne męskie pały?
Waldek: Mam już ciebie dość Jolaśka normalnie i tyle. Dobranoc, buźka, pa(wychodzi).
Jolasia: Mamuś podaj mi jeszcze troszeczkę tej omasty, za nim zdążą wrócić te chwasty.

Scena 2 (Miejsce akcji: Złom u Badury; Bohaterowie: Ferdek, Badura).

Ferdek i Badura siedzą na złomie i piją wino.

Badura: Panie Ferdku pana syn ma duży problem i musi pan pomóc mu go rozwiązać, bo sam sobie chłopak nie poradzi karwa kawka.
Ferdek: Panie Badura to co ja mam zrobić?
Badura: Panie Ferdku pomyśl pan fizjologicznie.
Ferdek: A co ja robię przez całe życie? Całe życie sobie chodzę po tym świecie i myślę fizjologicznie. Nawet w kiblu myślę o rzeczach, które się fizjologom nie śniły.
Badura: Eee tam gówno pan se myślisz panie Ferdku i gówno pan se robisz.
Ferdek: Teraz jak se tak myślę to mam tylko pomysła, aby utopić żmiję w kiblu.
Badura: [/b]Panie Ferdku, trzeba to załatwić psychologicznie, a nie fizjologicznie. Po pierwsze po pierwsze pogadać z synem w cztery oczy. Po drugie nie na sucho. A po trzecie zapewnić mu rozrywkę jakiej nie zapewni mu ta jego Dupcia.
Ferdek: Panie Badura, kocham pana(całuje go w głowę).
Badura: No już panie Ferdku bez tych miłości, bo się jeszcze w panu zakocham. A dobrze pan wie, że moją największą miłością jest wino i ten złom. A mnie trójkąty nie interesują.
Ferdek: Dobra panie dokończ pan moje wino, a ja lecę na Tarnogaj po synka mojego.
Badura: Panie Ferdku, na spokojnie, powoli, nie tak prędko, bo się wszystko spie***li.
Ferdek: Nie rozumie.
Badura: Zadzwoń pan do niego wieczorem pod jakimś pretekstem i niech jutro przyjdzie do pana, a nie tak hop siup.
Ferdek: Dobrze, że są na tym świecie jeszcze prawdziwi przyjaciele panie Badura.
Bierze łyk wina, oddaje je Badurze i odchodzi.


Scena 3 (Miejsce akcji: Sypialni Kiepskich; Bohaterowie: Ferdek, Halinka).

Ferdek i Halinka leżą w łóżku.

Ferdek: Halinka śpisz?
Halinka: Śpię bo co?
Ferdek: No bo ja mam takiego pomysła.
Halinka: Daj mi spać, bo ja muszę rano wstać. Poza tym zionie od ciebie alkoholem. I jak widziałeś się z adwokatem?
Ferdek: Halinka daj że już spokój, bo tu się o naszego syna Waldusia rozchodzi.
Halinka: Taaa? Co tym razem?
Ferdek: Ty nie widzisz jak ta flądra go traktuje? Nie widzisz tego?
Halinka: Może widzę może nie widzę najważniejsze, że Waldusiowi to nie przeszkadza.
Ferdek: Jak nie przeszkadza, co nie przeszkadza. Oczy mu p***ą zarosły i nawet się nie obejrzy jak będzie robił pod siebie.
Halinka: Ferdek, nie przesadzaj. Jolasia ma ciężki charakter, ale dobra z niej dziewczyna.
Ferdek: Taaa bardzo dobra. Taka dobra, że frytkownicę mi ukradła złodziejka zasrana.
Halinka: No to słucham, co ty zamierzasz zrobić w tej sytuacji panie od spraw beznadziejnych.
Ferdek: Zamierzam wziąć sprawy w swoje ręce i z pantofla, co ja gadam to już nie jest pantofel to jest zwykły kapeć, tak więc z kapcia zamierzam zrobić takiego kozaka jakim był za nim poznał tą latacznice.
Halinka: Ooo patrzcie państwo wielki kozak się znalazł.
Ferdek: Halińcia nie bądź złośliwa.
Halinka: A przypomnieć ci jak na imieninach u wujka Władka dostałeś bęcki? I to od kogo? Od samego wujka Władka. Nie oszukujmy się Ferdziu, ale Prokop to on nie jest.
Ferdek: Halinka po pierwsze byłem w stanie nietrzeźwości, a po drugie Władek miał przewagę liczebną.
Halinka: Zdziwiłabym się gdybyś był trzeźwy. A poza tym przestań pieprzyć głupoty, bo Władek był sam.
Ferdek: Tak Halinka zgadza się, ale wypił o dwa piwa mniej ode mnie.
Halinka: No to było nie chlać jak świnia. A teraz dobranoc.
Ferdek: Ty sobie idź spać, a ja sobie zadzwonię do synka.
Halinka: A po jaką cholerę będziesz do niego dzwonił o 2 w nocy? Daj się chłopakowi wyspać.
Ferdek: Halinka są rzeczy ważne i ważniejsze.
Ferdek wyciąga telefon i dzwoni do Waldka.
Ferdek: Walduś jutro o 15 u mnie pod kiblem, adres znasz. Nie, masz być bez tej swojej obrzydliwej baby. No i gitara.

Scena 4 (Miejsce akcji: Korytarz; Bohaterowie: Ferdek, Waldek, Paździoch).

Waldek czeka pod kiblem na Ferdka. Po chwili ze swojego mieszkania wychodzi Paździoch.

Paździoch: Walduś, a co ty tak stoisz pod tym kiblem jak widły w gnoju. Zesrałeś się w gacie czy znowu ten grubas nielegalnie wypróżnia się w naszym kiblu?
Waldek: Panie Paździoch, ani się nie zesrałem, ani Boczek nie siedzi w kiblu tylko na ojca se czekam.
Paździoch: W takim razie mogę ci tylko współczuć.
Waldek: Taak? A to niby dlaczego?
Paździoch: Bo Pan Ferdek jakąś godzinę temu wyszedł do Stasia i jak go znam to najpierw wydoi wszystko co kupił, a potem jeszcze wstąpi do Badury na złom dopchać się tym wstrętnym tanim winem.
Waldek: Panie Paździochu jak ojciec powiedział, że będzie o 15 to będzie o 15.
Paździoch: A którą mamy teraz godzinę Waldku?
Waldek spogląda na zegarek.
Waldek: 15
Paździoch: Waldusiu zapamiętaj sobie te słowa. Twój ojciec to jest pijak i alkoholik i nie ma sensu zawracać sobie nim głowy.
W tym momencie na piętro wchodzi Ferdek z pełną siatką Mocnego Fulla.

Waldek: Dobrze tatuś, że jesteś bo tutaj pan Paździoch powiedział żeś jesteś pijak i alkoholik.
Ferdek: A to nie wiesz synku co się odpowiada tej mendzie?
Waldek: Spie***laj cwelu?
Ferdek: Waldusiu co tak od razu wulgarnie. Kultury trochę. Patrz i się ucz. Panie Paździoch pan żeś jest łysa menda i wrzód na zdrowym organizmie narodu.
Paździoch spogląda na Ferdka z politowaniem.

Paździoch: Panie Ferdku mnie to już nie rusza. Ja te słowa słyszę od pana codziennie od 40 lat. Jak wymyślisz pan coś oryginalnego to daj pan znać.
Ferdek: Spie***laj cwelu.
Paździoch: Pana iloraz inteligencji to zero, a pana głupota sięgnęła dna. Do widzenia Waldku.
Waldek: Do widzenia Panie Paździoch.
Ferdek uderza Waldka w głowę, a potem obaj wchodzą do mieszkania.

Scena 5 (Miejsce akcji: Salon Kiepskich; Bohaterowie: Ferdek, Waldek, Boczek).

Ferdek i Waldek siedzą w fotelach, piją piwo i oglądają mecz.

Ferdek: No i jak synek ci się podoba taka inicjatywa? Fajnie jest prawda?
Waldek: No właśnie tak nie jestem do końca pewien.
Ferdek: Ale Waldusiu czego ci jeszcze brakuje to tatuś ci przyniesie. Piwko jest? Jest. I to po 8 na głowę. Meczyk jest? Jest. I to nie byle jaki bo Polska gra.
Waldek: Tatuś, ale jak ja wypije te wszystkie browary to będę rzygał jak stąd do Rzeszowa normalnie.
Ferdek: Cycu spokojna twoja rozczochrana, tatuś się przygotował i na taką okoliczność.
Ferdek wyjmuje z pod stołu dużą plastikową miskę.

Waldek: No dobre niech będzie.
Ferdek: No i gitara. A teraz oglądaj mecza.
Waldek: Tatuś? Ale ja już żem widział tego mecza normalnie jakieś 10 lat temu.
Ferdek: Co ty pierdzielisz jak to dzisiaj na żywo leci. Zobacz jak pięknie grają.
Waldek: Ale tatuś przecie Hakerben to już nie je trenerem tylko ten cały Brzdącek.
Ferdek: Eee tam nie jest. Nie oglądałeś ostatnio wiadomości i teraz jesteś w dupie 100 lat za murzynami. Znowu go przyjęli Walduś, bo ten Brzdącek chciał za dużo kasy, a poza tym jest wujkiem Blaszakowskiego i chciał mu dać podpaskę kapitana, którą wcześniej nosił Lewatywski.
Waldek: Tatuś, a gdzie je ten cały Lewatywski w ogóle?
Ferdek: No jak to gdzie jest. No nie ma go. Przyszedł nowy trener to i Lewatywskiego wypieprzyli. Z resztą on dla Niemców gra synek, a nie dla Polaków.
Waldek: Ale, że jak dla Niemców?
Ferdek: No nie wiem Walduś oglądaj.
Waldek: A Nieszczęsny to gdzie je?
Ferdek: Waldusiu pomyśl przez chwilę tą swoją głowisią. Powołał byś do kadry kogoś takiego kto się nazywa Nieszczęsny? Przecież już samo nazwisko go dysklafikuje.
Waldek: Tatuś ja to ci powiem, że ty taki mądry jesteś jak żaden inny normalnie. Ja to się cieszę, że jestem twoim synem i, że jestem taki mądry po tobie.
Ferdek: No i gitara synek, a teraz oglądaj w końcu.
Waldek: Tatuś, a to prawda, że tego Nawałka wywalili, bo na mundialu zrobił takiego wałka, że hoho?
Ferdek: Nie wiem kurdeee! Ty jesteś taki głupi wałek Cycu.
Do pomieszczenia wchodzi Boczek.

Boczek: Dzień dobry Panie Ferdku, dzień dobry Waldku. Otwarte było to se wszedłem.
Ferdek: Panie Boczek ile ja mam razy panu powtarzać, że ma pan tu dożywotni zakaz przychodzenia?
Boczek: Ale ja nie do pana przyszedłem tylko do Waldka.
Ferdek: Syn jest zajęty. Nie widać?!
Waldek: Panie Boczku o co się rozchodzi?
Boczek: No bo ja żem znalazł coś co nie należy do mnie, a do ciebie Waldku.
Waldek: To znaczy co takiego?
Boczek: Pokaże jak dacie mi jedno piwko takie schłodzone, zimniutkie, po byku.
Ferdek: Paszoł won świnio jedna! Wypierdzielaj do siebie na górę grubasie!
Boczek: Ja se pójdę, ale pana syn jeszcze będzie mnie błagał żebym to wrócił i dał mu to co mam.
Waldek: Panie bierz se pan te piwo i pokazuj pan co tam masz.
Boczek bierze piwo od Waldka i wyciąga zza pleców jego stare hantle.
Waldek: O kurde, przecie to są moje stare hantle(śmieje się). Gdzie żeś je pan znalazł.
Boczek: Jak to gdzie? We piwnicy.
Ferdek: Dobra oddawaj pan Waldusiowi jego własność i wypierdzielaj pan stąd.
Boczek: Zara, chwila, nie tak prędko. Jedno piwo miało być za pokazanie, a nie za oddanie.
Ferdek: Waldek trzymaj mnie, bo jak mu zaraz kopa zasadze…
Waldek: Trzymaj pan jeszcze jedno piwo i oddawaj pan moje hantle dobre?
Boczek: Nie ma tak dobrze. Piwo to ja już se mam. Kiełbasy mi trochę dejta.
Ferdek: Uduszę grubasa. Pan to powinien się leczyć, bo pan jesteś uzależniony od żarcia wie pan?
Boczek: Taak? A pan to powinien się leczyć, bo jest pan od wódki uzależniony.
Ferdek: Walduś daj grubasowi jeden kawałek i niech wypierdziela. Ale tylko jeden!
Boczek: Sam se wybiorę bo mnie oszukacie.
Po tych słowach Boczek idzie do kuchni.

Scena 6 (Miejsce akcji: Kuchnia Kiepskich; Bohaterowie: Ferdek, Waldek, Boczek, Paździoch).

Boczek siedzi przy stole i je kiełbasę. Ferdek i Waldek stoją nad nim patrząc się na niego z obrzydzeniem.

Boczek: Mmm dobrze nacząsnkowana moja ulubiena.
Ferdek: Nażarł się już pan?
Boczek: Szczerze?
Ferdek: Szczerze.
Boczek: To jak szczerze to nie.
Waldek: Panie Boczku wyżarł pan całą kiełbasę jaka była w lodówce.
Boczek: Taak? Patrzcie panowie to tak szybko się działo, że nawet nie zauważyłem, że wszystko żem zjadł. Ale teraz to bym się jeszcze wódki napił w mordę jeża.
Ferdek: Ooo nieee co to, to nie. Wódka jest moja i Waldusia na potem.
Do kuchni wchodzi Paździoch z wódką w ręku.
Paździoch: Ktoś tu powiedział słowo wódka?
Ferdek: Ooo to pan panie Marianku jak dobrze, że pana znowu widzę. Proszę niech pan siada.
Paździoch: Jeszcze niedawno mnie pan obrażał, a teraz wchodzi mi pan w dupę jak palec kobity tego Krychowiała.
Waldek: Krychowiała co mu kobita palec w dupę pchała, żeby go dupa nie zawiała(śmieje się).
Paździoch: Powiem ci Walduś, że co jak co, ale ojca się nie wyprzesz. Jesteście jak dwie krople wody. Taki sam czarny humor.
Ferdek: No jak nie jak tak. Panie, nie obrażaj się już pan tylko siadaj i polewaj. Walduś skocz do pokoju po laleczkę. Za telewizorem jest schowana przed twoją matką.
Paździoch: A nie lepiej będzie usiąść nam w salonie?
Waldek: No właśnie przecież mecz jeszcze jest.
Boczek: Jaki mecz w mordę jeża?
Waldek: No jak to jaki, przecie Polska gra z Niemcami normalnie.
Boczek: Eee ja tam bym wolał balet mongolski.
Ferdek: Proszę pana w tym domu ryby i świnie głosu nie mają także tego. Idziemy na mecza.
Cała czwórka wychodzi z kuchni.


Scena 7 (Miejsce akcji: Salon Kiepskich; Bohaterowie: Ferdek, Waldek, Paździoch, Boczek, Mariolka, Kopernik)

Ferdek, Waldek, Paździoch i Boczek siedzą w salonie, piją i oglądają mecz. Waldek ćwiczy swoimi starymi handelkami.

Ferdek: I widzisz Waldusiu ja już widzę efekty. Poćwiczysz tak cały dzień i będziesz miał muły jak twój tatuś.
Boczek: Taaa chyba bęben piwny.
Ferdek: [/b]Synku nie słuchaj tego pana, on jest niedorozwinięty. Skończyłeś już serie?
Waldek: No jak nie jak tak.
Ferdek: No i gitara. No to napij się browarka żebyś się nie odwodnił. Jak się ćwiczy to trzeba dużo pić.
Paździoch: Ale wody Panie Ferdku. Alkohol to nie zbyt dobre połączenie.
Ferdek: Pan tu jest trenerem Waldusia czy ja? No Walduś łyczek piwka i kolejna seryjka raz raz.
Boczek: Waldek wędliny se podjedz. Ja to lubię wędliny se podjeść.
Ferdek: Panie pytał się pana ktoś o zdanie. Ćwicz Waldusiu ćwicz.
Paździoch: Ja to bym proponował napić się jeszcze wódki.
Boczek: Ale Waldek wypił już ostanie piwo i nie ma czym popijać.
Ferdek: Panie Boczek jak chcesz się pan do czegoś przydać to przynieś pan trochę wędliny z lodówki. Tylko nie zeżryj pan wszystkiego po drodze.
Wesoły Boczek wychodzi do kuchni po wędlinę.

Paździoch: Tak patrze na ten mecz i jestem pewien, że już go kiedyś widziałem.
Ferdek: Co pan pierdzielisz. Na starość się panu wszystko pomyliło.
Paździoch wstaje i podchodzi do telewizora. Następnie naciska guzik w dvd i wyjmuje z niego płytę z napisem „Polska – Niemcy 2008 r”.
Paździoch: No i wszystko jasne.
Ferdek: Pan panie Paździochu to zawsze musi wszystko zepsuć.
Paździoch: Ale po co pan to zrobił? Po jaką cholerę oszukuje pan syna, że to leci na żywo karwasz twarz.
Ferdek: Bo ja żem chciał żeby Walduś poczuł się jak kiedyś. Piwko, meczyk, hantelki, a nie tylko ciągle ta jego Jolasia zasrana.
Waldek: Tatuś, ale ja ją kocham, przecie to moja żona jest.
Ferdek: Synku ja też 40 lat temu popełniłem taki sam błąd, że ożeniłem się z twoją matką, a teraz mam przesrane podobnie jak i ty.
Do pokoju wraca Boczek z półmiskiem z wędliną.
Ferdek: Panie tu była jeszcze kaszanka. Ja się pytam gdzie to jest?
Boczek: Nie było, ja tam nic takiego nie widziałem jak boni dydy.
Ferdek: Nie kłam grubasie żarłoczny!
Paździoch: Panie Ferdku, przecież pan wie, że chłopak ma nadwagę i musi żreć. Przecież jego żołądek jest jak mój, pana i Waldka razem wzięte. Na zdrowie panie Boczek.
Waldek: Tatuś co było, a nie jest nie pisze się w rejestra wiesz? Kiedyś świrowaliśmy pawiana, otwieraliśmy takie różne biznesy i w ogóle fajnie było, a teraz to ja żem już zmądrzał i mam Jolasie swoją pupcie kochaną.
Ferdek: No i widzisz synek jakiś ty mądrala. Na świrowanie pawiana to ja już żem jest trochę za stary, a poza tym boli mnie noga w biedrze, ale jakiś biznesik można by otworzyć. Co wy na to panowie?
Boczek: „Wyroby mięsne Boczek i sąsiedzi”(śmieje się głupkowato i zaciera ręce).
Paździoch: Pan to by tylko o mięsie i o mięsie. A może by tak handel?
Ferdek: Masz pan na myśli narkotyki?
Paździoch: Następny geniusz. Pan to jak coś powie to jak bym oglądał jakiś kiepski film w telewizji. Niby to śmieszne, a z drugiej strony jak się na to patrzy to jest to żałosne.
Ferdek: A dupa tam.
Paździoch: Bielizna damska. Mówi to panu coś?
Ferdek: Panie, nie będę pana zasranymi gaćmi handlował. Puknij się pan w tą swoją łysą czachę.
Waldek: Wiem!
Paździoch: No słuchamy Waldku.
Waldek: Piwo!
Ferdek: No napij się synek, napij się, bo mi się w końcu odwodnisz i matka będzie ci potem lewatywy robić zobaczysz.
Waldek: Eee tam tatuś nie o to się rozchodzi żeby pić tylko żeby produkować.
Ferdek: A po co ja mam produkować piwo jak se pójdę do Stasia i se mam na zeszyta?
Paździoch: Waldek dobrze gada panie Ferdku. To mogłoby się udać.
Ferdek: Że niby co?
Paździoch: No otworzymy własną fabrykę piwa i będziemy warzyć piwo. Panu to trzeba tłumaczyć jak temu Boczkowi, a i tak ani jeden ani drugi nie rozumie.
Boczek: Panie nie obrażaj pan dobre? Bo ja pana nie obrażam.
Ferdek: Ale to przecież wszystko kosztuje i kto to będzie robił. Ja to przyznam się, że z piwem mam tylko tyle wspólnego, że sobie wypije jedno góra dwa w niedziele do obiadu.
Do pokoju wchodzi Mariolka i Kopernik.

Mariolka: Tato daj mnie 100 zł bo idziemy z moim miśkiem do kina.
Ferdek: A skąd ja ci wezmę? Z dupy ci wysram? A poza tym masz męża? Masz? No to niech on ci daje. Mi daje twoja mamusia.
Kopernik: Nie żebym się wtrącał, ale słyszałem coś, że zamierzacie panowie zacząć produkować piwo? To prawda?
Pażdzioch: Panie Kopernik od podsłuchiwania to w tej kamienicy jestem ja, a nie pan.
Kopernik: Ale ja tak przypadkiem tylko…
Mariolka: Mikołaj chce wam tylko powiedzieć, że jak chcecie to on chętnie wam pomoże, bo zajmuje się tym od lat i wie jak to ugryźć. Ale nie za nic.
Ferdek: A za co?
Mariolka: No za 100 zł
Ferdek: Ty glucie ty! Ja ci dam 100 zł, a co on z tego będzie miał?
Kopernik: 20% dla mnie? Dzielimy się fifty –fifty.
Paździoch: Nie wiem jak wy panowie, ale ja w to wchodzę karwarz twarz.
Boczek: Ja też w mordę jeża.
Waldek: Dobra to i ja se wejdę w tego biznesa. Tylko szwagier jak mnie i mojego tatusia wystrychniesz na dudków to jak ci z bański przyfasole to zobaczysz.
Ferdek: Walduś polej wódki i nie pierdziel.
Ferdek wstaje od stołu, zdejmuje z regału jedną z książek, a z niej wyjmuje 100 zł.
Mariolka: Ooo tatuś ma jednak pieniążki.
Ferdek: Zaskórniaki takie na nowe dresy miałem, bo matka mi truje ciągle, że te takie zapierdziane, ale proszę(daje Mariolcę pieniądze). Znaj łaskę pana.
Waldek: Tatuś przecież każden jeden tu wie, że całą te kasę przepierdzielił byś u Stasia na wódkę.
Ferdek: Echh wężu ty na mojej krwawicy wychowany zamilcz i słuchaj. Mój zięć daje ręce do roboty. Ja dam swój stary sprzęt do warzenia browara, a co wy dacie panowie?
Paździoch: Ja mam trochę oszczędności w skarpecie. No chyba, że Helena już je wcześniej znalazła.
Ferdek: A pan panie Boczek?
Boczek: Ja mogę zrobić reklamę do telewizji.
Ferdek: Gdzie pan z takim bebechem do telewizji panie.
Paździoch: Grubas dobrze mówi. To by mogło się udać.
Ferdek: Echh no dobra, a Walduś?
Waldek: Ja dałem pomysła i mogę stać na bramce.
Ferdek: Walduś głupku to nie jest piłka nożna i nie potrzeba nam bramkarza.
Waldek: Tatuś ty to weź już serio nie pij bo głupoty pierdzielisz. Na bramce przed drzwiami firmy jako ochroniarz normalnie, a nie jakiś Nieszczęsny bramkarz zasrany.
Kopernik: Wszystko fajnie, pięknie tylko gdzie będzie siedziba naszej firmy ja się pytam?
Ferdek: Jak to gdzie? Tutaj!
Kopernik: No a nazwa browaru?
Ferdek: „Ojczysyn”.
Waldek: No to mamy swój stary kiepski świat.
Ferdek: No i gitara!

Scena 8 (Miejsce akcji: Mieszkanie Paździochów; Bohaterowie: Paździoch, Helena)

Paździoch chodzi po domu i szuka pieniędzy.

Paździoch: Helena!
Helena: I czego się drzesz?
Pażdzioch: Pod kanapą były pieniądze. Co z nimi zrobiłaś wiedźmo?
Helena: Jak to co? To co robią wiedźmy. Wzięłam je i poleciałam z nimi na miotle na Lelewela po zakupy żebyś miał co żreć debilu.
Paździoch: Helena to nie jest śmieszne. Oddawaj pieniądze, bo pożałujesz.
Helena: A co ty mi możesz zrobić. Taka łysa małpa z uszami(śmieje się).
Paździoch: Jak nie oddasz mi tych pieniędzy to zamykam szczękę na bazarze i wtedy w ogóle nie będziesz miała co do gara włożyć.
Helena: Ja się twoich gróźb nie boje i dobrze wiesz, że jak będę chciała to rozłupie ci tą twoją łysą czaszkę, a potem nakarmię nimi małpy w zoo.
Pażdzioch: Helana na miłość Boską, daj chociaż połowę.
Helena: Dostaniesz, ale pod jednym warunkiem.
Pażdzioch: Jakim?
Helena: Że jak ten twój cały biznes wypali to wyprowadzisz się z domu i nie będę więcej musiała patrzeć na tą twoją kocią mordę.
Helena: Stoi!(wyciąga rękę). Zrobię to z największą przyjemnością.
Helena podaję rękę Marianowi i daje mu połowę jego pieniędzy.


Scena 9 (Miejsce akcji: Korytarz; Bohaterowie: Waldek, Badura)

Waldek stoi przed drzwiami Kiepskich w stroju ochroniarza. Na piętro wchodzi Badura.

Waldek: Nie ma wejścia. Trwają pracę produkcyjne.
Badura: Przepraszam, że jakie pracę karwa kawka?
Waldek: No produkujemy se piwko normalnie.
Badura: Ale, że jak?
Waldek: No jak to jak panie Badura normalnie no Polskie piwo produkujemy.
Badura: A po co? Przecie U Stasia jest Mocny Full. Ulubione piwo Pana Ferdka z resztą.
Waldek: Ale panie my to dla kasiory robimy.
Badura: To wpuść mnie Walduś do środeczka spróbuje dziabonga, usta umocze.
Waldek: Nie wpuszczę, bo nie mogę. I to nie jest do picia.
Badura: Ale jak to tak bez degustacji? A jak niedobre będzie, albo zatrute?
Waldek: No dobra wchodź pan, ale tylko łyczka, a jak nie to kopa w dupę i z bańki na dodatek.
Badura: Będziesz pan zadowolony.

Scena 10 (Miejsce akcji: Salon Kiepskich; Bohaterowie: Ferdek, Paździoch, Kopernik, Badura).

Trwają pracę na produkcją browaru "Ojczysyn".

Kopernik: No i mamy pierwszą szklaneczkę.
Ferdek: O ja cię pierdziele(uśmiecha się i jest bardzo zadowolony).
Badura: Dzień dobry państwu ja na degustacje.
Ferdek: Panie Badura kto tu pana wpuścił ja się pytam?
Paździoch: Jak to kto? Walduś, nasz najlepszy pożal się Boże ochroniarz. Takiego bęcwała to o kant dupy potłuc.
Badura: Panowie ja tylko spróbuję i już mnie nie ma.
Ferdek: Panie to nie jest do próbowania.
Badura: A jak zatrute będzie? Chcesz pan pójść siedzieć i być ładowanym w dupsko do końca życia w pierdlu?
Ferdek: A dupa tam. Ale tylko troszeczkę.
Badura przechyla całą szklankę na raz.

Badura: Dobre piwko.
Paździoch: Panie coś pan zrobił do jasnej cholery?! Miało być trochę, a pan żeś całą szklane wydoił.
Badura: Panowie co to jest? Paaaliii
Ferdek: No i gitara. Znaczy się, że mocne.
Kopernik: Przesadziłem trochę. Następna będzie łagodniejsza.
Badura: Nie ma problemu, zaczekam karwa kawka.

Scena 11 (Miejsce akcji: korytarz; Bohaterowie: Waldek, Boczek, Ferdek)

Waldek stoi na bramce. Na piętro wchodzi Boczek.

Boczek: No i jestem.
Waldek: Tatuś zabronił wpuszczać.
Boczek: Ale Walduś, ja żem przyszedł powiedzieć tylko, że reklama zara w telewizji se będzie.
Waldek: Nie ma wejścia.
Boczek: Waldek wpuść mnie w mordę jeża
Boczek próbuje przepchnąć Waldka i wejść do mieszkania siłą.
Waldek: Gdzie mi z tym kałdunem.
Ferdek: Cycu głupku ty, wpuść pana Boczka!
Waldek: Ale kazałeś nikogo nie wpuszczać!
Ferdek: Taak, ale nie rozchodziło się o grubasa! Pan Boczek jest członkiem naszej firmy gamoniu!
Waldek: W takim razie może pan wejść. Tylko prosto do salonu i nie buszować mnie po kuchni.
Boczek wchodzi do mieszkania.


Scena 12 (Miejsce akcji: Salon Kiepskich; Bohaterowie: Ferdek, Paździoch, Boczek, Kopernik, Badura).

Kopernik waży piwo, a pijany Badura śpi na kanapie. Do mieszkania wchodzi Boczek.

Boczek: Panowie włączcie se telewizje, reklama se zaraz będzie.
Ferdek: No i widzi pan ja zawsze mówiłem, żeś jest pan dureń, ale czasem się pan do czegoś przydasz.
Paździoch włącza telewizje. Reklama: [Boczek tańczy w stroju masarza, a wokół szyi ma obwieszone pęta kiełbas.
Boczek: Spróbujta se kawałek kiełbaski, to są pyszne rarytaski. Każden kto se mięska podje, potem ma za ciasne spodnie. Ja se mięso jednak jem, bo je lubie Vaula… krem? Kużwa znowu żem se zapomniał jak to leciało. Dejta mi jeszcze kawałek to jeszcze raz se powiem].
Ferdek, Paździoch i Kopernik patrzą na Boczka. Są bardzo wkurzeni.
Boczek: A mieli tego nie puszczać w mordę jeża. Panowie nie patrzcie tak na mnie mieli puścić tą poprawioną wersje we telewizji.
Paździoch: Panie Boczek pan miał wystąpić w reklamie naszego piwa, a nie mięcha!
Ferdek: Pan jesteś odrażający. Pan byś własną matkę sprzedał tylko żeby się nażreć. A teraz wypierdzielaj pan stąd do siebie na górę!
Boczek: A moje 20%?
Paździoch: Gówno pan dostaniesz, a nie 20%.
Boczek: A żebyście się posrali! Człowiek chce pomóc to go z gównem zmieszają.
Ferdek, Paździoch, Boczek: Paszoł won!
Kopernik: Do widzenia(uśmiecha się nieśmiało).
Boczek: Jeszcze zobaczycie!
Boczek wychodzi z mieszkania ze skwaszoną miną.
Ferdek: Widział pan grubasa?
Paździoch: Boczek przekroczył granicę i wyleciał z naszej firmy na zbity pysk. On jest niereformowalny.
Kopernik: Panowie! Teraz powinno być dobrze. Chyba w końcu udało mi się dokonać niemożliwego.
Badura: Jaaa spróbuje czy nie zatrute jest(bełkocze).
Ferdek: Śpij pan panie Kaziu. Ja spróbuje.
Ferdek próbuje piwko.
Ferdek: O kurde. Dobre(uśmiecha się)

Scena 13 (Miejsce akcji: Salon Kiepskich; Bohaterowie: Ferdek, Waldek, Paździoch, Kopernik, Malinowska).

Ferdek chodzi pijany, Paździoch siedzi w fotelu, a Kopernik waży piwo. Do mieszkania wchodzi Malinowska.

Ferdek: Walduś! Cycu!
Waldek: Coo?!
Ferdek: Intruz!
Waldek: No przecie kazałeś wpuszczać!
Ferdek: Ale Boczka baranie jeden ty, a nie Malinowską!
Waldek wchodzi do mieszkania.
[/i]Waldek: To nie na moją dyńke jest. Sam sobie stój na bramce jak żeś jest taki mądry.
Malinowska: Panie Ferdku…
Ferdek: Czego?
Malinowska: Widzę, że produkuje pan piwo, a ja nie życzę sobie...
Paździoch: To nie jest koncert życzeń pani Malinowska
Ferdek: A co to panią gówno obchodzi co?!
Malinowska: Proszę pana ja do pana grzecznie to i pan grzecznie, bo się pogniewamy.
Ferdek: A ja panią w dupie mam, bo swoje piwo posiadam.
Malinowska: Panie Paździoch powie Pan temu panu obok, że albo zamknie ryj, albo zamknę mu zeszyt dożywotnio.
Ferdek: Ja pani tłumacze, że w dupie mam panią i pani zeszyt, bo mam tutaj swojego piwa pod dostatkiem, a niedługo będę miał jeszcze więcej.
Malinowska: W takim razie inaczej. Macie panowie 5 minut na zwinięcie tego interesu, bo inaczej zgłaszam sprawę na policję, że obywa się tu nielegalna produkcja piwa.
Paździoch: Pani Malinowska może się jakoś dogadamy.
Malinowska: Słucham.
Pażdzioch: Prosta matematyka. My produkujemy, pani od nas kupuje po okazyjnej cenie i sprzedaje drożej. Co Pani na to?
Malinowska: Dobrze. Wchodzę w ten interes.
Ferdek: No i gitara!

Scena 14 (Miejsce akcji: Piwnica; Bohaterowie: Ferdek, Waldek, Paździoch, Boczek, Policjant).

Ferdek, Waldek i Paździoch siedzą i piją wódkę.

Paździoch: I widzicie panowie interes się kręci jak dupa na karuzeli.
Ferdek: Gdyby nie grubas to byłoby jeszcze lepiej.
Waldek: Tatuś daj już spokój z tym Boczkiem, bo to już się robi nudne normalnie jak ten głupi serial na Pornchacie
Do piwnicy wchodzi Boczek w towarzystwie policjanta.
Boczek: I co panowie? Łyso wam? Chcieliście wydymać Boczka, a to Boczek wydymał was.
Policjant: Pan Arnold Boczek zgłosił, że na górze w mieszkaniu Państwa Kiepskich odbywa się nielegalna produkcja piwa. Pójdą panowie dobrowolnie czy mam użyć siły?
Ferdek: Panie Boczek jak wyjdę z pierdla to takiego kopa panu zasadzę…
Policjant: Groźby…(notuje).
Paździoch: Grubas się nielegalnie wypróżnia w naszej toalecie od wielu lat i policja nic z tym nie robi. Gówno pan jest, a nie policja.
Policjant: Obraza funkcjonariusza na służbie…(notuje).
Boczek: A ja se teraz będę wypróżniał ile będę chciał jak se siedzieć pójdzieta. Będę se robił i jedynkę i dwójkę, a nawet trójkę jak mnie zemdli po wódce(śmieje się).
Waldek: O ty chamie jeden ty!
Waldek uderza Boczka z dyńki w brzuch, odbija się od niego i upada na ziemie.
Policjant: Naruszenie nietykalności cielesnej…(notuje). No to panowie sobie posiedzą. Aha i tam na górze był jakiś mężczyzna przedstawiający się jako Mikołaj Kopernik. Zawinęliśmy go w kaftan i pogotowie zabrało go już do szpitala.
Boczek: A ja powiem tak. Jak za kumpla Boczka masz to wspaniałe życie masz, jak za wroga Boczka masz to se życiu gówno masz(uśmiecha się i zaciera ręce).

Koniec.
W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem :-P
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 372
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚWK by gafik3

Post autor: WKCM » 2018-08-04, 21:31

Dobry scenariusz, fajnie poprowadzona akcja, cały twór czytałem z zaciekawieniem. Na plus zdecydowanie przemiana Waldka, teksty Paździocha dzięki którym uśmiechnąłem się wiele razy, śmieszna reklama Boczka z kiełbasą i zakończenie. W końcu nastała sprawiedliwość za traktowanie Boczka jak popychadło! Kopernik również spełnił swoją rolę, nie denerwował, tak samo Malinowska. Są jednak minusy. Jednym z nich jest zbyt dużo jak dla mnie wyzywania się nawzajem od durniów, kretynów czy grubasów. Rozumiem, że miało to pomóc w rozkręceniu fabuły, ale tego było za dużo. Drugi, mniejszy minus to scena na złomie, która średnio mi się podobała, a szczególnie pocałowanie Badury w głowę. Tak samo podteksty erotyczne Jolaśki.

Ocena końcowa: 8,5/10 (zwracam uwagę na to, że to Twój pierwszy scenariusz)
Awatar użytkownika
Ferdas Kiepski
Boczek
Boczek
Posty: 222
Rejestracja: 2015-08-27, 19:15

Re: Scenariusze do ŚWK by gafik3

Post autor: Ferdas Kiepski » 2018-08-04, 22:10

Szczerze mówiąc jest to naprawdę udany scenariusz, zwłaszcza jak na debiut. Zaczęło się od sceny obiadowej, którą ciężko ocenić. Z jednej strony napisana dobrze, ale na ekranie byłaby strasznie irytująca, w dodatku żałosne podteksty Jolaśki. Jednak to nie Twoja wina, było to konieczne do rozpoczęcia właściwej fabuły, a prawda jest taka, że scena z udziałem Pupcińskich nie ma prawa być dobra. Badurę i złom oceniam neutralnie, znacznie bardziej przypadł mi do gustu drugi występ tego bohatera, czyli próbowanie przez niego piwa. Świetne wzajemne wyzywanie się i dogryzanie sobie przez Ferdka, Paździocha i Boczka na przestrzeni całego epizodu, kapitalnie przedstawiłeś relacje sąsiadów w zabawny sposób. Tak jak zauważył WKCM tych złośliwości było trochę dużo, ale mi to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie. Odmieniony Waldek na plus, podobnie jak występ Kopernika i Marioli, którzy fajnie kontrastują tutaj z małżeństwem Waldka i Jolaśki. Zakończenie przeciętne, z naciskiem na słabe, bo jednak nieco banalne i średnio satysfakcjonujące. Niemniej jednak jako całokształt Twój scenariusz wypada bardzo przyzwoicie.

8/10
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by gafik3

Post autor: Bździuch » 2018-08-04, 22:33

No niestety to mógł być dobry scenariusz, ale nie potrzebnie umiejscowiłeś go w nowych odcinkach. Za dużo Badury, był zdecydowanie zbędny w wielu scenach i nie podobało mi się to, że Ferdek był dla niego taki miły nawet jak obrażał Waldka, a Boczka to za byle co opieprza :roll: . I w ogóle nie podoba mi się, że wszyscy tak pomiatają Boczkiem, kiedyś rzadziej go wypieprzali i zawsze mieli powód, no i jeszcze ten Waldek jak mu przywalił z dyńki :roll: .
Dużo żartów nieodpowiednich do Kiepskich, ale niektóre były ok.
Kopernik nie wkurzał.
Zły początek: ta Jolasia i ten Badura :-? .
na plus dużo dobrych tekstów ;-) .
No, ale najlepszy jest język bohaterów. Świetnie odwzorowany ! Zwłaszcza jak na debiut !

Odcinek trochę o dupie Maryni, ale lubię takie, tylko Jolasia zbędna była jak się potem okazało bo nie kontynuowałeś jej wątku potem, co jest niby plusem, ale nie dość, że to trochę niekonsekwencja to jeszcze na dodatek ten beznadziejny początek jest jeszcze gorszy, przez to.


DOKŁADNA ANALIZA: (Pamiętaj, że plusami sa też zabawne teksty, mimo, że są wymienione po minusach ;-) )
SCENA I
+ Świetnie odwzorowany język bohaterów
+ Jak Ci mam dziękować, że nie dałeś tekstu "Napij się kompociku Walduś" ten stał tekst mnie niesamowicie drażni, a wyłapałem aż 3 momenty w których Sobiszewscy by go dali.
+ Rymowanki Jolasi, nie najgorsze ;-)
+ Waldek postawia się Jolasi
+ Kopernik lepszy niż w serialu, nie wkurzał

n Ferdek choć kłócił się z Waldkiem, to w miarę przypominał starego Ferdka, a nie te ich dzisiejsze kłótnie.

- Obiadek :-/ Ja rozumiem, że fabuła, ale mnie strasznie wkurzają Jolasie, obiadki i tym podobne i po prostu fan fiction muszę tak samo traktować, zwłaszcza, że jako że to nie oficjalny scenariusz mogłeś tak na prawdę zrobić wszystko, nawet dać Babkę. Ale rozumiem, że taki był zamysł, ale niestety.
- Wkurzający Pupcińscy :roll:
- Klimat nowych odcinków
- "Waldemarze mój kochany idziesz spoglądnąć jak wyglądają dorodne męskie pały?"



Ferdek: jak ja widzę co się z ciebie zrobiło synku to potem pije od niedzieli do niedzieli, a matka chodzi i tylko się na mnie drze. I to wszystko jest twoja wina! Taki mądry byłeś, tatuś cię wszystkiego nauczył, roboty cię nauczył, a ty teraz siedzisz z tą swoją modliszką, a ona cię zżera i coraz więcej cię zżera, aż cię pożre i ogryzie do kości tak jak z resztą moje kurczaki z lodówki i zostaną po tobie tylko te twoje adidaski i dresik.

Ten problem ma wąsy, bebech jak bałwan i siedzi przede mną.

Ferdek: No i dobra, no i pójdę, ale żebyś jeszcze nie płakała za mną.
Halinka: Prędzej pójdę do Częstochowy na kolanach i podziękuje Bogu, że w końcu uwolnił mnie od ciebie niż za tobą zapłacze wąsaty nierobie ty.
Ferdek wstaje od stołu i wychodzi.
Halinka: Tylko nie zapomnij po drodze wstąpić do adwokata! Jedzcie dzieci.
Kopernik: Dorze Mariolu, że chociaż my nie mamy takich problemów.
Mariolka: Jak chcesz to w każdej chwili mogę wziąć korepetycje od Jolaśki kochanie.
Jolasia: Gdy moja szwagierka nie poradnie radzi sobie ze swoim mężem niemotą, ja zawszę służę pomocą, a nawet przemocą,



SCENA II
+ Znowu świetnie odwzorowany język bohaterów

- Złomowisko i Badura :roll:
- Ferdek całujący Badurę w głowę
- Klimat nowych odcinków


"Panie Ferdku, na spokojnie, powoli, nie tak prędko, bo się spie***li."
:mrgreen:



SCENA III

+ Język bohaterów
+ Jej, stary klimat wreszcie :-P
+ Ferdek chcący zamienić Waldka-kapcia w Waldka-kozaka :-P
+ Wszystkie wyzwiska Ferdka na Jolasię


n telefon, ok, ale mogłoby być trochę śmieszniejsze ;-)


"Ferdek: Halinka po pierwsze byłem w stanie nietrzeźwości, a po drugie Władek miał przewagę liczebną.
Halinka: Zdziwiłabym się gdybyś był trzeźwy. A poza tym przestań pieprzyć głupoty, bo Władek był sam.
Ferdek: Tak Halinka zgadza się, ale wypił o dwa piwa mniej ode mnie.
:-P




SCENA IV


+ Świetny Paździoch :lol:
+ Uczenie Waldka jak obrażać Paździocha :-P
+ Wszystkie wyzwiska Ferdka na Jolasię
+ Ferdek z tym "sp*rdalaj cwelu" dałbym na minus, gdyby nie to, że to nawiązywało do wcześniejszej wypowiedzi Waldka, bo tak to to nie pasuje ani do serialu ani do Ferdka, a w tym kontekście ok.



"Ferdek: A to nie wiesz synku co się odpowiada tej mendzie?
Waldek: Spie***laj cwelu?
Ferdek: Waldusiu co tak od razu wulgarnie. Kultury trochę. Patrz i się ucz. Panie Paździoch pan żeś jest łysa menda i wrzód na zdrowym organizmie narodu. "




SCENA V


+ Inicjatywa Ferdka i jego przygotowanie (Miska) :-P
+ Ferdek udający, że mecz sprzed 0 lat jest aktualny, chociaż to już było ;-)
+ Świetne nawiązanie do Szczęsnego, to znaczy do Nieszczęsnego :lol: :lol: :lol:
+ Boczek z piwem
+ Boczek wybierający sobie kawałek kiełbasy z kuchni


- Dobrze odwzorowany język bohaterów
- Ferdek strasznie niemiły dla Boczka :-/
- Trochę klimat nowych odcinków




SCENA VI


+ Stary klimat


- Nie wiem kto to jest ten Krychowiał, więc nie załapałem do końca żartu z tym pchaniem w dupę przez żonę. Ale nawet jakbym znał to aż tak wulgarne nawiązania erotyczny są mało podobne do Kiepskich, trochę psuje to klimat jak mam być szczery :-P


"Waldek: Panie Boczku wyżarł pan całą kiełbasę jaka była w lodówce.
Boczek: Taak? Patrzcie panowie to tak szybko się działo, że nawet nie zauważyłem, że wszystko żem zjadł. Ale teraz to bym się jeszcze wódki napił w mordę jeża."
"Ferdek: Proszę pana w tym domu ryby i świnie głosu nie mają ę




SCENA VII


+ Stary klimat :-D
+ Język bohaterów
+ Boczek udający, że nie zjadł kaszanki ;-)
+ Paździoch proponujący handel gaćmi ;-)
+ Dużo śmiesznych tekstów


- Dialog Ferdka z Mariolką


"Ferdek: Synku nie słuchaj tego pana, on jest niedorozwinięty. Skończyłeś już serie?"
"Waldek wędliny se podjedz. Ja to lubię wędliny se podjeść."
"Paździoch: Następny geniusz. Pan to jak coś powie to jak bym oglądał jakiś kiepski film w telewizji. Niby to śmieszne, a z drugiej strony jak się na to patrzy to jest to żałosne."
"Ferdek: Ale to przecież wszystko kosztuje i kto to będzie robił. Ja to przyznam się, że z piwem mam tylko tyle wspólnego, że sobie wypije jedno góra dwa w niedziele do obiadu."


SCENA VIII


+ Świetna scena ! :-D
+ Język bohaterów
+ Klasyczne kłótnie Paździochów :-P
+ Dużo śmiesznych tekstów



Helena: Dostaniesz, ale pod jednym warunkiem.
Pażdzioch: Jakim?
Helena: Że jak ten twój cały biznes wypali to wyprowadzisz się z domu i nie będę więcej musiała patrzeć na tą twoją kocią mordę.
Helena: Stoi!(wyciąga rękę). Zrobię to z największą przyjemnością.




SCENA IX


+ "Stary" Waldek ;-)


- Po co ten Badura ? :-?
- Tym razem gorzej odwzorowany język Badury, tak mi się wydaję




SCENA X


+ Kopernik i Ferdek zgodni, ciekawie to wyszło
+ Język bohaterów


- - Ferdek powinien wywalić tego Dziadurę na zbity pysk, zwłaszcza za obrażanie Waldka, a ten nic, zwłaszcza, że dopiero co krzyczał na Boczka bez powodu :roll: :roll: :evil:
- Mało śmiesznych tekstów



SCENA XI


+ Boczek chcący się dostać do mieszkania Ferdka :-P
+ Język bohaterów
+ Waldek nie chcący wpuścić Boczka
+ Ferdek miły dla Boczka ;-)



"Waldek: Gdzie mi z tym kałdunem.."
"Waldek: W takim razie może pan wejść. Tylko prosto do salonu i nie buszować mnie po kuchni."



SCENA XII


+ Reklama Boczka :mrgreen:
+ Rymy Boczka


- Badura



"Boczek przekroczył granicę i wyleciał z naszej firmy na zbity pysk. On jest niereformowalny."



SCENA XIII


+ Pomysł na sprzedawanie Malinowskiej własnoręcznie zrobionego piwa :-P
+ Waldek wpuszczający Malinowską



- Trochę nienaturalnie wyszło z tą Malinowską, za szybko się zgodziła i język trochę nie do końca dobrze odwzorowany

SCENA XIV


+ Boczek



- Waldek bijący Boczka
- Policjant


]-"Boczek: A ja powiem tak. Jak za kumpla Boczka masz to wspaniałe życie masz, jak za wroga Boczka masz to se życiu gówno masz(uśmiecha się i zaciera ręce).
"
:-P


Tak więc nierówny scenariusz. Gdyby nie "wynalazki" z nowych odcinków to byłby to dobry odcinek w starym stylu, a tak muszę dać takie 4 łamane na 5, które podwyższam do 6/10 za to, że to debiut.
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7476
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by gafik3

Post autor: Pabfer » 2018-08-04, 23:45

PLUSY:
Pomysł na odcinek
Genialny Boczek w każdej scenie
Zabawny występ Paździocha
Ferdek dążąc do zgody z Waldusiem
Pomysł na rodzinny browar
Zakończenie

MINUSY:
Nie lubię nowych odcinków, a ten był w stylu nowych. Obiektywnie nie różnił się od nich wiele poziomem, więc nie jesteś złym scenarzystom, tylko po prostu nie do każdego trafiasz i do mnie akurat nie. Lecz to normalne- jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Z tego powodu drażnili mnie Badura, Jolaśka, Halina i Helena. Tak po prostu. Całokształtem.

7/10
Mimo wszystko odcinek mnie nie zawiódł, biorę też pod uwagę, że to debiut. Czekam na więcej, ale w starszym stylu.
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1974
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚWK by gafik3

Post autor: kacrudy » 2018-08-23, 09:04

Wiedziałem, że coś miałem zrobić. :P No to ocenię teraz. :)

Scena I:
+ nawet nieźle odwzorowany język bohaterów
+
Halinka: Ten problem ma wąsy, bebech jak bałwan i siedzi przede mną.
+ wszystko się u Jolasi rymowało...
- ...i było pełne podtekstów. :-/ No za śmieszne to nie było, a nawet odstraszało

Scena II
+
Badura: Panie Ferdku, na spokojnie, powoli, nie tak prędko, bo się wszystko spie***li.

- Badura - ogólnie, nie był tu potrzebny

Scena III
+ płynne przejście w starszy klimat
+ telefonowanie o 2 w nocy
+
Ferdek: Halinka po pierwsze byłem w stanie nietrzeźwości, a po drugie Władek miał przewagę liczebną.
Halinka: Zdziwiłabym się gdybyś był trzeźwy.
+ w końcu scena bez minusów :P

Scena IV
+ genialna scena, to tak w dużym skrócie ;)
+ mistrzowski Paździoch
+
Ferdek: A to nie wiesz synku co się odpowiada tej mendzie?
Waldek: Spie***laj cwelu?
Ferdek: Waldusiu co tak od razu wulgarnie. Kultury trochę. Patrz i się ucz. Panie Paździoch pan żeś jest łysa menda i wrzód na zdrowym organizmie narodu.
Paździoch spogląda na Ferdka z politowaniem.
Paździoch: Panie Ferdku mnie to już nie rusza. Ja te słowa słyszę od pana codziennie od 40 lat. Jak wymyślisz pan coś oryginalnego to daj pan znać.
Ferdek: Spie***laj cwelu.
Scena V
+ Boczek chciwy na wódkę i kiełbasę :lol:
+ przyniesienie hantli Waldusia - łezka się w oku kręci :P
Neutral - Nawiązania do piłkarzy. Mnie to niezbyt rozbawiło, ale doceniam zabieg

Scena VI
+
Waldek: No jak to jaki, przecie Polska gra z Niemcami normalnie.
Boczek: Eee ja tam bym wolał balet mongolski.
- tekst o wchodzeniu w dupę jak palec kobity Krychowała, może nie załapałem, ale to co mówił Bździuch - jak na Kiepskich to zbyt wulgarny żart

Scena VII
+
Ferdek: Panie tu była jeszcze kaszanka. Ja się pytam gdzie to jest?
Boczek: Nie było, ja tam nic takiego nie widziałem jak boni dydy.
+
Waldek: Tatuś ty to weź już serio nie pij bo głupoty pierdzielisz. Na bramce przed drzwiami firmy jako ochroniarz normalnie, a nie jakiś Nieszczęsny bramkarz zasrany.
+ w ogóle cała scena :)

Scena VIII
+ dobra była ta kłótnia Paździochów i niezła ugoda

Scena IX
+ Waldek jako ochroniarz i jego nieudolność, super to wyszło moim zdaniem :)
+ o dziwo Badura! :shock: Fajnie wyszło to jego błaganie o degustację

Scena X
+ produkcja alkoholu
+ sztama pomiędzy Ferdkiem a Kopernikiem :P
+ degustacja
Neutral - Nieco gorzej odwzorowany język Badury

Scena XI
+ znowu Waldek, który z kolei tym razem nie wpuszcza Boczka :lol:
- zaczynają się lekkie nudy :-/

Scena XII
+ reklama, była OK
+
Ferdek, Paździoch, Boczek: Paszoł won!
Kopernik: Do widzenia(uśmiecha się nieśmiało).
Scena XIII
+ Waldek który znowu nie ogarnia, kogo ma wpuszczać :D
- Malinowska :-|

Scena XIV
- przepraszam cię, ale zepsułeś zakończenie. :-/ Spodziewałem się czegoś lepszego niż aresztowanie, puenta też jakaś taka dziwnawa. Także niestety na minus.

Pod względem języka bohaterów perfekcja, zwłaszcza, jak na debiut. Byłoby 9/10, ale odejmuję 1,5 za postacie gościnne i Jolaśkę. Jednak konsekwentnie podwyższam też o 0,5 za debiut, więc otrzymujesz ode mnie 8/10.
Awatar użytkownika
gafik3
USER MIESIĄCA
USER MIESIĄCA
Posty: 3213
Rejestracja: 2011-02-21, 00:43
Lokalizacja: Ćwiartki 3/4

Re: Scenariusze do ŚWK by gafik3

Post autor: gafik3 » 2018-08-23, 12:41

Dzięki piękne za tak dobre oceny w debiucie. Jestem naprawdę w szoku ;)

Oglądalność odcinka: 5 userów
Średnia odcinka: 7,5/10
W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem :-P
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”