[Scenariusz] Wrocław Alone

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7476
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

[Scenariusz] Wrocław Alone

Post autor: Pabfer » 2017-02-10, 13:59

Scena 1 (sklep zoologiczny, za ladą stoi sprzedawca, wchodzi jego syn)
Syn: Ojciec, mówiłem ci, że ten interes to jest gówno warty.
Sprzedawca: Owszem, przyznaję, że ten interes nie wypalił, ale wystarczy cenę obniżyć.
(wchodzi Ferdek pijany)
Syn: No mam nadzieję. Inaczej Pierdzieliński wszystkie małpy wywiezie i je ze skóry obedrze.
Ferdek: Zara, zara kurde. Jakie małpki?
Sprzedawca: O! Witam szanownego klienta. Chce pan kupić małpkę?
Ferdek: A za ile, kurde?
Sorzedawca: Tysiąc!
Ferdek: Kur(PIIP) ile?
(syn odciąga sprzedawcę na stronę)
Syn: Tato, on jest pijany!
Sprzedawca: No, to lepiej nawet. Małpkę kupi! (do Ferdka) Za pińcset opchnę. W ratach sprzedam.
Ferdek: No dobre, kupię, a ile zaliczka?
Sprzedawca: Pińć dych!
Ferdek: (wyciąga z kieszeni pięćdziesiąt złotych) Mam nadzieję, że dobra jakaś, kurde.
Sprzedawca: Bardzo dobra, proszę pana. Bardzo dobra!
Ferdek: A to taka jest? Ja myślałem, że spożywcza kurde...
Sprzedawca: Jak pan chcesz, to se pan ugotuj.
Ferdek: Nie kurde! ja myślałem, że to taka procentowa małpka. Mała butelka wódki.
Sprzedawca: W sklepie zoologicznym?
Ferdek: Zoologiczny czy nie, a jakoś widzę na krzesłem całą zgrzewkę.
Sprzedwca: No dobra. Specjalna zniżka. 100 zł! Ale nic pan nie widziałeś, jasne?
Ferdek: No dobre kurde... I jeszcze piwko gratis!
Syn: To co? urżnąć łeb?
Ferdek: No dobre... to bez piwka. Do widzenia.
Syn: Nie. Pytam się czy małpce urżnąć łeb do ugotowania?
Ferdek: Nie! Nigdy w życiu! Takie fajne niewinne zwierzątko! Ja je przygarnę i wychowam. Jeszcze będzie z niego lepsze dziecko niż te moje obecne.
Syn: To do widzenia.
Ferdek: Jeszcze piwo!

Scena 2 (kuchnia, małpa w klatce stoi na stole, Halina myje naczynia)
Halina: Coś ty kupił, jełopie, za pieniądze na zakupy?
Ferdek: No małpkię, Halińcia. Już ci mówiłem, kurde, że myślałem, że temu facetowi to o taką małpkię do picia chodziło.
Halina: A ty oczywiście tak się uchlałeś jak małpa, że nie odróżniłeś Stasia od zoologicznego, tak?
Ferdek: Halińcia, nie obrażaj mi tu małpy, bo ona to słyszy, kurde.
Halina: Ferdziu, masz natychmiast oddać tę małpę do sklepu.
Ferdek: A dlaczego?
Halina: Zgadnij! No Ferdek, przecież taka małpa to jest dużo pracy, trzeba ją karmić, sprzątać po niej, nie mówiąc już o kosztach.
Ferdek: No to co za problem? Halinka, małpce się odstąpi obiada od Jolasi złodziejki frytownicy jednej.
Halina: A ona?
Ferdek: A ona se zje w restarłacji jakiej.
Halina: Nie szalej, Ferdziu, nie szalej. Bo jak Jolasia się wybierze do restauracji, to pójdzie prosto do burdelu.
Ferdek: No i gitara, przynajmniej coś zarobi, kurde.
Halina: Wiesz co, wstydziłbyś się. Bardziej dbać o małpę niż o żonę własnego syna...
Ferdek: Nie bój żaby. Będę jej przysyłał paczki do więzienia. Hehe.

Scena 3 (korytarz, Ferdek siedzi pod WC, pali papierosa)
Ferdek: Kurde, zaślepiona moja żona, kurde. Co ona w tej Jolaśce zasranej widzi, kurde?
(z WC wychodzi Marian)
Marian: Dobrze, że pana widzę, panie Ferdku, bo mam do pana ważną sprawę.
Ferdek: Ta, ciekawe jaka?
Marian: Sto dwadzieścia złotych. Mówi to panu coś?
Ferdek: Nie, a powinno?
Marian: Powinno, i to bardzo. Przypominam, że trzy tygodnie temu pożyczyłem panu sto dwadzieścia złotych i do dziś nie doczekałem się zwrotu tych pieniędzy.
Ferdek: No i co z tego?
Marian: Otóż to, że daję panu jeszcze tydzień na zwrot pieniędzy, albo zacznę naliczać odsetki. Żegnam!
(Marian wchodzi do swojego mieszkania, na korytarz wchodzi Edzio z workiem pełnym listów)
Edzio: Dzień dobry, panie Ferdku. A co pan tak siedzisz i do krzesła pierdzisz? Zaraz humor się poprawi, wujek Władek list zostawił.
Ferdek: Jaki list?
Edzio: Pan się nie pyta, ja listów nie czytam. Proszę. (Edzio wręcza list Ferdkowi)
Ferdek: Jak pan nie czytasz, jak koperta naddarta i krzywo sklejona?
Edzio: Do widzenia panu.

Scena 4 (salon, Ferdek i Mariola siedzą na fotelach, Jolasia i Waldek na kanapie, Halina czyta list)
Halina: "Ja, Władysław Kiepski, zapraszam na balangę pana Ferdynanda Kiepskiego i całą jego rodzinę do Grobowic. Będzie wódka!"
(Ferdek podrywa się z fotela)
Ferdek: O! Jedziemy, Halińcia!
Halina: Niby czym? Chyba na tej swojej małpie pojedziesz.
Ferdek: No jak to czym, Halina? Przecie eurobusiki kursują, kurde.
Jolasia: Tatuś, a ja też jadę?
Ferdek: Jeszcze czego! Przecie wujek Władek cię w ogóle nie zna. Poza tym wyraźnie napisał, że zaprasza tylko rodzinę kurde!
Waldek: No i lepiej niech tak zostanie.
Jolasia: Cycu, ty się lepiej w ogóle, kuźwa, nie odzywaj i mnie bynajmniej nie wyzywaj.
Mariola: A kiedy obiad?
Jolasia: A właśnie, mamciś, kiedy obiad?
Ferdek: Nie będzie, wypierdzielać!

Scena 5 (salon, obok wejścia do kuchni stoją wycięci z tektury Marian i Boczek, Ferdek klęka obok małpy, na stole banany)
Ferdek: Dobre, Cycu Juniorze, do mieszkania wchodzi Paździoch, co robisz?
(małpa idzie do kuchni, przynosi patelnię, uderza w tekturowego Marina)
Ferdek: Tak jest, kurde. Brawo ty! Będzie nagroda!
(Ferdek daje małpie banana)
Ferdek: Tera spróbujemy z czymś trudniejszym.
(Ferdek idzie do sypialni, bierze z łóżka tekturową Jolasię, stawia ją pomiędzy tekturowymi Marianem i Boczkiem)
Ferdek: A co tera zrobisz?
(małpa podnosi patelnię)
Ferdek: Cycu, to nie przejdzie. Ona ma łeb ze stali, kurde.
(małpa próbuje podnieść telewizor) Stop, kurde. Zostaw błogosławione pudło.
(małpa bierze wazon, rozbija go na tekturowej Jolasi)
Ferdek: Brawo, Cycu! Brawo! (Ferdek daje małpie wódkę) Małpka dla małpki. Hehe. A jakbyś nie miał wazonika, Cycu, to co robisz z tą babyjagą? (małpa polew karton piwem, wyciąga Ferdkowi z kieszeni papierosy i zapalniczkę, odpala papierosa, podpala nim karton) Cycuś! to jest genialne! Ty dobrze kombinujesz! Ale brak ci doświadczenia. Nie wolno marnować alkoholu i papierosów. bardziej myślałem o tym żeby ją zamknąć do szafy. Patrz! (Pokazuje palcem) Szaaa-faaa! Szafa kurde!
Małpa: UUUUUUAAAAAAAAAUUUUUAAA! KURDEEEE! (podpala szafę)
Ferdek (szybko gasi szafę kocem): Zdolny Cycuś, piękny Cycuś! Ale starczy tylko zamknąć. W tej szafie są skrytki tatusia i nie wolno ich zniszczyć. A poza tym tam są fartuchy do pracy pewnej innej babyjagi. Jak je zniszczysz, to nie pójdzie do pracy i cię wygoni do pośredniaka. Tak tak... Ciebie też! A kto popalał? Ale nie przejmuj się. ja cię bardzo lubię.

Scena 6 (korytarz, Ferdek, Halina, Waldek i Mariola z walizkami, Jolasia stoi pod WC)
Halina: Dziecko, chciałabym ci klucze dać, ale mój mąż schował.
Ferdek: No to gitara chyba, nie?
Mariola: Ojciec zawsze lodówki żałuje.
Waldek: Mi nie żałuje, kurna, nie?
Ferdek: Cycu, pamiętaj, że jedyna rzecz, której będę ci żałował, to frytownica, kurde.
Halina: Jezus Maria, spóźnimy się. Chodźcie szybciej.
Jolasia: Będę tęskniła bynajmniej. A wy?
Ferdek: Bynajmniej.
(wszyscy wychodzą, Jolasia zostaje)
Jolasia: Kuźwa! Lodówkę mi zamkli zatrzaśli.
(z WC wychodzi Boczek)
Boczek: Czy mnie, w mordę jeża, słuch nie myli? Lodówkę pani zaczaśli?
Jolasia: Panie, a co to pana bynajmniej gówno obchodzi, co?
Boczek: Ano to, że mamy wspólnego cela, a ja mogię pani pomóc.
Jolasia: Ta, ciekawe jak?
Boczek: Bo wiem, kto potrafi do domu pana Ferdka wejść.
Jolasia: Kto?
Boczek: Paździoch, w mordę jeża!
Jolasia: No, i dziękuję bynajmniej, i żegnam.
Boczek: Ale...
(Jolasia ucisza Boczka, puka do mieszkania Paździochów)
Marian: (zza drzwi) Hasło!
Jolasia: Kuźwa, jakie hasło? Panie Boczek, gadaj pan!
Boczek: Ale ja się włamuję z panią?
Jolasia: (ze wściekłością) No dobra, gadaj pan!
Boczek: Bazar panu zamkli!
Jolasia: Bazar panu zamkli!
(Marian otwiera drzwi)
Marian: Kiedy, karwasz twarz? A, to pani. Czego?
Jolasia: Panie, klucz pan dej do mieszkania tego nie innego.
Marian: A po cholerę?
Boczek: Panie, po zawartość lodówki, w mordę jeża.
Marian: A, to się nawet dobrze składa, bo pan Ferdek jest mi winien ogromną ilość pieniędzy, więc z miłą chęcią odbiorę je osobiście.
(Marian uśmiecha się szyderczo)

Scena 7 (przedpokój, do mieszkania zakradają się Marian, Boczek i Jolasia)
Marian: Klasyczny wytrych do otwierania drzwi inaczej zwany spinką mojej żony, Heleny.
Jolasia: Dobra, nie piernicz pan, tylko właź.
(wszyscy się skradają)
Boczek: Zara, w mordę jeża, przecie tu nikogo ni ma.
Jolasia: No właśnie, to czego my się tu zakradamy, a nie wykradamy.
Marian: Nie wiem, proszę. Panie przodem.
(Jolasia wchodzi przodem, w salonie na kanapie stoi małpa, uderza Jolasię wazonem)
Jolasia: Kuźwa...
(Jolasia upada, małpa ucieka)
Marian: Co to było, karwasz twarz?

Scena 8 (salon, Jolasia leży na kanapie z okładem na czole, nad nią stoją Marian i Boczek)
Boczek: Pani, w mordę jeża, Jolasiu?
Marian: Po cholerę pan do niej gadasz, jak ona nie kontaktuje? Idź pan do kuchni po to żarcie, a ja poszukam portfela.
Boczek: Ta jest, panie szefie.
(Boczek wchodzi do kuchni, otwiera lodówkę)
Boczek: Hihi, słoninę dobrą mają, w mordę jeża.
(Boczek zbliża się do szuflady, wyciąga reklamówkę, wkłada do niej słoninę)
Boczek: U, a jakie parówki, w mordę jeża!
(Boczek wyciąga parówki, wkłada je do reklamówki) Jezu Chryste, pyzy zostawili.
(Boczek wyciąga talerzyk z pyzami, wysypuje je do reklamówki, z szafki wychodzi małpa) Co to jest? (podchodzi do małpy) Hihi, pan Ferdek se małpkię kupił. Cześć, małpko! (małpa wyciąga patelnię, bierze zamach na Boczka) O żeż w mordę małpy! (Boczek ucieka do salonu, Marian grzebie po kredensach)
Marian: Zaczekaj pan na mnie, panie Boczek. Ten pijak musiał wziąć portfel ze sobą do Grobowic, karwasz twarz!
Boczek: Panie, a on ma małpkię w szafie.
Marian: Przecież wiem.
Boczek: Jak to, skąd pan wie?
Marian: Nie udawaj pan głupszego, niż pan jesteś. Widziałeś pan przecież niejeden raz, jak pan Ferdek pił ją w miejscach publicznych.
Boczek: Panie, ale on ma żywą małpkię, z ogonem i patelnią.
Marian: Panie Boczek, pan żeś się uchlał, czy co? Przecież tej patologii społecznej nie stać na małpę.
Boczek: Idź se pan do kuchni i se zobacz.
(Marian idzie do kuchni, Boczek przystaje, na telewizorze leży portfel, Boczek zabiera go)
(w kuchni)
Marian: No cóż, panie Boczek, jakoś nie widzę tu żadnej małpy.
Boczek: To se pan zobacz, we szafę, w mordę jeża.
(Marian otwiera szafkę, małpa szczerzy zęby i uderza go patelnią)
Marian: Karwasz twarz... (Marian upada, małpa zabiera portfel, zamyka Paździocha do szafy)
Boczek: Odwróóóóóót w dupę małpy!
Jolaśka: Ale tylko tymczasowy!
Paździoch (budzi się w szafie): Bardzo chętnie, tylko mi pomóżcie! Ratunku!
Jolaśka: Za 100 zł!
Paździoch: 50!
Jolaśka: No tak. Do podziału na dwóch to akurat 50!
Boczek: O nie! ja rezygnuję ze swojej działki i uciekam w mordę małpy!
Jolaśka; Tchórz!
Paździoch: No już nie gęgać mi tu! Zgadzam się na 100!
Jolaśka: Teraz jak w łatwy sposób dostałam 50 zł, to mnie to rozochociło i chcę 500!
Paździoch: Nie szalej! (małpa otwiera szafę i daje mu w łeb drugi raz, Marian pada)
Jolaśka (wyciąga go z szafy, ciągnie na korytarz, wyjmuje mu z kieszeni 5 banknotów 100-złotowych): Dziad nie zastrzegał w umowie, że mam go wyciągnąć żywego! (śmieje się) Ale łatwy zarobek!
Paździoch (budzi się): Zarobek? Gdzie zarobek? Ja też chcę!

Scena 9 (dom Wujka Władka. Wujek Władek, Ferdek i Walduś siedzą i piją)
Wujek Władek: Ale fajnie tu z wami siedzieć!
Ferdek: Mi też, Władziu. i mam nadzieję, że tobie, Cycu też?
Walduś: No pewnie, że tak! Dlaczego masz wątpliwości, tatu?
Ferdek: No nie wiem... Może byś wolał w tym czasie masować stopy prostytutkom...
Walduś: O nie! Bardzo żałuję swojego małżeństwa! Tylko się nie rozwiodę, bo mnie puści z torbami i gdzie pójdę?
Ferdek: Do tatusia, do tatusia kurde!
Walduś: Na racja...
(Wujek Władek zaczyna coś śpiewać po pijanemu)
Ferdek: Ciekawe co w tej chwili robi twój brat... On też został sam, tak jak ty kiedyś, ciekawe czy nie narobi w tym czasie takich samych głupot... Ale wierzę w niego kurde!
Walduś: To ja mam brata?

Scena 10 (Korytarz, Paździoch, Boczek i Jolaśka stoją uzbrojeni w durszlaki i pokrywki od garnków)
Boczek: Drużyno! Może nadejdzie dzień, w którym przestraszymy się tego diabła, ale to nie jest ten dzień! Może nadejdzie dzień, w którym będziemy głodni, ale to nie jest ten dzień! Może nadejdzie dzień, w którym... ojej... brak pomysłów! Pomożecie?
Paździoch: Może nadejdzie dzień, w którym będziesz pan dla kogoś autorytetem i będziesz pan mógł korzystać z kibla, ale to nie jest ten dzień, boś pan tchórz, świnia, gruby erotoman i dwulicowiec! Nie marudzimy, wchodzimy! (Paździoch i Boczek biorą Jolaśkę, walą nią w drzwi, za którymś razem drzwi się otwierają. Małpa zwiesza się na ogonie z futryny i rzuca w nich bananami- scena jak w ,,Leonie Zawodowcu'' i ,,Sarze'')
Boczek: Odwróóóóóóóóóóóót!!!
Jolaśka: Może nadejdzie dzień odwrotu, ale to nie jest ten dzień, trzęsąca się galareto!

Scena 11 (Dom Wujka Władka. Wujek Władek, Ferdek i Walduś piją i śpiewają- 30 sek)
Walduś: Ale jakiego brata? Nic nie rozumiem...
Ferdek: Ty nic nie rozumiesz, a on ci pomoże!

Scena 12 (Korytarz. Paździoch, Boczek i Jolaśka wbiegają do mieszkania Kiepskich, robiąc po drodze dziurę w drzwiach.)
Jolaśka: Ha!
Paździoch: Udało się!
Boczek: A co w tym dziwnego!
Małpa (wychodzi z kuchni ze szlauchem podłączonym do zlewu, wszystkich oblewa): AAAAAUUUUUHHHHHUHHHUHUHAAAAAAAAGHGHGA!
Boczek: AAA! Wrzątek w dupę małpy! Uciekamy!

Scena 13 (Dom Wujka Władka. Wujek Władek, Ferdek i Walduś piją i śpiewają- 30 sek)
Walduś: Ale jak pomoże?
Ferdek: Zobaczysz i docenisz. Nie dziękuj... bez wódki!
Wujek Władek: Wódka? Gdzie wódka? Ja też chcę!

Scena 14 (Korytarz. Paździoch, Boczek i Jolaśka wchodzą do mieszkania Kiepskich z klatką i młotkami)
Paździoch: Cip cip! Chodź tu! Zakosztuj młoteczka!
Boczek: Ćśśśś... On wszystko rozumie!
Paździoch: Nie osłabiaj mnie pan...
(Małpa wchodzi w kimonie z czarnym pasem, wszystkich bije i przy okazji skacze po szafkach i zrzuca z nich butelki na Jolaśkę.)

Scena 15 (Dom Wujka Władka)
Walduś: Jeszcze mniej rozumiem...
Ferdek: Spokojnie. Ja i Walduś Junior mamy pomysła!

Scena 16 (Salon Kiepskich. Małpa urywa karnisz i goni z nim włamywaczy tak, jakby z dzidą)
Boczek: AAAAA!!!
Małpa: UUUUUUUUU!!!

Scena 17 (Dom Wujka Władka. Halina i żona Wujka Władka)
Żona Wujka Władka: Bardzo się upili?
Halina (wygląda): Nawet bardziej!
Żona Wujka Władka: To co? Podduszamy?
Halina: Nie przejdzie...
Żona Wuja Władka: No nie bój żaby!
Halina: A kto mi bagaże zaniesie?
Żona Wujka Władka: No dobra, niech ci będzie... Ale następnym razem nie odpuszczę!

Scena 18 (Salon Kiepskich. Jolaśka leży na podłodze, małpa na niej siedzi i okłada po głowie mosiężną figurką)
Jolaśka: Przestań! Przestań! Przestań! Dobra! Wygrałeś! Idę stąd! Słyszysz? Przestań! Przestań! Kiedy przestaniesz? (małpa daje jej list)

Scena 19 (Korytarz. Ferdek, Walduś, Halinka)
Halinka (widzi zepsute drzwi): Aaaaaa! Co tu się działo?! I to wyjątkowo nie wasza wina, jełopy, więc na kogo mam zrzucić?
Walduś: No właśnie. Ja też się pytam co się tu działo, tatu?
Ferdek: Spokojnie... Wszystko dobrze... To wszystko oznaki, że nasz plan się udał kurde! (śmieje się)
Walduś: Ala jaki plan?

Scena 20 (Salon Kiepskich, Ferdek podnosi z podłogi list. Pokazuje Waldusiowi. To papiery rozwodowe z podpisem Jolaśki)
Walduś: Ale fajnie! (śmieją się) Dzięki tatu!
Ferdek: No to co, Waldusie? Skiknijcie tatusiowi po browarki i oglądamy razem mecz kurde! Liga Mistrzów się dzisiaj zaczyna, a zaraz po niej film o hodowli bananów!
Prezenter TV 1: Już za chwilę wielki mecz, polska drużyna po 100 latach w Lidze Mistrzów! Ale najpierw wiadomości z ostatniej chwili. Wrocławski psychiatryk zyskał nową pacjentkę. Trafiła tam po pobiciu siedmiu lekarzy wrocławskiej izby przyjęć i wrzaskach, że nic jej nie jest oprócz tego, że pobiła ją małpa, udająca Leona Zawodowca i że musi wrócić i dokończyć robotę i ugrillować tę małpę. Krzyczała też, że to wszystko przez jej wspólników- nieudaczników- łysego krewnego tej małpy oraz tchórzliwego Aragorna.
Prezenter TV 2: Ale dlaczego to takie ważne? Codziennie dzieją się podobne rzeczy.
Prezenter TV 1: Owszem, ale ta pacjentka jako pierwsza zostanie poddana eksperymentom medycznym. To mały krok dla (czyta kartkę) eee... Jolaśki, ale wielki krok dla ludzkości!
Walduś: Niiiieeeeeeee!
Ferdek: Cycu, a co ty taki smutny.
Walduś: Bo Jolasia wszystkie dolary moje zagarnęła i nie odda aż do śmierci.
Ferdek: Nie bój żaby, Walduś. Po browarze się wypije, bo Jolasia ledwo żyje.
(Ferdek i dwa Waldusie się śmieją, razem piją piwo)
Ostatnio zmieniony 2017-02-10, 14:09 przez Pabfer, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: [Scenariusz] Wrocław Alone

Post autor: Bździuch » 2017-02-10, 15:44

Scena po scenie:

Pierwsza scena niezła, dobry pomysł z Ferdkiem kupującym w zoologicznym procentową małpkę :-p "Jeszcze będzie z niego lepsze dziecko niż te moje obecne.
Syn: To do widzenia." Jeżeli to było o Waldusiu, to się zgadzam :-p.
Druga scena też dobra, całe szczęście Halina zachowywała się jak w starych odcinkach, dobry tekst: "Halina: A ty oczywiście tak się uchlałeś jak małpa, że nie odróżniłeś Stasia od zoologicznego, tak?
Ferdek: Halińcia, nie obrażaj mi tu małpy, bo ona to słyszy, kurde. ". Zaś scena trzecia zdecydowanie za krótka, bardzo fajnie, że Edzio zarymował, oraz, że list podejrzał jak w starych odcinkach, w scenie 4 już niestety pojawia się Jolaśka, niby tak jej nie lubisz, a w KAŻDYM twoim odcinku występuje. No i oczywiście jak Jolaśka, to durne "weź cycu kuźwa wypierdzielaj" Ferdek krzyczący na Waldka i ogólnie atmosfera nowych odcinków :roll: . Zato już scena z uczeniem małpy genialna, nazwanie małpki "Cyc Junior" bardzo fajne i pomysłowe :lol: i uczenie małpy co robić jak przyjdzie Paździoch :lol:. Tylko skąd wziął takiego tekturowego Boczka, Jolasię i Paździocha ? Dobry tekst "Cycuś! to jest genialne! Ty dobrze kombinujesz! Ale brak ci doświadczenia. Nie wolno marnować alkoholu i papierosów."
Następna scena mało śmieszna, bardzo dobre zato wykorzystanie błędnego powiedzenia Jolaśki: "Jolasia: Będę tęskniła bynajmniej. A wy?
Ferdek: Bynajmniej. " :lol: Jolasia wkurzająca, ale całkiem zabawny występ Boczka. Następnie Jolaśka zaczyna już kompletnie wkurzać, choć teksty Paździocha na +, np: "Marian: Klasyczny wytrych do otwierania drzwi inaczej zwany spinką mojej żony, Heleny. "
Fajne teksty Boczka i Paździocha, no i akcja z małpą całkiem fajna. wreszcie była scena dłuższa, choć potem to sceny trwające po 2 linijki :roll: (Nawet jak jest napisane, że 30 sekund, to jednak tekst czyta się słabo. Przemowy Boczka i Ferdka trochę słabe. Po pewnym czasie oba wątki zaczęły mnie już nudzić, a miejscami lekko żenować, a sceny robiły się coraz krótsze i brakło zabawnych tekstów, dopiero w ostatniej scenie pojawił się nawet dobry program w tv, choć zdecydowanie za krótki, zakończenie przewidywalne, oczywiście Jolaśka zamykana w psychiatryku, jak nie ginąca, lub wyjeżdzająca, ile można ? :roll: No i do tego znowu Walduś i Ferdek przed tv oglądają meczyk, bo nie ma już Jolaśki, tak kończy się prawie każdy twój scenariusz.


Podsumowanie:
Odcinek miał wzloty i upadki, często wiało nudą, pierwsza połowa była nawet nawet, ale w drugiej wszystko działo się zbyt szybko, i cierpiałem na prawie brak zabawnych tekstów. Strasznie krótkie sceny. Nie lubię Jolasi, więc jej wystepy znacznie obniżyły ocenę, choć na + brak innych postaci epizodycznych, wątek z małpą Ferdka już był, ale tu jest moim zdaniem lepiej wykorzystany. Wacham się między 6, a 7, ale na 7 to było za słabę, na pewno byłoby lepiej gdyby nie Jolaśka, 6-/10

Ps: Czemu zawsze zakładasz nowy temat, zamiast utworzyć temat z samymi swoimi odcinkami ? Łatwiej byłoby się połapać w tym wszystkim, no i miałbyś wszystkie opinie w jednym miejscu.[/list]
Ostatnio zmieniony 2017-02-10, 15:47 przez Bździuch, łącznie zmieniany 2 razy.
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7476
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: [Scenariusz] Wrocław Alone

Post autor: Pabfer » 2017-02-10, 19:57

Ta seria krótkich scen to tak naprawdę 2 sceny, które się przeplatają- dla urozmaicenia. Miało wyjść dynamicznie. Nie wiem czy tak wyszło, ale na pewno urozmaicenie było, więc chociaż część się udało.
A co do obiadku, to napisał go kacrudy. W opisie tematu zastrzegłem jego współautorstwo. Poza tym akurat do tego odcinka Jolaśka pasowała.
A co do schematu, to każdy film opiera się o jakiś schemat i wszystko już było. Ja wybrałem sobie akurat taki schemat. Na ekranie kilka razy pod rząd nie miałby sensu, bo raz wystarczy, ale jako coś nieoficjalnego może być.
Obrazek
Piotrek2011
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1191
Rejestracja: 2011-09-17, 18:33

Re: [Scenariusz] Wrocław Alone

Post autor: Piotrek2011 » 2017-02-10, 20:39

Prosiłeś mnie o ocenę więc spróbuję ocenić. Pomysł całkiem niezły, chociaż chwilami może było trochę nudno. Podobała mi się końcówka czyli to, że udało się Waldkowi uwolnić od Jolaśki. Na plus też oczywiście słynne karwasz twarz Paździocha. Oczywiście Twój odcinek o wiele przewyższa najnowsze odcinki ŚWK, więc dam Ci takie mocne 8/10.
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1974
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: [Scenariusz] Wrocław Alone

Post autor: kacrudy » 2017-02-11, 13:24

A co do obiadku, to napisał go kacrudy
Panie zara kurde, przecie to nie był obiadek, tylko zwykłe spotkanie w salonie. Ferdek ich z obiadu przecie wypierdzielił. :-P
Ostatnio zmieniony 2017-02-11, 13:26 przez kacrudy, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Luko
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1727
Rejestracja: 2016-05-01, 18:01
Lokalizacja: Polska

Re: [Scenariusz] Wrocław Alone

Post autor: Luko » 2017-02-19, 10:37

Niezły scenariusz. Na plus na pewno małpka Ferdka i mylenie ją z wódką, małpka wytresowana na Paździocha, Jolaśkę i Boczka. Było też dość dużo śmiesznych tekstów. Na minus szybkie przechodzenia ze sceny na scenę:
Scena 13 (Dom Wujka Władka. Wujek Władek, Ferdek i Walduś piją i śpiewają- 30 sek)
Walduś: Ale jak pomoże?
Ferdek: Zobaczysz i docenisz. Nie dziękuj... bez wódki!
Wujek Władek: Wódka? Gdzie wódka? Ja też chcę!

Scena 14 (Korytarz. Paździoch, Boczek i Jolaśka wchodzą do mieszkania Kiepskich z klatką i młotkami)
Paździoch: Cip cip! Chodź tu! Zakosztuj młoteczka!
Boczek: Ćśśśś... On wszystko rozumie!
Paździoch: Nie osłabiaj mnie pan...
(Małpa wchodzi w kimonie z czarnym pasem, wszystkich bije i przy okazji skacze po szafkach i zrzuca z nich butelki na Jolaśkę.)

Scena 15 (Dom Wujka Władka)
Walduś: Jeszcze mniej rozumiem...
Ferdek: Spokojnie. Ja i Walduś Junior mamy pomysła!

Scena 16 (Salon Kiepskich. Małpa urywa karnisz i goni z nim włamywaczy tak, jakby z dzidą)
Boczek: AAAAA!!!
Małpa: UUUUUUUUU!!!

Scena 17 (Dom Wujka Władka. Halina i żona Wujka Władka)
Żona Wujka Władka: Bardzo się upili?
Halina (wygląda): Nawet bardziej!
Żona Wujka Władka: To co? Podduszamy?
Halina: Nie przejdzie...
Żona Wuja Władka: No nie bój żaby!
Halina: A kto mi bagaże zaniesie?
Żona Wujka Władka: No dobra, niech ci będzie... Ale następnym razem nie odpuszczę!
Niezbyt mi się to spodobało. No i ogólnie wiało nudą trochę + Jolaśka. Niezbyt mi się podobał ten scenariusz, ale 5/10.
Obrazek

A zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”