Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-08-28, 15:26

No tym razem dość krótki scenariusz 😉
Ja jestem z niego zadowolony 😂


SCENARIUSZ 25 (S03e01) "GRUBA RYBA"

Obrazek
Halina odkrywa talent wędkarski Ferdka, ten jednak takiego tak na prawdę nie posiada gdyż cały czas okłamuje żonę kupując ryby w sklepie. Halina zapisuje go na konkurs wędkarski. Ferdek nie wie co ma robić, zwłaszcza jak okazuje się, że Boczek też startuje w konkursie.

________________________________________
SCENA 1
SALON - DZIEŃ


Halinka siedzi na fotelu i ceruje skarpetki. Do salonu nucąc jakaś skoczną piosenkę wchodzi Ferdek, z reklamówką z wiadomą zawartością podąża w kierunku kuchni, nie zauważa Halinki, w przeciwieństwie do niej która go zauważa i zwraca szczególną uwagę wzrokowo na jego reklamówkę. Po chwili Ferdek wychodzi z kuchni i zatrzymuje się widząc Halinę.

[ FERDEK ] O kurde Halincia nie zauważałem cię, a co ty dzisiaj wcześniej żeś jest ?
[ HALINA ] A wiesz udało mi się wcześniej o trzy godzinki wyrwać dzisiaj

Po czym Halina dodaje podejrzliwie

[ HALINA ] A powiedz mi Ferdek, a co ty tam miałeś w tej reklamówce ?
[ FERDEK ] Halincia, jakiej reklamówce, co ty ? Halincia, ty widzisz rzeczy niestworzone, to jest ta, no onomatopeja
[ HALINA ] Ferdek po pierwsze to nie onomatopeja tylko fatamorgana, a po drugie ty nie rób ze mnie debilki, wiem, że masz tam alkohol !
[ FERDEK ] No proszę, znalazła się wszechwiedząca
[ HALINA ] No niestety Ferdek, ja widzę i słyszę
[ FERDEK ] Że niby co słyszysz ?
[ HALINA ] Ferdek, pijackie słyszę podśpiewki o Wałęsie, w kuchni z Paździochem, a na dodatek regularnie, kiedy się nie odwrócę to "pstryk"
[ FERDEK ] Jaki pstryk, Halincia ?

Halina dodaje, akcentując ostatnie słowo

[ HALINA ] Ferdek, alkoholowy, alkoholowy !
[ FERDEK ] Co za naród kurde, ciągle tylko ten alkohol i alkohol

Ferdek siada na fotelu, i kieruje pilot w stronę telewizora, włącza go.

Na ekranie widzimy studio teleturnieju.
Przy stole i dwóch ekranach siedzą: mężczyzna i kobieta. Kobietę gra Dominika Kurdziel, a mężczyznę Krzysztof Dracz. Gra on postać prowadzącego. I tak wiem, że to drugi odcinek pod rząd z Draczem, a dopiero co to krytykowałem :-P Ale to i tak dopiero trzeci jego "występ" u mnie. Aha i postać niekoniecznie prezentuje Urbańskiego, bo ten jednak raczej nie drwi z uczestników, tak tylko prostuję.


[ PROWADZĄCY ] Witamy państwa serdecznie w środę po przerwie reklamowej, we wtorek przed reklamami, obecna tu Pani Janina Zapiór-Przepierza, nie zdobyła ani jednego punktu, w naszym teleturnieju "Tele-głupek", być może teraz uda jej się to naprawić, a być może nie i przed jej nieoficjalne przezwisko zostanie dodany człon "Tele". No, ale nie przedłużając, Pani Janino zadaję pytanie:
Czym się różni słońce od księżyca ?

Ferdek się śmieje

[ FERDEK ] Jezu no jakie proste, no Halincia, gdybym ja tam poszedł do tego programa to bym już dawno kurde wygrał
[ HALINA ] No, a ciekawe czy jakbyś poszedł do pośredniaka to czy byś wygrał jakąś pracę
[ FERDEK ] Oj cicho Halincia, nie zagłuszaj

Uczestniczka programu chwilę analizuje pytanie na małym ekranie przed nią, po czym z przekonaniem odpowiada:


[ JANINA ] Ee, wydaję mi się że znam odpowiedź na to pytanie
[ PROWADZĄCY ] Aha rozumiem, WYDAJE się Pani, a ja bym prosił o definitywną odpowiedź
[ JANINA ] To znaczy, no nie, powiedziałabym że jestem nawet pewna
[ PROWADZĄCY ] No to świetnie Pani Janino, no to słuchamy, ale ja bym na pani miejscu nie był taki pewny siebie
[ JANINA ] No dobrze, no więc: różnica pomiędzy słońcem, a księżycem jest taka, że księżyc, to naturalny satelita ziemi, a słońce to gwiazda.

Prowadzący wybucha śmiechem, kobieta jest zawstydzona. Słyszymy "beep", dźwięk złej odpowiedzi.


[ JANINA ] No cóż, Pani Janino, a była pani taka pewna. No szkoda, bo to było według mnie, no ja wiem, że nie powinienem mówić takich rzeczy na antenie, ale no było banalnie łatwe. Proszę pani: słońce świeci w dzień, a księżyc w nocy

[ FERDEK ] No właśnie, no jak można tego kurde nie wiedzieć, Halincia no co za naród debilny

Halina kręci głową

[ PROWADZĄCY ] No to może już żeby nie dodawać wstydliwego wydźwięku tej żałosnej wypowiedzi, to nie będę robił krótkiej ciszy i od razu proponuję zabrać się za kolejne pytanie.

[ HALINA ] Ale ty pacz Ferdek jaką ona ma sukienkę, no przecież jak dziwka wygląda, szkoda, że nie przyszła nago, na jedno by wyszło
[ FERDEK ] No, szkoda
[ HALINA ] No daj spokój ja bym nigdy w życiu tak nie poszła do warzywniaka po ziemniaki
[ FERDEK ] No, ja też Halincia nie

[ PROWADZĄCY ] No to Pani Janino. Czytam: W jakich wodach żyją pstrągi ?

[ FERDEK ] O kurde Halincia !
[ HALINCIA ] No ?
{ FERDEK ] A ty wiesz, że takiego pstrąga to ja bym se kurde zjadł
[ HALINA ] Tak ? Interesujące.

[ JANINA ] A to jestem na sto procent pewna, akurat, bo wie pan, ja jak byłam mała to często chodziłam z ojcem na zawody wędkarskie w Ciechocinku
[ PROWADZĄCA ] A przepraszam czy ja prosiłem panią o życiorys ? Pani Janino, proszę o odpowiedź na pytanie lepiej
[ JANINA ] No to jestem pewna, moja odpowiedź brzmi: Pstrągi to ryby słodkowodne, więc żyją w słodkich wodach
[ PROWADZĄCY ] Ale niech się pani zastanowi, jest pani pewna ? Radziłbym się pani jeszcze zastanowić
[ JANINA ] A to teraz jak pan tak mówi to w zasadzie nie wiem
[ PROWADZĄCA ] No, ale przecież mówiła dopiero co, że jest pani pewna
[ JANINA ] No dobrze no, to podtrzymuję moją odpowiedź
[ PROWADZĄCY ] No, no i po co tak komplikować....

Słyszymy znowu "beep"

[ PROWADZĄCY ] Niestety, zła odpowiedź. Bardzo mi przykro, zwłaszcza, że no no było to, nie chciałem tego mówić na antenie, ale to też było banalnie proste pytanie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Pstrągi żyją w wodach morskich, proszęm pani, nie musi się pani nam chwalić swoją wiedzą o morfologii mórz, poza tym jakby pani wsadziła rybę do wody słonej, to wydaję mi się, że dalej by żyła, a pytanie było w jakich wodach ŻYJĄ proszęm pani.

[ FERDEK ] Halincia, kurde no, ja chcę pstrąga !
[ HALINA ] Jezus Ferdek ! Przestań mi się tu wydzierać ! Ferdek masz kotlety, ziemniaki, kapustę, bigos i gulasz w lodówce, i co ? Mało ci ?
[ FERDEK ] Halincia, ale czy ja ciebie kiedykolwiek prosiłem o te wszystkie rzeczy ?! Jak zwykle oczywiście, wszystko w tym domu jest, tylko akurat nie to co chcę, ja ci powiem Halincia, że mnie się wogle tu w tym domu nie szanuje i moich potrzeb żywieniowych tym bardziej, Halincia.
[ HALINA ] Tak ? To jak taki głodny jesteś, to paszoł won nad jezioro Ibiszowskie i pstrąga łowić !

Ferdek wstaje z fotela


[ FERDEk ] A żebyś se kurde Halincia, wiedziała, żebyś se wiedziała ! Halincia, jak tylko przyniosę tu mojego wielkiego pstrąga, to te wszystkie głupie karasie z zamrażarnika się przeterminują z wrażenia
[ HALINA ] Ferdek, jak już to w naszej lodówce są nie karasie, tylko harnasie. I nie męcz, dobrze ?

Wracamy na chwilę do programu.

[ PROWADZĄCY ] Zadaję ostatnie pytanie, pani Janino czy jest pani gotowa ?
[ JANINA ] Ale....
[ PROWADZĄCY ] A zresztą tak czy siak rozpoczniemy, o ! Wreszcie proszę państwa, jakieś normalne pytanie. Pani Janino, proszę posłuchać: Jakie majtki nosi Doda w czwartki ?
[ JANINA ] Hmmmm, no jest to dla mnie bardzo trudne, przyznaję nie śledzę poczynań tej wokalistki
[ PROWADZĄCA ] No cóż, no to wie pani, trochę szkoda, bo to jednak trochę wstyd.

Wracamy do salonu, Ferdek stoi nad fotelem Haliny i stuka palcami o grzbiet oparcia

[ HALINA ] Ferdek no i czego ty jeszcze chcesz ?
[ FERDEK ] Jak czego Halincia, wędki nie mam kurde !

Halina wzdycha nerwowo, podchodzi do witrynki i wyjmuje banknot pięćdziesięciozłotowy

[ HALINA ] Masz Ferdek i kup sobie
[ FERDEK ] No widzisz Halincia, i po co było się tak denerwować, no to lecę kurde
[ HALIN ] ,Ale Ferdek, poczekaj, ja cię ostrzegam, żebyś ty mi złowił rybę w stawie, a nie butelkę wódki u Stasia.
[ FERDEK ] Halincia, ja wódki nie piję, bo mi nie smakuję

Halina wręcza mu banknot, Ferdek powoli odchodzi, zatrzymuje go Halina

[ HALINA ] Aha, tylko Ferdek !
[ FERDEK ] No ?
[ HALINA ] Ja ci przypominam, że ty teraz walczysz o honor. Jak ty mi przyjdziesz bez ryby, to ty stracisz wiele w moich oczach jako mężczyzna
[ FERDEK ] O nie ! Halincia ! O nie ! Zapewniam cię, że jak tu wrócę to każda kobita na tym osiedlu będzie ci zazdrościć takiego odważnego maczo kurde ! O !

Ferdek wychodzi, Halina wraca na fotel

[ HALINA ] No to teraz na pewno nie pójdzie do Stasia


[ PROWADZĄCY ] No więc niestety, okazała się pani zupełnym imbecylem, oczywiście nie uwłaczając pani, ale na przyszłość radzę trochę więcej zaglądać do książek, a trochę mniej siedzieć we internecie. No to zostaje pani "TELE-GŁUPKIEM" ! brawa !

Publiczność bije brawa

[ PROWADZĄCY ] A my widzimy się po przerwie reklamowej: w czwartek .

________________________________________
SCENA 2
JEZIORO



Ferdek siedzi z wędką nad jeziorem, łowi ryby, jest nieźle poirytowany, obok na trawie leży puszka mocnego fulla.


[ FERDEK ] No, taś, taś, kici kici

Ferdek w końcu nie wytrzymuje


[ FERDEK ] Nie no k*rwa mać !

Ferdek wyrzuca wędkę do wody

[ FERDEK ] Ja pierdzielę takie wędkarstwo. To nie jest kraj dla wędkarzy, kurde. Gupie ryby, kto to takie coś stworzył wogle. Na pewno nie Pan Bóg.

Ferdek przypomina sobie głos Haliny, słyszymy go z efektem echa.

[ HALINA ] Jak ty mi przyjdziesz bez ryby, to ty stracisz wiele w moich oczach jako mężczyzna
[ FERDEK ] O nie... o nie Halincia, nie ujdzie ci to na sucho ! Ja i tak zdobędę tą rybę, w sklepach takie same se są kurde !

Ferdek dodaje po chwili.


[ FERDEK ] Kurde, w zasadzie to czemu ja gadam do siebie.

________________________________________
SCENA 3
SALON - DZIEŃ



Halina siedzi przed telewizorem, nie widzimy programu telewizyjnego, ale słyszymy głos Krystyny Czubówny wydobywający się z telewizora.

[ LEKTORKA ] Samiec wraca z polowania....

Do salonu idąc wolnym krokiem wchodzi Ferdek z rybą w ręku

[ LEKTORKA ] ....zdobędzie on stałe uznanie w stadzie i zapewni byt potomstwu. Samica dostrzega samca dzielnie dzierżącego ofiarę....

Halina patrzy na Ferdka.

[ HALINA ] O Ferdek, już jesteś i co, złowiłeś coś ?
[ FERDEK ] Hah, złowiłem... Halincia, ja nie złowiłem, ja U P O L O W A Ł E M.


________________________________________
SCENA 4
KUCHNIA - DZIEŃ



Halinka smaży rybę na patelni, a Ferdek siedzi z piwkiem przy kuchni i opowiada Halince historię. Na stole leży pusty błękitny talerz.

[ FERDEK ] ...I wtedy Halincia czuję, że mnie coś ciągnie, no i ja się zastanawiam tak "Kurde co mnie tak ciągnie", to ja szybko odwetem prawda kurde też se ciągne, nagle patrzę, a tu Halincia, takie.... takie fale ! Te wielkie bydle zaczęło zjadać mi wędkę, i ja wtedy tymi rękoma dziada zatłukłem Halincia.
[ HALINA ] Trochę to fantastyczne Ferdek, ale niech ci będzie
[ FERDEK ] Halincia, no jest fantastyczne, bo Matkia natura jest Halincia fantastyczna. Prawda, Halincia wszystkie Matki są fantastyczne, Matka Polka prawda też jest fantastyczna, ty Halincia, jesteś fantastyczna, no tylko ci się w biedrach przybyło trochę
[ HALINA ] Tak ?! Ty się lepiej swoimi "biedrami" zajmij, wiesz ?
[ FERDEK ] Halincia, ja się swojego ciała nie wstydzę, wyglądam jak dwudziestolatek
[ HALINA ] ta, dwudziestolatek czterdzieści lat później
[ FERDEk ] No no no, pierdu pierdu

Halina podchodzi z patelnią do stołu i kładzie rybę na talerzu.


[ FERDEK ] Halincia, ale przyznaj, że czyn ten który wykonałem, jest kurde godny prawdziwego mężczyzny
[ HALINA ] No Ferdek, przyznaję, jestem na prawdę pod wrażeniem, co ty na to żebym jutro tez ci takiego fileta usmażyła ?
[ FERDEK ] No, no wiesz Halincia, tylko jest taki jeden problem
[ HALINA ] Jaki problem ?
[ FERDEK ] Halincia no wędki nie mam
[ HALINA ] Jak nie masz ? Co ty pieprzysz ?
[ FERDEK ] Halincia, no ja widzę, że ty mnie wogle nie słuchasz, wogle Halincia, ty mnie znowu ignorancujesz. Halincia, no przecież mówiłem, że pstrąg się na mnie rzucił prawda i mi pożarł tą wędkę, ja nie wiem kurde Halincia, czego ty tu se nie rozumiesz.
[ HALINA ] Aha czyli rozumiem Ferdek, że mam ci znowu dać pięćdziesiątkę na wędkę ?
[ FERDEK ] No wiesz, Halincia, ja bardzo nie lubię się prosić o pieniądze, bardzo Halincia, bo muszę ci przyznać, że to uwłacza w moją godność osobistą, ale muszę, no kurde muszę.
[ HALINA ] Ferdek, przecież ty nie masz żadnej godności osobistej
[ FERDEK ] Mam Halincia mam, i ty mi ją właśnie odbierasz kurde
[ HALINA ] Dobra, dobra Ferdek, cieszy mnie że znalazłeś sobie zajęcie. Dam ci te zasrane pięćdziesiąt, ale masz jutro złowić taką samą rybę.
[ FERDEK ] Halincia, masz to jak w banku kurde
[HALINA] I żebyś na pewno kupił wędkę, nie wódkę
[ FERDEK] Halincia, spokojna twoja lokowania. Taka ryba Halincia, taka ryba!

________________________________________
SCENA 5
KUCHNIA - DZIEŃ



Ferdek, Boczek i Paździoch siedzą przed stołem przy piwie, Halina smaży kolejną rybę.

[ FERDEK ]...I wtedy rzuca się na mnie cała zgraja kurde rekinów, prawdopodobnie prawda ludojadów

Boczek jest przerażony

[ BOCZEK ] O w mordę jeża ! Panie Ferdku i i i coco bybyło dalej ?
[ FERDEK ] Proszę pana, normalnie no poradziłem sobie prawda ze wszystkimi ostatniego musiałem dobić wędką i przez to prawda mi się złamała i żona będzie mi musiała kupić następną
[ HALINA ] Nie no Ferdek, jak to ? Znowu złamałeś wędkę ? Ferdek przecież ja już nie mam pieniędzy !
[ FERDEK ] tak ? Aha to rozumiem Halincia, wszystko se teraz rozumiem, czyli ty chcesz żeby znowu powrócił na fotel bezzainteresownie prawda i przestał spełniać swoje marzenia ? Halincia, a może ty mnie chcesz ośmieszyć jako mężczyznę ?
[ HALINA ] Dobra, Ferdek, dobra. Wygrałeś, ale żeby mi to był ostatni raz.
[ BOCZEK ] Panie Ferdku i cco panzrobił wtedy, w mordę jeża ?
[ FERDEK ] No i wtedy rzuciłem się kurde w tafle jeziora i tymi... tymi spracowanymi włąsnoręcznymi ręcami złapałem pstrąga. No, no i co ?
[ PAŹDZIOCH ] Gówno
[ FERDEK ] Że niby co ?
[ PAŹDZIOCH ] Panie Ferdku brzmi to dość nieżyciowo prawdę mówiąc
[ FERDEK ] Panie, pan sam jesteś nieżyciowy, wie pan ?
[ BOCZEK ] Panie Ferdku, a na co pan żeś łowił w mordę jeża ?
[ FERDEK ] No jak na co, co pan się kurde głupkowato pytasz, no na wędkę, a na co ? Na dupę ?
[ BOCZEK ] Ale panie Ferdku, ale mi chodziło o to jaką przynętę pan masz
[ FERDEK ] A gówno to pana obchodzi jaką mam przynętę. To moja osobista sprawa. A, a a pan to niby jaką ma przynętę, co kurde ?
[ BOCZEK ] No ja to sobie na robaku łowię
[ FERDEK ] Panie, pan sam jesteś robak, i to w dodatku pasożytniczy
[ BOCZEK ] Panie nie obrażaj pan, a poza tym to niby co to za wyczyn taki pstrąg, panie tym się wogle człowiek nie naje
[ FERDEK ] Ta ? Może dla pana, bo pan jesteś nienażartym stworzeniem świńskim. Ciekawy jestem co pan złowił w swoim życiu
[ PAŹDZIOCH ] No właśnie, Panie Boczek pochwal się pan
[ BOCZEK ] Oj to byś się pan zdziwił. Panie, w dziewięćdziesiątym-ósmym to było, panie w jeziorze Tadzikowskim złowiłem, takiego o ! takiego wielkiego panie suma, w mordę jeża !

Boczek pokazuje wielkość ryby na rozpiętość ramion

[ FERDEK ] No cóż panie, brzmi to dość nierealistycznie, a poza tym to pewnie pan go zjadłeś naraz

Ferdek i Paździoch się śmieją

[ BOCZEK ] Panie, a co ? Będę wybrzydzał ? Panie, ja jeszcze potem musiałem paczkę chrupków kupić, bo to za mało było
[ FERDEK ] Ja nie wiem, panie Boczek pan nie myślałeś kiedyś żeby jakieś tabletki kupić przeciw apetyczne ?
[ BOCZEK ] Ale, że niby co ?
[ FERDEK ] No moja żona na przykład to brała takie tasbletki, Halincia jak się nazywały te tabletki na niejedzenie ?
[ HALINA ] "Belzebuber MAXX CONTROL"
[ FERDEK ] No, o no właśnie i przestała podjadać i zobacz Pan od razu jej trochę bardziej w biedrach ubyło

Halina patrzy na Ferdka z pretensją

[ BOCZEK ] A nie panie to ja to brałem
[ FERDEK ] No i jak ?
[ BOCZEK ] No i dupa panie, w ogóle żem się nie najadał tym
[ HALINA ] Dobra Ferdek, gotowe

Halina podchodzi z patelnią do stołu, Boczek się ślini

[ FERDEK ] Stop Halincia ! Panie Boczek, proszę w tej chwili opuścić to pomieszczenie kuchenne !
[ BOCZEK ] Ta ? A bo niby że co , w mordę jeża ?
[ FERDEK ] Bo pan nienażarta świnia jesteś panie i ja się boje takie rzeczy przy panu trzymasz na stole moim gastronomicznym
[ PAŹDZIOCH ] No tak, zgadzam się panie sąsiedzie, nie wiadomo co w takiego wstąpi i czy zaraz nie pożrę tego jak jakaś świnia
[ BOCZEK ] A wiecie co ? A zesrajcie się tymi waszymi rybami, o ! Moja noga, już więcej tu nie powstanie !
[ FERDEK ] O i bardzo dobrze ! Bardzo kurde dobrze, arrivderci roma !

Boczek wychodzi oburzony. Halina kładzie filet na talerz.


[ PAŹDZIOCH ] No, panie Ferdku, muszę panu powiedzieć, że rybka jak się patrzy
[ FERDEK ] No panie wiadomo, za komuny takie żem ostatni raz jadł
[ PAŹDZIOCH ] No pamiętam, rzadko były ryby, ale jak już były to były takie prawdziwe, a nie takie jak teraz, yyy takie no nieprawdziwe.
[ FERDEK ] Oczywiście, że tak panie Marianie, wogle kiedyś było lepiej, nawet we tych sklepach, ładne ściany były puste, haki tylko wystawały takie, na ściany można było se kurde popaczeć, a teraz ? Ha Panie, teraz panie to te wszystkie ściany zasłonięte jakimiś produktami w hipermarkietach, szkoda gadać panie sąsiedzie, szkoda gadać.
[ HALINA ] A Ferdziu ! Ja na śmierć zapomniałam !
[ FERDEK ] Ale. że niby o czym ?

Halina grzebie w torebce zawieszonej na oparciu od krzesła. Wyjmuje ulotkę, z obrazkiem uśmiechniętego pijanego człowieka z wybitymi zębami który trzyma rybę, na górze jest napis "KĄKURS WENTKARSKI" A na dole mniejszym drukiem jakieś szczegóły.

[ HALINA ] tamtaradam !
[ FERDEK ] A co to za gówno ?
[ HALINA ] Ferdek, zapisałam cię na osiedlowy konkurs wędkarski ! Cieszysz się, nie ? Ferdek ?



________________________________________
SCENA 6
SALON - DZIEŃ



Ferdek jest podenerwowany, dyskutuje z Haliną pod meblościanką.


[ FERDEK ] Wiesz co Halincia ? wiesz co ? To jest skandal, skandal i hańba ! jak ty mogłaś bez porozumienia ze mną mnie samego kurde na ten konkurs zapisać ?
[ HALINA ] No, ale Ferdek, no daj spokój, przecież to super sprawa, skąd mogłam wiedzieć, że się nie zgodzisz ? Ferdek, jak ty przecież świetny jesteś w te klocki. Czemu tobie wszystko musi nie pasować ostatnio ?!
[ FERDEK ] Halincia, bo ja tu jestem poniewierany, jak nie przymierzając jakieś zwierze w poczasku. A w ogóle to niby ile to tałatajstwo kosztowało, co ?
[ HALINA ] No właśnie Ferdek nic Ferdek, nic ! Za darmo
[ FERDEK ] No właśnie Halincia, nic. Halincia i dla ciebie to nie budzi podejrzeń ?
[ HALINA ] Jakich podejrzeń ?
[ FERDEK ] No Halincia no, no jak jakich ? Halincia to ty nie wiesz co za darmo robili Niemcy we czterdziestym-dziewiątym ?
[ HALINA ] No, niby co ?
[ FERDEK] Halincia, za czasów wojny to Niemcy za darmo gazem pieprzonym psikali. Halincia, zapamiętaj sobie, że we życiu to za darmo można tylko w mordę dostać, o !
[ HALINA ] Wiesz co Ferdek ? Ja ci powiem, że ty się okropnie starzejesz. Tyle możesz wygrać w konkursie, a ty oczywiście, jak zwykle na nie. Nie, nie, nie...

Ferdek nagle zmienia minę

[ FERDEK ] Zaraz, kurde jakie wygrać, co wygrać ?
[ HALINA ] No Ferdek, przecież dałam ci ulotkę. Za wygraną w konkursie jest rabat na kartofle w osiedlowym warzywniaku.
[ FERDEK ] Aaa dupa tam ! Halincia. W dupie mam kartofle ! Halincia, proszę mnie w tej chwili to odkręcić
[ HALINA ] No Ferdek nie mogę
[ FERDEK ] Niby dlaczego ?
[ HALINA ] No bo jak już się ktoś zapisał, ale zrezygnuje to musi płacić grzywnę
[ FERDEK ] Nie no Halincia, to to jest konkurs czy pakt z diabłem ? Nie no Halincia, jak zwykle nas kurde w bagno wpakujesz
[ HALINA ] Ja ? przepraszam bardzo czy ty możesz się odstosunkować od mojej osoby ?!
[ FERDEK ] Proszę nie mówić tym tonem do osoby tragicznej ! Halincia, ja wychodzę i ja nie wiem kiedy i nawet czy wogle wrócę !
[ HALINA ] Tak ? Ciekawa jestem gdzie
[ FERDEK ] Jak najdalej stąd !

________________________________________
SCENA 7
KORYTARZ- DZIEŃ



Ferdek pali papierosa pod kiblem. Na korytarz wchodzi Boczek z wędką i reklamówką z rybami

[ BOCZEK ] O, dzień dobry !
[ FERDEk ] No wie pan, ja bym nie chwalił dnia przed zachodem prawda
[ BOCZEK ] O, coś czuję, że chyba pana żonkia wypieprzyła

Boczek się śmieje

[ FERDEK ] Panie żebym ja zaraz pana nie wypieprzył, wie pan ?
[ BOCZEK ] Ale panie spokojnie, bez nerwów

Ferdek dodaje po chwili:

[ FERDEK ] Panie, a co pan tam kurde czymasz w tej torbie ?
[ BOCZEK ] Aaa to panie, zobacz pan:

Boczek wyjmuje z reklamówki ryby

[ BOCZEK ] Szproty, jesiontry, o panie a tu karpiów ile mam
[ FERDEK ] Zara panie, ale karpie to chyba na święta, nie ?
[ BOCZEK ] Panie, ale jak ktoś jest wystarczająco sprytny, to może mieć święta codziennie panie Ferdku
[ FERDEK ] No dobre, ale wogle to na co pan tak lowi ?
[ BOCZEK ] A bo panie, cwicze przed konkursem

Ferdek zamiera

[ FERDEK ] Ja...ja...jakim konkursem ?
[ BOCZEk ] No jak jakim panie, wędkarskim, w mordę jeza !

Ferdek krztusi sie papierosem.
Z kibla wychodzi Paździoch


[ PAŹDZIOCH ] Czy mnie słuch nie myli, czy ktoś tu stara się mówić... o wędkarstwie ?
[ BOCZEK ] A ja a bo co ?
[ PAŹDZIOCH ] A bo to, że pan się gówno na tym znasz
[ BOCZEK ] Tak ? Ciekawe ! Zobacz pan, wszystko to sam własnym ręcami złowiłem, o ! Panie, a to panie dopiero rozgrzewka przed konkursem, w morde jeża !
[ PAŹDZIOCH ] Jak ? Konkursem ? Znaczy tym osiedlowym ?
[ BOCZEK ] No
[ PAŹDZIOCH ] No to się spotkacie z Panem Ferdkiem

Paździoch się śmieje, a Ferdek próbuje go uciszyć, żeby tego nie mówił.

[ BOCZEK ] O ! Panie Ferdku to pan też idzie jutro na ten konkurs ?
[ FERDEk ] Panie, a gówno to pana obchodzi
[ BOCZEK ] Ale to panie, to ja się muszę lepiej przygotować, jak pan taki mistrz jest przecież
[ PAŹDZIOCH ] Z niego taki mistrz jak... jak zresztą i z pana, panie Boczek
[ FERDEk ] Ta ? A że niby że co, co ?
[ PAŹDZIOCH ] A to, że mam bazar na przeciwko sklepu rybnego, mówi to panu coś ?
[ FERDEK (Zawstydzony) ] Nooo może
[ BOCZEK ] A mnie nie, o co chodzi ?
[ FERDEk ] O gówno, panie ! Idź pan do siebie na górę karpia smażyć !
[ BOCZEK ] A wie pan, że jak mi pan to tak teraz powiedział, to aż mi ślina, z mordy poleciała.
[ FERDEK ] No to idz pan i zatkaj pan sobie tę mordę karpiem

Boczek wyszedł.


[ FERDEK ] Panie Paździoch ja wiem, że pan wie co pan wie, ale panie Paździoch kurde powiedz mnie pan o co się panu kurde rozchodzi ?
[ PAŹDZIOCH ] Panie Ferdku, powiem tak: mam pokojowe zamiary.
[ FERDEk ] Panie, ale jeżeli chodzi o mój pokój to nie jest na wynajem
[ PAŹDZIOCH ] Nie, nie panie Ferdku, ja chcę panu pomóc wygrać ten konkurs

Ferdek się śmieje

[ FERDEK ] Haha, nie no panie Paździoch, bądźmy szerzy, wie pan że ja panu gówno wierzę, to chyba kurde pierwszy raz jak pan powiedział "bezinteresownie pomóc"
[ PAŹDZIOCH ] Nie nie nie, Panie Ferdku, ja nie powiedziałem bezinteresowna pomoc, tylko po prostu pomóc . Za kogo pan mnie masz, za debila ?
[ FERDEK ] No wie pan, pozwoli pan że panu nie odpowiem na to pytanie
[ PAŹDZIOCH ] I słusznie. Panie Ferdku nauczę pana wędkować i wygra pan z Boczkiem, bo rozumiem że o to cię cały czas chodzi
[ FERDEK ] No tak, no ale przede wszystkim o honor Panie Paździoch i męskość
[ PAŹDZIOCH ] No to z tym to już będzie ciężej panie Ferdku, bo pan przecież nie masz honoru
[ FERDEK ] No no no nie zagalopowywuj się pan, ile pan gęgasz za to ?
[ PAŹDZIOCH ] Trzy razy więcej niż zwykle i to jest dwa razy więcej niż pan sobie pomyślałeś


________________________________________
SCENA 8
KORYTARZ- DZIEŃ


Ferdek i Paździoch stoją nad kiblem, Ferdek ma przy sobie wędkę

[ PAŹDZIOCH ] ...i teraz to pan podkręcisz i zarzuć pan

Ferdek rzuca wędką, zamiast zarzucić, wędka wpada do kibla

Paździoch jest już załamany

[ PAŹDZIOCH ] Nie no panie, przecież to jest jakaś tragedia posejdona ! Ile razy mam panu powtarzać, ZArzucić a nie WYrzucić, karwasz twarz !
[ FERDEK ] No to pokaż pan sam jak to się robi
[ PAŹDZIOCH ] Panie, w życiu ! Pan to już siódmy raz w kiblu utopił, ja się tego nie dotknę !
[ FERDEK ] No, ale to co ja mam kurde zrobić ?
[ PAŹDZIOCH ] Proponuję bardziej humanistyczne metody..


________________________________________
SCENA 9
SALON - DZIEŃ


Ferdek siedzi na fotelu, pije piwo i czyta książkę do góry nogami (W sensie książka jest do góry nogami, nie Ferdek)
Do salonu wchodzi Halina, zatrzymuje się zaskoczona gdy widzi książkę którą trzyma Ferdek.



[ HALINA ] O, przepraszam ja chyba pomyliłam.... zaraz Ferdek ty czytasz ?
[ FERDEK ] No Halincia, no jak nie jak tak
[ HALINA ] Ferdek, ale ty to czytasz do góry nogami jełopie
[ FERDEK ] Halincia, no jak tak jak nie

Ferdek odwraca książkę


[ FERDEK ] O kurde faktycznie
[ HALINA ] A co nie zauważyłeś ?
[ FERDEK ] Halincia, no ja myślałem, że to po rusku jest po prostu, to od Paździocha mam

Halina czyta tytuł książki


[ HALINA ] "Poradnik Wędkarstwa dla najniższych warstw społecznych", Ferdek no na prawde cieszę się, że się tak przygotowujesz do tego konkursu, ale czy to na pewno potrzebne ? Przecież ty masz wędkarstwo w małym paluszku
[ FERDEK ] No właśnie Halincia, bo ja ci żem chciał coś powiedzieć
[ HALINA ] No, a co ?
[ FERDEK ] No bo ja nie byłem do końca szczery z tobą względem tych ryb....

Do salonu wchodzi Boczek w stroju wędkarskim i przerywa zdanie Ferdkowi

[ BOCZEK ] Panie Ferdku chodź pan ! Wszyscy na pana czekają ! Kozłowski i ten emeryt spod trójki: Kobielski
[ FERDEK ] Ale...
[ BOCZEK ] Panie żadnego ale chodź pan, bo oni już se idą, w mordę jeża !
[ FERDEK ] Halincia, bo ja ci chciałem powiedzieć...
[ HALINA ] Ferdek dobra później mi powiesz, bo teraz musisz lecieć
[ FERDEK ] Halincia, ale kurde później nie będę...
[ HALINA ] Oj Ferdek, no pa pa ! Trzymam za ciebie kciuki !


________________________________________
SCENA 10
MOST WZDŁUŻ KANAŁU- DZIEŃ


To to miejsce, co jest na ilustracji scenariusza.
Z prawej strony "ekranu" wyłaniają się Kozłowski, Ferdek, Boczek i ten emeryt Kobielski, wszyscy mają plecaki. Tylko Ferdek ma wędkę


[ KOZŁOWSKI ] Panie Ferdku, wypieprz pan te dziadostwo
[ FERDEK ] Jakie dziadostwo ? Mówisz Pan o Kobielskim ?
[ KOZŁOWSKI ] Nie no panie, o tej wędce cholernej mówię, wypieprz pan to, o

Kozłowski bierze wędkę Ferdka i wrzuca ją do rzeki

[ KOZŁOWSKI ] ... w cholerę !
[ FERDEK ] Zara panie, ale żona mnie zabije ! Nie kupi mi następnej wędki. A poza tym to czym ja mam łowić ?

Kozłowski wyjmuje kieliszki i cztery flaszki

[ KOZŁOWSKI ] jak czym panie Ferdku ? Co pan myślałeś że my tu bedziemy ryby łowić ?
[ FERDEK ] No, a niby co ?
[ KOZŁOWSKI ] Panie Ferdku, wędkarstwo Polskie. Polega na zalewaniu robaka.
[ FERDEK ] A, aahha kurde

Kozłowski nalewa do trzech kieliszków i daje je Boczkowi, Ferdkowi i sam bierze trzeci

[ KOBIELSKI ] Zara, a ja ?
[ FERDEK ] A pan nie, to by była dla pana eutanacja. No, to panowie, rybka pipka !

Oboje wypijają po kieliszku.

[ KOZŁOWSKI ] Cholera jasna, a ja zapomniałem, coś na zagrychę wziąć.
[ BOCZEK ] Ale panie, ja zawsze mam zagrychę ze sobą
[ FERDEK ] A tak panie Kozłowski, bo to straszny grubas jest
[ BOCZEK ] Panie nie obrażaj pan, dobre ?

Boczek wyjmuje ze swojego plecaka słoik ogórków, słoik ze śledziami i kiełbasę

[ BOCZEK ] Ogóry są, kiełbasa, moja ulubiena "Wyborcza" jest i uwaga: śledzik marynowany !
[ KOZŁOWSKI ] No to świetnie, śledzik musi pływać drodzy panowie !

Wszyscy poza Kobielskim się śmieją

[ KOZŁOWSKI ] No, w takim razie konkurs, ogłaszam za rozpoczęty !

Ferdek bierze kieliszek i zwraca się do kamery:

[ FERDEK ] No i takie wędkarstwo to ja se kurde rozumię, najlepszego !

KONIEC
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 8451
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Pabfer » 2018-08-28, 15:44

Tradycyjnie bardzo dobry scenariusz!

PLUSY:
Pierwsza scena
Program TV
Ferdek na rybach
Pomysł ze sklepem
Bajki o rekinach
Rozmowa z Boczkiem i Paździochem
Zapisanie na konkurs
Rozmowa z Paździochem
Prawda o konkursie
Zakończenie

10/10
Obrazek
Awatar użytkownika
WKCM
Waldek
Waldek
Posty: 392
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: WKCM » 2018-08-28, 15:47

Bardzo dobry scenariusz, krótki ale treściwy. Czułem klimat sezonów 6-7, fajna pierwsza scena (wydaje mi się, że był to recykling z innego scenariusza). Genialny ten program w TV! Dobrze wyszedł Ferdek-mitoman, który wymyślał swoje niestworzone historie o rybach, oraz Halina, która w to wszystko uwierzyła. Świetna reakcja Ferdka na to, że jest zapisany do konkursu wędkarskiego. Dobry Boczek, który wymieniał swoje zagrychy. Kozłowski nie wnerwiał, to na plus. Greenboxy mi nie przeszkadzały, bo były w tym odcinku po prostu potrzebne. Tak samo dobre zakończenie, bo trzeba zalać robaka. Fajnie wyszedł Kobielski (skojarzyłem sobie w jego roli śp. Jerzego Cnotę).

Najlepsze teksty:
[ HALINA ] tamtaradam !
[ FERDEK ] A co to za gówno ?
[ HALINA ] Ferdek, zapisałam cię na osiedlowy konkurs wędkarski ! Cieszysz się, nie ? Ferdek ?

[ PAŹDZIOCH ] Nie no panie, przecież to jest jakaś tragedia posejdona ! Ile razy mam panu powtarzać, ZArzucić a nie WYrzucić, karwasz twarz !
[ FERDEK ] No to pokaż pan sam jak to się robi
[ PAŹDZIOCH ] Panie, w życiu ! Pan to już siódmy raz w kiblu utopił, ja się tego nie dotknę !

10/10
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-08-28, 15:52

Pabfer i WKCM dziękuję za oceny.

I nie, pierwsza scena od początku była planowana do tego scenariusza 😉
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Szymek_19 » 2018-08-28, 19:48

Świetny scenariusz :)

Największe plusy:
Opowieści Ferdka
Wyłudzanie kasy od Haliny
Wszystkie konwersacje z Paździochem
Reakcja Ferdka na zapisanie go na konkurs
"Poradnik Wędkarstwa dla najniższych warstw społecznych"
Boczek i jego teksty w kilku ostatnich scenach
Kobielski
Końcowa scena

jeden, mały minus:
W pierwszej scenie było mi bardzo szkoda Kurdziel, a chyba powinno mnie to śmieszyć :/ Tak czy inaczej, to za mało żeby dać 9, więc nadal zostaje dycha

10/10
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Mungo Jerry » 2018-08-28, 20:45

Bardzo dobry scenariusz. Tradycyjnie pozwolę sobię zaznaczyć po raz któryś czytając forumowe fanfiki, że nie przepadam za mieszaniem okresów, a tutaj lekko odczułem to przy zakończeniu - które mimo wszystko było bardzo dobre idealna puenta, dobrze zamknięta akcja na plus. Na minus, dobry choc nieco ciągnący sie program w TV i te uszczypliwośći do Haliny z wagą. Reszta na wysokim poziomie, sam pomysł Ferdka z kupowaniem ryb bardzo dobry, chcociaż też w stylu najnowszych odcinków ( to nie jest MINUS tylko po prostu takie spostrzeżenie). Wystawiam ocenę solidne 9/10.
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-08-28, 22:56

WKCM pisze:
2018-08-28, 15:47
Najlepsze teksty:
[ HALINA ] tamtaradam !
[ FERDEK ] A co to za gówno ?
[ HALINA ] Ferdek, zapisałam cię na osiedlowy konkurs wędkarski ! Cieszysz się, nie ? Ferdek ?

[ PAŹDZIOCH ] Nie no panie, przecież to jest jakaś tragedia posejdona ! Ile razy mam panu powtarzać, ZArzucić a nie WYrzucić, karwasz twarz !
[ FERDEK ] No to pokaż pan sam jak to się robi
[ PAŹDZIOCH ] Panie, w życiu ! Pan to już siódmy raz w kiblu utopił, ja się tego nie dotknę !
Aż się dziwie, że dałeś akurat te teksty, bo akurat te nie miały być jako-tako zabawne :lol:
Mungo Jerry pisze:
2018-08-28, 20:45
Bardzo dobry scenariusz. Tradycyjnie pozwolę sobię zaznaczyć po raz któryś czytając forumowe fanfiki, że nie przepadam za mieszaniem okresów, a tutaj lekko odczułem to przy zakończeniu - które mimo wszystko było bardzo dobre idealna puenta, dobrze zamknięta akcja na plus.
No, ale wiesz Kozłowski występował w 4, 6 czy 7 sezonie i taką funkcję także spełniał tu ;-). A odcinek był stylizowany tylko na 7 sezon.



Bardzo dziękuję wszystkim za oceny ! :-). Zwłaszcza tak wysokie :-P
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Mungo Jerry » 2018-08-28, 23:20

Bździuch pisze:
2018-08-28, 22:56
Mungo Jerry pisze:
2018-08-28, 20:45
Bardzo dobry scenariusz. Tradycyjnie pozwolę sobię zaznaczyć po raz któryś czytając forumowe fanfiki, że nie przepadam za mieszaniem okresów, a tutaj lekko odczułem to przy zakończeniu - które mimo wszystko było bardzo dobre idealna puenta, dobrze zamknięta akcja na plus.
No, ale wiesz Kozłowski występował w 4, 6 czy 7 sezonie i taką funkcję także spełniał tu ;-). A odcinek był stylizowany tylko na 7 sezon.




Wiem. Mimo wszystko jego występ skojarzył mi się z nowymi odcinkami bo to przecież tam Kozłowski gra większe skrzypce . To nie jest jak mówiłem żaden zarzut i nie psuje odbioru po prostu taka luźna refleksja ;-)
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-08-28, 23:22

A ok. Wiem, że nie zarzut, ale chciałem sprostować ;-). I jeszcze raz dzięki za ocenę ;-).
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2419
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: kacrudy » 2018-08-29, 17:49

Moim zdaniem jest to kolejny scenariusz trzymający wysoki poziom, nie jest może tak dobry jak dwa poprzednie, ale przyjemnie mi przy nim upłynął czas. Całkiem śmieszne były historyjki Ferdka z kosmosu, zwłaszcza ten o rekinach i to, jak każda z nich kończyła się zniszczeniem wędki. :lol: Świetny pomysł z konkursem wędkarskim, ćwiczenia Boczka i Paździoch, który uczy Ferdka łowienia ryb (i nie bezinteresownie :P). Zakończenie bardzo dobre, wyśmienita puenta, w sumie wyszło lekko za krótko, ale to absolutnie nie minus.
Natomiast na minus ten teleturniej - przykro mi, ale te kpiny z uczestniczki nie przypadły mi jakoś do gustu.
9/10, oby tak dalej i lepiej.
Obrazek
20 LAT MINĘŁO...
Awatar użytkownika
gafik3
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 3439
Rejestracja: 2011-02-21, 00:43
Lokalizacja: Ćwiartki 3/4

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: gafik3 » 2018-10-04, 22:23

Plusy:

- Powrót Ferdka do domu z reklamówką browarów i reakcja Halinki
- Teleturniej i komentarze Ferdka
- Ferdek nad jeziorem
- Ferdek opowiadający Halince jak złowił rybę
- Ferdek wyciągający od Halinki pieniądze na kolejne wędki
- Rozmowa tria w kuchni i wypierdzielenie Boczka
- Rozmowa tria pod kiblem - Świetny Paździoch!
- Paździoch uczący Ferdka łowić ryby i Ferdek wyrzucający wędkę zamiast ją zarzucać
- Ferdek czytający książkę od Paździocha do góry nogami myśląc, że to po rusku
- Zakończenie

Minusy:

- Jak dla mnie zbyt mało śmiesznych tekstów i momentami wiało nudą

Ocena: 9/10
W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem :-P
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-11-29, 17:41

Witam serdecznie i zapraszam.

Znowu krótki scenariusz.



Scenariusz 26 (S03e02) "Czwarta RP, Drugi PRL, Trzeci Świat"



OPIS:
Ferdek i Paździoch stwierdzają, że kiedyś żyło się lepiej. Postanawiają żyć w przekonaniu, że nadal jest PRL. Reszta kamienicy jest tym faktem zaniepokojona.


Występują:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina- Marzena Kipiel-Sztuka
Boczek - Dariusz Gnatowski
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa- Renata Pałys

Bezdomny - Patrick Yoka
Ibisz - Krzysztof Ibisz
Redaktorka Barbara Aleksandra Pałong-Odwiadra- Beata Rakowska
Doktor Ibuprom- Leonard Pietrzak


SCENA I


Miejsce akcji:
Kuchnia

Występują:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Paździoch - Ryszard Kotys



[ FERDEK ] No, to panie Paździoch: Jak to mówili robotniki za komuny: czas leczy rano, więc czas się napić.

Oboje jednym duszkiem wypijają zawartość kieliszka, lekko się krzywiąc.

[ PAŹDZIOCH ] O, widzi pan panie Ferdku, dobrze że mi pan przypomniał, pan wiesz że ja tu do pana to przychodzę nie tylko na alkohol?
[ FERDEK ] No nie pierdziel Pan. Ale to, że niby na co?
[ PAŹDZIOCH ] No widzi pan panie Ferdku, ja za każdym razem jak do pana przychodzę to czuję się o parędziesiąt lat młodszy, wszystko tu mi przypomina o mojej młodości, bo u pana nic, ale to zupełnie nic się nie zmienia.

Ferdek się cieszy.

[ FERDEK ] No ta no....
[ PAŹDZIOCH ] Pana życie w ogóle nie ugryzł ząb czasu, wszystko tu jest takie przestarzałe. Pan zresztą też.
[ FERDEK ] Zara, Panie Paździoch.... Czy Pan mnie teraz czasem kurde nie obraża?
[ PAŹDZIOCH ] Panie Ferdku. Wręcz przeciwnie. Podziwiam pana, pan mnie na prawdę zadziwia i inspiruje zarazem, sam chciałbym tak się zatrzymać w ewolucji jak pan i pana rodzina.

Ferdek cały się rumieni.

[ FERDEK ] Panie Paździoch, nie zawstydzaj mię pan tak kurde, no ale nieskromnie jestem zmuszony się z panem zgodzić. I wie pan co? Cholernie szkoda, że te czasy już nie wrócą!
[ PAŹDZIOCH ] Zgadzam się! Sąsiedzie zgadzam się absolutnie! Panie Ferdku... kiedyś to były dopiero czasy
[ FERDEK ] No ta no, a dzisiaj to nie ma czasów
[ PAŹDZIOCH ] W ogóle...
[ FERDEK ] No tak no
[ PAŹDZIOCH ] O, pan pamiętasz na przykład te ikarusy takie fajne?
[ FERDEK ] O no panie! No jak nie jak tak! To były dopiero wehikuły! Wszystko tam latało! Szyby, fotele, silnik
[ PAŹDZIOCH ] A jaki zaduch tam był!
[ FERDEK ] No ta panie, bo takie kurde zawsze tłumy ludzi były
[ PAŹDZIOCH ] Tak tak! I ten dźwięk silnika rozrywający bębenki uszne! Niczym na koncercie Krzysztofa Krawczyka!
[ FERDEK ] No ta, i bardzo dobrze! Bardzo dobrze, że było głośno! Przynajmniej ta młodzież przez te telefony nie gadała
[ PAŹDZIOCH ] No, i każdy był szczęśliwszy, a teraz na przykład jak moja żona do lidla jedzie, to czasem jedyna w autobusie jest
[ FERDEK ] No ta, no w ogóle od tych Lidlów to się ludziom w dupach poprzewracało
[ PAŹDZIOCH ] No ta, panie Ferdku, Helena na przykład w ostatnią sobotę cała zapłakana przyszła z biedronki i mówi, że "zapomniałam że jak sobota to tylko do Lidla"
[ FERDEK ] ale dlaczego do Lidla?
[ PAŹDZIOCH ] No bo promocje tam, parking, rampampam i tak dalej.
[ FERDEK ] A no ta no, kiedyś to sklep to był "sklep" po prostu: Warzywniak prawda, pewex, yyy warzywniak, albo taki warzywniak na przykład
[ PAŹDZIOCH ] No tak i ludzie takich problemów nie mieli, a teraz jak w tych hipomarketach widzę te całe półki: 50 rodzajów kiełbas podsuszanych, 90 rodzajów cebulek-dymek, każda cholera jasna, w innym odcieniu zielonego. A kiedyś?
[ FERDEK ] A kiedyś nie było!
[ PAŹDZIOCH ] No właśnie, ładne kafelki na ścianach, haki puste błyszczące, a teraz to pan gówno zobaczysz w sklepie a nie ścianę, bo wszystko jedzeniem przykryte. Szkoda gadać.

Ferdek wzdycha mocno.


[ FERDEK ] Oj tak, tak. Szkoda, że te czasy już nie wrócą.

Paździoch nie odpowiada. Po chwili jednak podekscytowany wpada na pomysł.

[ PAŹDZIOCH ] Zaraz. Panie Ferdku, ale kto powiedział, że nie wrócą?
[ FERDEK ] Ale, że niby że co?
[ PAŹDZIOCH ] Panie Ferdku, przecież współczesność to tylko stan umysłu.
[ FERDEK ] No niby tak, ale nic nie zrozumiałem.
[ PAŹDZIOCH ] Zaraz panu wszystko wytłumaczę. Tylko no, wie Pan, nie na sucho
[ FERDEK ] A no oczywiście, oczywiście.

Ferdek nalewa do kieliszków.



SCENA II


Miejsce akcji:
Salon

Występują:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Paździoch - Ryszard Kotys
Boczek - Dariusz Gnatowski
Bezdomny - Patrick Yoka
Ibisz - Krzysztof Ibisz
Redaktorka Barbara Aleksandra Pałong-Odwiadra- Beata Rakowska


Ferdek siedzi przed telewizorem.

PROGRAM TV
Pod ścianą ceglanego budynku widzimy bezdomnego w kapeluszu i w podartych ciuchach, gra na harmonijce, a obok niego leży kubek z paroma drobnymi monetami. Do bezdomnego podchodzi redaktorka z obrzydzeniem zatykając nos.

[ REDAKTORKA (Przez nos) ]: Witam państwa ponownie w "Gwiazdy pomagają!" Tu Barbara Aleksandra Pałong-Odwiadra. Proszę Państwa, proszę spojrzeć! Biedny zziębnięty, głupi i niekochany, potrzebuje wsparcia, więc oczywiście, jak zwykle w naszym programie "Gwiazdy pomagają" jakiś losowy celebryta zupełnie przypadkiem znajdzie się w pobliżu, zauważy go i pomoże. Ale....

Dramatyczna muzyka.
[/size]
[ REDAKTORKA (Przez nos) ]: Czy i tym razem uda się uratować jakieś istnienie? Czy może już nic go nie uratuje.... Może nikt się nie zjawi. Nie, nie ! Proszę Państwa! Jednak nie! Brawo! Brawo! Krzysztof Ibisz!

Zza budynku w towarzystwie aplauzu z offu wychodzi powoli Krzystof Ibisz, uśmiecha się do kamery, uwydatniając swoje nowe białe uzębienie które zafundował sobie dzięki firmie COLGATE: 2000,- ojro za zęba.

[ REDAKTORKA (Przez nos) ]: Ten zniewalająco przystojny celebryta jest znany z tego, że w każdym talk-show był gwiazdą! Brawo! Jutro o piętnastej na naszej antenie będzie premiera jego nowego programu, gdzie będzie zapraszał ludzi o odmiennych poglądach w ilości jeden na piętnastu ! Brawo, będzie ostra masakracja! A teraz, proszę państwa, zobaczmy co gwiazda zrobi:

Ibisz kuca przed bezdomnym z obrzydzeniem, bezdomny zdejmuje kapelusz i nie przerywając gry na harmonijce skłania się.

[ IBISZ ]:Co łaska, dziecko boże, które przypadkiem zauważyłem, jeszcze dziś polsat zrobi przelew na Twoje konto bankowe, a tymczasem musisz zadowolić się.....

Ibisz wyciąga kilkunastocentymetrowy kartonik pokazuje go do kamery, operator robi zbliżenie

[ IBISZ ]: ....rabatem 30% na kosmetyki z sieci sklepów "Syfora"!!!

Redaktorka zaczyna płakać ze wzruszenia.

[ BEZDOMNY (Pijany) ]: Co to za gówno?



Słyszymy pukanie.

[ FERDEK: ] Otwarte!


Do salonu wchodzi cały spocony Boczek, ciągnie za sobą stary i ciężki telewizor "rubin"

[ FERDEK: ] Masz Pan?
[ BOCZEK zdyszany: ] Ma...mam.
[ FERDEK: ] No to gitara, dawaj go pan
[ BOCZEK: ] Ale Panie Ferdku, pan mi na prawdę daje swój telewizor w zamian za tego złoma? To nie jest w morde jeża jakiś szwindel?
[ FERDEK: ] Panie, pan sam jesteś szwindel. Dawaj pan i nie pierdziel.

Boczek przystawia drewnianego "rubina" do ściany i podnosi telewizor "OKIL", wychodzi z salonu

[ BOCZEK: ] Panie Ferdku, niech Pan Bóg panu w dzieciach wynagrodzi
[ FERDEK: ] No, no, on już miał swoje pięć minut
[ BOCZEK: ] To do widzenia.
[ FERDEK: ] Zara panie! Zmieniarkę pan zabierz!
[ BOCZEK: ] Panie, ale we tamtym odbieraczu to tylko dwa przyciski pan masz, nie będziesz pan mógł zmieniać kanałów.
[ FERDEK : ] No i właśnie o to kurde chodzi, masz pan i spierdzielaj

Ferdek kładzie na trzymany przez Boczka telewizor "OKIL" pilot. Boczek wychodzi.
Ferdek podłącza telewizor i wciska przycisk, rozsiada się na fotelu


(Słyszymy głos z telewizora)
[ REDAKTORKA: ] Szanowni państwo, tu Barbara Aleksandra Pałong-Urban, zapraszam na dziennik telewizyjny. Wczorajszego dnia, nasi radzieccy przyjaciele podjęli umowę o zaostrzeniu cen....

Słyszymy krzyk Boczka.

[ BOCZEK: ] W mordę jeżaaaaaa!

Do salonu wchodzi śmiejący się Paździoch ciągnący starodawny wózek dziecięcy obciążony przez torby z bazaru. Ferdek także zaczyna się śmiać.

[ PAŹDZIOCH : ] Żałuj, że nie widziałeś pan, jak śmiesznie grubas ze schodów spadał
[ FERDEK : ] Hahah, co noge mu pan żeś podłożył?
[ PAŹDZIOCH : ] No
[ FERDEK : ] ahahahaha kurde.
No, dobra pokaż pan co pan tam masz
[ PAŹDZIOCH : ] Panie Ferdku, powiem panu że wszystko udało mi się znaleźć u mnie na bazarze
[ FERDEK : ] No i gitara.

Paździoch wyjmuje z torby przedmioty.

[ PAŹDZIOCH : ] O, proszę tu odzież dla Halinki, tu dla Mariolki, no a dla pana nie brałem, bo pan nadal wygląda jak z demobilu, pod tym względem nic nie zmieniamy, tu jeszcze mam taki telefon stacjonarny, ulotki solidarności, o to to jest fajne takie radyjko stare
[ FERDEK : ] o, panie takie same żem miał
[ PAŹDZIOCH: ]...guma Donald, o to to jest cacuszko, radziecki zegarek "Montana" z grającą muzyczką
[ FERDEK : ] O, o! Widzi pan i nawet godzinę dobrą pokazuje, kiedyś to były zegarki!
[ PAŹDZIOCH: ]...gumka-myszka, syfon i grzałka.
[ FERDEK : ] Panie Paździoch, no muszę panu powiedzieć, że spisałeś się pan kurde
[ PAŹDZIOCH: ] No i ten wózek, jeszcze tam taką lalkę-murzynkę posadziłem, taką jak miałem za dzieciaka

Słyszmy pukanie.

[ FERDEK : ] Przecież pan kurde wiesz, że otwarte!

Do salonu wchodzi Boczek, ma zabandażowaną rękę i plastry na twarzy, pcha pralkę "Franię", wycieńczony siada na niej.

[ FERDEK : ] Panie wstawaj pan kurde z mojej pralki! Na swojej se pan siadaj kurde!
[ BOCZEK (dysząc): ] o, dobre panie Ferdku, to ja po nią pójdę
[ FERDEK : ] No, no, no

Boczek idzie do kuchni, Paździoch składa torbę bazarową. Boczek po chwili wraca i ciągnie nowoczesną pralkę Kiepskich.

[ BOCZEK: ] Panie Ferdku, ale pan jesteś pewien, że chcesz mi pan to oddać?
[ FERDEK : ] Panie, nie narzekaj pan bo zaraz obu pralek pan nie będziesz miał. I przyjdź pan zaraz do mnie to panu tej wędliny dam.

Boczek słysząc to, nieco przyspiesza.

[ BOCZEK: ] O, w morde jeża!

Boczek wychodzi.


[ PAŹDZIOCH: ] Panie Ferdku, a pan jednak trochę nie przesadza?
[ FERDEK : ] Niby z czym? Z tą pralką?
[ PAŹDZIOCH: ] Nie no z tą wędliną...
[ FERDEK : ] Nie no wie pan, jak ma być tak jak było, to niech będzie tak jak było kurde
[ PAŹDZIOCH : ] No dobrze, to ja już lecę, poszukam jeszcze czegoś u siebie.

Paździoch wychodzi. Znowu słyszymy krzyk Boczka.

[ BOCZEK: ] Ałaaaaa! W morde jeżaaaa!

Ferdek się śmieje.




SCENA III


Miejsce akcji:
Salon

Występują:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Paździoch - Ryszard Kotys
Mariolka- Barbara Mularczyk
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka


Mariola maluje paznokcie siedząc na fotelu. Do salonu wchodzi Halina z zakupami.


[ HALINA: ] O Mariolka, a ty nie wychodziłaś dziś z Kopernikiem nad rozlewisko?
[ MARIOLKA: ] Nie, psiarnia go zgarnęła na dołek za posiadanie dopalaczy.
[ HALINA: ] Aha, rozumiem..... Wszystko w porządku Mariolka? Gdzie ojciec?
[ MARIOLKA: ] W kuchni, zwariował
[ HALINA: ] a no już się bałam, że się coś stało.
[ MARIOLKA: ] No wiesz właśnie stało się, tak jakby, cofnął się w rozwoju

Halina się zaśmiała


[ HALINA: ] Mariolka, twój ojciec, nie mógł się bardziej cofnąć w rozwoju, za nim już była tylko ściana.
[ MARIOLKA: ] To idź i sama zobacz.

Halina przestaje się uśmiechać.

[ HALINA: ] O matko, aż boje się zobaczyć co on znowu wymyślił....

Halina idzie do kuchni.

Miejsce akcji:
Kuchnia


Przy stole kuchennym siedzi Ferdek i Paździoch z gazetami "Trybuna Ludu". Obok nich leży w częściach magnetofon szpulowy, przed chwilą go ktoś naprawiał.
Halina kładzie z impetem torby z zakupami na odsuniętym krześle.

[ HALINA: ] Ferdek co tu się dzieje do jasnej cholery?
[ FERDEK: ] O Halincia, w społemie byłaś?
[ HALINA: ] Co ty pieprzysz jełopie?

Halina wyjmuje rzeczy z siatek do lodówki

[ PAŹDZIOCH : ] No, panie sąsiedzie patrząc po tych delikatesach, to nie wiem czy to na pewno był społem
[ FERDEK: ] A panie, tą szynkę to od Michałowej wzięliśmy jak u Władka na świniobiciu byliśmy...
[ HALINA: ] Jakiej znowu Michałowej do cholery? Przecież ja to w Carrefourze kupiłam. Ferdek ty się dobrze czujesz?
[ FERDEK: ] Bardzo dobrze Halincia, ja od czterdziestu lat się kurde tak dobrze nie czułem.

Do kuchni wchodzi Mariolka z i-phonem.

[ FERDEK: ] O Mariolcia, jesteś. Halincia, weź pokaż dziecku jak wygląda prawdziwa szynka
[ MARIOLA: ] No widzisz mówiłam ci.
[ HALINA: ] No właśnie widzę.

[ PAŹDZIOCH (znad gazety): ] Chryste Panie. Panie sąsiedzie.
[ FERDEK: ] Co?
[ PAŹDZIOCH: ] Tu piszą, że Anna Jantar nie żyje.
[ FERDEK: ] No nie pierdziel pan, dawaj, dawaj pan to.

Ferdek wyrywa Paździochowi gazetę.

[ FERDEK: ] Ja, ja pierdzielę, ja pierdzielę, Halinka:"Dziś rano, o godzinie jedenastej minut piętnaście zmarła Anna Jantar, radzieckim samolotem wylądowała brawurowo na Warszawskim Okęciu i zmarła na festiwalu muzycznym, gdzie podczas wykonywania jej największego szlagiera zastrzelił ją młody Amerykanin"
[ PAŹDZIOCH: ] Paskudny kapitalista. Oni wszyscy w tej Ameryce to by tylko mordowali!

Halina i Mariolka patrzą na siebie zmartwione.






SCENA IV


Miejsce akcji:
Salon

Występują:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina- Ryszard Kotys
Dr Ibuprom- Leonard Pietraszak


Ferdek siedzi na fotelu i składa magnetofon szpulowy. Do salonu wchodzi Halina, przyprowadza ona doktora (W tej roli Leonard Pietraszak)

[ DR IBUPROM: ] Dobrze, to gdzie jest obiekt?
[ HALINA: ] Znaczy... yy przepraszam, jaki obiekt?
[ DR IBUPROM: ] No ten Ferdek
[ DR IBUPROM: ] obiekt... znaczy mąż to ten na fotelu

Doktor mówi do Ferdka jak do dziecka.

[ DR IBUPROM: ] A to ten. Jak tam maluchu? Dobrze się dziś czujemy? Ja nazywam się doktor Ibuprom. Będę cię leczył. Teraz podniesiesz bluzeczkę, a ja cię zbadam.
[ FERDEK: ] Panie, co pan kurde!
[ HALINA: ] To ja pójdę, zaparzę herbaty
[ FERDEK: ] Halinka, tylko mu tej"popularnej" z pewexa nie dawaj.


Miejsce akcji:
Kuchnia



Mariolka pisze coś na telefonie. Halina wchodzi z impetem zmartwiona i siada na przeciwko niej.

[ HALINA: ] Mariolka, dziwny ten lekarz, ten tata tego Łysego. Wiesz, mam wrażenie jakby on traktował Ferdka jak dziecko.
[ MARIOLA: ] No a jak ma traktować, przecież jest pediatrą
[ HALINA: ] No to mogłaś mi o tym wspomnieć, wiesz?
[ MARIOLA: ] A po kiego grzyba? lekarz jest lekarz, wyluzuj
[ HALINA: ] Przynajmniej, za darmo po znajomości, zbadał. Dobra idę, tam do nich.

Miejsce akcji:
Salon


[ HALINA: ] Doktorze i jak?

Halina i doktor stają tak żeby Ferdek ich nie słyszał.

[ DOKTOR IBUPROM: ] Zbadałem obiekt. Pani dziecko ma poważne zaburzenie psychiczne.
[ HALINA: ] Jezus Maria, jakie?
[ DOKTOR IBUPROM: ] "Cebulofrenia" - obiekt jest święcie przekonany, że mamy PRL. Na razie nie mogę pani nic więcej powiedzieć, czy może mnie pani na chwilę zostawić sam na sam z obiektem?
[ HALINA: ] Słucham? tak, tak oczywiście.

Halina wraca do kuchni. Doktor podchodzi do Ferdka upewniając się, że Halina wyszła.


[ DOKTOR IBUPROM: ] Towarzyszu, czy te jeansy pańskiej małżonki to na pewno kupione za bony towarowe?
[ FERDEK: ] A co?
[ DOKTOR IBUPROM: ] Nie kłam. O wszystkim mi powiedział pański sąsiad, obracasz pan zagraniczną walutą!

Ferdek jest już zupełnie wkurzony.

[ FERDEK: ] O nie. O nie!
[ DOKTOR IBUPROM: ] Ładnie to tak towarzyszu? Że jedni klepią biedę a wy tu żyjecie jak kapitaliści? Mów gdzie masz pieniądze od wujka Staśka z Ameryki!
[ FERDEK: ] Won ty komunistyczna świnio bo jak ci zaraz kopa zasadzę!

Doktor Ibuprom odchodzi.

[ DOKTOR IBUPROM: ] Ja tu jeszcze wrócę. Ze zmotoryzowanymi oddziałami milicji obywatelskiej kanalio!!!
[ FERDEK: ] Paszoł won ty komuchu zasrany jeden!

Ferdek rzuca w wychodzącego doktora magnetofonem który składał, nie trafia. Halina wychodzi z kuchni.

[ HALINA: ] Ferdek co tu się dzieje do jasnej cholery, co ty wyprawiasz?!
[ FERDEK: ] Nic Halina, ja tylko pełnie swoje obywatelskie obowiązki.

Ferdek bierze słuchawkę starego stacjonarnego telefonu i wybiera numer.

[ FERDEK: ] Pierwszy doniosę na tego blagiera, powiem, że skurkowany handluje refundowanymi lekami.

Halina kręci głową.






SCENA V


Miejsce akcji:
Kuchnia

Występują:
Halina - Andrzej Grabowski
Paździochowa- Renata Pałys
Mariolka- Barbara Mularczyk


Przy stole siedzi Halina i Helena.

[ HALINA: ] I tak oto właśnie go to reszty popieprzyło...
[ PAŹDZIOCHOWA: ] Eh, Pani Halinko, to nic w porównaniu z moim.
[ HALINA: ] jak to?
[ PAŹDZIOCHOWA: ] No tak to. Marian wczoraj chodził po Wrocławskich szkołach i zamazywał koronę na godłach.
[ HALINA: ] A to jeszcze nic. Mój zorganizował protest "SOlidarności" i nawet zaprosił Wałęsę i papieża.
[ PAŹDZIOCHOWA: ] I co?
[ HALINA: ] Wałęsa, jedzie właśnie do Wrocławia.
[ PAŹDZIOCHOWA: ] To się porobiło...

Do kuchni wbiega Mariolka.
[ MARIOLA: ] Chodźcie szybko! Paździoch jest w telewizji!
[ PAŹDZIOCHOWA: ] Marian?!




SCENA VI


Miejsce akcji:
Kuchnia

Występują:
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Ferdek - Andrzej Grabowski
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek- Dariusz Gnatowski
Mariolka- Barbara Mularczyk
Kobieta (głos)- byle kto


Przy telewizorze siedzi Ferdek, Halina, Boczek, Mariola i Paździochowa.

[ HALINA: ] Ferdek, jełopie, a gdzie jest nasz telewizor?
[ FERDEK: ] Ciiii
[ BOCZEK: ] Pani Halineczko, to mój telewizorek jest, fajny nie?
[ PAŹDZIOCHOWA: ] Panie, ciszej pan bądź


PROGRAM TV

[ PAŹDZIOCH: ] Obywatele i obywatelki Drugiej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej zwracam się do was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza już od parudziestu lat znajduje się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów Polski dom uległ w 1989-tym roku ruinie. Struktury państwa przestały działać. Przez każdą korporację, przez wiele polskich strzeżonych osiedli przebiegają linie bolesnych podziałów. Atmosfera sieje spustoszenie.
Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na mnie w tym dramatycznym momencie polskiej historii. Obowiązkiem moim jest wziąć tę odpowiedzialność – chodzi o przyszłość Polski, o którą moje pokolenie walczyło i której oddało jak dotąd bezpowrotnie najlepsze lata swego życia. Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym z powrotem ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Na nowo powstała rada Państwa, w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju.
[ FERDEK: ] O, o kurde, heh
[ MARIOLA: ] Ale o co chodzi bo nie łapię?

Zza okna słyszymy krzyk kobiety. Wszyscy zwracają wzrok z telewizora na okno.

[ Kobieta: ] Ratunku! Na pomoc! Pałują! Pałują znowu!

Ferdek się śmieje.

[ FERDEK: ] hehehe. Hahaha. I wreszcie, wreszcie kurde tu jest tak jak było!


Koniec.
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1212
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Mungo Jerry » 2018-11-29, 21:41

Dobra praca, ale przysłowiowej dupy nie urwała. Co ciekawe miałem pomysł na identyczny scenariusz to znaczy jeśli chodzi o powrót do PRL-u bo w treści by się sporo różnił - może kiedyś go napiszę :-)

Najlepszą akcją w tekscie były zdecydowanie transakcje Boczka z Ferdkiem i tekst Paździocha czy Ferdek nie przegina przypadkiem z wędliną ;-) . Całkiem przyzwoite również zakończenie.
Jednak muszę odrobinkę pomarudzić gdyż czułem tutaj kolejno - sezony 6-12 w rozmowach z Paździochem, sezon 1 w scenie z lekarzem, wspominanie Kopernika, a potem Łysego . Ja rozumiem, że to fanfiction, ale burzy to dla mnie odbiór.
O zapomniałbym nie wiem czemu ale Yoka jako bezdomny napewno by pasował, mimo, że nie mam nic do niego.

7+/10
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-11-29, 21:53

Dziękuję za ocenę.

Napisz, napisz, jestem ciekawy Twojej "wersji" :-P

Co do Yoki to miało być nawiązanie do stracenia jego posady jako reżysera, ale z czasem też zauważyłem, że pasuje :-P

Scenariusz faktycznie w przeciwieństwie do poprzedniego trochę trudno umieścić w jednym okresie, mi to nie przeszkadza w pracach, ale jak Tobie przeszkadza to to rozumiem ;-).

Co do sceny z Boczkiem to dla mnie ona była najgorsza, więc tym bardziej się dziwię, że to ją pochwaliłeś :-P
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2419
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: kacrudy » 2018-11-30, 15:00

Tym razem może krótko. :)
Dobry scenariusz, aczkolwiek zdecydowanie za krótki, no i zgadzam się z Mungo Jerrym, że "dupy nie urywa". Pomysł na odcinek rewelka, śmieszna podmianka telewizorów i fakt, że w Rubinie leciał Dziennik Telewizyjny. :P Ciekawy też wątek kłamliwej gazety wraz z Anną Jantar. Fajny też program z Ibiszem i bezdomnym Yoką. :lol: Na minus postać doktora Ibuproma, choć wiem, że Pietraszak by to fajnie zagrał. Nie podobała mi się też scena pierwsza z tekstami typu "Helena na przykład w ostatnią sobotę cała zapłakana przyszła z biedronki i mówi, że "zapomniałam że jak sobota to tylko do Lidla". Zakończenie ciekawe i niebanalne, plus też za odniesienie do aktualnych wydarzeń.
7,5/10.
Obrazek
20 LAT MINĘŁO...
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 8451
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Pabfer » 2018-12-01, 22:13

Bar dobra praca. Po 27 sezonie już zapomniałem co to prawdziwi Kiepscy i cieszę się, że mi przypomniałeś. Bardzo klimatyczna scena z Paździochem. Brakuje mi tego teraz. Relacje z Boczkiem też dobrze rozpisane- pogardliwe, ale jednak na jakimś tam poziomie kultury. Nasze klasyczne trio miało całą masę świetnych tekstów, najlepszy był o ścianach w sklepie. Mariola i Halina wyszły bardzo dobrze, nie ma się o co przyczepić. Na plus również, że doktor nie był jakiś losowy, tylko to ojciec Łysego- miło, że pamiętasz o początkach serialu. Co do początków serialu, to podobał mi się bardzo absurd w starym, durnowatym, ale uroczym stylu, że w starym telewizorze lecą stare programy. Dobre też nawiązania do Yoki i Adka. I przede wszystkim do Khamidova- telewizor Okił, jak kiedyś. Bo kiedyś to było... Kiedyś byli Kiepscy, a dzisiaj nie ma Kiepskich... Tylko zakończenie złe, nijakie, do niczego nie prowadzące. Tzn. samo w sobie też było klimatyczne i pasowało, ale niczego nie wniosło, nic szczególnego się nie stało, zabrakło wyraźnej puenty.

9/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-12-01, 22:51

Senk ju for recenżyn.

Dzięki za 9-teczkę. A puenta chiba była jasna, ale jak nie to spoko to tylko i wyłącznie wina autora, nie Twoja :-D
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 8451
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Pabfer » 2018-12-01, 23:08

Powiem inaczej- to, co było, było jasne, ale było tego za mało, za słabo i ze zbyt małym sensem. Mimo wszystko i tak będę miło wspominał ten odcinek :-D
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2019-03-31, 15:42

Ten długi okres między scenariuszami był okropny stworzyłem masę scenariuszy i w każdym mi ciągle coś nie pasowało. Wreszcie się udało i chyba po raz pierwszy jestem zadowolony ze scenariusza.

Scenariusz w stylu 5 sezonu, mimo że zostaje wspomniany Badura. Ale czy to przeszkadza? Nie, podobnie jak Malinowska, Badura był wspominany na długi czas przed pojawieniem się.

Zapraszam wszystkich!!!

Obrazek

Scenariusz 27 (S03e03) "PRACA SPOŁECZNA"

OPIS: Boczek demoluje toaletę.
Kiepscy i Paździochowie wymyślają mu pracę społeczną, ma za zadanie sprzątać w ich mieszkaniach.
Wkrótce zaczynają ginąc różne rzeczy z mieszkania Kiepskich.
Jednak o dziwo...największe alibi ma Boczek.


Występują:

Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski


Scena Pierwsza
SYPIALNIA - NOC
Ujęcie na łóżko Kiepskich. Jest noc. Oboje śpią, Ferdek strasznie głośno chrapie. Słyszymy jak ktoś z tego powodu stuka w ścianę. Halina się budzi i podnosi głowę, szturcha lekko Ferdka.

HALINA (Zaspana): Ferdek, Ferdek, puka ktoś
FERDEK (przez sen): Otwarte
HALINA: W ścianę puka jełopie!
PAŹDZIOCH (zza ściany): Ciszej tam! Dźwięki jakbyście tu świnie wypasali!
HALINA: Ale ja przepraszam, panie Paździochu pan do mnie czy koło mnie?
PAŹDZIOCH (zza ściany): No właśnie koło pani. Albo pani uciszy ten charchot swojego męża, albo ja jego uciszę i to własnoręcznie!

Halina ziewa.

HALINA: Panie Marianie, ale gdzie pan jest w ogóle?
PAŹDZIOCH (zza ściany): U siebie! A czuję się jakbym z państwem w łóżku leżał za przeproszeniem
HALINA: No nie no bezczel
PAŹDZIOCHOWA (zza ściany): Marian, zamknij się, teraz to i mnie obudziłeś małpia dupo!
PAŹDZIOCH (zza ściany): Helena, sama się zamknij, oświadczam ci, że aktualnie trwa cisza nocna!
PAŹDZIOCHOWA (zza ściany): No to w takim razie czego się drzesz jak stare prześcieradło?!

Halina kręci głową i z powrotem kładzie głowę na poduszkę, próbuje zasnąć .

PAŹDZIOCH (zza ściany): Ja się drę? To ty się drzesz Helena! A oni tak chrapią że się spać nie da!
PAŹDZIOCHOWA (zza ściany): Marian, cieszmy się, że jeszcze jakiekolwiek dźwięki dochodzą z tej sypialni

Słyszmy wiedźmowy śmiech Heleny.


HALINA: Nie no to jest po prostu szczyt chamstwa, Ferdek, Ferdek!

Halina szturcha Ferdka

FERDEK: Co, co, no czego, co kurde?
HALINA: No Ferdek do cholery zróbże coś!

Ferdek kładzie się na drugi bok.

FERDEK: Już
HALINA: Ferdek, ja ci dobrze radzę ty nie bądź bezczelny
FERDEK: Halincia, śpisz?
HALINA: Co? No no, no nie śpię, bo co?
FERDEK: No to śpij Halincia bo do roboty nie wstaniesz

PAŹDZIOCH (zza ściany): Oj Helena, Helena, nie byłbym taki pewien co do tej sypialni, Pan Ferdek to prawdziwy bóg seksu

Helena się śmieje

PAŹDZIOCH (zza ściany): Ty się nie śmiej Helena, ja mówię poważnie, ty jeszcze wiele rzeczy o nim nie wiesz...

Halina otwiera oczy i patrzy jakby z zaciekawieniem


PAŹDZIOCH (zza ściany): ...wiesz co on wczoraj u Badury na złomie wypraw....

Ferdek udaje kaszel


FERDEK: Dobra idę uciszę ich bo przecież ten jest, cisza nocna jest do cholery, poczaj, poczekaj, no

Ferdek z trudem wstaje z łóżka, bierze kapcia w rękę w pozycji grożącej i idzie do przedpokoju

FERDEK: Ja zaraz kurde dziada uciszę, ja zaraz dziada uciszę!



Scena Druga
KORYTARZ - NOC
Ferdek stuka klapkiem w Paździochowe drzwi

FERDEK: Panie Paździoch, otwieraj pan! Panie Paździoch!

Słyszymy dźwięk spłuczki, z toalety wychodzi Boczek w pidżamie.

BOCZEK: O, pan Ferdek dobry wieczór sąsiedzie
FERDEK: Panie, jaki wieczór? Czecia w nocy jest!
BOCZEK: A gdzie się pan tak dobijasz po nocy?
FERDEK: No jak gdzie się kurde dobijam, chyba pan widzi nie? Hołotę uciszam. Panie Paździoch! Otwieraj Pan!
BOCZEK: Może go nie ma?
FERDEK: Panie jak nie ma, jak jest panie hałasuje jak małpa w kąpieli
BOCZEK: Panie bo to kwestia tych ścian cienkich, że wszystko słychać, to wszystko karton-gips jest, paaanie! To cud że to się jeszcze nie zawaliło w mordę jeża! O!

Boczek wali pięścią w ścianę

FERDEK: Panie, panie zostaw pan to bo pan zepsujesz, to jest zabytkowy blok komunistyczny, panie
BOCZEK: Panie i dobrze, może jak zepsuję to wreszcie się do roboty weźmią i porządnie zrobią, u mnie to samo, paaanie, ja już budzika nie ustawiam, bo mnie czajnik Paździochowej budzi codziennie rano, o a te ściany, te ściany to na grubość, o jak te gówno
FERDEK: Panie! Panie bo pan drzwi wyrwiesz! Panie uważaj pan!

Boczek wali w drzwi od kibla, te wypadają z zawiasów i lecą wewnątrz łazienki, słyszymy dźwięk tłuczonej muszli klozetowej.
Z mieszkania wychodzi podenerwowany Paździoch wprost na miejsce zbrodni.

PAŹDZIOCH: Karwasz twarz! Przecież mówiłem, że jest cisza noccccc.... oo, ooo He...Helena mam zawał!
FERDEK: No i co żeś pan narobił!



Scena Trzecia
SALON
FERDEK: Panie Boczek pan żeś jest nierefundowalny nieprzystosowany do społeczeństwa i pan zagrażasz mi, nam i samemu sobie na szczęście także
PAŹDZIOCH: Ale po co to pierdalamento, grubasa do wora, a wór do jeziora...i po problemie
HALINA: Ajj panie Marianie!
HELENA: Właśnie Marian, myśl trochę, skąd ty taki wielki i wytrzymały worek weźmiesz
BOCZEK: Ale proszę państwa, ja nie chciałem...
PAŹDZIOCH: Panie Boczek dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane
HALINA: Ale spokojnie, spokojnie. Proszę państwa, ja mam taką propozycję, my wezwiemy jakiegoś speca, zrobi nam tą łazienkę, a pan Boczek odpracuje to jakimiś drobnymi pracami społecznymi
PAŹDZIOCH: Drobnymi? Dać dziada do magnodalda i niech zapieprza czterdzieści-osiem godzin na dobę
HELENA: Marian przestań pieprzyć, Pana Boczka do magdonalda? Chory jesteś?
BOCZEK: Ale zaraz, pani Halinko, że niby jakie prace społeczne, w mordę jeża?
FERDEK: No właśnie Halinka, jakie prace, zdurniałaś chyba, nie no ja dzwonię kurde na milicje i niech dziad zgnije w pierdlu
PAŹDZIOCH: O!
HALINA: No właśnie lepiej nie mieszać w to organów ścigania, panie Boczek, hmmm dobrze pan sprzątasz?
BOCZEK: Pani Halinko no jak nie jak tak, w mordę jeża!
HALINA: No i bardzo dobrze, proponuję tak: jeden dzień Pan Boczek będzie sprzątał u nas, jeden dzień u państwa Paździochów i tak przez jakiś tydzień aż odpracuje poniesione koszty
HELENA: Świetny pomysł, jestem za!
FERDEK: Zara kurde! Coś mi mówi Halincia, że ty się chcesz wymigać od swoich obowiązków, kategorycznie się nie zgadzam!
HALINA: Wiesz co Ferdek jesteś bezczelny
PAŹDZIOCH: Ja też się nie zgadzam! Grubasa do wora...
FERDEK: a wór... ta a wór do jeziora
PAŹDZIOCH: no ta i za jaja i na latarnię.
HELENA: A ja się zgadzam, będę miała więcej czasu na wyjścia z domu

Paździoch słysząc to zmienia zdanie.

PAŹDZIOCH: Noo....a to znaczy zbaczając na sytuację, to niech będzie moge się zgodzić w ramach wyjątku
HALINA: Widzisz Ferdek, no i 3 do 4, przegłosowane!
FERDEK: A dupa tam



Scena Czwarta
KUCHNIA
Ferdek pije piwo i czyta gazetę, Halina zmywa.

FERDEK (nie odrywając wzroku od gazety): Halincia po kiego grzyba ty to robisz, jak Boczka se masz w pokoju obok
HALINA: Ferdek no przecież chyba nie mogę mu kazać robić wszystkiego, co ja mam siedzieć tak bezczynnie...jak przymierzając ty?
HALINA: (dodaje po chwili): Poza tym Boczek już ma zajęcie, odkurza za meblami. Ty wiesz Ferdek, ja tam chyba z dwa lata nie miałam czasu odkurzać
FERDEK: Ahaaaa, no to ładnie, Halina ty wiesz ile tam grzybów i roztoczów musiało być? Nie wstyd ci Halincia? Ty masz rodzinę, męża i dzieci
HALINA: Wiesz co Ferdek? Już ty lepiej się nie odzywaj, bo sam to tu palcem nawet nie kiwnąłeś.
FERDEK: Jasne Halincia, najłatwiej to kurde oczerniać, proszę ciebie

Wchodzi Boczek w fartuszku, w jednej ręce trzyma miotełkę do kurzu, a w drugiej puszkę po piwie.

BOCZEK: Pani Halinko jeszcze jedną żem znalazł w mordę jeża, w tym starym koszu na pranie.
HALINA: Skaranie boskie! Ferdek nie chcę być w twojej skórze jak już zostaniemy sami! Ale dziękuję panie Boczku, pan postawi tam gdzie te wszystkie inne puszki...
BOCZEK: Pani Halinko, tam to już miejsca se nie ma, w mordę jeża
HALINA: To postaw pan gdziekolwiek, ja to potem wezmę
FERDEK: Nie, nie, nie panie Boczek pan nie słuchaj tej wiedźmy, mnie pan dej bo te mi się już....

Ferdek jednym haustem dopija piwo, musiała tam być jeszcze jakaś połowa.

FERDEK:...skończyło
HALINA: Ani mi się waż!
BOCZEK: Panie Ferdku, ale to już piąte piwo dzisiaj se będzie pana
HALINA: Ferdek, które?!
FERDEK: Panie Boczek, pytał się ktoś pana o zdanie?! Dej pan to piwo i bierz się pan do roboty

Halina kręci głową. Boczek daje Ferdkowi piwo.

BOCZEK: Panie Ferdku tylko jak pan je wypije to tym razem nie sikaj pan do zlewa jak pani Halincia se pójdzie

Halina rzuca mytym talerzem o zlew.

FERDEK: Won stąd powiedziałem!

Halina z impetem bierze ścierkę i z założonymi rękami patrzy z pretensjami i złością na Ferdka.[/i]

FERDEK: A ja se pójdę z panem...

Ferdek wstaje i idzie za wygonionym Boczkiem do salonu.

HALINA: Ani mi się waż!
FERDEK: No co no, kurde
HALINA: Wyjmij wołowinę, ubijesz na kotlety.
FERDEK: A gdzie jest?
HALINA: W dupie, no w lodówce, a gdzie ma być?
FERDEK: Ja żem tylko zapytał kurde

Ferdek z niechęcią idzie do lodówki.
Perspektywa z pustego wnętrza lodówki


FERDEK: Halincia, jakiej wołowiny, jak tu nie ma wołowiny?
HALINA: Jak nie ma jak dzisiaj rano na bazarze kupiłam
FERDEK: No jak jest, jak nie ma kurde!
HALINA: Czego ty się drzesz, pokaż

Halina schyla się do lodówki

Wychodzimy z ujęcia z lodówki

HALINA: Jasna cholera
FERDEK: Co?
HALINA: Ferdek pół lodówki nam zniknęło

Ferdek dodaje po krótkim myśleniu.

FERDEK: Boczek
HALINA: Nieee
FERDEK: No jak nie jak tak
HALINA: Ferdek, Boczek ma zatrucie pokarmowe, same chlebki ryżowe je, dzisiaj w przychodni był, nawet mi receptę pokazywał, bo nic z niej nie rozumiał
FERDEK: No to kto kurde?



Scena Piąta
SALON
Ferdek siedzi przed telewizorem i je kiełbasę. Boczek w fartuszku wyrównuje poduszki i przekłada je z podłogi na kanapę, obok stoi odkurzacz. Ferdek patrzy po chwili na kiełbasę, a potem za siebie, na Boczka

FERDEK: Mmmm jakie to dobre, taka prawdziwa wiejska kiełbaska, wie pan panie Boczek?
BOCZEK: Tak? A jaka to?
FERDEK: No jak jaka, pana ulubiena
BOCZEK: O, sołtysówka podsuszana?
FERDEK: Tak, no właśnie tak, chcesz pan?
BOCZEK: Nie nie nie, panie Ferdku, ja nie mogię, ja zatrucie pokarmu mam

Ferdek rzuca kiełbasę z impetem na stół obok.


FERDEK: A dupaa tam

Do salonu wchodzi podekscytowana Halina. Mówi do Ferdka i zdejmuje zimową odzież.

HALINA: Ferdziu! Ferdziu! Włączaj piątkę.
FERDEK (przełączając kanały): A co tam jes?
HALINA: Słuchaj, filmowali nas, mnie i Grażynę, no i minister będzie mówiła.... o, o jak tu czysto, panie Boczek jestem pod wrażeniem, no Ferdziu włączaj.

Halina siada na fotelu. Słyszymy transmisję, jednak nie widzimy ekranu, w czasie monologu spikerki Boczek wkłada ostatnią poszewkę na poduszkę, rozkłada koc na kanapie, wyrównuje go, idzie i powoli podłącza odkurzacz.

SPIKERKA:...mieszkańcy Zadupca Wołomińskiego od lat mierzą się z problemami komunikacyjnymi, najbliższy przystanek jest dziesięć kilometrów od wsi, mieszkańcy muszą pokonywać ten dystans rowerem, co nie jest szczególnie wygodne, zwłaszcza dla osób starszych którzy statystycznie stanowią większość tej dziury, sołtys jednak ulitował się i zbudował ścieżkę rowerową wprost na przystanek....
HALINA: Dobra co kogo obchodzi to zadupie, co ze szpitalem? Co ze szpitalem?
SPIKERKA: Ale już już spokojnie, co to pali się do ch*ja wafla?
HALINA: No nie, ale...
SPIKERKA: No, zaraz wrócimy do tej sprawy i omówimy też czy przyszły prezydent Krzysztof K. znęcał się nad swoim psem, a teraz krótki reportaż ze służby zdrowia, tak więc dzisiaj nasi reporterzy odwiedzili szpital imienia Jerzego Zięby przy ulicy Oświęcimskiej 14-ście. Pani minister, proszę powiedzieć czy podwyższy pani pensje...

Spikerce przerywa głośny ryk odkurzacza który włączył Boczek. Halina uderza pięścią w podłokietnik fotela.

HALINA (próbuje przekrzyczeć odkurzacz): Cholera jasna! Panie Boczek! Panie Boczek! Panie Boczek wyłącz pan ten odkurzacz!
BOCZEK (próbuje przekrzyczeć odkurzacz): Pani Halinko! Ja pani nie słyszę bo odkurzacz jest głośno!
FERDEK: O Halincia! Halincia w telewizji żeś jest
HALINA: Widzę, szkoda tylko, że nie słyszę

Halina wzdycha, bierze pilota i podgłaśnia.

SPIKERKA: No to by było na tyle ze szpitala, teraz wracamy do problemu mieszkańców Zadupca Wołomińskiego....
HALINA: Jasny szlag!

Boczek idzie z odkurzaczem do przedpokoju, już słyszymy normalnie kwestie bohaterów z salonu, jedynie cichy szum odkurzacza z przedpokoju został w tle. Halina wzdycha i odkłada pilota obok kiełbasy.


HALINA: Ferdek, całą kiełbasę żeś wyżarł?
FERDEK: Halincia, ja tak tylko testowałem
HALINA: Srałeś nie testowałeś! Jełopie to na ten tydzień kupiłam cztery pęta kiełbasy, chcesz mi powiedzieć, że wszystko zjadłeś?
FERDEK: Nie, nie nie! Halincia, ty żeś mie źle zrozumiała!
HALINA: Ani słowa! Jak ty możesz, jak ci nie wstyd tak zwalać wszystko na biednego Boczka

Słyszymy cichy wybuch, do salonu przybiega Boczek cały szary, w kurzu.


BOCZEK: Pani Halinko, awaria jest!
HALINA: Panie Boczek, Co się stało?
BOCZEK: Odkurzacz się rozdupcył, w mordę jeża!
FERDEK: Jak się rozdupcył?! Co? Sam się rozdupcył?
HALINA: Ferdek cicho
FERDEK: Co cicho? Co cicho? Panie Boczek będziesz pan bulił, nie będzie żadnych prac społecznych, tylko będziesz pan normalnie bulił, bo więcej z pana szkód niż pożytku, kto kiełbasę wyżarł?
HALINA: No kto? Ciekawe Ferdek, ciekawe. Panie Boczek spokojnie to tylko worek się przepełnił, tak jest w tym odkurzaczu, Ferdek panu pomoże
FERDEK: Ja?
HALINA: Tak, ty też masz co nieco do odpracowania społecznie



Scena Szósta
Kuchnia
Dzień. Halina obiera ziemniaki. Wchodzi Boczek.

BOCZEK: Pani Halinko już posprzątane
HALINA: O, panie Boczek, jak szybko
BOCZEK: Pani Halinko bo pani to wszystko se na miejscę odkłada to tylko pan Ferdek wszystko rozwala. A właśnie, a pan Ferdek to gdzie?
HALINA: A gdzie on może być, no u Stasia, a gdzie indziej niby
BOCZEK: Pani Halinko, a jest pani pewna?
HALINA: Noo tak, gdzie on mógł pójść? Do pośredniaka?
BOCZEK: Pani Halinko bo się wyperfumował jak mysza jakaś na otwarcie kanału
HALINA: Panie Boczek co pan opowiada, przecież mój mąż nie ma żadnych perfum...
BOCZEK: Ma ma, pani Halinko chowa do skarpet, wraz z butelkami po wódce
HALINA: Nie no po prostu masakra, widzi pan panie Boczek, pan się ciesz, że pan drugiej połowki nie masz, uwierz mi pan, życie w związku to nic śmiesznego, same kłopoty, taki Ferdek na przykład
BOCZEK: Pani Halinko, ja se wiem, ja se wolę sam, o zjeść coś, wyjść gdzieś, w telewizorni jakiegoś śmiesznego baleta mongolskiego obejrzeć, a tak to bym tylko siedział w domu i narzekał na swoją kobitę do sąsiadów tak jak pan Paździoch, albo Pan Ferdek
HALINA: Zaraz, zaraz...

Przychodzi Ferdek z kaszanką, nucąc coś pod nosem

HALINA: Ferdek, a ty już pijany?
FERDEK: Ja? Nie, wydaje ci się
BOCZEK: Pani Halinko, pijany, pijany w trzy dupy, pani lepiej zobaczy ile pani zostało w porfometce za telewizorem
HALINA: Cholera jasna, Ferdek, nigdzie już przed tobą się pieniędzy nie da ukryć!
FERDEK: Panie Boczek, pan wiesz co się za donosicielstwo robi?
BOCZEK: N...nie, ale ja już sobie i...
FERDEK: Kopa w dupę proszę pana! Pasożycie jeden ty! Kiełbasę oddawaj co ją żeś zeżarł!
HALINA: Ferdek Spokojnie, akurat kiełbase to ty żeś wyżarł
FERDEK: ja żem wyżarł?! Ja żem wyżarł?!
HALINA: Ale panie Boczek, no prawda jest taka, że ktoś nam wyżera rzeczy z lodówki.

Boczek jest lekko speszony.

HALINA: Panie Boczek, panie Boczek, pan to wziął?
BOCZEK (cichutko): Nie
FERDEK: Łże Halina, łże jak przymierzając pies.
BOCZEK: Nic żem nie brał, w mordę jeża!
FERDEK: Taaa? Na papieża i swoją matkę pan przysięgnij!
BOCZEK: Przysięgam na papieża i swoją matkę że ja żem tego nie wyżarł
HALINA: Widzisz jełopie jeden?
FERDEK: No to kto wyżarł kurde?!
BOCZEK: Pani Halinko, ja se mogę coś wtrącić?
HALINA: No, o co chodzi panie Boczek?
BOCZEK: Bo pan Ferdek to se ostatnio strasznie dużo je, nawet teraz, o se kiszkię je

Ferdek próbuje schować kiszkę za plecami.

HALINA: No ładnie Ferdek, ładnie. Trzeba było mnie poprosić to bym ci dała, a nie zeżerasz po kryjomu jak jakieś zwierze
FERDEK: Ale ja nie zeżeram! Kurde Halincia!
HALINA: Nawet się przyznać nie umiesz. Wstyd!


Scena Siódma
Korytarz
Bardzo późna noc lub wczesny ranek, lekko granatowe oświetlenie. Ujęcie z kamery na przeciwko drzwi Kiepskich.
Boczek puka w fartuchu do Paździochów, ciągnie za sobą odkurzacz i dwie duże reklamówki w kwiaty. Paździoch otwiera.

PAŹDZIOCH: Dzień dobry.
BOCZEK: Dobry panie Marianie, mam wszystko
PAŹDZIOCH: Znakomicie. Helena!

Zza Mariana wychodzi Paździochowa.

PAŹDZIOCHOWA: No i czego się drzesz łysa pierdoło?
PAŹDZIOCH: Zabierz to do jadalni Helenko
PAŹDZIOCHOWA: Daj

Paździochowa odchodzi.

PAŹDZIOCH: No to odpracował pan swoje, tak jak była umowa; może pan już iść do siebie na górę
BOCZEK: O to świetnie panie Marianie, dziękuję.

Z powrotem wychodzi Helena.

PAŹDZIOCHOWA: aha tylko Panie Boczek ta wołowina co żeś pan wczoraj przyniósł to chyba już nieświeża była
PAŹDZIOCH: No, no, no. Dobra Helena idź to odstaw i nie rób scen i tak dostałaś falownicę do włosów, a się prujesz
PAŹDZIOCHOWA: Mariaan. Bo inaczej będziemy rozmawiać. Panie Boczek. W której siatce jest ta falownica? W tej?




Scena ósma
Sypialnia
Noc. Halina w szlafroku szuka czegoś po szufladach w toaletce. Ferdek leży na łóżku i pije piwo czytając gazetkę "100 PANORAMICZNYCH ROZWIĄZANYCH KRZYŻÓWEK".

HALINA: Ferdek widziałeś gdzieś moją falownicę?
FERDEK: Jaką falownicę?
HALINA: No jak jaką, do włosów taką falownicę
FERDEK: Halina na co ci falownica do włosów?
HALINA: No do włosów, a do czego?
FERDEK: To nie brałem
HALINA: Ja nie mówię, że brałeś tylko pytam czy nie widziałeś
FERDEK: Skoro nie brałem to znaczy, że nie widziałem
HALINA: Hmmmm. Wiesz co Ferdek, tak myślę, ty wiesz, że ja dzisiaj zauważyłam, że nam znowu dużo rzeczy z lodówki poznikało?
FERDEK: No ta, znowu ja, tak?
HALINA: Nie mówię, że ty do cholery, uspokój się
FERDEK: No, no to mówiłem, że Boczek bo to złodziej jeden i świnia przebrzydła, obrzydła jak zresztą każdy w tym bloku poza mną
HALINA: No no, znalazł się, a poza tym Boczek dzisiaj przecież u Paździochów robił, nie u nas
FERDEK: No ta i bardzo dobrze, bo z tego Boczka to więcej nieszczęścia niż pożytku, a jak go kurde spotkam to mu nakopię do dupy

Halina zagląda do innej szuflady. Wyjmuje z niej puste flaszki. Ferdek chrząka.

FERDEK: Tam nie ma Halincia, sprawdzałem.
HALINA: Ale jest to Ferdziu...

Halina wyjmuje flakon perfum o którym mówił Boczek


FERDEK: Halincia, to nie moje! To Badury jest!
HALINA: Badury?! Badury?! Żty durny jesteś, mogłeś wymyśleć coś lepszego
FERDEK: Halincia, ale to prawda najprawdziwsza se jest!
HALINA: Po co Badurze perfumy, jak to dziad kalwaryjski bezdomny jest!
FERDEK: Bo się ja perfomuje jak idę do niego bo Badurze przeszkadza zapach alkoholu

Halina go wyśmiewa z oburzeniem

HALINA: Nie no Ferdek ty jesteś bezczelny! A mi to myślisz, że to nie przeszkadza?! Boczek tu ostatnio często bywa i on mi wiele rzeczy o tobie opowiadał
FERDEK: Ta? Ciekawe jakich rzeczy ci ten złodziej kiełbasy i falownic do włosów naopowiadał
HALINA: A to, że ty prowadzisz Ferdek po prostu jakieś podwójne życie! I ciągle kłamiesz, ciągle kłamiesz!
FERDEK: Ja kłamię? To Boczek kłamie. Kto kiełbasę zeżarł i powiedział, że nie zeżarł, co?!
HALINA: No właśnie Ferdek, ty...
FERDEK: To jest... a ja nie będę z panią dyskutował, dobranoc.



Scena Dziewiąta
Salon
Dzień. Ferdek siedzi przed telewizorem, lekko przysypia, potem patrzymy na okno, za szybą pojawia się Boczek, kuca i patrzy na Ferdka.

BOCZEK: Dzień dobry panie Ferdku!

Ferdek się budzi, widzi Boczka i po chwili zaczyna wydawać okrzyki przerażenia.


FERDEK: Aaaa Aźźź, pa, pa pa panie Boczek co pan kurde robisz za moim oknem?!
BOCZEK: Panie Ferdku, ja se tu tylko tak przechodnio, bo ja se do państwa Paździochów idę
FERDEK: To to to pan idź, idź kurde, pan żeś jest kurde normalnie nienormalny, żeby cudzym ludziom po po elewacji łazić, tfu!
BOCZEK: Ale jak pan nie miły jesteś dla mnie to ja se lecę
FERDEK: A pro prosze, a paszoł wo.... albo nie, panie Boczek, panie Boczek!

Boczek już szedł w prawo, jednak się wrócił.


FERDEK: Panie Boczek ja mam dla pana jedno arcyważne kurde pytanie, zjadł pan kiełbasę z naszej lodówki?
BOCZEK: Szczerze?
FERDEK: No
BOCZEK: Tak szczerze jak na spowiedzi?
FERDEK: No tak
BOCZEK: Tak szczerze jakbyś pan był moją matką?
FERDEK: Panie kurde po prostu powiedz pan czy żeś to zeżarł czy nie, no kurde


Kuchnia
Bez dźwięku przejścia scen (bo to ta sama scena no) przechodzimy do kuchni, perspektywa "z okna", Halina coś pichci. Wbiega wystraszony, acz podekscytowany Ferdek

FERDEK: Halincia! Halincia! Przyznał się! Przyznał się!
HALINA: Ferdek, Ferdek, o co ci chodzi jełopie?!
FERDEK: Jak o co? O Boczka!
HALINA (z ignorancją): Aha, ehh. No to co ten Boczek znowu zrobił
FERDEK: Halincia, przyznał się, że zeżarł kiełbasę, sama się go zapytaj jest u nas za oknem
HALINA: Achh, za oknem jest Boczek, tak, tak.
FERDEK: Halincia, gadasz tak jakbym kłamał
HALINA: Nie no skąd, słyszałam właśnie, że kurczaki z rzeźni Boczka nauczyły go latać ostatnio.
FERDEK: Halincia, nie dowcipkuj bo to jest poważne przewinienięcie Boczka. Nie wierzysz? To chodź kurde i sama zobacz!

Salon
Rozbawioną Halinę prowadzi już zupełnie sfiksowany Ferdek.

FERDEK: No zobacz, no chodź i kurde zobacz
HALINA: No widzę widzę, gówno widzę.

Za oknem nic nie ma.

FERDEK: Ale był tu!
HALINA: Ferdek był tu może jakiś robotnik, okna robią, widzisz że jest rusztowanie.

Halina wącha Ferdka.

HALINA: Oho ładne perfumy Ferdek. Widzę, że znowu się dla Badury stroiłeś, podobały mi się?
FERDEK: Halincia kij tam Badura, Boczek kurde! Boczek!
HALINA: Posłuchaj ja teraz biorę telefon.... i dzwonię do Grażyny
FERDEK: A co mnie to gówno...
HALINA: A potem dzwonię do adwokata. A potem dzwonię do...psy chia try ka! Rozumiesz to?
FERDEK: Aeeeidźże



Scena Dziesiąta
Korytarz
Z mieszkania Paździochów wychodzą Paździochowie i Boczek. Paździochowa ma kręcone włosy.

PAŹDZIOCH: Bardzo panu dziękuję panie Boczku.
BOCZEK: Ale nie ma problema panie Paździochu, w mordę jeża, nawet sobie na chwilkę uciąłem miłą pogawędkę z z panem Ferdkiem z sąsiedniego okna.
PAŹDZIOCH: Tak? to dobrze. Bo rozumie pan, ja nie miałem jak poprawić tej anteny, wie pan już nie te lata żeby po rusztowaniach chodzić
HELENA: A kiedy ty niby takie lata miałeś Marian, co?
PAŹDZIOCH: Ty jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz Helena
BOCZEK: Panie Paździochu. Nie ma problemu, w mordę jeża.

Z mieszkania Kiepskich wychodzi Halina w stroju pielęgniarki, jest mocno podenerwowana.

HALINA: Dzień dobry
HELENA: O dzień dobry Pani Halinko, a co tam u męża?
HALINA: Ale przepraszam o co się rozchodzi?
PAŹDZIOCH: Pani Halinko, trudno było nie usłyszeć
BOCZEK: Panie Paździoch bo tu ściany takie, o takie cienkie, jak drzwi robią
HELENA: Cóż, nie będę owijała w bawełnę. Wreszcie się doigrał, psychiatryk to była tylko kwestia czasu
HALINA: O, pani Helenko, no no no, jakie ma pani ładne włosy, takie kręcone
HELENA: A wie pani tak sobie zrobiłam, od Boczka dostałam falownicę taką...
HALINA: Yyyy tak?

Halina zaczyna się cofać do mieszkania.

HALINA: No to bardzo ciekawe, ten no ciekawe, wie pani co muszę panią przeprosić, bo mi ten... no portfonetki zapomniałam.
BOCZEK: Pani Halinko! Jest za piecem kaflowym!

Halina skina mu głową i wchodzi roztrzęsiona do mieszkania.

PAŹDZIOCH: No właśnie, Panie Boczek w imieniu mojej niewychowanej żony, która oczywiście sama nie podziękuję, chciałbym podziękować za tą falownicę do włosów
BOCZEK: Ale Panie Paździochu to nie ma o czym mówić, stara jest, kurzyła się tylko u mnie, przecież ja tego raczej nie będę używać w mordę jeża, nie? Nie jestem jakimś pedrylem panie żeby se jak baba włosy kręcić

Paździochowie i Boczek się śmieją



Scena Jedenasta
Salon
Halina w stroju pielęgniarki stoi nad pełnym dumy Ferdkiem i go przeprasza.

HALINA:...Ferdziu na prawdę tak cię przepraszam
FERDEK: No cóż Halincia, rozumiem, rozumiem. Wiesz pan bóg może nie rychliwy, ale za to sprawiedliwy
HALINA: Jak wrócę z pracy to ci w przeprosiny kupię dzisiaj coś fajnego
FERDEK: Oj Halincia, kochana jesteś, chodź tu daj buziaka
HALINA: No, to idę, pa!
FERDEK: Pa!

Halina wychodzi. Ferdek upewnia się, że Halina wyszła. Wstaje z fotela i idzie do kuchni.

FERDEK: No. Hah.

Ferdek wraca z kuchni z rękami pełnymi jedzenia, kładzie obok siebie, bierze słuchawkę telefonu i wykręca numer.

FERDEK: Halo? Ba..Badura? Panie Badura wpadaj pan sobie małą imprezkę zrobimy, to weź pan dwie żeby dwa razy nie chodzić, tak, tak i jakieś piwo koniecznie, koniecznie cztery, tak, ta poszła wiedźma, teren czysty. Tak, tak pamiętam o perfumach. A jak ta falownica? Kupił ktoś? Oooo to świetnie, czyli w zasadzie to i ja i pan jesteśmy na plusie, kurde to jeszcze tą frytkownicę panu dam. Dobrze, to do zobaczenia.

Ferdek odkłada słuchawkę i włącza pilotem telewizor.

- K O N I E C -
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2419
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: kacrudy » 2019-03-31, 16:03

Bardzo dobry scenariusz, pomysł prosty, ale świetnie poprowadzony. Początek przekomiczny, zwłaszcza Paździoch, gdy zaczął opowiadać o przygodach Ferdka na złomie. :D Dobre rozwalenie kibla i rozmyślanie sąsiadów nad tym, co zrobią z Boczkiem. Od czwartej sceny pojawiają się już śmieszne teksty, począwszy od tego dialogu:
BOCZEK: Pani Halinko jeszcze jedną żem znalazł w mordę jeża, w tym starym koszu na pranie.
HALINA: Skaranie boskie! Ferdek nie chcę być w twojej skórze jak już zostaniemy sami! Ale dziękuję panie Boczku, pan postawi tam gdzie te wszystkie inne puszki...
BOCZEK: Pani Halinko, tam to już miejsca se nie ma, w mordę jeża
Program TV komiczny wraz z tekstem spikerki: "Co to, pali się, do ch*ja wafla?" :lol: Boczek-donosiciel wypadł znakomicie.
Dobre też były teksty o cienkich ścianach, czyli nawiązanie do faktu, że te ściany to atrapa (można powiedzieć, że burzenie czwartej ściany - dosłownie :lol:). Niezła też scena z Boczkiem za oknem.
Zakończenie świetne, naprawdę się nie spodziewałem, fajnie też, że Badura miał wpływ na fabułę, w ogóle się nie pokazując. :P
Najsłabiej natomiast wypadła scena łóżkowa - zła nie była, ale wprowadziła krótki zastój. Generalnie całość, nawet pomimo dużej ilości Haliny wypadła bardzo dobrze.
9/10.
Obrazek
20 LAT MINĘŁO...
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2019-03-31, 16:16

To z tą czwarta ścianą oraz ze ścianą planową cudownie zauważyłeś :lol:
Zresztą dałem parę razy takie swobodne dialogi z czytelnikiem ;-)

A czemu Cię śmieszy ten tekst który zacytowałeś to na prawdę nie mam pojęcia. Tam w ogóle nic śmiesznego nie było :lol:

A która scena łóżkowa Ci się nie spodobała? Ta co Halina odkryła perfumy "Badury"? Czy ta pierwsza z pukaniem w ścianę?


Bardzo dziękuję za ocenę ;-). Cieszę się, że się podobało.

Ps.
Chyba Pan źle zegar przedstawił dzisiaj, 19-sta dopiero za 2 godziny :lol:
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2419
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: kacrudy » 2019-03-31, 16:27

Bździuch pisze:
2019-03-31, 16:16
A która scena łóżkowa Ci się nie spodobała? Ta co Halina odkryła perfumy "Badury"? Czy ta pierwsza z pukaniem w ścianę?
Ta z perfumami. Tylko że nie powiedziałem, że mi się nie spodobała, była po prostu najsłabsza z dobrych. :P

Bździuch pisze:
2019-03-31, 16:16
Ps.
Chyba Pan źle zegar przedstawił dzisiaj, 19-sta dopiero za 2 godziny :lol:
Bo tak jakoś wyszło, że mam jednak czas. :lol:
Obrazek
20 LAT MINĘŁO...
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2019-03-31, 16:33

kacrudy pisze:
2019-03-31, 16:27
Bździuch pisze:
2019-03-31, 16:16
A która scena łóżkowa Ci się nie spodobała? Ta co Halina odkryła perfumy "Badury"? Czy ta pierwsza z pukaniem w ścianę?
Ta z perfumami. Tylko że nie powiedziałem, że mi się nie spodobała, była po prostu najsłabsza z dobrych. :P

Aha, no bo napisałeś, że wybijała z rytmu, a to właśnie pierwsza mogła wybić ze względu na nie do końca związane z tematem dialogi i się chciałem upewnić o którą chodzi :-P

I jeszcze tak sobie pomyślałem, że nawet więcej; czwartą ścianę zburzono w czwartej ścianie. Ścianocepcja :-P, w momencie jak Halina rozmawia ze spikerką z telewizora to w sumie ściana jest burzona w telewizorze Kiepskich :lol:.

A jeszcze co do zakończenia, to mówisz że się nie spodziewałeś, a ja ci powiem, że bardzo prawdopodobne że się spodziewałeś, bo scenariusz nie ma zakończenia :-P
Nie możesz być pan pewien czy to co pan widzisz pod koniec to czasem nie jest wymysł Ferdka który zaczął fiksować pod koniec. Więc koniec to początek choroby psychicznej Fedka lub początek bezkarnych kradzieży Boczka (nie wiesz co tak na prawdę powiedział Ferdkowi Boczek za oknem), lub początek bardzo dobrego i bezkarnego biznesu Ferdka i Badury :-P.
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2419
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: kacrudy » 2019-03-31, 16:36

Bździuch pisze:
2019-03-31, 16:33
kacrudy pisze:
2019-03-31, 16:27
Bździuch pisze:
2019-03-31, 16:16
A która scena łóżkowa Ci się nie spodobała? Ta co Halina odkryła perfumy "Badury"? Czy ta pierwsza z pukaniem w ścianę?
Ta z perfumami. Tylko że nie powiedziałem, że mi się nie spodobała, była po prostu najsłabsza z dobrych. :P

Aha, no bo napisałeś, że wybijała z rytmu, a to właśnie pierwsza mogła wybić ze względu na nie do końca związane z tematem dialogi i się chciałem upewnić o którą chodzi :-P
Tego też nie napisałem. :lol: Napisałem tylko, że wprowadziła mały zastój. :)
Bździuch pisze:
2019-03-31, 16:33
A jeszcze co do zakończenia, to mówisz że się nie spodziewałeś, a ja ci powiem, że bardzo prawdopodobne że się spodziewałeś, bo scenariusz nie ma zakończenia :-P
Nie możesz być pan pewien czy to co pan widzisz pod koniec to czasem nie jest wymysł Ferdka który zaczął fiksować pod koniec. Więc koniec to początek choroby psychicznej Fedka lub początek bezkarnych kradzieży Boczka (nie wiesz co tak na prawdę powiedział Ferdkowi Boczek za oknem), lub początek bardzo dobrego i bezkarnego biznesu Ferdka i Badury :-P.
Teraz to już tak przekombinowałeś, że cię, bracie, ni cholery nie rozumiem. :lol:
Obrazek
20 LAT MINĘŁO...
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2139
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2019-03-31, 16:37

No w sumie racja, może zostawmy to tak jak jest :lol:

Dzięki jeszcze raz za ocenę.
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”