Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7476
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Pabfer » 2018-07-13, 10:07

Genialny odcinek! Program telewizyjny udany i zabawny, co się w najnowszych odcinkach nie zdarza, więc miło było zobaczyć jakąś odmianę. Ciosy rozdzielone i na prawo i na lewo, sprawiedliwie, brawo! Z czego trochę więcej było na lewo, za co ci chwała! :-P A potem Ferdek z Haliną się zastanawiają czy to miało podtekst polityczny... No po prostu miód! Dalej genialny występ Boczka. To był przez cały odcinek istny majstersztyk! Paździoch też wyszedł bardzo klimatycznie i bardzo zabawnie. Super! Utarte teksty, utarte zachowania, a mimo to właśnie dlatego to jest zabawne, a wcale mi się nie nudzi. Wywiad z aktorami też genialny. Gag gaga gagiem pogania! W ogóle cały odcinek klimatyczny, ciekawy, zabawny, bardzo miło się czytało! Świetny easter egg związany z Miodowymi Latami! Tylko za bardzo nie pasował do Norka, chyba, że do zrozpaczonego Norka z kilku odcinków Całkiem Nowych Lat Miodowych, ale akurat takiego Norka nie lubię i mnie wkurza. Chociaż z drugiej strony nie chcę cię zniechęcić do stosowania takich odniesień, bo najpierw cię zachęcam, a potem krytykuję... :-P Bardzo mi się podoba inicjatywa i na tym poprzestańmy. Fajny pomysł, a wykonanie z czasem będzie coraz lepsze. Zakończenie odcinka z jednej strony dobre i zabawne, ale z drugiej troszkę rozczarowujące, bo spodziewałem się czegoś więcej. Paździoch ma tyle tajemnic, niektóre są w pewien sposób magiczne, a tutaj ten element nie został wykorzystany, a to w Marianie najważniejsze i najciekawsze. Za to na pocieszenie powiem, że najważniejsza w Marianie jest chciwość i nawet pojawiła się w serialu jako pierwsza i to jest zrealizowane genialnie. Natomiast ta wada związana z zakończeniem to może jednak wcale nie jest wada? To tylko moje oczekiwania, a każdemu siedzi w głowie co innego? Uważam, że najlepiej albo nie ruszać tej kwestii albo ruszyć porządnie, a nie po łebkach, ale to nie był główny wątek, więc nic dziwnego, że został tak potraktowany i może nie ma się o co czepiać... Jeszcze pod koniec IX Sceny napisałeś "jezu" z małej litery.

Mimo wszystko daję 10/10, bo całokształt był świetny, a trzeba wziąć poprawkę na to, że nigdy nie da się niczego zrobić idealnie i jak ktoś czeka na idealne arcydzieło i zostawia 10/10 tylko dla niego, to się nigdy nie doczeka i będzie rozczarowany, a tymczasem to nieprawda, że nigdy nie widział niczego dobrego. Małe głupoty należy wybaczyć. Właśnie taki mam styl oceniania. Wszystkiego, nie tylko kiepskich fan fiction, ale akurat tutaj się nadarzyła okazja o tym wspomnieć.
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-07-13, 10:17

Pabfer pisze:
2018-07-13, 10:07
Genialny odcinek! Program telewizyjny udany i zabawny, co się w najnowszych odcinkach nie zdarza, więc miło było zobaczyć jakąś odmianę. Ciosy rozdzielone i na prawo i na lewo, sprawiedliwie, brawo! Z czego trochę więcej było na lewo, za co ci chwała! :-P A potem Ferdek z Haliną się zastanawiają czy to miało podtekst polityczny... No po prostu miód! Dalej genialny występ Boczka. To był przez cały odcinek istny majstersztyk! Paździoch też wyszedł bardzo klimatycznie i bardzo zabawnie. Super! Utarte teksty, utarte zachowania, a mimo to właśnie dlatego to jest zabawne, a wcale mi się nie nudzi. Wywiad z aktorami też genialny. Gag gaga gagiem pogania! W ogóle cały odcinek klimatyczny, ciekawy, zabawny, bardzo miło się czytało! Świetny easter egg związany z Miodowymi Latami! Tylko za bardzo nie pasował do Norka, chyba, że do zrozpaczonego Norka z kilku odcinków Całkiem Nowych Lat Miodowych, ale akurat takiego Norka nie lubię i mnie wkurza. Chociaż z drugiej strony nie chcę cię zniechęcić do stosowania takich odniesień, bo najpierw cię zachęcam, a potem krytykuję... :-P Bardzo mi się podoba inicjatywa i na tym poprzestańmy. Fajny pomysł, a wykonanie z czasem będzie coraz lepsze. Zakończenie odcinka z jednej strony dobre i zabawne, ale z drugiej troszkę rozczarowujące, bo spodziewałem się czegoś więcej. Paździoch ma tyle tajemnic, niektóre są w pewien sposób magiczne, a tutaj ten element nie został wykorzystany, a to w Marianie najważniejsze i najciekawsze. Za to na pocieszenie powiem, że najważniejsza w Marianie jest chciwość i nawet pojawiła się w serialu jako pierwsza i to jest zrealizowane genialnie. Natomiast ta wada związana z zakończeniem to może jednak wcale nie jest wada? To tylko moje oczekiwania, a każdemu siedzi w głowie co innego? Uważam, że najlepiej albo nie ruszać tej kwestii albo ruszyć porządnie, a nie po łebkach, ale to nie był główny wątek, więc nic dziwnego, że został tak potraktowany i może nie ma się o co czepiać... Jeszcze pod koniec IX Sceny napisałeś "jezu" z małej litery.

Mimo wszystko daję 10/10, bo całokształt był świetny, a trzeba wziąć poprawkę na to, że nigdy nie da się niczego zrobić idealnie i jak ktoś czeka na idealne arcydzieło i zostawia 10/10 tylko dla niego, to się nigdy nie doczeka i będzie rozczarowany, a tymczasem to nieprawda, że nigdy nie widział niczego dobrego. Małe głupoty należy wybaczyć. Właśnie taki mam styl oceniania. Wszystkiego, nie tylko kiepskich fan fiction, ale akurat tutaj się nadarzyła okazja o tym wspomnieć.
Dziękuję za ocenę. Wiem, że zakończenie jest dośc problematyczne, ale zmianiałem je chyba z tysiąc razy i za każdym razem uważałem, że nie da się ego odcinka zakończyć :-P

Bardzo dziękuję za ciepłe słowa.

No to ja też skorzystam z okazji i wspomnę o swoim stylu oceniania. Jak wiesz na filmwebie mam może z 4 czy 5 "10tek" na ok. 900 ocen. Więc u mnie powiedzenie, że dziesiątka jest rzadka to mało powiedziane :-P Więc tym samym chciałbym Cię i każdego innemu komu oceniam scenariusze uspokoić, że moje 6-10 to jest takie jedno Pabferowe 10, więc jak dostaniesz kiedyś ode mnie 10, to znaczy, że to był najlepszy scenariusz na forum. Bo na razie mam trzy 9,5, ale ani jednej 10-tki, ja właśnie odkładam :-P

A co do Miodowych Lat, to wiesz ja za bardzo nie znam, i tak musiałem sprawdzać w necie czy Norek to był Karol czy Tadek, więc.. :-P
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 372
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: WKCM » 2018-07-13, 11:26

Świetny scenariusz, doceniam napracowanie przy obrazkach, czcionkach oraz wymienianiem bohaterów przy każdej scenie. Zacznę od bardzo dobrego, oryginalnego pomysłu na odcinek, trzy świetne programy w TV - szczególnie TelePendolino z lekarzem, którego również złapała skleroza.
Bardzo dobra rola Boczka w scenariuszu, jego zacieranie rąk najlepsze! Widać, że napracowałeś się przy języku bohaterów, objawy sklerozy oraz sama choroba w praktyce u sąsiadów również świetna. Zakończenie zaś jeszcze lepsze, oto najlepsze teksty według mnie:

[ BOCZEK: ] Pani Halinko, bo ja se już pamiętam !
[ HALINA ]: Ale co ?
[ BOCZEK ] (Drapie się po głowie): No ten no, no tego nie pamiętam co se już pamiętam.


[ STEFAN ]: : Dzień dobry, Witam Panie redaktorze. No więc tak sprawa wygląda tak, to jest ten no znaczy, yy o czym ja miałem mówić ?
[ REDAKTOR ]: : O chorobie
[ STEFAN ]: O jezu ! O jakiej chorobie ?
REDAKTOR: O sklerozie Panie Doktorze, o epidemii sklerozy
[ STEFAN ]: A to, tak pamiętam. Jak się okazuje dotyczy to tylko mężczyzn-mend, wykolejeńców, nieudaczników życiowych i starych stretyczłych dziadów-jełopów. No i trzeba ten no, yy o czym ja mówiłem ?
[ REDAKTOR ]: No o… y o tym no…
[ STEFAN ]: O czym ?
[ REDAKTOR ]: No widocznie nic ten no nic ważnego, to w takim razie przechodzimy do tego do yyy do pogody ?


[ BOCZEK ]: O! Dzień dobry Pani Halinko ! O widzę, że se paluszki słone macie

Boczek wskazuje na szklankę z paluszkami na stole. Ferdek chowa paluszki do szafki

[ FERDEK ]: Nie macie. Czego?
[ BOCZEK ]: Panie ale jak Pan dla mnie taki niemiły se jest w mordę jeża, to ja se wychodzę



10/10
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-07-20, 22:03

S02e10 „Mowa-Trawa” (Odcinek 22)

OPIS: Paździochowie wpadają w kłopoty finansowe, nie starczy im do końca miesiąca na jedzenie, Paździoch na szczęście wpada na chytry pomysł, postanawia żywić się u Kiepskich, pod pozorem sąsiedzkich obiadków. Nie wiedzą jakie pociągnie to za sobą konsekwencje.



- SCENA I -

SYPIALNIA
Jest Noc. Ferdek z Haliną śpią. Słyszymy krzyki Paździochów zza ściany

[ PAŹDZIOCH ]: Helena ! Ja ci gwarantuję, że ja cię zabiję ! Pociacham cię tymi nożyczkami do papieru jak ser szwajcarski ty ruska małpo !

Halina budzi się gwałtownie. Jest przestraszona.

[ HALINA ]: Jezu Ferdek ! Słyszysz ?
[ FERDEK ]: No co Halincia, no Paździochy chcą się normalnie pozabijać. Olej to.
[ HALINA ]: Nie no Ferdek nie można tak tego olewać


[ PAŹDZIOCHOWA ]: Mnie ? To wszystko przez ciebie Marian ! To ty wymyśliłeś sprzedawanie tych głupich kubków po napojach z dolewką i pudełek po pop-cornie na bazarze i dobrze, że ci fiskus dupę złoił ! Tylko szkoda, że ja już kupiłam wakacje na Krecie na czerwiec i teraz nie mamy na żarcie !


[ FERDEK (zaspany) ]: Nie no a czemu nie Halincia. Ja to olewam już od 20 lat i jakoś se żyje


[ PAŹDZIOCH ]: Helena bo to miała być żyłka złota, cięty interes
[ PAŹDZIOCHOWA ]: Cięty interes to ty zaraz będziesz miał łysy gadzie !


[ HALINA ]: Nie no Ferdek oni się tam zaraz pozabijają !
[ FERDEK ]: I bardzo dobrze Halincia, niech się pozabijają, bo to Halincia przebiegłe złodzieje są ja Ci mówię
[ HALINA ]: Ferdek, zabraniam ci tak mówić, w tej chwili masz tam iść i ich uspokoić
[ FERDEK]: Oj Halincia
[ HALINA ]: Żadne "Oj Halincia" ! W tej chwili Ferdek
[ FERDEK ]: Ale Halincia, dlaczego ja ?
[ HALINA ]: A kto w tej kamienicy jest mężczyzną ?
[ FERDEK ]: Malinowska ?

Ferdek się śmieje.

[ HALINA ]: Wiesz co Ferdek. Nie śmiej się dziadku z czyjegoś przypadku.
[ FERDEK ]: Halincia ty te jej wąsy nazywasz przypadkiem ? hahaha
[ HALINA ]: Dobra dośc tego Ferdek, idę sama !
[ FERDEK ]: I gitara...

Ferdek odwraca głowę i już śpi. Halina rzuca do niego z pogardą:

[ HALINA ]: Idę Ferdek, ale wiesz co ? Ta cała Malinowska, ma i tak większe jaja od Ciebie

[ FERDEK ]: Tak ? No dobre Halincia, no dobre, wygrałaś, w takim razie idę z tobą, ale żeby cie normalnie piorun pieprznął po drodze, o !

Halina rzuca do Ferdka pośpiesznie naśladując jego głos:

[ HALINA : I gitara....

Bohaterowie odchodzą, a my zostajemy, za ścianą słychać Paździochów:

[ PAŹDZIOCHOWA]: Posłuchaj Marian ! My na żarcie dopiero za miesiąc będziemy mieli, rozumiesz to ? Ja cię lojalnie ostrzegam Marian, masz dziesięć sekund i albo coś wymyślisz, albo rozdupcę ci te cholerną kolekcję figurek z nazistami !
[ PAŹDZIOCH] : Halina nie szalej ! Klej z tych figurek jest wart więcej niż ty sama !
[ PAŹDZIOCHOWA] : Czas leci Marian i otwórz drzwi bo ktoś puka


- SCENA II -

KORYTARZ
Przed drzwiami Paździochów stoją Ferdek i Halina. Paździoch otwiera drzwi

[ PAŹDZIOCH] : Czego ?
[ PAŹDZIOCH] : Panie nie czego, tylko ja pana lolanie... jolalnie lo... jo...
[ HALINA] : Ferdek lojalnie !
[ FERDEK ] : O właśnie ! ...ostrzegam, że Pan swoja osobą i pana żony osobą zakłócasz cenną ciszę nocną Panie ! panie tu ludzie pracują, rano wstają !
[ PAŹDZIOCH] : Przepraszam, najmocniej przepraszam, już uciszam moją żonę tylko miałbym małą prośbę
[ FERDEK] : No niby jaką ?
[ PAŹDZIOCH] : No więc, może państwo pamiętają, jak nas zaprosiliście z Helutką na obiad w siedemdziesiątym-czwartym ?
[ HALINA] : No no, coś było pamiętam
[ PAŹDZIOCH] : No to jednak znajdziemy czas !
[ HALINA ] : Słucham ?
[ PAŹDZIOCH] : To kiedy, to może jutro ? To byłby zaszczyt
[ FERDEK] : Zara !
[ HALINA] : Nie no jasne yy no bardzo dobrze, ja zawsze powtarzam, że trzeba zaciesniać więzy sasiedzkie, prawda Ferdek ?
[ PAŹDZIOCH] : To świetnie, to do jutra ! Będziemy o 17

Paździoch bez słowa zamyka drzwi. Ferdek i Halina patrzą na siebie zdziwieni.


- SCENA III -

KORYTARZ
Paździoch w garniturze niecierpliwi się przed toaletą, chodzi i patrzy na zegarek

[ PAŹDZIOCH] : Wyłaź Helena ! Co ty tam robisz tyle ? Szybciej, już jest 17 !
[ PAŹDZIOCHOWA] : A jak myślisz, co mogę robić łysy debilu ? I w ogóle to ma być ten Twój pomysł ?
[ PAŹDZIOCH] : Helena, powtarzam ci to jest jedyne źródło naszego pokarmu, gdybyś tak się nie spieszyła z tymi wakacjami to by było po problemie
[ PAŹDZIOCHOWA] : To se weź kredyt na te swoje żarcie, ja nie będę się żywic u jakiś Kiepskich !
[ PAŹDZIOCH] : Nigdy ! Słyszysz mnie Helena ?! Nigdy ! Nigdy nie wezmę kredytu, bo będę musiał tym złodziejom więcej oddać niż wezmę ! Poza tym wiesz, że nam zablokowali konto w banku
[ PAŹDZIOCHOWA ] Ja się im nie dziwie ty złodzieju
[ PAŹDZIOCH] : Helena, nie szalej dobra ? Ciesz się, że za darmo żarcie będziesz miała, za te piesiąt złotych co nam zostało to ty byś w życiu za miesiąc się nie wyżywiła ! Skończyłabyś pod latarnią !
[ PAŹDZIOCHOWA ] : Żebyś ty zaraz nie skończył, ale na latarni, słyszysz ?

[ PAŹDZIOCH ] : Nie strasz nie strasz Helena, bo sama dobrze wiesz co i wyłaź z tego kibla !


- SCENA IV -
SALON
Ferdek i Halina w strojach wizytowych siedzą przed nakrytym stołem z pysznościami.

[ FERDEK ] : No się spóźniają Ferdek
[ FERDEK ] : I bardzo dobrze Halincia, że się spóźniają, niech w ogóle nie przychodzą pasożyty jedne po cholerę ty ich w ogóle zapraszałaś ?
[ HALINA ] : Oj Ferdek, bo głupio było odmówić, co ja miałam powiedzieć ?
[ FERDEK ] : Gówno Halincia, normarnie, że to są złodzieje i debile i że w ogóle, aaa dupa tam
[ FERDEK ] : A poza tym jak ty mogłaś takich drogich rzeczów nakupywać, przeciez to ze tysiąca jest warte
[ HALINA ] : A nie Ferdek posłuchaj, bo u nas urodziny ordynator wiesz ten łubicz ten taki brzydki miał. I słuchaj, boże jakie oni tam rzeczy mieli, to trochę zwinęłam do torebki
[ FERDEK ] : No to fajnie Halincia, ale i tak do dupy z takim towarzystwem
[ HALINA ] : Ale wiesz Ferdek nie jest tak źle, patrz na tę jasną stronę życia
[ FERDEK ] : Niby jaką ?
[ HALINA ] : No wódkę kupiłam
[ FERDEK ] : O wódka

Ferdek wyciąga rękę po wódkę, Halina strzela mu w łapy

[ HALINA ] : Gdzie z łapami, Ferdek to jest do czasu przyjścia gości
[ FERDEK ] : Ha, gości srości nie gości, ty to nazywasz gośćmi ?Może jeszcze mi powiesz że Boczka zaprosiłaś ?
[ BOCZEK ] : O dzień dobry sąsiedzi kochani !

Do salonu wchodzi Boczek

[ FERDEK ] : No nie no jeszcze ten przylazł, boże czy ty to widzisz ?
[ BOCZEK ] : Maria doloroza di mare der palma ! Jakie wyżerkię tu macie w mordę jeża !
[ FERDEK ] : Gdzie z łapami ?
[ HALINA ] : Panie Boczek !
[ BOCZEK ] : Ale panie Ferdku tu wszystko moje ulubiene jest !
[ FERDEK ] : Moje też. Idź pan stąd !
[ BOCZEK ] : A dupa tam, nigdzie nie idę ! Ja w życiu takich rarytasów nie widziałem !

Boczek wyciąga z kieszeni długię pęto kiełbas i obwiązuje się nimi i przywiązuje do nogi od stołu

[ HALINA ] : Jezus Maria ! Panie Boczek Pan jesteś nienormalny !
[ FERDEK ] : Wariat !
[ BOCZEK] : A gówno, podzielta się, kto to do was przychodzi Francuska królowa Elżbieta ?
[ FERDEK ] : A Panie nie interesuj sie Pan, idź Pan i zabieraj tę kiełbasę z mojej nogi od stołu
[ BOCZEK ] : Chociaż tej ośmiornicy dajcie, ja nigdy ośmiornicy nie jadłem !
[ FERDEK ] : Ta ? To skąd Pan wiesz, że to ośmiornica jest ?
[ HALINA ] : Dobra już ! Dość ! Panie Boczek weź Pan nogę ośmiornicy, kawałek królika i won na górę !
[ BOCZEK] : No już zaraz, chwila w mordę jeża ! Nie mogę wyjśc, ta kiełbasa nie chce puścić, bo to prawdziwa podwawelska jest !

Wchodzą Paździochy z uśmiechem, Paździoch trzyma reklamówkę, mina zmienia im się kiedy widzą Boczka próbującego uwolnić się z kiełbasianego sznura

[ PAŹDZIOCH ] : A co to jest ?
[ PAŹDZIOCHOWA ] : Hah, no właśnie mam nadzieję, że w takim razie nie przeszkadzamy...
[ HALINA ] : Nie nie, Panu Boczkowi coś odbiło jak zobaczył tyle drogiego jedzenia

Helena patrzy na stół i szturcha Mariana dając mu do zrozumienia, że to był jednak dobry pomysł

[ PAŹDZIOCH ] : O jezu faktycznie Helutka, zobacz na te frykasy Karwasz twarz ! Jak nam teraz głupio, prawda Helutka ?
[ PAŹDZIOCHOWA (sztucznie) ] : Oj bardzo nie jesteśmy godni
[ FERDEK ] : Tak tak, to moja zona wszystko kupiła sama
[ HALINA ] : No no już Ferdek, weź tego Boczka i siadamy
[ BOCZEK ] : Zara Panie Halinko, ale ja nie mogię
[ FERDEK ] : Dobra Halincia weź go za nogi, ja za głowę weźmie
[ BOCZEK ] : Panie Ferdku, ale nie tak, ja dopiero se jadłem
[ FERDEK ] : Gówno mnie to obchodzi Panie, Pan ciągle se coś jesz, ciągnij Halinka

Boczek niepostrzeżenie sam wychodzi, bierze ze stołu talerz z wielką ośmiornicą i wychodzi.

[ FERDEK ] : Nie no debil Halinka, weź chodź za nim, całą tą ośmiornice wziął kurde grubas jeden !
[ HALINA ] : Panie Boczek, to miała być główna przystawka, oddaj Pan to !

Ferdek i Halina idą szybko na korytarz

[ FERDEK ] : O teraz Marian dawaj, wziąłeś w końcu tę butelkę ?
[ PAŹDZIOCH] : Wziąłem Helena, wziąłem czekaj no

Paździoch wyjmuje z porządnej plastikowej reklamówki pustą butelkę, ładną, widac że po drogim winie

[ PAŹDZIOCH ] : Prędko Marian, oni zaraz tu wrócą

Paździoch odkręca butelkę, bierze butelkę wódki ze stołu i wlewa jej zawartość do butelki po winie.

[ PAŹDZIOCHOWA ] : No raz raz dziadu
[ PAŹDZIOCH ] : Helena nie pośpieszaj mnie bo obrus zaleję
[ PAŹDZIOCHOWA ] : Ale nie lej całego, bo zauważą, daj ja wodą dopełnię

Paździochowa wyrywa mu butelkę i bierze butelkę wody ze stołu, dopełnia wódkę wodą. Paździoch w tym czasie zakręca i odstawia wódkę Kiepskich, Helena wkłada butelkę po winie do reklamówki. Wchodzą Kiepscy z ośmiornicą

[ HALINA ] : Bardzo Państwa przepraszam, ale ten człowiek zupełnie oszalał jak zobaczył tą ucztę
[ PAŹDZIOCHOWA ] : A właśnie byśmy zapomnieli, Marian
[ PAŹDZIOCH ] : Już już Helutka, Panie Ferdku, Pan wiesz, że ja na krzywy ryj, nigdy nie przychodzę !

Paździoch wyjmuje z reklamówki butelkę wina z dolaną rozwodnioną wódką
[ HALINA ] : O Matko Ferdek ! Zobacz przeciez to prawdziwy Duparini rocznik pięćdziesiąty-drugi, przeciez to musiało kosztować fortunę !
[ HELENA ] : Oj tak tak, no to co ? Jedzmy bo wystygnie !


- SCENA V -
SALON
Ta sama sceneria. Wszyscy jedzą i rozmawiają

[ PAŹDZIOCH ] : ...No i on mu wtedy mówi, "Nie Karol. tabasco mam tu! "

Wszyscy się śmieją poza Ferdkiem


[ FERDEK ] : A mnie tam te Morowe Lata w ogóle nie śmieszą, już chyba tylko ten serial tego Drabinowskiego Adama czy tam kurde Andrzeja z tym kiepskim rozlewiskiem jest gorszy

Halina nalewa "wina" od Paździochów, Ferdek bierze łyka

[ HALINA ] : No i jak Ferdek ?
[ FERDEK ] : No jak jak Halincia, to wino jak wódka smakuje, tylko taka gorsza jakby
[ HALINA ] Wiesz co Ferdek ? Tobie wszystko wódką jedzie, bo ty już cały zaśmiardłeś ta wódką !
[ FERDEK ] : A dupa tam
[ HALINA ] : Przepraszam, za męża, nie przyzwyczajony do takich trunków, rozumieją państwo

Halina bierze łyk wina i krzywi się z niesmakiem, odstawia kieliszek. Spogląda na Paździochów z usmiechem

[ HALINA ] : Yyy pyszne wino, na prawdę pyszne

spogląda na wódkę na stole, jest pusta


[ HALINA ] : A propos wódki Ferdek
[ FERDEK ] : No ?
[ HALINA ] : Mówiłam ci żebyś poczekał z nią, nie jesteś tu sam !
[ FERDEK ] : Ale co Halincia, ja żem nie pił
[ HALINA ] : Właśnie widzę Ferdek, nie pogrążaj się, porozmawiamy jak goście pójdą
[ PAŹDZIOCH ] : Pani Halino to jest bardzo dobre, ale brakuje mi tu ogórków
[ HALINA ] : Skoczże Ferdek do kuchni, po te konserwowe
[ PAŹDZIOCH ] : Nie nie, konserwowe są dla debili i kobiet w ciąży, myślałem o taki domowym, o takim dryblasie
[ FERDEK ] : O tak Panie o takim grubym tak, Halincia to jest dobry pomysł, skoczże do piwnicy
[ HALINA ] : Nie no jak Ferdek, przecież ja nie odsunę tego tapczana co żeś tam wpieprzył
[ FERDEK ] : Ale Halincia, ja ich nie znajdę
[ PAŹDZIOCH ] : To może pójdźcie Państwo razem
[ FERDEK ] : O dobry pomysł Halinka, chodź ! Ale chodź

Ferdek i Halina odchodzą, Paździochowa szybko wyciąga reklamówki ze swojej torebki
[ HELENA ] : Masz ty pakuj ze stołu, a ja coś z kuchni pieprznę, tylko zawijaj się szybko ! Tylko weź tak żeby się nie skapnęli, na jakiś tydzień starczy

- SCENA VI -
PIWNICA
Halina szuka ogórków, Ferdek stoi z założonymi rękami i pali fajka

[ FERDEK ] : Halincia, ja ci mówię ja z tymi pasożytami normalni nie wyrobię, ja się normalnie fizycznie wykończę
[ HALINA ] : Ale Ferdek opanuj się, ten jeden ostatni raz spędź z nimi czas i sobie pójdą
[ FERDEK ] : A dupa tam pójdą
[ HALINA ] : Ferdek obiecuję ci, że ostatni raz ich zaprosiłam


- SCENA VII -
SYPIALNIA

[ FERDEK ] :Halina, jak mogłaś się znowu z nimi umówić ?!
[ HALINA ] : Ferdek, bo głupio było odmówić...
[ FERDEK ] : Halina nie przerywaj mi ! Dupa, dupa dupa dupa ! Halincia przecież ja nie wytrzymam kolejnej imprezy z tym zdziadziałym złodziejem, ja się wykończę Halina, powiedz mi jak to teraz odkręcisz
[ HALINA ] : Ferdek nie bedę niczego...
[ FERDEK ] : Halina powtarzam nie przerywaj mi ! Obiecaj mi....

Sypialnia Paździochów

[ PAŹDZIOCH ] : ..., że to będzie ostatni raz !
[ PAŹDZIOCHOWA ] : Niczego ci nie będę obiecywać, łysy piorunie, zapomniałeś że to był twój pomysł ?
[ PAŹDZIOCH ]: To co pieprznęliśmy spokojnie by nam wystarczyło do końca miesiąca Helena
[ PAŹDZIOCHOWA ] : No co ja ci poradzę Marian tak mi się wymsknęło z tym piątkiem, miałam nadzieję, że się nie zgodzą
[ PAŹDZIOCH ] : Ale Helena, ja nie wytrzymam kolejnego spotkania z tym zdziadziałym nierobem !
[ PAŹDZIOCHOWA ] : A ja to co ? Ty myślisz, że to miłe wysłuchiwać, jak ta cała Halina pieprzy...

Sypialnia Kiepskich

[ HALINA ] : ...o tych swoich miłościach ze studiów ? Co mnie to obchodzi, no ale przecież jej chyba tego nie powiem

Sypialnia Paździochów


[ PAŹDZIOCH ] : A mogłabyś Helena coś palnąć niemiłego i by się odpieprzyła, wiesz tak jak umiesz na przykład, że Halina to stara gruba krowa
[ PAŹDZIOCHOWA ] : hahaha, tak o albo, że ten Ferdek to zdziadziały bezrobotny, hahaha

Sypialnia Kiepskich

[ HALINA ] : Słuchaj Ferdek mam świetny pomysł, włączymy telewizor, to nie będziesz musiał Mariana słuchać, jakoś to zleci i sobie pójdą



- SCENA VIII -
SALON
Ciemno. Kiepscy i Paździochowie siedzą z założonymi rękami przed telewizorem, od czasu do czasu patrzą na zegarek. W telewizorze widzimy scenę obiadkową z Jolasią i resztą


WALDEK: A weź se tatuś pierdnij tak głośno, to śmiesznie będzie
JOLASIA: O tak ojcze mołojcze, azalisz pierdnij gromko zawzięcie będzie smiesznie zabawnie ponętnie
FERDEK: A idź, a aa dupa a idźze idźże a dupa tam a iiieee a dupa tam
[/size]


[ FERDEK ] : Nie no Halincia, co to za gówno włączyłaś, co to co to w ogóle jest, to ma być śmieszne kurde czy mądre, czy jakie ?

[ HALINA ] : Srakie jełopie. Mądre, za mądre na ciebie widocznie. To przecież serial tego no jak mu tam tego no takiego małego co tę taką brzydka żonę ma

[ PAŹDZIOCHOWA ] : A to wiem, to ta taka co ma taką mordę w pałąg wygiętą ? Kojarzę ją, wygląda na straszną sucz.



BADURA: A chodziło tu w tym epizodzie o to, że ten no że te, że społeczeństwo karwa kawka, że ludzie mogliby sobie powiedzieć co do siebie maja, ale będą to ukrywać i się nawzajem męczyć i że nie doceniają se ludzie tego co mają, o to był właśnie morał, o tym był odcinek.


[ FERDEK ] : Ale Halincia, ja teraz se to kurde sam zrozumiałem to mądre se jest

[ HALINA ] : No przecież ci mówiłam, musi być mądre skoro papugują w scenach telewizyjnych każdy kultowy ambitny film.

[ PAŹDZIOCH ] : A w ogóle to ten gruby mi kogoś przypomina

[ FERDEK ] : Ten pod kiblem ?

[ PAŹDZIOCH ] : Nie nie, ten grubszy, o ten zdziadziały, co go Grabowski gra

[ FERDEK ] : A to nie kojarzę



- SCENA V -
PRZEDPOKÓJ
Paździochowie wychodzą, w ręku trzymają duże reklamówki. Kiepscy ich żegnają.

[ FERDEK ] : No to było miło i na szczęście się skończyło
[ PAŹDZIOCH ] : No tak to może powtóreczka w niedzielę

Paździoch zakrywa usta dłońmi przerażony, nie wierząc, że to powiedział.
Helena go przydeptuje obcasem.


[ HALINA ] : Oczywiście. Świetny pomysł !

Halina tez zakrywa usta

[ PAŹDZIOCH (zdenerwowany) ] : Miłej nocy. Dziękujemy za serial. Do widzenia !

Marian trzaska drzwiami. Ferdek stuka pięścią w zamknięte drzwi.

[ HALINA ] : Boże, Ferdek no tak wyszło jakoś. Co miałam odpowiedzieć ?

Rozlega się pukanie, Ferdek otwiera, to Boczek


[ FERDEK ] : No nie, no i kto jeszcze ? Czego ?
[ BOCZEK] : Dzień Dobry Panie Ferdku, to ja. Boczek !
[ FERDEK] : No wiem. No i co ?
[ BOCZEK] : No przyszłem se żeby zapytać czy nie macie jakichś resztków ośmiornicy, w morde jeza ?
[ FERDEK ] : Paniue po pierwsze primo to mówi się "przyszedłem" nie "przyszłem". A po drugie primo. Nie mam ośmorniców, a nawet jakbym miał, to bym kurde nie dał !
[ BOCZEK ] : Panie, ale ja też bym se chciał pointegrowac się ze sąsiadami, ja nawet do kogo gęby nie mam otworzyć
[ FERDEK ] : Tak ? Panie Boczek, a co Pan myślisz, że ja chce się z tymi złodziejami tak spotykać ciągle ?


- SCENA IX -
Mieszkanie Paździochów
Paździoch i Helena siedzą z założonymi rękami

[ HELENA ] : Marian, ja ci obiecuję, że ja ci kiedyś rozdupcę tą pustą mysią czaszkę

Słyszymy dzwonek komórki

[ PAŹDZIOCH ] : O to oni !

[ PAŹDZIOCHOWA ] : Kiepscy ?

[ PAŹDZIOCH ] : Tak ? Ach nie mogą państwo w niedzielę, no aha to nie to akurat we wtorek my właśnie nie możemy

Helena pokazuje kciuk w górę Marianowi

[ PAŹDZIOCH ] : Ale piątek mamy wolny, tak to super, nie mogę się doczekać, bardzo z żoną nam jest miło, lubimy te nasze imprezki sąsiedzkie, tak do widzenia !

[ PAŹDZIOCHOWA ] : No to teraz to ja już ci na pewno rozdupcę tą czaszkę, po jakiego grzyba żeś się znowu umówił na te pierduluchy ?

[ PAŹDZIOCH ] : Helena, a co ? Co miałem powiedzieć, co ty byś na moim miejscu powiedziała, co ? Głupio tak odmawiać.

[ PAŹDZIOCHOWA ] : Powiedziałabym ! Powiedziałabym żeby się wypchała robacznica jedna, już nie potrzebuję, już dostałam wypłatę !

[ PAŹDZIOCH ] : Tak ? To zadzwoń, wygarnij jej, bo wiesz na mnie to się potradisz wydrzeć, na obcych i to w dodatku na kiepskich nie.

[ PAŹDZIOCHOWA ] : A zadzwonię, dawaj tę komórkę tasiemcu jeden

Paździoch daje jej komórkę

[ PAŹDZIOCHOWA ] : Halo ? O jak szybko pani odebrała pani Halinko, tak ? To super, nie nie ja dzwonię bo jednak nie możemy w piątek, Marian ma wizytę u fryzjera

Słyszymy Ferdka ze słuchawki

[ FERDEK (w tle, w słuchawce)] : Halina słyszysz łysine chce zgolić menda jedna hahaha
[ PAŹDZIOCHOWA ] : Hao ? Halo ? Pani Halinko ?
[ HALINA ] : jestem jestem, to może w sobotę ?
[ FERDEK (w tle, w słuchawce)] : Halina !
[ PAŹDZIOCHOWA ] : W sobotę ? Świetnie nic nie robimy wtedy, ten no strasznie się cieszę, koniecznie musi mi Pani powiedzieć jak to było z tym Markiem Obrazoburczym, no tym ze studiów tak, co Pani mówiła, że pani pierwsza miłość, zaciekawiło mnie to, no no do widzenia, buziaczki !

Paździochowa odkłada komórkę na stół i obejmuję Mariana

[ PAŹDZIOCH ] : Helena, co ty robisz, to zbyt bliska przestrzeń, w końcu jesteś moją żoną karwasz twarz !
[ PAŹDZIOCHOWA ] : Marian, bo ja ich nienawidzę !
[ PAŹDZIOCH ] : To po cholerę ich na ta cholerną sobotę umawiałaś ?

Salon Kiepskich
Ferdek i Halina siedzą na fotelach z założonymi rękami
[ HALINA ] : Ferdek no, a co miałam powiedzieć ? Że nie, że wypierdzielać ?
[ FERDEK ] : Tak Halincia i dodać, jeszcze, że to złodzieje i kanalie, o !
[ HALINA ] : taki mądry jesteś ? To do nich zadzwoń i to odwołaj !
[ FERDEK ] : A żebyś se wiedziała !

Ferdek bierze słuchawkę stacjonarnego telefonu na stoliku i wykręca numer, po paru sekundach słyszymy "halo" Heleny

[ FERDEK ] : Oo Panie Paździochowo oo to ten no, bardzo mi miło do widzenia !

Ferdek odkłada słuchawkę

[ HALINA ] : Eh em Malinowska Ferdek, Malinowska.


- SCENA X -
Salon
Znowu wszyscy przed tv, siedzą z założonymi rękami
W telewizorze znowu Kiepscy, Boczek rozmawia z Ferdkiem, Grabowski ma dodatkowe poduszki, jest niewyobrażalnie gruby



[ BOCZEK (w telewizorze)] : Panie bys mnie Pan zaprosił, ja se samotny jestem, nie mam do kogo gęby otworzyć !
[ FERDEK (w telewizorze)] : Spie*dalaj ! Grubasie ! Do siebie !



[ FERDEK ] : Ja tam bym go zaprosił
[ HALINA ] : Ja też, jak mogli go nie zaprosić

Do salonu wchodzi po chicho Boczek, patrzy na stół. Na stole świniak z jabłkiem

[ BOCZEK (Szeptem)] : Maria Dolcevita Delkutas. Co za delikatensy w mordę jeża. Takim to pozazdrościć.

Boczek bierze talerz i wychodzi po cichu.
< KONIEC >
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1974
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: kacrudy » 2018-07-21, 12:52

Tak szczerze to trochę średnio. Troszeczkę nudnawo i niezbyt dużo humoru. Ale na szczęście jak już był, to można było pośmiać się na głos. Na minus dziwny atak Boczka i zakończenie (choć wiem, że ciężko ci to było zakończyć). I nieco wtórny pomysł - "Bogacz", "Śledzik". Z tym, że - jak już pisałem - całość ratuje kilka naprawdę dobrych tekstów:
[ FERDEK ]: Halincia ty te jej wąsy nazywasz przypadkiem ? hahaha
[ PAŹDZIOCH] : No więc, może państwo pamiętają, jak nas zaprosiliście z Helutką na obiad w siedemdziesiątym-czwartym ?
[ HALINA] : No no, coś było pamiętam
[ PAŹDZIOCH] : No to jednak znajdziemy czas !
[ BOCZEK ] : Chociaż tej ośmiornicy dajcie, ja nigdy ośmiornicy nie jadłem !
[ FERDEK ] : Ta ? To skąd Pan wiesz, że to ośmiornica jest ?
Plus bardzo dobre sceny VIII i IX. Choć ta druga właśnie zbyt podobna do "Śledzika".
6,5/10.
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-07-21, 13:11

Wiem, sceny z Boczkiem nie byłem pewien i też wydawało mi się głupie z tą kiełbasą, no ale już nie mogłem tego edytować. :P

Dziękuję za ocenę.
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 372
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: WKCM » 2018-07-21, 16:13

Scena 1
+ kłótnia Paździochów
- wątek Malinowskiej

Scena 2
+ podejrzliwy Ferdek

Scena 3
+ kłótnia

Scena 4
+ reakcja Ferdka na wódkę
++ obecność Boczka
+ sztuczność i podstępność Paździochów

Scena 5
+ sztuczna atmosfera
+ Kiepscy wpuszczeni w maliny

Scena 6
neutral

Scena 7
+ przejścia między Kiepskimi a Paździochami
- "ta cała Halina" za długo się znają na takie określenia moim zdaniem

Scena 8
+ komentowanie Kiepskich przez Kiepskich
+ nawiązanie do Grabowskiego

Scena 9
+ wątek powiedzenia za dużo
+ Boczek

Scena 10
+ rozmowy telefoniczne
+ Ferdek krótko i na temat
- Malinowska

Scena 11
neutral

9,5/10
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-07-21, 16:23

WKCM pisze:
2018-07-21, 16:13
- "ta cała Halina" za długo się znają na takie określenia moim zdaniem
Faktycznie, nie zwróciłem na to uwagi :-P Wyszło tak jakby ją widziała po raz pierwszy :-P


Aha i tak jak wczoraj Kacrudy w swoim, tak ja zauważyłem, że tez mam błąd w scenariuszu. Chodzi o zdanie "Ferdek stoi z założonymi rękami i pali fajka" nie może palić, bo ma założone ręce :lol:
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7476
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Pabfer » 2018-07-29, 01:16

Fajny pomysł na odcinek, chociaż trochę odgrzany, ale przyjemny. Na plus kłótnie Paździochów, marudzenie Ferdka, występ Boczka, genialne prześmianie Yoki i Pupcińskich oraz zakończenie. Pisałem, że Jolaśka nie bawi, bo to parodia parodii. U ciebie to parodia parodii parodii i znowu bawi, bo to idzie paralelą. Brawo, że udało Ci się to zauważyć :-D Chociaż z tym Boczkiem, to nie lubisz, jak ktoś jest dla niego niemiły, a sam byłeś niemiły :-P W 4 scenie Ferdek 2 razy ma 2 kwestie pod rząd, pomyliło ci się, chciałeś napisać, że Halinka. Jednak się nie czepiam, bo dało się wszystko zrozumieć, a liczy się treść.

10/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-07-30, 17:50

Zawsze marzyłem o odcinku z Kiepskimi w czasach PRL-u :-P

S02e11 "Efekt Motyla" (Odcinek 22)

Obrazek

Boczek doświadcza efektu motyla. Ferdek dowiaduje się wtedy od Paździocha czym takowy efekt jest.
Ferdek po wielu przemyśleniach i analizach przeszłości stwierdza, że zgodnie z zasadami efektu motyla to właśnie przez Paździocha jest on bezrobotny. Cofamy się do czasów PRL-u, do kamienicy Kiepskich z roku 1980-tego.



Gościnnie wystąpili:
Redaktorka Barbara Maczumpa: Beata Rakowska
Piotr Tomaszewski z Torunia - Piotr Gąsowski
Stanisław Muchomór - Krzysztof Kierszonowski
Kobieta w pośredniaku - Zofia Czerwińska
Dwoje mężczyzn w pośredniaku krępujących ręce Ferdka - Jacyś statyści :-P


SCENA I

SALON
Ferdek siedzi na fotelu przed telewizorem. Jest późny wieczór.
W telewizji widzimy redaktorkę. Mówi ona szybko i bez emocji.




[ MĘŻCZYZNA I: ]
Witam ! Barbara Maczumpa. A dziś w naszym nowym zajebistym studiu gościmy posła Tomasza Toruńskiego z Piotrkowa

W prawym górnym rogu pojawia się prostokąt, a w nim z mikrofonem stoi otyły mężczyzna.


[ MĘŻCZYZNA I: ]
Nie nie Pani redaktor, Piotr Tomaszewski z Torunia
[ REDAKTORKAI: ] Nie no Panie ośle, znaczy yy panie pośle, ja mam tu napisane Tomasz Toru...
[ MĘŻCZYZNA I: ] Niemożliwe Pani redaktor, wydaję mi się, że stara się Pani oszukać po raz kolejny swoich widzów, to państwa kolejne manipulacje !

Redaktorka zapina dumnie wystający biust z dekoltu zdecydowanie za dużego jak na telewizję śniadaniową.

[ REDAKTORKA: ]
Ależ ja nie wiem o jakich Pan manipulacjach Pan mówi, chyba w pana głowie Panie pośle.
Dobrze to Panie Tomaszu, yy to znaczy Panie Piotrze, co Pan ma do zaoferowania i co pan uważa o naszej wspaniale rządzącej partii rządzącej czyli partii Emerytów I Bigotów ?
[ MĘŻCZYZNA I: ] Szanowna Pani redaktor. Szanowni telewidzowie tej komunistycznej stacji telewizyjnej. Jest dupa i była dupa, ale ! Będzie dobrze, a nawet powiem więcej będzie jeszcze lepiej, o ile można tak powiedzieć. Ci co są teraz, a za niedługo będą przed nami to komuniści, oszukali was ! Przepłacaliście za prąd za gaz, o ! masło jakie drogie było ! I co w zamian ? Nie działająca służba zdrowia ! Jak zagłosujecie na partię Dziwaków I Lewaków to będzie żyło wam się lepiej !

Wracamy do salonu, Ferdek siedzi na fotelu, słyszymy pukanie.

[ FERDEK: ] Otwarte !

Po krótkiej przerwie, wchodzi Halina z ciężkimi siatami i siada zrezygnowana na fotelu.

[ HALINA: ] Nie Ferdek, zamknięte ! Mógłbyś nie zamykać jak wiesz, że wychodzę po zakupy i jak wiesz, że mi nie pomożesz ich przytachać.
[ FERDEK: ] Halincia, ja bym ci z chęcią kurde pomógł, ale nie mogę no nie mogię, bo mnie tak noga w biedrze boli, że hoho Halincia !
[ HALINA: ] A co nogą te siaty będziesz niósł ?
[ FERDEK: ] No no
[ HALINA: ] A w ogóle Ferdek wiesz kogo ja widziałam w sklepie ?
[ FERDEK: ] No niby kogo ?
[ HALINA: ] Boczka
[ FERDEK: ] No to faktycznie Halincia bardzo ciekawe znalezisko
[ HALINA: ] Ale Ferdek on normalnie nakupował tego mięcha chyba ze dwa kilo i wszystko po drodze zeżarł i teraz leży pod kiblem i stęka
[ FERDEK: ] Jak kurde stęka Halincia ? Pod moim kiblem stęka ?!


SCENA II

KORYTARZ
Ferdek wychodzi z mieszkania, Boczek wali w drzwi od kibla, gdzie siedzi Paździoch.

[ BOCZEK: ] Panie Paździoch ! Wychodź Pan szybciej, bo tu zaraz armagiedon nastąpi, w mordę jeża !
[ PAŹDZIOCH: ] Sam Pan jesteś armagiedon Panie Boczek. A Pan myślisz, że ja tu na spotkaniu herbaciarzy jestem karwasz twarz ?
[ FERDEK: ] Zara co tu się kurde dzieje ? Panie Boczek co się Pan tak wijesz ?
[ BOCZEK: ] A daj Pan spokój Panie Ferdku, obstrukcję bolesną mam !
[ FERDEK: ] No to Panie, ja na Pana miejscu już bym dawno się do tego przyzwyczaił.

Z kibla słyszymy śmiech Paździocha.


[ BOCZEK: ] Panie, ale takiej żem jeszcze nie miał ! A to wszystko przez Paździocha i ten pieprzony efekt motyla w mordę jeża !
[ FERDEK: ] jaki efekt motyla Panie, co Pan żeś jeszcze motyla zeżarł ?
[ BOCZEK: ] Panie Ferdku nie, bo to było tak: bo mnie ten sknerus Paździoch jeden ostatnio opieprzył, że mu słoiki ze ogórkami podpierdzielam ze piwnicy, no to poszłem do sklepu i miałem kupić, bo przecież mu nie dam swoich domowych !
[ FERDEK: ] Nie no Panie, no wiadomo, przecież to menda jest i złodziej parszywy
[ PAŹDZIOCH (Z kibla): ] No no, tylko bez takich, ja wszystko słyszę !
[ BOCZEK: ] I Panie ja tam wchodzę, a tam największa promocja, "BLAK FRAJER" był akurat ! Czyli te, wie Pan Panie Ferdku, przeceny ! Panie ale jakie 80 ! 90 procentów nawet ! I wszystko mieli podwawelską, krakowską nawet serdelowej mieli, bo to wszystko te stare wzięli co im się nie sprzedawali
[ FERDEK: ] No wiem Panie, zawsze tak robią, i co ?
[ BOCZEK: ] No i ja Panie Ferdku musiałem to zjeść po drodze bo mnie tak kusiło w mordę jeża ! I wylądowałem tu, ze sraczką.
[ FERDEK: ] No dobre Panie, ale co ze tym motylem ?
[ BOCZEK: ] No bo ja se to w telewizji słyszałem, o tym efekcie motyla. Bo chodzi o to, że to przez Paździocha obstrukcję mam, bo on kazał mi po ogóry iść !

Słyszymy dźwięk spłuczki. Wychodzi Paździoch.

[ PAŹDZIOCH: ] Czy mi się zdaję czy ktoś tu rozmawiał o efekcie motyla ?
[ BOCZEK: ] No ja Panie Paździoch, bo ja se tego doświadczyłem, i to zresztą przez Pana Panie Marianie, w mordę jeża !
[ PAŹDZIOCH: ] Heh. Pan Panie Boczek to mógł co najwyżej doświadczyć efektu wieprza, zwanego potocznie obżarstwem, a nie efektu motyla.

Ferdek się śmieje

[ BOCZEK: ] Panie nie obrażaj pan. A Pan niby taki ekspert, co ?
[ PAŹDZIOCH: ] No, tak, tak się właśnie składa, że jestem, ekspertem w tej dziedzinie życia.
[ FERDEK: ] Ta ? To wytłumacz mnie Pan, bo ja se tego kurde nie rozumię
[ PAŹDZIOCH: ] W ogóle mnie to nie dziwi, ale to dobrze się składa Panie Ferdku, z chęcią to z panem omówię przy małym co nie cu
[ FERDEK: ] Haha, no to Panie u mnie czy u Pana
A niech będzie klasycznie, u Pana
[ FERDEK: ] A no to się świetnie składa Panie Paździoch, to jak u mnie to Pan jak przystało na gościa sponsorujesz alkohol


SCENA III

KUCHNIA
Typowa scena kuchenna z Marianem i Ferdkiem. Oboje siedzą przy stole przy wódce. Spokojnie nawet można ją nawet nazwać "nocną" sceną gdyż już jest praktycznie noc.
[ PAŹDZIOCH: ]Powiem tak Panie Ferdku nic w przyrodzie nie jest bez znaczenia. Każdy, ale to absolutnie każdy Pana ruch odciska piętno na pana przyszłości
[ FERDEK: ] Zaraz, ale Pan mnie teraz obrażasz czy co, bo nie rozumię
[ PAŹDZIOCH: ] Panie Ferdku powiem tak: trzepot skrzydeł motyla, np. w Ohio, może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową.
[ FERDEK: ] O panie, ale Pan teraz filozofywujesz to ja planuję się napić, bo na trzęxwo to ja tego nie zrozumię
[ PAŹDZIOCH: ] Nooo dobrze. Z chęcią się napiję

Ferdek nalewa do obu kieliszków, wznosi toast

[ FERDEK: ] No, to pod te Pana pitolenie od rzeczy Panie Paździoch

Biorą łyka, krzywią się

[ PAŹDZIOCH: ] Panie Ferdku,wytłumaczę to Panu łopatologicznie co to jest efekt motyla
[ FERDEK: ] panie Paździoch tylko bez "patologicznie", dobre kurde ? Tu jest porządna rodzina dysfekcyjna, ale nie patologiczna !
[ PAŹDZIOCH: ] Pan mnie chyba nie zrozumiał Panie Ferdku, o weźmy to że pijemy razem. teraz nie byłoby nas obu tutaj, gdyby nie Boczek rozmawiający o rzekomym efekcie motyla
[ FERDEK: ] No niby tak
[ PAŹDZIOCH: ] A nie powiedziałby o motylu, gdyby nie dostał obstrukcji, a dostał obstrukcji przez promocję w sklepie, a tak w zasadzie przez to że jest nienażartą świnią, i tak w koło Macieja, rozumiesz Pan ?
[ FERDEK: ] A no rozumiem Panie, czyli wszystko zawsze przez Boczka jest ? Trzepot Boczka w Ochujo wywoła lawinę w Texasie.
[ PAŹDZIOCH: ] A gówno tam Pan rozumiesz.


SCENA IV

KORYTARZ
Halina spi, Ferdek rozmyśla nad sensem życia

[ FERDEK: ] Halincia śpisz ?
[ HALINA: ] No śpię Ferdek, bo co ?
[ FERDEK: ] Halincia, ale według mnie to ty wcale nie spisz bo ty się odzywasz
[ HALINA: ]No i co ?
[ FERDEK: ] No bo ja ci żem chciał coś powiedzieć
[ HALINA: ] No ?
[ FERDEK: ] Bo Halincia ja ci powiem, że każdy twój ruch odciska piętę na twojej przyszłości Halincia
[ HALINA: ] Zaraz, ale ty mnie obrażasz w tym momencie, czy co ?
[ FERDEK: ] Nie no Halincia, ja ci pewne prawdy życiowe dostarczam, do których sam dochodzę samotnymi ciężko przepracowanymi nocami
[ HALINA: ] Ta już widzę jak ty myślisz jełopie, pewnie ci Paździoch powiedział
[ FERDEK: ] Oj Halincia Halincia, to nie o to kurde chodzi w ogóle. Halincia czy ty wiesz, że gdyby nie to, że w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem to ty byś też nie miała pracy we służbie zdrowia ? I tego ogniska domu rodzinnego też by nie było Halincia, gdyby nie ja.
[ HALINA: ] No znalazł się prosze Państwa, bohater pierwszej akcji, niby co ty sugerujesz ?
[ FERDEK: ] Bo Halincia, gdybyś któregoś dnia nie postanowiła poszukać pracy. (Dodaje po chwili:) Bo dla mnie jej nie ma w tym kraju, przez moje wykształcenie. To byś nie poszła do szpitala pracować, a gdybyś nie poszła to byś nie poznała Grażynki od rentgena, a gdybyś nie poznała Grażynki od rentgena to by tego domu nie było, bo my go kurde kupiliśmy od niej po tej jej zmarłej ciotce ci przypominam, a gdybyśmy nie kupili tego...
[ HALINA: ] Dość Ferdek dośc ! Rozumiem. I wiesz cieszę się, że poruszasz temat pracy, w pośredniaku byłeś ?
[ FERDEK: ] O Halincia, bardzo się cieszę, że poruszasz temat pośredniaka
[ HALINA: ] Tak ? Ciekawe
[ FERDEK: ] No tak Halincia, bo ja bym miał pracę, ja bym miał każdą pracę tego świata Halincia. Gdyby nie ten wrzód na zdrowym organiźmie społeczeństwa; Marian za przeproszeniem Janusz Menda Paździoch.
[ HALINA: ] A czym on tak ci przeszkadza w znalezieniu pracy ?
[ FERDEK: ] Oj Halincia Halincia, jednak widać, że ty ze wsi to ty nie kumata
[ HALINA: ] Przepraszam, ty do mnie czy koło mnie ?
[ FERDEK: ] Halina, bo ja żem myślał cały dzień i całą noc, aż dotarłem do najmroczniejszych zakamarków czasów komuny Polskiej Halincia. I ja żem wtedy zrozumiał (Zmienia ton:) po tym jak żem se to przeanalizował...
Że to kurde przez tego zarobaczonego grzyba Paździocha kolejna rzecz w życiu mi nie wyszła !
[ HALINA: ] Ferdek to nie Paździoch. To lenistwo
[ FERDEK: ] Oj nie nie Halincia, ja swoje wiem... A zaczęło się to w pamiętnym roku 1980-tym.
Ty byłaś z Mariolką w ciąży wtedy i wtedy wszystko się zaczęło, wszystko runęło na zbity pysk, jak Gierek przestał być pierwszym sekretarzem.


Obraz faluje. I teraz ważne. Już przez większość scenariusza będą retrospekcje, przerywane scenami w sypialni (W czasie rzeczywistym) więc dalej sceny będą oznaczały kolejną scenę w roku 1980-tym. Natomiast my pozostajemy z Ferdkiem i Haliną w sypialni.



SCENA V

KORZTARZ
Widzimy słynny korytarz w roku 1980-tym. Tu akurat niewiele się zmieniło, może poza brudniejszą ścianą.
Z mieszkania wychodzi Ferdek, ma długie włosy i sweter, nie ma wąsów. Na szyi ma papier toaletowy, wiesz taki luksusowy jak za komuny, takie rolki na sznurku :-P Na korytarzu do toalety idzie Boczek, Boczek nic się nie zmienił poza tym, że ma wąsy.



[ BOCZEK: ] O ! Dzień dobry Panie Ferdku.
[ FERDEK: ] O witam ukochanego sąsiada ! Jak zdrowie ?
[ BOCZEK: ] A wie Pan, jako tako po Japońsku
[ FERDEK: ] Haha, no to się Panu na prawdę udał żart, muszę Panu powiedzieć, a Panie Boczek a co u drogiej narzeczonej, u Pani Kapusty ?
[ BOCZEK: ] A Panie ! ostatnio takich flaków mnie nagotowała, że mówię Panu !
[ FERDEK: ] Tak, a to na prawdę fascynujące wie Pan. A ja w ogóle to prezenta mam dla Pana
[ BOCZEK: ] Ale jak, dla mnie ? Oj Panie Ferdku, a co to takiego ?

Ferdek zdejmuje papier z szyi zakłada go Boczkowi

[ BOCZEK: ] O w mordę jeża ! Panie Ferdku jakiś Pan szczodry dla mnie, a przecież ostatnio mi Pan i tak jeszcze żeś żarówki dawał
[ FERDEK: ] No, bo ja Panie człowiek wielkiego serca i formatu jestem Panie, a ten papier to ode mnie i od mojej żony. Prawdziwy papier !
[ BOCZEK: ] Dziękuję Państwu na prawdę, i że to tak wszystko bezinteresownie. O no właśnie a propos Pana żony, jak Pani Halincia ? Już wymyśliliście imię ?
[ FERDEK: ] No Panie kurde, jak nie jak tak ! Wiadomo, że Arnold.
[ BOCZEK: ] O w mordę jeża ! A to tak jak ja
[ FERDEK: ] No
[ BOCZEK: ] A może w ogóle Boczek ?
[ FERDEK: ] O no widzi Pan, pan takie zawsze znamienite pomysły ma, może i będzie Boczek
[ HALINA (Z SYPIALNI): ] Zaraz, Ferdek !

Obraz stopuje i widzimy symbol pauzy, wracamy na chwilę do sypialni

[ FERDEK: ] Halincia no czemu mi przerwłaś ?
[ HALINA: ] Jełopie jak ty mogłeś naszą nienarodzoną córkę od Boczków wyzywać ?!
[ FERDEK: ] O jezu Halincia, przecież to specjalnie tak było, musiałem mu nasłodzić żeby nam tej kichy ze rzeźni podrzucił
[ HALINA: ] No coś pamiętam Ferdek, ohh Ferdek ty pamiętasz jaka dobra ta szynka od niego była ?
[ FERDEK: ] Noo
[ HALINA: ] Tak, a Boczek to wtedy całym osiedlem trząsł, każdy u niego brał, poza Paździochem
[ FERDEK: ] No, ale Halincia, ja nie o mięsie

Wracamy do 1980 roku. Jesteśmy w tym samym momencie, tylko pauza zmienia się w play.

[ FERDEK: ] a Panie Boczku, ja jeszcze mam taka sprawę do Pana, ale to wie pan, pierdoła taka
[ BOCZEK: ] A, no jaką ?
[ FERDEK: ] Bo miał Pan znowu nam wędliny ze rzeźni załatwić, nie wiem czy pan pamięta, tak tylko przy okazji wspominam wie Pan to pierdoła taka
[ BOCZEK: ] A tak, Panie Ferdku jak miałbym nie załatwić jak pan taki miły dla mnie jesteś, nawet mam przygotowane dla Pana, (Mówi szeptem): pół kilo szynki i schabu Panie, palce lizać !. Zaraz Panu przyniesę !
[ FERDEK: ] No to świetnie no rączki całuję Panie Boczku
[ BOCZEK: ] A jeszcze Panie Ferdku, a nie przeszkadza Panu, że ja tak u Państwa się wypróżniam ? A nie u siebie ?
[ FERDEK: ] A skąd Panie Boczek, przecież nawet takie przysłowie jest "Mój kibel, Twoim kiblem" kurde
[ BOCZEK: ] Tak ? A to ja se tego nie słyszałem w mordę jeża, bardzo ładne. Dobra Panie idę po te mięso dla Pana
[ FERDEK: ] No no no

Boczek wychodzi, z mieszkania wychodzi Paździoch. Ma ładny garnitur i przeciwsłoneczne okulary


[ PAŹDZIOCH: ] O witajcie towarzyszu Kiepski
[ FERDEK: ] A no tak no ten dzień dobry
[ PAŹDZIOCH: ] Jak tam u was obywatelu, dobrze ?
[ FERDEK: ] Ano dobrze, jakoś się żyje pomału
[ PAŹDZIOCH: ] To dobrze. A jeszcze chciałem was spytać, znacie towarzysza Boczka, z trzeciego piętra ?
[ FERDEK: ] A no coś obiło, obiło mi się mi, znaczy nam o uszy. To ten gruby taki, nie ?
[ PAŹDZIOCH: ] Tak to ten. Bo chodzą takie plotki, wie Pan że on niby państwu mięso załatwia w zamian za reformowane leki od waszej zony.
[ FERDEK: ] Nie no panie, nie. To jakieś kalumnie są i pogłosy.
[ PAŹDZIOCH: ] A to dobrze towarzyszu, bo to byłoby nie sprawiedliwe względem innych obywateli tegoż osiedla mieszkaniowego, zdajecie sobie z tego sprawę, prawda ?

Na korytarz wchodzi Boczek z ładną plastikową reklamówką w kwiaty. Ferdek jest zakłopotany. Boczek przerywa zdanie jak widzi Paździocha.

[ BOCZEK: ] Masz Pan Pa.... O dzień dobry Panie Marianie, yy Panie Ferdku to ta reklamówka o której Panu mówiłem
[ FERDEK: ] A no bardzo ładna reklamówka, to ja ją wezmę, do widzenia !

Ferdek odchodzi do mieszkania, Paździoch patrzy za nim. I odwraca się do Boczka.

[ PAŹDZIOCH: ] Witajcie towarzyszu Boczku
[ BOCZEK: ] My ? A no witamy yyy
[ PAŹDZIOCH: ] tak się męczycie jako rzeźnik, a ja mam dla was ciekawa ofertę

Znowu obraz stopuje.

[ HALINA (Z Sypialni): ] Nie no to jakaś totalna bzdura ! Skąd byś mógł o tym wiedzieć, jak cie tam nie było
[ FERDEK: ] Halincia, bo mnie Boczek powiedział, ty słuchaj lepiej co ta menda obrzydliwa wymyśliła. Bo to właśnie od tego się wszystko zaczęło.....

Wracamy. Obraz powraca.

[ BOCZEK: ] Jaką ofertę, w mordę jeża ?
[ PAŹDZIOCH: ] A, no jak pewnie wiecie, towarzysz Gierek odszedł. Ja bym z chęcią załatwił wam posadę pierwszego sekretarza, głowy naszego pięknego owocu przyjaźni Polsko-Radzieckiej.
[ BOCZEK: (Boczek jest zszokowany) ] No nie wiem wiesz Pan. Ale jak... W mordę jeża ale na prawdę ?
[ PAŹDZIOCH: ] Towarzyszu, mnie nie ufacie ?
[ BOCZEK: ] Nie no ufamy, ufamy
[ PAŹDZIOCH: ] No nie ukrywajmy, Pan wiesz, że ja mam pewne znajomości
[ BOCZEK: ] No
[ PAŹDZIOCH: ] Tylko będziecie musieli zrezygnować z dotychczasowej pracy
[ BOCZEK: ] A w sensie, że we rzeźni ? Panie to z chęcią, bo to praca do dupy była o ! Ale jak tak teraz ?
[ PAŹDZIOCH: ] Tak według mnie, Pan jako jedyny na tym osiedlu jest godzien tego odpowiedzialnego stanowiska, ale wszystko omówmy u mnie.


SCENA VI


SALON
Salon Kiepskich tyle, że w roku 1980-tym. Podobny do tego co widzimy na zdjęciu na górze. Tylko meblościanka, nie ta co w serialu, a bardziej taka PRL-owska. Na stole obrus z czerwono-białą kratą, symbol PRL-u :-P Na ścianie PRL-owska boazeria. Na regale plastikowa ryba.
Halina siedzi na fotelu i ogląda telewizje. W programie otyły mężczyzna czyta z kartki i mówi do telewidzów.


[ MĘŻCZYZNA II: ] Drodzy towarzysze. Nazywam się Stanisław Muchomor i jestem nowym pierwszym sekretarzem stanu wybranym przez was obywateli. Za wcześniejszych rządów była dupa. Ale będzie lepiej, powiem więcej będzie jeszcze lepiej. A ci co rządzili wcześniej to oszuści byli. Mleko jak podrożało ! Jak podrożał....

Ferdek wchodzi wesoły do salonu, w ręku trzyma reklamówkę od Boczka


[ FERDEK: ] No zobacz Halincia, nie uwierzysz co mam !
[ HALINA: ] Uwierzę uwierzę, pewnie wino
[ FERDEK: ] A gdzie tam Halincia, patrz kurdę !
[ HALINA: ] O jezu Ferdek, przeciez to prawdziwa szynka ! I schab ! Boczek dał ?
[ FERDEK (Szeptem): ] Halincia nie drzyj się, normarna jesteś ? Wiesz, że tu ściany mają uszy i na dodatek Paździoch pewnie jak tylko ciebie usłyszał to teraz swoja mordę paskudną przykłada do ściany
[ HALINA (Cicho): ] No dobra Ferdek, dobra
[ FERDEK: ] Ale zobacz Halincia to prawdziwa wędlina, o Halincia, przyniosę aparat !

Ferdek otwiera kredens i wyciąga aparat analogowy i robi trzy zdjęcia; dwa samemu mięsu i jedno z Halincią ze schabem w ręce

[ FERDEK: ] Heh Halincia jak ta twoja Grażyna zobaczy to jej oko zbieleje, o ! Cyca Halincia zawołaj
[ HALINA: ] Ani mi się waż Ferdek ! Trzy godziny go usypiałam, nie chciał mi się od piersi oderwać. Drugi pijak rośnie Ferdek.
[ FERDEK: ] Jaki pijak, Halincia a gdzie ten pierwszy niby jest

Halina lata od salonu do kuchni przenosząc wędlinę, Ferdek siada na fotelu i otwiera wino "Słodki Full"
W telewizji widzimy Ibisza. Ma on wąsy.


[ IBISZ: ] I chciałbym Państwa zaprosić...

Obraz znowu się pauzuje


[ HALINA (Z SYPIALNI): ] Nie no Ferdek przecież to bzdura jakaś jest ! Jak wtedy Ibisz jeszcze stary był.

Pauza zmienia się w play. Ibisz teraz wygląda na starszego, nadal ma wąsy, tylko teraz doszły jeszcze zmarszczki i siwe włosy.

[ IBISZ: ]... na koncert z największymi szlagierami wybitnych Rosyjskich artystów.
[ HALINA: ] Ferdek tylko ty może Paździocha nie zapraszaj w najbliższym czasie, jak ta menda zobaczy co mamy w lodówce, to znowu na nas doniesie !
[ FERDEK: ] Nie no Halincia, bądźmy poważni, po cholerę miałbym zapraszać taką gnidę społeczną do ogniska mego domowego.
[ HALINA: ] No Ferdek, tylko cię ostrzegam. O Ibisz ! Patrz no on coraz młodszy. I widyisy jak prawdziwy mężczyzna, ma wąsy ! A ty ?
[ FERDEK: ] Halinka nie będę miał żadnych wąsów !
[ HALINA: ] A szkoda, bo teraz wszyscy takie wąsiska mają, tylko ty jeden oczywiście musisz ich nie mieć. I zgól te włosy długie. W pośredniaku byłeś ?


SCENA VII

KUCHNIA
Ferdek i Marian przy wódce. Typowa scena nocna, tylko że w czasach PRL-u. Na stole inny obrus, też w kratę czerwono-białą.

[ PAŹDZIOCH: ] A wiecie towarzyszu, że ten cały Boczek, znacie go nie ?
[ FERDEK: ] No, coś mi się, coś mi się obiło. Gdzieś mi dzwoni, tylko nie wiem w którym koście... znaczy gdzieś dzwoni no. Ten gruby taki, nie ?
[ PAŹDZIOCH: ] Tak, no taki gruby. To wiecie, że on teraz do partii się pcha ?
[ FERDEK: ] Jak do partii ? Znaczy on partyjny ?
[ PAŹDZIOCH: ] No oczywiście. Towarzyszu przecież to zagorzały komunista i nazista.
[ FERDEK: ] No nie no, ale ale zaraz a co kurde z jego pracą na rzeźni ?
[ PAŹDZIOCH: ] Zrezygnował
[ FERDEK: ] Kurde no

Wchodzi Boczek

[ BOCZEK: ] O dzień dobry Panie Ferdku
[ FERDEK: ] Paszoł won komunistyczna świnio jedna !

Paździoch się śmieje

[ BOCZEK: ] Ale o co się Panu rozchodzi ?
[ FERDEK: ] O gówno Panie Boczek, idź Pan do siebie na górę
[ BOCZEK: ] A żebyś pan wiedział w mordę jeża ! Moja noga, już tu nigdy więcej nie powstanie ! Tak się Pan odwdzięczasz ?


SCENA VIII

KORYTARZ
Z klatki na korytarz wchodzą Paździochy, Helena ma na sobie futro, cały czas się śmieją

[ MARIAN: ] Ale Helutka widziałaś Głuchoniemieckiego i jego żonę, jakie mieli miny, jakby się zesrali !
[ HELENA: ] No dokładnie, wiesz Marian ja zawsze powtarzam, że dobry donos nie jest zły. A ty tez dobry byleś wczoraj z tym Boczkiem i partią, muszę ci powiedzieć, ale że grubas się na to nabrał, to na prawdę
[ MARIAN: ] Helutka najważniejsze, że przynajmniej ci anarchiści nie będą od niego tego mięcha spod lady tera brać haha

Oboje się śmieją i wchodzą do mieszkania. Z toalety wychodzi pijany Boczek

[ BOCZEK: ] Cikicikita felicita

Z mieszkania wychodzi Ferdek.

[ FERDEK: ] Panie Boczek, co Pan robisz pod moim kiblem ?
[ BOCZEK: ] A bo Panie Ferdku, wszystko takie do dupy jest. Pracę żem stracił, narzeczoną jak się dowiedziała tez żem stracił.
[ FERDEK: ] A no Panie, to w takim razie ja bym panu chyba tylko powiesić sie proponował, a najlepiej gdzieś w lesie, bo jak tutaj się Pan powiesisz to wie Pan to słaby budynek jest jak Pan sufit urwisz to my będziemy bulić.
[ BOCZEK: ] A nic Pan mi nawet nie mów
[ FERDEK: ] No, ale wie Pan, było się nie pchać do tej partii, to byś pan miał teraz pracę, narzeczoną, ciepły obiadek, miłego sąsiada, a tak ? Dupa Panie dupa.
[ BOCZEK: ] A daj Pan spokój Panie Ferdku
[ FERDEK: ] Panie Boczek. A w pośredniaku Pan byłeś ?
[ BOCZEK: ] A byłe... o w mordę jeża !
[ FERDEK: ] Co, co znowu ?
[ BOCZEK: ] Panie byłem i mnie wywalili bo żem pijany był, i cholera pandolety tam zostawiłem, nawet se nie zauważyłem, w mordę jeża !
[ FERDEK: ] Oj Panie Pan to już na prawdę całkowite zero społeczne jest teraz
[ BOCZEK: ] Panie Ferdku mam prośbę, pójdź pan za mnie do pośredniaka i przynieś Pan mnie te pandolety, bo to moje jedyne są
[ FERDEK: ] Ha ! Panie i może jeszcze mandarynki do tego ?
[ BOCZEK: ] Panie, ale ja mogę Panu dać jeszcze tej wędliny i kichy co mnie została.

Przenosimy się do sypialni.

Halina już śpi w najlepsze, Ferdek mówi dalej.

[ FERDEK: ] I widzisz Halincia, przez głupią kichę ja do końca życia będę bezrobotny, zaraz ci powiem dlaczego. A nie byłoby tej sytuacji gdyby Paździoch nie proponował mu tej niemoralnej oferty. A było to tak:

Przenosimy się znowu do lat 80-tych. Ferdek jest w pośredniaku, podchodzi do lady, tam stoi kobieta ubrana w fartuch, w kratę. Ma na głowię taką fryzurę jak wtedy mieli, takie jakby afro cuś takiego :-P

[ FERDEK: ] Dzień dobry.
[ KOBIETA: ] Dobry. Po prace pewnie ? Ja wam powiem, że w dzisiejszych czasach, dla każdego jest miejsce w robocie. Nazwisko ?
[ FERDEK: ] Nie nie, ja po laczka żem przyszedł, co tu został zostawiony

Kobieta od razu zmienia wyraz twarzy

[ KOBIETA: ] Aaa po tego śmierdziocha, poczekaj Pan chwilę

Kobieta odchodzi na zaplecze za zwisającymi z sufitu frędzlami. Słyszymy jej cichą rozmowę telefoniczną.

[ KOBIETA: ] Halo ? Panie prezesie chyba przyszedł ten wariat i debil co rzucał w nas kapciami, no ja nie wiem czy ten bo to Jadźka wtedy była na zmianie, no ale o laczka pytał to chyba wiadomo, że ten, tak to ten co Pana wyzywał od... no właśnie, tak już mam wszystko przygotowane. Dobrze, rozumiem, buziaczki Panie Prezesie.

Kobieta wraca, dwóch wysokich gości którzy stali za Ferdkiem przytrzymują go, kobieta wyciąga polaroid spod lady i robi Ferdkowi zdjęcie.

[ FERDEK: ] Zara kurde, co to ma być ? Kurde ja się pytam !

kamera pokazuje na tablicę nad ladą z napisem "Tych Klientów Nie Obsługujemy"
Na tablicy są cztery czarnobiałe zdjęcia tego samego rozmiaru, jedno Sobiszewskiej, drugie Sobiszewskiego i trzecie Yoki, czwarte kobieta przyczepia gwoździem , to zdjęcie Ferdka.

Wracamy do sypialni.

[ FERDEK: ] I widzisz Halinka, i chociaż były to czasy jak była praca dla ludzi z moim wykształceniem, to mi i tak nie było dane pracować. A dzisiaj jak już bym mógł pracować, to nie jest mi to dane, przez moje wykształcenie.

KONIEC :-)
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7476
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Pabfer » 2018-07-30, 18:52

Genialny scenariusz! Dosłownie wszystko na plus, aż nie wiem czy jest sens wymieniać. Doskonała zabawa formą i odwołania do rzeczywistości, czyniące ją absurdalną, czyli właśnie tak, jak Kiepscy powinni. Do tego dowiadujemy się różnych ciekawostek z życia bohaterów. Bardzo dobry pomysł i świetna realizacja. Wspaniały klimat, spotęgowany jeszcze bogatymi i ciekawymi didaskaliami oraz Photoshopem. Dobre zakończenie. Było kilka literówek, ale kit. Bardzo żałuję, że to fan fiction, a nie kanoniczny scenariusz.

10/10 <3
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1974
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: kacrudy » 2018-07-30, 19:56

Miałem zamiar napisać obszerną opinię, ale jednak nie, bo tak jak napisał mój poprzednik, wszystko było świetne! Zwłaszcza program TV porównany do PRL-owskiego! Widzę tu dużo nawiązań do świeżo obejrzanego przeze mnie 8. sezonu, choćby do "Mięsa". ;) Jak dla mnie, to dobrze wyszło ci to filozofowanie Paździocha z tym trzepotaniem skrzydeł w Ohio. Ten cały efekt motyla w PRL-u był genialny, retrospekcja tak dobra, że momentami prowadzona w sposób absurdalny, no bo ta rozmowa Paździocha z Boczkiem i Ibisz w TV. Zakończenie bardzo dobre.
Także było świetnie, choć ja bym chciał jeszcze trochę scen w PRL-u ( :P), wiem, że często odejmuję połówki, ale tym razem otrzymujesz 10/10!
Nie wiem, czy pierwsze, czy drugie, bo dużo tego nie było, ale na pewno mój ulubiony twój scenariusz. :)
Ostatnio zmieniony 2018-07-30, 20:12 przez kacrudy, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-07-30, 20:04

Bingo ! Na odcinek wpadłem oglądając właśnie "Mięso" :-P Bo wątek Boczka z PRL-u wydał mi się ciekawszy od głównego
i nie wykorzystany.

Bardzo, na prawdę dziękuję za tak wysokie oceny i takie ciepłe opinie.
Chyba będzie lepsza średnia ocen niż w "Wersalce" i "Sklerozie" :-P
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 372
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: WKCM » 2018-07-31, 18:48

BARDZO DOBRY SCENARIUSZ!
Kapitalnie poprowadzona akcja, czuć było klimat lat 80., a słownictwo bohaterów, w szczególności Ferdka - świetnie odwzorowane! Niektóre teksty sprawiły, że śmiałem się sam do siebie na głos, np z najlepszej dla mnie sceny 2 - "Sam pan jesteś armagiedon, panie Boczek! Bardzo dobre przejścia między sypialnią a retrospekcją. Wygląd bohaterów również świetny i dopasowany. Chciałbym również zwrócić uwagę na ubecki wygląd Paździocha - garnitur oraz podsłuchiwanie. Bardzo dobre zakończenie i pojazd na Sobiszewskich.

Bez zastanowienia 10/10!
Awatar użytkownika
Ferdas Kiepski
Boczek
Boczek
Posty: 222
Rejestracja: 2015-08-27, 19:15

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Ferdas Kiepski » 2018-08-05, 11:57

Na wstępie zaznaczę, że jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego rozwoju na przestrzeni ostatnich lat. Na początku było średnio, a teraz tworzysz scenariusze na najwyższym poziomie! Świetnie się to czyta i jak tylko będę miał więcej czasu to ocenię większość z nich. Krótko mówiąc, szacunek. Na razie moja opinia na temat Twojej ostatniej pracy, czyli "Efektu Motyla".

Tytuł i opis zapowiadały świetny odcinek i tak też się stało. Na początku fajny program w TV i zabawna pomyłka z nazwiskiem posła, kapitalnie to wymyśliłeś. Później odstępstwo od normy, czyli zamknięte drzwi na plus. "Pod moim kiblem stęka?" - ten tekst mnie rozwalił :mrgreen:. Genialna scena z Ferdkiem, Paździochem i Boczkiem pod kiblem, język bohaterów realistyczny, a niektóre teksty to po prostu majstersztyk. Rozmowa Ferdka z Paździochem klasycznie udana. Najlepsze jednak okazało się przeniesienie akcji do lat 80, czyli Ferdek miły dla Boczka (oczywiście nie bez powodu) i Paździoch komunista. Naprawdę udało Ci się odwzorować klimat, przez co retrospekcja była wiarygodna i co najważniejsze nie brakowało humoru. Zakończenie również bardzo dobre. Jeśli chodzi o minusy to w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Możliwe, że to najlepszy Twój scenariusz, tylko tak dalej, bo widać, że się w to angażujesz i robisz świetną robotę.


10/10 i tyle na ten temat :mrgreen:
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-08-05, 12:48

Dziękuję za ocenę.
Jest mi niezmiernie miło, że Ci się podobało. :P

To takie miłe że poświęcacie czas na moje scenariusze. (miło też, że z tego co widzę to poświęcacie a nie marnujecie. :lol: )

Fajnie, bardzo się cieszę że będziesz chciał przeczytać inne moje scenariusze jak będziesz miał czas. ;).
Polecam czytać "od tyłu" w sensie, że od najnowszego do starszych :P Pierwsze faktycznie można o kant dupy potłuc za przeproszeniem :Lol:
Z ostatnich to podobno tylko "Mowatrawa" czyli poprzedni wyszedł trochę gorzej.

Jeszcze raz dziękuję. ! ;)
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
gafik3
USER MIESIĄCA
USER MIESIĄCA
Posty: 3213
Rejestracja: 2011-02-21, 00:43
Lokalizacja: Ćwiartki 3/4

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: gafik3 » 2018-08-19, 18:36

I scena - śmieszny program w TV. Fajne było to przekręcenie nazwiska przez redaktorkę. Dialog Halinki z Ferdkiem też jak najbardziej na plus.
II scena - rozmowa Ferdka z Boczkiem świetna! Najlepszy tekst to: "[ FERDEK: ] jaki efekt motyla Panie, co Pan żeś jeszcze motyla zeżarł ?". Mistrzostwo świata!
III scena - typowa rozmowa Ferdka z Paździochem przy wódce. Filozofowanie Paździocha i nic nie rozumiejący Ferdek. Wyszło to naprawdę fajnie.
IV scena- scena łóżkowa bardzo fajna. Ferdek tłumaczący Halince dlaczego nie ma pracy i teks: "Że to kurde przez tego zarobaczonego grzyba Paździocha kolejna rzecz w życiu mi nie wyszła !" :mrgreen:
V scena - rozmowa Ferdka z Boczkiem pod kiblem fajna. Nadanie dziecku imię Arnold, a następnie Boczek też śmieszne. Jednak jak dla mnie za dużo polityki, której nie lubię, a rozmowa z Paździochem nie zbyt śmieszna :/
VI - znowu fajny program w TV. Świetna rozmowa Ferdka z Halinką i najlepszy dialog z tej sceny:
"[ FERDEK: ] Heh Halincia jak ta twoja Grażyna zobaczy to jej oko zbieleje, o ! Cyca Halincia zawołaj
[ HALINA: ] Ani mi się waż Ferdek ! Trzy godziny go usypiałam, nie chciał mi się od piersi oderwać. Drugi pijak rośnie Ferdek.
[ FERDEK: ] Jaki pijak, Halincia a gdzie ten pierwszy niby jest"
Nazwa wina "Słodki Full" majstersztyk! :D Nawiązanie do operacji plastycznych Ibisza świetne! Podobało mi się też to, że Halinka chciała, aby Ferdek zapuścił wąsy, a w czasie rzeczywistym niejednokrotnie się go czepiała, że ma ohydne wąsiska :D
VII - nudna scena z Paździochem. Na plus tekst Ferdka: "[ FERDEK: ] Paszoł won komunistyczna świnio jedna !"
VIII - Menda Paździcoh! "[ FERDEK: ] A no Panie, to w takim razie ja bym panu chyba tylko powiesić sie proponował, a najlepiej gdzieś w lesie, bo jak tutaj się Pan powiesisz to wie Pan to słaby budynek jest jak Pan sufit urwisz to my będziemy bulić." :lol: Nazwiska Sobiszów i Yoki na tabliczce "Tych klientów nie obsługujemy" Bomba! Zakończenie też na plus! :P
Daje 8/10 - za dużo polityki i momentami trochę nudy :P
Widzę, że to najniższa ocena z pośród wszystkich, bo pan same 10/10 masz :P
W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem :-P
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-08-19, 19:08

gafik3 pisze:
2018-08-19, 18:36
Widzę, że to najniższa ocena z pośród wszystkich, bo pan same 10/10 masz :P
Nom :-P Ale i tak dzięki jeszcze raz za opinię ;-) .

Polityki chyba nie było aż tak dużo, ale faktycznie zawsze trochę wtrącam, chyba tylko w "Listach" nie dałem ani jednego tekstu politycznego. W następnym moim scenariuszu "Rewanże" też na 100% nie będzie polityki ;-)
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
gafik3
USER MIESIĄCA
USER MIESIĄCA
Posty: 3213
Rejestracja: 2011-02-21, 00:43
Lokalizacja: Ćwiartki 3/4

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: gafik3 » 2018-08-19, 21:36

No to jak nie będzie to jak będzie super odcinek to może 10/10 bedzie ;)
3 razy "będzie" w jddnym zdaniu :P
Ale masz talent fajnie piszesz i ciekawie ;)
W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem :-P
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-08-23, 19:53

S02e12 (24) "REWANŻ"

OPIS: Boczek w wyniku wielu układów zostaje kierownikiem bazaru na którym pracuje Paździoch, Ferdek radzi mu żeby zwolnił Paździocha, ten tak robi. Bohaterowie nie wiedzą, że to prawdziwy szczyt góry lodowej ich problemów i perypetii.


Odcinek długi jak sam sk*rwesyn, tak tylko uczulam :-P

W rolach głównych:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys

Gościnnie:
Heinrich Von Wunderwaffel - Krzysztof Dracz
Inspektor Stefan Zakapior - Krzysztof Dracz
Hiroshima - jakiś chińczyk, wszystko jedno :-P


______________________________________________
SCENA I
PRZEDPOKÓJ - NOC
Rozlega się pukanie, a nawet równolegle rozlega się wszędy także wk*rwiony głos Ferdka

[ FERDEK ]: No idę kurde, czecia w nocy jest do cholery !

W drzwiach stoi ku waszemu zaskoczeniu Paździoch. Jest mocno pijany, widać, że jest nieco poirytowany, ale przez dużą ilość alkoholu we krwi, raczej bardziej zrezygnowany. Mimo to mówi dość energicznie i jest przyjaźnie nastawiony do Ferdka.

[ PAŹDZIOCH ]: Panie Ferdku, to ja
[ FERDEK ]: No niestety kurde widzę. Czego ?

Paździoch bez zastanowienia wyjmuje pół litra.

[ PAŹDZIOCH ]: Można ?

Ferdek dodaje stanowczo:


[ FERDEK ]: Panie Paździoch, jeżeli Pan myśli, że ja o tej porze chce się alkoholizować z kimś tak idiotycznym jak pan.. to dobrze pan myśli, zapraszam




______________________________________________
SCENA II
KUCHNIA - NOC
Typowa scena nocno-kuchenna.
Na stole dwa kieliszki, jedna 500-tka i słoik ogórków. Paździoch zachwyca się właśnie nad aromatem jednego z nich.


[ PAŹDZIOCH ]: Panie Ferdku, muszę Panu powiedzieć, że świetne ogórki, dawno tak wybornych kiszonych nie jadłem
[ FERDEK ]: No wiadomo Panie, w końcu to domowa robota
[ PAŹDZIOCH ]: No, Panie ja pamiętam jak z matką sam takie kisiłem, w kamionce, w taaakiej wielkiej, Panie Ferdku. Achh no to se ne vrati
[ FERDEK ]: No ta no kiedyś to było, znaczy w zasadzie nic nie było, ale było...
[ PAŹDZIOCH ]:... było lepiej

Dokończył Paździoch.

[ FERDEK ]: Tak, tak, tak panie Marianie zgadzam się w całej rozciągliwości. Moja żona, na ten przykład to teraz zarabia dwa tysiące, a kiedyś proszę pana to zarabiała dwadzieścia milionów, i to niby kiedyś była komuna ?
[ PAŹDZIOCH]: Nie, dzisiaj jest panie Ferdku komuna, zgadzam się z panem, a teraz to tylko ta korupcja, wyścigi szczurów i tak dalej
[ FERDEK ]: No
[ PAŹDZIOCH ]: Ale zaraz, tak jeszcze wracając do tych ogórków, to z tego co widziałem, tak jeszcze wczoraj, to w swojej szafce piwnicznej, w ogóle już nie masz Pan ogórków, yyy to znaczy...

Paździoch dopowiada od razu energicznie.

[ PAŹDZIOCH ]: ...Znaczy, oczywiście, wiem o tym przez całkowity przypadek
[ FERDEK ]: hah, Panie bo to nie moje są
[ PAŹDZIOCH ]: Tak ? A czyje ?
[ FERDEK ]: Panie ja to z piwnicy zapieprzyłem, to Boczka

Paździoch wypluwa momentalnie spożywane warzywo i wyciera język o koszulkę.

[ FERDEK ]: Nie no panie nie przesadzaj Pan, tez gnoja nie lubię, ale akurat ogórki to robi dobre, zresztą kradzionemu koniu się w zęby nie zagląda kurde
[ PAŹDZIOCH ]: Nie no Panie niech Pan nawet nie mówi nic o tym zasranym Boczku
[ FERDEK ]: Ta ? A co on znowu tragicznego zmajstrował ?
[ PAŹDZIOCH ]: Panie powiem panu, tylko mi pan najpierw nalej bo mnie rozniesie zaraz karwasz twarz !
[ FERDEK ]: A oczywiście, oczywiście, nalewać to ja zawsze z przyjemnością mogę

Ferdek nalewa do obu kieliszków, wznosi toast


[ FERDEK ]: No, to Panie: żyrafy wychodzą z szafy

Oboje się krzywią, Ferdek zakąsza ogórkiem, a Paździoch nie

[ FERDEK ]: Panie weź se Pan ogórem zakąś , bo to jakaś mocniejsza sprawa jest panu powiem
[ PAŹDZIOCH ]: Niee w życiu, Panie Ferdku, nie tym badziewiem od Boczka
[ FERDEK ]: Nie to nie. No to mów pan, bo ja nie mam całej nocy na pana. W zasadzie to umowa jest taka, że dopóki jest wódka, to pana słucham.
[ PAŹDZIOCH ]: No dobrze, to zaczęło to się miesiąc temu yyy bo pan ogólnie wiesz, gdzie teraz pracuje Boczek ?

[ FERDEK ]: No szczerze, to wie Pan Panie Paździoch, ja to mu tylko raczej tak na podwórku "Dzień dobry" powiem, albo pod kiblem prawda yyy na przykład: "wypierdzielaj stąd" albo tak wie pan, tak po prostu "ty erosomański grubasie" no wie pan to kurde niski poziom człowieka jest jak dla mnie, najniższy, zero można by rzec. Więc ja tam nie wiem za bardzo z nim nie gadam prawda, a co ? To on już nie rzeźnik kurde ?
[ PAŹDZIOCH ]: Ach, rześnik, rzeźnik, Panie Ferdku. On... dokładnie miesiąc temu zatrudnił się na bazarze... na moim bazarze, znaczy na tym na którym pracuję rzecz jasna.
[ FERDEK ]: No nie pierdziel pan

Ferdek się śmieje

[ FERDEK ]: Hahaha, druga menda bazarowa kurde. A on jako co tam jest ?
[ PAŹDZIOCH ]: No, ma szczękę na przeciwko wejścia, handluje głównie wyrobami mięsnym, no wie pan jakaś wędlina, schab, boczek
[ FERDEK ]: Hahaha Boczek. Nie, no ale to to tak pana wkurzyło ?
[ PAŹDZIOCH ]: Oj nie panie, jest znacznie gorzej. Przyznam się panu, że korzystam z tego, że mam szczękę obok tej budki takiej w której siedzi nasz kierownik: Heinrich Von Wunderwaffel
[ FERDEK ]: To ten taki co jak ten Dracz z telewizji wygląda ?
[ PAŹDZIOCH ]: Yyy jaki Dracz ?
[ FERDEK ]: No, nie ważne, mów pan o co się rozchodzi, bo ja nie mam całej nocy na pana
[ PAŹDZIOCH ]: No tak, no to mówię, że korzystam z tego i nie raz przysłuchuję się jego rozmowom, tak z nudów wie pan. I od miesiąca jego najczęstszym gościem jest Boczek.
[ FERDEK ]: Haha, a co opierdziel świnia jedna złodziejska dostaje od Wafela, co ?
[ PAŹDZIOCH ]: A, panie, chciałbym żeby tak było. Za każdym razem Boczek przychodzi do niego z kwiatami, z goździkami konkretnie, czasem jeszcze jakaś reklamóweczka z drogą wędliną, za darmo dojdzie. I oczywiście:

Paździoch zaczyna naśladować głos Boczka


[ PAŹDZIOCH ]: "Kochany panie kierowniku w mordę jeża to, w mordę jeża tamto"
[ FERDEK ]: No patrz pan, a to świnia wazeliniarska jedna
[ PAŹDZIOCH ]: Ha panie a to jeszcze nie wszystko, grubas jeden ostatnio mu nogi mył, raz widziałem jak Kwaśniewską jechałem jak ten grubas normalnie jego teściową na wózku ciągnie wzdłuż chodnika.
[ FERDEK ]: Nie no panie, to juz jest poniżej wszelkiego poziomu krytyki kurde, nawet ja SWOJEJ teściowej nie ciągne na spacery
[ PAŹDZIOCH ]: No właśnie ta świnia, coś kombinuje, tylko karwasz twarz nie wiem co. Wczoraj na przykład to mu mówił, że "o panie kierowniczku kochany pan to się marnuje na tym bazarze, pan to jakimś papieżem powinien zostać, w mordę jeża albo prezydentem.
[ FERDEK ]: No nie, no panie nawet mnie pan nie denerwuj, papieżem ?
[ PAŹDZIOCH ]: No dokładnie, panie Ferdku, ale to jeszcze nic. Od miesiąca on całym bazarem trzęsie, ostatnio musiałem w trakcie pracy wyjść z mojej szczęki, bo akurat ktoś zaparkował takim samym wartburgiem jak mój na parkingu, a mi ktoś urwał jedno lusterko, no to myślę sobie to ja też komuś urwę, jak to ten sam model, to wiadomo że będzie pasować
[ FERDEK ]: No ta no logiczne
[ PAŹDZIOCH]: No, a ten pornograficzny świniak już na paluszkach do kierownika i oczywiście naskarżył. I tak każdemu, a ten zasrany Wunderwaffel to tylko "Marian robisz to źle, bierz przykład z Pana Arnolda", całym bazar trzyma w garści.
[ FERDEK ]: Wie pan co ja panu powiem, że ja całe życie uważałem, że ten Boczek to dno społeczne
[ PAŹDZIOCH ]: No
[ FERDEK ]: Ale teraz proszę pana uważam, że nazywając go tak, obrażam wszystkie dna społeczne. Bo to jest po prostu kurde dno dna proszę pana
[ PAŹDZIOCH ]: No dokładnie sąsiedzie
[ FERDEK ]: I ja panu powiem, że jak ja tylko gdzieś spotkam tego Boczka, to mu takiego, o takiego kopa w dupę zasadzę !


______________________________________________
SCENA III
PRZEDPOKÓJ - DZIEŃ
Znowu rozlega się pukanie, tym razem jednak Ferdek ma gościa w dzień.

[ FERDEK ]: Kurde no spokojnie, nie pali się, przecież się nie rozerwię

Ferdek otwiera, w drzwiach stoi Boczek w garniturze, w reku trzyma setkę wódki

[ BOCZEK ]: Dzie...
[ FERDEK ]: Czego ?
[ BOCZEK ]: Panie bo wódkia mi się do ręki przykleiła i nie mam z kim jej wypić
[ FERDEK ]: No ciekawe, bardzo ciekawe panie, a co pan żeś się w ogóle przystroił tak jak Tadzik Norek na otwarcie kanała ?
[ BOCZEK ]: haha, panie to pogadaj pan ze mną, przy...

Boczek wyjmuje drugą setkę

[ BOCZEK ]: ...małym co nie co
[ FERDEK ]: No właśnie, panie cosik małe to co nieco
[ BOCZEK ]: Jak małe, to możemy trochę powiększyć

Boczek kładzie jedną setkę na podłodze i wyjmuje z reklamówki pół litra

[ FERDEK ]: No, przyznaje teraz ilość alkoholu jest odpowiednia, prawda. Ale !..... Jeżeli pan myślisz, że ja napiję się z kimś kto jest tak wredną świnią wazeliniarską i która tak skrzywdziła mi sąsiada.... to dobrze pan myśli, zapraszam kurde zapraszam


______________________________________________
SCENA IV
KUCHNIA - DZIEŃ
Ferdek i Boczek siedzą przy stole w kuchni, na stole dwa kieliszki, ten sam słoik ogórków, dwie setki i pół-litra. Boczek delektuje się właśnie jednym z ogórków ze słoika.

[ BOCZEK ]: Mmm. Panie toż to ambrozja jest, w morde jeża !
[ FERDEK ]: A no ta panie, bo to prawdziwe, domowe takie
[ BOCZEK ]: No, panie ja takie same se robię, też tyle kopera dodaje. Tylko mi ktoś zapieprzył ostatni słoik z piwnicy...
[ FERDEK ]: No tak panie, ja słyszałem że to ten złodziej Paździoch
[ BOCZEK ]: A to świnia jedna ! Nie gadaj pan
[ FERDEK ]: No, ale na prawdę, mówił że to za to że pan całym bazarem trzęsiesz, no świnia panie mściwa jedna
[ BOCZEK ]: A właśnie panie Ferdku, już pamiętam, co miałem panu powiedzieć !
[ FERDEK ]: No dobre, to zaraz tylko się napijemy, bo wie pan my tu pierdu pierdu, a tu procenty sobie uciekają do ciepłych krajów

Ferdek rozlewa trunek do kieliszków. Wznosi toast.

[ FERDEK ]: No, to wpadła Krysia do betoniarki

Sąsiedzi się krzywią. Oboje zagryzają ogórkami

[ BOCZEK ]: No, bo pan se tak pijesz, a pan nawet nie wiesz z kim se pan tak pijesz
[ FERDEK ]: No jak z kim, no z panem, z normalnym pospolitym Arnoldem Boczkiem, przecież nie z Barbarą streisand
[ BOCZEK ]: No właśnie panie wcale nie z takim normalnym
[ FERDEK ]: A jakim ? Nienormarnym ?
[ BOCZEK ]: Z Arnoldem Boczkiem - kierownikiem panie !

Ferdek pluje spożywanym ogórkiem, z zaskoczenia

[ FERDEK ]: Jak ? Że niby gdzie ?
[ BOCZEK ]: Na bazarze, a ! bo pan przecież nic nie wiesz...
[ FERDEK ]: Wiem wiem panie, mów pan o co się rozchodzi
[ BOCZEK ]: A no bo wie pan poprzedni kierownik, Heinrich Von Wunderwaffel ten taki, wie pan co wygląda jak ten Dracz z telewizji
[ FERDEK ]: No wiem wiem panie, do rzeczy kurde, bo ja nie mam całego dnia na pana

Boczek mówi podekscytowany

[ BOCZEK ]: No to on se stwierdził, że zostanie albo papieżem, albo jakimś prezydentem i mi oddał tą posadę, mówiąc, że tylko ja się nadaję, w mordę jeża !

Ferdek śmieje się nieprzerwanie przez najbliższe parę sekund.

[ BOCZEK ]: Panie Ferdku, wszystko w porządku, w mordę jeża ?
[ FERDEK ]: Hah, panie w jak największym. Panie Boczku ja mam do pana wielką ogromną prośbę, żeby pan to dla mnie zrobił, jak już pan tym kierownikiem żeś jest.
[ BOCZEK ]: Że niby co zrobił ?
[ FERDEK ]: No ja chciałbym Panie Boczek żeby pan taką jedną, przyznaję nie miłą mi i dość wredną osobę zwolnił
[ BOCZEK ]: Że niby jaką ?

Ferdek szepcze coś Boczkowi na ucho.



______________________________________________
SCENA V
SYPIALNIA - NOC
Ferdek lezy na łóżku i czyta gazetę z nagłówkiem "Piękny gest terrorysty. Czy incydent ze spaloną stodołą to hołd dla piosenki Czesława Niemena ?" Pod tym sporym nagłówkiem, zdjęcie płonącej stodoły i parę Islamskich terrorystów.
Halina natomiast wstaje z toaletki, zdejmuje szlafrok i w piżamie kładzie się do łóżka.


[ HALINA ]: Ferdek
[ FERDEK ]: No ?
[ HALINA ]: Ale ty odłóż tą gazetę, bo ja sobie mogę mówić, a ty i tak nie będziesz słuchał

Ferdek poirytowany odkłada gazetę


[ FERDEK ]: Halina przecież wiesz, że i tak czy siak ciebie nie słucham.
[ HALINA ]: No no, bo rozmawiałam słuchaj z tym Boczkiem...
[ FERDEK ]: No ? I co ?
[ HALINA ]: No i się go pytałam czy jak już jest tym kierownikiem to czy by ci pracy nie załatwił
[ FERDEK ]: Nie no Halina, nie no kurde jak ty mogłaś się go o coś takiego pytać ?!
[ HALINA ]: Ale o co ci chodzi ?
[ FERDEK ]: No jak o co mi chodzi. No Halincia, no on ma wiesz swoje problemy, ma jakieś tam te swoje papierki, srerki, prawda. A ty mu jeszcze dupę zawracasz moją osobą.
[ HALINA ]: No, ale on powiedział, że właśnie mu się miejsce zwolniło.
[ FERDEK ]: Tak ? o kurde !

Ferdek się śmieje


[ FERDEK ]: ... kurde czyli jednak się udało...
[ HALINA ]: Co się udało ? I z czego ty tak rechoczesz, bo ja nie rozumiem
[ FERDEK ]: Nie nic nic Halincia, nic.
[ HALINA ]: No, to co ty na to ?
[ FERDEK ]: Że niby na co ?
[ HALINA ]: No żeby cię zatrudnił na tym baza...
[ FERDEK ]: Nie no kurde Halinki, nawet mnie nie obrażaj, przecież to obarcza w moją godność osobistą
[ HALINA ]: Jaką znowu godność Ferdek ?
[ FERDEK ]: Halincia nie dowcipkuj, dobre ? Jak w jaką kurde godność, no Halincia no ja nie będę gaciów brudnych sprzedawał nawiedzonym emerytom, kurde Halinka no ja jestem stworzony do wyższych celów
[ HALINA ]: A od kiedy grzanie fotela przed telewizorem jest wyższym celem ?
[ FERDEK ]: Oj Halincia, ty biedna dziewczyno, Pan Bóg mnie przeznaczył do ważnego celu tu na ziemi, o którym ty mały człowieczek jeszcze nie wiesz.
[ HALINA ]: No ciekawe niby po co
[ FERDEK ]: Halincia, po co to się nogi nocą

Słyszymy pukanie do drzwi

[ FERDEK ]: Kurde Halincia ktoś puka
[ HALINA ]: Może to Bóg, przyszedł wyjawić mi cel twojego istnienia
[ FERDEK ]: Oj Halincia, ty tylko dowcipkujesz i dowcipkujesz... to Paździoch pewnie

Ferdek powoli wstaje z łóżka i zakłada klapki. Ktoś dalej puka

[ HALINA ]: Ta, Paździoch, pewnie z butlą !
[ FERDEK ]: No Halincia no co zrobisz, taki kraj no, no idę kurde, czekać mi tu ! Halincia, laczka gdzieś zgubiłem

Ferdek szuka kapcia pod łóżkiem

[ HALINA ]: To idź boso do cholery, przecież ja muszę rano wstać, a i w ogóle jeżeli to faktycznie Paździoch, to proszę mi go natychmiast stąd wyrzucić !
[ FERDEK ]: Halincia ja bym chciał, ale nie mogię
[ HALINA ]: Owszem możesz, dość tego chlania dzień i noc, kiedy ty w ogóle trzeźwiejesz ?!
[ FERDEK ]: O Halincia jest skubaniec

Ferdek zakłada kapcia i idzie do przedpokoju

[ FERDEK ]: No idę kurde, noc jest kurde, co jest kurde i ten tego, o

Ferdek robi zaskoczoną minę, w drzwiach stoi nie Paździoch, a nawet nie Boczek, tylko Helena.

[ FERDEK ]: O Pani Paździochowo dzień dobry, a co panią sprowadza w moje skromnę kurde progi ?
[ HELENA ]: A Panie Ferdku, bo przyszłam po żelazko
[ FERDEK ]: Aaaa żelazko.... yyy żelazko ?
[ HELENA ]: No żelazko pożyczyć
[ FERDEK ]: Nie no to jak pożyczyć, to nie mam i nie dam, a nawet jakbym miał to bym też nie dał, skoro bym sam miał. A poza tym to trochę kurde nie za późno na prasowanie ?
[ HELENA ]: Nie, nie Panie Ferdku, pan mnie źle zrozumiał, to nie do prasowania
[ FERDEK ]: Ahaaa... a ale, że niby do czego ?
[ HELENA ]: A do wieszania, Marian chce się powieśić
[ FERDEK ]: A to trzeba było tak od razu, proszę, proszę poczekać.

Ferdek idzie do salonu, Paździochowa się niecierpliwi, Ferdek wraca po chwili z żelazkiem

[ HELENA ]: O, dziękuję panie Ferdku
[ FERDEK ]: A to nic, wie pani... tylko to do zwrotu !
[ HELENA ]: Nie no jak do zwrotu, jak...
[ FERDEK ]: No dobre no wystarczy pół litra, a a prosze mi jeszcze powiedzieć. Co temu staremu debilowi odbiło z tym wieszaniem, a no i oczywiście, dlaczego tak późno
[ HELENA ]: A Panie Ferdku, szkoda gadać, wszystko przez Boczka, kierownik zasrany jeden zwolnił Mariana....

Ferdek wybucha śmiechem

[ HELENA ]: Panie Ferdku, wszystko w porządku ?
[ FERDEK ]: Tak tak, Pani Paździochowo, aha i jakbym miał się w czymś przydać, to mnie prosze nie wołać, bo ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego
[ HELENA ]: A w zasadzie... w zasadzie to wie pan co ?

Ferdek dalej lekko się śmiejąc odpowiada pytaniem:

[ FERDEK ]: No, no co ?
[ HELENA ]: Jest taka sprawa, tylko to na taki bardziej neutralny teren
[ FERDEK ]: A to Pani Paździochowo, to ja znam takie bardzo ustronne miejsce, proszę, proszę za mną kurde


______________________________________________
SCENA VI
KORYTARZ - NOC
Ferdek prowadzi Paździochową w stronę kibla.

[ FERDEK ]: O tędy proszę
[ HELENA ]: Zara Panie to pan mówiąc o ustronnym miejscu to miałeś kibel na myśli ?
[ FERDEK ]: No, a niby co kurde
[ HELENA ]: Gówno, wszyscy jesteście tacy sami, ehh no dobra właź pan

Ferdek z Heleną wchodzą do toalety.
Helena mówi bardzo cichym głosem


[ HELENA ]: Panie Ferdku, to jest taka bardzo delikatna sprawa
[ FERDEK ]: A przepraszam, jak bardzo delikantna ?
[ HELENA ]: Bardzo, chodzi o mojego męża
[ FERDEK ]: O Jezu...
[ HELENA ]: Ale panie, poczkej pan, w grę wchodzą niemałe pieniądze
[ FERDEK ]: A to przepraszam, to proszę mówić
[ HELENA ]: Panie Ferdku, bo ja bym mu nie pozwoliła na to samobójstwo tak normalnie, no wie pan jednak zawsze mam się na kim wyżyć, no i zawsze to dwa tysiące miesięcznie więcej w kieszeni.... Ale chodzi o to, że wiem, że Marian zaczął spisywać testament, a z kolei wczoraj wypłacił z bankomatu...

Helena mówi Ferdkowi kwotę na ucho.
Ferdkowi, włosy stają dęba, dosłownie.


[ FERDEK ]: O, o, o kurde. A a a skąd państwo tyle mają ?
[ HELENA (Poirytowana, mówi szybko) ]: A gówno to pana obchodzi !
[ FERDEK ]: No dobre no, no ale co ja mam z tym wspólnego ?
[ HELENA ]: No bo przecież ja nie wiem komu on chce te pieniądze zapisać w testamencie, jak mi: to niech zdycha dziad w konwulsjach, a jak nie mi: to sama mu te konwulsję zafunduję, dopóki nie zmieni testamentu !
[ FERDEK ]: No dobre kurde, ale co ja dalej kurde nie rozumie co mam z tym wspólnego
[ HELENA ]: Panie Ferdku, bo mój mąż to wie pan co najwyżej do mnie powie, że jestem "głupia małpa"...

Ferdek się cieszy


[ FERDEK ]: Ta
[ HELENA ]: Albo "wredna flądra"
[ FERDEK ]: No tak tak
[ HELENA ]: O, albo "Stara wyliniała szczurzyca"
[ FERDEK ]: No, albo ja jeszcze słyszałem kiedyś o pani yy o o takie yy....

Ferdek próbuje sobie przypomnieć

[ FERDEK ]: O! "Stara gruba rura"
[ HELENA ]: O, a tego to ja nie słyszałam
[ FERDEK ]: A widzi pani
[ HELENA ]: No właśnie, sam pan widzi, a do pana to zawsze coś miłego powie
[ FERDEK ]: Nie no....
[ HELENA ]: ....Wódeczki się napije
[ FERDEK ]: A to tak, to tak to muszę przyznać
[ HELENA ]: Więc jakby mógł pan z nim, tak delikatnie porozmawiać i tak delikatnie go zapytać, komu on chce zapisać tę niebagatelną prawda sumę, to wie pan....
[ FERDEK ]: No dobre, ale to nie sa tanie rzeczy wie pani
pani Paździochowo

Helena zmienia wyraz twarzy, jest mniej przyjaźnie nastawiona, krzyżuje ręce.


[ HELENA ]: Ile ?
[ FERDEK ]: Pół
[ HELENA ]: Tysiąca ?
[ FERDEK ]: Nie, litra
[ HELENA ]: A to w porządku. Aha i niech pan nie wspomina mojemu mężowi nic o Boczku
[ FERDEK ]: Pani Paździochowo, ja nie mam w zwyczaju rozmawiać o tym złodzieju
[ HELENA ]: A właśnie i jeszcze a propos złodzieji, czyli mojego męza, Panie Ferdku ja bardzo proszę żeby pan tak mówił, żeby on się nie domyślił, że to ja pana prosiłam
[ FERDEK ]: No tak, ale to to pani Helenko, kosztuje dodatkowo
[ HELENA ]: Do cholery, dobra ile tym razem ?
[ FERDEK ]: sto
[ HELENA ]: W sensie, że setkę ?
[ FERDEK ]: W sensie, że złotych
[ HELENA ]: Panie idź Pan, pan chyba jesteś nie normalny !
[ FERDEK ]: No, ale Pani paździochowo, chyba za coś muszę kupić alkohol, dla pana Mariana, bo wie pani to straszny alkoholik jest, z nim się nie da wogle bez wódki rozmawiać

Helena wydaje odgłos zdenerwowania w stylu "Yhhh!" i wyjmuje banknot pięćdziesięcio złotowy z kieszeni

[ HELENA ]: Masz pan te swoje zasrane PIĘĆDZIESIĄT złotych i ani grosza więcej ! Ale jak się pan do jutra się nie dowiesz to mi pan masz oddać, i ostrzegam: z zaliczką !
[ FERDEK ]: Pani Paździochowa, wszystko będzie tip hop,, kurde !

oboje wychodzą z kibla.
Kiedy wychodzą na korytarz, ze swoich mieszkań wychodzą kolejno Halina i Paździoch. Paździoch ma na szyi urwaną pętlę sznurka.

[ HALINA ]: Ferdek ! Gdzie ty się szlajasz po nocy, i co ty robiłeś z Panią Heleną w kiblu ?
[ PAŹDZIOCH ]: Helena, jak mnie zdradzasz z kimś takim jak Kiepski, to ja ci ręczę że tym bardziej się zabiję !
[ HELENA ]: Marian, nie pierdziel, bo ci pikawa siądzię, a do pewnego czasu mi jeszcze będziesz potrzebny, won do siebie kartofle obierać !
[ PAŹDZIOCH]: Nie no, ja nie wytrzymam...
[ HALINA ]: Panie Paździoch, wszystko w porządku ? Co pan taki bez życia ?
[ HELENA ]: Pani Halinko jeszcze nie bez życia, ale już blisko !

Helena się śmieje. Halina kręci głową i wraca do sypialni, a Paździoch wraca do mieszkania, Helena zwraca się do Ferdka.

[ HELENA ]: No i ani słowa o naszej rozmowie ! I nie upij go pan za bardzo, bo jeszcze dziadyga odzyska chęć do życia !
[ FERDEK ]: Pani Paździochowo, ja alkoholu nie lubię, i na pewno nikogo nie będę upijał, dobranoc


______________________________________________
SCENA VII
SALON - DZIEŃ
Halina ceruje skarpetki, jest nadąsana, zza zamkniętych drzwi w kuchni słyszymy Paździocha i Ferdka śpiewającego:

Jeszcze po kropelce
Jeszcze po kropelce
Póóóóóki wódka
jest w butelce
Pijmy do wieczora
Pijmy do wieczora
I śpiewajmy sto lat sto lat

Do salonu wchodzi Helena.


[ HELENA ]: O, dzień dobry pani Halinko, nie widziała pani mojego mężą ?
[ HALINA ]: Widziałam pani Helenko, mój jełop właśnie się zabarykadował z nim w kuchni i go upija do nieprzytomności wódką, piją tak od czwartej rano
[ HELENA ]: No nie no. A to świnia jedna...
[ HALINA ]: Słucham ?
[ HELENA ]: A nie nic, nic to ja przyjdę później, do widzenia !

Helena wychodzi



______________________________________________
SCENA VIII
KUCHNIA- DZIEŃ
Przenosimy się do kuchni, sąsiedzi przestali już śpiewać, są zupełnie pijani, mówią dość niewyraźnie i zioną alkoholem :-P
Na stole leży potłuczony słoik z ogórkami, parę pustych flaszek i sporo pustych puszek
[/b

[ FERDEK ]: panie Paździochu, ja panu powiem, że ten Boczek, za to co panu zrobił to powinien zgnić w pierdlu
[ PAŹDZIOCH]: Oczywiście, że tak panie Ferdku, trudno mi się z panem nie zgodzić. Panie, trzydzieści lat tam pracowałem i co ? I to tyle, przez takiego jednego grubasa pronograficznego ? To niech się nie dziwią, że chcę ze sobą skończyć
[ FERDEK ]: A no właśnie, panie Marianie, bo bym zapomniał. Ja oczywiście nie oddalam pana od samobójczej prawa wizji, ale mógłby pan z tym trochę poczekać, dopóki pan nie dokończy niektórych spraw, prawda
[ PAŹDZIOCH]: Ale jakich spraw, co pan ma na myśli ?
[ FERDEK ]: No cóż panie Marianie, nie będę obwiniał w bawełnę, jest pewna osoba która zleciła mi śledztwo żebym się dowiedział komu pan chcesz zapisać tyle tych euro, w testamencie i jeszcze ta osoba mnie prosiła żebym nie zdradzał, że to pana zona Helena
[ PAŹDZIOCH]: Panie Ferdku, czy pan jesteś na prawdę tak naiwny żeby myśleć, że ja, dam cokolwiek tej złej kobiecie w spadku ?
[ FERDEK ]: To znaczy, no wie pan, mnie od początku wydawała się ta sprawa śmierdząca, ale wie pan no jak wódkię proponują to grzech odmówić. A przepraszam, jak mógłbym się pana zapytać, kurde no to po co panu taka kasiora, co pan chcesz ze tym zrobić ?
[ PAŹDZIOCH]: Panie Ferdku, bardzo przepraszam, że będę musiał pana rozczarować, ale nie mogę tego panu zdradzić, ale mogę panu powiedzieć, że na pewno nie zapisuję tego swojej żonie
[ FERDEK ]: Dobre to ja proponuję po lampce wódki
[ PAŹDZIOCH]: Bardzo proszę

Ferdek nalewa do obu kieliszków. Wznosi toast.

[ FERDEK ]: No, to panie Paździoch: Zupa z trupa !

Oboje się krzywią, Paździoch po chwili łapie za całą butelkę pół-litrówki, jest ona w połowie pełna (Lub w połowie pusta)

[ PAŹDZIOCH]: Wie pan co, panie Ferdku ? Mam w dupie to wszystko !

Paździoch dopija do końca pozostałość butelki.

[ FERDEK ]: Zara panie, pan jesteś normarny czy nie normarny ?

Paździoch krzywi się wręcz teatralnie i jest już zupełnie pijany

[ PAŹDZIOCH]: Panie Ferdku, powiem więcej, ja jeszcze nigdy nie byłem normalniejszy, pan swoją wódką otworzyłeś mi oczy, życie jest piękne !
[ FERDEK ]: Nie, nie panie, panie życie jest okrutne, paskudne !
[ PAŹDZIOCH]: Nieprawda !
[ FERDEK ]: Panie, a co z testamentem, panie co ze spadkiem ?!
[ PAŹDZIOCH]: Wie pan co, moge testament sporządzić, ale nawet nie licz pan na moje samobójstwo

Ferdek nalewa sobie samemu do kieliszka i wypija

[ PAŹDZIOCH]: Panie Ferdku, ale za to ja miałbym do pana taką małą prośbę
[ FERDEK ]: No ?
[ PAŹDZIOCH]: Wie pan, tak jak mi pan mówiłeś o tym, że pana żona rozmawiała z Boczkiem w sprawie pracy
[ FERDEK ]: No, ale że niby co ?
[ PAŹDZIOCH]: Chciałbym żeby pan zatrudnił się na bazarz....
[ FERDEK ]: O nie, panie, o nie ! Panie pan mnie teraz normarnie kurde obraża mnie i moją godność osobistą !
[ PAŹDZIOCH]: Nie no panie, jaką niby godność osobistą ?
[ FERDEK ]: Ale....
[ PAŹDZIOCH]: Ale panie, przecież czy ja powiedziałem, że za darmo ?
[ FERDEK ]: O, no dobre, a niby za co ?
[ PAŹDZIOCH]: Za skrzynkę
[ FERDEK ]: Czego ?
[ PAŹDZIOCH]: Wódki, rzecz jasna

Ferdek zmienia nastawienie

[ FERDEK ]: A to panie Marianie, coraz cieplej, coraz cieplej, widzę że jest Pan bardzo zdesperiowany, więc proszę, o co chodzi, proszę, słucham
[ PAŹDZIOCH]: No więc chciałbym żeby pan zatrudnił się u Boczka i coś dla mnie zrobił. Niech pan posłucha...


______________________________________________
SCENA IX
NOC - SYPIALNIA


Ferdek ma na głowie kompres i leży na łóżku, z kacem. Halina zdejmuje szlafrok i kładzie się właśnie do łóżka

[ HALINA ]: Wiesz co Ferdek, ty się ciesz, że ci się udało tego Paździocha rozweselić, bo inaczej to bym cię nawet do domu nie wpuściła. Dobrze, że mu przeszła ta depresja
[ FERDEK ]: No ta no Halincia, taki miałem zamiar
[ HALINA ]: Już nawet wybaczam ci tą wódkę, ale wiesz co ?
[ FERDEK ]: No, co ?
[ HALINA ]: Ja ci powiem, że ten Boczek to jest skończona świnia
[ FERDEK ]: No ta no Halincia, trudno się z tobą nie zgodzić, i cham na dodatek jeszcze.
[ HALINA ]: No daj spokój, jak można własnego sąsiada zwolnić
[ FERDEK ]: No tak, ale Halincia, wiesz Paździoch to też święta teresa ze kalkuty to nie jest
[ HALINA ]: Nie no oczywiście, ale to zwykłe świństwo i jak ja spotkam tego grubasa pornograficznego, to ja nie wiem co mu zrobię własnoręcznie, nie wiem chyba cię normalnie po proszę żebyś ty mu zasadził kopa w dupę, Ferdek !
[ FERDEK ]: Nie zagalopowywuj się Halina i go zrozum kurde, no przecież taki Paździoch to na pewno kradł asertywment bazarowy prawda, zresztą jak mu zasadzę kopa w dupę to mnie nie zatrudni
[ HALINA ]: Niby gdzie ?
[ FERDEK ]: No na bazarze, no a niby gdzie kurde
[ HALINA ]: Ferdek oszalałeś ?
[ FERDEK ]: Że niby dlaczego
[ HALINA ]: No jak dlaczego Ferdek, nie pozwolę ci pracować u kogoś kto robi takie złe rzeczy !
[ FERDEK ]: Halincia, no ja ciebie kurde nie rozumię, nie chcę mieć pracy to się czepiasz, chcę mieć pracę to tez się kurde czepiasz, ciąglę się czepiasz. Halincia, jesteś czepliwa jak tramwaj względem trakcji.
[ HALINA ]: Tak ? To prosze bardzo, ale sam sobie z nim rozmawiaj, bo ja nie chcę miec z nim nic wspólnego
[ FERDEK ]: A żebyś se Halinka wiedziała, a żebyś se kurde wiedziała.


______________________________________________
SCENA X
KUCHNIA- DZIEŃ


Ferdek siedzi obrażony na krześle przy stole i ma skrzyżowane ręce, przy lodówce stoi Boczek i wyjmuje kolejno coraz to smaczniejsze rzeczy

[ BOCZEK ]: O, Panie Ferdku i kurkiewy moje ulubiene !

Boczek wyjmuje słoik z lodówki i wsadza do reklamówki, potem wkłada jeszcze talerz wędlin i wyjmuje garnek, kładzie go na stole, i patrzy co jest w środku

[ BOCZEK ]: O Panie Ferdku ! Toż to najprawdziwszy gulasz
[ FERDEK ]: A jaki ma być kurde, panie no nieprawdziwy ?!
[ BOCZEK ]: Panie, ale jak pan se jest dla mnie nie miły, to ja pana nie przyjmię do swojej firmy, w mordę jeża !
[ FERDEK ]: Panie jakiej kurde firmy, jak to zwykły bazar jest.
[ BOCZEK ]: O ! lody o smaku tej stricitilli ! To mój ulubieny smak jest.
[ FERDEK ]: A to to se pan bierz, to Halina nakupywała tego gówna i tylko jej to w biedra idzie
[ BOCZEK ]: O i fasola po brytońsku, w mordę jeża ! Moja ulubiena, wie Pan ?
[ FERDEK ]: Panie może już kurde wystarczy, co ?
[ BOCZEK ]: Panie Ferdku, jak mi pan żałujesz, to ja mogę pana nie przyjmować, ja przypominam, że z pana wykształceniem ja nie mam pracy dla pana
[ FERDEK ]: No dobre kurde, to weź pan jeszcze tej słoniny bo to przeterminowane jest i już kurde starczy
[ BOCZEK ]: O ! faktycznie, słoniny pan masz jeszcze, to ja bierę, a ten pasztet to jakies takie zielone ma na grzbiecie, to chyba grzyb jest
[ FERDEK ]: Panie pan sam jesteś grzyb ! Wie pan ?

Boczek zamyka lodówkę i podnosi reklamówkę z jedzeniem

[ BOCZEK ]: Panie Ferdku, stwierdzam, że pana referencję są odpowiednie i przyjmuję pana na okres podróbny
[ FERDEK ]: I gitara.


______________________________________________
SCENA XI
SYPIALNIA - NA OKO WCZESNY RANEK, KOŁO GODZINY CZWARTEJ


Dzwoni budzik. Ferdek energicznie się budzi i wstaje, budzi też Halinkę

[ FERDEK ]: Halincia, wstawaj bo trzeba wstać żeby do roboty iść
[ HALINA ]: Ferdek, no ale ja bym normalnie wstawała za godzinę
[ FERDEK ]: Halincia, ale za godzinę to ja muszę być na bazarze

Halina kręci głową, wstaje z poirytowaniem, zakłada kapcie, wstaje, ziewa i idzie do przedpokoju, daje mu plecak stojący na taborecie. Zaczyna pokazywać co ma w plecaku, kiedy mówi to lekko ziewa.

[ HALINA ]: Masz, tu są chusteczki higieniczne, tu to masz dwa złote na bilet, tu masz śniadanie, a tu kiełbasę na obiad
[ FERDEK ]: Jak kiełbasę, Halincia !
[ HALINA ]: No co ? Wszystko z lodówki wyżarłeś, nawet ten spleśniały pasztet, co tak stary był, że jeszcze Wałęsę pamięta żarłoku jeden, to kiełbasa tylko została. Zrobię dzisiaj zakupy.
[ FERDEK ]: Halincia, ale mi nie o to chodzi, że kiełbasa, no Halincia, normany obiad składa się tak: z zupy, schabowego, ziemniaków i oczywiście wódki do zabicia smaku potraw
[ HALINA ]: Ani słowa o wódce Ferdek, jak ja usłysze od kogokolwiek że pijesz alkohol w pracy to nie wiem co ci zrobię, a poza tym nie zapomina jak ten cały Boczek traktuje pracowników
[ FERDEK ]: No niby jak ?
[ HALINA ]: No jak jak, a Paździoch ?
[ FERDEK ]: ha, Paździoch, Halincia, Paździoch. A co z niego za pracownik.
[ HALINA ]: Dobra, zapamiętałeś wszystko ?
[ FERDEK ]: No zapamiętałem kurde Halincia, co ty myślisz że ja mam pięć lat ?
[ HALINA ]: Mam nadzieję, że to było pytanie retoryczne
[ FERDEK ]: Nie dowcipkuj Halincia, nie dowcipkuj. No to "hej ho do pracy by się szło !"
[ HALINA ]: Ferdek, ty jakoś dziwnie się zachowujesz
[ FERDEK ]: Halincia, o co ci kurde chodzi ?
[ HALINA ]: No Ferdek ty nigdy taki wesoły nie byłeś jak szedłeś do pracy. Znaczy, w zasadzie to ty nigdy nie szedłeś do pracy.
[ FERDEK ]: I dlatego Halincia nigdy nie żem nie szedł wesoły. Halincia mam swoje powody
[ HALINA ]: Niby jakie ?
[ FERDEK ]: Halincia, bardzo ważne powody, no cześć Halincia

Ferdek daje jej buziaka w czoło.

[ FERDEK ]: Bo się spóźnię na tramwaja

Ferdek wychodzi i zostawia Halinę samą z podejrzliwą miną. Na korytarzu Ferdek spotyka Paździocha, wychodzi on właśnie z toalety.

KORYTARZ - DZIEŃ

[ PAŹDZIOCH ]: O, sąsiedzie kogo to moje oczy widzą, cóż to za ranny ptaszek wstał
[ FERDEK ]: Panie Paździoch, nie spoufalaj się pan kurde, dobre ?
[ PAŹDZIOCH ]: No to taką postawę rozumiem, skrzynka wódki już czeka na pana
[ FERDEK ]: Panie ciszej, kurde no ciszej !
[ PAŹDZIOCH ]: A, a dlaczego ?
[ FERDEK ]: Panie jakby się moja zona dowiedziała to daj pan spokój, aha i wie pan że podwyższyłem stawkę ?
[ PAŹDZIOCH ]: Słucham ? Nie no, ale dlaczego ja nic o tym nie wiem ?
[ FERDEK ]: Panie ja nie wiem dlaczego pan nic o tym nie wie, ale fakty są takie, że grubas prosze pana wyżarł mi tak: kiszkię mi wyżarł, słoniny, bekon, grzyby wszystkie panie wyżarł, nawet te ze słoików w piwnicy...
[ PAŹDZIOCH ]: No dobrze, dobrze, ile ?
[ FERDEK ]: Dwie... skrzynki
[ PAŹDZIOCH ]: Nie no panie, pan sobie chyba jaja ze mnie robi karwasz twarz ! Pan wiesz ile to jest pieniędzy ?
[ FERDEK ]: Panie Paździoch, chcesz pan żebym zniszczył grubasa ?
[ PAŹDZIOCH ]: No chcę, oczywiście że chcę !
[ FERDEK ]: No to panie, pan mi płaci a ja wymagam
[ PAŹDZIOCH ]: Karwasz twarz, dobra będzie skrzynka wódki i zgrzewka piwa, pasuje ?
[ FERDEK ]: Pasuje, i jeszcze grzybów tych swoich dobrych w occie mnie pan odstąp to wtedy proszę bardzo, bo moje to grubas zeżarł
[ PAŹDZIOCH ]: Co za naród, karwasz twarz ! Co za naród. Za komuny to by pana za jaja i na latarnię wzięli !

Paździoch wraca do mieszkania, trzaska drzwiami. Ferdek się śmieje, słyszymy wesołą muzyckę, Ferdek wychodzi na klatkę.


[ FERDEK ]: No i gitara !



CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM POŚCIE
Ostatnio zmieniony 2018-08-23, 20:18 przez Bździuch, łącznie zmieniany 5 razy.
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-08-23, 19:54

CIĄG DALSZY SCENARIUSZA "Rewanż":

Jak trafiłeś tu przez przypadek, to poprzedni post zawiera sceny 1-12 :-P



______________________________________________
SCENA XII
PIWNICA
Ferdek i Paździoch siedzą w piwnicy, na stoliku leży parę świeżo wywołanych zdjęć.

[ FERDEK ]: No i gdzie ten Pana kolega zasrany ?
[ PAŹDZIOCH ]: Spokojnie Panie Ferdku, zaraz będzie i i nie mów Pan o nim, że zasrany, a w ogóle to najlepiej nic pan nie mów
[ FERDEK ]: A bo niby co kurde ?

Do piwnicy wchodzi człowiek w garniturze. Gra go Dracz.

[ PAŹDZIOCH ]: O Stefan, jesteś wreszcie, co korki były ?
[ STEFAN ]: A daj spokój Marian.
[ PAŹDZIOCH ]: Panie Ferdku, przedstawiam Panu, Pan Stefan Zakapior
[ STEFAN ]: Bardzo mi miło. Inspektor Stefan Zakapior, Państwowa Inspekcja Pracy
[ FERDEK ]: Dzie... dzień dobry, Ferdek
[ PAŹDZIOCH]: No to Panie Ferdku, to pokazuj Pan

Ferdek bierze plik fotografii do ręki.
Każdą opisuje, a następnie daje do ręki inspektorowi, inspektor bacznie przygląda się każdej fotografii.


[ FERDEK ]: No to Panie Inspektorze Zakapiorze, to tak: na tej fotografii widzimy grubasa jak prawda kradnie bekon ze stoiska Pani Basi, o a tu widzimy jak opieprza Panią Basię, że zapieprzyła bekon, a tu widzimy jak grubas wpieprza ten bekon, prawda w miejscu pracy, i proszę tez zwrócić uwagę, że bekon ten prawda spożywa w towarzystwie wódki i innych napoji wyskakujących .
[ STEFAN ]: Aha, czyli to jest ten Boczek ?
[ PAŹDZIOCH ]: Tak, tak
[ STEFAN ]: Jakaś taka zakazana gęba, on to wygląda jakby we mięsie robił, a nie na bazarze
[ PAŹDZIOCH ]: No, a bo w ogóle to to jakiś oszust jest.

Ferdek daje kolejno parę fotografii inspektorowi.

[ PAŹDZIOCH ]: Panie Ferdku, a pokaż pan te z kibla
[ FERDEK ]: A tak tak, Panie Inspekcjo o tu tu proszę patrzeć, grubas prawda korzystał z kibla i rak nie umył.
[ STEFAN ]: W miejscu pracy !
[ FERDEK ]: No tak no, no skandal jak dla mnie, ja to bym takich do pierdla zamykał
[ STEFAN ]: No tak no. Dla takich to tylko eutanazja, albo do wora i do rzeki
[ PAŹDZIOCH ]: No dokładnie, albo za jaja i na latarnię !
[ FERDEK ]: Ale to zdjęcie proszę pana to najgorsze jest
[ STEFAN ]: Tak, a co tam jest ?
[ FERDEK ]: Prawda tu widzimy jak Boczek w pracy bawi się prawda aparatem do puszczania baniek mydlnych, który i tu trzeba zauważyć, podpieprzył dzieckowi jakiemuś który to właśnie sobie kupił u jednego Chińczyka
[ STEFAN ]: Nie no straszne, przecież to potwór nie człowiek. A nie macie zdjęcia jak kradnie tą zabawkę ?
[ PAŹDZIOCH ]: yyy, no Stefan no trochę wyobraźni no proszę cię
[ FERDEK ]: I tu ostatnio zdjęcie, tu prawda Boczek widzimy wychodzi z pracy, prawda o trzynastej, i ja przepraszam bardzo czy to jest normalne żeby on niby taki kierownik, a opuszcza swoich podopiecznych ? A gdyby tam ktoś coś okradł, no panie nawet we przyrodzie prawda, żaden ojciec gniazda ptasiego swego nie opuszcza
[ STEFAN ]: Ale to tak ciemno trochę, to nie wygląda mi na trzynastą
[ PAŹDZIOCH ]: Yyy nie nie, to trzynasta, tylko na burze się zapowiadało akurat wtedy i chmury zasłoniły
[ STEFAN ]: Ale wczoraj chyba nie było burzy
[ PAŹDZIOCH ]: Stefan, trochę wiesz, no trochę wyobraźni
[ STEFAN ]: A to wy... to znaczy pan tam pracuje, Panie Ferdku ? Bo widzę, że tu zdjęcia i z toalety dla personelu i z jego chyba biura
[ PAŹDZIOCH ]: tak, tak Ferdek jest człowiekiem pracy, zwłaszcza fizycznej

Ferdek czuje się zawstydzony

[ FERDEK ]: Nie no wie pan, no ja to w zasadzie... no nie no
[ STEFAN ]: Bardzo cenię u ludzi skromność, proszę pana. A pytam, bo na prawde jeżeli tak to współczuję, ja bym z grubasem nie wytrzymał. Podziwiam takich ludzi jak pan, panie Ferdku
[ PAŹDZIOCH ]: No dobra Stefan, no i jak ?
[ STEFAN ]: No nie wiem Marian, normalnie to bym wam zasadził kopów do dupy, ale w zaistniałej sytuacji, kiedy Marian jest moim przyjacielem to coś wymyślę
[ FERDEK ]: O, o kurde znaczy że to wszystko starczy ?
[ STEFAN]: No jasne, no i gitara !
[ FERDEK ]: Hah, i gitara, kurde !
[ STEFAN]: A Tobie towarzysz... znaczy tobie Ferdek, odwagi ! Odwagi.

Stefan wychodzi.

______________________________________________
SCENA XIII
KORYTARZ
Na korytarzu stoją krzesła, a na nich siedzą: Halina, Ferdek i Paździochowa.
Ferdek zwraca się do Paździochowej.


[ FERDEK ]: ....No Pani Paździochowo, jak nie pani to pewnie mnie zapisał te euro, no wie pani, darzy mnie zaufaniem większym po prostu
[ HELENA ]: Hah, dla pana, nie rozśmieszaj mnie pan. Jeszcze się pan zdziwi panie Ferdku, a panu to mógł co najwyżej puszkę piwa albo podnóżek pod nogi do siedzenia przed telewizorem w spadku zapisać.

Na korytarz wchodzi Paździoch z dużym zwitkiem papieru, który rozwija.

[ PAŹDZIOCH ]: Cisza ! Cisza ! Na wstępie, eh em, na wstępie chciałbym podziękować mojemu sąsiadowi, obecnemu tu Ferdynandowi Kiepskiemu, za przywrócenie mi chęci do życia...

Helena patrzy na Ferdka z pretensją.
Ferdek wstaje i klaszcze, ale kiedy widzi, że robi to tylko on, przestaje i siada. Helena zwraca się do niego po cichu.


[ HELENA ]: A właśnie, przypominam, że miałeś pan mi zapłacić i to z zaliczką !
[ PAŹDZIOCH ]: Cisza ! Cisza ! Helena, nie przeszkadzaj ! Przez trzydzieści lat mi przeszkadzasz, może chociaż w tak szczególnym dniu...
[ HELENA ]: Marian, nie pierdziel, dobrze ? Czytaj te pierdoły szybciej, bo mi zaraz "Barwy Nieszczęścia" się zaczynają na Tele-szmirze
[ PAŹDZIOCH ]: No dobrze, dobrze. A więc czytam:
Mojej Matce, nieobecnej tu Herdewildzie Kuperhauer-Paździoch chciałbym podarować mój album z wakacji z Wałbrzycha...
[ HELENA ]: Marian, czy możemy pominąć nieobecnych i przejść do sedna, czyli do mnie ?
[ PAŹDZIOCH ]: Dobrze, dobrze Helena, tylko przestań już mi tu pieprzyć i nie klekocz już tym swoim zakładem miedzi, który masz zamiast zębów, karwasz twarz ! Czytam !
Dla mojej niestety jeszcze żony, Heleny niestety Paździoch... Figa z makiem !

Paździoch pokazuje na owoc figi posypany makiem na talerzu, na stoliku obok Paździocha.

[ HELENA ]: Marian ! Co to ma znaczyć, gdzie moje pieniądze ?! A poza tym chyba wiesz, że jestem uczulona na mak ! Dostaje po nim biegunki
[ PAŹDZIOCH ]: I o to chodzi, o to chodzi Helena. Czytam dalej !
Mojemu sąsiadowi, Ferdynandowi Kiepskiemu...
[ FERDEK ]: O, to to do mnie, cicho cicho kurde
[ PAŹDZIOCH ]: ... ta oto obieraczka do warzyw...
[ FERDEK ]: Zara kurde ! Co to ma być ? A poza tym to moja obieraczka, jest przecież ! Sam, żeś pan pożyczył ją pan ode mnie w siedemdziesiątym-czwartym !
[ PAŹDZIOCH ]: No właśnie, i oddaję ją panu, mówiłem przecież, że oddam kiedy mi nie będzie już potrzebna. A przecież do grobu jej nie zabiorę.

Ferdek pokazuje Paździochowi gest Kozakiewicza.

[ FERDEK ]: O, takiego wała !

Helena widząc, to też pokazuje

[ HELENA]: I takiego...
[ HALINA]: No, ale uspokójcie się, zresztą teraz chyba ja będę
[ PAŹDZIOCH ]: Zgadza się Pani Halinko...
A Halinie Kiepskiej, mojej sąsiadce... zestaw gąbek drucianych do naczyń, solidnej niemieckiej roboty
[ HELENA]: Nie no Pani Halinko, to jakaś żenada po prostu, przecież te gąbki to ja w czwartek kupiłam, na promocji, a nie zauważyłam, że były jeszcze w domu. A ty Marian ! Przyznaj się do czego ci były te pieniądze !
[ PAŹDZIOCH ]: Helena, ciesz się z prezentu i przestań rozdziabiać tak ta swoją mordę !
[ HELENA]: Tak ? A ja ci coś powiem, jesteś stara knująca dziadyga, pod pozorem jakiegoś durnego testamentu, chcesz mnie wykiwać na kasę, i ja powiem ci jedno Marian, ja się jeszcze dowiem po co ci były te pieniądze !



______________________________________________
SCENA XIV
KORYTARZ - DZIEŃ
Boczek płacze pod kiblem, z flaszką wódki. Wchodzi Paździoch

[ PAŹDZIOCH ]: Panie ! Przestań pan wydzierać tak te mordę swoją !
[ BOCZEK ]: A Panie mnie to już wszystko jedno, zwolnili mnie
[ PAŹDZIOCH ]: Oj no tak mi przykro, ale powiem panu jedno: przyszła Kryśka na Matyśka, bozia pokarała. I w ogóle wynoś się pan stąd, bo pan ryczysz na nieswoim korytarzu !
[ BOCZEK ]: Panie Paździoch skończ pan z tym wyścigiem szczurów. Panie Paździoch, nie dość, że mnie zwolnili bo się Inspekcja jakaś w mordę jeża przypieprzyła, to jeszcze Ferdka mianują na nowego kierownika
[ PAŹDZIOCH ]: Zaraz, jak, jak Boczka, Panie co Pan pieprzysz ?
[ BOCZEK ]: No jak co pieprzę, normalnie
[ PAŹDZIOCH ]: Panie, to przecież nie możliwe, co za konfident ! Co za człowiek !
[ BOCZEK ]: Panie to nie człowiek, to świnia !
[ PAŹDZIOCH ]: Oj, on gorzko tego pożałuje, karwasz twarz !
[ BOCZEK]: On to jak ten z tego przysłowia, Dawid Ogrodnik, psu nie da i sam zeżry
[ PAŹDZIOCH ]: Nie, to nie tak było, a z resztą to skąd pan o tym wiesz ?
[ BOCZEK ]: No jak skąd panie, no on se normalnie u Kiepskich siedzi, pije kawusię i omawia wszystko z tym Niemcem Von Wuzetką czy tam Von Wafflem zasranym.


______________________________________________
SCENA XIV
KUCHNIA - DZIEŃ
Heinrich Von Wunderwaffel (W tej roli znowu Dracz) siedzi przy stole z Ferdkiem, przy wódce, wskazuje palcem na kwiaty w wazonie na szafce kuchennej.

[ HEINRICH ]: Main gott ! Jakie piękne kwiaty, Her Kiepski, przepiękne
[ FERDEK ]: A tak, tak bo to są, ja zapomniałem, to są dla pana kierownika kochanego, oczywiście

Ferdek wstaje i przenosi wazon z kwiatami na stół.

[ HEINRICH ]: Oh, to richtich dla mnie ?
[ FERDEK ]: No tak to taki wie pan sułweniren ode mnie, wie pan
[ HEINRICH ]: Pięknie dziękuje.
[ FERDEK ]: No nie ma za co panie kierowniczka, kurde. Pan wiesz, że u nas jest takie przysłowie "Polak Niemiec dwa bratanki i do szabli i do szklanki"
[ HEINRICH ]: Tak ? A to bardzo ciekawe, a dlaczego do szklanki ?
[ FERDEK ]: A to ja nie wiem, bo wie pan bo to Pan Józef Sienkiewicz, nasz wybitny Polski kurde generał, prawda, który napisał taką książkę "Hymn" to on tam chyba wspomniał, bo tam ta żona jego chyba Węgra nie chciała za męża i się utopiła i to powiedziała, czy coś takiego, no nie wiem w każdym razie ja tak jeszcze wracając do tej posady kierownika....
[ HEINRICH ]: A ja ja, naturlich
[ FERDEK ]: No właśnie, to ja nie wiem czy ja sie nadariren, wie pan, ja jednak taki "świeżak" żem jest
[ HEINRICH ]: Nein, nein, nein, nein. Pan Panie Ferdku ist najlepszy wyborem, yyy najlepsiej wyboru, no jak to się tak mówi ?
[ HEINRICH ]: Tak ? A to bardzo ciekawe, a dlaczego do szklanki ?
[ FERDEK ]: Y, yyy wybo, wyborowa ?
[ HEINRICH ]: A ja ja, Pan ist najlepszy wyborowa, bo wie pan reszta to same te chiń...chiń...chińszczyki i te te ruskie okropne, to wie pan. Pan jest meine faworitten, a że Herr Arnold nie może, to pan jedyny Polnische
[ FERDEK ]: A si si ! Polnische, gut ! Eine kleine nacht musik.
[ HEINRICH ]: Ja, ja ja

Ferdek wznosi toast.

[ FERDEK ]: No to rymcim cimcim
[ HEINRICH ]: yyy, yy szto, szto ?
[ FERDEK ]: Yyy. To znaczy. Rymcinen cimciren ! hah kurde !

Heinrich się uśmiecha i oboje biorą porządnego łyka.


[ FERDEK ]: A Panie Henryku, a powiedz mi pan taką rzecz jedną. A dlaczego pan sam nie chce zostać znowu tym kierownikiem.
[ HEINRICH ]: Panie das ist nie dla mnie, ja się tam marnuję.

Heinrich wstaje i wyciąga lewą dłoń przed siebie.

[ HEINRICH ]: Gott przeznaczył meine osobę do wyższych celów. Ja powinienem być.... papieżem.... albo prezydentem. Byłbym wtedy drugim papieżem-Polakiem, tylko że Niemieckim.



______________________________________________
SCENA XV
KORYTARZ - DZIEŃ
Ze swojego mieszkania wychodzi Paździoch a za nim idzie Boczek.

[ PAŹDZIOCH ]: Na prawdę mówię panu, to będzie rewelacja, zwłaszcza że pan masz dobry kontakt z tym Niemcem bazarowym cholernym jednym. A to jego działka jest.
[ BOCZEK ]: Ale panie, kto da na to pieniądze ?
[ PAŹDZIOCH ]: Panie, mówiłem już panu, ja dam.
[ BOCZEK ]: A ile pan masz ?

Paździoch szepcze Boczkowi na ucho.

[ BOCZEK ]: O, w mordę jeża ! A skąd pan to masz ?!
[ PAŹDZIOCH ]: Ciszej, panie ! Nie interesuj się pan. Wchodzisz pan czy nie, bo jak pan nie wchodzisz...
[ BOCZEK ]: Nie, nie panie Paździoch, jak pan masz pieniądze, to wchodzę !
[ PAŹDZIOCH ]: To co ? Spółka ?
[ BOCZEK ]: Współka, w mordę jeża !

Z mieszkania Kiepskich wychodzi Heinrich, cały pijany.

[ BOCZEK ]: Panie chowaj się pan !

Paździoch wraca do mieszkania, pokazuje tylko Heinrichowi gest Kozakiewicza zza drzwi i szybko wraca.


[ BOCZEK ]: O! Guten morgen kierowniczku kochany !
[ HEINRICH ]: Aaach. Arnold. Wie gehst es ?
[ BOCZEK ]: Yyy, szto ? Yyy Panie Kierowniczku, a ta działka obok bazaru to też Pana jest, prawda ?
[ HEINRICH ]: Aaaa, ja ja ist meine
[ BOCZEK ]: Ja, to może na kieliszka w morde jeża, panie kierowiku ? Zapraszam do siebie !
[ HEINRICH ]: Nein, nein nein, widzi pan, ja już za dużo wypić
[ BOCZEK]: Panie jakie za dużo, w Polsce nie ma czegoś takiego jak za dużo. Tu jest polska i tu się pije !
[ HEINRICH ]: Aaaa, pije ! Ja ja !
[ BOCZEK ]: No jaja, jaja chodź Pan za mną.

Boczek wychodzi z nim z korytarza.



______________________________________________
SCENA XVI
BAZAR - DZIEŃ
Ferdek ubrany w garnitur chodzi po pustym bazarze (Bluebox w stylu 5 sezonu, ma dużo dostawianych obiektów takie jak stosiska itp. tylko tło jest zrobione komputerowo), stoją tylko Chińczyki przy swoich szczękach bazarowych.
Bazar jest zupełnie pusty, słyszymy cykanie świerszczy.


[ FERDEK ]: Hiroshima ! Chodź tutaj !

Do Ferdka podchodzi Chińczyk. Mówi z Chińskim akcentem (Ciekawe dlaczego)


[ HIROSHIMA ]: Ohh, Dzień dobry Panie kierowniku.
[ FERDEK ]: Słuchajcie Hiroshima, co tu tak pusto dzisiaj kurde, gdzie ludzie ?

Zza stoiska wychodzi Paździoch.

[ PAŹDZIOCH ]: Nie ma.... I nie będzie.
[ FERDEK ]: O to Pan Panie Paździoch, co pan się kurde skradasz jak jakiś garbaty
[ PAŹDZIOCH ]: Nie ma klientów, bo nie mają po co tu przychodzić.
[ FERDEK ]: A może pan jaśniej kurde ?
[ PAŹDZIOCH ]: Zwykły postęp technologiczny Panie sąsiedzie.
[ FERDEK ]: Jaki podstęp technologiczny, Panie o czym pan mówisz.
[ PAŹDZIOCH ]: Powiem inaczej, widziałeś pan ten budynek na przeciwko ?

Paździoch wskazuje na prawo od Ferdka palcem.
I pokazuje na mały skrawek pola dzielący bazar i jakiś budynek.


[ FERDEK ]: No to te dziadostwo co się tam budowało od miesiąca, jakaś szkoła, czy inne gówno.
[ PAŹDZIOCH ]: Panie Ferdku, zapewniam Pana, że to nie szkoła.
[ FERDEK ]: Ta ? A niby co ?
[ PAŹDZIOCH ]: Dyskont. Mówi to panu coś ?
[ FERDEK ]: Ta ? Jak Dyskont. Jak to kurde Dyskont ?
[ PAŹDZIOCH ]: Normalnie. Tanio, szybko i bez większego kontaktu z ludźmi. A na dodatek zamiast świeżych produktów, pryskane i niezdrowe, do tego paczkowane brudnymi maszynami przez biedne Indyjskie dzieci w przerwie pomiędzy składaniem nowego ajfona. Ludzie to lubią.I zawsze wybiorą zakupy w dyskoncie.
[ FERDEK ]: Kurde. Kurde ! Jak się dowiem kto zbudował to gówno to takiego kopa w dupę zasadzę.
[ PAŹDZIOCH ]: Pomysłodawcą była pewna bardzo mądra, inteligecka i przystojna osoba.Zapraszam, Panie Ferdku za mną.



______________________________________________
SCENA XVI
PARKING DYSKONTU - DZIEŃ
Widzimy kolejny bluebox, ale tez bardziej w stylu 5 sezonu.
Widzimy Paździocha i Ferdka którzy pojawiają się w prawej części ekranu i wychodzą na środek.
Stoją oni na parkingu, a przed nimi duży parterowy budynek wyglądający jak jakaś biedronka czy inny lidl. Tyle, że na logo jest wielki napis "PAŹDZIONKA"

[ PAŹDZIOCH ]: Oto, moje idaho sąsiedzie.
[ FERDEK ]: jakie chujdacho kurde, Panie to to pana jest ten markiet ?
[ PAŹDZIOCH ]: Tak i powiem panu, że mi wolno. Proste zasady wolnego rynku.

Paździoch zwraca się do kamery, uśmiechając się szeroko

[ PAŹDZIOCH ]: Zapraszam. Codziennie nowe promocje !

KONEC
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1643
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Bździuch » 2018-08-24, 05:46

Prosiłbym o wklejenie tego postu (z BB-code) na koniec poprzedniego, żeby nie spamić, dziękuję ;-).

ZAKOŃCZENIE SEZONU 2 (Luty 2017-Sierpień 2018)

06.02.17 - 013 Poprawka - 6,50 (1 głos)
13.02.17 - 014 Wersalka - 9.40 (5 głosów)
13.03.17 - 015 Trabant - 7.13 (4 głosy)
23.03.17 - 016 Telemarkiet - 8.17 (3 głosy)
12.07.17 - 017 Intryga - 6.75 (4 głosy)
05.08.17 - 018 Brakujący element - 7.00 (2 głosy)
30.06.18 - 019 Kukułki z orlego gniazda - 9.00 (3 głosy)
02.07.18 - 020 Listy - 9.33 (3 głosy)
13.07.18 - 021 Skleroza - 9.33 (3 głosy)
21.07.18 - 022 Mowatrawa - 8.67 (3 głosy)
30.07.18 - 023 Efekt motyla - 9.66 (5 głosów)
24.08.18 - 024 Rewanż - ? (?)


ŚREDNIA SEZONU: 8.27

NAJWIĘKSZA ŚREDNIA ODCINKA: 023 Efekt motyla - 9.66 (5 głosów)
NAJNIŻSZA ŚREDNIA ODCINKA: 013 Poprawka - 6,50 (1 głos)

ObrazekObrazek

________________________
Średnie użytkowników i w nawiasie ilość przeczytanych scenariuszy:
KACRUDY: 8.41 (11/11)
PABFER: 9.67 (9/11)
LUKO: 4.83 (3/11)
MUNGO JERRY: 6.67 (3/11)
KAROL PIĘKNY: 8.00 (2/11)
PIOTREK2011 10.00 (1/11)
WKCM: 9.70 (5/11)
FERDAS KIEPSKI 10.00 (1/11)
GAFIK3 8.00 (1/11)

____________________________________________
Idąc tropem Kacrudego też dam nazwiska.
Które nazwiska z 2 sezonu podobały wam się najbardziej ?

Andrzej Grzegorz
Adam Piotrczyk
Karol Tomaszak
Angelica Niewierna-Lwica
Bazyl Badyl
Barbara grzyb-Czegewara
Barbara Maczumpa
Dziadura
Głuchoniemiecki
Heinrich Von Wunderwaffel
Hiroshima
Janusz Kurwin-Mickey
Jędrzej Wywrzączka
Krystyna Pietrucha
Marzena Męczydupa
Piotr Tomaszewski
Roman Wisior
Roman Pisior
Stanisław Muchomór
Dr Staś Saksofon
Dr prof. nauk ndzw. Mag. Spec. Hab. Stefan Kuriozum
Inspektor Stefan Zakapior

_________________________________________________
I który program ?
"Fullionerzy" (Trabant)
"Telezakupy" (tele-markiet)
"Niusy i fallusy" (Brakujący element)
Erotyczna prognoza pogody (Kukułki z orlego gniazda)
"Szybkie wiadomości" (Kukułki z orlego gniazda)
Wywiad z politykiem (Kukułki z orlego gniazda)
Program o strefie 51 (Listy)
"Świat kurtury" (Listy)
"Polowanie na lewaków" (Skleroza)
Wywiad z Tomaszakiem i Piotrczykiem (Skleroza)
Program z dr Kuriozum (Skleroza)
"Świat według Kiepskich" Yoki (Mowatrawa)
Program z posłem (Efekt motyla)
Program z sekretarzem (Efekt motyla)


__________________________________________
Zapowiedź:
Scenariusz 25 (S03e01)
Obrazek

"GRUBA RYBA"

Halina zapisuje Ferdka na konkurs rybacki, problem w tym, że Ferdek nie potrafi łowić ryb. Kiedy dowiaduje się, że Boczek także startuje w tym konkursie, zamierza być lepszy i nauczyć się tej umiejętności.
Premiera: 28.08.18 (Wtorek)
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1974
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: kacrudy » 2018-08-24, 09:23

No cóż, obiecałem obszerną opinię, to teraz muszę się wywiązać. :P
Ale jednak najpierw napiszę ogólnie: bardzo dobry scenariusz! Kapitalnie poprzeplatałeś ze sobą dwa wątki (wiemy, jak to wychodziło Sobiszom w 26. sezonie) i że umiejętnie skomplikowałeś prosty temat na odcinek. To też niełatwa sztuka, bo weźmy taką "Śrubkę", świetny pomysł ze skomplikowaniem fabuły, ale Yoka niestety się pogubił i ostatecznie dostaliśmy marnej jakości zakończenie. Natomiast ty ładnie pozamykałeś wszystkie wątki.
To tyle ogólnie, a teraz szczegółowo. ;)

Scena I
+ "Panie Paździoch, jeżeli Pan myśli, że ja o tej porze chce się alkoholizować z kimś tak idiotycznym jak pan.. to dobrze pan myśli, zapraszam" :D

Scena II
+ Paździoch, jaki był poirytowany na Boczka
+ wyplucie ogórka przez Paździocha po tym, jak się dowiedział, że zakisił go Boczek
+ "Tak, tak, tak panie Marianie zgadzam się w całej rozciągliwości. Moja żona, na ten przykład to teraz zarabia dwa tysiące, a kiedyś proszę pana to zarabiała dwadzieścia milionów, i to niby kiedyś była komuna ?"
+ "kradzionemu koniu się w zęby nie zagląda kurde" - dobre :lol:
+ toast Ferdka
+ nazwisko Heinrich Von Wunderwaffel
Neutral: nawiązania do Dracza

Scena III
+ cała na plus (zabrzmiało ogólnikowo, no ale gdybym miał zacytować śmieszny dialog, to byłaby to właśnie cała ta scena)

Scena IV
+ dwulicowość Ferdka
+ Boczek, jak się nie skapnął, że to jego ogórki :P
+ kolejny świetny toast! "wpadła Krysia do betoniarki" :lol:
+ radość Boczka z bycia kierownikiem
+ Ferdek chcący, aby Boczek zwolnił pewną wredną osobę ;)

Scena V
+ genialny nagłówek w gazecie :lol:
+ "Halina przecież wiesz, że i tak czy siak ciebie nie słucham." :)
+ załatwianie pracy Ferdkowi
+ "Może to Bóg, przyszedł wyjawić mi cel twojego istnienia" :mrgreen:
+ ten oto dialog:
[ FERDEK ]: O Pani Paździochowo dzień dobry, a co panią sprowadza w moje skromnę kurde progi ?
[ HELENA ]: A Panie Ferdku, bo przyszłam po żelazko
[ FERDEK ]: Aaaa żelazko.... yyy żelazko ?
[ HELENA ]: No żelazko pożyczyć
[ FERDEK ]: Nie no to jak pożyczyć, to nie mam i nie dam, a nawet jakbym miał to bym też nie dał, skoro bym sam miał. A poza tym to trochę kurde nie za późno na prasowanie ?
[ HELENA ]: Nie, nie Panie Ferdku, pan mnie źle zrozumiał, to nie do prasowania
[ FERDEK ]: Ahaaa... a ale, że niby do czego ?
[ HELENA ]: A do wieszania, Marian chce się powieśić
[ FERDEK ]: A to trzeba było tak od razu, proszę, proszę poczekać.
Scena VI
+ rozmowa w kiblu
+ wymienianie przezwisk na Helenę
+ Paździoch podejrzewający Helenę o zdradę i jej odpowiedź

Scena VII
Raczej neutralna. Taki tam wstęp do następnej sceny. ;)

Scena VIII
+ znowu dwulicowość Fredka
+ Ferdek jaki dyskretny z tym testamentem :lol:
+ "Zupa z trupa !" :mrgreen:
+ "Życie jest piękne!" "Nie, nie panie, panie życie jest okrutne, paskudne !" :lol:
+ kolejny układ Ferdka

Scena IX
Kolejna neutralna scena, poza tekstem: "Halincia, no ja ciebie kurde nie rozumię, nie chcę mieć pracy to się czepiasz, chcę mieć pracę to tez się kurde czepiasz, ciąglę się czepiasz. Halincia, jesteś czepliwa jak tramwaj względem trakcji."

Scena X
+ Boczek opróżniający lodówkę i te jego ciągłe teksty typu" bo pana nie przyjmę, jak pan mi nie dasz"
+ dialog:
[ BOCZEK ]: O Panie Ferdku ! Toż to najprawdziwszy gulasz
[ FERDEK ]: A jaki ma być kurde, panie no nieprawdziwy ?!
Scena XI
+ pobudka o 4 nad ranen
+ podejrzliwa Halina
+ wesoły Ferdek i "hej ho do pracy by się szło !" :)
+ dialog z Paździochem o "podwyższeniu stawki"

Scena XII
+ pokazywanie zdjęć Stefanowi
+ "Stefan no trochę wyobraźni no proszę cię"
+ wątek kradzieży bekonu i aparatu do puszczania baniek mydlnych
+ wmawianie Stefanowi, że Boczek wyszedł o 13 i ich kombinacje z burzą, i ostatecznie "trochę wyobraźni"

Scena XIII
+ Ferdek stwierdzający, że eurasy są dla niego
+ publiczne wygłaszanie testamentu
+ "Figa z makiem !" :lol:
+ kolejny fajny dialog:
Mojemu sąsiadowi, Ferdynandowi Kiepskiemu...
[ FERDEK ]: O, to to do mnie, cicho cicho kurde
[ PAŹDZIOCH ]: ... ta oto obieraczka do warzyw...
[ FERDEK ]: Zara kurde ! Co to ma być ? A poza tym to moja obieraczka, jest przecież ! Sam, żeś pan pożyczył ją pan ode mnie w siedemdziesiątym-czwartym !
[ PAŹDZIOCH ]: No właśnie, i oddaję ją panu, mówiłem przecież, że oddam kiedy mi nie będzie już potrzebna. A przecież do grobu jej nie zabiorę.
Scena XIV
+ ryczący Boczek
+ Ferdek nowym kierownikiem :)

Scena XV
+ "Polak Niemiec dwa bratanki i do szabli i do szklanki" :mrgreen:
+ generał Józef Sienkiewicz
- postać Heinricha. Raczej mało zabawna, przynajmniej mi nie przypadła do gustu, aczkolwiek ostatni tekst był niezły: "Gott przeznaczył meine osobę do wyższych celów. Ja powinienem być.... papieżem.... albo prezydentem. Byłbym wtedy drugim papieżem-Polakiem, tylko że Niemieckim."

Scena XVI
+ Boczek namawiający Heinricha do popijawy: "Tu jest polska i tu się pije !" :mrgreen:

Scena XVII
+ Hiroshima, fajne imię :lol:
+ wejście Paździocha

Scena XVIII
+ super zakończenie z dyskontem
+ dialog:
[ PAŹDZIOCH ]: Oto, moje idaho sąsiedzie.
[ FERDEK ]: jakie chujdacho kurde, Panie to to pana jest ten markiet ?
Podsumowując, kolejny twój bardzo dobry scenariusz, co prawda nadal za numer 1 uważam "Efekt motyla", ale tutaj również było świetnie, bardzo długi scenariusz, ale nie był nudny, co prawda czasami były krótkie zastoje humoru, za co dychy już nie będzie, ale "Rewanż" dostaje ode mnie zasłużone
9,5/10.

PS Następny scenariusz ocenię już ogólnie, nigdy więcej takiej pisaniny. :lol:

Ulubione nazwiska:
- Angelica Niewierna-Lwica
- Barbara Grzyb-Czegewara
- Roman Pisior

Co do programów, to najlepsze były tele-zakupy w "Tele-markiet" i wszystkie programy ze "Sklerozy".
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 372
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: WKCM » 2018-08-24, 12:28

Jako że poprzednia długa opinia mi się skasowała, te najważniejsze rzeczy przeniosę tutaj.

Kacrudy zdecydowanie ma rację, świetnie połączyłeś oba wątki i je rozwiązałeś. Sobiszewscy mogliby się od ciebie uczyć. Było bardzo dużo humoru na początku i na końcu, były momenty, które popychały fabułę dalej, ale były mniej śmieszne. Na duży plus Ferdek w oryginalny sposób zapraszający gości z wódką, postacie Heinricha i Stefana oraz chyba najlepsza scena od Ciebie licząc wszystkie scenariusze - scena 13! To było po prostu genialne! Zakończenie również bardzo dobre. Te mniejsze, ale również ważne plusy to: toasty Ferdka, scena ze Stefanem w piwnicy, scena z Heleną i Ferdkiem w kiblu na wysokim poziomie oraz Boczek wyżerający jedzenie z lodówki. Były też jednak minusy, nie aż tak wielkie: gadanina o Bogu, która mi zbytnio nie podpasowała, nawiązanie do Dawida Ogrodnika oraz lekki absurd, że mimo kosmicznego upicia się bohaterowie kontaktowali się ze sobą i rozmawiali. Brak humoru w niektórych miejscach oraz te drobne minusy przyczyniają się do wystawienia oceny 9,5/10.
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7476
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Bździuch

Post autor: Pabfer » 2018-08-24, 23:40

PLUSY:
Nocna wizyta Paździocha
Pierwsza rozmowa z Boczkiem
Namawianie na zwolnienie Paździocha
Zwolnienie Paździocha
Różne dalsze pomysły Boczka
Problemy sąsiadów
Zakończenie

10/10
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”