Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1478
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2017-02-10, 17:04

Sezon 2

Pierwszy odcinek sezonu 2. Oczywiście, bardzo proszę o opinie na temat odcinków i mam nadzieję, że się spodobają.

Odcinek 1 - Takiego wała jak Polska cała

Scena 1 (salon, Halina odkurza dywan, wchodzi Ferdek)
Ferdek: (krzyczy) Halińcia, odkurzasz?
(Halina wyłącza odkurzacz)
Halina: A nie widać?
Ferdek: Halinka, idę do Stasia, żeby ci nie błocić.
Halina: Nigdzie nie idziesz, bo nabłocisz. Idź do sypialni.
Ferdek: Dobre, kurde.
(Ferdek wychodzi, Halina zagląda do fotela)
Halina: Ferdek, chodź jeszcze na chwilkę.
(Ferdek wraca)
Ferdek: Co jest, kurde?
Halina: Podejdź tu i powiedz, od czego fotel jest cały upieprzony?
(Ferdek zbliża się do fotela)
Ferdek: No jak to co, przecie to kremóweczka jest z Wadowic świętych no.
Halina: Fotel upieprzony kremóweczką, tak? To co ty, dupą to jadłeś czy co? Idź mi stąd i mnie nie denerwuj.
Ferdek: A co ty się tak denerwujesz, Halinka?
Halina: Dobrze, Ferdziu. Idź do sypialni, połóż się, bo na pewno się zmęczyłeś po całym dniu ciężkiej pracy.
Ferdek: No widzisz, tera się zgadzamy.Ja idę.
Halina: Idź, idź.
(Ferdek odchodzi)
Halina: Jełop.

Scena 2 (sypialnia, Ferdek śpi, dzwonek telefonu, Ferdek bierze telefon do ręki)
Ferdek: O, emeses. (czyta) "Arnold Boczek to jest świnia, korzysta z waszego kibla. Przed sąsiadem się nie kłania, bo mu oczy brzuch zasłania. Anonim" (Ferdek się śmieje, odkłada telefon) Dobre, kurde.
(znowu słychać dźwięk SMS-a)
Ferdek: Kurde, znowu smesemes. (czyta) "Nie daj się nabrać jego łysej mordzie, łysa bo karmiona o chlebie i wodzie. Paździoch to jest wredny oszust bazarowy, nabiera staruszki, rencistów, bezdomnych. Anonim" (Ferdek pisze i czyta) "Tak jest. Boczek to jest grubas, a Paździoch to menda".

Scena 3 (korytarz, Ferdek zmierza do wyjścia, Boczek wychodzi z WC)
Boczek: A, witam panie Ferdku. Dokąd pan idzie?
Ferdek: Do Stasia, a co?
Boczek: Panie, kup mi pan puszkę piwa, w mordę jeża, co?
Ferdek: No dobre, panie, dej pan piniondze, to panu kupię.
Boczek: Panie, ale ja nie mam.
Ferdek: U, to niedobrze, panie, kurde, bo wie pan, to nie są tanie rzeczy.
Boczek: Nie bądź pan sknera, kup pan.
Ferdek: No dobre no.
(dźwięk SMS-a, Ferdek wyciąga telefon, śmieje się i pisze)
Boczek: Panie Ferdku, a co se pan tam pisze?
(Ferdek odkłada telefon)
Ferdek: A co to pana gówno obchodzi?

Scena 4 (salon, Ferdek dostaje SMS-a, szybko wyciąga telefon, czyta wiadomość)
Ferdek: "Zabrakło środków na koncie. Prosimy doładować konto albo wypierdzielać. Pozdrawiamy".
(wchodzi Mariola)
Ferdek: O, Mariolcia! Ty se numera ostatnio rejestrowałaś, nie?
Mariola: No, rejestrowałam.
Ferdek: Masz coś na koncie?
Mariola: Nie mam, bo wszystko wygadałam.
Ferdek: Kur(PIIP) mać, to z kim ty tyle rozmawiasz?
Mariola: Z Romanem.
(dzwonek SMS-a)
Ferdek: Czekaj, bo SMS-a dostałem. "Wszyscy wiedzą, że Ferdynand, to jest nierób oraz pijak. Kiepski krzyczy: <<Wódkę dawaj!>>, a po chwili <<Wyp(PIIP)dalaj!>> Anonim"
(Mariola się śmieje)
Ferdek: Z czego się, kurde, śmiejesz?
Mariola: Z tego SMS-a!
Ferdek: Mariolcia, przecie to jest obrażanie porządnego obywatela i ja to, kurde, zgłoszę na policję.
(Mariola się śmieje głośniej i wychodzi)

Scena 5 (korytarz nocą, Ferdek idzie z wódką, puka do mieszkania Paździochów, w progu Marian ubrany w codzienny strój)
Ferdek: Nie śpisz pan jeszcze?
Marian: Nie, właśnie się do pana wybierałem. Co pan tu robisz?
Ferdek: Przyszłem do pana w ważnej sprawie.
Marian: Bardzo ważnej?
Ferdek: Bardzo, a nawet bardziej.
Marian: No dobra, właź pan!
(Ferdek wchodzi, do mieszkania siada na fotelu, Marian na drugim)
Marian: Mów pan, co to za ważna sprawa?
Ferdek: Panie Paździoch, zobacz pan.
(Ferdek wyciąga telefon, pokazuje SMS-a Marianowi, Marian zakłada okulary i czyta)
Ferdek: I co pan sądzi?
Marian: Sądzę, że to zwykły, SMS-owy spam.
Ferdek: Panie, kurde, jakie sram?
Marian: Zwykły obraźliwy SMS. Radzę go zignorować.
Ferdek: Panie Paździoch, ja chcę wiedzieć, kto go wysłał?
Marian: Spokojnie, panie Ferdku. Jutro przyjdę do pana i zerknę.
Ferdek: Jutro, znaczy dzisiaj, panie? Już jest trzecia w nocy, kurde.
Marian: Dobrze, przyjdę dzisiaj. O dwunastej. A na tę chwilę dobrej nocy życzę.
Ferdek: Dobrej nocy.

Scena 6 (salon, Ferdek i Marian siedzą na fotelach, za nimi Boczek, Marian z okularami na nosie trzyma telefon)
Marian: Mam znajomego, który mógłby namierzyć nadawcę, ale może to potrwać nawet kilka miesięcy.
Boczek: Panie Paździoch, ja też se mam kuzyna, co jest hakierem i by se mógł znaleźć numera w kilka godzin, w mordę jeża.
Marian: Co pan pieprzysz, panie Boczek? Tak się nie da!
Ferdek: Proszę panów sąsiadów, idę do kibla. Proszę się w tym czasie nie zagryźć na śmierć.
(Ferdek wstaje i wychodzi)
Marian: Panie Boczek, spójrz pan na to.

Scena 7 (korytarz, Ferdek idzie do WC, drzwi są zamknięte, wychodzi Helena)
Helena: Panie Ferdku, czy u pana jest mój mąż?
Ferdek: Jest, a co?
Helena: Proszę pana, on musi za godzinę wracać do pracy. Żadnego chlania wódki!
Ferdek: Pani Paździochowa, przecie ja wódki nigdy nie piję.
Helena: Ja już dobrze wiem, co za orgie się tam u pana wyprawiają. Najpierw pan wrzeszczy, żeby panu wódki dawać, a potem, że wyp(PIIP)dalać. Do widzenia!
(Helena odchodzi, Ferdek marszczy brwi, wraca do mieszkania)
Ferdek: Co tam ciekawego, proszę panów?
Boczek: Panie Ferdku, pan sobie z nim korespendentujesz, w mordę jeża.
Ferdek: Ja? Skąd!
Marian: To co niby oznacza ta wiadomość? "Boczek to jest grubas, a Paździoch to menda".
Ferdek: Kurde, przecie to nie ja wysłałem.
Marian: A kto?
Ferdek: Nie wiem, może Mariola, ona nie ma nic na koncie, kurde.
Marian: Wiesz pan co, pan jesteś żałosny! Do widzenia panu! Panie Boczek, wychodzimy!
(Marian wychodzi, Boczek za nim, Ferdek go zatrzymuje)
Ferdek: Panie Boczek, wiesz pan, jak pana lubię?
Boczek: Ja? Nie bardzo, w mordę jeża.
Ferdek: A kto panu to piwo kupił?
Boczek: Panie, pan żeś nie kupił tego piwa.
Ferdek: Nieważne. Jak mi pan pomożesz, to pan kupię, stoi?
Boczek: Stoi!
Ferdek: Otóż, panie Boczek, podejrzewam, że te mesesesy to wysyła Paździochowa, kurde.
Boczek: Jak to?
Ferdek: Ona do mnie pod kiblem powiedziała to samo, co w emesesesie. Pan ją musisz przeszpiegować.
Boczek: Zara, panie, a dlaczego ja?
Ferdek: Bo ja żem wykrył, kto to, a pan musisz potwierdzić. To stawka piwa lub śmierci.
(Boczek się oblizuje)

Scena 8 (mieszkanie Paździochów, kamera skierowana w stronę biurka z komputerem i okna, Paździochów słychać w oddali)
Helena: Czekaj, Marian! Chuchnij!
Marian: A po jaką cholerę?
Helena: Chuchnij!
(w oknie pojawia się Boczek wiszący na linie)
Marian: No i?
Helena: Masz szczęście, dziadu. Idź już na ten bazar, bo ci jeszcze gacie podpierniczą.
Marian: Nie bój nic, Helutka! Papatki!
Helena: Spieprzaj, dziadu.
(trzask drzwi, Helena siada za biurkiem, włącza komputer)
Helena: O! Ten wierszyk jest dobry, wysyłam. (wyciąga telefon, pisze i czyta) "Bez żadnego umiaru Kiepski pije stos browarów".
(Boczek chichocze)

Scena 9 (salon, Ferdek siedzi na fotelu z puszką piwa, Boczek stoi nad nim)
Boczek: Panie, ona szuka wierszyków na komputrze, a potem wysyła esesemem, w mordę jeża.
Ferdek: Panie, sesemesem się mówi, kurde.
Boczek: Dupa tam jak się mówi. Ważne, że mamy se winną.
Ferdek: Ja se nawet, kurde, wiem, co zrobię.
Boczek: Co?
Ferdek: Numera se zmienię!
Boczek: Panie, to nic nie da!
Ferdek: Spokojna pańska rozczochrana, przecie ja Paździochowej nie powiem numeru.
Boczek: Niech panu będzie, ale ja panu mówię, że to nic nie da.
Ferdek: Zobaczy pan, że da. Do widzenia.
Boczek: Ale zara, panie, jeszcze...
Ferdek: Do widzenia!
(Boczek wychodzi zawiedziony)

Scena 10 (kuchnia, Ferdek popija piwo, wchodzi Mariola)
Ferdek: O, Mariolcia! Zarejestrowałaś mi tego numera?
Mariola: Tak, ojciec. Przy sobie zarejestrowałam też sobie. Masz!
(Mariola daje Ferdkowi kartę)
Ferdek: No i gitara!
Mariola: A tak w ogóle, ojciec, to po ci nowy numer?
Ferdek: Powiedzmy, że za dużo niepowołanych osób znało mój stary numer.
Mariola: Mówisz o tym, co ci wysyłał te wiadomości?
Ferdek: O ty glucie jeden, zasuwaj do matury nowej się uczyć, a nie będziesz się wymandrzała!
Mariola: Wymądrzała się mówi.
Ferdek: Paszoł won!
(Mariola wychodzi)
Ferdek: No żeż kurde no!

Scena 11 (korytarz, Ferdek wychodzi z mieszkania, pod WC stoi Boczek)
Ferdek: Panie Boczek, co pan tu tak stoisz?
Boczek: Ja? Nic, tak se stoję. A co gówno co?
(Ferdek kiwa głową z politowaniem, wychodzi, Boczek obraca głową, powoli zbliża się do mieszkania Paździochów, puka)
Helena: (zza drzwi) Czego?
Boczek: To ja, Boczek, mam ten numer!
(Helena otwiera drzwi, w dłoni trzyma telefon)
Helena: Dawaj pan!
(Boczek daje Helenie kartkę z numerem, Helena spisuje numer, oddaje kartkę)
Helena: Dziękuję bardzo. Do widzenia!
Boczek: Pani Heleno, a co z nagrodą?
Helena: Jeszcze czego! Żeby potem pan libacje alkoholowe na zewnątrz urządzał? Takiego wała jak Polska cała! Do widzenia! (pokazuje wała i wraca do mieszkania)
Boczek: Tyle żem się, w mordę jeża, starał, i nie dostałem tej puszki piwa. Kur(PIIP) mać!

KONIEC

WYSTĄPILI:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Mariola - Barbara Mularczyk
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski

Zapowiedź odcinka 2 (premiera 18.02.2017 r.):

Drugie ja
Halina po pewnym czasie dostrzega podobieństwo żony Kozłowskiego do swojej najlepszej przyjaciółki, Grażynki. Ferdek dziwi się, że jego żona tak późno to odkryła. Następnego dnia, gdy Halinka odprowadza Grażynę, zauważa że zmienia ona kierunek i udaje się do mieszkania Kozłowskich. Ze zdumieniem odkrywa, Że Grażyna i Kozłowska to jedna i ta sama osoba. Ferdek podejrzewa u niej rozdwojenie jaźni. Halina uważa zaś, że źródłem może być jakieś zle wspomnienie z dzieciństwa... Gościnnie w odcinku wystąpi Krzysztof Kowalewski.
Ostatnio zmieniony 2017-02-11, 17:41 przez kacrudy, łącznie zmieniany 3 razy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 850
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2017-02-10, 17:45

Już na początku odczuwa się przyjemną atmosferę seoznów 4-12 i wciągające dialogi, to jest bardzo charakterystyczna dla twoich scenariuszy, pierwsza scena zabwana i dobra, znalazło sie już na początku parę zabawnych tekstów: "Ferdek: Halinka, idę do Stasia, żeby ci nie błocić., "Fotel upieprzony kremówką, co ty tą kremówkę dupą jadłeś ?!" :lol:
Druga również pozytywna, rozbawił mnie absurd tej sytuacji, czyli Ferdek sobie spi, nagle dostaje sms`a "O ! Ememes !" i czyta: "Arnold Boczek to jest świnia, korzysta z waszego kibla. Przed sąsiadem się nie kłania, bo mu oczy brzuch zasłania. Anonim" :D i reakcja Ferdka, oraz jak się zgadzał "Tak jest. Boczek to jest grubas, a Paździoch to menda".
choć zdecydowanie za krótka ta scena. Dobry Boczek, proszący Ferdka o kupno browarka ;-) , dobry też swojego rodzaju dialog z telefonem, a raczej z anonimem: " "Wszyscy wiedzą, że Ferdynand, to jest nierób oraz pijak. Kiepski krzyczy: <<Wódkę dawaj!>>, a po chwili <<Wyp(PIIP)dalaj!>> Anonim" :-p, później nadal nienudno, dobry tez tekst: "Marian: Sądzę, że to zwykły, SMS-owy spam.
Ferdek: Panie, kurde, jakie sram? " Dobra też nastepna scena, choć strasznie krótka, akurat dialog przy stole powinien być bardzo długi w tym przypadku, dobry tekst: "Ferdek: Proszę panów sąsiadów, idę do kibla. Proszę się w tym czasie nie zagryźć na śmierć."
Dobry też zabieg z sąsiadami którzy też dostali sms`a i oskarzyli Ferdka, moje zainteresowanie sięgnęło zenitu. Dobry Boczek upominający się o browara :-p, Scena w mieszkaniu Paździochów świetna, dobre pożegnanie: "Paździoch: Papatki ! Helena: Dobra, spieprzaj już dziadu !" oraz zabawna scena przy komputerze, "śledztwo" Boczka bardzo zabawne, choć to że Ferdek nic z tym najpierw nie robi, tylko chce zmieniać numer, troche dziwne i nietypowe dla niego. Dobry też Boczek śmiejący się z Heleny przy kompie. Nie lubię kiedy Ferdek się wkurza na Mariolkę i wyzywa ją za byle co:
"Ferdek: Powiedzmy, że za dużo niepowołanych osób znało mój stary numer.
Mariola: Mówisz o tym, co ci wysyłał te wiadomości?
Ferdek: O ty glucie jeden, zasuwaj do matury nowej się uczyć, a nie będziesz się wymandrzała!
Mariola: Wymądrzała się mówi.
Ferdek: Paszoł won! "
Końcówka mnie na prawdę rozwaliła ! Boczek-konformista, dający Paździochowej numer, za tego browara o którego od początku wszystkich prosił :lol: Świetny tekst na zakończenie: "Boczek: Tyle żem się, w mordę jeża, starał, i nie dostałem tej puszki piwa. Kur(PIIP) mać! "

Akcja skupiona na trzech głównych bohaterach, masa zabawnych wątków i bardzo wciągająca fabuła, przypomina trochę "Samotność w sieci" oraz "Masz wiadomość", ale mi to w ogóle nie przeszkadza, szczerze mówiąc wyszło lepiej niż w "Samotnośc w sieci", strasznie mnie ciekawiło kto jest tym anonimem, oraz jak się potoczy fabuła, choć ja bym chciał trochę wolniejszej akcji. A co tam, genialny odcinek ! Moje pierwsze: 10-/10 ! :-D

Zaś następny odcinek zapowiada się równie świetnie, na pewno znowu wciągająca fabuła, do tego wątek rozdwojenia jaźni, jak z moich ulubionych filmów, w stylu "Lokator". Czekam z niecierpliwością !
Ostatnio zmieniony 2017-02-10, 17:56 przez Bździuch, łącznie zmieniany 4 razy.
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
Luko
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1673
Rejestracja: 2016-05-01, 18:01
Lokalizacja: Polska

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Luko » 2017-02-10, 18:13

Scenariusz bardzo fajny, z ciekawą fabułą. Na plus przede wszystkim dużo śmiesznych tekstów. Niestety sceny według mnie zdecydowanie za krótkie, a szkoda, bo fajnie wychodzą Ci te dłuższe, jak w scenie 7. Mam nadzieję, że w kolejnych w większości będą przeważały te dłuższe. Moja ocena to 9/10.
Obrazek

A zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?
Awatar użytkownika
Kiepski Widz
Administrator|Red. Naczelny
Administrator|Red. Naczelny
Posty: 4656
Rejestracja: 2013-01-02, 21:05

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Kiepski Widz » 2017-02-10, 18:17

Przypominam tylko, że scenariusze należy oceniać tak jak odcinki, a więc nie ogólnikowo ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 6473
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Pabfer » 2017-02-10, 20:07

Pierwsza scena dobrze się zapowiadała, ale ostatecznie na neutral. Marudzenie Halinki na minus, teksty o Stasiu na plus. Mogłeś dłużej pociągnąć żeby było więcej tekstów związanych z piciem- wtedy byłoby na plus. Następne sceny z Boczkiem i Paździochem bardzo dobre. Świetne teksty tych dwóch bohaterów, będących zawsze w formie. Bardzo dobre sceny na korytarzu. Przyjemne zakończenie. Dobrze, że nie było Jolaśki.

9/10
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1478
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2017-02-18, 12:17

Odcinek 2 - Drugie ja

Scena 1 (salon, Ferdek siedzi na fotelu, zmienia kanały, wbiega Halina w stroju pielęgniarki)
Halina: Ferdek, jak ci coś powiem, to się normalnie zesrasz!
Ferdek: No mów.
Halina: Wyobraź sobie, że Grażynka zachorowała...
Ferdek: Niesamowite.
Halina: Czekaj no, jełopie, jeszcze nie koniec. Słuchaj, Grażynka zachorowała, a dzisiaj do pracy przychodzi Kozłowska, rozumiesz?
Ferdek: No i?
Halina: Słuchaj, ona daje mi dowód, patrzę w zdjęcie i mnie olśniło, że Grażynka jest bardzo podobna do Kozłowskiej.
Ferdek: To ty to dopiero zauważyłaś?
Halina: Tak trochę.
Ferdek: Halińcia, przecie to nic takiego. Są podobne i tyle, kurde.
Halina: Ale aż tak?
Ferdek: Kurde, Halińcia, nie zawracaj se nią głowy. Usiądź se i telewizor pooglądaj.
(Halina siada, chwilę ogląda)
Halina: Nie no, ta Kozłowska mi nie da spokoju. Ja to muszę sprawdzić.
Ferdek: Halińcia, rób jak uważasz, kurde.

Scena 2 (korytarz, Ferdek wychodzi z mieszkania, ze swojego mieszkania wychodzi również Paździoch, obaj ścigają się do kibla)
Marian: Panie, czemu panu się chce zawsze wtedy, kiedy mnie się chce?
Ferdek: Nie, panie, to panu się zawsze chce wtedy, kiedy mnie, kurde.
Marian: Czekaj pan, panie Ferdku. Co tam jest na ścianie?
(Ferdek odwraca się, Marian wchodzi do WC)
Ferdek: O żeż kurde, ty mendo jedna!
Halina: (z oddali) Ferdek!
Ferdek: Co ona się tak, kurde, drze?
(wchodzi Halina)
Halina: Ferdek, wracaj do chałupy, mam ci coś do powiedzenia.
Ferdek: Niby co?
Halina: Właź, to się dowiesz!
(Halina i Ferdek wchodzą do mieszkania, z WC wychyla się Marian)

Scena 3 (salon, Ferdek siedzi na fotelu, Halina na drugim)
Halina: Posłuchaj no. Po pracy poszłam odprowadzić Grażynkę, bo jeszcze chciałam do warzywniaka skoczyć.
Ferdek: I co?
Halina: Ona rozumiesz, idzie do domu, ja patrzę, a ona zaraz tylnymi drzwiami wychodzi i pędzi gdzieś. No to ja idę za nią zobaczyć, co ona wyprawia. I wiesz co?
Ferdek: Co?
(widzimy podsłuchującego pod drzwiami Mariana)
Halina: (zza drzwi) I ja patrzę, a ona włazi do chaty Kozłowskiego!
Ferdek: Prezesa Kozłowskiego?
Halina: No! Patrzę dalej, a ona się z nim w progu obściskuje!
Ferdek: Coś ty?
Marian: (szeptem) Hehe, będzie afera!
(znowu widzimy salon)
Ferdek: No i dobre, Halińcia, ale co ty ostatecznie sugierujesz, kurde?
Halina: Nie rozumiesz, jełopie? Grażynka i Kozłowska to ta sama osoba.
Ferdek: I co z tego?
Halina: Jajco!
(Halina wychodzi do kuchni, widzimy znów korytarz, z klatki wchodzi Boczek)
Marian: Zaczekaj pan, panie Boczek!
Boczek: Panie, przecie ja se nic nie robię, w mordę jeża!
Marian: Spokojnie, mam dla pana pewną umowę!
Boczek: Jaką?
Marian: Pójdziesz pan do Malinowskiej, powiesz jej coś, co zaraz panu powiem i powiesz jej pan, aby rozgłosiła to dalej.
Boczek: No dobra, ale co ja będę za to miał?
Marian: Kiełbasę, wódkę i cofnięcie zakazu korzystania z kibla na tym piętrze, zgoda?
Boczek: Zgoda?

Scena 4 (szpital, gabinet ordynatora, ordynator rozmawia przez telefon stacjonarny)
Ordynator: Słucham? Nie rozumiem, jaka plotka... W moim szpitalu? Kiepska? Dobrze, proszę nie przekazywać tego dalej. Również życzę miłego dnia.
(odkłada słuchawkę)
Ordynator: A niech cię cholera weźmie!
(wciska przycisk, mówi do mikrofonu)
Ordynator: Zawezwać mi tu Halinę Kiepską!
(opuszcza palec z przycisku, słychać pukanie do drzwi)
Ordynator: Wejść!
(drzwi otwierają się, wchodzi Halina)
Halina: Wzywał mnie pan?
Ordynator: Siadać!
(Halina siada)
Ordynator: Mówić!
Halina: Dobrze, ale co mam mówić?
Ordynator: Proszę wyjaśnić mi te kretyskie pomwienia na temat jednej z pracownic tego szpitala, Grażyny.
Halina: Jakie pomówienia? Ja nic nie pomawiałam.
Ordynator: Ja nie pytam, czy pani pomawiała, tylko czemu?
Halina: Panie ordynatorze, kiedy ja naprawdę nie wiem, o co chodzi.
Ordynator: Oświecę panią. Grażyna Kokosińska ma romans z Andrzejem Kozłowskim, Prezesem Rady Osiedla.
Halina: A więc o to chodzi?
Ordynator: A więc to pani?
Halina: Od kogo pan otrzymał zawiadomienie o tej plotce?
Ordynator: Zadzwonił do mnie taki jeden, uprzejmy, miły, życzliwy. Marian Janusz Paździoch.
(Halina wybiega z gabinetu)
Ordynator: Chwileczkę! Ja z panią jeszcze nie skończyłem! Wracać!

Scena 5 (korytarz, Marian wychodzi z mieszkania, na korytarz wchodzi Halina)
Halina: Panie Paździoch, to pan rozpuścił tę idiotyczną plotkę o romansie Kozłowskiego?
Marian: Stop, pani Halino! Sama pani powiedziała, że pani Grażyna była widziana z prezesem Kozłowskim w niedwuznacznej sytuacji.
Halina: Ale jaka cholera kazała panu rozgłosić to w całym Wrocławiu?
Marian: Przecież to nie ja, to ten grubas Boczek?
Halina: Niech zgadnę. Przekupił go pan kiełbasą, żeby panu pomógł?
Marian: Nieprawda. Jeszcze wódką i pozwoleniem na wypróżnianiem się w tym kiblu.
(na korytarz wbiega zdenerwowana Grażyna)
Grażyna: (krzyczy) Halina!
Halina: (krzyczy) Co... Yyy... (ścisza głos) Co?
Grażyna: Co to za plotka, co jej nie chce mi nikt powiedzieć, do jasnej cholery. Ludzie na ulicy się ze mnie śmieją, a ja nie wiem o co im chodzi, psia mać!
Halina: Grażynko, pan Marian "menda" Paździoch zaraz ci wszystko wyjaśni. Panie Paździoch, mów pan.
Marian: O! Helutka mnie woła!
(Marian ucieka do mieszkania)
Halina: Grażyna, musisz mi coś wyjaśnić.
Grażyna: A gówno! Zapomnij, że ci coś powiem, plotkaro. Żegnam.
(Grażyna wychodzi)

Scena 6 (sypialnia nocą, Ferdek i Halina leżą w łóżku)
Halina: Ty wiesz co, Ferdek? Ja mam coraz większe podejrzenia, że Grażynka ma rozdwojenie jaźni.
Ferdek: Halińcia, dajże już spokój, kurde. Ciągle tylko Grażynka to, Grażynka tamto, co cię ta Grażynka obchodzi?
Halina: (niucha) Ferdek, czy ty coś piłeś?
Ferdek: Piłem, z Grażynką.
Halina: Serio mówisz czy jaja se robisz?
Ferdek: Poważnie mówię, żem ją na klatce spotkał i wyszliśmy się napić do Stasia.
Halina: Ferdek, to doskonale! Pójdziesz się do niej napić, dowiesz się od niej czegoś więcej może i wszystko będzie jasne!
Ferdek: Halińcia, ja się jeszcze raz ciebie pytam, po co ci to wiedzieć?
Halina: Po gówno! Bo ja jestem jej koleżanką i to mój koleżeński obowiązek wyleczenia jej z rozdwojenia jaźni. Dobranoc.

Scena 7 (pod sklepem "U Stasia", Ferdek i Grażyna piją wódkę)
Ferdek: No, Grażynko, to pimpek pimpek.
(Ferdek i Grażyna wypijają kieliszek wódki)
Grażyna: Wiesz pan co, panie Ferdku...
Ferdek: Mów mi Ferdek!
(zza sklepu wyłania się Marian)
Grażyna: No dobrze... Wiesz co, Ferdziu, ja Halince nie daruję tego, co o mnie powiedziała.
Ferdek: A co powiedziała?
Grażyna: Że Kozłowski żonę zdradza ze mną, a to gówno prawda jest, bo jego żona to ja!
Ferdek: Serio?
Grażyna: No pewnie, przecież ja tam mieszkam!
Ferdek: O kurde.
(Marian chowa się za sklepem, obok niego przechodzi Boczek)
Marian: O, panie Boczek, chcesz pan zarobić?
Boczek: No pewnie. A ile, w mordę jeża?
Marian: Trzy dychy i pół litra.
Boczek: Niech będzie. Tylko co ja mam zrobić?
Marian: Wystarczy, że pan wieczorem zadzwoni do Kozłowskiej i powie jej pan pewną wiadomość...

Scena 8 (salon, Ferdek wchodzi pijany do domu, Halina siedzi na fotelu, rozmawia przez telefon)
Ferdek: Halina, do kogo dzwonisz?
Halina: Do Kozłowskiego, może on mi to wszystko wyjaśni.
Ferdek: Ale Halińcia, ja ci muszę coś, kurde, powiedzieć?
Halina: Cicho, jełopie, bo sygnał jest!
(obraz dzieli się na pół, po drugiej stronie Grażyna przy słuchawce telefonu stacjonarnego)
Grażyna: Halo?
Halina: Grażyna?
Grażyna: Czego chcesz, Halina?
Halina: Co ty robisz u prezesa Kozłowskiego?
Grażyna: Mieszkam, jestem jego żoną!
Halina: Ale on ma przecież inną żonę, Baśkę.
Grażyna: A jak ja się nazywam? Grażyna Barbara Kokosińska-Kozłowska.
Halina: Pierwsze słyszę!
Grażyna: No i teraz już wiesz, i ja mam nadzieję, że przestaniesz mnie nachodzić.
Halina: Grażynko, ja cię strasznie przepraszam...
Grażyna: Dobra tam, było minęło. Nara.
(Grażyna rozłącza się)

Scena 9 (sypialnia nocą, Ferdek i Halina leżą w łóżku)
Halina: No i widzisz, okazało się, że Grażyna ma na nazsisko Kokosińska-Kozłowska i to jest jego żona.
Ferdek: Halińcia, właśnie żem ci to chciał powiedzieć, kurde.
Halina: Ta, akurat. Pewnie wykorzystałeś okazję, żeby się napić.
Ferdek: Właśnie, że wziąłem i... A dupa tam.
Halina: No widzisz, ja mam niby nie znać własnego męża?
Ferdek: Halina, skoro nie znasz swojej najlepszej koleżanki, to są jeszcze na tym świecie rzeczy, które się fizjologom nie śniły. Dobranoc.
(Ferdek odwraca się na drugi bok, Halina gasi lampkę, idzie spać)

Scena 10 (mieszkanie Boczka, Boczek z kartką w ręku dzwoni do Grażyny, ta odbiera)
Grażyna: Halo?
Boczek: Dzień dobry, pani Kozłowska, Boczek jezdem. Pani mąż panią zdradza, w mordę jeża.
Grażyna: Z kim, w dupę węża?
Boczek: Więcej na temat wie pan Ferdek. Dobranoc.
(Boczek rozłącza się, Grażyna szturcha Kozłowskiego)
Grażyna: Andrzej, wstawaj!
Kozłowski: Co jest, foka?
Grażyna: Mów szybko, jak ma na imię twoja kochanka.
Kozłowski: Baśka, nie rozśmieszaj mnie. Jaka kochanka, do jasnej cholery?
Grażyna: Wiesz co, Andrzej? Ja jutro idę pod Stasia napić się z panem Ferdkiem, i gdy on mi powie, jak się nazywa twoja kochanka, to ci nogi z dupy powyrywam!
Kozłowski: Śpij już, foka! Dobranoc!
Grażyna: Idź ty, cholero jedna. Czekaj no ty!

KONIEC

WYSTĄPILI:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Paździoch - Ryszard Kotys
Boczek - Dariusz Gnatowski

GOŚCINNIE WYSTĄPILI:
Kozłowski - Andrzej Gałła
Kozłowska/Grażyna - Joanna Kurowska
Ordynator - Krzysztof Kowalewski

Zapowiedź odcinka 3 (premiera 28.02.2017r.)

Żona kawalera
Podczas rozmowy z Ferdkiem Arnoldowi Boczkowi wyrywa się zdanie o żonie Boczka. Ten jednak szybko zmienia temat. Paździoch, który to słyszał, podejrzewa, że Boczek miał kiedyś żonę. Ferdek i Paździoch urządzają popijawę ze staruszkiem mieszkającym na trzecim piętrze. Ten mówi sąsiadom, że Boczek do swojego mieszkania często sprowadzał jakieś kobiety...
Obrazek
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 6473
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Pabfer » 2017-02-18, 12:29

Bardzo ciekawy pomysł. Napisałem dużo scenariuszy w zeszycie i nie chce mi się ich przepisywać na komputer i jeden z nich jest podobny do twojego, tylko ja poszedłem dalej- Ferdek odkrył, że Wujek Władek jest podobny do Staśka Kolędy (nawet jakaś mała aluzja do Babki się pojawiła z tego, co pamiętam, ale nie wprost :P ), różne wcielenia Dracza są do siebie podobne itp. Tutaj miałem nadzieję, że ty też dasz więcej podobieństw, ale tak też jest dobrze. Będę oceniał to, co jest, a nie to, czego nie ma.
Na plus pierwsza scena, potem rozmowa z Paździochem, potem odkrycie przez Halinę tajemnicy. Scena w szpitalu jakoś mnie nie urzekła, ale liczę na plus sam fakt, że działa się w szpitalu, bo w serialu bardzo rzadko widzimy to miejsce.

8/10
Trochę zaniżam, bo spodziewałem się więcej zabawnych tekstów.
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 850
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2017-02-18, 12:53

Pierwsza scena przyznam nie podobała mi się, zbyt była w stylu nowych odcinków. Scena na korytarzu klasyczna, ale dobra, między sceną 2, a 3 nie powinno byc przerwy, bo wtedy te sceny robią sie za krótkie (Wizualnie, mówię o tekście). Później podsłuchujący Paździoch bardzo zabawny, intryga z Grażyną, wchodzącą do Kozłowskich i obściskująca się znim, oraz przejęcie tym Haliny, zabawne. Rozwalił mnie też Paździoch: "Hehehe ! Będzie afera !". Ordynator chyba mocno inspirowany Łubiczem z DON, co ? :-p
Scena 4 trochę dziwna, takie sztuczne te dialogi.
Halina: Niech zgadnę. Przekupił go pan kiełbasą, żeby panu pomógł?
Marian: Nieprawda. Jeszcze wódką i pozwoleniem na wypróżnianiem się w tym kiblu.
Nawet dobry tekst, jednak zawsze twoje scenariusze mnie mocno intrygują i ciekawią, tutaj tego nie czułem, zacząłem się już nudzić. Grażyno-Kozłowska bardzo mnie wkurzała. Za to scena pod Stasiem dla odmiany świetna. Scena z telefonem średnia, przyznam, że wytłumaczenie z tym nazwiskiem, jakoś średnio mi przypadło do gustu.
Telefon Boczka mnie rozwalił, na pewno Gnatowski mówiłby to z świetnym akcentem. Zakończenie średnie.

Trochę się zawiodłem, twój poprzedni scenariusz był genialny, przeczytałem go 2 razy i śmiałem się w głos. Tutaj były trzy główne minusy: Wkurzająca Halina, wkurzająca Kozłowska i ogólnie klimat nowych odcinków, czego nie jestem fanem, na wielki plus Marian, uratował ten odcinek ! Boczek tez był bardzo dobry, ale było go za mało. 5 :arrow: 5,5 z okazji urodzin :-P

Co do "Żony kawalera" - bardzo długo czekałem na ten pomysł, nawet miałem dzisiaj się pytać czy już zrobiłeś ten scenariusz, bo jak nie to ja chętnie go podbiorę. Czekam !
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1478
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2017-02-18, 13:34

Ordynator chyba mocno inspirowany Łubiczem z DON
Nawet mocniej. ;-)

Za to następny odcinek postaram się, aby było to połączenie sezonu 4., 1. i nowych odcinków.
Dzięki za opinię (nawet pozytywną :!: )
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 850
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2017-02-18, 13:42

kacrudy pisze:
Ordynator chyba mocno inspirowany Łubiczem z DON
Nawet mocniej. ;-)
Pisałem na bieżąco, wiem, że jest Kowalewski w obsadzie :-P

Zapomniałem o jeszcze jednym plusie - ogólnym, kiedyś notorycznie występowała Jolasia, od dawna jej nie widziałem na szczęście :-P
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 6473
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Pabfer » 2017-02-18, 13:54

Nie zwróciłem na to za pierwszym razem uwagi, ale muszę przyznać Bździuchowi rację- bez Jolaśki scenariusze są dużo lepsze!
Obrazek
Awatar użytkownika
Luko
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1673
Rejestracja: 2016-05-01, 18:01
Lokalizacja: Polska

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Luko » 2017-02-18, 14:16

Scenariusz raczej średni, zacznijmy jednak od pozytywów. Fajnie, że w tym scenariuszu były dłuższe sceny, a nie krótkie, jak w poprzednich. Na plus oczywiście pomysł na scenariusz, który od początku wydawał się być bardzo ciekawy. Pozytywny występ zaliczyli podsłuchujący Paździoch i Boczek, który przy każdej okazji dawał się przekupić. Ciekawy pomysł również z piciem wódki Ferdka i Grażynki. Na minus przede wszystkim strasznie mało humoru, czytając ten scenariusz strasznie się nudziłem. Wydaje mi się również, że był zbyt krótki, można było jeszcze coś wykrzesać, a tak akcja szybko się rozwiązała. Zakończenie również takie sobie.

4/10
Ostatnio zmieniony 2017-02-18, 14:19 przez Luko, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

A zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1478
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2017-02-28, 06:46

W moim scenariuszu zastosowałem podobny zabieg, jak Lukovsky - wykorzystałem scenkę z Kiepskiego Show, chyba że on robił na odwrót. ;-)

Odcinek 3 - Żona kawalera

Scena 1 (Ferdek i Marian siedzą przed telewizorem)
Marian: Panie Ferdku, moim zdaniem, te wszystkie celebryty z tej całej zasranej telewizji to tak naprawdę udają miłych.
Ferdek: No jak nie, jak tak? To wszystko to są, kurde, tapety!
Marian: Z ust mi pan to wyjął! Tapety! Odsztapirują się do tej telewizji, a tak naprawdę to są zwykli, szarzy, normalni ludzie jak pan czy ja.
(Ferdek wylewa na siebie piwo)
Marian: Albo tylko jak ja!
Ferdek: Panie Paździoch, co to miało znaczyć?
Marian: No bo pan pijesz to piwo jak opętany i staczasz się pan na samo dno!
Ferdek: No co pan, przecie ja piję tylko rozrywkowo, poza tym ja piję kurturarnie, a nie tak jak taki, powiedzmy, Boczek!
Marian: Nie oszukujmy się, panie Ferdku. Pan jesteś pijak, alkoholik i pasożyt!
Ferdek: Panie Paździoch, a zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?
Marian: I o tym właśnie mówię! Zero kultury! Pan jesteś tak samo beznadziejną postacią jak ci z telewizji.
Ferdek: Panie, cicho tera, bo się zaczyna "Celebryty chlupią do wody na główkę"!
Marian: O, daj pan głośniej, panie Ferdku.
(Ferdek podgłaśnia)
Ferdek: Panie, widzisz pan tą, co tu tera skacze?
Marian: Widzę, a co?
Ferdek: Tego wrednego babsztyla to ja nie lubię.
Marian: A dlaczego?
Ferdek: To jest ta, co gra w tym serialu o tej rodzinie z Wrocławia, taka żona tego...
Marian: A wiem, tego pijaka takiego!
Ferdek: Ja tego pijaka, proszę pana, lubię. A tej baby to już nie!
Marian: Ja tam wolę tych ich sąsiadów.
Ferdek: Panie, pan chyba nie masz na myśli tego grubasa, co tam się wypróżnia?
Marian: Niech mnie pan nawet nie rozśmiesza!
Ferdek: Dobre, cicho, bo skacze! Oby się utopiła, kurde.
(wchodzi Boczek)
Boczek: Panie Ferdku, potrzebuję pomocy!
Ferdek: O co chodzi?
Boczek: W mordę jeża, ta z celebrytów się topi we telewizorze.
Ferdek: Panie, czego pan chcesz?
Boczek: Poratuj pan dwiema dychami!
Ferdek: Panie, nie dam, bo nie mam, a nawet jakbym miał, to bym nie dał.
Boczek: No dej pan no!
Ferdek: Nie mam, panie, żona mnie, kurde, zabrała!
Marian: Mi też zabrała! Znaczy się moja, nie pana Ferdka.
Boczek: Pany to są chitre! Mi żona zawsze dawała pieniądze.
Marian: To czemu pan nie weźmiesz od... żony?
Boczek: Eee... W mordę jeża, muszę już iść. Dobranoc.
(Boczek wybiega)
Ferdek: Panie Paździoch, czy pan słyszał, to co ja?
Marian: Słyszałem i powiem panu, że grubas coś ukrywa.
Ferdek: Ja coś myślę, panie, że na sucho to ja tego nie ogarnę. Zapraszam do kuchni!
(Ferdek i Marian wychodzą do kuchni, Ferdek wyciąga wódkę i ogórki)
Marian: Pamięta pan, jak żeśmy się tu sprowadzili?
Ferdek: No jak nie jak tak, to ze trzydzieści lat temu było, kurde.
Marian: No właśnie. Boczek był wtedy gówniarzem, od roku już wtedy mieszkał w tej kamienicy. Wiem to od takiego jednego starca, który mieszkał na trzecim piętrze razem z Boczkiem, Rakowiecki.
Ferdek: No i co z tego?
Marian: Może on nadal tam mieszka.
Ferdek: Panie, przecie to kurde, fizycznie niemożliwe. Ten stary dziadyga miał ze siedemdziesiąt lat, jak go żeśmy ostatnio widzieli.
Marian: Zawsze warto przeszukać mieszkanie! Chodź pan!

Scena 2 (piętro Boczka, Boczek wychodzi z mieszkania, schodzi z piętra, z WC wychodzi Marian i Ferdek)
Marian: Całe szczęście, że poszedł. Będzie dużo łatwiej.
(Marian puka do drzwi obok drzwi do mieszkania Boczka, wychodzi starszy człowiek)
Rakowiecki: Kogo moje oczy widzą! Marian Paździoch! To ty mi dwadzieścia pięć lat temu wcisnąłeś te stare gacie nie warte więcej niż kilka groszy!
Marian: Panie Tomaszu, było minęło.
Rakowiecki: Teodorze! Czego chcą?
Ferdek: Myśmy się chcieli czegoś dowiedzieć o Arnoldzie Boczku.
Rakowiecki: Na sucho?
Ferdek: Skądże znowu, na dole mam wódkę.
Rakowiecki: To idziemy, na co czekamy?
Marian: No bo jest jeszcze jeden problem - nie mamy zagryzki.
Rakowiecki: Skończyły się ogóreczki? Nie bójcie się, mam tu cały słoik!
Ferdek: No i gitara, kurde!

Scena 3 (kuchnia, Ferdek, Marian i Rakowiecki piją wódkę)
Ferdek: Chluśniem, bo uśniem!
(wypijają kieliszki)
Rakowiecki: W takim razie co chcą państwo wiedzieć?
Marian: No cóż, zna pan Arnolda Boczka, mieszka pan tu dłużej. Czy Boczek miał kiedyś żonę?
Rakowiecki: Możliwe.
Ferdek: W jakim sensie możliwe?
Rakowiecki: Otóż dawniej, kiedy Boczek był trochę chudszy, sprowadzał do siebie mnóstwo kobit. Mieszkam tuż obok, więc wiem, co tam się wyprawiało. W końcu się okazało, że takiej jednej babie z Oławy zrobił dziecko, no i musiał ją poślubić.
Ferdek: I co?
Rakowiecki: Wyglądali mi na zgodne i w miarę ciche małżeństwo, ale niedługo później się rozwiedli.
Marian: O, a co się stało?
Rakowiecki: Wie pan, ta baba była trochę przy kości...
Ferdek: Gruba, znaczy się?
Rakowiecki: Tak. Boczek myślał, że to przez ciążę. Ale okazało się, że kobita nigdy nie była w ciąży. Boczek ją wyrzucił i od tamtej pory nie miał już żadnej narzeczonej.
Marian: Panie Teofilu...
Rakowiecki: Teodorze!
Marian: Panie Teodorze, jak się ta kobieta nazywała?
Rakowiecki: To nie na moją głowę, nie pamiętam.
Ferdek: Panie Paździoch, podlej pan go.
(Marian nalewa Rakowieckiemu wódkę, ten wypija)
Rakowiecki: Klementyna Schab.
(Ferdek śmieje się)
Marian: Ścisz się pan, panie Ferdku. Wie pan, gdzie ona może mieszka?
Rakowiecki: Może tak, może nie...
(Marian dolewa wódkę)
Ferdek: Zara, panie, wstrzym się pan, przecie to ostatnia wódka.
Marian: Nie rozpaczaj pan, odkupię panu. Panie Tadeuszu...
Rakowiecki: Teodorze, cholera jasna!
Marian: Spokojnie, karwasz twarz! Gdzie mieszka pani Schab?
(Ferdek parska śmiechem)
Rakowiecki: Po rozstaniu z panem Arnoldem wróciła do rodzinnej Oławy. Tylko tyle wiem!

Scena 4 (korytarz, Ferdek i Marian stoją pod WC, Marian w płaszczu i z walizką, Ferdek popija browara)
Marian: Jadę do Oławy! Odszukam Schabównę za wszelką cenę i nikt mnie nie powstrzyma.
Ferdek: A żona?
Marian: No tak. Zapomniałem o Helenie, karwasz twarz. I co teraz?
Ferdek: Wiesz pan co? Jedź pan, zanim ona, kurde, przyjdzie!
Marian: Masz pan rację, panie Ferdku. Raz kozie śmierć!
(Marian otwiera drzwi na klatkę, stoi w nich Helena, Marian ze strachu opiera się o korytarz)
Helena: Marian, wybierasz się gdzieś?
Marian: Yyyy, n-no b-b-bo... Tego...
Helena: Nie jąkaj się, pierdoło, tylko mów!
Marian: No właśnie, tego... Chciałem... (zakrywa twarz) O Jezus Maria...
Helena: Marian, szczurze, ty... ty masz kochankę!
Marian: J-ja? Ko-ko-kochankę? S-skąd!
Helena: To gdzie spierniczasz? Mów!
Marian: Do Warszawy po skarpety! (oddycha z ulgą)
Helena: Pojutrze chcę cię widzieć w domu! Pazerny gadzie jeden!
(Helena wraca do Mieszkania)
Marian: Dobra, ja uciekam, panie Ferdku. Do zobaczenia!
Ferdek: Do zobaczenia, kurde.
(Marian wychodzi, Ferdek wypija piwo, zgniata puszkę i wyrzuca ją, z WC wychodzi Boczek)
Ferdek: Pan Boczek? Kiedy pan żeś tam wlazł?
Boczek: Niedawno.
Ferdek: Jak, kurde, niedawno, jak ja żem tu z dziesięć minut z panem Marianem żem se rozmawiał.
Boczek: Panie, dej pan spokój. Biegunki se bolesnej dostałem...
Ferdek: Zara! Kurde, słyszał pan coś?
Boczek: Ja? Nic! Tylko spłuczkę z kibla, w mordę jeża.
Ferdek: No, to dobrze. Idź już pan!
(Boczek wychodzi)

Scena 5 (sypialnia nocą, Halina siedzi przed lustrem, Ferdek leży na łóżku)
Halina: A ty wiesz co, Ferdek? Ja już z tydzień nie widziałam tego Paździocha.
Ferdek: No nie widziałaś go, bo Paździoch wyjechał. Do Warszawy po skarpety!
Halina: Jak do Warszawy, jak on tam już dostawcy nie ma.
Ferdek: A skąd ty to wiesz?
Halina: Paździochowa mi wczoraj powiedziała. Zastanawiała się, czemu jej mąż tak długo nie wracał, zadzwoniła do tego dostawcy i się okazało, że on miesiąc temu zbankrutował, rozumiesz?
Ferdek: Co ty gadasz?
Halina: No, i Paździochowa powiedziała, że jak wróci, to mu siekierą łeb odrąbie.
(dzwoni telefon Ferdka, ten odbiera, obraz dzieli się na dwie części, po prawej stronie Marian w piwnicy)
Ferdek: Halo?
Marian: Panie Ferdku, chodź pan do piwnicy. Szybko!
Ferdek: Pan Paździoch, pan już wrócił?
Marian: Tak, wróciłem. Niech pan zejdzie do piwnicy.
Ferdek: A czemu do piwnicy?
Marian: W domu się boję pokazywać.
Ferdek: No i słusznie, panie Paździoch. Już idę.
Marian: Czekam.
(Ferdek rozłącza się, wychodzi)
Halina: Dokąd to?
Ferdek: Rano ci, kurde, powiem.
(Ferdek wybiega)
Halina: Nie będziesz musiał. Wrócisz i tak pijany, więc będę wiedziała, gdzie byłeś.
(Halina podchodzi do telefonu, wykręca numer)
Halina: Pani Helenko! Pani mąż już wrócił. Jest w piwnicy.

Scena 6 (piwnica, schodzi Ferdek, obok szafy stoi Marian)
Ferdek: Znalazłeś pan, panie Paździoch?
Marian: Długo to trwało, ale znalazłem. Oto Klementyna Schab!
(z szafy wychodzi Schab, pulchna kobieta)
Ferdek: O, kurde!
Schab: Co? Za gruba jestem?
Ferdek: Pani Klenentymo, skąd! Ferdynand Kiepski-Wspaniały jezdem!
Schab: Miło mi, Klementyna Schab.
(Schab wyciąga dłoń, Ferdek, nie orientując się co zrobić, potrząsa nią)
Ferdek: Jak żeś pan ją znalazł?
Marian: Normalnie, chodziłem od domu do domu i pytałem, czy tu mieszka pani Schab. Trzeba ją pokazać Boczkowi!
(w tle śpiewa Boczek)
Schab: Chyba słyszę jego głos.
(Boczek schodzi, zamiera, potrząsa głową)
Boczek: Klemusia? To ty?
Schab: To ja!
Boczek: Panie Paździoch, co ona tu robi, w mordę jeża?
Marian: Przypadkiem się spotkaliśmy w Oławie i...
(wchodzi Helena z siekierą)
Helena: A, więc jednak kochanka, kretynie jeden. Co robiłeś w Oławie?
Marian: Przejeżdżałem przez Olawę do Warszawy i...
Helena: I zabrałeś ze sobą ten babsztyl? O nie, miarka się przebrała, do jasnej cholery! Jutro składam papiery rozwodowe!
Marian: Helena, opamiętaj się! To jest narzeczona pana Boczka!
(zapada niezręczna cisza)
Helena: Aha. No co tak stoisz, Marian? Bierz siekierę, idź drewna narąbać.
Marian: Mamy w piwnicy całą stertę drewna.
Helena: Idź i rąb, żeby nie zniknęła.
(Helena odchodzi)
Marian: Pani Klementyno, co pani powie na to, żeby jutro na korytarzu odbyło się takie małe przyjęcie, co?
Schab: O tak, ja bardzo lubię przyjęcia, w mordę jeża.
Boczek: Ja też, w mordę jeża.
Schab: Ej, ja to powiedziałam.
Boczek: Ale mi chodzi o innego jeża, w mordę jeża.
Marian: To jutro o 16:00. Przyjdzie pan, panie Ferdku?
Ferdek: Jak będzie wódka, to przyjdę.
Marian: No to jesteśmy umówieni. A teraz przepraszam, idę jednak po to drewno.
(Marian odchodzi)

Scena 7 (kuchnia, Ferdek siedzi przy stole i popija piwo, Halina myje naczynia)
Halina: Wspaniały pomysł! Poznamy wreszcie tę całą panią Klementynę. To na pewno przesympatyczna kobieta, podobnie jak Boczek. Ja na tę kolację mogę bigos przygotować!
Ferdek: Halińcia, ty wiesz, że ona też jest taka gruba, jak Boczek?
Halina: No i co z tego?
Ferdek: To z tego, kurde, że ty będziesz musiała tego bigosa ugotować ze dwie tony?
Halina: Tyle to przeważnie ty żresz!
Ferdek: Halińcia, tu mnie obraziłaś.
Halina: Tak samo, jak ty przed chwilą obrażałeś Boczka. Daj mi zrobić ten bigos, a ty idź pomóż nakryć do stołu.
Ferdek: No dobre, tylko obym się nie musiał za bardzo narobić.
(Ferdek odchodzi)
Halina: Całe życie z pijakami.

Scena 8 (korytarz, pośrodku stoi ogromny stół przykryty obrusem, podchodzą Helena i Mariola, rozkładają talerze)
Helena: Marian! Przynieś sałatkę jarzynową.
(Marian przynosi sałatkę, kładzie na stół)
Helena: Idź jeszcze wyciągnij sernik z lodówki, przygotuj sztućce i leć po Boczka. A ty, Mariolu, idź po bigos i ziemniaki. Mama weźmie mięso.
(Mariola odchodzi)
Marian: A ty co zamierzasz zrobić?
Helena: Jajco! Idę się wysrać!
(Helena idzie do WC, Marian wraca do mieszkania, z klatki na korytarz wchodzi Ferdek)
Ferdek: O, kurde! Szwedzki stół normalnie.
(Ferdek zbliża się do stołu, wyciąga palce do sałatki, z mieszkania wychodzi Halina z kotletami schabowymi na talerzu)
Halina: Ani mi się waż! To na kolację!
Ferdek: Halińcia, wtedy mi się odechce. Dej zeżreć kawałek.
Halina: Zjesz, zjesz, na pewno zjesz. Później! Chodź, pomożesz Marioli ziemniaczki wziąć.
Ferdek: Idę już.
(Halina wraca do mieszkania, Ferdek idzie za nią, obraz przyciemnia się i znów rozjaśnia, na stole stoją sałatka, bigos, ziemniaki, sos, kotlety schabowe, talerz z kawałkami sernika oraz talerze i przystawione krzesła, obok stołu stoją Halina i Helena)
Helena: To się nazywa kolacja!
Halina: Żeśmy się napracowały! Chyba nic tu nie zjemy. (śmieje się)
Helena: No co pani? Jak swoje, to trzeba zjeść, a nie ciągle te gówna z marketu wpierdzielać. Gdzie ten Marian? Już dawno miał Boczka przyprowadzić.
(wchodzi Mariola)
Mariola: Mamo, chodź, bo ojciec już wódkę wyciąga.
Halina: Jezu, nie wytrzymam z jełopem.
(Halina i Mariola wchodzą do salonu, Ferdek wyciąga wódkę z kredensu)
Halina: Ferdek, zostaw tę wódkę. Poczekaj, aż goście przyjdą.
Ferdek: Tylko łyczek, żeby jedzenie wlazło.
Halina: Odłóż to!
(wchodzi Helena)
Helena: Są już!
Ferdek: Kto?
Halina: Kosmici! Zdążyłeś się już uchlać czy co? Boczkowie!
Ferdek: Przepraszam bardzo, ale narzeczona Boczka się Schab nazywa, a nie Boczek.
Halina: Nie czepiaj się, chodź!
(Helena, Halina i Mariola wychodzą, Ferdek chwyta za wódkę)
Halina: (z oddali) Zostaw to, do ciężkiej cholery!
(Ferdek odkłada wódkę, wychodzi)

Scena 9 (korytarz, wszyscy wraz z Boczkiem i Klementyną Schab siedzą przy stole)
Helena: Proszę bardzo, pani Klementyno, do wyboru, do koloru. Bigosik, sałatka, sernik...
Ferdek: No to co? Wypijmy za zdrowie młodej pary.
Boczek: Jakiej tam młodej pary?
Halina: Ferdek, zachowuj się.
Marian: Pani Halinko, co to za kolacja bez toastu. Panie Ferdku, czyń pan swą powinność.
(Ferdek bierze kieliszek, wstaje)
Ferdek: No to, kurde... Oby nam się!
Wszyscy: Oby nam się!
(wszyscy oprócz Marioli wypijają kieliszek wódki)
Boczek: Klemusia, ja żem nie wiedział, że ty wódkię pijesz.
Schab: Arnoldzie, ty jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
Marian: Proponuję, aby ktoś przyniósł akompaniament i zatańczmy.
Halina: O! To jest bardzo dobry pomysł, panie Marianie. Ja zaraz lecę po radio.
(Halina odchodzi od stołu)
Boczek: Zatańczysz, Klemusia?
Schab: No nie wiem, wolałabym coś zjeść.
Boczek: No dobre, w mordę jeża. Mariola, zatańczysz?
Mariola: Ja już tańczę z tatą, prawda tatuś?
Ferdek: Jak, kurde, ze mną?
(Mariola mruga okiem porozumiewawczo)
Ferdek: A, no jak nie, jak tak, kurde?
Schab: Arnoldzie, ty chyba nie myślisz, że pozwoliłabym ci tańczyć w tym wieku?
Boczek: W jakim wieku?
Schab: W takim! Zjedz coś lepiej, bo chudniesz w zastraszającym tempie.
Boczek: Przecie ja nie chudnę, w mordę jeża!
Ferdek: No właśnie, pani Schabowa, on od dwudziestu lat, kurde, nie chudnie.
(wraca Halina z radiem)
Halina: Jestem już!
Marian: To na co pani czeka? Proszę włączyć!
(Halina wysuwa antenkę, włącza, w tle instrumentalne disco polo)
Helena: Chodź, szczurze, zatańczymy!
(wszyscy tańczą, jedynie Boczek, Schab i Mariola siedzą)
Halina: Panie Boczek, niech pan ją zaprosi do tańca.
(Boczek pokazuje dyskretnie, że Klementyna Schab je)

Scena 10 (korytarz, wszyscy siedzą przy stole zmęczeni, w tle łagodna muzyka fortepianowa z radia, jedzenia na stole już nie ma)
Helena: Strasznie się zmęczyłam! A ten mój to już ledwo zipie.
Halina: Mój to zasnął. Nawet wódki nie dopił.
Helena: Ja to nawet nic nie zjadłam. (spostrzega iż Schab śpi) Wszystko ta Boczka kobita wyżarła.
Halina: Mnie to ona się od początku nie podobała, pani Helenko.
Helena: Da pani spokój. Gruba i niesympatyczna.
(chwila ciszy)
Halina: Pomoże mi pani pozmywać?
Helena: Chętnie.
(Halina i Helena odchodzą)
Marian: Panie Ferdku, śpisz pan?
Ferdek: Śpię, bo co?
Marian: Bo mnie boli wszystko od tego cholernego tańca.
Boczek: Panowie, ciszej, w dupę węża, bo mnie kobita zasnęła.
Marian: Panie Boczek, to wszystko przez pana!
Boczek: Jak przeze mnie, kuźwa?
Ferdek: Jakbyś jej pan dzieciora nie zrobił, to by, kurde, tego uroczystościa nie było.
Boczek: Jakiego dzieciora?
Marian: Tego, przez którego musiałeś pan się z nią ożenić.
Boczek: Ale ja żem się z nią z miłości ożenił. Myśmy, w mordę jeża, dzieciów nie mieli.
Marian: Rakowiecki, cholera jego mać!
Boczek: Ale żem się normalnie musiał z nią rozwieść.
Ferdek: Dlaczego?
Boczek: Bo to zła kobieta była!
Ferdek: A co, kurde, zrobiła?
Boczek: Panie, żarcie mnie z lodówki podkradała, kanał we telewizorze przełanczała i się jeszcze dawni sąsiedzi skarżyli.
Marian: O, a na co?
Boczek: Bo się nielegalnie wypróżniała na nie swoim piętrze, w mordę jeża.

KONIEC

WYSTĄPILI:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Mariola - Barbara Mularczyk
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski

GOŚCINNIE WYSTĄPILI:
Rakowiecki - Andrzej Dobosz
Schab - Elżbieta Romanowska

Bardzo krótka zapowiedź następnego odcinka nr 4 (premiera 08.03.2017 r.)

Katakumby
Paździoch i Ferdek przypadkowo zostają zamknięci w piwnicy. Muszą czekać 24 godziny, aż wrócą ich żony... Cały odcinek oparty tylko na dwóch bohaterach - Ferdku i Marianie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 6473
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Pabfer » 2017-02-28, 09:32

Bardzo ciekawa pierwsza scena- taka Incepcja jak w naszym ostatnim scenariuszu. Następnie druga scena otworzyła właściwą fabułę i była to fabuła równie ciekawa, bo o żonie Boczka bardzo mało się mówi. Postać Schabowej całkiem dobrze skonstruowana. Helena Paździoch ze swoim groźnym nastawieniem mnie bawiła. Tylko Boczka za mało. Scenariusz o nim, a to powinien być w prawie każdej scenie.

9/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 850
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2017-02-28, 16:36

Początek pierwszej sceny znany ;-) Te rozmowy przy telewizorze jakoś moim zdaniem średnio wyszły nie wiem czemu, choć jak wszedł Boczek było już bardzo dobrze ;-) Choć dziwne, że nigdy wcześniej niechcący nie wspomniał o żonie (Prócz "Rolki czyli total gigant"), ale przecież to sitcom, a wyszło to bardzo zabawnie ;-) . Od razu po akcji w kuchni zaciekawiła mnie fabuła, zresztą w twoich scenariuszach zawsze była intryga, co najlepsze dobrze rozpisana, tu wróciłeś do tego o czym zapomniałeś w poprzednim scenariuszu - zaciekawieniu widza. Druga scena dobra, ale jakoś mało spodobał mi się ten Rakowiecki, nie wiem czemu, miał chyba trochę sztuczne kwestie. Ale w następnej, bardzo dobrej swoja drogą, wyszedł znacznie lepiej ! Opowieść Boczka kilka kilogramów temu bardzo mnie zaciekawiła ;-) . Nie podobał mi się wątek z myleniem imienia tego staruszka, jakoś mało zabawnie to wyszło.
Świetna scena na korytarzu i świetny dialog Paździohów :lol: , no i bardzo dobra rozmowa w sypialni, oraz ciekawy pomysł z tym dostawcą. Scena w piwnicy zabawna, bardzo fajny Ferdek, zawsze mnie bawi kiedy nie wie jak się ma zachować :lol: . W roli Schabowej nie widzę Romanowskiej, gdyż jej wyjątkowo nie lubię, kiedy czytałem miałem przed oczami tylko Kurdziel, więc nie zaliczę na minus jej występ, choć gdyby w telewizyjnym odcinku była Romanowska, obniżyłoby to moją ocenę. Bardzo dobry występ Paździochowej, no i jak ładnie wybrnęła z niezręcznej sytuacji :lol: :lol: . Podobało mi się, że Schab też mówiła "W mordę jeża !", miałeś dobry pomysł, ale muszę powiedzieć, że w pewnym momencie go zmarnowałeś -> " Boczek: W mordę jeża ! Schab: Ej, ja to powiedziałam. Boczek: Ale mi chodzi o innego jeża, w mordę jeża. "
Zbyt infantylny i nieśmieszny dialog. Dobry Ferdek który przyjdzie tylko jak będzie wódka :lol: . Mimo tego dużego minusa, ta scena była na prawdę bardzo zabawna. Przyjęcie świetne ! Mała uwaga, chyba niechcący pomyliłeś Boczka z Ferdkiem: "Ferdek: No to co? Wypijmy za zdrowie młodej pary.
Boczek: Jakiej tam młodej pary?
Halina: Ferdek, zachowuj się. "
Bardzo fajnie, że Schabowa była tak samo nienażarta jak Boczek, zawsze tak samo widziałem jego miłość :-p.
Nawet zabawna rozmowa żon po imprezie, kiedy ich mężowie byli pijani, no i świetne teksty Boczka. Bardzo mi się spodobało zakończenie z wypróżnianiem się przez Schab. Bardzo podobało mi sie, że zacząłeś pisać znacznie dłuższe sceny. Fabuła bardzo różnorodna, raz zabawna, raz nieśmieszna, zabrakło paru bardzo dobrych tekstów, za to była bardzo ciekawa fabuła i fajny klimat. Po prostu - podobało mi się. Więc 7/10 będzie najlepsze.


Edit:
"katakumby" - Opis bardzo podobny do jednego z odcinków serialu "Niania" - "Piwnica namiętnośći", ale to na prawdę dobry pomysł, choć ja bym wolał tam Boczka i Ferdka i na pewno byłaby perfekcja, zwłąszcza, że Boczek tam cholernie pasuje ;-)
Ostatnio zmieniony 2017-02-28, 17:17 przez Bździuch, łącznie zmieniany 2 razy.
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1478
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2017-02-28, 16:43

Bździuch pisze:Mała uwaga, chyba niechcący pomyliłeś Boczka z Ferdkiem: "Ferdek: No to co? Wypijmy za zdrowie młodej pary.
Boczek: Jakiej tam młodej pary?
W pierwszym miał być Marian, a w drugim Ferdek, nie wiem skąd tam się Boczek wziął. :-D
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1478
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2017-03-08, 00:00

Odcinek 4 - Katakumby

Scena 1 (piwnica, do środka wchodzą Marian i Ferdek, do drzwi przystawiona cegła)
Marian: Uważaj pan, panie Ferdku, na tę cegiełkę.
Ferdek: A bo co?
Marian: Bo się drzwi zamkną i zatrzasną, a wtedy nie wyjdziemy.
Ferdek: To tu drzwi były, kurde, zmieniane?
Marian: Wczoraj. Ustaliliśmy to na ostatnim zebraniu, tylko oczywiście pana nie było.
Ferdek: Panie, jak nie byłem na zebraniu, jak, kurde, byłem?
Marian: Prędzej na zebraniu pod Stasiem albo na złomowisku. Tak czy siak, uważaj pan.
Ferdek: Dobre, kurde, bierz pan te ogóry i spierdzielamy.
(Marian otwiera szafę)
Marian: Dziwne. Miałem pełno słoików ogórków. Gdzie one są, karwasz twarz?
(wchodzi Boczek z wiadereczkiem)
Boczek: Witam panów sąsiadów.
Ferdek: Panie Boczek, czemu żeś pan ogórki podpierniczył?
Boczek: Panie, ja żem se nic nie podpierniczał, w mordę jeża.
Marian: Paszoł won mi stąd!
Boczek: Zara, panie, to też se jest moja piwnica i ja se tu przyszłem kartoflów pozbierać.
Marian: Bierz pan! Panie Ferdku, sprawdzę jeszcze, czym mam zapasowy słoik w tych kartonach.
Ferdek: No dobre, kurde.
(Boczek zmierza do wyjścia z wiaderkiem pełnym kartofli, odpycha cegłę, łapie za klamkę)
Boczek: Do widzenia panom!
Marian: Panie Boczek, nie zamykaj pan!
(Boczek w połowie zdania zamyka drzwi)
Ferdek: Co żeś pan, kurde, najlepszego zrobił, co?
Boczek: Bo mnie się tak zapomniało. Z przyzwyczajenia, w mordę jeża.
Ferdek: To tera pan otwieraj.
Boczek: Ale ja se mam klucza w mieszkaniu, u góry.
Marian: To przynieś pan, poczekamy.
Boczek: Idę!
(słychać kroki oddalającego się Boczka)
Ferdek: Patrz pan, co za ludzka świnia normalnie.
Marian: Ale przynajmniej zdobyłem zagryzkę. Zaraz wrócimy na górę, dopijemy, co trzeba i rozstaniemy się w spokoju i pokoju.

Scena 2 (piwnica, Ferdek i Marian siedzą pod ścianą, między nimi stoi słoik)
Ferdek: Kurde, gdzie jest ten Boczek? Przecie mnie tu zara krew zaleje.
Marian: Jak zwykle, grubas zapomniał i nie przylezie.
Ferdek: A może on to specjalnie zrobił?
Marian: Jak to specjalnie?
Ferdek: Normalnie, kurde, zobaczył, że idziemy, to przylazł i nas zamknął.
Marian: Ale po co, karwasz twarz?
Ferdek: Bo to debil jest?
Marian: Takie teorie spiskowe to sobie pan możesz w dupę wsadzić. Nie ocenia się książek po okładce.
Ferdek: A nie kapnąłeś się pan, że on do tej piwnicy bez klucza se przyszedł?
Marian: Pewnie zapomniał, i miał szczęście, że było otwarte. Zostawmy ten temat.
Ferdek: Panie Paździoch, a która godzina?
(Marian spogląda na zegarek)
Marian: Jedenasta! Już wieczór!
Ferdek: Panie, przydałoby się położyć.
Marian: Też tak sądzę. W szafie są chyba śpiwory.
(Marian otwiera szafę, wyciąga dwie poduszki i dwie kołdry)
Ferdek: Ale gdzie my będziemy spać?
Marian: No jak to gdzie? Na podłodze!
Ferdek: No to w sumie zasadniczo, proszę pana, to ja nie mogię na podłodze, bo mnie noga boli w biedrze.
Marian: Panie, a co ja mam powiedzieć? Helena mnie zmusiła do ćwiczeń z Kłodakowską i teraz mnie tak napieprza w kręgosłupie, że boję się spać.
Ferdek: To może w ogóle nie śpijmy, co?
Marian: A co mielibyśmy robić?
Ferdek: Normalnie, pogadalibyśmy prawda o pogodzie, o piłce nożnej, o życiu, o życiu po życiu...
Marian: Jak znam życie, pogadalibyśmy co najwyżej pół godziny, w porywach do całej godziny.
Ferdek: No to co robimy?
Marian: Trudno, musimy się położyć spać. Najwyżej mi kręgosłup pieprznie.

Scena 3 (piwnica, po lewej stronie śpi przykryty Ferdek, po prawej zaś Marian)
Ferdek: Panie Paździoch, śpisz pan?
Marian: Śpię, bo co?
Ferdek: Bo widzi pan, ja sobie nie śpię...
Marian: Błagam, panie Ferdku, nie zakłócaj mi pan snu.
Ferdek: Ale ja panie, se fizjologicznego myśla mam nad społeczeństwem.
Marian: Czemu?
Ferdek:: Widzi pan, my jesteśmy porządni obywatele, nikomu nie wadzimy, prawda, jesteśmy uprzejmi...
Marian: No tak, i co z tego?
Ferdek: To czemu taki Boczek robi nam na złość i zamyka se nas tutaj?
Marian: Panie Ferdku, daj pan spokój. Uczepiłeś się pan tego Boczka jak rzep psiego ogona.
Ferdek: Ale pana to nie zastanawia?
Marian: Nie. Dobranoc.
(Marian przewraca się i chrapie)

Scena 4 (piwnica, Marian budzi się i spostrzega, że Ferdek grzebie w jego kartonie podpisanym "Paździochy")
Marian: Zostaw pan to, panie Ferdku!
Ferdek: Spokojna pańska rozczochrana, panie Paździoch. Nic panu nie porozwywalam, kurde.
Marian: Odsuń się pan...
(Marian chwyta za leżącą niedaleko strzelbę)
Marian: Bo panu w dupę strzelę!
Ferdek: Ja se tylko szalika piłkarskiego swojego, kurde, szukam.
Marian: A z jakiej racji w moim kartonie, karwasz twarz?
Ferdek: A z takiej racji, że go panu w '95 pożyczyłem i do dziś nie doczekałem się zwrotu. I proszę mnie odłożyć tę szczelbę, bo nie jesteś pan w lesie, a po drugie to moja szczelba jest, kurde.
(Marian odkłada broń na bok)
Marian: Ustalmy jedną rzecz, sąsiedzie.
Ferdek:Jaką?
Marian: Prywatność!
Ferdek: To znaczy?
Marian: Normalnie, przedzieli się piwnicę na pół i pan nie będzie mógł wchodzić na moją połowę, a ja na pana.
Ferdek: Chwileczkę, a jak będę chciał, prawda, wyjść i załatwić za przeproszeniem potrzebę fizjologiczną?
Marian: Po co? Przecież drzwi są zamknięte!
Ferdek: A widzisz pan, a jak mnie się zachce, to co mam, kurde, robić?
Marian: No to... do wiadra!
Ferdek: No dobre, kurde, niech będzie. Dziel pan!
Marian: Że tak zacytuję słowa poety: "No i gitara!

Scena 5 (Marian i Ferdek siedzą po przeciwległych stronach piwnicy, Ferdek po lewej, Marian po prawej, przez połowę piwnicy przebiega biała linia)
Ferdek: Panie Paździoch, zjadłbym coś.
Marian: Ja też. Niepotrzebnie wpieprzyliśmy te ogórki.
Ferdek: Nie ma pan więcej?
Marian: Mam jeden, ale na czarną godzinę.
Ferdek: Kurde no, panie Paździoch, a teraz to co to jest jak nie czarna godzina?
Marian: Na razie to jest tylko cisza przed burzą. Prawdziwa głodówka to się zacznie gdzieś za dwie godziny.
Ferdek: Panie Marianie, no bądźże pan człowiekiem, kurde. Dej pan chociaż małego pizdryka, no.
Marian: Nie mogę, musimy oszczędzać żywność. A poza tym ogórki są na mojej połowie.
Ferdek: O ty mendo jedna, kurde, w dupie mam pańską połowę, kurde. Ja se normalnie przekroczę tę pana zasraną linię, kurde...
(Ferdek wystawia nogę za linią,Marian przeładowuje strzelbę)
Marian: Paszoł won z mojej połowy!
(Ferdek robi krok w tył)
Ferdek: Panie, pan się dobrze czujesz czy pan jakiejś klaustrofobii przypadkiem nie dostał?
Marian: Jakby pan nie przekroczył linii, to nie musiałbym chwytać za strzelbę.
Ferdek: Ale przepraszam bardzo, to jest moja szczelba, kurde.
Marian: Ale jest na mojej połowie, do jasnej cholery!
Ferdek: O nie, tak być nie będzie! Ja zara dzwonię na kolegium i zgłaszam, że pan jesteś menda, złodziej i...
Marian: Zaraz, zaraz! Co pan powiedział? Masz pan tu telefon?
Ferdek: Mam!
Marian: Panie, karwasz twarz, to dzwoń pan do Boczka. Po cholerę my się tu gnieździmy?
(Ferdek wyciąga telefon, wybiera numer, przykłada telefon do ucha)
Ferdek: Nie odbiera, grubas jeden.
Marian: Niepotrzebnie go tu wpuszczaliśmy. Nie dość, że nas zamknął, to jeszcze zabrał resztę kartofli.

Scena 6 (korytarz, Ferdek i Marian wchodzą z klatki schodowej)
Ferdek: Grubas miał szczęście, że odebrał i nam otworzył.
Marian: Panie Ferdku, ale słyszałeś pan, jak on się tłumaczył? Zapomniało mu się, w mordę jeża...
Ferdek: Dej pan, kurde, spokój. Świnia i debil, kurde.
Marian: Jakbym miał sobie wyobrazić, że muszę tam zostać jeszcze kilka dni...
Ferdek: Przecie to niemożliwe zostać z panem kilka dni.
Marian: I vice versa. Do widzenia.
Ferdek: Do widzenia.
(Ferdek i Marian wchodzą do swoich mieszkań, obraz faluje, Ferdek budzi się w piwnicy, nad nim Marian)
Ferdek: Panie Paździoch, gdzie my jesteśmy?
Marian: W piwnicy. Przecież nie w Australii. Dzwoniła pańska żona. Wracają z urlopu dopiero za tydzień.
Ferdek: Nie no panie, kurde, przecie ja tu z panem nie wytrzymię przez tydzień...
Marian: I vice versa!
Ferdek: ...I w ogóle proszę mnie stąd wypierdzielać, bo pan tu nie mieszkasz, tylko na swojej połowie.
Marian: Już sobie idę, sąsiedzie.
(Marian przechodzi na swoją połowę)
Marian: Chyba już pora się położyć. Ale pan już sobie pospał, więc życzę panu powodzenia.

Scena 7 (piwnica, Marian chrapie na swojej połowie, Ferdek otwiera drzwi)
Ferdek: Śpisz pan?
(Marian chrapie, Ferdek odkrywa się i powoli wstaje, przekracza linię, zbliża się do kartonu z napisem "Paździochy")
Ferdek: Prywatność, kurde. Czekaj no, mendo, ja ci dam.
(Ferdek grzebie w kartonie, wyciąga duży, zakurzony szalik z napisem "POLSKA")
Ferdek: Hehe, kurde, jest!
(Ferdek zagląda w karton)
Ferdek: Co to jest?
(Ferdek wyciąga przezroczysty pojemnik wypełniony dolarami)
Ferdek: O ja pierdzielę!
(Marian budzi się)
Marian: Panie Ferdku! Spieprzaj pan z mojej połowy!
Ferdek: Cisza, panie Paździoch! Pan już jest u prokuratury. Za te kradzione piniondze pan ze pierdla, kurde, do usranej śmierci nie wyjdziesz!
Marian: Spokojnie, proszę pana! Może się jakoś dogadamy?
Ferdek: A co pan proponuje?
Marian: Będzie pan mógł wchodzić na moją połowę.
Ferdek: Mało.
Marian: A co pan chce?
Ferdek: Skrzynka wina?
Marian: Niech stracę. A teraz niech pan schowa te pieniądze. I ani słowa Helenie.
Ferdek: Się wie, panie, kurde, przecie ja jestem człowiekiem honorowym.
Marian: Dziękuję panu. Jakby się moja żona dowiedziała, to by mnie siekierą zarąbała.
Ferdek: No i bardzo dobrze, bo kraść to każden jeden potrafi, ale robić ni ma komu.

Scena 8 (Marian zdejmuje taśmę imitującą białą linię, Ferdek przeczesuje kąty)
Marian: Panie Ferdku, myślałem, że jeszcze trochę tu posiedzę i zdziczeję.
Ferdek: Fajnie.
Marian: Tak w ogóle, to żałuję, że te drzwi były otwarte. Wtedy musiałbym wrócić do domu po klucz.
Ferdek: A kto tu był przed nami?
Marian: Nie rozumiem.
Ferdek: Ktoś tu był przed nami i nam, kurde, drzwi zostawił otwarte.
Marian: Chwileczkę, panie Ferdku. Do czego pan zmierza?
Ferdek: Że na nas ktoś, kurde, w tych katakumbach pułapkię zastawił.
Marian: Panie Ferdku, to jest bardzo mądre, co pan mówisz. Gratuluję panu.
Ferdek: No tak, ale kto nas mógł zamknąć?
Marian: Jak to kto, Boczek!
Ferdek: A dupa tam... Gdzie pan żeś zostawił mojego srajfona?
Marian: W kieszeni! Już panu da...ję...
(Marian wyczuwa coś w kieszeni, robi zszokowaną minę)
Ferdek: Co? Zgubił pan?
Marian: Gorzej!
(Marian wyciąga klucz)
Marian: Klucz od piwnicy!
Ferdek: Panie Paździoch...
Marian: S-słucham?
Ferdek: Pan jest jeszcze większy debil niż Boczek, kur(PIIP) mać!

Scena 9 (korytarz, Ferdek i Marian wchodzą z klatki schodowej)
Marian: Panie Ferdku, nasze żony wracają dopiero za cztery dni. Może urządzimy sobie jakiś mały jubel?
Ferdek: Nie ma mowy!
Marian: No trudno. To do widzenia.
Ferdek: Do widzenia. (do siebie) Tera się, kurde, nie obudzić.
(Marian przystaje w drzwiach, Ferdek wchodzi do swojego mieszkania)
Marian: To do widzenia!
(Marian rechocze)

KONIEC

WYSTĄPILI:

Ferdek - Andrzej Grabowski
Paździoch - Ryszard Kotys
Boczek - Dariusz Gnatowski

Zapowiedź odcinka nr 5 (premiera 24.03.2017 r.)

Kusiciele
Do Ferdka przychodzi Paździoch, który upija go wódką tak, że ten wymaga opieki medycznej. Halina postanawia wyjaśnić tę sytuację. Udaje się do Paździocha, który twierdzi, że w tym czasie był w Elblągu. Niedługo później Ferdynanda odwiedza nietypowy gość...
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 850
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2017-03-08, 14:25

Pierwsza scena dobra, ale nie podobało mi się, że Paździoch od razu wypierdzielił Boczka od razu po tym jak zapytał się czy mu ogórki zapierdzielił, skoro Boczek powiedział, że nie to mogłaby z tego wyjść jakaś zabawna dyskusja, ale to jedyny minus ;-) :mrgreen: . Cała scena była bardzo zabawna, dobry tekst Paździocha z zebraniem Ferdka u Stasia oraz parę tekstów z tymi ogórkami. Druga scena zabawna, rewelacyjny dialog:
Ferdek: Ale gdzie my będziemy spać?
Marian: No jak to gdzie? Na podłodze!
Ferdek: No to w sumie zasadniczo, proszę pana, to ja nie mogię na podłodze, bo mnie noga boli w biedrze.
Marian: Panie, a co ja mam powiedzieć? Helena mnie zmusiła do ćwiczeń z Kłodakowską i teraz mnie tak napieprza w kręgosłupie, że boję się spać.
Trzecia scena mnie rozwaliła: Kultowy tekst "Halincia śpisz ?" Został w tej zabawnej sytuacji przerobiony na "Panie Paździoch, śpisz ?" Co wyszło komicznie. Bardzo zabawne "filozofowanie" Ferdka na temat Boczka :lol: .
Scena z grzebaniem w rzeczach Paździocha i
"odzyskiwaniu" przez Ferdka pożyczonych Paździochowi rzeczy. Kolejny rewelacyjny dialog:
Ferdek: Panie Paździoch, zjadłbym coś.
Marian: Ja też. Niepotrzebnie wpieprzyliśmy te ogórki.
Ferdek: Nie ma pan więcej?
Marian: Mam jeden, ale na czarną godzinę.
Ferdek: Kurde no, panie Paździoch, a teraz to co to jest jak nie czarna godzina?
Marian: Na razie to jest tylko cisza przed burzą.
:lol: .
Bardzo zabawnie wyszły te połowy w piwnicy i Ferdek upominający się o tym, że to jego strzelba ;-) .
Marian: Niepotrzebnie go tu wpuszczaliśmy. Nie dość, że nas zamknął, to jeszcze zabrał resztę kartofli.
:lol: :lol: Dobre.
Zabawny Ferdek zakradający się po szalik i odkrywający pieniądze :-) .
Zakończenie troche głupie, ale dobre ;-). Ostatnia scena neutralna, nic nie wniosła, ale nie przeszkadzała.

Podsumowując, rewelacyjny scenariusz, sporo było zabawnych tekstów, ale muszę przyznać, że czegoś zabrakło, może było za krótko, może za mało się działo ? Ale ogólnie wszystko mi się strasznie podobało, rozbawił mnie absurd tej sytuacji Boczek przychodzi i zamyka sąsiadów w piwnicy, Ferdek snuje teorie, że nie przypadkowo :lol:, ale jest to też trochę nie logicznie, wiem, że ich zony wyjechały, ale nie mogli zadzwonić do kogoś innego skoro mieli telefon ? Szkoda, że tego nie wyjaśniłeś.

Mimo tej małej niespójności dobrze się bawiłem, ale czegoś za brakło i miejscami było trochę za nudno, dlatego -0,5: 9,5/10 Piąty odcinek zapowiada się bardzo fajnie !
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
Luko
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1673
Rejestracja: 2016-05-01, 18:01
Lokalizacja: Polska

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Luko » 2017-03-08, 17:35

PLUSY:

+Paździoch do Ferdka: "Prędzej na zebraniu pod Stasiem albo na złomowisku." :lol:
+dialog pomiędzy Ferdkiem a Paździochem :D :
Ferdek: No to w sumie zasadniczo, proszę pana, to ja nie mogię na podłodze, bo mnie noga boli w biedrze.
Marian: Panie, a co ja mam powiedzieć? Helena mnie zmusiła do ćwiczeń z Kłodakowską i teraz mnie tak napieprza w kręgosłupie, że boję się spać.
+taka mała powtórka z "Zima leśnych ludzi" z tym "Panie Paździoch, śpisz pan?" Ferdka do Paździocha ale i tak na plus ;-)
+Ferdek: "Ale ja panie, se fizjologicznego myśla mam nad społeczeństwem."
+Marian ze strzelbą Ferdka :P

+kolejny dialog:
Ferdek: Chwileczkę, a jak będę chciał, prawda, wyjść i załatwić za przeproszeniem potrzebę fizjologiczną?
Marian: Po co? Przecież drzwi są zamknięte!
Ferdek: A widzisz pan, a jak mnie się zachce, to co mam, kurde, robić?
Marian: No to... do wiadra!
Ferdek: No dobre, kurde, niech będzie. Dziel pan!
+bardzo dobra piąta scena i mendowaty Paździoch ze strzelbą :P
+sen Ferdka
+Ferdek: " ...I w ogóle proszę mnie stąd wypierdzielać, bo pan tu nie mieszkasz, tylko na swojej połowie." :D
+dolary Mariana :lol:
+Ferdek: "A dupa tam... Gdzie pan żeś zostawił mojego srajfona?" :-P
+końcówka jak się okazało, że Paździoch cały czas miał klucz w kieszeni i reakcja Ferdka :D

NEUTRAL:

+/-zakończenie takie proste, mogłeś zakończyć ten scenariusz ósmą sceną i tą reakcją Ferdka ;)

Podsumowując... Scenariusz bardzo dobry, tylko trochę za krótki (przynajmniej według mnie). No i podobnie jak Bździuch ( ja już o 7 rano :P) zastanawiałem się, dlaczego Ferdek nie zadzwonił po kogoś, żeby im nie otworzyli. Ale to taki drobny minusik. Wystawiam ocenę 9 bo jednak scenariusz mógł być trochę dłuższy no i czegoś mi tu zabrakło ;)
Obrazek

A zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 978
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Berlin

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Mungo Jerry » 2017-03-08, 18:17

Sam scenariusz dobry w swojej prostocie. Jednak jak dla mnie trochę za mało akcji, a trochę za dużo przegadania. Podobny motyw był już "Zimie leśnych ludzi" - ale przymykam na to oko bo to jednak odcinek oficjalny, a to tylko fan fiction.

7/10 Bo trochę monotonny, ale kilka dobrych tekstów to ratuje. Plus umiejętności napisania odcinek w gruncie rzeczy tylko dwoma postaciami.
Ostatnio zmieniony 2017-03-08, 18:18 przez Mungo Jerry, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 6473
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Pabfer » 2017-03-14, 19:49

Bardzo dobry scenariusz! Oparty na genialnym pomyśle i przyzwoicie zrealizowany. Na plus pierwsza scena pod kiblem, w ogóle cały występ Boczka, dobre teksty Paździocha, niezbyt marudny Ferdek, który czasem kogoś obraził, ale w zabawny sposób i nie ma się do czego przyczepić. Do tego świetne zakończenie. Taki Okiłowy scenariusz, to jak mogę źle ocenić? Tylko mogłoby się trochę więcej dziać, bo momentami był zastój.

10/10
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1478
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2017-03-28, 06:56

Odcinek 5 - Kusiciele

Scena 1 (przedpokój nocą, pukanie do drzwi, Ferdek idzie je otworzyć)
Ferdek: Zara, kurde, nie rozerwię się. Noc jest, kurde.
(Ferdek otwiera drzwi, w progu Marian)
Ferdek: No tak!
Marian: Można, panie Ferdku? Muszę z panem wyjaśnić kilka ważnych spraw.
Ferdek: Panie, nie pierdziel pan. Dej pan wódkię i właź pan!
Marian: Ale... ja nie mam wódki.
Ferdek: To po coś pan przylazł?
Marian: No, porozmawiać.
Ferdek: Panie, kurde, przyjdź pan jutro i weź pan wódkię. A teraz wypierdzielaj pan.
Marian: Ale jutro...
Ferdek: Dobranoc!
(Ferdek zamyka drzwi, wchodzi do sypialni i kładzie się obok Haliny)
Halina: Kto to był?
Ferdek: Przybłęda jakaś, włóczęga.
Halina: I co zrobiłeś?
Ferdek: Jak co? Pogoniłem dziada!
Halina: Trzeba było mu chociaż chleba dać. Pójdę mu zaniosę.
Ferdek: Ale, Halińcia, po co ty masz się męczyć, przecie on pewno już dawno se poszedł.
(Halina nachyla się nad Ferdkiem, obwąchuje go)
Halina: Ferdek! Ty trzeźwy jesteś!
Ferdek: Halińcia, zawsze i wszędzie. Dobranoc.
(Ferdek przewraca się na drugi bok, Halina również)

Scena 2 (korytarz, Ferdek wychodzi z mieszkania, z WC wychodzi Boczek)
Ferdek: Panie, co pan tam robiłeś?
Boczek: Ja se nic nie robiłem, gówno se robiłem.
Ferdek: Panie, ja wiem, że pan tam gówno robisz i to nielegalnie zresztą i przypominam, że masz pan zakaz korzystania z tej toalety.
Boczek: Panie Ferdku, a jak panu coś powiem, to se będę mógł wypróżniać?
Ferdek: No dawaj pan.
Boczek: Paździochowa męża pogoniła i on se będzie do Elbląga jechał.
Ferdek: No i co z tego?
Boczek: Panie, bo on se do tego Elbląga jedzie po buty dla niej.
Ferdek: Jakie buty?
Boczek: Nie wiem, panie. Jakieś obcasy, z adidasa chyba!
Ferdek: No dobrze, dziękuję panu za tę jakże przydatną informację. Żegnam pana!
Boczek: Zara, panie, a mogie z tego kibla korzystać?
Ferdek: A sraj se pan, ile pan chcesz. Ale do jutra.
(Ferdek wychodzi na klatkę schodową, Boczek zawiedziony wychodzi za nim)

Scena 3 (kuchnia nocą, kamera skierowana na Ferdka)
Ferdek: No i widzisz pan, tera to jest zupełnie inna rozmowa.
(kadr powiększa się, przy stole siedzi Marian, na stole dziesięć butelek wódki)
Marian: Cieszę się.
Ferdek: Zara, panie Paździoch, a pan nie miałeś być w Elblągu?
Marian: A niby kto panu tak powiedział?
Ferdek: Boczek, a kto?
Marian: I pan grubasowi wierzysz?
Ferdek: Dobra, nieważne. Polej pan.
(Marian nalewa wódkę do kieliszków, sąsiedzi wypijają ją)
Marian: Tylko czy my to wszystko damy radę wypić?
Ferdek: Jeszcze nam zbraknie, panie Paździoch. To co, chluśniem bo uśniem.
(Ferdek i Marian wypijają wódkę)

Scena 4 (kuchnia nad ranem, Ferdek jest oparty na stole wokół pustych butelek po wódce, wchodzi Halina w stroju pielęgniarki)
Halina: Jezus Maria! Ferdek! Ferdek, ocknij się do jasnej cholery.
(Ferdek z ledwością podnosi głowę znad stołu, nadal ma zamknięte oczy)
Ferdek: (ospale) Panie Paździoch, wódka się skończyła.
Halina: Dzwonię po lekarza.
Ferdek: Dzwoń pan po Malinowską, żeby nam odłożyła wódkię, kurde.
(Halina wyciąga telefon i przykłada go do ucha)
Halina: Halo, panie Konradzie? Nie, u mnie w porządku. Tylko mąż się uchlał i pieprzy od rzeczy. Może pan przyjechać? Dziękuję, do zobaczenia.

Scena 5 (przedpokój, Halina otwiera drzwi doktorowi)
Doktor: Konrad Warzywo, witam.
Halina: Wiem przecież.
Doktor: Gdzie nasz chory?
Halina: W salonie leży, na tapczanie.
Doktor: Pani Halinko, a pani nie zostaje?
Halina: Nie no, gdzie, przecież ja do pracy idę. Poza tym muszę z kimś porozmawiać... A co pan ma w tej torbie?
Doktor: Lekarstwa.
(doktor wchodzi do mieszkania, Halina wychodzi na korytarz, z klatki na korytarz wchodzi obładowany walizkami Marian)
Halina: Bardzo dobrze, że pana widzę. Muszę z panem porozmawiać.
Marian: Byle szybko.
Halina: Przez pana mój mąż pierniczy głupoty i musiałam zawiadomić lekarza.
Marian: Chwileczkę. Dlaczego przeze mnie?
Halina: A kto go w nocy uchlał?
Marian: Zaraz. Mnie przez całą noc nie było. Jak widać po walizkach, znajdowałem się poza Wrocławiem.
Halina: To kto go uchlał?
Marian: Sam się pewnie uchlał.
Halina: Twierdzi, że to pan przyniósł w nocy dziesięć butli wódki i jeszcze pan dokupił od Stasia!
Marian: Sama pani mówiła, że pierniczy od rzeczy. Ja byłem w Elblągu. Żegnam!
(Marian wchodzi do mieszkania, dialog zza drzwi)
Helena: Marian, kupiłeś mi te buty?
Marian: Nie kupiłem. Skończyły się!
Helena: Nie pieprz głupot, karaluchu... Marian, ty wódkę piłeś!
(Halina wraca do mieszkania, doktor i Ferdek piją wódkę)
Halina: Co tu się dzieje?
Doktor: Nic. Pan Ferdek przyjmuje lekarstwo na nogę w biedrze, co go napiernicza.
Halina: Paszoł won mi stąd!
(doktor wybiega z mieszkania)
Halina: Jełopie, czy ty nie rozumiesz, że jak będziesz tyle chlał, to ci wątroba pierdyknie?
Ferdek: No przecie to nie moja wina, że mnie wszyscy kuszą, kurde.
Halina: Paździocha nie było w nocy, więc przestań pieprzyć.
Ferdek: Jak nie było, jak był?
Halina: Coś ci się od tej wódy ubrdało. Ale koniec! Ja idę do Malinowskiej i na zeszyt nic już nie weźmiesz!
Ferdek: No, ale... Kurde, Halińcia, przecie ty mnie sens życia odbierasz.
Halina: Powiedziałam - koniec tematu!
(Halina wychodzi)
Ferdek: Kurde, no... Na starość człowiekowi potrzeb odmawiać. Ja pierdzielę!

Scena 6 (korytarz, Ferdek zmierza do WC, z klatki wchodzi Boczek)
Boczek: O! Witam pana, panie Ferdku. Jak tam zdrówko?
Ferdek: Fatalnie, wie pan?
Boczek: A co się stało, w mordę jeża?
Ferdek: Żona mnie zamknęła zeszyt u Malinowskiej.
Boczek: Uuu, to niedobrze, panie.
Ferdek: Kurde, bardzo niedobrze. Mnie już w brzuchu rewolucje się robią bez płynów alkoholowych.
Boczek: To może przyniesę panu wódkię, co? Napijemy się!
Ferdek: Panie Boczek, ja żem zawsze myślał, że pan jest porządny chłop.
Boczek: A w zamian będę mógł się wypróżniać na tym piętrze?
Ferdek: No wiesz pan co, pan to jednak świnia jesteś.
Boczek: To nie przyniesę.
Ferdek: Dobra, będziesz pan mógł...
(Boczek wybiega na klatkę)
Ferdek: ...ale do jutra!
(Ferdek śmieje się)

Scena 7 (kuchnia, Ferdek i Boczek piją wódkę)
Ferdek: Panie Boczek, pan żeś mi życie, kurde, uratował.
Boczek: Wie pan, kuźwa, taki już jezdem.
Ferdek: No, ale... Zaraz... A browary pan żeś kupił?
Boczek: No jak nie, jak tak? Trzy czteropaki, tak jak żeś pan kazał.
Ferdek: Uff, to dobrze. Bardzo dobrze. To co? Pimpek pimpek.
(Ferdek i Boczek wypijają wódkę)
Ferdek: Kurde, szkoda, żeś pan drugiej butli nie kupił
Boczek: Panie, w mordę jeża, a kto powiedział, żem nie kupił?
(Boczek wyciąga z leżącej obok krzesła reklamówki butelkę wódki)
Ferdek: Panie Boczek, pan myślisz przyszłościowościowo, kurde. Polej pan.
(Boczek nalewa wódkę do kieliszków, sąsiedzi wypijają)
Boczek: A wiesz pan, że pan Paździoch we tym Elblągu całą forsę na wódkię przepierdzielił?
Ferdek: Panie, ale go we Elblągu nie było, bo on se ze mną pił.
Boczek: Panie Ferdku, ale on se zdjęcie we Elblągu zrobił i mnie pokazał.
Ferdek: Panie, pan byś nie odróżnił, czy to Elbląg, czy Rosja, kurde.
Boczek: Właśnie, że bym se odróżnił, bo ja we Rosji se byłem.
Ferdek: I co pan żeś tam widział?
Boczek: Ruskich żem widział, w mordę jeża.
Ferdek: Dobre, wiesz pan co, pierniczysz pan. Polej pan i wypierdzielaj, bo zara żona wraca.
(Boczek nalewa wódkę do kieliszków)

Scena 8 (kuchnia, Ferdek leży oparty na stole wokół pustych butelek po wódce,wchodzi Halina w stroju pielęgniarki)
Halina: Ferdek! Budź się, jełopie!
(Ferdek powoli podnosi głowę)
Ferdek: Halińcia, już wróciłaś?
Halina: Wróciłam i pytam się ciebie, jakim cudem zdobyłeś wódkę?
Ferdek: Boczek przyniósł dwie butelki i wypiliśmy okazjonalnie.
Halina: Ja tu widzę cztery butle!
Ferdek: To musiał mi się już film urwać... Ale to i tak przez Boczka, kusiciela, kurde.
Halina: Ale co ty pieprzysz? Przecież Boczek w Oławie jest!
Ferdek: Jak w Oławie?
Halina: Normalnie, poszłam mu zanieść ogórki, a tam zamknięte. No to zadzwoniłam i on mi mówi, że jest w Oławie.
Ferdek: Ale Halińcia, przecie to grubas kłamliwy jest i głupoty gada.
Halina: Wiesz co ja ci teraz powiem? Ja wychodzę i idę prosto do adwokata.
Ferdek: Ale Halińcia serio ci mówię, że to Boczek mi wódkię dał.
Halina: Ferdek, a ty nie jesteś chory? Może ty zwidy masz?
Ferdek: Może?
Halina: To skąd wziąłeś alkohol?
Ferdek: Nie wiem, kurde.
Halina: Wytęż umysł, może ci się tam coś przypomni.
Ferdek: No zara, czekaj. Poszłem do kibla, spotkałem Boczka... Nie, nie spotkałem, bo go ni ma...
Halina: No właśnie, o co tu chodzi?
Ferdek: A może to kibel coś tam ten tego zrobił?
Halina: Ale Paździoch przylazł do ciebie w nocy. Chyba po nocy do klopa nie łaziłeś?
Ferdek: Ano nie... Ale żem wcześniej Boczka z kibla wypierdzielał.
Halina: Ano widzisz! Boczek z kibla korzystał i nic mu nie jest.
(wbiega Marian)
Marian: Panie Ferdku, Boczka na Bonifratrów wynieśli nogami do przodu.
Halina: Jak to?
Ferdek: A co się stało?
Marian: Wracał normalnie z Oławy i go na Tarnogaju zaczął brzuch napieprzać. No i go wywieźli.
Halina: I co z tym brzuchem wyszło?
Marian: Nie wiem.
Halina: Ferdek, dzwoń do Jolasi albo Waldka, oni w pobliżu mieszkają, może coś wiedzą.
Ferdek: Halińcia, te żmije bez obiadu gówno powiedzą. Dzwonię do Malinowskiej, ona wie wszystko.

Scena 9 (sypialnia, Ferdek stoi obok łóżka, przykłada telefon do ucha)
Ferdek: Halo, "U Stasia"?
(przeskoki pomiędzy sypialnią a sklepem)
Malinowska: "U Stasia", przecież nie Gmach Sejmu.
Ferdek: Widzi pani, co tam z Boczkiem, wie pani coś?
Malinowska: Ja wszystko wiem! Ponoć uchlał się przed powrotem i go wątroba zaczęła napier(PIIP). No to go zabrali karetką do szpitala. Ale do Wrocławia jakimś cudem dojechał cało. I dupy mi proszę nie zawracać, bo klientów ja tu mam. Żegnam! Panie Badura, wypier(PIIP) pan, zrób pan przejście dla klienta.
Ferdek: Do widzenia.
(Ferdek wychodzi z sypialni, w przedpokoju Halina i Marian)
Halina: I co?
Marian: I co?
Ferdek: No i gówno, nachlał się, wsiadł za kółko i wątroba mu pierdykła.
Marian: W takim razie ja się już pożegnam.
(Marian wychodzi)
Halina: No to, Ferdek, my musimy poważnie zbadać sprawę z tym kiblem.

Scena 10 (korytarz, Halina i Ferdek stoją pod WC)
Ferdek: Ty jesteś pewna, że chcesz tam wejść?
Halina: Ferdek, tu chodzi o zdrowie twoje i naszych sąsiadów. Z tym kiblem coś się porobiło.
(Halina wchodzi do WC)
Ferdek: Kurde no, kibel przeklęty.
(Halina wraca do męża)
Ferdek: I co?
Halina: I nic.
Ferdek: To się jeszcze uruchomi, Halińcia. Chodź do domu.
(Ferdek i Halina wracają do mieszkania)

Scena 11 (salon, Ferdek ogląda telewizję, co chwilę zaświeca telefon)
Ferdek: Co ona, kurde, nie wraca jeszcze?
(dzwoni telefon)
Ferdek: Halo? O, dzień dobry, panie Warzywo. Wpadnie pan na wódkię? Nie, a dlaczego? Kurde, a co ona zrobiła? Jak zwolnić, co... Halo?
(do pokoju wbiega pijana Halina)
Ferdek: Halińcia, co robiłaś w szpitalu?
Halina: Pracowałam, a co ja tam mogłam robić?
Ferdek: Ale ty miałaś iść do warzywniaka tylko.
Halina: Ale poszłam do pracy.
Ferdek: Halińcia, ty jesteś nietrzeźwa! Halina, ja w tej chwili wychodzę i idę prosto do adwokata.
Halina: A idźże, idź, menelu jeden!
Ferdek: I w ogóle, Halińcia, przez ciebie pan Warzywo z wódką tu nie przyjdzie.
Halina: No i bardzo dobrze, pijaki dwa!

Scena 12 (korytarz, Ferdek idzie w stronę wyjścia, Marian zamyka WC na łańcuchy z kłódką)
Ferdek: Kurde, co tu się dzieje?
Marian: O! To pan, panie Ferdku. Widzi pan, chcąc nie chcąc, podsłuchałem państwa rozmowę o tym kiblu i postanowiłem go zamknąć, żeby nie sprawiał problemów.
Ferdek: No dobre, ale gdzie my się będziemy wypróżniać?
Marian: Do czasu, aż nie zburzymy tego kibla i nie wstawimy nowego, to na piętrze Boczka.
Ferdek: A widzisz pan, panie Paździoch, a skąd się ta cała klątwa w tym kiblu wzięła, co?
Marian: No cóż, powiem panu krótko, panie Ferdku. Są na tym świecie rzeczy, o których się fizjologom nie śniło.

KONIEC

WYSTĄPILI:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski

GOŚCINNIE WYSTĄPILI:
Malinowska - Zofia Czerwińska
Doktor - Piotr Gąsowski
Obrazek
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 6473
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Pabfer » 2017-03-28, 09:07

PLUSY:
Pomysł na odcinek
Pierwsza scena- fajne urozmaicenie
Dobre teksty Boczka
Gra słów
Obcasy Adidasa
Aluzja do obecnej sytuacji w serialu
Druga nocna wizyta
Zakończenie

MINUSY:
Helena- wyjątkowo
Doktor
Malinowska

9/10
Fajny pomysł z tym Elblągiem, tylko postaci epizodyczne zupełnie niepotrzebne.
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 850
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2017-03-28, 12:51

To chyba najfajniejszy pomysł na fabułę jaki widziałem na tym forum, nie dość, że tajemniczy to jaki ciekawy. Ale niestety mam wrażenie, że trochę za prosto potraktowany, ale i tak świetnie, postacie epizodyczne mi tu nie przeszkadzały, gdyż Malinowska może być, gdyby to był Badura lub Kozłowscy to dałbym to jako minus, choć niestety w scenach z Malinowską też nic śmiesznego nie było ;-/. Trafiło się trochę lepszych tekstów, tak jak mówiłem cała intryga bardzo dobra, tylko zakończenie słabe, choć rozumiem, że trudno było to zakończyć ;-). Ogólnie nie podobało mi się wyjaśnienie z tym kiblem.

Lepsze teksty:
Halina: Ferdek! Ty trzeźwy jesteś!
Ferdek: Halińcia, zawsze i wszędzie.

Ferdek: Panie, co pan tam robiłeś?
Boczek: Ja se nic nie robiłem, gówno se robiłem.
Ferdek: Panie, ja wiem, że pan tam gówno robisz i to nielegalnie zresztą i przypominam, że masz pan zakaz korzystania z tej toalety.

Ferdek: (ospale) Panie Paździoch, wódka się skończyła.
Halina: Dzwonię po lekarza.
Ferdek: Dzwoń pan po Malinowską, żeby nam odłożyła wódkię, kurde.

Ferdek: Kurde, bardzo niedobrze. Mnie już w brzuchu rewolucje się robią bez płynów alkoholowych.

Ferdek: A może to kibel coś tam ten tego zrobił?
7/10 + 1 Za świetną intrygę 8/10
Ostatnio zmieniony 2017-03-28, 12:52 przez Bździuch, łącznie zmieniany 1 raz.
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1478
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2017-05-10, 18:08

Miało być w zeszłym tygodniu, ale przez tę awarię zapomniałem. A oto nowy odcinek:

Odcinek 6 - Kraina szarych ludzi

Scena 1 (sypialnia, Ferdek przeciąga się na łóżku)
Ferdek: Halińcia, wstawaj, kurde. Do roboty! Ha...
(Ferdek zauważa brak Haliny, wstaje)
Ferdek: Kurde no.
(Ferdek idzie do kuchni, Halina kroi cebulę)
Ferdek: Halińcia, a ty czego w pracy nie jesteś?
Halina: A, wiesz, jakoś nie mam ochoty.
Ferdek: Jak nie masz ochoty? Przecie ty ludziom pomagasz przecie.
Halina: Bez obaw, Ferdziu. Grażynka mnie zastąpi. Wszystko uzgodniłam z ordynatorem.
Ferdek: Halina, a mogę se iść do Stasia?
(Halina pośrednio się uśmiecha)
Halina: Musisz?
Ferdek: No wiesz, kurde, suszy mnie normalnie.
Halina: To czemu się nie napijesz wody?
Ferdek: Bo, proszę ja ciebie, woda smaku ni ma.
Halina: Pieniądze są w mojej szafce nocnej.
Ferdek: O! Dzięki, Halińcia!
(Ferdek idzie do sypialni, otwiera szafkę i wyciąga portmonetkę, jego wzrok zatrzymuje się na czarno-białej lampce nocnej)
Ferdek: O ja pierdzielę! Halina!
Halina: Co znowu?
Ferdek: Cho no tu, zobacz coś!
(Halina przychodzi)
Ferdek: Zoba na lampę.
Halina: No widzę, szara jest. No i co?
Ferdek: No szarobura, nie zdziwiło cię to?
Halina: Jezus Maria, Ferdek! Lampa zszarzała.
Ferdek: Widzę, kurde!
Halina: Jezu, co się stało?
Ferdek: No nie wiem! Idę na piwo.
(Ferdek wychodzi)

Scena 2 (korytarz, Halina puka do mieszkania Paździochów, drzwi otwiera Helena)
Helena: Witam, pani Halinko. O co chodzi?
Halina: Pani Helenko, u nas przedmioty szarzeją. Najpierw lampka nocna, potem cała szafka, a nawet puszka po piwie, co za tą szafką leżała.
Helena: Wie pani, teraz nie mogę, bo robię kanapki szczurowi. Pani włączy Polsat, na pewno coś powiedzą.
Halina: Właśnie, telewizor! Dziękuję, pani Heleno. Do widzenia.
Helena: Do widzenia!
(Helena wraca do mieszkania, Marian je kanapki)
Helena: Marnie ci te kanapki idą. Żryj szybciej, bo obiadu nie będzie.
(Marian dotyka kanapki, kamera skierowana na twarz zszokowanej Heleny, z powrotem na poszarzałe już kanapki)
Helena: No i widzisz, dziadu? Wszystko, co dotkniesz swoimi łapskami jaszczurki, w proch się obraca.
Marian: Helena, ale to nie ja!
Helena: A kto, Duch Święty? Jakbyś nie był takim oszustem i pierdołą, to byś żarł, a tak...
(Helena urywa, spogląda na stół, który jest już szary, a także na szare, leżące na nim przedmioty)
Helena: Epidemię wywołałeś, cholero!
Marian: Helena, ty chyba nie myślisz, że to ja.
Helena: No cóż, jest nas dwóch, a ja tego nie zrobiłam, więc to na 100% ty !
(Helena odchodzi z talerzem)
Marian: Co to za cholerstwo?

Scena 3 (salon, Halina ogląda telewizję, w telewizorze mężczyzna wokół szarych ścian)
Mężczyzna: Moi drodzy, uśmiechajcie się. Radujcie się. Bo inaczej cała nasza piękna kraina zmieni się w czarno-białą dupę. A więc, śmiejcie się, kur(PIIP) mać!
Spikerka w tle: To był profesor Leopold Pałąk, a już za chwilę program "Politycy z ulicy - obrady Szarego Stołu".
(Halina wyłącza telewizor, wchodzi pijany Ferdek)
Halina: Ferdek! Od dzisiaj masz się dzień w dzień śmiać, śmiać i jeszcze raz śmiać.
Ferdek: Po cholerę?
Halina: Bo inaczej depresji znowu dostaniesz.

Scena 4 (korytarz, Ferdek i Marian stoją pod WC, ściany są już szare)
Ferdek: Nie no, panie Paździoch. Powiedz mi pan, z czego ja mam się śmiać niby? Chyba z pana tylko.
Marian: I vice versa.
Ferdek: No widzi pan, pan też się może tylko z siebie śmiać.
Marian: Proponuję pośmiać się przy kieliszku wódeczki.
Ferdek: O! Widzi pan, to jest bardzo dobra inincjatywa, no! A ma pan wódkę?
Marian: Nie mam, spodziewałem się, że pan ma.
Ferdek: Ja ni mam, żona, kurde, wyrzuciła. To co, przejdziemy się do Stasia?
Marian: Dobrze!
(na korytarz wchodzi rechoczący się Boczek)
Ferdek: Panie Boczek, co pan się tak rechoczesz?
Boczek: Panie, bo w telewizji mówili, że się śmiać trzeba, to się śmieję, w mordę jeża!
Marian: Ale jak?
Boczek: (uspokaja się) Normalnie, wszedłem w interneta i se taki śmieszny kawał znalazłem... (znowu się rechocze)
(Ferdek i Marian patrzą na siebie)

Scena 5 (salon, Ferdek i Marian wchodzą do salonu, duża część mebli jest już szara)
Ferdek: Ja pierdzielę, chamstwo w państwie normalnie, kurde. Żebyt zeszyt ludziom zamykać...
Marian: Panie Ferdku, spokojnie. Spróbujemy sposobem Boczka!
Ferdek: Mariolcia! Przynieś laptopa!
(wchodzi Mariola z szarym laptopem)
Mariola: Masz tu, ojciec.
Ferdek: A co ten lapatop taki szary? Przecie on, kurde, czerwony był.
Mariola: No był. I się zrobił szary.
Ferdek: Kiedy?
Mariola: Wczoraj.
(Mariola odchodzi, Ferdek włącza laptopa)
Ferdek: Kurde, się nawet ekran szary zrobił.
Marian: To znaczy, że...
Ferdek: (zdenerwowany) Kurde, panie Paździoch, włanczaj pan telewizora!
(Marian włącza telewizor)
Ferdek: Kurde, nie! Panie Paździoch, śmiej się pan!
Marian: Z czego?
Ferdek: Masz pan tu lapatopa i znajdź pan jakiegoś dowcipa.
Marian: Panie Ferdku, te wszystkie dowcipy są słabe. O! Patrz pan na to!
(pokazuje Ferdkowi laptopa)
Ferdek: "Ferdynand Kiepski ma Cyfrowy Polsat i teraz może siedzieć na dupie przed telewizorem dłużej". No i co w tym śmiesznego? Przecie to głupie jest.
Marian: To jest śmieszne, bo chodzi o pana!
Ferdek: Ta? Nie chciej pan, żebym znalazł coś o panu. O! "Marian Paździoch przeszedł do Plusa i teraz handluje gaćmi na odległość". (wybucha śmiechem)
Marian: Doprawdy, zabawne. Przecież to prymitywna rozrywka...
(Ferdek dalej się śmieje)
Marian: Trafił swój na swego.
Ferdek: O kurde! Patrz pan!
Marian: Pana śmiech sprawił, że ekran znowu nabrał barw.
Ferdek: Nie to, tu!
Marian: Strona jakaś, no i co?
Ferdek: Tu pan zobacz, widzi pan?
Marian: Widzę. Panie Ferdku, to jest strona o nas. Co oni tu piszą?
Ferdek: Nie no, panie Paździoch. Ja pierdzielę takie śmianie się!
(zamyka laptopa, do salonu wchodzą roześmiane pijane Halina i Helena, Halina trzyma butelkę po winie)
Ferdek: Halina, przepraszam. Skąd ty masz alkohol?
Halina: Od Stasia, a co nie można?
Ferdek: Widzi pan, panie Paździoch? Im cholera dała!
Marian: Za kobietą pan nie dotrzesz, panie Ferdku.

Scena 6 (korytarz, Ferdek zmierza do WC, drzwi są zamknięte, cały korytarz jest szary)
Ferdek: Panie Boczek, wyłaź pan!
(z WC wychodzi Boczek)
Boczek: Panie, skąd pan wiedziałeś, że to ja?
Ferdek: Domyśliłem się. Mam do pana sprawę.
Boczek: Jaką?
Ferdek: Telewizora dasz pan pooglądać, bo mój cały szary, kurde, jest.
Boczek: Panie, ale mój też jest szary, w mordę jeża... Ale wiesz pan co? U Paździochów se kolorowy jest.
Ferdek: Jak kolorowy, jak Paździoch to stara zrzęda jest.
Boczek: Bo on se we kościele wino mszalne pije i pijany po ulicy łazi, rozrechotany.
Ferdek: Jak, kurde, we kościele, co?
Boczek: On se ma specjalne miejsce do picia, za Krystianem.
Ferdek: Za jakim Krystianem?
Boczek: Yyy... W zakrystii, w mordę jeża.
Ferdek: To menda jedna! Czekaj pan!
(Ferdek puka do mieszkania Paździochów)
Ferdek: Panie Paździoch, otwieraj pan!
(z mieszkania wychodzi Helena)
Helena: Czego?
Ferdek: Chcę się widzieć z pani mężem!
Helena: Nie ma go!
Ferdek: A gdzie jest?
Helena: W więzieniu! Aresztowali dziada!
Ferdek: O, kurde, a za co?
Helena: Za wypicie wina mszalnego!
Ferdek: Pani Paździochowo, muszem zobaczyć wasz telewizor.
Helena: A po cholerę? Masz pan swój, kineskopowy.
Ferdek: Ale ja...
Helena: Proszę pana, ja nie mam czasu na pierdoły. Jadę na widzenie do męża! Do widzenia!
(Helena wraca do mieszkania)

Scena 7 (szary salon, Halina ogląda telewizję, w telewizorze redaktorka w szarym studiu)
Redaktorka: Podejrzany Ferdynand K. został zatrzymany przez wrocławską policję dzisiaj z samego rana. Powodem zatrzymania było ciągłe przygnębienie i niewypełnianie obowiązku Polaka.
Halina: Jezus Maria, Ferdek!
(wchodzi Ferdek)
Ferdek: Czego?
Halina: Podobno cię aresztowali.
Ferdek: Kto?
Halina: No pomyśl, kto. Policja no!
Ferdek: Ale, Halińcia, przecie ja tu jestem!
Halina: No widzę przecież.
(do salonu wchodzi dwóch policjantów w szarych mundurach)
Policjant: Dzień dobry, jestem komisarz Alex Kuperdaleks, a to jest Zuzanna Wardoch-Dzięcioł.
Policjantka: Witam.
Policjant: Sorki, żeśmy się spóźnili, bośmy już mieli być rano, ale radiowóz nam się zepsuł we wrocławskiej ciemnej dupie.
Halina: A państwo do kogo?
Policjant: Do męża. Nie ma go?
Ferdek: Yyy, nie ma.
Policjant: A gdzie jest?
Ferdek: Pan Ferdynand Kiepski jest w pośredniaku, a ja żem jest przyjaciel domu.
Policjantka: A jak się pan wabi?
Ferdek: Proszę?
Policjantka: Nazwisko pana.
Ferdek: Ja żem jest Ferdynand... eee,... Wspaniały, kurde!...
Policjant: Dobrze, proszę wyjąć dowód tożsamości.
Ferdek: Nie mam!
Policjantka: Jak to nie?
Ferdek: Dowód wziął pan Ferdynand Kiepski do pośredniaka.
Policjant: Dziękujemy zatem za informację, do widzenia.
Ferdek: Czekaj pan! (szepcze policjantowi na ucho) Tam we pośredniaku to taki babsztyl pracuje, co takiemu jednemu nie chce pracy dać, no wie pan, takiej, żeby se zarobić, a się nie narobić.
Policjant: Nazwisko?
Ferdek: Irena Kuśtyka chyba.
Policjant: Nie jej, pana.
Ferdek: No, Ferdynand Kiepski, co pan?
Policjant: Ha! Wiedziałem! Zuza, skuj go!
Policjantka: Się robi się!
Policjant: Panie Ferdynandzie, od teraz wszystko, co pan powie, będzie użyte przeciwko panu.
Halina: Panie Alexie, a skąd pan wiedział?
Policjant: O, to bardzo proste. Ferdynand Kiepski posiada bardzo rozległą teczkę. Jeszcze w stanie wojennym używał kryptonimów, z którymi porozumiewał się z komunistami. Jednym z nich było hasło: "Trzeba zarobić i się nie narobić".
(Halina spogląda na Ferdka i kiwa przecząco głową)

Scena 8 (więzienie, Marian i więzień siedzą w celi, do której policjant wprowadza Ferdka)
Policjant: Proszę bardzo. Najciemniej jest pod latarnią, jak to mówią. A u nas kolorowo, bo cała policja się raduje. Proszę spocząć, panie Ferdku.
(Ferdek siada obok Mariana, policjant odchodzi)
Ferdek: O, pan też tu, panie Marianie.
Marian: Tak, ktoś mnie sypnął z tym winem!
Ferdek: Przeliczyłeś się pan. Kto to widział, żeby alkohol w świątyni pić?
Marian: Ksiądz także pije wino w kościele i nikt mu wyrzutów nie robi. Poza tym, nie miałem w domu alkoholu, a bez tego aresztowaliby mnie za przygnębienie.
Ferdek: I tak pana zamkli.
Marian: Ale to i tak lepsze.
Ferdek: A czemu?
Marian: Bo za przygnębienie mogą pana nawet skazać na śmierć.
Ferdek: Jak na śmierć, kurde?
Marian: Radziłbym panu się szybko wyspowiadać.
(trzeci więzień się śmieje)
Ferdek: A pan, przepraszam, za co siedzisz?
Więzień: No ja jestem raczej takim więźniem politycznym.

Scena 9 (cela, Marian gra na harmonijce, Ferdek leży, trzeci więzień siedzi skulony w szarym kącie celi)
Ferdek: (śpiewa przy dźwiękach harmonijki "Nie płacz, kiedy odjadę", przerywa mu policjant, który wchodzi do celi)
Policjant: Kiepski, wychodzisz!
Ferdek: Na wolność?
Policjant: Nie, na rozprawę.
(Ferdek powoli wstaje, niechętnie podchodzi do policjanta i wychodzi z nim z celi)

Scena 10 (sala sądowa, Ferdek wraz z prokuratorem siedzą z prawej strony, w centralnym punkcie sali siedzi pani sędzia, z wyjątkiem tych trzech osób nie ma nikogo, salę spowija gęsta sztuczna mgła, kafelki są kolejno czarne i białe jak na szachownicy)
Sędzia: Witam wszystkich po naradzie z samą sobą. Wyrok którejśtam Rzeczpospolitej Polskiej mówi, że Ferdynand Kiepski, oskarżony o celowe przygnębienie i natarczywe blokowanie pełnego odkoloryzowania czarno-białego kraju - Polski - jednogłośnie zostaje skazany na śmierć poprzez podanie ogromnej ilości płynów alkoholowych. Wyrok jest prawomocny. Oskarżony ma coś do powiedzenia?
(Ferdek zaczyna się cieszyć, a po chwili głośno rechotać, w wyniku czego cała sala zmienia barwy na kolorowe, a podłoga na żółte panele podłogowe)
Sędzia: Co mu się odp(PIIP)liło?
Prokurator: Widocznie nie ma humoru bez alkoholu!

KONIEC

WYSTĄPILI
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski

GOŚCINNIE WYSTĄPILI:
Sędzia - Joanna Kurowska
Redaktorka - Beata Rakowska
Profesor - Marcin Kowalski
Prokurator - Łukasz Płoszajski
Więzień polityczny - Krzysztof Dracz
Komisarz Alex - Jerzy Mularczyk
Policjantka Zuzanna - Gala Kowal

W następnym odcinku (Wiosna, ach to ty
Paździoch wpada na nietypowy pomysł, aby wiosna się nigdy nie skończyła. Według niego wystarczy pozostawić datę w kalendarzu na pozycji marca. Kiepski mu nie wierzy. Wkrótce jednak zaczyna się to spełniać, co niepokoi polskich naukowców...
Ostatnio zmieniony 2017-05-10, 19:02 przez kacrudy, łącznie zmieniany 3 razy.
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”