Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-11-16, 21:23

Aż tak jestem staroświecki :?:
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 849
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2016-11-16, 21:30

A nie łatwiej sobie w wordzie zapisywać ?
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-11-16, 21:31

Kiedy mówię, że laptopa tylko w weekendy włączam.
W sobotę ucieka mi wena.
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 849
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2016-11-16, 21:35

Mówiłem do Pabfera, źle to sformułowałem.
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-11-18, 19:00

19:00. A zatem pora na mój świąteczny scenariusz pt. "Niezbyt białe Święta". Z góry uprzedzam: nie czytaj tego, jeśli nie chcesz zepsuć sobie świątecznego klimatu!

Odcinek 8 - Niezbyt białe Święta

Scena 1 (kuchnia, Halina i Mariola lepią pierogi)
Halina: Mariola, weź tam upchaj farszem, bo zapomniałam.
Mariola: Mama, czekaj, bo teraz tu upycham.
(wchodzi Ferdek w piżamie)
Ferdek: Witam państwa, kurde.
Mariola: Cześć, ojciec.
Halina: Ferdek, dobrze, że jesteś. Wywal te swoje browary z lodówki, bo nie mam gdzie sałatki warzywnej wstawić.
Ferdek: A po co ty sałatkę robisz?
Halina: No na jakim ty świecie żyjesz? Wigilia jutro jest.
Mariola: No bo ja widziałam nawet, jak wczoraj ojciec to nietrzeźwy wrócił, to mu się może daty pokręciły normalnie.
Ferdek: Ty smarku jeden ty! Ja żem cię na własnym łonie wychował, a ty przeciwko mnie jesteś, kurde.
Halina: Zabierz te piwska i mnie nie denerwuj, rozumiesz?

Scena 2 (korytarz, Ferdek wychodzi z mieszkania z siatką pełną piw, pod WC siedzi Marian)
Ferdek: Panie Paździoch, a pan to się do świąt nie szykujesz?
Marian: Co to za święta, panie Ferdku, jak nie ma śniegu.
Ferdek: Nie bój pan żaby, panie Paździoch, nie bój pan żaby. Dzisiaj nie ma, jutro będzie.
Marian: Nie będzie!
Ferdek: Jak nie będzie, jak będzie? Co pan pierdzielisz?
Marian: W telewizji mówili, że śniegu na święta nie będzie. Absolutne zero.
Ferdek: Nie no, panie, kurde, co to są za święta bez śniegu?
(wychodzi Helena)
Helena: Marian, no i czego pod WC-etem siedzisz i pierdzielisz? Pomóż mi pierogi lepić.
Marian: Helena, ja nic nie lepię. Świąt nie będzie!
Helena: Nie piernicz głupot. Zapierdzielaj do sklepu po mąkę, ale już!
(Helena wraca, na piętro przychodzi Boczek)
Boczek: O, witam panów, sąsiadów. Panie Ferdku, mam tego karpia na wigilię do państwa.
Ferdek: Jakiego karpia?
Boczek: Panie, w mordę jeża, pana żona, pani Halineczka, se normalnie karpia na wigilię u mnie zamówiła.
Ferdek: Ale panie Boczek, my nie obchodzimy świąt.
Boczek: Czemu?
Marian: Śniegu nie będzie, świąt nie będzie, gówno będzie!
Boczek: O żeż w dupę węża.

Scena 3 (kuchnia, Halina myje naczynia, Ferdek wyciąga sałatkę z lodówki, wpycha piwo)
Halina: Ferdek, no co ty robisz?
Ferdek: Browary wkładam, kurde.
Halina: Jełopie, a co z sałatką?
Ferdek: Wypierdzielić!
Halina: Czyli rozumiem, że na święta nie zamierzasz jeść sałatki?
Ferdek: Halińcia, ja ci powiem tylko tyle, że ja świąt w ogóle nie zamierzam obchodzić.
Halina: Tak, a to dlaczego?
Ferdek: Bo śniegu, kurde, nie będzie.
Halina: No nie. Trzymajcie mnie. Jełop nie będzie obchodził świąt tylko dlatego, że nie będzie śniegu?
Ferdek: No tak.
Halina: Nie, Ferdziu. Bierz te piwska i wypieprzaj mi stąd, w kibini mater!
Ferdek: Kurde no.
(Ferdek zabiera piwa, wychodzi)
Halina: Jełop.

Scena 4 (mieszkanie Paździochów, Halina rozmawia z Heleną)
Halina: Pani Helenko, ja się osobiście martwię o mojego męża. Proszę sobie wyobrazić, że dzisiaj chciał wyrzucić sałatkę warzywną i powiedział, że świąt nie będzie obchodził, bo śniegu nie będzie.
Helena: Mój mąż natomiast, Marian, mąki mi nie chciał od Stasia przynieść i też mówił, że świąt nie będzie obchodził.
Halina: I co pani zrobiła?
Helena: Pierdzielnęłam go obcasem w łeb!
Halina: Pani Helenko, trzeba coś zrobić, bo nasi mężowie nam całe święta zniszczą.
Helena: A co oni nam mogą zniszczyć?
Halina: No, przecież jak mamy obchodzić wigilię z rodziną przy stole, w rodzinnej, sympatycznej atmosferze, jak będzie taki jełop stał nade mną i burczał: "A co to za święta bez śniegu?"
Helena: A tam, jak mój stary piernik będzie mi burczał nade mną, to go na dwór wypieprzę w samym szlafroku.
Halina: Ja bym wolała mojemu mężowi przemówić do rozsądku.
Helena: Jak pani woli.

Scena 5 (sypialnia, dzień, Ferdek śpi, wchodzi Halina z czapką Mikołaja i zimnymi ogniami)
Halina: (śpiewa) Przybieżeli do Betlejem pasterze, grając skocznie dzieciąteczku na lirze. Chwała na wysokości, chwała...
Ferdek: Halińcia, co ty robisz?
Halina: No jak to co, Ferdziu? Kolędy śpiewam.
Ferdek: No dobre, ale nie możesz se śpiewać, prawda, w salonie, w kuchni, tylko tu akurat?
Halina: Ferdek, ale ja tobie śpiewam.
Ferdek: Ale ja nie obchodzę, kurde, świąt.
Halina: Ale jak ty to sobie wyobrażasz? Świąt nie będziesz obchodził?
Ferdek: Nie będę.
Halina: I przy stole jeść też nie będziesz?
Ferdek: Nie. Zostanę tu i będę sobie wódkie pił.
Halina: A zatem prezentu od dzieci nie dostaniesz.
Ferdek: A dupa tam prezenty.
(Halina odchodzi, Ferdek otwiera puszkę piwa, popija)
Ferdek: Piwo jest dużo lepsze.

Scena 6 (korytarz, Ferdek zmierza do WC, wychodzi Boczek)
Boczek: Panie Ferdku, Paździoch miał rację. Wigilia jest i ni ma śniegu. I dlatego ja se rano wstałem, wszystko ze zeżarłem i se wigilii nie obchodzę, w mordę jeża.
Ferdek: I bardzo dobrze, panie Boczek.
Boczek: Panie Ferdku, a ja żem słyszał, że pan obchodzisz.
Ferdek: Co pan? Kto panu powiedział?
Boczek: Jak to kto? Pani Halinka!
Ferdek: No i, kurde, wszystko jasne.
(wychodzi Marian, za nim Helena)
Helena: Nie bąkaj mi pierdół pod nosem, Marian.
Marian: Nie zamierzam obchodzić świąt, powiedziałem już ci.
Helena: Marian, albo będziesz obchodził święta razem ze mną, albo zdechniesz pod trzepakiem. Żegnam cię!
(Helena wraca do mieszkania, trzaska drzwiami)
Marian: Na co się panowie tak patrzą? Zwykła kłótnia małżeńska.
Ferdek: Właśnie widzę, kurde.
Marian: No masz pan rację, panie Ferdku. Ta kobieta mnie wykończy. Panie, ja nie chcę, ale ja muszę obchodzić święta. Pomóż pan.
Ferdek: To ja panów zapraszam do siebie na wódkie!

Scena 7 (kuchnia, Ferdek, Marian i Boczek piją wódkę)
Boczek: Panowie, co mamy robić, w mordę jeża?
Marian: Pan i tak masz dobrze, bo pan nie masz żony.
Boczek: Panie, ale do mnie ciotka przyjechała i chce se ze mną dwanaście potrawów zjeść.
Ferdek: Ale przecie pan wszystko zeżarł.
Boczek: Panie Ferdku, nie znasz pan mojej ciotki. Ona se potrafi we godzinę wszystko ugotować. Ja pamiętam, jaki ona makowiec kiedyś robiła. Palce lizać!
Marian: Moja żona, Helena zresztą, zawsze potrafiła przyrządzić takiego karpia, że nie było miejsca na inne potrawy. Bajka.
Boczek: Panie, albo moja ciotka to taki bigos robiła, że se nieraz cały wyjadłem, w mordę jeża.
Ferdek: Panie, pan cokolwiek ruszy i wszystko wpierdzieli. Ludzie, co wy? Najpierw, kurde, mówicie, że świąt nie będzie, a potem o żarciu wigilijnym gadacie.
Marian: To były piękne czasy, panie Ferdku. Święta zaczynały się w święta, a nie na Wszystkich Zmarłych, tak jak to teraz prezentują media.
Boczek: Właśnie, bo tera to se choinki już od listopada we telewizorze są. A Malinowska we warzywniaku to choinkę postawiła już we wrześniu.
Ferdek: Gdzie we wrześniu, panie?
Marian: I ludzie też się inaczej zachowywali. W ogóle wszystko było lepsze.
Ferdek: Panie, wybiegasz pan tak w przeszłość, że zara pan zechcesz święta obchodzić.
(wchodzi Halina)
Halina: Ferdek, chowaj wódkę. Idź się przebierz, zaraz zasiądziemy do stołu.
(Halina odchodzi)
Marian: I co, panie Ferdku?
Ferdek: Panie, ja do stołu nie zasiadam. Spierdzielamy!
(Ferdek, Marian Boczek wychodzą)

Scena 8 (piwnica, do środka wchodzą Halina i Helena)
Halina: Nie ma ich!
Helena: Może to i lepiej, pani Halineczko.
Halina: Nie no, ja jednak byłam pewna, że on się przełamie. A on na poważnie z tymi świętami.
Helena: Dobra, idziemy, pani Halinko. Niech no ja tego węgorza w mieszkaniu zobaczę, to mu nogi z dupy powyrywam!
(Halina i Helena odchodzą, zza kartonów wychodzi Boczek)
Boczek: Panie Ferdku, droga wolna!
(Ferdek i Marian wychodzą z szafy)
Marian: Cholera jasna, jak tu ciasno. Schudnij pan, panie Ferdku.
Ferdek: Panie, pan patrz na siebie, patrz pan na siebie.
Boczek: I co, panie Ferdku?
Ferdek: Panie, ja tego dłużej nie wytrzymię. Te kobiety mnie normalnie wykończą.
Boczek: Panie Ferdku, ja se myślę, że te święta to będą normalnie do dupy, w dupę węża.
Ferdek: Pan to mówisz? Śniegu ni ma, panie, telewizja męczy od miesiąca, klimatu ni ma, dupa blada.
Marian: Ja mam proste rozwiązanie. Pójdziemy na wieczerzę wigilijną, ale w duchu w ogóle nie będziemy czuć klimatu świąt.
Boczek: Dobre, ja to se i tak klimatu nie czuję.
Ferdek: No i gitara!

Scena 9 (korytarz, Ferdek, Marian i Boczek wchodzą na korytarz)
Marian: Panie Boczek, pan tu nie mieszkasz!
Boczek: O, racja, panie Paździoch. To do widzenia państwu.
Ferdek i Marian: Do widzenia.
(Boczek wychodzi przez witrażowe drzwi)
Marian: No, panie Ferdku. Tutaj się żegnamy. Chociaż wiem, co postanowione zostało w piwnicy, to i tak życzę panu wesołych świąt.
Ferdek: I wzajemnie, panie Paździoch.
(Marian zbliża się do drzwi, na których wisi kartka)
Marian: "Jeśli zmienisz zdanie, to całe jedzenie przeniosłam do pani Haliny i tam obchodzę wigilię. Może to zabrzmi dziwnie, ale chciałabym cię zobaczyć przy stole. Helena".
(Marian spogląda na Ferdka, ten wzrusza ramionami)
Ferdek: No to co, panie Paździoch? Wchodzimy?
Marian: Chyba tak.
(wbiega Boczek)
Ferdek: Po coś pan tu wrócił?
Boczek: Panie, patrzaj pan, co na drzwiach mi ciotka powiesiła.
(Boczek daje kartkę Ferdkowi)
Ferdek: Panie Paździoch, weź pan przeczytaj, bo ja okularów żem nie mam.
(wręcza kartkę Marianowi)
Marian: "Smutno mi, że zostawiłeś mnie samą w dniu świąt. Pani Kiepska mnie zaprosiła, więc poszłam. Przyjdź, proszę. Zrobiłam makowiec, który tak uwielbiasz".
Boczek: Aż mi się tak smutno we środku zrobiło.
(wchodzi Kozłowski)
Ferdek: Pan prezes? Pan też świąt nie obchodzisz?
Kozłowski: Nie, w zarządzie zebranie było. Przetrzymali mnie i moja żona do pani Halineczki na wieczerzę przyszła. A kto nie obchodzi świąt?
Boczek: A bo my se we trójkę w ogóle...
Ferdek: Cicho, panie Boczku. Panie prezesie, zapraszamy do mnie.
Kozłowski: Dziękuję, panie Ferdku.
(wszyscy wchodzą do mieszkania)

Scena 10 (mieszkanie Kiepskich, Halina, Helena, Mariola, Waldek, Jolasia, Kozłowska i ciotka Boczka siedzą przy stole, wchodzi Kozłowski)
Kozłowski: Witam państwa. Można?
Kozłowska: (wstaje) Andrzej! (rzuca się Kozłowskiemu do ramion)
Halina: Nawet pan przyszedł, panie Andrzeju. A gdzie nasi mężowie?
(wchodzą Ferdek, Marian i Boczek)
Helena: Marian?
Halina: Ferdek!
Ciotka Boczka: Arnoldzie!
(wszyscy się witają)
Helena: Marian, ja wiedziałam, że ty zmądrzejesz. Siadaj, zajęłam ci miejsce.
Marian: Dziękuję, Helutko.
Halina: Ferdek, święta bez ciebie jednak nie są takie same.
Ferdek: Kurde, cieszę się, że was widzę. Nawet ciebie, złodziejko frytownicy jedna.
Jolasia: Ja też się bardzo cieszę, że ojca widzę.
Ferdek: Cycu, przytul się do ojca!
(Ferdek przytula Waldka)
Ciotka Boczka: Arnoldzie, co to za pomysł, żeby świąt nie obchodzić?
Boczek: Ciociu, (ściszonym głosem) bo to wszystko przez pana Ferdka, w mordę jeża.
Ciotka Boczka: Jak ty się wyrażasz, Arnoldzie?
Boczek: Przepraszam.
Ciotka Boczka: Nie ma sprawy.

Scena 11 (wszyscy siedzą przy stole)
Wszyscy: (śpiewają) Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi, wstańcie pasterze, Bóg się wam rodzi. Czem prędzej się wybierajcie, do Betlejem pospieszajcie. Przywitać Pana, przywitać Pana.
Marian: Ludzie, spójrzcie. Śnieg pada!
(wskazuje na okno, za oknem śnieżyca)
Ferdek: I takie powinny, kurde, byc każde święta.

KONIEC

WYSTĄPILI:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Mariola - Barbara Mularczyk
Waldek - Bartosz Żukowski
Jolasia - Anna Ilczuk
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski

GOŚCINNIE WYSTĄPILI:
Kozłowski - Andrzej Gałła
Kozłowska - Joanna Kurowska
Ciotka Boczka - Krystyna Tkacz
Obrazek
Awatar użytkownika
Matrixun
Redakcja
Redakcja
Posty: 1863
Rejestracja: 2012-08-03, 09:14

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Matrixun » 2016-11-18, 20:18

Fajny pomysł, realizacja przebiegała różnie. Scenariusz rozkręcił się w 6 scenie świetnym tekstem Boczka "Boczek: Panie Ferdku, Paździoch miał rację. Wigilia jest i ni ma śniegu. I dlatego ja se rano wstałem, wszystko ze zeżarłem i se wigilii nie obchodzę, w mordę jeża.", potem w 7 scenie fajny tekst Ferdka "Panie, pan cokolwiek ruszy i wszystko wpierdzieli." Ogólnie źle nie było, choć mało śmiesznych kwestii i słabe przejście do zakończenia. Gdyby ilość humoru była większa, byłby to dobry scenariusz. ;-)
"Kucaj na buty, garbik, fajeczka, no i leciało. He he he"
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY|User Miesiąca
USER DEKADY|User Miesiąca
Posty: 6402
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Pabfer » 2016-11-23, 21:33

Twój odcinek jest lepszy niż "Kolędniki" z tego sezonu, ale i tak szkoda, że w nowym stylu, nie w starym. W "Kolędnikach" nie było Jolaśki, a tu tak. Bardzo dobrze skontaktowana postać cioci Boczka, poza tym Lubię takie odwiedziny rodziny. Ferdek wyjątkowo zabawny ze swoim marudzeniem. Kozłowscy przynudzali. W ogóle szkoda, że momentami wiało nudą w różnych momentach. Dobrze, że Boczek trochę uratował. Zakończenie na plus.

7/10
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-11-23, 21:51

Wszystkie scenariusze piszę w nowym stylu, bo piszę je tak, jakby miały trafić do serialu. Ale na twoje specjalne życzenie mogę coś napisać w stylu sezonu 5. :lol:
PS Czy był kiedyś wątek ciotki Boczka? Jak tak, to jak miała na imię?
Obrazek
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY|User Miesiąca
USER DEKADY|User Miesiąca
Posty: 6402
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Pabfer » 2016-11-23, 22:30

Nie. Był wątek mamy i rodzeństwa Boczka w "Gość w dom, nie ma kołaczy ". Napisz coś w stylu 1. Sezonu, a nawet jak następne będziesz pisał tak jak nowe, to i tak mam prośbę o więcej Boczka. On tylko pomaga, nie przeszkadza.
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-11-23, 22:50

Mam teraz dwa gotowe scenariusze, więc jak je wstawię, to popracuję nad takim z sezonu 1.
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 849
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2016-12-05, 21:54

Uwaga ! Wiem, że sam nie piszę arcydzieł, ale oceniam jakbym oceniał odcinki w tv, więc sprawiedliwie

Postanowiłem przeczytać cały twój "sezon", na razie podsumuje poszczególne odcinki, a na koniec całokształt i średnia :D

Odcinek 1: Dudek na kościele ( ? )

Zaczął się dość neutralnie, scena z wódką w kuchni, praktycznie brak śmiesznego tekstu, ale dobre i szybkie wprowadzenie w fabułę. Nie rozumiem tylko czemu Ferdek nabrał się na tego Korka i trochę przesadzone z ta kartą kredytową. I czemu Halina nie zauważyła tego ?! Trochę za dużo "kurde" w niektórych zdaniach np. "Bo pan wtedy, kurde, zeżre i nam gówno pomoże, kurde! I jeszcze, kurde, będziesz pan potem bezczelnie wyżerał!", czy kuźwy Boczka. Zakończenie niestety słabe, "Boczek: No bo we rzeźni mi se obniżkę mnie dali, no to chciałem se zarobić. To się przebrałem i se zmieniacza głosu kupiłem." Nie wiem czemu, ale to mnie trochę zażenowało

Podsumowując: Odcinek był niezły, ale tylko fabularnie, bo nie było jakoś dużo dobrych tekstów, ale sama fabuła była wciągająca i ciekawa, tylko w pewnym stopniu przesadzona. Całość trochę chaotyczna, ale jako, że wiem, że początki są trudne to naciągnę z 5/10 na 6/10

Najlepsze teksty:
Ferdek: Nie! A po cholerę panu ta strzelba?
Marian: No jak to po co? Żeby tego oszusta, co nam pieniądze ukradł zastrzelić, ewentualnie, żeby popełnić samobójstwo!

Marian: Panie Boczek, gdzieś pan był, jak pana nie było?
Boczek: Zapomniałem se no!
Ferdek: Ty grubasie boczkowaty jeden ty, ja ci zara zapomnę ty...

Odcinek 2: Abstynent

Kolejny odcinek zaczęty "od razu" to nawet dobrze, scena z Paździochami bardzo dobra, miła Helena u mnie zawsze na plus, zwłaszcza jak dla Boczka, na pewno na ekranie wyglądałoby to komicznie. Świetne nazwisko Profesora "Okutasińskiego" :D Retrospekcja jakoś mnie bardzo rozbawiła, nie dość, że dobry tekst to rozbawilo mnie, że retrospekcja dotyczyła dokładnie tego co mówił Boczek, fajnie to musiało na ekranie wyglądać. "Ferdek: Właśnie, po co? Boczek: Panie, a nie pamiętasz pan odcinka 280" zresztą wiem, że to miało być śmieszne, ale jakoś mnie nie rozbawiło a bardziej zażenowało, nie pasowało w ogóle. Dobre było, jak Halina co chwilę wracała a Ferdek chował piwo :D dla lepszego efektu ja bym to na jednej kamerze nakręcił. Potem dobra były żonki miłe dla mężów :D Ja bym tego scenariusza nie umiał zakończyć, Tobie się udało ;D

Podsumowując: Bardzo dobry i zabawny scenariusz, ciekawy pomysł, jednak do perfekcji (10) trochę brakuję. 9/10

Najlepsze teksty:
Marian: Ale do tej pory, jak pan żeś był pijany, to było widać.
Boczek: Bo se zapomniałem, że byłem se w szkole, a teraz mi się przypomniało.

Helena: O! To jest właśnie prawdziwy mężczyzna! Panie Boczek, serdecznie zapraszam do mnie na przepyszną golonkę. Zjedz pan całą!
Boczek: A mogię?
Helena: Oczywiście! Ja jej nie jem, bo jestem na diecie. (wskazuje na Mariana) A ten pan to już w ogóle nic nie zeżre. Zapraszam!

Helena: Marianku, ukochany mój, ugotowałam ci pyszny obiadek. Jagnięcina z baraniną. A po obiadku...
Marian: Tak, wiem! Już idę!

Boczek (narrator): Byłem se normalnie szesnastolatkiem, kiedy se zdałem ósmą klasę i inne pierdoły i poszedłem se do szkoły. Aktorskiej szkoły!
(kolejna retrospekcja, młody Boczek w klasie, przy tablicy nauczyciel)
Boczek (narrator): Profesor Okutasiński zauważył, że se mam dużego potencjała i talenta zresztą.
Okutasiński: Arnoldzie, ale masz potencjała i talenta zresztą, w mordę jeża!
Młody Boczek: Dziękuję, w dupę węża!
Boczek (narrator): I tak się potem uczyłem i uczyłem, i uczyłem, i wreszcie nauczyłem się... grać trzeźwego.

Marian: Panie Ferdku, ja nie wiem, czy się na to zgodzę!
Ferdek: No, niby to świnia jest i długo w kiblu siedzi, ale to cena za picie do woli. Bez wiedzy żony.
Odcinek 3: Blaski i cienie

Odcinek zaczął dziwny program w tv, nie wiem jak go ocenić, trochę satyra wyszła, trochę śmiesznie było, więc na plus, dalej: Po co ta Jolaśka ? ;D Poprzedni scenariusz był pisany w duchu sezonów 6-8 i wyszedł jak dotąd najlepiej. Choć SAM obiadek z tymi telewizjami był bardzo zabawny :D
Następne sceny z Boczkiem i na piętrze Boczka dobre. Scena przy telefonie i "Ferdek Kipski szoł" bardzo zabawne :D Późniejsze sceny trochę już nudniejsze, ale za to scena 10 bardzo zabawna. Zakończenie dobre.

Podsumowując odcinek dobry, ale czegoś w nim brakowało, nie wiem czego, fabułą do złudzenia przypominała "Łabudibuda 6/10znów troche naciągane.

Najlepsze teksty:
Kobieta: Masz syna w Kaliszu, czy nie?
Mężczyzna: Kuźwa, mam jednego w Toruniu, drugie w Sanoku, a trzecie w Radomiu, ale gdzie tam, kuźwa, w Kaliszu.
Kobieta: Kamień spadł mi z serca.

Jolasia: Nie, mamciś, w Polsacie to nie.
Halina: A dlaczego?
Jolasia: Bo ja słyszałam, że tam to w ogóle stołówki nie ma. I tam latem to nawet klimy nie ma. Są tylko takie małe wiatraczki i to tylko dla tych reżyserów.

Boczek: O! Pan Ferdek, dobry wieczór! Widziałem pana żonę we telewizorze.
Ferdek: Jak to, już?

Halina: Jak to, co? Jak to straciłam robotę? Tak... Już chcę widzieć to gówno, które wrzuciliście zamiast mojego serialu... Co? Powtórz...


Ferdek: Dobry wie... a co pan tu robi, panie Marianie?
Marian: Boczek podpierniczył papier toaletowy z naszego kibla, to przyszedłem wypróżnić się tu, a przy okazji ukraść jego papier

Odcinek 4: Ty i ja


Wymyślasz dobre nazwiska, już na początku dobry program w tv i śmieszne nazwisko "Andrzej Paszczur", "Jędrzej Gamoniowaty" czy "Stanisław Waleń"; Następne sceny nie były może jakoś szczególnie zabawne, ale nie były też nudne. Kiedy już ekipa przyjechała zrobiło się ciekawie
Bardzo dobra scena kiedy reżyser kazał wszystko wywalać i wynosić, bardzo dobre sceny ze sztucznością Haliny i Ferdka i reżyser "Macie być naturalni" świetna satyra na współczesną telewizję.
No i tu się już kończy sielanka --> Pupcie :roll: , po co ? No po co ? Scenę z nimi uratował Marian z tym ręcznym- gienialne :mrgreen: . Zakończenie nie grzeje ni ziębi.

Podsumowując: odcinek bardzo klimatyczny i całkiem zabawny, akcja toczyła się na odpowiednim tempie, skoro drugiemu dałem 9, to i ten zasługuje na 9/10 :D
Ps: Troche podobny do odcinka"Wszystko dla Ciebie"
Kozłowski: Halo? No ja, Andrzej Kozłowski. Jak to nie ma mnie w systemie? Bo się pomyliłeś i przez "ż" imię napisałeś. No, masz już? Ok.

Boczek: Pan Ferdek to se kolację będzie jadł?

Reżyser: Marek, weźże no wywal te fotele stąd.
Marek: A gdzie?
Reżyser: Nie wiem! Przez okno wywal. Podejdzie jakiś pijak i se weźmie.
Ferdek: Ta, bo każden jeden pijak to złodziej. Ale zara... Gdzie, kurde, przez okno? Przecie ja siedzę na nim no, kurde.
Reżyser: Dobra! Maruś, weźże te fotele do piwnicy wynieś! Panie Ferdynandzie, weźmiesz je pan tu później z powrotem sam, dobra? Dobra! Wiesiu, stół wynieś.
Wiesław: A gdzie?
Reżyser: Nie pytaj sie głupio, tylko do piwnicy go wynieś też, no. Wszystko wam, kurna olek, mówić, do jasnej cholery, muszę? Tadziu, rusz dupsko i idź po nowy stół, co?
Tadeusz: A gdzie jest?
Reżyser: (PIIP) nie wytrzymam! W wozie stoi!

Marian: Spokojnie, panie Ferdku. Chciałbym poinformować pana reżysera, że ktoś zaciągnął ręczny w pana wozie, aby ten mógł walnąć w drzewo i się rozpieprzyć.
Reżyser: O żeż (PIIP) do (PIIP).
(reżyser wybiega z mieszkania)
Reżyser: (w oddali) Już ja im (PIIP)(PIIP) do (PIIP)
Ferdek: Panie Paździoch, przyznaj się pan, że to pan, kurde.
Marian: Dobrze! To ja! Dobranoc!
Odcinek 5: Kołowrotek

Zaczął się średnio zabawnie, ale neutalnie, później robi się ciekawie, ale zastanawia mnie po co Ferdkowi taki badziew jak kołowrotek i to za ostatniego piątaka i pół litra ?! :shock:
Dobra też nazwa "Łajba S S Menda" :mrgreen:
Później całkiem fajnie, scena 3 dobra, następnie jak Paździoch chciał z powrotem kołowrotek, też dobre. Scena u Stasia jak raz dobra, następna intryga z pieniędzmi w kołowrotku i sceny z Paździochami bardzo dobre ! Zakończenie nic dodać nic ująć.
Podsumowując:
Fajnie, że było trochę więcej Boczka, odcinek miał bardzo specyficzny klimat, 7=8/10
powtarzam bardzo fajny klimat 5 sezonu, coś jak "Grzałka" połączona z "Szczur Lądowy"

(W odcinku panował humor sytuacyjny, i tekst zabawny wyłapałem tylko jeden, choć śmiałem się często)
Kozłowski: Panie Ferdku, ja panu powiem krótko: jeśli Marian Paździoch daje i zabiera, to znaczy, że musi mieć ważny powód.

(żeby podsumować całą twoją twórczość w jednym miejscu zamieszczam wcześniejsze oceny poprzednio przeczytanych przeze mnie scenariuszy):


Odcinek 6: Forsy jak lodu

Fajny pomysł, aby zacząć jakby od końca i dać Mariana na narratora, tylko skąd by mógł opowiadać co się działo jak go nie było.
Tym razem było trochę powodów do śmiechu, oraz dość duża ilość Boczka, sceny trochę dłuższe, a sama fabuła nawet ciekawa,, bawiły mnie kłótnie Paździocha z Ferdkiem. No i nie było Yokaski. Jenak niczym mnie on nowym nie zaskoczył, i było trochę nudy. Całkiem śmieszne nazwisko „Naczarnosieopchnieło .
6/10

Odcinek 7: Odwar

Pomysł miałeś naprawdę dobry i oryginalny. Ale nie umiałeś tego wykorzystać.
Samo wprowadzenie Jolaśki i obiadków, ograniczenie prawie do minimum Paździocha i Boczka, na minus. Ogólnie Jolasi było mało, ale mogła chociaż nie mówić takim językiem. Największa bolączką jest to że zbyt skupiłeś się na fabule, i zapomniałeś o dobrych tekstach, gdyż ani razu się nie zaśmiałem, do tego wkurzające „Arrivederci Roma” Halinki. Same sceny za krótkie, trwałyby może z 30 sekund max. Samo zakończenie przewidywalne, i zupełnie nie śmieszne ani oryginalne, mam nadzieję że dalej będzie lepiej.
2/10

Odcinek 8 - Niezbyt białe Święta

Pierwsza scena utrzymana w klimacie pierwszych sezonów Yoki, prócz tego było miło i zabawnie, sceny na korytarzu i w domu Kiepskich również przyjemne, choć trochę za mało dobrych tekstów było. Nie podoba mi się, że Halina później kolęde śpiewa, wiemy jak to w serialu jej wychodzi :D
Bardzo przyjemna 7 scena kiedy o tym żarciu mówili, aż się głodny zrobiłem :D Parę scen później trochę nudno, Nie lubię scen typu 10, ale ta wyszłą fajnie, dobrze, że była ciotka Boczka, dobry pomysł ! Jolaśka aż tak nie przeszkadzała, ale po co ?! :evil: :mrgreen:
Podsumowując: Odcinek nieporównywalnie lepszy od tegorocznego odcinka świątecznego z telewizjii, jednak za mało zabwnych tekstów, za dużo nudy, takie 6/10 powiedzmy, ale za odczuwalny przyjemny i lekki klimat 7/10 :D

Teksty: (znowu humor sytuacyjny, choć tu już mniej się śmiałem)
Helena: Nie bąkaj mi pierdół pod nosem, Marian.
Marian: Nie zamierzam obchodzić świąt, powiedziałem już ci.
Helena: Marian, albo będziesz obchodził święta razem ze mną, albo zdechniesz pod trzepakiem. Żegnam cię!
(Helena wraca do mieszkania, trzaska drzwiami)
Marian: Na co się panowie tak patrzą? Zwykła kłótnia małżeńska.


Podsumowanie:

001. Dudek na Kościelnego 6/10
002. Abstynent 9/10
003. Blaski i cienie 6/10
004. Ty i ja 9/10
005. Kołowrotek 8/10
006. Forsy jak lodu 6/10
007. Odwar 3/10 (trochę podwyższyłem)
008. Niezbyt białe Święta 7/10


Najlepszy odcinek: 002 i 004, były tak samo dobre
Najgorszy: 007

Średnia: 6,75 (gdyby nie "Odwar" byłoby 7,29, ale był nudny, żałosny i pozbawiony śmiesznych tekstów niestety ) Zaokrąglam do 7/10.

Ogólna opinia:

Piszesz ciekawie, czasem czegoś zabraknie, trochę czasem zapominasz o śmiesznych tekstach, najważniejsze, że potrafisz utrzymać widza/czytelnika w zaciekawieniu, wymyślasz też na prawdę dobre nazwiska, czekam na dalsze osiągnięcia ! :D
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-12-09, 16:00

Zapowiedzi następnych odcinków i daty premiery (przybliżone, mogą się trochę zmienić):

Odcinek 9 - W drodze na bal
Ferdek dowiaduje się o koncercie Krzysztofa Cugowskiego w Rzeszowie. Wraz z Haliną i Boczkiem chce go zobaczyć. Paździoch wypożycza luksusowe auto i zabiera sąsiadów oraz żonę w drogę. Podczas jazdy Paździoch dostaje zawału i trafia do szpitala. Ferdek chce kontynuować podróż. Za kierownicą zasiada Boczek...

Jak widzicie, trochę zmieniłem opis, bo i scenariusz trochę pozmieniałem. Zarówno Boczek, jak i Ferdek mają prawo jazdy, ale więcej nie powiem. :-)

Premiera: 27.12.2016 r.

Odcinek 10 - Taki świat
Ferdek znów narzeka na to, że nie o taką Polskę walczył. Postanawia kandydować na Prezesa Rady Osiedla. Ku zdumieniu wszystkich wygrywa i pokonuje Kozłowskiego liczbą ponad stu głosów. Stają się politycznymi wrogami. Ferdek, myśląc, że ma władzę absolutną, zapowiada ogromne reformy. Zamyka bazar Paździocha i zabrania Boczkowi korzystania z toalety na jego piętrze pod groźbą kary pieniężnej. Rola prezesa zaczyna mu się coraz mniej podobać, gdyż wzrastają mu obowiązki. Okazuje się, że wyniki wyborów zawierały przekłamania...

I malutki spojler - tu będzie mało Boczka, ale za to w scenariuszu "W drodze na bal" dam go w miarę dużo. Przepraszam Pabfera za Boczka. :-D

Premiera: 01.01.2017 r.

Sezon się wtedy zakończy, a gdzieś tak na przełomie stycznia i lutego zamieszczę niepowiązany z żadnym z sezonów (moich, oczywiście) odcinek w stylu sezonu 1.

Bździuch pisze:Odcinek 1: Dudek na kościele ( ? )
Jeśli mogę zapytać, co oznacza ten pytajnik? ;-)
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 849
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2016-12-09, 18:45

No bo nazwa nie rozumiem skąd :D
"W drodze na bal" zapowiada się fajnie, będzie coś w stylu takiego komediowego filmu drogi ?
Ostatnio zmieniony 2016-12-09, 18:47 przez Bździuch, łącznie zmieniany 1 raz.
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-12-09, 18:47

Definicja z "Wielkiego Słownika Języka Polskiego" Krakowskiego Wydawnictwa Naukowego:

dudek na kościele - rzecz nieosiągalna, coś, czego nie należy oczekiwać.

A co do "W drodze na bal" - będzie kino drogi, jak dla mnie wplotłem trochę za dużo dyskusji o czymś innym, ale myślę, że może będzie trochę humoru - nie mi to oceniać. ;-)
Ostatnio zmieniony 2016-12-09, 18:48 przez kacrudy, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 849
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2016-12-09, 18:48

No właśnie i jak to się ma do fabuły ? :D
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-12-09, 18:49

Marian Paździoch w jednej z dalszych scen powiedział, że cała ta akcja była spisana na straty od samego początku, więc był to jednak dudek na kościele.
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 849
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2016-12-09, 18:52

No może, nie wiem.
W takim razie scenariusz "W drodze na bal" zapowiada się bardzo obiecująco.
Ostatnio zmieniony 2016-12-09, 18:52 przez Bździuch, łącznie zmieniany 1 raz.
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-12-20, 17:40

Zmieniam plany. Odcinek "W drodze na bal" pojawia się dzisiaj, a "Taki świat"... no, jeszcze nie wiem, kiedy. Oto on:

Odcinek 9 - W drodze na bal

Scena 1 (sypialnia Kiepskich nocą, Ferdek i Halina leżą w łóżku)
Halina: Ferdek, śpisz?
Ferdek: Śpię, bo co?
Halina: Bo mnie to jedna rzecz zastanawia. Kiedy my ostatnio na jakimś koncercie byliśmy?
(Ferdek otwiera oczy)
Ferdek: Kurde, no... Za Gierka chyba jakoś.
Halina: A na jakim zespole?
Ferdek: Nie wiem, kurde, Halińcia, no... Przecie to dawno było.
Halina: Cieszę się, że przynajmniej, że to dostrzegłeś.
Ferdek: Co dostrzegłem?
Halina: Że już dawno mnie na żaden koncert nie zabrałeś.
Ferdek: No, przepraszam bardzo, Halina, ale to nie są tanie rzeczy przecie.
Halina: To idź i zarób. Dobranoc!
(Halina odwraca się, zamyka oczy)
Ferdek: Wymyśliła se, koncerta, kurde.
(Halina znów otwiera oczy)
Halina: Wiesz co, ja to nawet z miłą chęcią zapłacę za bilety, jeśli ty mnie gdziekolwiek zaprosisz i załatwisz dojazd.
Ferdek: Jak?
Halina: Srak!
(Halina zamyka oczy)

Scena 2 (salon, Ferdek ogląda telewizję, w telewizorze redaktorka)
Redaktorka: Szanowni Państwo, to był program "Politycy z ulicy". A teraz zaproszenie na koncert Krzysztofa Cugowskiego, który odbędzie się w przyszłym tygodniu w Rzeszowie. Koszt biletu to 40 złotych. Żegna państwa Janina Zadupiowska.
(z powrotem salon, wchodzi Halina)
Ferdek: O, Halińcia, dobrze, że jesteś, bo wiadomość mam.
Halina: Nie dam, bo nie mam, a jakbym miała, to też bym nie dała, a jakbym dała, to i tak bym cię znietrzeźwionego do domu nie wpuściła.
Ferdek: Halińcia, ale to nie o piniondze się rozchodzi.
Halina: A o co?
Ferdek: To znaczy o piniondze, ale nie na wódkie.
Halina: To ciekawa jestem, na co?
Ferdek: Na koncert Krzysztofa Cugowskiego w Rzeszowie za tydzień. Mówi to pani coś?
Halina: Ferdziu, ty poważnie mówisz?
Ferdek: A czy ja kiedyś niepoważnie mówiłem?
Halina: Ja mam świetny pomysł, Ferdek. Popytaj sąsiadów, czy też chcą jechać, to się razem zabierzemy.
Ferdek: No dobre, Halińcia.

Scena 3 (korytarz, Boczek wychodzi z WC, na korytarz wchodzi Ferdek)
Ferdek: Stój pan, panie Boczku.
Boczek: Panie, ale ja se nic nie robię, w mordę jeża. Gówno se robię!
Ferdek: Ale mnie się o gówno tera nie rozchodzi, panie. Ja żem się pana tylko chciał zapytać, czy chcesz pan, kurde, jechać na koncert Cugowskiego do Rzeszowa.
Boczek: Panie, no jak nie jak tak, w mordę jeża.
Ferdek: Świetnie, czterdzieści złotych bilet. Przepraszam pana.
(Ferdek wchodzi do WC)
Boczek: Panie Ferdku, a czemu tak drogo?
(Ferdek wychyla się z WC)
Ferdek: Jak się panu nie podoba, to wcale pan nie musisz jechać.
(Ferdek zamyka drzwi)
Boczek: No trudno. Raz się żyje. Panie Ferdku, a jak se zbankrutuję i z głodu zdechnę, to co?
Ferdek: (z WC) Pan to miesiąc bez jedzenia i picia pożyjesz, jak nie dwa. Idź pan stąd, bo obstrukcję bolesną mam.
Boczek: No to idę.
(Boczek odchodzi)

Scena 4 (kuchnia, Ferdek i Marian piją wódkę)
Marian: Jasne, że mogę państwa zawieźć.
Ferdek: No i gitara, panie Paździoch. Ale nie tym pana rozklekotanym wartburgiem chyba?
Marian: Przepraszam bardzo, a co się panu w moim wartburgu nie podoba?
Ferdek: Panie, brzydki jest, kurde, dużo pali, wolno jeździ i generalnie do dupy jest.
Marian: No dobrze już, dobrze. Jak się panu moje luksusowe auto nie podoba, to wypożyczę od znajomego. A tak w ogóle, to dokąd jedziemy?
Ferdek: Do Rzeszowa.
Marian: Panie, przecież to cztery godziny jazdy.
Ferdek: Panie Paździoch, ja płacę i wymagam.
Marian: Wcale pan mi za to nie płacisz.
Ferdek: (zakłopotany) No bo żeśmy jeszcze tej kwestii, kurde, nie omówiliśmy.
Marian: To ile pan mi zamierza za tę inwestycję zapłacić?
Ferdek: Litr?
Marian: Mało panie.
Ferdek: Trzy takie?
Marian: Niech będzie. Stoi!
Ferdek: No to, panie Paździoch. Pimpek, pimpek.
(Ferdek i Marian przechylają kieliszki, wypijają)

Scena 5 (w aucie, Ferdek i Marian siedzą z przodu, Halina, Boczek, Helena z tyłu, Mariola jeszcze dalej)
Marian: I jak, panie Ferdku? Jakie wrażenia z jazdy?
Ferdek: W porządku, panie Paździoch. Halińcia, jak ci się tam siedzi?
Halina: Dobrze nawet.
Ferdek: Mariolcia, nie telepie ci tam z tyłu?
Mariola: Ojciec, ty nic do mnie w ogóle nie mów lepiej.
Ferdek: A bo co?
Mariola: Bo żeś mi się z przodu normalnie wpierdzielił.
Ferdek: Ty, jak ty się wyrażasz, smarku jeden ty, kur(PIIP) jego mać, co? Panie Marianie, mogę się piwa napić?
Marian: Śmiało, panie Ferdku.
Halina: Czyś ty zwariował, jełopie? Na koncert chcesz pijany w trzy dupy dojechać?
Mariola: Mamuś, spokojnie, ojciec to się uodpornił i nietrzeźwy się robi po dziewiątej puszce dopiero.
(Helena się śmieje)
Ferdek: Puszczę to koło uszu.
(Ferdek otwiera puszkę, rozlewa się piwo)
Marian: Uważaj pan, panie Ferdku, bo pan całą tapicerkę zaplamisz.
Boczek: Panie Ferdku, dej pan łyka.
Ferdek: Swoje trza było kupić, kurde.
Halina: Przecież to ja kupiłam, jełopie.
Ferdek: Halińcia, nie musiałaś dodawać tego zbędnego, kurde, dopowiedzenia.
Halina: No daj panu Boczkowi, skoro masz.
(Ferdek niechętnie daje piwo Boczkowi)
Ferdek: Masz pan.
Boczek: Dziękuję, panie Ferdku, w mordę jeża. Pana zdrowie.
Ferdek: Łyczka tylko.
(Boczek wypija całą puszkę)
Helena: Panie Boczek, pan żeś całą puszkę wyżłopał.
Ferdek: O ty złodzieju pierdzielony grubasie jeden ty!
Boczek: Panie, nie obrażaj pan, dobre, bo ja se pić chciałem.
Ferdek: A ja nie chciałem pić, panie?
Boczek: Panie, pan żeś codziennie dziesięć puszek wypijasz, to panu niepotrzebne chyba.
Ferdek: Panie Paździoch, no co za czasy, żebym się z grubasem piwem musiał dzielić.
Marian: Panie Ferdku, tak to jest, jak kobiety w aucie zaczynają rządzić, karwasz twarz.

Scena 6 (w aucie, wszyscy na tych samych miejscach, Halina śpi odwrócona na bok)
Ferdek: Halinka, śpisz?
Halina: Śpię, bo co?
Ferdek: No bo ja se nie mogę zasnąć, kurde.
Halina: I z tego jakże fascynującego powodu mnie obudziłeś, tak?
Ferdek: Halińcia, no bo mnie się normalnie nudzi, kurde.
Mariola: Ojciec, chcesz, pożyczę ci smartfona.
Ferdek: Mariolcia, dzięńkuję ci bardzo, ale ja mam w dupie smartfona.
Boczek: Mariola, dej mi tego fona to se pokemony złapię.
Mariola: Panie Boczek, pan pokemonów łapać nie umie.
Boczek: Jak nie umiem, jak umiem, w mordę jeża?
Mariola: Tak? A długo pan grasz?
Boczek: No, ze dwa miesiące już będzie.
Mariola: I ile pan już ich masz?
Boczek: Z tysiąc, w mordę jeża.
(Mariola się śmieje)
Ferdek: Mariolcia, nie śmiej się z grubasa, bo on po prostu kolkię mizerię ma.
(Mariola głośniej się śmieje, auto gwałtownie hamuje)
Helena: Kur(PIIP) mać, jak jeździsz, pierdoło?
Marian: Jakiś debil mi drogę zajechał.
Helena: No i co z tego? Jedź, a nie stoisz, bo korek robisz.
(Marian przekręca kluczyk, auto nie odpala)
Helena: I co zrobiłeś, durniu?
Marian: Auto się rozpieprzyło, karwasz twarz.
Ferdek: Kurde, panie Paździoch, przecie to auto pożyczone jest.
Helena: Marian, ty się temu swojemu znajomemu to aż do usranej śmierci nie wypłacisz. A ja się nie dołożę, imbecylu.
(Marian chwyta się za serce)
Ferdek: Co jest, panie Paździoch?
Marian: Chyba mam zawał...

Scena 7 (pobocze, wszyscy stoją obok auta, Mariana wynoszą ratownicy medyczni)
Ratownik I: Cholera jasna, podnoś go, Stasiu, bo ja się na koncert spieszę.
Ratownik II: Andrzej, nie poganiaj mnie, bo go upuszczę, karwasz twarz.
Marian: (słabym głosem) Przepraszam pana, ale ja mówię karwasz twarz, do jasnej cholery.
Ratownik I: Panie, ja mówię do jasnej cholery. Pakuj go, Stasiu, spierdzielamy.
Ferdek: Przepraszam, panie Andrzeju, ale to ja mówię spierdzielać. Do Boczka głównie.
Ratownik I: Dobra, dupa tam. Jedziemy.
(ratownicy z Marianem odjeżdżają)
Helena: No i tyle z tego naszego cholernego koncertu.
Halina: Do domu nie wrócimy raczej, bo za daleko.
Ferdek: No to jedźmy dalej, kurde.
Halina: Tak, a ciekawe, kto poprowadzi?
Ferdek: A co? Ja se prawo jazdy mam, ja mogie poprowadzić.
Halina: Przecież ty piwo piłeś.
Boczek: Ja też se prawo jazdy mam i ja mogie poprowadzić.
Helena: No i elegancko!
Ferdek: Jak elegancko, kurde? Przecie on se piwo pił.
Halina: No dużo go nie wypił, bo mu nie dałeś.
Ferdek: (mamrocze) Nie, w ogóle, kurde.

Scena 8 (w aucie, Boczek za kierownicą, reszta na swoich miejsach, Mariola na starym miejscu Boczka)
Boczek: U nas we rzeźni to zrobili normalnie remanent, w mordę jeża. Wszystko takie elektronowe zrobili i zaczynają tam zwalniać.
Ferdek: Fascynujące.
Halina :A co z panem, panie Boczek?
Boczek: Cholera wie, w dupę węża. Jak se dyrektorem taki młody został, to se zaczyna zwalniać.
Ferdek: Panie, rowerzystę pan przejedziesz. Hamuj pan!
(auto gwałtownie hamuje)
Helena: Kur(PIIP) mać, następny kierowca rajdowy pieprzony!
(auto rusza)
Ferdek: Panie Boczek, kurde, kto panu prawo jazdy dał?
Boczek: Mi dwadzieścia lat temu Kalinowski dał, w mordę jeża.
Ferdek: Panie, ale on trzydzieści lat ślepy jest.
Halina: Ferdek, a ty przypadkiem też nie masz prawa jazdy od Kalinowskiego?
Ferdek: Halińcia, nie wtrącaj się, bo ja z Boczkiem rozmawiam, a nie z tobą.
Halina: Ale ja się ciebie pytam. Czy Kalinowski dał ci dwadzieścia pięć lat temu prawo jazdy?
Ferdek: Nie drążmy tematu, kurde.
Halina: Ale...
(auto hamuje na parkingu)
Boczek: Jesteśmy!

Scena 9 (ogromna hala koncertowa, wszyscy bohaterowie siedzą na widowni, obok nich ratownicy i Marian na wózku inwalidzkim)
Ferdek: Panie Paździoch, pan parariżu nóg dostał?
Marian: Skąd, tylko te czuby mnie na wózek posadziły.
Halina: Cicho, Ferdek, bo zaraz Cugowski będzie śpiewał.
Boczek: Idzie, w mordę jeża, idzie!
(na scenie pojawia się Krzysztof Ibisz)
Helena: O kur(PIIP), Krzysztofa pomylili.
Krzysztof Ibisz: Witam państwa. Za chwilę na scenie pojawi się Krzysztof Cugowski, ale przedtem informacja. Otóż zaraz po koncercie pan Cugowski rozda trzy płyty...
(do Ibisza podchodzi ratownik, szepcze mu coś na ucho)
Krzysztof Ibisz: Dwie płyty ze swoimi piosenkami. A już teraz na scenie Krzysztof Cugowski!
(aplauz)
Ferdek: A co on mu tam na ucho powiedział?
Marian: Że ja jestem Marian Paździoch z tych Paździochów.
Ferdek: A z jakich?
Marian: Panie, nie wiem, czy pan wiesz, ale ja kiedyś niemal regularnie spotykałem się z jego ojcem na wódkę.
Ferdek: O, panie Paździoch, to ja żem tego o panu nie wiedział.
Marian: Pan jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz!
Mariola: Cicho, zaczyna się!
(na scenie pojawia się Krzysztof Cugowski, śpiewa "Bal wszystkich świętych")

KONIEC

WYSTĄPILI:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Mariola - Barbara Mularczyk
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski

GOŚCINNIE WYSTĄPILI:
Redaktorka - Beata Rakowska
Krzysztof Ibisz - Krzysztof Ibisz
Krzysztof Cugowski - Krzysztof Cugowski
Ratownik I - Jacek Grondowy
Ratownik II - Robert Zawadzki

I co sądzicie?
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 849
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2016-12-20, 17:56

Przyjemny odcinek, choć moim zdaniem zaczął się za szybko i za mało zabawnie, choć nadal ciekawie się czytało, szczerze rozwaliła mnie scena w samochodzie czyli akcja z browarem Ferdka :D oraz akcja z łapaniem pokemonów, akcja z ratownikami też niezła, na ekranie też fajnie wyglądałaby z Boczkiem za kierownicą ;D Zakończenie neutralne.
Mimo wszystko czegoś mi zabrakło, chociaż na ekranie pewnie jakby już był ten koncert, to by to jakoś wyglądało, ogółem trochę mi czegoś brakuje, ale za sceny w aucie (choć ja bym ich dał ze dwie więcej) 8/10
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-12-28, 16:30

Odcinek 10 - Taki świat

Scena 1 (sypialnia nocą, Halina i Ferdek leżą w łóżku, Halina obrócona na drugi bok)
Ferdek: Halińcia, śpisz?
Halina: Śpię, bo co?
Ferdek: Bo mnie taka jedna myśl chodzi po głowie.
Halina: Tak, a jaka?
Ferdek: Że ja nie o taką Polskie walczyłem.
Halina: Taką, czyli jaką?
Ferdek: No, Halińcia, ty nie udawaj, że nie wiesz, no. We telewizor se popatrz, co się w tym kraju dzieje.
(Halina otwiera oczy, patrzy na Ferdka)
Halina: Ferdek, dobrze wiesz, że ja na dwa etaty zapieprzam i telewizję to ostatnio w zeszłym tygodniu oglądałam. Więc oświeć mnie, co się dzieje w kraju.
Ferdek: No jak to co, Halińcia? Kryzys w Sejmie jest, prawda, samowolka, prawda, i w ogóle co to się tam, kurde, wyprawia, to ludzkie pojęcie przechodzi.
Halina: No, a wcześniej to było lepiej?
Ferdek: Nie było lepiej, ale teraz jest gorzej. A na osiedlu to ci powiem, Halińcia, kurde, to też kryzysy same. Piniondze kradną, kurde...
Halina: Ferdek, jak ci się nie podoba sytuacja na naszym osiedlu, to zostań Prezesem Rady Osiedla. Akurat wybory będą.
(Ferdek spogląda z uśmiechem na Halinę)

Scena 2 (korytarz, Ferdek szybkim krokiem zmierza do mieszkania Paździocha, puka)
Ferdek: Panie Paździoch, otwieraj pan.
(Marian otwiera drzwi)
Marian: O co chodzi?
Ferdek: Pan masz znajomości w Radzie Osiedla, prawda?
Marian: No mam, i co z tego?
Ferdek: Panie, to zgłoś pan tam moją kandydaturę na Prezesa Rady Osiedla.
(Marian się śmieje)
Ferdek: I z czego pan rechoczesz jak żaba czy nie przymierzając, Boczek?
(Boczek wychodzi z WC)
Boczek: Panie Ferdku, ja to słyszałem.
(Boczek wraca do WC)
Marian: (przestaje się śmiać) No mogę panu załatwić kandydaturę i program wyborczy.
(znowu się śmieje)
Ferdek: Nie no ja pierdzielę!
Marian: (przestaje się śmiać)...ale to nie są tanie rzeczy.
Ferdek: Dwa razy po 0,75 litra.
Marian: Nie no, panie, za coś takiego tylko gotóweczka.
Ferdek: Ale ja nie mam!
Marian: Czeki również przyjmuję. (śmieje się)
Ferdek: Panie, a zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?
Marian: Dwie stówy w gotóweczce albo zapomnij pan o kandydaturze. Żegnam!

Scena 3 (salon, Halina śmieje się na fotelu, Ferdek stoi obok wejścia do kuchni)
Halina: Ferdek, ty zwariowałeś.
Ferdek: Halińcia, ja te dwie stówy to na moją kandydaturę potrzebuję.
(Halina śmieje się głośniej)
Ferdek: Ty we mnie w ogóle, Halińcia, nie wierzysz, kurde?
Halina: Nie, ja po prostu nie wiedziałam, że ty weźmiesz moje słowa na poważnie. A te dwieście złotych zarobisz sam.
Ferdek: Halińcia, jak tu jedyna praca dla ludzi z moim wykształceniem to prezesowanie.
(Halina śmieje się)
Halina: Ja już nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać.
Ferdek: Ty Halińcia, płacz lepiej, bo mnie, kurde, denerwuje twój śmiech wężowaty. I ja w tej chwili wychodzę i wrócę tu jako Prezes Rady Osiedla. Zobaczysz!
(Ferdek wychodzi)

Scena 4 (salon, Halina i Mariola oglądają telewizję, w telewizorze redaktor)
Redaktor: Już za chwilę wyniki wyborów Prezesa Rady Osiedla w stacji Wrocław TV. Oto nasi kandydaci: Mariusz Kartofel (Kartofel wchodzi), Tadeusz Pizdryk (Pizdryk wchodzi), Lucyna Paragwajska (Paragwajska wchodzi), Andrzej Kozłowski (Kozłowski wchodzi) i Ferdynand Kiepski-Wspaniały (Ferdek wchodzi). Chce pan powiedzieć parę słów, panie Kartofel?
Kartofel: N-n-no. Ch-ch-chciałbym p-p-p-po-pozdrowić m-moją żonę, E-e-e-eleonorę, syna Ro-ro-rom-mualda, a te-te-teściowej J-jad-d-dw-widze ż-ż-życzę, ż-ż-żeby z-z-z-z-złamała nogę.
Redaktor: O ja pierdzielę. Panów wolę nie pytać. Wyniki za trzy dwa jeden...
(pojawia się wykres bez nazwisk)

I miejsce - 302 głosy
II miejsce - 199 głosów
III miejsce - 127 głosów
IV miejsce - 99 głosów
V miejsce - 85 głosów

Redaktor: A teraz uwaga, piąte miejsce pan Kartofel (aplauz), czwarte miejsce pani Paragwajska (aplauz), trzecie miejsce pan Pizdryk (aplauz, redaktor się śmieje) Co za nazwisko, kurna. Ekhem, drugie miejsce zajmuje pan... Kozłowski!
Kozłowski: Kur(PIIP) mać, co?
Redaktor: Wygrywa pan Kiepski-Wspaniały!
Ferdek: O kurde.
(Kozłowski dzwoni)
Kozłowski: Co to ma kur(PIIP) być, co? No co, no co? Przegrałem, kur(PIIP)! Dzwoń do OKW! No... Nara, kur(PIIP) jego mać.
Redaktor: Panie Ferdku, niech pan w trzech słowach opisze swoje zwycięstwo.
Ferdek: O ja pierdzielę!
Redaktor: No, i zajebiście! Kończymy, Stachu.
(z powrotem salon)
Mariola: I co teraz będzie?
Halina: Upadek!

Scena 5 (gabinet, Ferdek wchodzi za sekretarką)
Sekretarka: Tu jest pana gabinet, panie Ferdynandzie. Jakby pan czegoś potrzebował, to naciśnij pan takiego grzyba, co tu jest.
Ferdek: Dziękuję, kurde.
(sekretarka wychodzi, Ferdek naciska przycisk, przychodzi sekretarka)
Sekretarka: Słucham?
Ferdek: Piwa mi pani przyniesie.
Sekretarka: Się robi!
(sekretarka wychodzi, Ferdek naciska przycisk, sekretarka wraca)
Sekretarka: Słucham?
Ferdek: Wódki też pani przyniesie.
Sekretarka: Tak jest!
(sekretarka wychodzi)
Ferdek: Hehe, kurde.
(Ferdek naciska przycisk, sekretarka wraca)
Sekretarka: Tak?
Ferdek: Pani, że tak powiem, sekretarko, to ja se tera normalnie mogię rządzić?
Sekretarka: Oczywiście.
Ferdek: No i gitara, kurde!
(wbiega Kozłowski, wypycha sekretarkę)
Kozłowski: Proszę pana, co to za cyrk?
Ferdek: Jaki cyrk?
Kozłowski: Sfałszował pan wyniki wyborów, dobrze rozumiem?
Ferdek: Czyli co, pan nie akceptuje wyników?
Kozłowski: Jasne, że nie, kur(PIIP) mać. Jeszcze mnie pan popamiętasz, Tylko nie przychodź pan do mnie, jak pogrążysz pan osiedle w ruinie. Żegnam!
Ferdek: Alleluja, i do przodu, kurde.
(Kozłowski wychodzi)
Ferdek: O co mu, kurde, chodzi?

Scena 6 (korytarz, Boczek po kryjomu zakrada się do WC, w środku Ferdek)
Ferdek: Stop! Panie Boczek, nie zbliżaj pan się!
Boczek: Co jest, panie prezesie?
Ferdek: Panie, pan masz dożywotni zakaz wypróżniania się w tym kiblu pod karą pieniężną lub pozbawienia wolności do lat trzech włącznie, grubasie jeden ty.
Boczek: Panie, sam pan jesteś grubas.
Ferdek: Tak, ja jestem grubas? Ja jestem grubas? Przecie pan jest grubszy ode mnie.
Boczek: Chyba piętnaście lat temu, w mordę jeża.
Ferdek: O nie, tak być nie będzie, panie Boczek. Ja teraz wzywam policję i pan odpowiesz za ubiżanie głowie osiedla, kurde.
(obraz przyciemnia się i rozjaśnia ponownie, obok Ferdka i Boczka policjant)
Policjant: (wypisuje mandat)Obrażanie słowne Prezesa Rady Osiedla, nielegalne wypróżnianie się w toalecie na piętrze do tego nieprzeznaczonym dla karanego i groźby z wykorzystaniem słów o broni palnej.
Boczek: Panie, jak ja nawet broni palnej nie mam.
Ferdek: Nie kłam pan, panie Boczek. We rzeźni pracuje, tasaka do cięcia mięsa ma.
Policjant: Groził prezesowi bronią palną typu tasak.
Boczek: Panie, ale tasak przecie się nie pali.
Policjant: Nakładam na pana mandat w wysokości 200 złotych. (wręcza Boczkowi mandat) Miłej opłaty.
(policjant wychodzi)
Ferdek: A te dwie stówy to mi pan przyniesie.
(Ferdek odchodzi)
Boczek: A żebyś się pan kotletem mielonym udławił.
(Boczek pokazuje wała i odchodzi)

Scena 7 (kuchnia, Halina ugniata ciasto, Ferdek siedzi na krześle)
Halina: Wiesz co, w życiu bym nie pomyślała, że ty kiedykolwiek Prezesem Rady Osiedla zostaniesz. Kto na ciebie zagłosował, to ja się do teraz zastanawiam.
Ferdek: Przepraszam bardzo, a ty na mnie nie zagłosowałaś?
Halina: Ja zachowałam zdrowy rozsądek i na ciebie nie zagłosowałam. Ale Mariola i Waldek owszem.
Ferdek: Dobre dzieciaczki, kurde.
Halina: Tak, dopóki są po twojej stronie, to dobre. A tak to ty smarku, ty glucie, ty wężu, ty debilu i Bóg wie co jeszcze.
(wchodzi Boczek)
Boczek: Masz pan, panie Ferdku, te dwie stówy.
(daje dwieście złotych Ferdkowi)
Ferdek: No i po co było tak prawo łamać, panie Boczek? No, to teraz paszoł won.
Boczek: Do widzenia, pani Halineczko.
Halina: Do widzenia.
(Boczek wychodzi)
Halina: Powiesz mi, za co od niego wyciągnąłeś dwie stówy?
Ferdek: Halińcia, to są prywatne sprawy osiedlowe i nic ci do tego, kurde.
(Halina łypie wzrokiem na Ferdka)

Scena 8 (bazar Paździocha, Ferdek podchodzi do Mariana i daje mu dwieście złotych)
Ferdek: To za tę kampanię wyborczą.
Marian: No, lepiej późno niż wcale, jak to mówią.
(Ferdek ogląda bieliznę)
Marian: Spodobały się panu, panie Ferdku? Sprzedam je panu za sześć złotych.
Ferdek: Panie, czy te gacie są zatwierdzone przez Wrocławski Znak Użyteczności do Noszenia?
Marina: Nie, ale mają certyfikat CE.
Ferdek: Gówno mnie jakieś CE obchodzi, panie. Jak nie ma znaku wrocławskiego to są sprzedawane nielegalnie i ja dzwonię na policję.
Marian: A kiedy to wprowadzono?
Ferdek: Wczoraj.
(obraz przyciemnia się i rozjaśnia ponownie, obok Ferdka i Mariana policjant)
Policjant: Więc mówi pan, że sprzedawana tu bielizna nie ma certyfikatu WZUN, dobrze rozumiem?
Ferdek: Tak, proszę pana, a poza tym to jest menda, wrzód na zdrowym organizmie narodu i zdrajca narodu polskiego, panie.
Policjant: To będzie mandat w wysokości 200 złotych. (wręcza Marianowi mandat) Miłej opłaty.
(policjant odchodzi)
Ferdek: Dawaj pan dwie stówy!
Marian: O nie, tak dobrze nie ma, panie. Ja za nic nie zapłacę i ostrzegam, że ta sprawa trafi do prokuratury.
Ferdek: Tak jest, sprawa będzie w sądzie, że pan mandatu nie chce płacić. Żegnam!
(Ferdek odchodzi)

Scena 9 (korytarz, Marian i Boczek stoją pod WC)
Boczek: Panie, i on mi wtedy mandat wlepił i tak się skończyło.
Marian: Ja miałem to samo. Nie możemy na razie mu zapłacić, skoro sprawa ma trafić do sądu.
Boczek: Ale ja już mu dałem dwie stówy, w mordę jeża.
Marian: Trudno. Czekamy na niego. Jak tu przyjdzie, to z nim sobie porozmawiamy.
(Boczek chichocze, wchodzi Ferdek)
Marian: Stój pan, panie Ferdku.
Ferdek: Panie Paździoch, proszę zwracać się do mnie, panie prezesie.
Marian: Nie mówię i nie mam najmniejszego zamiaru mówić, panie Ferdku.
Ferdek: Marian! Spokój, bo na policję zadzwonię i panu mandat wlepi.
Boczek: W dupę nas pan pocałuj, bo my chcemy sobie to wyjaśnić, a pan się policją wykręcasz, w mordę jeża.
Marian: Właśnie, dopóki nie odda pan panu Boczkowi pieniędzy, my nie odpuścimy i sprawa trafi do sądu!
Ferdek: To ja zapraszam do siebie!

Scena 10 (salon, Ferdek, Marian i Boczek piją wódkę)
Marian: (pijany) I ja wtedy zostanę Ministrem Finansów, bo ja mam talent do obracania pieniędzmi.
Ferdek: (pijany) Panie, pan nimi nie obracasz, tylko pan je kradniesz, kurde.
Boczek: (pijany) A kim ja zostanę, w mordę jeża?
Marian: Pan możesz zostać Ministrem Żywności, panie Boczek. Tylko masz pan nią gospodarować, a nie żreć, karwasz twarz.
Ferdek: Cicho, bo o mnie będą mówić!
(w telewizorze redaktorka)
Redaktorka: Szanowni Państwo, witamy w programie "sPISkowcy". Dzisiaj w studio goszczę wrocławskiego przedstawiciela Osiedlowej Komisji Wyborczej, pana Szczepana Wszyszczydrowskiego.
Szczepan: Dzień dobry.
Redaktorka: Czy to prawda, że doszło do sfałszowania wyborów?
Szczepan: Nie tyle zostały one sfałszowane, co po prostu delikatnie przekłamane.
Redaktorka: A w jakim sensie?
Szczepan: No normalnie, pomyłka nastąpiła. Pan Ferdynand Kiepski zamiast liczby 302 głosów dostał 2 głosy. I tyle.
(z powrotem salon)
Ferdek: O kurde.
Marian: No to jednak żadnego Ministra Finansów nie będzie.

Scena 11 (korytarz, Ferdek siedzi pod WC, pali papierosa, wchodzi Kozłowski)
Kozłowski: O, pan Ferdek kochanieńki.
Ferdek: Panie prezesie, po pierwsze primo żaden kochanieńki, a po drugie primo ja żem myślał, że się pan nie odzywasz do mnie, kurde.
Kozłowski: No i tak było. Ale teraz, skoro wygrałem, to sytuacja się odwróciła.
Ferdek: Jak odwróciła?
Kozłowski: No jak to jak? Znowu możemy się wspólnie napić wódki.
Ferdek: Panie, łeb mnie boli, przyjdź pan kiedy indziej.
Kozłowski: Rozumiem, opłakuje pan porażkę. Wpadnę jutro. Do zobaczenia!
(Kozłowski wychodzi, Ferdek wstaje)
Ferdek: A żeby cię ch(PIIP) strzelił, kur(PIIP) twoja mać.
(Ferdek pokazuja wała w pustą przestrzeń)

KONIEC

WYSTĄPILI:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Mariola - Barbara Mularczyk
Paździoch - Ryszard Kotys
Boczek - Dariusz Gnatowski

GOŚCINNIE WYSTĄPILI:
Kozłowski - Andrzej Gałła
Redaktor - Paweł Orleański
Redaktorka - Beata Rakowska
Szczepan - Krzysztof Dracz
Kartofel - Piotr Gąsowski
Pizdryk - Rafał Kwietniewski
Paragwajska - Katarzyna Galica
Policjant - Jan Jankowski
Sekretarka - Ewelina Żak

Tym samym nastąpił koniec sezonu. Komentarze mile widziane. :-)
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 849
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2016-12-28, 18:13

Kończysz sezon, ale będzie drugi mam rozumieć ?

Odcinek zaczął się przeciętnie, ogólnie trochę za szybkie dialogi
Później już było trochę lepiej, scena na korytarzu całkiem zabawna i dobra, następna również ciekawa, program w tv bardo dobry, przez nazwiska -
Mariusz Kartofel (Kartofel wchodzi), Tadeusz Pizdryk (Pizdryk wchodzi), Lucyna Paragwajska (Paragwajska wchodzi), Andrzej Kozłowski (Kozłowski wchodzi) i Ferdynand Kiepski-Wspaniały
Było też trochę dobrych tekstów
*Ferdek: Panie, to zgłoś pan tam moją kandydaturę na Prezesa Rady Osiedla.
(Marian się śmieje)
Ferdek: I z czego pan rechoczesz jak żaba czy nie przymierzając, Boczek?
(Boczek wychodzi z WC)
Boczek: Panie Ferdku, ja to słyszałem.
(Boczek wraca do WC)

*Mariola: I co teraz będzie?
Halina: Upadek!


Scena z Ferdkiem i sekretarka bardzo dobra,
Boczek: Panie, sam pan jesteś grubas.
Ferdek: Tak, ja jestem grubas? Ja jestem grubas? Przecie pan jest grubszy ode mnie.
właśnie słuszna uwaga ! Jednak trzy następne sceny są już trochę nudne, zakończenie dobre. W odcinku nie zabrakło humoru, bo trochę go było, tylko ten humor działał tak, że tylko w myślach człowiek się śmiał, zabrakło nawet jednego, tylko jednego bardzo dobrego tekstu, cały czas czegoś brakowało, a pod koniec wiało nudą, sam pomysł oklepany, ale czytałem to z ciekawością, jak zresztą większość twoich scenariuszy i to właśnie największa zaleta, czasami kiedy czytam inne scenariusze, to mi się zaczyna nudzić , idę po jakieś jedzenie robię przerwy, u Ciebie jeszcze mi się to nie zdarzyło, czytało się po prostu przyjemnie nawet te nudniejsze fragmenty. Przepraszam Cię, ale jak dla mnie 6/10 będzie wystarczające
Ostatnio zmieniony 2016-12-28, 18:13 przez Bździuch, łącznie zmieniany 1 raz.
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2016-12-28, 18:25

Przepraszać mnie nie musisz, jak dla mnie jest to bardzo dobra ocena. ;-)

A teraz zamieszczam średnie ocen:

1. Dudek na kościele - 5,33 (3 głosy)
2. Abstynent - 8 (3 głosy)
3. Blaski i cienie - 6 (2 głosy)
4. Ty i ja - 9 (1 głos)
5. Kołowrotek - 8,5 (2 głosy)
6. Forsy jak lodu - 8 (2 głosy)
7. Odwar - 5,5 (2 głosy)
8. Niezbyt białe Święta - 7 (2 głosy)
9. W drodze na bal - 8 (1 głos)
10.Taki świat - 6 (1 głos)

Średnia sezonu: 7,13

Wszystkim, którzy wystawili mi oceny (a w szczególności te dobre, chociaż złe też są potrzebne, aby mieć motywację) bardzo dziękuję. Po Nowym Roku zamieszczę obiecane usunięte kwestie/sceny.

I tak, będzie sezon 2. :-D
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2017-02-05, 20:21

Oto usunięte sceny z moich scenariuszy:

Taki świat

Wpierw pojedyncze kwestie:

Pod koniec sceny 4, wychyla się reżyserka i mówi do redaktora

Reżyserka: Pawełku, weźże wywal tego dziada [Kozłowskiego], bo klnie jak szewc.
Redaktor: Niech klnie, będzie realistyczniej.
Reżyserka: Dobra, ale ty będziesz płacił, jak nas KRRiT za dupę złapie.
Redaktor: No i ch(PIIP)!

Wywaliłem, bo raz, że niezbyt śmieszne, dwa, że nie wyobrażam sobie wulgaryzmów z ust Orleańskiego, trzy, bo scenariusz i tak miał dużo przekleństw.

I jeszcze scena 9, tuż przed wejściem Ferdka.

Boczek: Coś nie przyłazi, w mordę jeża.
Marian: Przyjdzie! W lodówce browary ma, więc musi przyjść.
Boczek: I wódkię, w dupę węża.

Dudek na kościele

Na koniec sceny 5:

Ferdek: Halina, po cholerę ty masz tam targać tam tą dubeltówkę, kurde? Zostaw ją tu!
Halina: Ferdek, czy ty potrzebujesz tej broni?
Ferdek: Tak, potrzebuję!
Halina: A po co?
(Ferdek dopiero zrozumiał, że za dużo powiedział)
Ferdek: Żeby się zastrzelić!

I po tym miała być taka scena:
(gabinet lekarski, Ferdek siedzi naprzeciwko lekarza)
Lekarz: Pani Halina już mi mówiła, że pan jej zagroził, że się zastrzeli. Czemu chce pan to zrobić?
Ferdek: Co?
Lekarz: Gówno!
Ferdek: Panie lekarzu, zostałem okradziony!
Lekarz: Przez kogo?
Ferdek: Dałem Dariuszowi Korkowi na giełdę!
Lekarz: Nie został pan okradziony.
Ferdek: No jak nie jak tak, kurde?
Lekarz: Wiem, co mówię. Też mu dałem pieniądze.

Następna scena taka sama, tylko Halina dodaje, żeby Ferdek brał antydepresyjne leki.

Blaski i cienie

Scena pierwotnie początkowa

(korytarz, Ferdek wchodzi na korytarz,.z mieszkania wychodzą Marian i Helena)
Helena: Paszoł won, dziadu przebrzydły! Nie charchol nade mną, jak serial oglądam!
(Helena wraca do mieszkania)
Ferdek: Panie Paździoch, o jaki serial tym razem poszło?
Marian: O "Barwy pecha".
Ferdek: Kurde, już się zaczęło.
Marian: Nie mów pan, że pan to oglądasz.
Ferdek: Oglądam, panie, bo jak wiem, o co chodzi i opowiadam o tym serialu z żoną, to ona mi, kurde, daje piniondze na browar. Do widzenia.

Odwar

Chyba jedna z najgorszych scen, jakie wymyśliłem. Ostatnia scena po akcji z zielarką:

(złomowisko, Badura pije wino z Ferdkiem)
Badura: Chamstwo w państwie, karwa kawka. Tak oszukiwać ludzi to tylko w Polsce potrafią.
Ferdek: Takie czasy, panie Badura. Takie czasy.
Badura: Ja też żem przeziębienie miał. Dwa tygodnie mnie cholerstwo trzymało.
Ferdek: I co pan zrobił?
Badura: Co? Modlitwę odmówiłem do świętego Ebenezera czy kogoś tam i pomogło.
Ferdek: To tak z pobożności?
Badura: Nie. Z oszczędności.

Forsy jak lodu

Helena wyobraża sobie Mariana podczas napadu:

(bank, zamaskowani Ferdek i Marian z brońmi w dłoniach, za kasą bankier)
Marian: To jest napad!
Bankier: Dzień dobry, panie Paździoch. Jak zdrówko?
Marian: Zastrzelę pana!
Bankier: A co na to pana żona? Może przedzwonię do niej?
(Marian ściąga kominiarkę)
Marian: Nie, niech pan nie dzwoni.
Bankier: Dzwonię, dzwonię.
Ferdek ściąga kominiarkę)
Ferdek: Nie no, kurde, ja żem wiedział, że te przebieranki to są gówno warte.
Bankier: Panie Paździoch, żona mówi, że pana w domu pieprznie patelnią w pusty cymbał.
Marian: (chwyta się za serce) Mam zawał...

Póki co wszystko, co znalazłem. Jak jeszcze kiedyś znajdę, to napiszę pod jakimś scenariuszem.

Najbliższy odcinek (i to już pewne) 10 lutego.
Możecie pisać, które nazwisko z sezonu 1. wam się najbardziej podobało. ;-)
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 849
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: Bździuch » 2017-02-05, 20:38

kacrudy pisze: I jeszcze scena 9, tuż przed wejściem Ferdka.

Boczek: Coś nie przyłazi, w mordę jeża.
Marian: Przyjdzie! W lodówce browary ma, więc musi przyjść.
Boczek: I wódkię, w dupę węża.
To akurat mogłeś zostawić, a co do sceny z Badurą w "Odwarze" to się zgadzam, wyszła Ci jak Sobiszewskim, ogólnie nie widziałbym przyszłości dla tego zakończenia, reszta przeciętna - mogłyby zostać.
kacrudy pisze:Najbliższy odcinek (i to już pewne) 10 lutego.
A jaki, ten o narzeczonej Boczka ?
kacrudy pisze:Możecie pisać, które nazwisko z sezonu 1. wam się najbardziej podobało. ;-)
Andrzej Paszczur"
"Stanisław Waleń"
"Profesor Okutasiński"
"Tadeusz Pizdryk"
Ostatnio zmieniony 2017-02-05, 20:38 przez Bździuch, łącznie zmieniany 1 raz.
''(...) i pierwszy człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać.'' - Ayn Rand
Zapraszam:
- Moja gra o Kiepskich
- I mój scenariusz
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1463
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by kacrudy

Post autor: kacrudy » 2017-02-05, 20:41

A jaki, ten o narzeczonej Boczka ?
Tego nie powiem. :-P

Z tego wszystkiego ja bym zostawił tylko scenę z "Forsy jak lodu", ale nie chciałem by scenariusz był za długi.
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”