Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2015-09-16, 20:52

W tym temacie będę przedstawiał swoje autorskie scenariusze do ŚWK.

Na razie, by "rozbudzić apetyty" publikuję zapowiedzi pierwszych trzech scenariuszy:

1. "Złoty pociąg" - Ferdek odkrywa w piwnicy przejście do tajemniczego tunelu. Spotyka tam Paździocha, który opowiada mu o skarbie ukrytym podczas I wojny światowej przez przodków obu bohaterów. Odcinek ma nawiązywać do IV serii "Czarnej żmii" i "Dobrego wojaka Szwejka".

2. "Poskromienie złośnicy" - Ferdek znowu zostaje wyprowadzony z równowagi przez swoją synową. Marian Paździoch prezentuje mu wynalazek, który ma zmienić zachowanie Jolanty. Okazuje się, że działanie maszyny powoduje nieprzewidziane skutki uboczne...

3. "Koneser" - Paździoch planuje zarejestrować swojego Wartburga na "żółte tablice" i pojechać na rajd pojazdów zabytkowych. Jego żona nie jest tym zachwycona i próbuje go przekonać do zakupu nowszego samochodu.
Ostatnio zmieniony 2016-05-04, 22:52 przez Szwejk, łącznie zmieniany 3 razy.
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Awatar użytkownika
Kiepski Widz
Administrator|Red. Naczelny
Administrator|Red. Naczelny
Posty: 4814
Rejestracja: 2013-01-02, 21:05

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Kiepski Widz » 2015-09-16, 20:54

Przypominam, że tematy o scenariuszach zakładamy dopiero jak jest gotowy chociaż fragment pracy.
Ostatnio zmieniony 2015-09-16, 20:57 przez Kiepski Widz, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
^^Kliknij^^

REGULAMIN FORUM
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2015-09-16, 20:54

Przepraszam, nie wiedziałem. Czytałem co prawda zasady dyskusji, jednak zapomniałem o tym punkcie :oops:
Ostatnio zmieniony 2015-09-16, 20:56 przez Szwejk, łącznie zmieniany 1 raz.
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Awatar użytkownika
Kiepski Widz
Administrator|Red. Naczelny
Administrator|Red. Naczelny
Posty: 4814
Rejestracja: 2013-01-02, 21:05

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Kiepski Widz » 2015-09-16, 20:55

No już niech zostanie, ale jak do końca tygodnia nawet jedna scena się nie pojawi to temat do usunięcia.
Obrazek
^^Kliknij^^

REGULAMIN FORUM
Fredzio i Edzio

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Fredzio i Edzio » 2015-09-17, 16:02

Pomysły na odcinki są nawet fajne. Życzę Ci powodzenia w dziedziny scenariuszy! :-)
Kiedy możemy spodziewać się pierwszego?
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2015-09-17, 16:13

Nastąpi mała zmiana planów. Jako pierwszy pojawi się scenariusz "Poskromienia złośnicy". Większość jest już napisana. Scenariusz opublikuję w sobotę.
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Fredzio i Edzio

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Fredzio i Edzio » 2015-09-17, 16:19

Ten pomysł jest niezły. Może wejść niezły scenariusz reklamujące dalsze odcinki KDD :-)
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2015-09-18, 15:40

Co prawda miało być jutro, ale już dziś przedstawię Wam pierwszą część scenariusza (początkowe 4 sceny).

Najpierw jednak opowiem dlaczego napisałem odcinek o Jolasi, skoro jej nie cierpię. Uważam, że sam pomysł wprowadzenia do serialu synowej Ferdka z którą ten toczy spór to dobry pomysł. Jednak rola Jolanty została przez twórców zepsuta przez jej idiotyczne i nieśmieszne teksty i zachowanie. Postanowiłem zatem pobawić się tą postacią i... poskromić złośnicę...
Druga część scenariusza w niedzielę.

[center]„Poskromienie złośnicy”[/center]

SCENA 1:
(Kuchnia. Halina otwiera lodówkę. W tym samym momencie do kuchni wchodzi Ferdek)
Halina: Ferdek, co chcesz na śniadanie? Jajecznicę, czy parówki?
Ferdek: Oczywiście, ze jajeczniczkę, Halińciu moja kochana, złota dziewczyno z Mazur (Śmieje się)
(Halina wyjmuje jajka z lodówki i zaczyna szukać patelni).
Ferdek: Jeszcze jakbyś mogła na kiełbasce ją zrobić, bo bardzo na kiełbasie lubię.
Halina: Nie ma kiełbasy
Ferdek: Jak to nie ma? Przecież wczoraj kupiłem u Stasia w sklepie.
(Podchodzi do lodówki i szuka kiełbasy)
Ferdek: Kurde, przecież żem ją wczoraj tu zostawił, kurde.
Halina: Zamknij tę lodówkę, bo się rozmrozi.
Ferdek: Halinka, kurde, ja się pytam! Gdzie jest pół kilo jałowcowej i pół kilo wędzonej podsuszanej!?
Halina: Nie wiem, pewnie sam żeś zjadł, a nie pamiętasz.
Ferdek: Ja? Ja żem zeżarł? Ja się w biedrach nie rozbiegłem ostatnio!
Halina: Przepraszam, ty coś sugerujesz?
Ferdek: Ja? Ja nic nie sugieruję. (Patrzy do lodówki jeszcze raz) Jajek też nie ma, kurde!
Halina: (zdziwiona) Przecież wyjęłam, by zrobić jajecznicę. O co ci chodzi?
Ferdek: Przepraszam bardzo, ja żem wczoraj dwa opakowania jajek, po dziesięć sztuk kupił! Ty wyjęłaś jedno. To w takim razie, gdzie jest drugie opakowanie, kurde?
Halina: Na mnie nie patrz, ja przez noc dziesięciu jajek nie wyżarłam!
Ferdek: No ja też nie. Ale kurde ktoś wyżarł, wczoraj wieczorem. I ja się pytam kto!
Halina: Nie wiem! Bo na pewno nie ja!
Ferdek: No dobrze. Ale ktoś je wyżarł. (myśli przez chwilę) Nie było wczoraj tutaj, tej złodziejki, twojej synowej?
Halina: Jolasi? Była. Wpadła z Waldkiem na kawę. Ty w tym czasie piwo żłopałeś pod sklepem!
Ferdek: Ja? Ja piwa nie żłopię bezmyślnie, tylko utrzymuję kontakty towarzyskie z ciekawymi ludźmi.
Halina: Ciekawi ludzie? Na tym osiedlu? No nie rozśmieszaj mnie!(Śmieje się) Tak… Bardzo ciekawi… Badura – menel i alkoholik, Paździoch – menda i alkoholik…
Ferdek: Akurat wczoraj to ja żem się spotkał na gruncie towarzyskim z panem prezesem Kozłowskim i panem Tadeuszem Kopcińskim.
Halina: To też bardzo ciekawi ludzie… Kozłowski – świnia, złodziej i akoholik! Kopciński – niby taki pobożny, a w stanie wojennym donosił na wszystkich dookoła!
Ferdek: Halinka, ty się nie uruchamiaj, bardzo cię proszę!
Halina: Ja już się uruchomiłam.
Ferdek: Nie uruchamiaj się, bo rozmowa nie dotyczy tego co ja żem pod sklepem robił, tylko co mnie tu Jolanta Pupa z domu Kopciarz zresztą, ukradła.
Halina: Oj tam zaraz ukradła… Normalne jest, że rodzice pomagają dzieciom.
Ferdek: (zdenerwowany) Ty jej moją kiełbasę dałaś?
Halina: Nie! I też mi się nie podoba, że nie zapytała…
Ferdek: Nie zapytała! O kiełbasę nie zapytała. O jajka nie zapytała. O frytownicę też się mnie nie zapytała! Złodziejka jedna i tyle. Ty widziałaś co ona z Waldusiem zrobiła? Kiedyś to był fajny chłopak, do tańca i do różańca zresztą… A teraz co? Dupa! Normalna regularna dupa, pod pantoflem tej durnej srasi-Jolasi! No i nie chcem! Ale muszem…
Halina: Nie będziesz mi tu teraz pił alkoholu! Jeszcze nie ma dziewiątej! Jełopie!
Ferdek: Przepraszam. A kto tu mówi o alkoholu? Ja nie chcem. Ale muszem zapalić!

SCENA 2:

(Korytarz. Zdenerwowany Ferdek pali papierosa pod kiblem.)
Ferdek: Dzieci, kurde. Darmozjady jedne, kurde. Podbierają rodzicom kiełbasę, a do roboty nie pójdą, kurde. Pasożyty, ostatniej szklanki herbaty człowiekowi nie podadzą, kurde. Żmije wstrętne żem wyhodował na własnej piersi i na własnym łonie zresztą, kurde. A ta srasia-Jolasia to tylko tego Cyca pod pantoflem trzymie! Mój syn, a dupa! Normalna dupa!
(Zadowolony Paździoch wychodzi z kibla)
Paździoch: O! Widzę panie Ferdku, że synowa po raz kolejny dała popalić..
Ferdek: Panie, daj pan spokój… Wszystko wyżrą… Pan wie, miałem na czarną godzinę pół kilo jałowcowej i drugie pół kilo wędzonej podsuszanej… Chodzą te darmozjady i wyjadają człowiekowi z lodówki, a robić to nie ma komu! I jeszcze dziesięć jajek mi podpieprzyli! Złodzieje jedne. A najgorsza jest ta srasia-Jolasia… Bo to ona Cyca zepsuła i przeciwko ojcu swemu nastawiła. Złodziejka i wiedźma zresztą!
Paździoch: Spokojnie, panie Ferdku! Moja Helena to też była wiedźma. A teraz… Patrz pan! (Głośniej) Helenko, co dziś na obiad?
(Z domu wychodzi Paździochowa i odpowiada)
Paździochowa: Rosołek i mielone z ziemniaczkami, tak jak lubisz, kochanie!
Paździoch: Dobrze, dziękuję Helenko.
(Paździochowa wchodzi do mieszkania. Paździoch śmieje się)
Paździoch: Widziałeś pan?
Ferdek: Widziałem, kurde, ale do końca nie mogę uwierzyć. Jak pan żeś to zrobił?
Paździoch: Mówi coś panu „Poskromienie złośnicy”?
Ferdek: Panie, na takie tematy, to ja nie rozmawiam, po pierwsze primo: na sucho, po drugie primo: na trzeźwo.
Paździoch: (śmieje się) To chodź pan do piwnicy. (wychodzą)

SCENA 3:
(Ferdek i Paździoch siedzą w piwnicy. Między nimi stara skrzynka, na której stoi flaszka i dwa kieliszki. Paździoch trzyma w lewej ręce jakieś pudełeczka, w prawej książkę z napisem: Prof. Gilbert De Bileau (czyt. Żilber de Bilu)„ Tajemnice ludzkiego umysłu”)
Paździoch: Wie pan, że człowiek wykorzystuje tylko 10% swojego mózgu?
Ferdek: (nalewa wódkę) Tak? Co pan powie…
Paździoch: Tę i inne tajemnice tego tajemniczego i fascynującego organu, jakim jest ludzki mózg, poznałem przez kilka miesięcy wnikliwie czytając tą książkę wybitnego neurologa i neurochirurga, profesora De Bileau. Niech pan sobie wyobrazi jakie perspektywy stoją przed człowiekiem, który mógłby wykorzystać 100% swojego mózgu.
Ferdek: Przepraszam że przerwię, ale procenty uciekają. (Obaj wypijają kieliszek).
Paździoch: No dobrze, ale nie zaprosiłem tu pana, by rozmawiać o możliwościach ludzkiego mózgu. (odkłada książkę, Ferdek nalewa wódki do obu kieliszków). Czy pan wie, że bodźce elektryczne i elektromagnetyczne o odpowiedniej mocy, przyłożone do odpowiedniego miejsca ludzkiego ciała, potrafią wpłynąć na działanie mózgu?
Ferdek: No to na drugą nóżkę, panie Paździoch. (Wypijają i śmieją się)
Paździoch: Tak, ale patrz pan na to. (otwiera pudełeczko i pokazuje Ferdkowi).
Ferdek: Panie, co to ja żem babskich świecidełek nie widział? Za głupka mnie pan ma?
Paździoch: Panie Ferdku, to co wygląda jak ekskluzywna damska biżuteria, to w rzeczywistości szczytowe osiągnięcie polskiej elektrotechniki i elektroniki. Specjalny układ elektroniczny wysyła sygnały elektryczne i elektromagnetyczne, które zmieniają zachowanie noszącej je kobiety. Sygnałami może pan sterować za pomocą aplikacji w telefonie komórkowym.
Ferdek: Jakbyś pan mógł to wcisnąć mojej synowej, a mnie tą aplikakacje posłał, to byłbym wdzięczny…
Paździoch: Wcisnę, ale aplikacja będzie pana kosztować.
Ferdek: Ile?
Paździoch: Dwadzieścia złotych.
Ferdek: (pod nosem) Menda! (Wyciąga i daje Paździochowi 20 zł. Paździoch bierze banknot, chucha na niego i chowa do kieszeni. Wtedy do piwnicy wchodzi Boczek)
Boczek: O! A panowie se tu wódkie piją! Można się dosiąść?
Paździoch: Nie! Paszoł won!
(Boczek siada jednak. Widzi pudełeczko z biżuterią i sięga po nie ręką)
Boczek: A co wy se tu takie fajne macie? O! Babskie świecidełka! Dla żony?
Ferdek: Panie, wypierdzielaj pan!
Boczek: Bo co?
Ferdek: Bo się dzielnicowy o pana pytał ostatnio.
Boczek: Tak, a czemu niby?
Ferdek: Bo pan po pijaku rynnę żeś w zeszły piątek urwał! A w tym kraju za to jest prokurator. Co nie panie Paździoch?
Paździoch: Tak. Według paragrafu 215 Kodeksu Karno – Sądowniczego, niszczenie cudzego mienia podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu.
Ferdek: A to jeszcze nie wszystko! W naszym kiblu też się pan bezprawnie wypróżniasz, mimo braku zgody lokatorów… No… Nieźle pan żeś sobie nagrabił… Prokurator chętnie posłucha o pańskich wyczynach. (Paździoch potakuje głową)
Boczek: (przestraszony) Dobra, już idę. W mordę jeża! (wychodzi)
Paździoch: Aha! Byłbym zapomniał. Po trzech miesiącach noszenia tej biżuterii, mózg pańskiej synowej podlegnie mutacji i już zawsze będzie taka jak żeś pan sobie wymarzył. Z dnia na dzień mutacja będzie się powiększać.
Ferdek: I tak będzie już zawsze? (Nalewa wódkę)
Paździoch: Proces mutacji jest co prawda odwracalny, jednak potrzeba do tego skomplikowanej maszyny i bezbłędnych obliczeń. Tej operacji nie można powtórzyć, ani cofnąć. Najmniejszy błąd może spowodować nieobliczalne skutki. Ale po co o tym mówić, skoro ani pan ani ja nie będziemy tego potrzebowali?
Ferdek: No to może jeszcze po kieliszeczku? (Wypijają wódkę i śmieją się)

SCENA 4:

(Korytarz. Drzwi się otwierają i wchodzą Jolasia z Waldkiem. Jolasia idzie pierwsza, Waldek za nią. Niesie jej torebkę)
Jolasia: Chodźże, kuźwa, Cycy nieruchawy, bo się spóźnimy i będę musiała zimne jeść. A dobrze kuźwa wiesz, że tego nie cierpię
Waldek: Już idę, Jolasiu moja kochana, już!
Jolasia: No ruszże się kuźwa!
(Są już pod mieszkaniem Paździocha. Drzwi się otwierają i wychodzi Paździoch robiąc swoją charakterystyczną minę, którą jego żona nazywa „kocią mordą”. Za plecami trzyma dwa pudełeczka z biżuterią)
Paździoch: Dzień dobry! A gdzie się państwo tak spieszą?
Jolasia: Na obiad rodzinny, niedzielny, do rodziców męża mego Waldemara raczej, nie inaczej.
Paździoch: Rozumiem… Rodzinne spotkania przy niedzieli (kiwa głową)
Waldek: Do rzeczy panie Paździochu, bo nam się spieszy.
Paździoch: Wie pani, pani Jolanto, że długo o pani ostatnio myślałem?
Jolasia: W jakim sensie, bynajmniej?
Waldek: (zdenerwowany) Panie Paździoch…
Jolasia: (krzyczy) Zawrzyj no się, Cycu głupi i nie wtrącaj to poważnej rozmowy, kuźwa! (spokojnym głosem) W jakim sensie, panie Paździochu?
Paździoch: Bynajmniej nie w sensie erotycznym. (Waldek oddycha z ulgą) Pomyślałem o pani, bo tak się składa, że mam do sprzedania coś co pani może się spodobać.
Jolasia: Co, kuźwa?
Paździoch: A to! (otwiera pierwsze pudełko i pokazuje Jolasi zawartość) Ekskluzywny zestaw zagranicznej biżuterii, dla eleganckich kobiet. Takich jak pani, pani Jolasiu.
Jolasia: (bierze w ręce naszyjnik i dokładnie go ogląda) Przecież to gówno jakieś jest! Dziękuję ale nie jestem zainteresowana.
Paździoch: O przepraszam! Pomyliłem pudełeczka. To jest zwykła chińska podróbka dla tej starej Kobielakowej... W tym jest jednak prawdziwa biżuteria (pokazuje drugie pudełeczko. W środku jest naszyjnik, bransoletka i pierścionek. Na wieczku pudełeczka jest lusterko)
Jolasia: (otwiera pudełeczko, bierze w ręce naszyjnik i dokładnie go ogląda) Nie no… Kuźwa… Nie no… Panie to zaje… ( Odkłada naszyjnik i ogląda bransoletkę) Nie no… To fajne jest nawet…
Paździoch: Może pani założyć i zobaczyć w lusterku, jak pani to pasuje.
(Jolasia zakłada naszyjnik, bransoletkę i pierścionek. Patrzy do lusterka, robiąć różne głupie miny).
Jolasia: Dobrze, kupuję. A ile pan za to chcesz?
Paździoch: Jak dla pani okazyjnie, trzysta złotych.
Jolasia: Drogo, kuźwa!
Paździoch: Zapewniam, że takie coś warte jest co najmniej dwa razy tyle!
Jolasia: Dobrze, biorę.(Głośniej) Cycu!!! Podaj mi trzysta złotych.
(Waldek wyjmuje z torebki Jolanty 300zł i daje żonie. Jolanta płaci Paździochowi. Paździoch chucha na pieniądze i chowa je do kieszeni. Pupcińscy odwracają się i podchodzą do drzwi Kiepskich. Paździoch wyjmuje z drugiej kieszeni komórkę i wysyła SMSa. Chowa komórkę i zadowolony wchodzi do swojego mieszkania).

[center]CIĄG DALSZY NASTĄPI[/center]
Ostatnio zmieniony 2015-09-18, 16:03 przez Szwejk, łącznie zmieniany 1 raz.
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Awatar użytkownika
Ferdek K
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 3806
Rejestracja: 2011-12-10, 10:42
Lokalizacja: Kłobuck!

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Ferdek K » 2015-09-19, 22:31

Fajnie się rozwinęło, z chęcią przeczytam dalszą część scenariusza :-)
Boczek wepchnięty na siłę, a pierwsze sceny oklepane do bólu. Ale jest dobrze, na tę porę 6,5/10 :-D
Ostatnio zmieniony 2015-09-19, 22:31 przez Ferdek K, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Inseminator
Boczek
Boczek
Posty: 223
Rejestracja: 2011-09-08, 23:57

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Inseminator » 2015-09-21, 15:28

Na razie jest nieźle. Zgadzam się z Ferdkiem K, pierwsza scena schematyczna: Kłótnia, Halina wypominająca Ferdkowi picie alkoholu, Ferdek sugerujący że Halina przytyła, Pupcińscy kradnący jedzenie z lodówki. Dalej na szczęście było lepiej. Standardem jest w odcinkach tv. i opowiadaniach ukazywanie Paździochowej jako jędzy maltretującej słownie Mariana. Dobrą odskocznią od tego byłoby zobaczenie jak miło odnosi się do Paździocha, nawet jeśli byłaby to tylko jedna wypowiedź jak tutaj. Scena nr.2 w odpowiednim momencie się zakończyła dzięki czemu chętnie czytałem dalej aby dowiedzieć się co to jest te ,,Poskromienie złośnicy". Wyjaśnienie Paździocha w scenie 3 satysfakcjonujące choć z drugiej strony pomysł urządzenia elektronicznego zmieniającego działanie mózgu średni. Tzn. stawiam go na równi z takimi dość standardowymi pomysłami, jak zahipnotyzowanie, rzucenie zaklęcia, podanie jakiejś tabletki czy eliksiru. Na plus ewentualnie pomysł ze sterowaniem urządzeniem za pomocą aplikacji na telefony komórkowe. Pojawienie się w scenie nr.3 Boczka jak pisał Ferdek K niepotrzebne ale dla mnie na plus. Jego występ krótki i zabawny. Nieźle zostało ukazane jak Ferdek z Paździochem go słownie zgoili by chwilę później jakby nigdy nic wrócić do tematu biżuterii. Dobry pomysł na koniec tej sceny czyli słowa Paździocha o mutacjach i nieobliczalnych skutkach. Słowa te sugerują że takie problemy pojawią się w kolejnych scenach opowiadania co zapowiada ciekawą fabułę. Scena nr.4 to nijaki Waldek i schematyczna Jolaśka. Za to bardzo dobrze wypadł Paździoch w roli doświadczonego sprzedawcy czyli to jak na początku chciał wcisnąć Jolaśce gorszy towar a gdy ta się zorientowała to powiedział że pomylił pudełka oraz jego teksty:
Paździoch: Jak dla pani okazyjnie, trzysta złotych.
Paździoch: Zapewniam, że takie coś warte jest co najmniej dwa razy tyle!
Jeśli chodzi o poziom humoru to większość tekstów była w ogólnie humorystycznym tonie ale konkretnych żartów słownych było mało. Wyróżnić mogę:
- Ferdek: Ja? Ja piwa nie żłopię bezmyślnie, tylko utrzymuję kontakty towarzyskie z ciekawymi ludźmi.
- Halina: Kopciński – niby taki pobożny, a w stanie wojennym donosił na wszystkich dookoła!
- Ferdek: ...Jolanta Pupa z domu Kopciarz.
- Ferdek: A kto tu mówi o alkoholu? Ja nie chcem. Ale muszem zapalić!
- Drzwi się otwierają i wychodzi Paździoch robiąc swoją charakterystyczną minę, którą jego żona nazywa „kocią mordą”.
- Paździoch: Wie pani, pani Jolanto, że długo o pani ostatnio myślałem? ...Bynajmniej nie w sensie erotycznym. (Waldek oddycha z ulgą)
- Paździoch: O przepraszam! Pomyliłem pudełeczka. To jest zwykła chińska podróbka dla tej starej Kobielakowej.
Na teraz moge dać 6/10. Pomysł ma potencjał. Mam nadzieję że KDD nie pójdziesz na łatwiznę czyli: Jolaśka i ewentualnie jeszcze Halina dostają biżuterię, zmienia im się zachowanie, Faceci są z tego zadowoleni i koniec. Tutaj musi się coś spieprzyć, pójść nie tak aby było ciekawie ;). Mam nadzieję KDD że dasz radę, chętnie przeczytam resztę.
Ostatnio zmieniony 2015-09-21, 15:29 przez Inseminator, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2015-10-19, 16:44

Przepraszam, że tak długo nie publikuje dalszej części scenariusza, ale projekt utknął. Mam trzy sceny do napisania i mało czasu (studia). :cry:
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2015-11-04, 12:51

[center]"Poskromienie złośnicy"- ciąg dalszy[/center]

SCENA 5:
(Salon. Halina nakrywa do stołu. Ferdek stoi przed stołem i wpatruje się w ekran komórki)
Halina: Ferdek, jełopie, odłóż tę komórke i mi pomóż do jasnej cholery!
Ferdek: Zaraz… Na ważnego sesemesa czekam.
Halina: Od kogo niby?
Ferdek: Od nikogo. (W tej chwili komórka Ferdka wydaje dźwięk przychodzącego SMSa. Ferdek jeszcze kilka razy klika w ekran, po czym chowa komórkę do kieszeni. Ma bardzo dobry humor.)
Halina: No chodźże mi pomóż, jełopie!
Ferdek: Ale w czym mam ci pomóc, moja złota dziewczyno z Mazur?
(Halina w międzyczasie układa ostatni talerz)
Halina: Teraz to już w niczym leniu śmierdzący! Sztućce se sama poukładam!
Ferdek: A co ty się taka kąśliwa przy świętej niedzieli zrobiłaś ostatnio?
(Halina skończyła układać sztućce. Patrzy na Ferdka jakby chciała mu rzucić kąśliwą ripostę. Nie zdążyła jednak nic powiedzieć, bo w tej samej chwili, słychać pukanie do drzwi. Z przedpokoju słychać głos Jolasi)
Jolasia: Put! Put! To synunia i córunia, na obiad do mamuni i tatunia!
Halina: Proszę, chodźcie dzieci!
(Jolanta i Waldek wchodzą do salonu. W tym czasie od strony kuchni wchodzi Mariola. Wszyscy z wyjątkiem Haliny siadają na swoich miejscach. Halina idzie do kuchni po zupę)
Mariola: Ty, Jolaśka skąd masz takie zarąbiste naszyjnik i bransoletkę?
Jolasia: Kupiłam w takim jednym eleganckim butiku… (Ferdek wyjmuję komórkę i przesuwa palcem po ekranie). Przepraszam, pomyliłam się. Pan Paździoch mi sprzedał.
Mariola: Jak od Paździocha, to ty to wywal bo to gówno jakieś jest!
Ferdek: Przepraszam! Pan Marian Paździoch to jest porządny sprzedawca bielizny i biżuterii, on by w zyciu gówna nie sprzedał! On mnie 10 lat temu skarpety sprzedał ciepłe na zimę, to do dziś w nich chodzę i nawet się nie przedarli! Pan Paździoch gówna nie sprzedaje!
(Halina wraca z zupą)
Halina: Nie przesadzaj, sam je wyrzuciłeś, bo ci się od razu dziury w nich porobiły.
Ferdek: Te co mi się przedarli, to ja żem od starego Badylaka kupił, świętej pamięci i to nie dziesięć a pięć lat temu. I nie przedarły się od razu, bo ja w nich pięć razy w kościele żem był. Kurde! A te od Paździocha mi się nie przedarli!
(Gdy Ferdek mówi, Halina nalewa zupę Waldkowi i Jolancie. Gdy Ferdek przestaje, ona nalewa Marioli i mówi)
Halina: (zdenerwowana)Przestań o takich pierdołach przy niedzielnym obiedzie opowiadać! Temat na niedzielny obiad – dziurawe skarpety! Zmień temat!
(Nalewa Ferdkowi)
Ferdek: Już wystarczy, dziękuję
(Halina stawia wazę na środku stołu)
Halina: Jakby ktoś chciał dokładkę, to doleję (Zauważa biżuterię Jolasi). Jaki piękny naszyjnik! Gdzie kupiłaś? Ferdek! Może kupisz mi taki sam?
Mariola: Mama, ty tego nie kupuj bo to od Paździocha jest.
Halina: A to pewnie jakaś chińska podróba. Wywal to Jolasiu.
(Ferdek przesuwa palcem po ekranie telefonu, po czym wraca do jedzenia)
Jolasia: Mi się ta biżuteria podoba i nie mam zamiaru jej wyrzucić.
(Ferdek kaszle)
Halina: Nie tak łapczywie, jełopie jeden! Bo się zakrztusisz i cie wywiozą do Bonifratrów! Nogami do przodu!
Ferdek: Halinka, proszę nie bądź kąśliwa w stosunku do mojej osoby.
(Przez chwilę zapada cisza. Słychać tylko odgłos łyżek uderzających o dno talerza. Wszyscy kończą jeść zupę. Halina zbiera talerze i wychodzi po drugie danie. Ferdek wyciąga komórkę i kilkakrotnie stuka i przesuwa palcem po ekranie).
Jolasia: Ja to bym osobiście chciała przeprosić tatusia za to że mu jego frytownicę zabrałam ukradłam i pragnę też dodać, że jeszcze dzisiaj ją tatusiowi kochanemu przyniosę odniosę.
Waldek: No co ty, Jolasia… Przecie frytownica już nasza jest...
Jolasia: Zamknij no się Cycu, bo ci zaraz dam w cymbał!
(Halinka wraca. Zadowolony Ferdek jeszcze raz przesuwa palcem po ekranie)
Jolasia: Chciałabym też zaprosić rodziców kochanych do nas, na obiad w przyszłą niedzielę po kościele… Sama obiat przygotuję ugotuję i jeszcze ciasta napiekę na deser dla tatusia i mamusi…
Halina: Ależ nie trzeba Jolasiu…
Ferdek: Halinka, synowa nas zaprasza, nie wypada odmówić, Halinka… Przyjdziemy Jolasiu, oczywiście że przyjdziemy. (Śmieje się)

SCENA 6:
(Noc. Słychać pukanie do drzwi. Zaspany Ferdek podchodzi do nich w piżamie)
Ferdek: Co jest kurde? Noc jest kurde! (otwiera drzwi, za którymi stoi Paździoch. W ręku trzyma pół litra i śmieje się)
Paździoch: (pokazując flaszkę) I jak panu działa mój malutki wynalazek? Można?
Ferdek: (wykonuje gest zapraszając do środka)Oczywiście panie Paździoch. Bardzo przydatny ten wynalazek.(Śmieje się)
(Kuchnia. Ferdek i Paździoch siedzą przy stole, na którym stoi przyniesiona flaszka, zakąska i dwa kieliszki. Paździoch i Ferdek śmieją się)
Ferdek: Szkoda, że pan żeś tego nie widział (Nalewa wódkę). Taka była słodziutka, milutka… Nawet tę no…frytownicę, tę co mnie ukradła, to wróciła się za godzinę i odniesła.
Paździoch: No co pan powiesz?
Ferdek: I wie pan, nawet zacząłem żałować że nie przychodzi do nas częściej.
Paździoch: Poważnie? Aż tak dobrze?
Ferdek: Wie pan, sam jestem zdziwiony. Panu to powinni Nobla dać.
Paździoch: Nie przesadzajmy, trochę zabawy z elektroniką, wieczorami…
Ferdek: Nie bądź pan taki skromny. To trzeba rozpowszechnić, panie.
Paździoch: Panie Ferdku, to są jeszcze prototypy, dopiero testuję…
Ferdek: No to pod te testy. (wypijają kieliszek, Ferdek pokazuje talerzyk z zakąską) Panie, zakąś se pan ogóreczkiem.
Paździoch: Dziękuję
Ferdek: A tak swoja drogą, to za ile jej pan żeś to gówno wcisnął?
Paździoch: A za trzysta złotych. (Śmieje się)
Ferdek: Trzysta złotych? Za tanią chińską podróbkę wisiorka?
Paździoch: Za tanią podróbę wisiorka, pierścionka i bransoletki, nafaszerowaną zresztą elektroniką.
Ferdek: Panie, nieprzypadkowo mówią żeś pan jest szakal. I dała tak po prostu?
Paździoch: Tak po prostu z pocałowaniem ręki.
Ferdek: Nie no, pan to żeś jest mistrz handlu!
Paździoch: I elektroniki (śmieją się) To co sąsiedzie? Pimpek, pimpek!
(Wypijają kieliszek)

SCENA 7:
(Salon. Ferdek i Halina oglądają telewizor. Na stole leży talerz z pączkami, które zajada Halina)
Ferdek: Weź Halinka, przełącz bo to gówno jest, nudne i w ogóle mnie to nie śmieszy…
Halina: Na innych kanałach też nic nie ma…
Ferdek: Jak to nie ma, jak Wołoszowski zaraz ma iść, to bardzo mądry program, historyczny zresztą…
Halina: Za pół godziny dopiero…
Ferdek: Kurde… Nic nie ma w tej telewizji… Kiedyś człowiek miał dwa kanały i nic ciekawego do obejrzenia nie było, a teraz pińćdziesiąt kanałów i też nic nie ma! Zasrana telewizja!
(Chwila ciszy)
Halina: (zastanawia się)Wiesz Ferdek? Mnie jedna tylko rzecz zastanawia…
Ferdek: Jaka?
Halina: No nasza synowa… Zawsze od nas brała jedzenie i inne rzeczy, przychodziła na obiad…
Ferdek: No, a tyś dawała tym darmozjadom, mało co, a by nam nawet ostatnie gacie z dupy ściągli… A ty byś im dała! Bo biedne dzieci…
Halina: (zdenerwowana): Przestań! Dość! (spokojniejszym głosem) Ja dawałam bo myślałam, ze to normalne, że rodzice pomagają dzieciom, nie ukrywam, też mi to nie przypadło do gustu, ale dawałam! A tu nagle… Zaproszenie na obiad… Jeszcze nam pączki kupiła… Dziwne!
Ferdek: (zadowolony) No dziwne, ale ze tak powiem… Każdy się może nawrócić (śmieje się i bierze pączka) Nawet frytownicę odniesła… Zara se pójdę frytki usmażę…
Halina: Przestań! Ty tylko o tej frytownicy…
Ferdek: Ale oddanie frytownicy jest objawem zmiany, Halinka… Zmiany o której mówiłaś…
Halina: Ale co spowodowało taka zmianę? Nie rozumiem…
Ferdek: No jak to co? Przecież mówią: kobieta zmienną jest! (śmieje się)

SCENA 8:

(Trzy miesiące później. Noc. Słychać pukanie do drzwi. Zaspany Ferdek podchodzi do nich w piżamie)
Ferdek: Co jest kurde? Noc jest kurde! (otwiera drzwi, za którymi stoi Paździoch. Drży i ma podbite oko. W ręku trzyma pół litra)
Paździoch: (pokazując flaszkę) Można?
Ferdek: (wykonuje gest zapraszając do środka) Oczywiście.
(Kuchnia. Ferdek i Paździoch siedzą przy stole, na którym stoi przyniesiona flaszka, zakąska i dwa kieliszki. Paździoch jest zrozpaczony i cały czas się trzęsie)
Paździoch: Panie Ferdku, nalej mi pan bo patrz pan (wyciąga ręce przed siebie) jak mi ręce drżą.
Ferdek: (nalewa) No, panie Paździoch, mów pan co się stało. Kto panu to zrobił?
Paździoch: (wypija) Jeszcze (Ferdek nalewa drugi kieliszek, Paździoch go wypija. Po wypiciu nieco się uspokaja).
Paździoch: Pamięta pan, jak przy prezentacji tej biżuterii mówiłem, że po trzech miesiącach dochodzi do nieodwracalnej mutacji i sprzęt stymulujący przestaje być potrzebny?
Ferdek: No pamiętam. No i co z tego?
Paździoch: Otóż mutacja następuje, ale jej efekty są odwrotne do zamierzonych.
Ferdek: Co pan powie?
Paździoch: W Helenę od rana jakby diabeł wstąpił. Zabrała mi wszystkie pieniądze, opieprza mnie o byle co, przestała zajmować się domem, nie dała mi obiadu i zniszczyła mój ulubiony beret. A najgorsze, że znalazła prawie wszystkie flaszki co je miałem pochowane, pan wie, na czarną godzinę… Mało co, a miałbym zawał i wylądował, pan wie gdzie.
Ferdek: Wiem. U Bonifratrów. Z nogami do przodu. Ale przecież pańska żona to zawsze niemiła w stosunku do pana była…
Paździoch: Panie Ferdku, niemiła to zbyt delikatne słowo. To wiedźma była, nie kobieta! Tylko jej miotłę dać, a poleciała by na Łysą Górę. A teraz… Panie, z każdą minutą jest coraz gorzej! Boję się, że mnie po prostu zamorduje! Kiedyś dało się ją uspokoić, a teraz… Nawet do kibla za mną łazi, bo tak mnie małpa pilnuje bym jej nie uciekł. To już nie wiedźma. To demon! Na szczęście udało mi się dosypać do jej herbaty środek nasenny… Wszystko przez to przeklęte urządzenie!
Ferdek: (zaniepokojony) O kurde… To Walduś też jest w niebezpieczeństwie!
Paździoch: No właśnie. Musimy jechać tam i to natychmiast, póki jeszcze nie jest za późno. Pan wie gdzie oni mieszkają?
Ferdek: Na Tarnogaju, chodź pan! (Wychodzą. Ferdek odwraca się w drzwiach i zabiera flaszkę ze stołu).

SCENA 9:
(Ferdek i Paździoch podchodzą pod blok. Obok pali się latarnia.)
Ferdek: To tutaj. Trzecia klatka.
(Podchodzą pod drzwi bloku. Wychodzi z nich Walduś z podbitym okiem.)
Waldek: (zdziwiony) Tatuś? Pan Paździoch?
Ferdek: Cycu, a kto cię tak urządził?
Waldek: Jolancia moja, dzisiaj , mówię wam jakby coś w nią wstąpiło, z nią się już żyć nie da… Od rana bije mnie, opierdziela, nawet talerz wzięła i mnie na głowie rozbiła! Na szczęście zasnęła, ale boję się ze jak się obudzi to mi łeb urwie….
Paździoch: Karwasz twarz! Przybyliśmy za późno!
Waldek: Tatuś jakbyś ty miał co pod ręką, bo mi Pupcia wszystko zabrała, a ja się muszę napić…
(Ferdek wyjmuje zza pazuchy zabraną w poprzedniej scenie ze stołu flaszkę i daje synowi. Walduś pije „z gwinta”)
Paździoch: Nie tak łapczywie Waldek, bo dla nas też musi starczyć.
Ferdek: Panie! Nie żałuj pan mojemu synowi w potrzebie!
Paździoch: Dobra, już dobra. Teraz, póki śpią, obie do naszej piwnicy! (Waldek oddaje Ferdkowi flaszkę)
Waldek: Panie, co pan chcesz zrobić?
Paździoch: Jak to co? Odwrócić proces mutacji! Karwasz twarz!

SCENA 10:
(Piwnica. Jolanta i Helena śpią na siedząco oparte o leżące na podłodze skrzynki. Za nimi ustawiona jest maszyna zbudowana ze starych rzeczy ze złomowiska Badury. Na wierzchu mnóstwo kabli, lampek i przycisków. Obok maszyny stoją Ferdek, Waldek i Pażdzioch w białych fartuchach. Paździoch w swoich polepionych plastrem okularach przegląda jakieś notatki, po czym odkłada je i sprawdza niektóre kable)

Waldek: (zdenerwowany)Panie Paździochu, jesteś pan pewien że się nie obudzą?
Paździoch: Spokojnie. Każdej z nich podałem końską dawkę środka nasennego. Obudzą się dopiero po odwróceniu mutacji.
Waldek: Panie Paździoch, a czy ta mutatacja jest aby bezpieczna? Bo nie chcę, by mojej kochanej Jolanci stała się jakaś krzywda.
Ferdek: Cycu, nie zawracaj dupy panu Paździochu, on potrzebuje się skupić.
Paździoch: Już prawie wszystko gotowe. Przygotujcie się!
Waldek: Panie Paździoch, czy to aby na pewno konieczne?
Paździoch: Tak, w przeciwnym razie z każdą minutą będzie coraz gorzej.
Ferdek: Cycu nie bój żaby. Pan Paździoch wie co robi. Gotowe, panie Marianie?
Paździoch: Tak. Mogą panowie założyć elektrody (Mówiąc to, podaje im jakieś czepce z kabli z kilkoma diodami. Ferdek z Waldkiem zakładają je na głowę Jolanty i Heleny.)
Paździoch: Proszę się odsunąć! (Ferdek i Waldek posłusznie cofają się o jakieś dwa kroki)
(Paździoch przesuwa jakiś włącznik. Z urządzenia posypało się kilka iskier, po czym błysnęło. Chmura dymu zasnuła piwnicę, lecz szybko się przerzedziła. Jolanta i Helena obudziły się i kilkakrotnie mrugnęły oczami).
Paździoch: Gotowe. Panowie, nasze życie wróciło do normy. (cieszy się)
Jolasia: (głosem Paździochowej) Marian! Łysy szczurze! (podchodzi do Mariana) Po jaką cholerę mnie zawlokłeś do tej piwnicy! Zaraz ci kozakiem łeb rozdupcę!
Paździochowa: (głosem Jolasi): Cyyccuuuuu! Kuźwa! Co to ma znaczyć raczej nie inaczej? Kuźwa!
(Waldek mdleje. Ferdek patrzy na nie zdziwiony. Paździoch bierze do ręki swoje notatki)
Ferdek: Kurde!
(Paździoch nerwowo przerzuca notatki)
Paździoch: Źle postawiłem przecinek! (zrozpaczony) Panie Ferdku… Chyba… Mam zawał!

[center]KONIEC[/center]

Obsada:

Ferdek – Andrzej Grabowski
Halina – Marzena Kipiel – Sztuka
Mariola – Barbara Mularczyk
Waldek – Bartosz Żukowski
Jolanta – Anna Ilczuk
Paździoch – Ryszard Kotys
Paździochowa – Renata Pałys
Boczek – Dariusz Gnatowski
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Fredzio i Edzio

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Fredzio i Edzio » 2015-11-07, 18:13

Jak na pierwszy scenariusz to bardzo dobry.

Plusy:
+ Dobry pomysł
+ Ferdek mówiący o dzieciach
+ Pomysł z ''poskromieniem złośnicy''
+ Zakup biżuterii
+ Obiadek :!:
+ Scena w salonie
+ Scena pod blokiem Pupcińskich
+ Mutacje
+ Zakończenie

Minusy:
- Wypieprzanie Boczka, mógł chociaż dorzucić coś że nigdy nie miał baby
- Nudne sceny przy wódce

Jak już mówiłem na pierwszy twój odcinek bardzo dobry i mam nadzieję, że będą takie kolejne.

9/10 na zachętę. :-)
Awatar użytkownika
Inseminator
Boczek
Boczek
Posty: 223
Rejestracja: 2011-09-08, 23:57

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Inseminator » 2015-11-10, 15:23

Nie mam ostatnio ochoty na tworzenie rozbudowanych recenzji zatem ta będzie krótka ale mam nadzieję że wystarczająco treściwa. Jako że oceniłem już pierwsza część, teraz ocenię drugą. Druga część dobra jak i całe opowiadanie. Ocena 7/10. Przy takiej objętości tekstu właściwie nic więcej z pomysłu nie dałoby się wycisnąć. Jeśli czegoś mi tu zabrakło to bardziej rozbudowanych scen pokazujących jak Ferdek i Paździoch używają urządzenia. Mogliby zacząć je nadużywać zmieniając Helenę i Jolaśkę w niewolnice wykonujące ich coraz śmielsze rozkazy. Zabawne sytuacje można by na tej podstawie zbudować. Coś jak bezwstydne wykorzystywanie Boczka w odcinku 187 ,,Lunatyk". Zabawne mogły by być też sceny pokazujące jak zmutowane kobiety gnębią Paździocha i Waldka. Oczywiście i bez tego opowiadanie jest kompletne. To o czym pisze to nie minusy a moje przemyślenia.
Na plus:
- Ferdek gadający o skarpetach przy obiedzie
- Ferdek wypróbywujący urządzenie na Jolaśce i jej wynikłe z tego pozytywne zachowanie
- dobrze wykorzystany serialowy motyw z frytkownicą
- Jolaśka która kupiła biżuterię u Paździocha a potem mówi że kupiła ją w eleganckim butiku.
- bardzo prosty i jednocześnie bardzo treściwy opis na początku sceny 10. Doceniam gdy ktoś potrafi nakreślić całą scenę za pomocą ledwie kilku zdań, zrobić to tak że czytelnik bez problemu potrafię sobie ją wyobrazić.
- Dobre zakończenie z zamianą osobowości, choć ten pomysł był podstawą opowiadania Kiepskiego Widza ,,"TAKI MÓZG TO KAŻDEN JEDEN BY CHCIAŁ MIEĆ..." wiec oryginalnością nie grzeszy. Czytając ostatnie sceny bałem się że Paździoch przywróci kobiety do normalności i tyle. Takie zakończenie byłoby banalne i nieśmieszne. Na szczęście autorowi udało się zamknąć opowiadanie mocnym akcentem.
neutral:
- trochę naciągane że Paździoch stara menda bazarowa był w stanie opracować ,,poskromienie złośnicy". Zbudować układ elektroniczny i napisać aplikację na telefon. Choć z drugiej strony w jednym z odcinków tv. skonstruował wehikuł czasu.
- Opowiadanie napisane dość schematycznym choć poprawnym stylem, nie odbiegające pod tym względem od innych opowiadań z tego forum, nie wyróżniające się na ich tle.
Na minus:
Halina: (Zauważa biżuterię Jolasi). Jaki piękny naszyjnik! Gdzie kupiłaś?
A przecież Jolaśka przed chwilą powiedziała skąd go ma.
dobre teksty:
- Mariola: Jak od Paździocha, to ty to wywal bo to gówno jakieś jest!
- Ferdek: Przepraszam! Pan Marian Paździoch to jest porządny sprzedawca ...On mnie 10 lat temu skarpety sprzedał ciepłe na zimę, to do dziś w nich chodzę i nawet się nie przedarli!
- Ferdek: Jak to nie ma, jak Wołoszowski zaraz ma iść, to bardzo mądry program, historyczny zresztą…
- Ferdek: Kiedyś człowiek miał dwa kanały i nic ciekawego do obejrzenia nie było, a teraz pińćdziesiąt kanałów i też nic nie ma!
- Halina: Ale co spowodowało taka zmianę?
Ferdek: No jak to co? Przecież mówią: kobieta zmienną jest!

- Paździoch: ...zniszczyła mój ulubiony beret. A najgorsze, że znalazła prawie wszystkie flaszki co je miałem pochowane, pan wie, na czarną godzinę…
- Paździoch: ...To wiedźma była, nie kobieta! Tylko jej miotłę dać, a poleciała by na Łysą Górę... To już nie wiedźma. To demon!
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2015-11-10, 16:32

Inseminator pisze:Dobre zakończenie z zamianą osobowości, choć ten pomysł był podstawą opowiadania Kiepskiego Widza ,,"TAKI MÓZG TO KAŻDEN JEDEN BY CHCIAŁ MIEĆ..." wiec oryginalnością nie grzeszy. Czytając ostatnie sceny bałem się że Paździoch przywróci kobiety do normalności i tyle. Takie zakończenie byłoby banalne i nieśmieszne. Na szczęście autorowi udało się zamknąć opowiadanie mocnym akcentem.
Opowiadania Kiepskiego Widza nie czytałem, ale pomysł z zamianą osobowości zaczerpnąłem z filmów (np. "Zakręcony piątek"), więc faktycznie mało oryginane.
Inseminator pisze:
Halina: (Zauważa biżuterię Jolasi). Jaki piękny naszyjnik! Gdzie kupiłaś?
A przecież Jolaśka przed chwilą powiedziała skąd go ma.
Nie doczytałeś, że Halinka wtedy wyszła do kuchni po zupę.
Ostatnio zmieniony 2015-11-10, 16:39 przez Szwejk, łącznie zmieniany 2 razy.
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2016-01-04, 17:07

Ostatnio głośno o "Gwiezdnych Wojnach". Postanowiłem zatem stworzyć scenariusz łączący tą kultową sagę z... Kiepskimi. Może być niedopracowany, ale zawsze mogę poprawić. Dzisiaj posyłam pierwsze trzy sceny:

[glow=orange][center]Kiepska strona mocy[/center][/glow]

SCENA 1:
(Na ekranie telewizora „Okił” pojawia się słynny napis „Dawno dawno temu w odległej galaktyce…”, następnie pojawia się stylizowany napis „Srar Wars” wraz z charakterystyczną melodią rozpoczynającą „Gwiezdne wojny”. Kamera obraca się i pokazuje Waldka siedzącego w fotelu. Waldek obraca się i krzyczy)
Waldek: Tatuś! Chodź bo się te no… Srar Warsy zaczynają!!!
(Ferdek szybko wchodzi do pokoju z siatka piwa w ręce. Kładzie ją na stole, a Waldek wyjmuje dwa „Mocne Fulle”)
Ferdek: O kurde! Dobrze ze mnie synek zawołałeś, bo bym kurde nie zdążył. Podaj mnie jednego Fulla. (Waldek podaje piwo, po czym obaj otwierają swoje Fulle i wypijają łyka).
Waldek: Powiem tak, że mnie te Srar Warsy to mnie one nawet trochę tak, ze tak powiem wzruszają…
Ferdek: No mnie też wzruszają, bo to bardzo prawda… wzruszający film jest… Prawda… Przecie tu prawda dobro walczy ze złem, Walduś…
Waldek: A ja to powiem szczerze, się cieszę że Jolaśka do tej Warszawy wyjechała… Zara by mi na jakie gówno przełączyła, typu: „Przepis na miłość”, albo inne takie…
Ferdek: No, ja też mam szczęście, bo mama twoja, prawda, wyjechała do ciotki Lutki na wieś, a matka bardzo te serialowe gówna lubi…
Waldek: A my se siedzimy i porządne filmy oglądamy
Ferdek: No jak nie, jak tak.
(W tym momencie słychać szczęk tłuczonego szkła, a do salonu Kiepskich wpada jakaś duża kapsuła. Na Ferdka poleciał tynk. Ferdek zrywa się z fotela)
Ferdek (zdziwiony): O kurde! Co to kurde jest?
(Drzwi kapsuły otwierają się i wychodzą z niej droidy: R2-D2 i C3-PO. Za nimi ostrożnie idzie Luke Skywalker)
C3-PO: O dzień dobry! Jestem C3-PO, robot protokolarny, znam ponad 6000 języków… (R2-D2 piszczy), a to (pokazuje na R2-D2) mój kompan, droid R2-D2. (podaje Ferdkowi rękę)
Ferdek (zdziwiony): Witam, Ferdynand kiepski jezdem, a to mój syn Walduś (Walduś się śmieje)
Luke: A ja nazywam się Luke Skywalker (Podaje rękę Waldkowi i Ferdkowi. Ferdek przestaje się dziwić tej sytuacji, rozluźnia się)
Ferdek (wesoło): Miło mi poznać… Może się panowie napiją piwka? A może czegoś (śmieje się) mocniejszego? (wyciąga z szafki pół litra)(Mówi pod nosem obracając flaszkę w dłoni) Kurde… Może nie starczyć… (Głośniej) Walduś, skocz no do Stasia po pół litra, albo nie… Czekaj… Skocz po litra, najwyżej później się dokupi… (śmieje się)

SCENA 2:
(Korytarz. Waldek wychodzi z mieszkania niosąc siatkę na zakupy. Wychodzi z korytarza. Kilka sekund później na korytarz wchodzi Boczek i podchodzi do drzwi kibla. Próbuje je otworzyć, ale okazują się zamknięte).
Boczek: Jesteś pan tam panie Ferdku, bo mnie się chce.
(Nie otrzymuje odpowiedzi, więc pyta znowu)
Boczek: Panie Paździochu, w mordę jeża, długo pan jeszcze tam będziesz? Bo mi się bardzo chce…
(Melodia „Marszu imperialnego”. Drzwi kibla otwierają się i wychodzi z nich Darth Vader. Staje naprzeciwko przerażonego Boczka. Muzyka przestaje grać)
Vader: Paszoł won! (pokazuje ręką drzwi) Grubasie! (słychać charakterystyczny oddech Vadera).
Boczek: Aaaaaa!!!
(ucieka z korytarza na swoje piętro. Znowu rozlega się „Marsz Imperialny”. Kamera znowu pokazuje Vadera, który odwraca się i wchodzi do mieszkania Paździochów. Chwile potem z mieszkania wychodzi czterech szturmowców. Dwaj z nich zaczynają pełnić wartę przed mieszkaniem Paździocha, trzeci pod kiblem, a czwarty pilnuje drzwi na korytarz. )

SCENA 3:
(Salon Ferdka. Kiepski polewa wódką do czterech kieliszków. Jeden daje Luke’owi. Próbuje drugiego wręczyć C3-PO. Robot jednak nie chce wziąć kieliszka)
Ferdek: No weźże… Nie napijesz się z nami?
C3-PO: Przykro mi, ale mój program zabrania mi picia alkoholu…
Ferdek: A dupa tam program! Bierz! (C3-PO bierze kieliszek)
C3-PO: Potraktujmy to jako czyszczenie czujników…
(R2-D2 piszczy. Ferdek bierze trzeci kieliszek i pochyla się nad robotem)
Ferdek: A ty?
(R2-D2 wyciąga mały chwytak i bierze kieliszek. Ferdek bierze swój kieliszek)
Ferdek: No to… Za te nasze galaktykie (wypijają. R2-D2 wciąga chwytak do środka, po chwili wyciąga z pusty kieliszek. )
Luke: Wyczuwam przypływ mocy. Poproszę jeszcze.
Ferdek: Bo to dobra wódka, a nie żadna berbelucha za 8,50.
(Ferdek rozlewa drugą kolejkę. W tym czasie R2-D2 zaczyna intensywnie kręcić górną obrotową częścią. Odjeżdża pod ścianę i zamiera w bezruchu.)
Ferdek (zdziwiony): A jemu co się stało?
C3-PO: Artu przeczyścił czujniki, to teraz restartuje się do ustawień fabrycznych. To potrwa dwie godziny.
Ferdek: Ale żeby po jednym kieliszeczku?
C3-PO: My roboty mamy słabe głowy…
Ferdek: No to na drugą nóżkę (śmieje się. Wypijaja kolejkę)
Ferdek: A powiedz mi Luke, jak to tam u was w kosmosie jest z alkoholem?
Luke: Niezbyt dobrze, Ferdek. Najbliższy monopolowy dwa parseki od domu i to słabo wyposażony… Jeszcze szturmowcy sprawdzają, czy toś alkoholu bez akcyzy nie przewozi… Poczekaj… Zaraz ci coś pokażę. (Wyciąga rękę i za pomocą mocy rozlewa następną kolejkę)
Ferdek: O kurde! Ale jaja! To można na imieninach pokazywać, takie jajca by były…
Luke: Moc jest w tobie silna, Ferdek. Czy chcesz zgłębić jej tajniki?
Ferdek: No jak nie, jak tak. Kurde!

SCENA 4:
(Korytarz. Szturmowcy pełnią wartę tak jak ustawili się pod koniec sceny 2. Rozlega się melodia „Marszu Imperialnego”. Z mieszkania Paździocha wychodzi Darth Vader, za nim Paździoch w płaszczu Imperatora Palpatine z założonym kapturem. Powoli przechadzają się po korytarzu.)
Vader: Mistrzu, wyczułem silne zaburzenie mocy pochodzące stamtąd (pokazuje drzwi mieszkania Kiepskich). Czuję też, że Luke znajduje się tam…
Paździoch: Spokojnie, Lordzie Vader, tam mieszka ten stary, wąsaty alkoholik Kiepski. Jedyna moc jaka wyczuwam u niego to moc piwska, papierosów i wódki! Normalna ludzka patologia… A jeżeli chodzi o waszego syna… Przyślijcie go do mnie… Musi przejść na ciemną stronę…
Vader: Tak jest, mistrzu!
Paździoch: Aha i uważajcie, żeby ten grubas Boczek się tu nie kręcił… Znowu podpieprzy żarówkę i papier z kibla…. A właśnie mi się skończyły…
(doszli do drzwi wyjściowych, więc zawracają z powrotem w stronę mieszkania)
Vader: Też wydał mi się podejrzany, dlatego rozkazałem ustawić warty. Ale myślę, że po tym jak przegoniłem stąd tego grubasa to długo się tu nie pojawi…
(Paździoch śmieje się)
Paździoch: Dobrze… Dobrze… Pozwolisz teraz, że udam się… Na stronę… ( wchodzi do kibla. Vader podchodzi do szturmowca stojącego przy kiblu)
Vader: Kręcili się tu jacyś podejrzani osobnicy?
Szturmowiec: Posłusznie melduję, że nikt się tu nie kręcił!
Vader: Dobrze. Zachować czujność! Wróg nie śpi!
Szturmowiec: Tak jest!
(Paździoch wychodzi z kibla)
Paździoch: Gdyby pojawił się Kiepski to puścić go do kibla. Nie chcę awantur. Mam z Lordem Vaderem ważne sprawy do omówienia! No… chyba, że mi się w tym samym czasie też zachce…
(Paździoch i Vader wchodzą do mieszkania)
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7476
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Pabfer » 2016-01-04, 17:26

To, co jest, bardzo mi się podoba. Jolaśka poza Wrocławiem, Ferdek i Walduś w zgodzie przed telewizorem, absurdalna fabuła, ,,stałe elementy''- sceny pod WC ze stałymi tekstami i z urozmaiceniem- Vader vs Boczek. Do tego momentu mi się bardzo podoba. Ale to chyba nie koniec, co nie? Chyba dopiszesz resztę? :D
Obrazek
Fredzio i Edzio

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Fredzio i Edzio » 2016-01-05, 21:02

Większych minusów się tu nie doszukałem, lecz fabuła wydaje mi się trochę zbyt absurdalna. Aczkolwiek możesz dalej pisać tym tokiem ponieważ już było parę dobrych tego typu odcinków (np. ''Towariszcz komandir'', z którym fabuła bardzo mi się skojarzyła). Jeśli chcesz jakieś sugestie to tak jak już pisałem więcej takich przygód oraz więcej momentów w których można się zaśmiać.

Obecnie na plus oceniam kłótnię Boczka z Vaderem oraz rozmowę na korytarzu w scenie czwartej. Zadbaj o odpowiednie tempo oraz więcej śmiesznych sytuacji, a odcinek będzie idealny, przynajmniej dla mnie. :-)
Chmurka

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Chmurka » 2016-03-13, 17:21

Już od dziś realizowany jest scenariusz gremlinxa w moim wykonaniu. Za zgodą Kiepskiego Widza, efekty tej ciężkiej pracy będzie mogli zobaczyć tutaj:

http://iplaplus.cba.pl/seriale/swiat-wedlug-kiepskich/

Potwierdzam, że się zgodziłem. - dop. Kiepski Widz
Ostatnio zmieniony 2016-03-13, 18:05 przez Chmurka, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2016-03-18, 20:05

Słów kilka o moich scenariuszach...

Pisanie scenariusza "Kiepska strona mocy" stanęło w miejscu, brakuje mi weny i czasu. Kiedyś jednak do niego wrócę i prawdopodobnie wprowadzę niewielkie ulepszenia do opublikowanych już scen.

Jeżeli chodzi o dawno już obiecane, ale jeszcze nie zrealizowane scenariusze "Koneser" i "Złoty pociąg", to przyczyny zastoju są takie same. Najprawdopodobniej jednak "Złoty pociąg" przekształci się w całkowicie nowy serial, pod roboczym tytułem "Z Ferdkiem przez wieki" (Rozważam też tytuł "Kiepska historia") i napisany w nowym temacie.

Jak słusznie zauważył Vito_Corleone w wolnym temacie, nazwa tego tematu jest już nieaktualna. Wstrzymam się jednak z prośbą o zmianę nazwy do publikacji kolejnego scenariusza.

To naobiecywałem jak polityk jakiś :lol: , ale jest całkiem prawdopodobne, że nic z tego nie wyjdzie. Lenistwo studentów jest niemalże nieskończone :cry:
Ostatnio zmieniony 2016-03-18, 20:06 przez Szwejk, łącznie zmieniany 1 raz.
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2016-07-06, 20:25

Już jest! Mój najnowszy scenariusz pt. "Kiepska strona Mocy". Wprowadziłem drobne zmiany w czterech pierwszych, wcześniej opublikowanych scenach, więc proszę o przeczytanie od początku. Miłej lektury! Zapraszam oczywiście do wyrażenia swojej opinii i wystawienia oceny!

[center]KIEPSKA STRONA MOCY [/center]

SCENA 1:
(Na ekranie telewizora „Okił” pojawia się słynny napis „Dawno dawno temu w odległej galaktyce…”, następnie pojawia się stylizowany napis
Obrazek
wraz z charakterystyczną melodią rozpoczynającą „Gwiezdne wojny”. Kamera obraca się i pokazuje Waldka siedzącego w fotelu. Waldek obraca się i krzyczy)
Waldek: Tatuś! Chodź bo się te no… Srar Warsy zaczynają!!!
(Ferdek szybko wchodzi do pokoju z siatka piwa w ręce. Kładzie ją na stole, a Waldek wyjmuje dwa „Mocne Fulle”)
Ferdek: O kurde! Dobrze ze mnie synek zawołałeś, bo bym kurde nie zdążył. Podaj mnie jednego Fulla. (Waldek podaje piwo, po czym obaj otwierają swoje Fulle i wypijają łyka).
Waldek: Powiem tak, że mnie te Srar Warsy to mnie one nawet trochę tak, ze tak powiem wzruszają…
Ferdek: No mnie też wzruszają, bo to bardzo prawda… wzruszający film jest… Prawda… Przecie tu prawda dobro walczy ze złem, Walduś…
Waldek: A ja to powiem szczerze, się cieszę że Jolaśka do tej Warszawy wyjechała… Zara by mi na jakie gówno tureckie, albo jakieś inne telenowele przełączyła i gówno byśmy mieli, nie Srar Warsy.
Ferdek: No, ja też mam szczęście, bo mama twoja, prawda, wyjechała do ciotki Lutki na wieś, a matka bardzo te serialowe gówna lubi…
Waldek: A my se siedzimy i porządne filmy oglądamy
Ferdek: No jak nie, jak tak.
(W tym momencie słychać szczęk tłuczonego szkła, a do salonu Kiepskich wpada jakaś duża kapsuła. Na Ferdka poleciał tynk. Ferdek zrywa się z fotela)
Ferdek (zdziwiony): O kurde! Co to kurde jest?
(Drzwi kapsuły otwierają się i wychodzą z niej droidy: R2-D2 i C3-PO. Za nimi ostrożnie idzie Luke Skywalker)
C3-PO: O dzień dobry! Jestem C3-PO, robot protokolarny, znam ponad 6 milionów języków i narzeczy… (R2-D2 piszczy), a to (pokazuje na R2-D2) mój kompan, droid R2-D2. (podaje Ferdkowi rękę)
Ferdek (zdziwiony): Witam, Ferdynand Kiepski jezdem, a to mój syn Walduś (Walduś się śmieje)
Luke: A ja nazywam się Luke Skywalker (Podaje rękę Waldkowi i Ferdkowi. Ferdek przestaje się dziwić tej sytuacji, rozluźnia się)
Ferdek (wesoło): Miło mi poznać… Może się panowie napiją piwka? A może czegoś (śmieje się) mocniejszego? (wyciąga z szafki pół litra)(Mówi pod nosem obracając flaszkę w dłoni) Kurde… Może nie starczyć… (Głośniej) Walduś, skocz no do Stasia po pół litra, albo nie… Czekaj… Skocz po litra, najwyżej później się dokupi… (śmieje się)

SCENA 2:
(Korytarz. Waldek wychodzi z mieszkania niosąc siatkę na zakupy. Wychodzi z korytarza. Kilka sekund później na korytarz wchodzi Boczek i podchodzi do drzwi kibla. Próbuje je otworzyć, ale okazują się zamknięte).
Boczek: Jesteś pan tam panie Ferdku, bo mnie się chce.
(Nie otrzymuje odpowiedzi, więc pyta znowu)
Boczek: Panie Paździochu, w mordę jeża, długo pan jeszcze tam będziesz? Bo mi się bardzo chce…
(Melodia „Marszu Imperialnego”. Drzwi kibla otwierają się i wychodzi z nich Darth Vader. Staje naprzeciwko przerażonego Boczka. Muzyka przestaje grać)
Vader: Paszoł won! (pokazuje ręką drzwi) Grubasie! (słychać charakterystyczny oddech Vadera).
Boczek: Aaaaaa!!!
(ucieka z korytarza na swoje piętro. Znowu rozlega się „Marsz Imperialny”. Kamera znowu pokazuje Vadera, który odwraca się i wchodzi do mieszkania Paździochów. Chwile potem z mieszkania wychodzi czterech szturmowców. Dwaj z nich zaczynają pełnić wartę przed mieszkaniem Paździocha, trzeci pod kiblem, a czwarty pilnuje drzwi na korytarz. )

SCENA 3:
(Salon Ferdka. Kiepski polewa wódką do czterech kieliszków. Jeden daje Luke’owi. Próbuje drugiego wręczyć C3-PO. Robot jednak nie chce wziąć kieliszka)
Ferdek: No weźże… Nie napijesz się z nami?
C3-PO: Przykro mi, ale mój program zabrania mi picia alkoholu…
Ferdek: A dupa tam program! Bierz! (C3-PO bierze kieliszek)
C3-PO: Potraktujmy to jako czyszczenie czujników…
(R2-D2 piszczy. Ferdek bierze trzeci kieliszek i pochyla się nad robotem)
Ferdek: A ty?
(R2-D2 wyciąga mały chwytak i bierze kieliszek. Ferdek bierze swój kieliszek)
Ferdek: No to… Za te nasze galaktykie (wypijają. R2-D2 wciąga chwytak do środka, po chwili wyciąga z pusty kieliszek. )
Luke: Wyczuwam przypływ mocy. Poproszę jeszcze.
Ferdek: Bo to dobra wódka, a nie żadna berbelucha za 8,50.
(Ferdek rozlewa drugą kolejkę. W tym czasie R2-D2 zaczyna intensywnie kręcić górną obrotową częścią. Odjeżdża pod ścianę i zamiera w bezruchu.)
Ferdek (zdziwiony): A jemu co się stało?
C3-PO: Artu przeczyścił czujniki, to teraz restartuje się do ustawień fabrycznych. To potrwa dwie godziny.
Ferdek: Ale żeby po jednym kieliszeczku?
C3-PO: My roboty mamy słabe głowy…
Ferdek: No to na drugą nóżkę (śmieje się. Wypijaja kolejkę)
Ferdek: A powiedz mi Luke, jak to tam u was w kosmosie jest z alkoholem?
Luke: Słabo. Najbliższy monopolowy dwa parseki od domu i to słabo wyposażony… Jeszcze szturmowcy sprawdzają, czy toś alkoholu bez akcyzy nie przewozi… Poczekaj… Zaraz ci coś pokażę. (Wyciąga rękę i za pomocą Mocy rozlewa następną kolejkę)
Ferdek: O kurde! Ale jaja! To można na imieninach pokazywać, takie jajca by były…
Luke: Moc jest w tobie silna, Ferdek. Czy chcesz zgłębić jej tajniki?
Ferdek: No jak nie, jak tak. Kurde!

SCENA 4:
(Korytarz. Szturmowcy pełnią wartę tak jak ustawili się pod koniec sceny 2. Rozlega się melodia „Marszu Imperialnego”. Z mieszkania Paździocha wychodzi Darth Vader, za nim Paździoch w płaszczu Imperatora Palpatine z założonym kapturem. Powoli przechadzają się po korytarzu.)
Vader: Mistrzu, wyczułem silne zaburzenie mocy pochodzące stamtąd (pokazuje drzwi mieszkania Kiepskich). Czuję też, że Luke znajduje się tam…
Paździoch: Spokojnie, Lordzie Vader, tam mieszka ten stary, wąsaty alkoholik Kiepski. Jedyna moc jaka wyczuwam u niego to moc piwska, papierosów i wódki! Normalna ludzka patologia… A jeżeli chodzi o waszego syna… Przyślijcie go do mnie… Musi przejść na ciemną stronę…
Vader: Tak jest, mistrzu!
Paździoch: Aha i uważajcie, żeby ten grubas Boczek się tu nie kręcił… Znowu podpieprzy żarówkę i papier z kibla…. A właśnie mi się skończyły…
(doszli do drzwi wyjściowych, więc zawracają z powrotem w stronę mieszkania)
Vader: Też wydał mi się podejrzany, dlatego rozkazałem ustawić warty. Ale myślę, że po tym jak przegoniłem stąd tego grubasa to długo się tu nie pojawi…
(Paździoch śmieje się)
Paździoch: Dobrze… Dobrze… Pozwolisz teraz, że udam się… Na stronę… ( wchodzi do kibla. Vader podchodzi do szturmowca stojącego przy kiblu)
Vader: Kręcili się tu jacyś podejrzani osobnicy?
Szturmowiec: Posłusznie melduję, że nikt się tu nie kręcił!
Vader: Dobrze. Zachować czujność! Wróg nie śpi!
Szturmowiec: Tak jest!
(Paździoch wychodzi z kibla)
Paździoch: Gdyby pojawił się Kiepski to puścić go do kibla. No… chyba, że mi się w tym samym czasie też zachce… (ściszonym głosem do Vadera) Lordzie Vader, weźcie kilku szturmowców i zacznijcie realizację planu. Boczek to idiota, ale może coś podsłuchać i chlapnąć gdzie nie trzeba… Tak samo ta kretynka, Jolanta, synowa Kiepskiego… Jakby co, to zatrzymać i powiadomić. Już ja dopilnuję, żeby nie było kłopotów…
(Vader wykonuje gest ręką, dwóch szturmowców wychodzi z mieszkania Paździocha, kolejnych dwóch schodzi z warty i razem z Vaderem wychodzą. Paździoch wraca do mieszkania, na korytarzu zostaje dwóch szturmowców: jeden pod mieszkaniem, drugi pod kiblem).

SCENA 5:
(Noc. Piwnica. Na środku stoi skrzynka, na niej dwa kieliszki i słoik ogórków. Obok dwa taborety. Wchodzi Ferdek w piżamie i skarpetach. Czeka na niego przerażony Boczek również w piżamie i z wódką w ręku)
Boczek (ze strachem): Panie Ferdku, dobrze żeś pan jest. Nikt za panem nie szedł?
Ferdek: Nie panie, nawet na mnie zbytnio uwagi nie zwrócili. Rozlewaj pan.(Boczek rozlewa wódkę do kieliszków. Ferdek siada na taborecie i bierze kieliszek do ręki)
Ferdek: To niech moc będzie z nami
(wypijają)
Ferdek: Dobra wódka
Boczek: No jak nie, jak tak w mordę jeża. Ale panie Ferdku ja nie tylko po to pana wezwałem tu dzisiaj.
Ferdek: To po co?
Boczek: Bo się u was dziwne rzeczy na piętrze dzieją.
Ferdek: A dzieją się. No i co z tego?
Boczek: No jak to, panie. Taki jeden czarny w pelerynie to mnie wczoraj z kibla wygonił, jeszcze się ze strachu trzęsę, w dupę węża!
Ferdek: I dobrze, że wywalił, bo pan tam nie mieszkasz, tylko u siebie na górze. I papier pan kradniesz i żarówki, są ludzie, świadkowie!
Boczek: Panie, nie obrażaj pan, dobre? To co, kieliszeczka na zgodę? (nalewa wódkę)
Ferdek: Panie Boczek, mnie normalnie panie puszczają do kibla i mogę se robić co mi się żywnie podoba. Pewnie pan podpadłeś mendzie Paździochowi, on się teraz mści i wynajął czarnego. Panie, mnie te nielegalne biznesy Paździocha nie obchodzą i powiem więcej: we dupie to mam! To co? Gul, gul, bo procenty uciekają. (wypijają po kieliszku)

SCENA 6:
(Noc. Korytarz. Dwaj szturmowcy pełnią wartę jak pod koniec sceny 4. Słychać kroki na klatce schodowej. Na korytarz wchodzi Jolanta. Skrada się. Podchodzi do szturmowców.)
Szturmowiec I: Stać! Proszę okazać dokumenty!
Jolasia: A co to, kuźwa? (podaje dowód)
Szturmowiec I (czyta): Jolanta Pupa – Kopciarz – Kiepska… (do szturmowca II) Powiadom Imperatora.
(do Jolanty) Musimy panią zatrzymać, przykro mi.
Jolasia: Jak to, kuźwa?
(Szturmowiec II puka w drzwi Paździochów. Rozlega się „Marsz Imperialny” i wychodzi Paździoch z Vaderem)
Paździoch: Co się dzieje, karwasz twarz! (zauważa Jolantę) A co my tu mamy… Hm… Co pani tu robi?
Jolasia: No ja właśnie tak szłam rodziców, rodzicieli odwiedzić…
Paździoch: Pierdu, pierdu, pani Pupciu - Dupciu! O trzeciej w nocy? Ja pani zaraz pokaże, jak to ładnie okradać po nocy uczciwych ludzi i zakłócać ciszę nocną! (Do szturmowców) Dobra robota! Niech dołączy do tej starej jędzy.
Jolasia: Panie Paździoch, to jakieś nieporozumienie… (szturmowcy zabierają ją do pustostanu. Po chwili z pomieszczenia wydobywa się dym i słychać urwany krzyk Jolanty)
Jolasia (krzyczy): Nieeeeeeee!!!
Paździoch: No i gitara. (Vader wchodzi do mieszkania, szturmowcy wychodzą z pustostanu. Drzwi Kiepskich się otwierają i wychodzi Ferdek)
Ferdek: Coś się stało, panie Paździoch? Cisza nocna jest!
Paździoch: Nic się nie stało panie Ferdku, wyganialiśmy Boczka z kibla. Dobranoc panu.
Ferdek: Bezczelny grubas. Dobranoc, panie Marianie.
(Ferdek i Paździoch wracają do swoich mieszkań, a szturmowcy na wartę)

SCENA 7:
(Salon. Ferdek stoi z zawiązanymi oczami i mieczem świetlnym w stroju rycerza Jedi. Przed nim lata strzelająca kulka. Obok telewizora stoi Luke z droidami. Ferdek próbuje trafić mieczem w kulkę, ale nie udaje mu się)
Luke: Zaufaj Mocy, Ferdek. Ona cię poprowadzi.
Ferdek: (próbuje trafić kulkę, ale nie udaje mu się) Kurde, kurde… Jeszcze trochę… (zdejmuje opaskę i gasi miecz) To na nic. Już pięć godzin staram się trafić tą głupią kulkę, a ona mi cały czas w dupę strzela. Gdzie jest Walduś? Miał po piwo skoczyć…
(Wbiega Waldek z siatką piwa. Jest przerażony i krzyczy)
Waldek (przerażony): Tatuś, ta menda…(nie może złapać tchu) Ta menda…
Ferdek: Łyknij synku browarka, to przejdzie. (Waldek wyjmuje piwo, otwiera i wypija. Potem podaje drugiego browara Ferdkowi)
Waldek: Pij tatuś, bo jak ci zaraz coś powiem to nie uwierzysz
Ferdek: Co się stało?
Waldek: Paździoch se normalnie Gwiazdę Śmierci buduje i chce se normalnie to wszystko i wszystkich rozdupcyć i polecieć se w kosmos i ze kosmitkami se barabarzyć normalnie.
Ferdek: Paździoch? No widziałem, że się za Imperatora przebiera i szturmowców trzymie, ale tego to się nie spodziewałem. Myślałem, że po prostu odbiło łysej pale po tym jak maraton Srar Warsów se w nocy zrobił. Kurde! Luke! Daj mnie te kulkie! (zawiązuje sobie oczy, zapala miecz świetlny. Luke wypuszcza kulkę. Ferdek dopija piwo i jednym cięciem przecina kulkę)
Luke (pod wrażeniem): Brawo Ferdek. Jesteś gotowy na bycie rycerzem Jedi
Ferdek: A teraz dawać mnie tę mendę!

SCENA 8:
(Korytarz. Rozlega się „Marsz Imperialny”. Paździoch, Vader i szturmowcy wychodzą z mieszkania Paździocha)
Paździoch: To już koniec Lordzie Vader. Dzisiaj urzeczywistni się nasze marzenie o potędze. Musicie tylko zamontować ten laser. Tylko tyle nas dzieli od panowania nad całym tym bajzlem, który w końcu się musi rozdupcyć. I rozdupcy się dzięki nam. Ku chwale Imperium!
Szturmowcy (chórem): Ku chwale!!!
Paździoch: I niech Moc będzie z nami, karwasz twarz!
(Szturmowcy ustawiają się dwójkami i maszerując wychodzą z korytarza. Idą nawet ci, którzy pełnili wartę. Za nimi kroczy Darth Vader. Paździoch patrzy na nich, dopóki Darth Vader nie zniknie za drzwiami. Następnie wchodzi do kibla. Drzwi Kiepskich się otwierają i wychodzą stamtąd Luke i Ferdek w strojach rycerzy Jedi. Za nimi stoi Waldek z siatką browarów w ręce. Paździoch wychodzi z kibla)
Ferdek: Wiemy co pan knujesz, panie Paździoch! Pan żeś jest zwykła menda!
Paździoch: Dla pana Darth Menda! (wychodzi na środek korytarza i włącza czerwony miecz świetlny. Ferdek i Luke zrzucają płaszcze i włączają swoje miecze)
Ferdek: Niedoczekanie, panie Paździoch! Luke, ja sobie z nim poradzę, a ty się zajmij Vaderem.
(Zaczyna się walka pomiędzy Ferdkiem i Paździochem. Luke wychodzi z korytarza, by dopaść Vadera. W walce Ferdka z Paździochem, Paździoch dominuje, Ferdek cofa się. Nagle Ferdek upada.)
Paździoch: To już koniec, panie Ferdku!
Waldek: Nie! Łap tatuś! (Rzuca Ferdkowi browara. Ferdek wypija piwo, staje i walczy z Paździochem, spychając go w stronę drzwi na klatkę schodową. Paździoch przewraca się w progu. Słychać dźwięk spadania ze schodów. Ferdek gasi miecz)
Ferdek: No i gitara. Menda łysa jedna… Walduś, Cycu, dajże mnie browarka.
Waldek: Kiedy nie ma tatuś.
Ferdek: Kurde, akurat w takim momencie… To nic, leć do Stasia.
(Waldek wychodzi, wchodzi Boczek)
Boczek: Panie Ferdku, ja żem słyszał że coś się tu dzieje i ktoś ze schodów se normalnie spadł.
Ferdek: No panie, menda się doigrała, jak pan sam widzi.
Boczek: Patrz pan! (pokazuje na niedomknięte drzwi do pustostanu). Ciekawe co on se tam trzymał.
Ferdek: Jak pan chce to niech pan włazi, mnie to nie interesuje (Boczek wchodzi, po chwili łychac krzyk)
Boczek (przerażony): Aaaaaa!!!
Ferdek: Co jest kurde? (Również wchodzi do pustostanu. Po chwili wynoszą stamtąd Paździochową zamrożoną w karbonicie)
Boczek: W mordę jeża! To trzeba na policję zgłosić!
Ferdek: Mało pan masz kłopotów? Pomóż pan kobiecie, a nie zajmuj się pan głupotami.
Boczek: Ale jak w mordę jeża?
Ferdek: A jak pan coś mrożone masz, to jak se to smażysz, co?
Boczek: No na masełku panie, tak lubię
Ferdek: No to weź pan masełko, patelnię i rozmróź se pan Paździochową.
Boczek: Ale ja se takiej dużej patelni nie mam.
Ferdek: To już nie mój problem. Dawaj pan, wnosimy ją (wnoszą ją do mieszkania Paździocha. Po chwili stamtąd wychodzą)
Boczek: A gdzie pańską synową wynieść? Do pana?
Ferdek: Panie, synową to ja się sam zajmę… (Słychać huk, kamienica drży w posadach. Bohaterowie padają na ziemię.)
Boczek: Co to było w mordę jeża?
(Wbiega Waldek z siatką pełną browarów)
Waldek: Tatuś, Luke se normalnie Paździochową Gwiazdę Śmierci rozpierdzielił! (Rozdaje piwo Ferdkowi i Boczkowi)
Ferdek: I w tej uroczystej chwili… Zimne piwo od Stasia!
(Wchodzi Luke. Waldek podaje mu piwo)
Waldek: Masz Luke, chlapnij sobie (Wszyscy otwierają piwo i wypijają łyka. Ferdek obraca się prosto do kamery)
Ferdek: I gitara! Kurde!

SCENA 9:
(Noc. Sypialnia Kiepskich. Ferdek i Halina leża w łóżku. Na zewnątrz słychać deszcz. Od czasu do czasu błyska się i słychać pioruny)
Halina: I wiesz Ferdziu, że ta Helka od wujka Staszka to ona znowu w ciąży jest? Które to już będzie dziecko? Trzecie… Czwarte? Tak, czwarte. Ciotka mi opowiadała, bo już ja na chrzciny zaprosili. A Wieśka od wujka Władka znowu sobie jakiegoś chłopa znalazła… Który to już będzie? Drugi? Trzeci chyba… Ferdek! (trąca Ferdka) Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
Ferdek: Słucham, Halinka, słucham, ale już trzeba iść spać, żeby rano do roboty wstać.
Halina: Ferdek! Ty mnie już w ogóle nie słuchasz! Bo pewnie działy się tu ciekawsze rzeczy jak mnie nie było! Przyznaj się, piliście cały czas!
Ferdek: Nic się nie działo Halinko, nie piliśmy...
Halina: Akurat Ci uwierzę. No dobra, nie będę robić afery, przyznaj się coś tu robił beze mnie.
Ferdek: Nic żem nie robił, telewizorek oglądałem, czasem z Paździochem trochę się kłóciliśmy pod kiblem… W pośredniaku nawet byłem…
Halina: I co?
Ferdek: I nic. Maja dzwonić, kiedy znajdą coś dla ludzi z moim wykształceniem.
Halina: A Jolasia jeszcze nie wróciła z Warszawy?
Ferdek: Nie wróciła i z tego co wiem to nieprędko wróci, dobranoc.
(Kamera pokazuje róg pokoju, gdzie o ścianę w charakterze ozdoby stoi Jolasia zamrożona w karbonicie. Słychać grzmot, a błyskawica oświetla twarz Jolanty).

[center]KONIEC[/center]
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Awatar użytkownika
Luko
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1727
Rejestracja: 2016-05-01, 18:01
Lokalizacja: Polska

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Luko » 2016-07-07, 15:01

Poskromienie złośnicy

Świetny scenariusz, fajnie się czytało. PLUSY:

+pierwsza scena
+Ferdek gadający do siebie pod kiblem
+miła Helena
+scena w piwnicy, gdzie Paździoch przedstawia Ferdkowi biżuterię
+ Paździoch sprzedający Jolasi biżuterię
+obiadek
+scena w kuchni z zadowolonym Ferdkien
rozmowa Ferdka i Haliny przed telewizorem
+Paździoch z podbitym okiem
+pobity Waldek
+świetne zakończenie

Na minus Boczek, który nic nie wniósł. 9,5/10.
Obrazek

A zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7476
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Pabfer » 2016-07-08, 13:51

Kiepska Strona Mocy (ciąg dalszy)

Miło, że chciało Ci się dopisać resztę. Dobrze, że Jolaśka nie wystąpiła również w ciągu dalszym. Podoba mi się sam w sobie pomysł na odcinek. Realizacja też dobra. Fajnie wyszło oglądanie filmu. Nie spodziewałem się, że udział bohaterów z GW będzie aż tak duży w serialu. Miałeś bardzo dobry pomysł i ciekawie ich skonstruwałeś. Poza tym rozbawiło mnie przerażenie Boczka, teksty Paździocha i zakończenie.

10/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Szwejk
Paździoch
Paździoch
Posty: 484
Rejestracja: 2015-08-31, 17:06
Lokalizacja: Królewskie Vinohrady

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Szwejk » 2016-07-08, 13:52

Jolaśka wystąpiła, tylko zamroziłem ją w karbonicie :lol:
Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana.
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7476
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚWK by Szwejk

Post autor: Pabfer » 2016-07-08, 13:54

Ale to się nie liczy :-P

(Dobrze zrobiłeś)
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”