Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
scenarzysta144
Edzio Listonosz
Edzio Listonosz
Posty: 5
Rejestracja: 2012-12-26, 14:36

Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: scenarzysta144 » 2012-12-26, 14:55

Oto mój pierwszy scenariusz! Przeczytajcie i wystawcie ocenę :-)


"Rola główna"

Scena 1
Salon Kiepskich. Na fotelach siedzą Ferdek i Halina ,a na kanapie Mariolka.

Ferdek: (Patrzy na zegarek) No kurde już dziesięć po siódmej ,a Informacji dalej nie puszczają.
Halina: Może już były.
Ferdek: Jak były jak nie były.
Halina: Jak nie były jak były. Przecież musiały już być, przełącz lepiej na te piosenki z publicznej.
Ferdek: Jakie piosenki?
Mariolka: No te co je ten bogaty śpiewa.
Ferdek: Który bogaty?
Halina: No ten weterynarz.
Ferdek: Ci chodzi o te zgadywanie piosenek i melodyjek
Mariolka: No właśnie o to. Tam ma niby dzisiaj gość być specjalny taki włoch co disko śpiewa.
Ferdek: Disko to by każdy śpiewać chciał ale robić nie ma komu. I teraz wam powiem taką prawdę wam powiem ,żę kto ma zmieniarkę ten ma władzę.
Mariolka: Tatuś prosimy cię przełącz że.
Halina: Ferdziu przełączysz to dam ci spokój przez tydzień z pośredniakiem.
Ferdek: Przez miesiąc.
Halina: Dwa tygodnie.
Ferdek: Stoi.
Mariola: No i gitara. (Wszyscy się śmieją)
Ferdek: Na jakim to programie se to leci.
Halina: Na Publicznej Jedynce.
Ferdek przełącza.

W telewizji: Prezenter: To ja Robert Jajnowski. Witam państwa w programie "Co to za piosenka?"
Teraz przedstawię moich dzisiejszych graczy. Na stanowisku numer jeden stoi Bogumił.
Na stanowisku numer dwa widzimy Genowefę, a w panelu numer trzy stoi Władysław.
O to pierwsza piosenka.
Słychać melodyjkę.
Zgłasza się Bogumił.
Boguś: Czy to jest to takie o tych co tam z tymi tamtymi od tego starego.

Salon Kiepskich.
Ferdek: No Boguś dobrze gada, kurde.

TV
Robert: No niestety to nie to Bogusiu.
Zgłasza się Władysław.
Władysław: Czy to jest piosenka o kocie w samolocie?

Salon
Ferdek: O kocie w samolocie. Hehe (Śmieje się)
Halina: Ferdek nie zagłuszaj.

TV
Robert: To także nie jest piosenka o kocie w samolocie.
Zgłasza się Genowefa.
Genowefa: Czy to jest to o winie?

Salon. Ferdek podnosi się w fotelu.
Ferdek: O winie ,jakim winie?
Mariolka: No ojciec ciszej trochę.

TV
Robert: Nie to nie jest piosenka o winie.
To jest piosenka ,którą wykonuje Italino Italini ,a nazywa się ona "Italdisko ponad wszystko"

Piosenkarz: Italdisko ponad wszystko śpiewać każdy może je.
Starszy, młodszy nawet dziad, albo bohaterski chwat.
Papapa Papapa ,Italdisko tak się gra.
Papapa Papapa ,Italdisko tak się gra.
Słowa pieśni nie są trudne śpiewać każdy może je
i dziewczyny i kobiety ,starowinki mogą też,
więc się do śpiewania weź, więć się do śpiewania weź.
Papapa Papapa ,Italdisko tak się gra.
Papapa Papapa ,Italdisko tak się gra.

Salon. W tle leci piosenka.
Ferdek: Fajne to nawet jest.
Halina: No takie rytmiczne.
Mariolka: I młodzieżowe.
Ferdek: Włochy to porządny naród.
Mariolka: No i taki owłosiony.
Wszyscy -Śmiech


Scena 2
Ferdek wychodzi na korytarz. Z kibla wychodzi Boczek. Śpiewa.
Boczek: Italino, Italini śpiewać każdy może tak, Italino, Italini każdy tańczyć może tak.
Ferdek: A co pan taki wesolutki co?
Boczek: A bo panie życie jest fajne.
Ferdek: A co pan powiesz?
Boczek: Panie mam trzy rzeczy, którymi się cieszę.
Ferdek: Pewnie kiełbachę żeś pan z rzeźni zachachmencił.
Boczek: To też ale teraz to o co inne mnie rozchodzi się.
Ferdek: No to słucham o co?
Boczek: Po pierwsze primo żem dostał podwyżkę i teraz mogę sobie kupić pożywienie bo wtedy mnie nie starczało funduszy,
po drugie primo wczoraj oglądałem fajny program o piosence o kocie w samolocie,
Ferdek: Ja też żem to oglądał, to nawet fajne było.
Boczek: Fajne to jest mało powiedziane. To było piękne. No ale my teraz tu pierdu pierdu a ja żem nie dokończył o tych rzeczach.
Ferdek: No to kończ pan bo mnie się siku chce.
Boczek: a po trzecie primo to właśnie miałem do pana iść z tym oto dzieciątkiem.
Wyciąga pół litra.
Ferdek: O, dzieciaki to ja zawsze lubiłem.
Boczek: Ja też w morde jeża.


Scena 3
W kuchni. Siedzi Boczek i Ferdek. Na stole pół litra.
Ferdek: No to jak to się mówi Hop na babę chłop.
Boczek: Tyrtum Pyrtum.
Piją.
Ferdek: Ja panu powiem ,że z życia to się trzeba umieć cieszyć.
Boczek: Ja żem zawsze tak mówił ,trzeba żyć żeby pić.
Śmieją się.
Ferdek: No ,a propo picia. Picuś-cycuś.
Boczek: Tirli Tirli w dupe węża.
Piją.
Ferdek: Może dla towarzystwa to ja radyjko zapuszcze.
Boczek: Zapuść pan ,może coś fajnego będą grać, k**wa mać.

Ferdek włącza radio.
w radiu: Szczęść Boże parafianie.
Ferdek i Boczek: Szczęść Boże panie redaktorze.
W radiu: Teraz połączymy się z ojcem Pizdrykiem.
O. Pizdryk: Nasze Radio jest na skraju bankructwa.
Trzeba dać na tace bo nie mam nawet na wino mszalne,
aby odprawić wam mszę świętą. Więc dajcie co macie, a resztę dacie później.
Boczek: A co ja dam, jak gówno mam.
Ferdek: Przecie dostał pan podwyżkę.
Boczek: Ale ja już nie mam bo żem wszystko na pokarm przeznaczył, kuźwa.
Ferdek: To ja może przełącze.
Zmienia fale.
Radio: Witam w radiu "Kreska"
A teraz hit włoskich dyskotek "Italdisko ponad wszystko"
Boczek: O to moje ulubiene.
Radio: Italdisko ponad wszystko śpiewać każdy może je.
Starszy, młodszy nawet dziad, albo bohaterski chwat.

Piosenkarz: Italdisko ponad wszystko śpiewać każdy może je.
Starszy, młodszy nawet dziad, albo bohaterski chwat.
Papapa Papapa ,Italdisko tak się gra.
Papapa Papapa ,It It It It It It It It It It It It It It It...

Ferdek: No zacieło się cholerstwo.
Boczek: W morde jeża.
Ferdek: Cholera zepsuło się.
Boczek: Szkoda bo bym se zaśpiewał.
Ferdek: To śpiewaj pan.
Boczek: Tak normalnie se kuźwa.
Ferdek: No a jak kurde.
Boczek: (do melodii Szopena "Gdybym ci ja była...")
Gdybym ci ja dała, dała coś ci dała, to bym ja dostała,
dostała ,dostała. Jakbym se nie miała, nie miała, nie miała.
to bym se śpiewała, tylko se śpiewała.
Ferdek: Ja chyba mam pomysła z panem w roli głównej.
Boczek: W dupe węża.
Śmieją się.


Scena 4
Halina wchodzi na korytarz. Przechodzi koło kibla i obok Paździochów.
Dochodząc do drzwi widzi napis "SPR. F.Kiepski".

Halina: No nie! Temu jełopowi się od tego nieróbstwa normalnie w dupie poprzewracało!
Łapie za klamkę. Okazuje się ,żę drzwi są zamknięte. Puka. Po chwili drzwi otwiera Badura.
Halinka patrzy ze zdziwieniem.

Badura: A dzień doberek pani Halineczko.
Halina: Pan Badura? Co pan tu robi?
Badura: Ja se siedze tu na krześle (pokazuje krzesło) ,se winko owocowe zkompsumuje pani Halinko,
później se wstane i otworze komuś drzwi ,później se znowu siadne i znowu winka sie napije i tak wkoło Macieju ,karwa kafka.
Halina: Ale po co pan tu siedzi?
Badura: A bo pan Ferdek małżonek pani mnie poprosił dzisiaj rano czy bym tu za "Seksurity" robił , karwa kafka.
Halina: Jakie "Seksurity"? Co pan pieprzysz?
Badura: Pani Halinko ja mówie prawdę szczerozłotą, pan Ferdek tu biznesa otwarł i ja tu ochraniam żeby nikt nie wtargnął
na teren studia, karwasz twarz
Halina: A za ile pan tu ochraniasz?
Badura: Za wino owocowe. Śmiech (widać jego zęby -są czarne)


Scena 5
Halina wchodzi do salonu. Tam na kanapie stoi Boczek i śpiewa.
Na fotelu siedzi Ferdek i gra widelcami na garnkach, które znajdują się na stole.

Boczek: (Śpiewa) To piosenka jest o kocie ,który leciał w samolocie.
A że leciał z nimi pies , przerzucili się na dżes.
Oj ty kocie, oj ty kocie, któryś leciał w samolocie.
Ty kojocie, ty kojocie dalej lecisz w kosmolocie.

Ferdek: Brawo! To było coś, kurde.
Halina: A przepraszam, czy ja panom nie przeszkadzam?
Ferdek: A nie. My właśnie na ciebie czekali.
Badura: (z przed drzwi) My czekamy, my czekamy i się chyba doczekamy. (Śmiech)
Ferdek: Mam do ciebie pytanie.
Halina: Nie dam bo nie mam, a nawet jak bym miała to bym, na wódke nie dała.
Ferdek: A nie to o to się nie rozchodzi.
Halina: To o co się rozchodzi?
Ferdek: No bo ty to w tym szpitalu to mało zarabiasz, nie?
Halina: No miliardów mi nie dają.
Ferdek: No a z nami to byś mogłą normalnie taką kasiurę trzepać.
Halina: Jak z nami?
Ferdek: No ze mną i z panem Boczkiem.
Halina: A co ja bym miała robić?
Ferdek: Tańczyć.
Halina: Nie no ty głupaku, no przecież mi w tym wieku to już nie wypada.
Ferdek: Właśnie wypada, bo ty do pana Boczka podobna i byś pasowała.
Halina: Jak podobna?
Ferdek: No tu taka pulchna i w biedrach szeroka.
Halina: O ja sobie wypraszam. Odezwał się poprostu pan chudzina, co ma dupę cielęcina.
I prosze moje gary mi oddać bo obiad musze gotowac , kurde!
Wychodzi do kuchni.
Ferdek: Dobra jedziemy dalej.

Boczek: (Śpiewa) Jestem Arnold, piękne dziecie,
urodzony przy klozecie. Lubię jeść pysznośći różne,
długi, krótkie i podłóżne.


Scena 6
Do drzwi Kiepskich podchodzi Paździoch. Czyta plakat.

Paździoch: Spier*alaj Ferdynandzie Kiepski. (Śmiech)
Ale go wymalowali. Karwasz wasza Barabasza.

Idzie do drzwi swojego domu.
Paździoch: (krzyczy) Helena ,ale Kiepskiemu dowalili.
Wchodzi do mieszkania.


Scena 7
Na fotelach siedzą Ferdek i Boczek. Na stole browary.

Ferdek: Pan panie Boczku poprostu umiesz śpiewać.
Boczek: No jak nie jak tak, w dupe weża.
Ferdek: Bum cyk cyk.
Boczek: Śpiewa Arnold na estradzie.
Piją.
Ferdek: Bo śpiewać to trzeba, kurde umieć a nie takie ryki, krzyki jak teraz w tych radiach puszczają.
Boczek: Teraz to panie w tych całych dyskotekach to jakieś włoskie pedały śpiewają i to jeszcze za grube dolary.
Ferdek: Albo za euraki, kurde.
Boczek: Bo te śpiewaki to wszystko robią dla piniendzy i tylko im daj i daj.
Ferdek: A Daj to był w Chinach sprzedawca jaj.
Śmieją się.
Ferdek: Skacze w lesie wiewióreczka.
Boczek: Tańczy Ździchu rock and rolla.
Piją.
Boczek: Czy nie uważą pan ,że Polska scena muzyczna jest do dupy.
Ferdek: Do dupy to to jest mało powiedziane.
Boczek: Dziordzio Bordzio.
Ferdek: Disko Polo.
Piją.
Boczek: Włącz pan możę telewizorka ,co?
Ferdek: A włącze może coś poleci konkretnego.
Włącza TV.

Redaktorka: Dzisiaj moim i państwa gościem jest pan Zachariasz Pankracy Ojczenasz. Witamy
Zachariasz: Witam panią, witam państwa.
Redaktorka: Kim pan jest ojcze Zachariaszu nasz Pankracy?
Zachariasz: Ja jestem przewodniczącym komisji Festiwalu Piosenek Italijsko-Erotycznie-Radiowo-Dyskotekowych "Ole!".
A pani kim jest?
Redaktorka: Ja ojcze nasz Zachariaszu jestem jak powszechnie wiadomo redaktorką telewizji Mjuzik Tefał i prowadze w niej
różne programy typu szoł.
Zachariasz: Aha ,to niewiedziałem.
Redaktorka: Hahaha, ale pan żartuje. A może pan nam powiedzieć na czym polega ten festiwal?
Zachariasz: Oczywiście ,że moge. Festiwal Piosenek Italijsko-Erotycznie-Radiowo-Dyskotekowych "Ole!", polega na wybraniu z całej Polski
jednego zespołu , który śpiewa muzyke łatwą ,lekką i przyjemną.
Redaktorka: A gdzie to się odbywa?
Zachariasz: W Pabianicach.
Redaktorka: Więc wszystkich chętnych zapraszamy! W dzisiejszym programie gościłam pana Zachariasza Pankracego Ojczenasz.
Zachariasz: A program prowadziłą Leokadia Władysława Pierdantus.
Redaktorka: Do widzenia.

Ferdek: Słyszał pan.
Boczek: No słyszałem Pierdantus. (Śmiech).
Ferdek: Nie o to mnie się rozchodzi.
Boczek: A o co?
Ferdek: O Festiwal ,na którym wystąpimy i zwyciężymy.
Boczek: Zwyciężymy? Chyba nie, przecie to na całą Polskie idzie, kuźwa.
Ferdek: Z pana głosem i moim mózgiem to my to wygramy, kurde.
Śmieją się.


Scena 8
Na korytarz wchodzi Waldek z Jolasią.

Waldek: Jolasia, ty nam kiedyś te auto rozpierdzielisz.
Jolasia: Jakbyś mi nie gęgał ,kuźwa, to bym umiała jechać-pojechać,
ale ,że ty mi pierdzielisz pod uchem-słuchem to się stresuje.
Waldek: Co ci gęgam jak ty przez telefon gadasz ,a na droge się nie patrzysz, kurna.
Jolasia: Co telefon, co pieprze. A w cymbał chcesz?
Dochodzą do drzwi Kiepskich.
Waldek: Sy py ry Fy Kiepski.
Jolasia śmieje się.


Scena 9
W salonie Kiepskich

Boczek: Daj mie nogie, daj mie nogie, daj mie nogie,
ja ci nogi, ja ci nogi dać nie moge.
Ferdek: Dobra, ładnie tylko pan bardziej przepone uruchom.
Boczek: Przepone, no mogie w morde jeża uruchomić.
Wchodzi Jolasia z Waldkiem.

Waldek: Tatu ci tam na drzwiach coś wywiesili jakieś przekleństwa.
Ferdek: Jakie przekleństwa?
Jolasia: No takie ,że Spier*alaj Kiepski i takie właśnie obelgi w tatusia stronę.
Ferdek: Jak Spier*alaj?
Waldek: No takie Sy py ry Fy.
Ferdek: A nie to nie obelgi są.
Jolasia: A co?
Ferdek: Skrót.
Waldek: Od czego?
Ferdek: Od Studio Piosenki Radiowej Ferdynanda Kiepskiego
Boczek: Ale jak my mamy brać udział w tym Festiwalu, to musimy zmienić nazwe, w morde jeża.



Scena 10
Do drzwi Kiepskich podchodzi Paździoch. Czyta plakat.

Paździoch: Spier*alaj Kiepski end Boczek.
Grubasa też umalowali. Dobrze mu tak.
Helena słyszałaś. (Idzie do mieszkania)


Scena 11
Salon Kiepskich. Boczek śpiewa, obok niego tańczy Jolasia i Mariolka.
W chórku widzimy Halina. Przy radiu widzimy Waldka. Ferdek dyryguje.

Ferdek: No to próba gieneralna. Trzy cztery.
Piosenka
Boczek: Samba, rumba, disko, cza cza,
rok end rol, akukaracza,
walc i tango argentina,
techno, rap, so, valentina,
menueti, pirueti,
konga, bonga, kastanieti,
konga, bonga i kabasa
są z banana, z ananasa.
Halina: Dens, dens, dens, dens, mój drogi,
odklej się od podłogi.
Dens, dens, dens, dens, mój drogi,
tylko dens dziś ma sens.

Ferdek: Cza cza cza! Amore mijo.
Dziękujemy ,dziękujemy za te owacje!
To dla nas wspaniała nagroda.
Dzięki, dzięki to był prawdziwy dens.
Halina: Ferdek do kogo ty mówisz?
Ferdek: A tak do siebie.


Scena 12
Kuchnia. Wszyscy siedzą przy stole.

Ferdek: Dens ma sens.
Boczek: Argentina, valentina.
Waldek: Skacze małpiszon na gumie.
Piją.
Halina: Ale tak po głębszym wsłuchaniu, czegoś mi tam brakuje.
Mariola: No może by jakieś gitary elektryczne wstawić.
Jolasia: Albo te takie tamte, wiesz cycu które.
Waldek: Które.
Jolasia: No te takie głośniczki co jak się dupnie to mózg rozdupczy.
Ferdek: Nie to bardziej jakiego instrumenta takiego porządnego.
Boczek: Bąka?
Waldek: Bąka to se pan możesz puścić.
(Śmiech)
Boczek: Ale śmieszne. Oj oj.
Ferdek: Wiem czego tu brakuje.
Wszyscy: Czego?
Ferdek: Bałałajki.

Scena 13
Ferdek wychodzi z mieszkania. Biegnie do Paździochów. Puka. Wychodzi Helena.

Helena: Czego?
Ferdek: Ja do Mariana Paździochowego.
Helena: Marian wyłaź z tej chałupy, bo sąsiad do ciebie przyszedł.
Helena wchodzi, Marian wychodzi.
Marian: Czego?
Ferdek: Ma pan bałałajke?
Marian: Może mam, może nie mam.
Ferdek: Daje 30 procent.
Marian: Procent ale od czego.
Ferdek: Od naszej wygranej na Festiwalu.
Marian: Jakiego festiwalu?
Ferdek: Festiwalu Disko Italini Radiowo Erotycznie "Kluseczka".
Marian: Na takim profesjonalnym festiwalu to się zarabia kokosy.
Ferdek: To ile?
Marian: Co najmniej 50 procent i do tego solówke na bałałajce.
Ferdek: Ale żeś pan jest menda łysa i pijawka.
Marian: Wiem.
Ferdek: 40 procent.
Marian: 45.
Ferdek: Stoi.

Scena 14
W salonie Paździochów.

Marian: Oto bałałajka.
Ferdek: Jakaś taka rozwalona.
Marian: Co rozwalona? Jak się nie podoba to poszał won i koniec festiwalu.
Ferdek: No dobra może być.
Marian: I jeszcze jedno, Jak mamy grać na festiwalu to musimy nosić nową nazwę.


Scena 15
Helena podchodzi do drzwi Kiepskich.

Helena: Spier*alaj Kiepki, Boczek end Paździoch.
A tak się dziadzisko wyśmiewało. Menda parszywa.
Dziad zdziadziały.
Odchodzi.


Scena 16
Na scenie stoi Redaktor. Nad nim napis : FpierdOLE,
czyli Festiwal Piosenek Italijsko-Erotycznie-Radiowo-Dyskotekowych "Ole!"

Redaktor: Witam państwa nazywam się Marcin Szambo.
I zapraszam na nasz festiwal.
O to komisja oceniająca.
Pan Zachariasz Pankracy Ojczenasz,
Pani Klementyna Ślina oraz
Pan Remigiusz Śmierdząco-Pachnący.
A teraz czas na występy.
Przed nami zespół z Wrocławia.

Na scenę wchodzą Kiepscy, Paździoch oraz Boczek.

Ferdek: I raz i dwa i trzy.
Boczek: Bo Bo Bo
Ferdek: Co jest śpiewaj pan.
Boczek: Nie mogie.
Ferdek: Dlaczego?
Boczek: Bo Klementyna kiełbase źre.
Zeskakuje ze sceny i rzuca się na Klementynę Ślinę.

Scena 17
Ferdek wychodzi na korytarz. Tam na krześle siedzi Edzio i czyta gazetę.

Ferdek: A dzień dobry panie Edziu.
Edzio: A witam panie Ferdku.
Ferdek: I co tam słychać na dzielnicy?
Edzio: Na dzielnicy, w piaskownicy ze drzewicy
przesiadują ochotnicy. Piją piwo i wódeczkę
zapijając swą mordeczkę.
Ferdek: Ja mam pomysła z panem w roli głównej.
Edzio: Ale jaja, ale jaja!


Wystąpili:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek- Dariusz Gnatowski
Edzio - Bohdan Smoleń
Mariola - Basia Mularczyk
Waldek - Bartosz Żukowski
Jolasia - Anna Ilczuk
Redaktorka - Beata Rakowska
Redaktor - Miłogost Reczek
Zachariasz - Krzysztof Dracz
Klementyna - Dominika Kurdziel
Remigiusz - Henryk Niebudek
Ostatnio zmieniony 2012-12-26, 14:59 przez scenarzysta144, łącznie zmieniany 1 raz.
W dupe węża!
david123lost
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2595
Rejestracja: 2010-04-09, 17:54
Lokalizacja: Polska/Śląsk

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: david123lost » 2012-12-26, 16:35

Momentami chaotycznie, lecz ogólnie scenariusz na "plus". Na pochwałę zasługuje również znakomicie odwzorowany język bohaterów, przy malutkiej poprawie błędów interpunkcyjnych miałbym wrażenie, że czytam pracę obecnych scenarzystów "Kiepskich". Co mnie najbardziej rozśmieszyło? Nieporozumienie ze skrótem SPR i odszyfrowanie go jako "Spie*dalaj", pomysłowa nazwa Festiwalu ("FpierdOLE") i zakończenie z Klementyną jedzącą kiełbasę - rozbrajające :lol:

Licze na Twoją uczciwosć, a więc zadam Ci pytanie - sam układałeś słowa do tych wszystkich piosenek? Jeśli tak, to słowa uznania - może nie są one do końca dopracowane, ale plus za sam pomysł i inwencję twórczą. Pytam dlatego, ponieważ zauważyłem pewien związek z filmem "Milion dolarów".

Całkiem udany debiut. Popracuj jednak nad przejrzystością tekstu, popraw przede wszystkim błędy interpunkcyjne. 7,5/10.
Ostatnio zmieniony 2012-12-26, 16:37 przez david123lost, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Ferdek K
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 3808
Rejestracja: 2011-12-10, 10:42
Lokalizacja: Kłobuck!

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: Ferdek K » 2012-12-26, 17:14

Całkiem nieźle, odcinek pasowałby do tych nowych ze względu na postaci Badury, Jolaśki i Waldka, siedzącego Edzia tam występujących. Dużo Boczka, fajne wstawki z Paździochem. Piosenki średnie, a jedna zerżnięta z filmu ''Milion dolarów''. Ale było nieźle - 6/10 ;-)
Obrazek
Awatar użytkownika
scenarzysta144
Edzio Listonosz
Edzio Listonosz
Posty: 5
Rejestracja: 2012-12-26, 14:36

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: scenarzysta144 » 2013-01-05, 18:05

Mój drugi scenariusz. Zapraszam do czytania i oceniania :D

"Repóblika Rzymska"


Scena 1
Noc. Ktoś puka do domu Kiepskich. Z sypialni wychodzi Ferdek.


Ferdek: Co jest kurde, noc jest kurde, ide kurde.
Otwiera. Przed drzwiami stoi Paździoch.
Paździoch: Słuchaj Remusie, przy wytaczaniu granic musimy się porozumieć, ponieważ nasze
państwo może na tym ucierpieć z ręki Galijskiej albo jeszcze jakiej innej.
Ferdek: Pan się dobrze czuje.
Paździoch: Jaki pan karwasz wasza barabasza? Ja jestem przecież twój brat Romulus.
Ferdek: Jaki Romulus, co pan pierdzieli? Pan żeś jest nietrzeźwy?
Paździoch: Wiedziałem ,że nie dojdziemy do porozumienia.
Wyciąga nóż.
Paździoch: Niechaj tak zginie każdy, kto przez mury moje przejść się odważy!
Ferdek: Dobranoc.
Zamyka drzwi.

Scena 2
Sypialnia. Ferdek wchodzi do łóżka.


Halina: I kto to był?
Ferdek: Nikt.
Halina: Jak nikt?
Ferdek: No normalnie nikt.
Halina: Czy ty masz na myśli Paździocha?
Ferdek: O gratulacje, wygrała pani sokowirówke.
Halina: Żart ci się udał, że nie ma co. A tak w ogóle to gaś, bo ja musze spać żeby rano wstać.

Scena 3
Kuchnia. Siedzi Ferdek. Pije piwo.


Ferdek: Oj bida w kraju. Ludzie w idiotów się zamieniają. Oj bida, bida.
Pije. Wchodzi Waldek.
Waldek: Cześć tatu, nomanie.
Ferdek: O pytanie jedno mam.
Waldek: A jakie?
Ferdek: Kłamczucha idzie ,czy nie?
Waldek: Kłamczucha ,czekaj no bo se nomanie nie rozumiem.
Ferdek: Żona twoja Dupcia.
Waldek: O musze ci powiedzieć ,że Pupcia to już nie kłamie.
Ona se tera chodzi codziennie do kościoła i się modli.
Ferdek: Może i nie kłamie, ale kradnie.
Waldek: Co kradnie ojciec? Co ty pierdzielisz?
Ferdek: Jak co pierdziele, jak co pierdziele. Ona mi przecież frytkownice ukradła,
a wczoraj to widziałem jak się na mój czajnik elektryczny czaiła, ja hiena mormalnie.
Waldek: Oj nie przesadzaj już. Hiena to za dużo powiedziane, ona to się tak czai jak nomanie wiewiórka
albo jaki taki inny krecik.
Ferdek: Może i jak krecik, ale ufarbowany cały, gorzej jak ta cała Gejdi Laga, czy jak jej tam.
Waldek: Nie tatu nie ,Gejdi Laga. Ona się nazywa Kejti Waga.

Wchodzi Halina.
Waldek: O mamusia przyszła ze roboty.
Ferdek: O Halinka. My już tu czekamy.
Halina: No ciekawe na co?
Waldek: No na obiadek.
Halina: Oj to się chyba nie doczekacie.
Ferdek: Jak to nie?
Halina: No normalnie, przez nikogo.
Ferdek: Jakiego nikogo?
Halina: Przez Paździocha.
Bo to było tak.
Retrospekcja.
H: Wchodzę na korytarz zamykam drzwi i idę.
Nagle z kibla wychodzi Paździoch w takiej białej szacie i mówi tak:
"O moja ty kochana Wilczyco Kapitolińska. Jestem Tobie wdzięczny
,że wykarmiłaś mnie i mojego brata Remusa. Lecz mam do ciebie
ostatnią prośbę. Pożyczysz mi tą torbę."
Kuchnia Kiepskich.
Halina: No i wyrwał mi torbe i uciekł.
Ferdek: O to menda i złodziej.
Waldek: I świnia.
Ferdek: Tak dalej być nie będzie. Chodź Cycu idziemy.
Halina: A gdzie?
Ferdek: Nakopać mu do dupy.

Scena 4
Waldek i Ferdek wychodzą z mieszkania.
Podchodzą do drzwi Paździochów. Ferdek dobija się.
Wychodzi Helena.


Helena: Czego?
Ferdek: Jest pani mąż?
Helena: Ten Rzymski zdziadziały debil nie ma wstępu do tego mieszkania.
Ferdek: No przepraszam ale on mojej żonie produkty spożywcze ukradł
i obiadu nie ma.
Helena: A to nie do mnie pretensje.
Waldek: A do kogo?
Helena: Do Romulusa pierdoły Paździocha.
Ferdek: A gdzie on jest?
Helena: A to mnie już gówno obchodzi.

Scena 5
Kuchnia Kiepskich. Waldek, Halina, Ferdek i Helena siedzą przy stole.


Halina: Ja zauważyłem ,że pan mąż od pewnego czasu się dziwnie zachowuje.
Ferdek: Ja to zauważyłem wcześniej niż ty Halinka, bo on wczoraj tu przyszedł i coś mi o bramach rzymskich pierdzielił.
Helena: Ta fascynacja Rzymem zaczęła się gdy Marian obejrzał ten zasrany serial.
Halina: Jaki serial?
Helena: Repóblika Rzymska.
Ferdek: A gdzie to leci?
Helena: w telewizorze.
Halina: Tak, w telewizorze to my wiemy. Ale na jakim kanale?
Helena: Na kulturze publicznej.

Scena 6
Salon. Ferdek i Waldek siedzą na fotelach. Halina na kanapie.


Halina: No przełącz na te kulturę zasraną.
Ferdek: Ja zmieniarki nie mam, cycu ma.
Waldek: No już, już.
Na ekranie telewizora wyskakuje napisz "Witamy w kulturze publicznej, za chwilę Repóblika Rzymska".
Wchodzi Mariolka. Spogląda na nią Waldek i Halina.
Mariolka: No nie uwierzycie mi co się stało. No normalnie idę na Lelewela ,a tam Paździoch w białej sukience
linijką chodnik mierzy ,a ja do niego co pan robisz, a on mi mówi ,że granicę ziemi Rzymskiej wyznacza.
W telewizji zaczyna się serial "Repóblika Rzymska".

Trybun: Konsulowie, to nie sprawiedliwe aby plebejusze płacili podatek od zboża.
Konsul: Jak niesprawiedliwe jak spawiedliwe ,karwasz Romus
Konsul II: Muszą płacić bo te zboża jakieś takie krzywe, jedno długie drugie krótkie, kurde Remus.
Kwestor: I dla kasy państwa dobre, Kurna veto.
Trybun: O nie, tak dalej w tym zasranym Rzymie być nie będzie.
Wzywam cię duchu Remusa, przyjdź tu i zrób tu porządek do jasnej centuriaty.

Salon.
Ferdek: Już idę Trybunie i zrobię tam porządek ,kurde Roma.
Halina: Ferdek ,gdzie ty leziesz?
Ferdek: Do Rzymu, z którego mój brat Romulus zrobił syf.
Mariolka: Jaki Romulus, przecież taty brat to Stasiek z Ameryki.
Ferdek wyszedł.
Halinka: No Paździochowa miała racje to przez ten serial ludzie zidiocieli.
Mariolka: Wyłącz te głupoty.
Waldek: No już, już.

Scena 7
Scena na korytarzu. Z mieszkania wychodzi Ferdek, z kibla Paździoch.


Ferdek: O Romulus.
Paździoch: O Remus.
Ferdek: Jak ja cie złapie to ci nogi z dupy powyrywam i granice Rzymu nimi ogrodze.
Paździoch: A jak ja cie dorwę to dupy będziesz w moim pałacu w Rzymie szukał.
Podchodzą do siebie, szarpią się. Wchodzi Boczek.
Boczek: Panowie, co jest? O co chodzi, w dupę węża. Spokojnie.
Pochodzi i ich rozdziela.

Paździoch: O dobry człowieku, który z nas będzie lepszym królem tej naszej Rzymskiej ziemi?
Boczek: No bo no, no ten.
Paździoch: No kto ,karwasz Remus?
Boczek: No nie wiem.
Paździoch: Ja człowieczku powiesz ,że ja to cię ozłoce.
Boczek: Pan panie Paździochu.
Ferdek: Powiedz ,że ja to będziesz żarł ile będziesz chciał.
Boczek: Pan panie Ferdeczku.
Paździoch: Ja oddasz swój głos na mnie, to będziesz i żarł i pił ile będziesz chciał.
Boczek: No pewnie ,że pan panie Marianku.
Ferdek: Jak zagłosujesz pan na mnie to...
Z mieszkania wybiega Helena.

Helena: Głosujcie sobie wy Rzymscy kretyni ,ale nie tutaj.
Boczek: A gdzie?
Helena: W Rzymie.

Scena 8
Ferdek, Boczek i Paździoch podchodzą do sklepu Stasia.


Ferdek: Jak myślicie jesteśmy w Rzymie?
Paździoch: No przecież ,że w Rzymie.
Boczek: No a jak. Przecież tylko w Rzymie takie eleganckie budowle budują.
Paździoch: Jak to mówią ,wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.
Ferdek: (na melodię "Tu w Egipcie") Tu we Rzymie nad Tyberem mocno słońce świeci, my pijemy, się śmiejemy i fajnie na leci.
Wszyscy: (Śmiech)

Scena 9
Ferdek, Boczek, Paździoch, Waldek, Edzio, Kozłowski,Badura i Kobielak siedzą w białych togach u Stasia


Ferdek: Nasz Rzym będzie kiedyś wielką potęgą, kurde Roma.
Boczek: Pewnie ty mój wnuczku Remusie-nygusie.
Wszyscy: Śmiech.
Paździoch: Tak też tak uważam, ale dobrym pomysłem będzie wyznaczenie granic, karwasz piccolo
Waldek: Romulusie, ale granice miał wyznaczyć Edos Listanatos.
Edzio: Miałem ale nie wyznaczałem.
Kobielak: A to czemu?
Edzio: Bo mi się nie chciało.
Badura: Ale tak to my do porozumienia nie dojdziemy panowie, karwa Italia.
Kozłowski: Ja proponuje po małym amore mijo.
Piją.
Wszyscy: (Śpiewają) Roma to nasz ukochany kraj, umiłowany kraj, uwielbiany kraj.

Scena 10
We wnętrzu sklepu stoi Helena, Halina, Mariolka i Malinowska.


Helena: I co ta publiczna kultura z tych chłopów porobiła?
Halina: Rzymian.
Malinowska:A ja tam wole ich w tym wcieleniu Rzymskim.
Mariolka: A to czemu pani Malinowska?
Malinowska: Bo ja zawsze lubiłam włoskich mężczyzn.
Kiedyś to u mnie same menelstwo siedziało ,a teraz Rzymianie.
Mariolka: I co to za różnica?
Malinowska: Zasadnicza.
Helena: Mi też to zaczyna odpowiadać bo w tym Rzymie to Euraki są a nie złotówki.
Halina: Euraki?
Helena: No. A wie pani Eurak lubi kobiecą dłoń.
Halina: Pani myśli o tym co ja?
Helena: Tak.

Scena 11
Przed sklepem u Stasia. Chłopi siedzą i rozmawiają dalej. Ze sklepu wychodzi Helena i Halina.


Helena: Marian wory tarmosić na bazar ale już.
Halina: Ferdek ,a w pośredniaku byłeś?
Paździoch: Widzi pan panie Ferdku te baby to życie nawet w Rzymie obrzydzą.

KONIEC!!!

Wystąpili:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel-Sztuka
Waldek - Bartosz Żukowski
Mariolka - Basia Mularczyk
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski

Gościnnie wystąpili:
Edzio - Bohdan Smoleń
Trybun - Marcel Szytenchelm
Konsul - Krzysztof Dracz
Konsul II - Jan Jankowski
Kwestor - Michał Grudziński
Badura - Lech Dyblik
Kozłowski - Andrzej Gałła
Kobielak - Jerzy Cnota
Malinowska - Zofia Czerwińska
Ostatnio zmieniony 2013-01-05, 18:05 przez scenarzysta144, łącznie zmieniany 1 raz.
W dupe węża!
david123lost
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2595
Rejestracja: 2010-04-09, 17:54
Lokalizacja: Polska/Śląsk

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: david123lost » 2013-01-05, 21:12

Strasznie zagmatwany tekst, chaotyczny. Szczerze mówiąc, nie przepadam za takimi odcinkami. Śmieszne teksty pojawiały się sporadycznie, a niektóre sceny są zbyt mało rozwinięte. 3/10.
Awatar użytkownika
Lonzio
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1272
Rejestracja: 2012-10-04, 14:45

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: Lonzio » 2013-01-05, 21:36

scenarzysta144 pisze:"Repóblika Rzymska"
Moim zdaniem lepiej prezentowałby się tytuł Republika Żymska, ale to twój wybór ;-)
Awatar użytkownika
Ferdek K
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 3808
Rejestracja: 2011-12-10, 10:42
Lokalizacja: Kłobuck!

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: Ferdek K » 2013-01-05, 21:48

Całkiem fajne. Nie powiem, nawet się pośmiałem ;-)
Dobre były te obelgi na Paździocha i rzymskie zwroty ''karwa italia'' itp.
Trochę za mały udział Boczka w odcinku... Na minus scena we wnętrzu sklepu ''U Stasia'' i serial w TV.
6,5/10 ;-)
Obrazek
Awatar użytkownika
scenarzysta144
Edzio Listonosz
Edzio Listonosz
Posty: 5
Rejestracja: 2012-12-26, 14:36

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: scenarzysta144 » 2013-01-23, 12:49

Średnia pierwszego odcinka - 6,75/10
Średnia drugiego odcinka - 4,75/10
Czyli, nie jest źle. :-D

To już mój trzeci scenariusz. :)

"Prawdziwy mężczyzna"


Scena 1
Salon. Na fotelach siedzą Halinka i Ferdek. Oglądają telewizję.


W telewizji.
Redaktorka: Witam państwa w programie "Bida w kraju".
Dziś moim gościem jest ksiądz Antoni Fallus.
Ksiądz: Niech będzie pochwalony.
Redaktorka: Och tak niech będzie.

Salon.
Halinka: Patrz Ferdek, ten Fallus to chyba zęby se nowe wprawił.
Ferdek: Jak wprawił? Halinka co ty pierdzielisz?
Halinka: No wprawił. Mówie ci ,że wprawił. On jeszcze ostatnio
w "Kawie i herbacie" to takie krzywe kły miał, że strach się było patrzeć.
Ferdek: A to ten jest co to wypisywali w tych gazetach ,że się we wilkołaka zamienia.
Halinka: No to właśnie ten jest.
Ferdek wpatruje się w telewizor.

Ferdek: A no jak tak się na niego popatrze to chyba se doprawił.
Halinka: No doprawił. Bo jak by nie doprawił to by go w telewizji nie pokazywali.
Ferdek: No tak. No bo przecie by szczerbatych księdzów we telewizorku nie pokazywali.
Halinka: No bo po co by ich mieli pokazywać?
Ferdek: No chyba żeby nastraszyć ludzi i żeby im na tacę dali.

Telewizja

Redaktorka: Drogi księżu, oj przepraszam , drogi księciu , czy mógłbyć pan powiedzieć nam
co nakazuje w dzisiejszym świecie Kościół?
Ksiądz: Kościół nakazuje aby przestrzegać przykazań.
Redaktorka: Tak a jakich?
Ksiądz: No na przykład mi przychodzi takie jedno na myśl.
Redaktorka: O to niech pan ksiądz nam powie.
Ksiądz: No to powiem jedno, kurde lebele. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Redaktorka: A co to znaczy ojcze księciu ty?
Ksiądz: No to znaczy ,że musimy się kochać bo bez miłości to uschniemy jak te kuktasy pustynne.
Redaktorka: Ale książe żartobliwy. Haha.

Salon.
Ferdek: Haha. Śmieszne normalnie ,że mi laćki normalnie wylecieli.
Halina: Mnie to też nie śmieszyło tylko ci powiem ,że mnie to nudziło.

Telewizja

Redaktorka: To niech pan ksiądz wepchnie w nasz naród jakąś otuche.
Ksiądz: A wepchne, z chęcią. Bo powiedział Pan: Alleluja i do przodu.
Redaktorka: Dziękujemy za te odważnie wypowiedziane słowa.
A teraz żegna się z wami Leokadia Zboczona.

Scena 2
Kuchnia. Ferdek i Halina jedzą śniadanie.


Ferdek: Ja ci powiem ,że poziom tych programów we tej telewizji to drastycznie spada.
Kiedyś to prosze ja ciebie był kulturalne i śmieszne programy, meczyki, skoki z Miłoszem,
seriale na poziomie ,a nie to co tera.
Halina: Czyli co?
Ferdek: No centralnie i gieneralnie gówno.
Halina: No powiem ci ,że te reportaże to kiedyś fajniejsze robili a teraz to tylko takie głupoty.
Ferdek: Same pierdoły ,normalnie.
Halina: No niby pierdoły ,ale musisz Ferdek się dostosować. Iść z duchem czasu.
Ferdek: Duch czasu, duch czasu. Tera to tylko im dej i dej, a ja nie o take Polske walczyłem.
Halina: Walczyłeś czy nie ale to się teraz nie liczy.
Ferdek: Jak się nie liczy?
Halina: No nie liczy. Trzeba sie patrzeć na to co teraz ,a nie na to co kiedyś.
Ferdziu, co było a nie jest, nie piszę sie w rejestr.

Ferdek: To na co ja mam się patrzeć?
Halina: A dajmy na to na pośredniak.
Ferdek: Jak na pośredniak, jak tam nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.
Halina: I widzisz? I ty znowu patrzysz w przeszłość. Kiedyś byłeś w pośredniaku to roboty nie było,
ale teraz już robota jest i to dokładnie dla takich ludzi jak ty.
Ferdek: Jak jest jak ni ma?
Halina: Jest i jutro z samego rana pójdziemy do pośredniaka.
Ferdek: Ja nie mogie tam iść.
Halina: Jak nie moge to przez noge i dalej moge.
Ferdek: Ale ja nie moge bo jak ja widze pośredniak to mi się żygać normalnie chce.
Halina: No to zamkniesz oczy i jak powiedział Pan ,Alleluja i do przodu.
A teraz jedz Ferdziu, jedz bo ci jajeczko wystygnie.

Scena 3
Korytarz. Ferdek pali papierosa. Wchodzi Boczek.


Boczek: A witam panie Ferdku ,jak się pan czujesz dzisiej?
Ferdek: A co nie widać?
Boczek: No bo jak tak się popatrze no to pan jakiś markotny.
Ferdek: Markotny, markotny. Panie ja mam noża na podgardlu.
Boczek: Jakiego noża? Nie strasz mnie pan.
Ferdek: No normalnie. Żona mi nóż we szyje wbija.
Boczek: Jak wbija ,w dupe węża?
Ferdek: No wbija i mnie zadusza bo mi karze jutro do pośredniaka iść.
Boczek: Panie zamkniesz pan oczy i będzie dobrze.
Ferdek: No ale jak zamkne oczy to znowu poczuje zapach pośredniaka.
Boczek: A nie jak zapach poczuje pan to będzie dobrze bo tam tera odremontowane jest i pachnie, w morde jeża.
Ferdek: Co pachnie, gdzie pachnie, gówno pachnie. Tam śmierdzi, że oddychać nie idzie.
Boczek: No to niby czym tam tak śmierdzi?
Ferdek: Robotą panie ,robotą.

Z prywatnej publicznej toalety wychodzi Paździoch.

Paździoch: I nareszcie panie skończy się te babci sranie.
Boczek zaczyna się śmiać.
Ferdek: Panie Paździoch ,a zasadził panu ktoś kiedyś kopa w coś.
A pan panie Boczek proszę wypierdzielać mi stąd i to na jednej nodze bo pan tu w ogóle nie mieszkasz.

Scena 4
Salon Kiepskich. Na stole puszka z napisem "kola"
Ferdek leży na wersalce.


Ferdek: Ciekawe czy się nabierze baba-jaga?

Wchodzi Halina.
Halina: Co ty tam mruczysz pod nosem?
Ferdek: Ale mnie boli brzuch ,ale mnie boli.
Halina: Ale Ferdziu od czego cię boli?
Ferdek: Mnie boli od koli.
Halina: O, a skąd ty żeś kole miał.
Ferdek: A bo pić mi się chciał to żem to Stasia szedł ,a on tylko tą zasraną kole miał.
Halina: A nie martw się Ferdziu. Ja w kuchni kropelki mam.
Ferdek: Jakie kropelki?
Halina: Kropelki na bolące brzuchy symulantów.
Ferdek: Kurde.

Scena 5
Kuchnia. Halina rozlewa zupę. Mariola bawi się komórką.


Halina: Zawołaj ojca.
Mariola: Ojciec!!!
Halina: Mariolka ,a gdzie Walduś dzisiaj je?
Mariola: Przedtem mi Jolaśka dzwoniła ,że w barze u Kaczorka.
Halina: A gdzie to jest?
Mariolka: No tam na Lelewela.
Halina: To ja wiem gdzie to jest. To Ferdek tam obiady jadł jak
ja w tej Warszawce zasranej protestowałam. No idzie on czy nie.

Mariola: Ojciec!!!
Halina: A ci powiem ,że u tego Kaczorka to dobre gołąbki są.
Mariola: Gołąbki ,ble. Ja to wolę frytki, gyroska i suróweczkę.
Halina: No gdzie ten ojciec?
Mariola: Ojciec!!!

Halina: Ale u tego Kaczora, to obsługa nie miła. Tam taka Krycha sprzedaje.
Mariolka: Która Krycha?
Halina: No ta utyta w okularach.
Mariolka: Ta co gadali ,że to od Kozłowskiego kochanka.
Halinka: Nie. Od Kozłowskiego kochanka to była Zocha.
Mariolka: Która Zocha?
Halinka: No ta co w pośredniaku urzęduje.
Mariolka: Ta siwa taka, pulchna.
Halina: No właśnie ta.

Wchodzi Ferdek.

Ferdek: Co to dzisiaj jemy?
Mariolka: No kartofelki, kapustkę i kotlecika. Jak lubisz.
Halina: No siadaj i jedz bo ci wystygnie.
A potem wiesz co?
Ferdek: Co?
Halina: Pośredniak.
Ferdek: Nie Halinka, to jutro my mieli do pośredniaka iść ,a nie dzisiaj.
Halina: Ferdek dzisiaj.
Ferdek: Nie ja nie chce, ja nie mogie.
Mariola: Ojciec ale jak nie moge to przez noge i dalej moge.
Halina: I jak mawiał ksiądz Fallus ,Alleluja i do przodu.
Ferdek: A co mnie jakiś tam Fallus połamany jakiś obchodzi.
Halina: Ale Ferdek ty nie możesz zrobić przykrości cioci.
Ferdek: Jakiej znowu cioci?
Halina: Cioci Zochy Kozłowskiej od pośredniaka.
Ferdek: Kurde.

Scena 6
Salon. Ferdek i Halina siedzą w fotelach.


Halina: No to przygotuj se jakieś lakierki czy tam inne półbuty i idziemy.
Ferdek: A gdzie idziemy?
Halinka: No to zgadnij.
Ferdek: Do kościoła.
Halinka: Nie. Idziemy do Wojewódzkiego Urzędu Pośrednictwa Pracy.
Ferdek: No ,a widzisz Halinka bym se zapomniał. Czarownica.
Halinka: Co ty tam mruczysz?
Ferdek: A nic, nic.

Bierze piwo.


Ferdek: No to Halina zdrowie twoje w gardło moje.
Pije. Zaczyna się krztusić

Halina: Ferdek ,co ci jest?
Ferdek: Krztusze się. Pomóż mi bo tu umre.
Halina: Ferdek, nie zaczynaj znowu tego symulanctwa.
Ferdek: Ale ja nie symuluje. Ja tu konam z powodu alkoholu.
Halina: To konaj, ale nie teraz.
Ferdek: A kiedy?
Halina: Jak wrócimy z pośredniaka.

Scena 7
Ferdek i Halina wychodzą z mieszkania ,elegancko ubrani.
Dochodzą do publicznej prywatnej toalety.


Ferdek: Halinka ,ja musze jeszcze siku zrobić.
Halinka: No to idź ale szybko.

Ferdek wchodzi do WC.
Halina czeka dłuższą chwilę.


Halina: No Ferdek, wyłaź żesz ,no. Ile można w kiblu siedzieć.
Ferdek: Jeszcze chwileczke. Jeszcze żem nie skończył, a przecie musze dokończyć, kurde.
Halinka: No to szybko. Tak rach ciach.

Z mieszkania Paździochów wychodzi Marian.
Za nim Helena, która rzuca w niego z torbami.


Helena: I na bazar ale już gacie tarmosić, bo jak nie to wiesz co cie czeka.
Marian: Co?
Helena: Kara.
Marian: Ale jaka?
Helena: Oj bardzo ciężka. Nie chciałbyś się przekonać.
Marian: Helena, tylko żeby to nie była ta co ostatnio.
Helena: A co nie podobały ci się kopy w dupe z kozaczka.

Wchodzi do mieszkania.
Marian: Jędza.

Bierze wory, I idzie do drzwi.
Halina: Dzień dobry panie Marianie.
Marian: No nie taki dobry.

Wychodzi na klatkę schodową.

Halina: No Ferdek. Słyszałeś. To jest prawdziwy mężczyzna, a nie taki jak ty.
Ferdek: Niby jaki ja jestem?
Halina: Ferdek ty jesteś poprostu trzęsi-dupa co się boi do roboty iść.
Wychodź natychmiast z tego zasranego sracza.
Ferdek: Ale ja nie mogie bo mnie sie zasuwka zatrzasła i nie idzie wyjść.
Halina: Nie kłam. Wyłaź.
Ferdek: Ale ja nie umiem.
Halina: Licze do trzech ,a jeśli nie wyjdziesz to spotykamy się u adwokat.
Raz, dwa...
Ferdek: No ide przecie, nie.

Scena 8
W Pośredniaku. Ferdek i Halina siedzą na krzesłach.


Ferdek: Ja nie mogie, tu śmierdzi.
Halina: Co ty pieprzysz, przecież tu dopiero remontowane było.
Ferdek: Ale tu stęchlizną czuć.
Halina: No to zatkaj nos.
Ferdek: Ale jak zatkam nos to znowu będe słyszał te pierdoły co ona tu gada a tego
to ja nie zniese.
Halina: No już nie przesadzaj.

Urzędniczka: Następny.

Halinka: Ferdziu, teraz nasza kolejka jest.
Ferdek: Nie!

Podchodzą do okienka.
Urzędniczka: Imię i nazwisko.
Ferdek: Ferdynand Kiepski.
Urzędniczka: Proszę pana ale w tym kraju to nie ma płacy, przepraszam pracy dla ludzi z pana wykształceniem.
Ferdek: Aha to dziękujemy bardzo. (Śmiech)

Odchodzą.
Urzędniczka: Przepraszam pomyliłam się. Dla ludzi z pana wykształceniem jest praca w tym kraju.
Halina: A gdzie?
Urzędniczka : W mięsie.

Scena 9
Rzeźnia.


Boczek: Panie Ferdku, jak ja się cieszę ,że pan ze mną bedziesz we rzeźni robił.
Ferdek: Ja też się ciesze, ale co ja w ogóle tu mam robić?
Boczek: A zależy. Co pan umisz? Możesz pan patroszyć, możesz dzielić na tusze albo możesz pan rżnąć,świniaka znaczy sie (Śmiech).
Ferdek: A pan to co tu robisz?
Boczek: Ja to normalnie tak chodzę tu se skubne chabaninki, tu se skubne innego delikutasa i jakoś tak samo leci panie Ferdku.
Ferdek: Ale ja jeszcze nigdy nie robiłem w mięsie.
Boczek: Pan to żeś pan jeszcze w niczym nie robił.
Ferdek: O wypraszam sobie, ja to żem interes ciąg ze saturatorka mojego co we piwnicy stoi.
Boczek: No ale tera to chodź pan, coś panu pokaże.
Ferdek: Ale gdzie ja mam iść?
Boczek: No tu nie daleko.

Scena 10
Rzeźnia. Boczek i Ferdek podchodzą do pewnej szafki.


Ferdek: A co mnie pan tu ciągnie do jakiejś starej szafki zapruchniałej..
Boczek: Ale to nie o wygląd szafki chodzi tylko o zawartość.
Ferdek: A co tam może być panie! Pewnie gówno jakieś ,kurde.
Boczek: Gówno? to patrz pan!

W szafce znajduje się skrzynka wódki.

Ferdek: O kurde. Dej pan jedną co.
Boczek: Co daj ,co daj. Daj to był chiński sprzedawca jaj.
Ferdek: O to pan żeś jest świnia zakamuflowana panie. Od dzisiaj ma pan dozgonny zakaz korzystania z wuceta na naszym piętrze.
Boczek: Ale ja dam.
Ferdek: No to dawaj pan.
Boczek: Ale nie teraz.
Ferdek: A kiedy?
Boczek: Po robocie.

Scena 11
Zaplecze w rzeźni. Ferdek i Boczek leżą na stole, obok nich puste butle wódki.
Wchodzi kierownik.


Kierownik: Arnold ty alkoholistyczny rzeźniku jeden ty, Ferdek ty wódko-pijący nierobie jeden ty.

Arnold wstaje ze stołu.
Boczek: O dzień doberek panie kierowniczku kochany najukochańszy, ale o co to się chodzi w ogóle, w dupe węża.

Upada na stół. Wstaje Ferdek.

Ferdek: Ale w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.

Pada na stół.
Kierownik: Już nie! Won mnie!

Scena 12
Salon Kiepskich. Rodzinny obiadek.


Halinka: Widzicie dzieci (wskazuje na Ferdka) to jest obraz patologicznego osobnika co w robocie jeden dzień się utrzymał.
Ferdek: Ale to nie moja wina jest. To Boczek mnie wódką poczęstował ,a ja z grzeczności to nie odmówiłem.
Halinka: O ,a od kiedy ty się taki grzeczny zrobiłeś co?
Ferdek: Ja żem zawsze był grzeczny. Już od najmłodszych lat żem wszystkim dzień dobry mówił.
Halinka: No to żebyś ty w domu taki grzeczny był.
Ferdek: Ja zawsze w domu grzeczny jestem, nie cycu?
Waldek: No.

Jolanta: O kuź*a. Ja bym se miała pomysła.
Mariolka: No ,a jakiego?
Jolanta: No takiego żeby Waldemar i tatuś do pośredniaku sobie poszli.
Waldek: No ale na co ja mam tam iść?
Jolanta: No po to ,że w domu pieniędzy nie ma. Nie ma co jeść przez ciebie.
Waldek: No jak przeze mnie?
Jolanta: No normalnie. Przez ciebie to musimy u mamusi i u tatusia o jedzonko żebrać bo roboty nie masz.
Waldek: No ale Pupciuńciu w tym kraju nie ma roboty dla ludzi z moim wykształceniem.
Ferdek: Dobrze chłopak gada. Dobrze gada.
Halina: A ty to uważaj żebym ja tobie zaraz nie przygadała ,jełopie jeden.
Ferdek: No co kurde, przecie nic nie robie.

Halinka: No to co Jolasiu pójdziesz z nimi?
Jolasia: Ale ja nie moge bo ja ide do Kaśki.
Waldek: Do jakiej Kaśki?
Jolasia: No tej co te tipsiki ładnie dokleja.
Halinka: Ale ja też przecież nie moge iść bo ja dyżur mam.
Ferdek: No i gitara.

Mariolka: Ale ja moge chętnie pójść. I tak nie mam nic lepszego do roboty.
Ferdek: Nie!

Scena 13
Pośredniak. Waldek, Mariolka i Ferdek siedzą na krzesłach.


Waldek: E tatu, a ta urzędniczka to nie jest ta Zocha?
Ferdek: No niestety jest. Jak będziesz stał przy okienku to nos zakryj bo normalnie padniesz.
Waldek: A to czemu?
Ferdek: No normalnie czostkiem, czostkiem jedzie.
Waldek: Czostkiem. To może jak wampirzyca.

Waldek i Ferdek śmieją się.


Mariolka: Cicho no. Bądźcie cicho. Tam jakiś starszy kolo do niej podszedł.
Waldek: A to nie jest ten Kozłowski co do ciebie przychodzi?
Ferdek: O kurde. Przecież to Kozłowski jest.
Mariolka: Ble. Patrzcie on się normalnie z nią obściskuje.
Waldek: Nawet mnie nie mów.
Ferdek: Przecie ona czostkiem śmierdzi.

Scena 14
Pośredniak, po 15 minutach.


Ferdek: Przecie ona we pracy jest, to jest normalnie chamstwo w państwie.
Waldek: No nomanie.

Scena 15
Pośredniak ,po 30 minutach.


Mariolka: O odchodzi.
Waldek: No nareszczie.
Mariolka: No to co ojciec idziesz pierwszy?
Ferdek: Mogie iść ,ale razem z Waldkiem.

Podchodzą do okienka.

Ferdek: Dzień dobry. Ja żem jest Ferdynand Kiepski ,a to jest mój syn Waldemar Kiepski.
Waldek: I my tu przyszli żeby jaką prace dostać.
Urzędniczka: Proszę panów ale w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z waszym wykształceniem.
Ferdek: A to dziękujemy bardzo. (Śmiech.)

Odchodzą.

Urzędniczka: Oj przepraszam, pomyliłam się. W tym kraju jest dla was praca.
Waldek: A gdzie?
Urzędniczka: W gaciach.

Scena 16
Bazar.


Paździoch: Pan panie Ferdku będzie mi tu stilony rościągał, a ty Waldek to majty mnie sortuj.
Waldek: Jak mam to sortować?
Paździoch: No normalnie. Lakrimozy do kartonu, a brazyliany do wora.
Ferdek: Ale panie to głupie jest.
Paździoch: Panie nie marudź pan. Potem będzie nagroda.
Waldek: A jaka, kurna?
Paździoch: A taka.

Wyciąga wielką torbę ,w której znajduje się pełno butelek wódki.


Ferdek: O, to dej pan jedną.
Paździoch: Ja panu dam ,jak pan będziesz dobrze mi te stilony rościągał.
Ferdek: Pan do jesteś jednak chytra szuja.
Paździoch: O ja sobie wypraszam, to pan jesteś pijak i alkoholik, co jeszcze nic nie zrobił
,a już wódke by chciał chlać.

Do stoiska podchodzi Helena.


Helena: Co tu się dzieje do jasnej cholery?
Paździoch: A nic Helenko, ciężko zapieprzamy aby mieć na chleb nasz powszedni.
Helena: No ja myśle. Bo inaczej wiesz co cie czeka. Kozaczek, dupa, kozaczek ,dupa i tak do usranej śmierci.

Odchodzi.
Paździoch: Jędza.

Do stoiska podchodzi emerytka.

Emerytka: Co ja jędza? Ty dziadu ,a torebką chcesz?
Paździoch: Nie ,to nie do pani.
Emerytka: To masz szczęście, kurka go mać.
Paździoch: Coś pani podać?
Emerytka: Ja poszukuje takich majtek co się stryngi nazywają.
Ferdek: A na co?
Emerytka: Na dupe.

Scena 17
Bazar.

Paździoch: Robotnicy ,fajrant!
Ferdek: No i gitara.
Waldek: No to co ,chodźmy do Stacha.
Paździoch: Do Stacha nie bo jeszcze ta jędza z okna zobaczy i będe miał.
Ferdek: Co?
Paździoch: Karę.
Waldek: To ja wiem gdzie pójdziemy.
Paździoch: Gdzie?
Waldek: Do takiego jednego baru co ja tam dzisiaj ze Jolasią byłem.
Paździoch: A co to za bar?
Waldek: U gęsiorka, czy cuś takie.

Scena 18
Bar u Kaczorka.


Ferdek leży na stole, Waldek na podłodze, a Paździoch przy ladzie.
Przy ladzie stoi Krycha. Przy stoliku siedzi Kobielak.

Krycha: A to mówią ,że to ja nie kulturalna.
Kobielak: Pani tam nie gęga, bo każdy porządny chłop, po robocie musi odpocząć.
Krycha: Porządny chłop się odezwał.
Kobielak: Chłop to jest jak snop. Musi długo leżeć i odpoczywać jak te siano na wsi.
A tera mnie pani da jakiegoś gołąbka albo cuś.
Krycha: Już daje ty chłopie-jełopie.
Kobielak: No i widzi pani, pani jednak jest nie kulturalna.

KONIEC !!!

Wystąpili:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel - Sztuka
Waldek - Bartosz Żukowski
Mariolka - Basia Mularczyk
Jolasia - Anna Ilczuk
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski

oraz
Ksiądz - Juliusz Rodziewicz
Redaktorka - Beata Rakowska
Urzędniczka - Ewa Złotowska
Kierownik - Krzysztof Dracz
Emerytka - Elżbieta Jodłowska
Krycha - Elżbieta Jarosik
Kobielak - Jerzy Cnota
:)
Ostatnio zmieniony 2013-01-23, 12:58 przez scenarzysta144, łącznie zmieniany 2 razy.
W dupe węża!
Awatar użytkownika
scenarzysta144
Edzio Listonosz
Edzio Listonosz
Posty: 5
Rejestracja: 2012-12-26, 14:36

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: scenarzysta144 » 2013-02-01, 12:58

To mój czwarty scenariusz. Zachęcam do czytania tego oraz poprzedniego.

"PRAWDA"


Scena 1
Ktoś puka do drzwi.


Ferdek: No idę. Dzień przecie roboczy dzisiaj jest. Nie rozerwe się.

Otwiera. Przed drzwiami stoi Kozłowski.

Kozłowski: A kuku.
Ferdek: O pan prezes Kozłowski. A ja żem właśnie o panu myślał.
Kozłowski: A co pan powiesz?

Wyciąga pół litra.

Kozłowski: Można?
Ferdek: No przecież w takiej pilnej sprawie nie będe odmawiał. Proszę na pokoje.
Kozłowski: Panie Ferdku ja tylko pandolety se zdejmne.
Ferdek: A nie nie trzeba ,panie prezesie.
Kozłowski: A zdejmne, bo mnie kopyto się trochę zagrzało.
Ferdek: A jak się zagrzało to można zdejmnąć. Proszę bardzo.


Scena 2
Kuchnia. Przy stole siedzi Kozłowski i Ferdek. Na stole wódka.


Kozłowski: No to leci wiedźma na miotle.
Ferdek: Jadą wozy kolorowe.

Piją.

Kozłowski: Panie Ferdku ja mam do pana sprawę niecierpiącą zwłoki.
Ferdek: Tak, o co się rozchodzi?
Kozłowski: Proszę szanownego pana, są fundusze ale inne męczydusze nie chcą ich brać.
Ferdek: A jakie męczydusze panie prezesie?
Kozłowski: No byłem u tej Kwiatkowskiej zasranej.
Ferdek: Której Kwiatkowskiej?
Kozłowski: No tej z tego gimnazjum co je tam na Świerczyńskiego wybudowali.
Ferdek: A tej blondynie.
Kozłowski: No właśnie u niej. I proszę pana, wchodzę do gabinetu ,a ona do mnie z mordą i ,że paszoł won bo nie mam czasu na pierdoły.
Ferdek: Coś takiego?
Kozłowski: A ja się nie będe starej jędzy prosił.
Ferdek: Pimpuś pimpuś.
Kozłowski: No to hip-hop.

Piją.

Kozłowski: No i tak to właśnie było. A teraz do przychodzę do pana.
Ferdek: No to słucham uważnie jak ksiądz we konfesjonale.
Kozłowski: No bo są fundusze ,żeby porobić arkusze.
Ferdek: Przepraszam, ale ja nie za bardzo rozumie co pan mi tu mówisz.
Kozłowski: Panie Ferdku. Chodzi o to ,że Unia daję kasę na zrobienie publikacji o tym skąd jesteśmy.
Ferdek: A co tam ma być we tej publikacji?
Kozłowski: No takie wie pan różne. Na przykład ,że na naszym osiedlu działa szkoła w której kształcą się nowe pokolenie, albo takie ,że na naszym osiedlu jest wiele ciekawych miejsc.
Ferdek: I to ja mam to opisać.
Kozłowski: A kto to lepiej opisze jak nie pan? Przecież pan ma doświadczenie, pan wszystko na temat tego osiedla wiesz, co się działo ,gdzie się działo i takie tam.
Ferdek: A to jeszcze mam pytanie jedno.
Kozłowski: A proszę niech pan mówi.
Ferdek: Czy ja za to coś dostanę?
Kozłowski: Panie Ferdku o to się proszę nie martwić. Unia ma to panu da.

Ferdek i Kozłowski - śmiech.


Scena 3
Ferdek siedzi przy oknie w sypialni. Halinka leży w łóżku.


Halinka: No Ferdek, już dziesiąta jest. Gaś światło i chodź spać.
Ferdek: Ja nie mogie iść spać, ja muszę publikancje napisać.
Halinka: A w ogóle to na jaki ty temat tą książkę piszesz?
Ferdek: Halinka to nie jest książka ,to jest publikancja.
Halinka: No ale na jaki temat?
Ferdek: No na temat ,że jestem stąd i to właśnie taki temat jest.
Halinka: A to w ogóle płacone będziesz miał czy to raczej tak społecznie jest.
Ferdek: Halina nie bój żaby, nie bój żaby bo fundusze z Unii przeznaczone na to są.
Halinka: No dobra ,ale już się kładź bo ja muszę spać, żeby rano do roboty wstać.
Ferdek: A wiesz co, może wyjątkowo dzisiaj się wcześniej położę, ale od jutra będzie pot i ciężka praca.
Halinka: No kładź się ,kładź.


Scena 4
Na korytarz wychodzi Ferdek, a z toalety Paździoch.


Paździoch: A witam pana poetę co wiersze po nocy przy oknie pisze.
Ferdek: Jakie wiersze, co pan pieprzy?
Paździoch: To co pan pisał. Donos?
Ferdek: Nie.
Paździoch: To na pewno testament.
Ferdek: Też nie.
Paździoch: To co do jasnej cholery?
Ferdek: Publikancje.


Scena 5
U Paździochów. Ferdek i Marian siedzą przy stole. Kiepski robi notatki.


Ferdek: Panie Paździoch pan żeś był długo tym ministrantem nie?
Paździoch: No tak. Przez bardzo długi okres pełniłem funkcje ministranta głównego w naszej parafii.
Ferdek: To pozwoli pan ,że zadam panu kilka pytań.
Paździoch: A to będzie wydane?
Ferdek: Będzie.
Paździoch: No to niech pan tam napisze ,że to Marian Paździoch i ,że na stoisko moje tekstylne zapraszam.
Ferdek: Panie ,nie ucz pan ojca dzieci robić. Ja wiem dobrze co ja mam napisać.
Paździoch: No to pytaj pan.
Ferdek: Co wie pan o naszym kościele?
Paździoch: No ,że jest duży i ceglany.
Ferdek: No i co jeszcze?
Paździoch: No ,że teraz tam ksiądz Pączek służy, wcześniej ksiądz Koperek ,a jeszcze wcześniej ksiądz Maślaczek.
Ferdek: I to wszystko co pan wie?
Paździoch: No jeszcze wiem to ,że nasza organistka to 60 lat będzie miała w lipcu.
Ferdek: No to jak na ministranta to pan mało wiesz.
Paździoch: A według pana to co ja jeszcze powinienem wiedzieć?

Wchodzi Helena.

Helena: Co tu się dzieje do jasnej cholery? Wynocha mi stąd bo serial zaraz się zaczyna.


Scena 6
Ferdek siedzi w fotelu. Wchodzi Boczek.


Boczek: Szukałeś pan mnie?
Ferdek: No nareszcie. Gdzie pan łazi cały dzień?
Boczek: A żem był trochę na Armatniej we tej nowej restauracji co ją otworzyli?
Ferdek: Pan to by tylko żarł.
Boczek: Ale nie obrażaj pan ,dobre?
Ferdek: Dobre, siadaj pan i nie pierdziel.
Boczek: No ,a o co to się w ogóle rozchodzi bo ja do roboty musze iść?
Ferdek: Nie wiem czy pan słyszał ale ja taką publikancje robie i muszę panu zadać kilka pytań.
Boczek: No to pytej pan?
Ferdek: Gdzie pan pracujesz?
Boczek: No panie, przecie my ponad 30 lat się znamy ,a pan nie wie gdzie ja pracuje.
Ferdek: Ale proszę odpowiadać na pytanie?
Boczek: No to ja robie we rzeźni.
Ferdek: No ale w jakiej?
Boczek: No tam na Skłodowskiej.
Ferdek: No i co tam na tej Skłodowskiej słychać?
Boczek: A tam to panie tera mają budkę ze zapiekanką otwierać, a to moje ulubiene jest.
Ferdek: Aha. I coś jeszcze?
Boczek: No i tam teraz mają te obrazy usuwać co to je te chłopaki ze sprejami powymalowywali.
Ferdek: To nie są obrazy bo to są gramity.


Scena 7
Kuchnia. Ferdek siedzi przy stole.


Ferdek: No gdzie ona jest. Przecież o piątej dyżura skończyła.

Wchodzi Halina.

Ferdek: No nareszcie. Gdzie ty byłaś?
Halina: W warzywniaku. Przecież czymś musisz napchać ten swój bęben.
Ferdek: A propo ,co dzisiaj na obiad?
Halina: Pomidorówka.
Ferdek: O pomidorówke to ja bardzo lubie. A teraz to musze ci cuś powiedzieć.
Halina: A co?
Ferdek: Takie cuś o publikancji.
Halina: A skończ bo już mnie zaczynasz denerwować.
Ferdek: Halinka, proszę cię usiądź i odpowiedz mi na kilka pytań.
Halina: Ferdek ja usiądę ale ty mi przysięgnij ,żę później się ode mnie odczepisz.
Ferdek: Halinko teraz zadam ci kilka pytań. Czy jesteś gotowa?
Halina: No pytaj ,a nie pierdziel.
Ferdek: Co tam u was we szpitalu słychać?
Halina: No co ,dzisiaj trzy porody, jeden zgon. No w końcu ktoś musi umierać by żyć mógł ktoś.
Ferdek: No tak. Ale coś jeszcze?
Halina: Dzisiaj ordynatorowi radio z tego fiata ukradli.
Ferdek: Ukradli ,a co on na to?
Halina: On się zrobił cały czerwony i zaczął wrzeszczeć ,że jak ich złapie to im nogi z dupy powyrywa.
Ferdek: Aha ,bardzo to ciekawe.
Halina: Jak cię to nie interesuje to idź kogo innego pytaj. Może co lepszego usłyszysz.
Ferdek: A żebyś kurde wiedziała.

Wychodzi.

Halina: I szerokiej drogi.


Scena 8
Park. Ferdek siedzi samotnie na ławce. Podchodzi Badura.


Badura: Panie Ferdku ,a co pan tu tak sam se siedzisz, karwa kafka?
Ferdek: A bo myśle nad tym co w mojej publikancji napisze.
Badura: W jakiej publikancji?
Ferdek: A to pan nic nie wie?
Badura: A nie wiem, a co powinienem coś wiedzieć?
Ferdek: Panie ja teraz taki album wydaje z twórczością mą na temat Wrocławia.
Badura: Aha. Pan żeś zawsze był człowiekiem udzielającym się społecznie.
Ferdek: A panie Badura ,a mógł bym panu zadać kilka pytań?
Badura: A pewnie, karwa kafka.
Ferdek: Bo jak pan tak chodzisz to pan dużo wiesz, nie?
Badura: No tak troche to mi się o uszy obije.
Ferdek: No to co pan wie o Wrocławiu?
Badura: No wiem ,że to stolica kultury jest i ,że tu kiedyś króle panowali ,karwa kafka.
Ferdek: No to pan na pewno więcej wie niż Boczek. On to tyle wie co z miski zje.


Scena 9
Sypialnia.


Halina: I co masz jakieś nowe materiały?
Ferdek: Mam.
Halina: A ile?
Ferdek: Dużo.
Halina: A o czym?
Ferdek: O czymś.
Halina: A z tobą jest rozmowa jak z dupą w nocy.


Scena 10
Salon. Na fotelu siedzi Ferdek, a na kanapie Waldek, Mariolka i Jolasia.


Ferdek: Zawezwałem was tu dzieci, aby dowiedzieć się coś o was.
Waldek: No, ale o co to chodzi, tatu?
Ferdek: O to ,że ja wam musze zadać kilka pytań i to umieszcze w mojej publikancji.
Jolaśka: A o czym ta publikancja, kuźwa?
Ferdek: O Wrocławiu ,o kulturze i o młodzieży czyli o was.
Mariolka: No dobra, to pytaj ojciec bo ja musze zaraz iść do Pawła.
Ferdek: Pierwsze pytanie. Co wy robicie?
Waldek: No ten.
Jolaśka: My to w zasadzie robimy to co tatuś, znaczy się gówno.
Mariolka: O przepraszam. Ja robię.
Ferdek: A co?
Mariolka: Graffiti.
Ferdek: No ty byś tylko z tym zasranym Pawełkiem po ulicach ganiała i jakieś pierdoły malowała. I powiedz ty temu gnojowi ,że jak ja go złapie to ja mu ten pysk umaluje tym sprajem ,że mu się odechce po ulicach biegać.


Scena 11
W piwnicy na ławeczce siedzi Ferdek.
Wchodzi Koszałkowski.


Ferdek: Panie Koszałkowski, przecie pan się ze mną na drugą umówił ,a już czwarta jest.
Koszałkowski: Ja wiem, ale ja byłem na bazarku po kalesony, bo mnie w dupe zawiewa.
Ferdek: Dobra siadaj pan.
Koszałkowski: A tak w ogóle to co pan ode mnie chce?
Ferdek: Panie Koszałkowski, pan żeś jest człowiek wykształcony i ja bym chciał się od pana dowiedzieć czegoś o naszym osiedlu.
Koszałkowski: Aha. No to dowiaduj się pan.
Ferdek: To co pan wie o naszym osiedlu?
Koszałkowski: No to ,że tu smród, bród i ubóstwo.
Ferdek: I coś jeszcze pan wiesz?
Koszałkowski: No wiem ,że tu hołota grasuje i radia z aut kradnie i potem sprzedaje.
Ferdek: A skąd pan to wie?
Koszałkowski: Nie interesuj się pan.
Ferdek: No dobrze. I coś jeszcze się od pana dowiem?
Koszałkowski: No dowie się pan to ,że se nowe kalesony kupiłem.
Ferdek: Panu już dziękujemy.


Scena 12
Sklep u Stasia.


Ferdek: Pani Malinowska, co pani wie o Wrocławiu?
Malinowska: A to ,że menelstwo się szerzy.
Ferdek: I to wszystko?
Malinowska: I wiem jeszcze ,że Zielińskiego do więzienia zamkli, bo porządek publiczny zakłócał ,pijak jeden
Ferdek: A to dziadzisko dzikie.

Do sklepu wchodzi prezes Kozłowski.


Kozłowski: O pan Ferdek.
Ferdek: O nie, Kozłowski!
Kozłowski: I jak tam? Kończy pan?
Ferdek: No już właśnie żem wczoraj skończył.
Kozłowski: A to dobrze. To jutro wielka prezentacja pańskiej publikacji.
Ferdek: Bardzo mi jest miło z tego powodu, ale ja muszę już iść.

Ferdek wychodzi.

Kozłowski: Przejął się chłopak.


Scena 13
Scena na wysypisku.


Ferdek: Panie Badura i co ja mam im jutro pokazać jak ja jeszcze nic nie mam zrobione.
Badura: Panie Ferdku, spokojnie coś się wymyśli.
Ferdek: Co się wymyśli. Panie jutro będzie taki wstyd, że klękajcie narody.
Badura: To napisz pan tam co pan wiesz o Wrocławiu najlepiej.
Ferdek: Czyli co?
Badura: Prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, karwa kafka.


Scena 14
Scena w salonie. Są obecni Ferdynand ,Halina, Waldek z żoną, Mariolka, Paździochowie, Boczek, Kozłowski, Malinowska, Badura, Koszałkowski oraz Kozłowski.


Kozłowski: W tym uroczystym dniu witam wszystkich tu obecnych. Ten dzień jest najpiękniejszym dniem tego roku ,ponieważ lubiany na całym osiedlu nasz pan Ferdynand Kiepski napisał piękną i poruszającą książkę. A teraz pozwolą państwo ,żę odczytam tę piękną i jakże wzruszającą publikację.
"Jestem stąd - Ferdynand Kiepski"

Otwiera książkę. Czyta dedykacje.

Kozłowski: Wszystkim mieszkańcom Wrocławia - Autor.

Przewraca stronę.

Kozłowski: Wrocław ,jestem stąd. Tu jest fajnie.

Przewraca stronę.

Kozłowski: Koniec. No proszę państwa to jest piękne. Proszę o gorące brawa dla autora.
Wszyscy: Brawo! Brawo!

Kozłowski: Proszę panie Ferdku o przemówienie dla narodu.
Ferdek: No mógłbym powiedzieć wiele ale powiem tylko jedną ,że ja napisałem tam prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, kurde.

Jolasia: I tym słownictwem tatuś mnie wzruszył, kuźwa. I ja teraz z mężem mym podejdę do tatusia i ucałuje go gorąco. No chodź żesz Cycu.

Podchodzą do Ferdka.

Mariolka: Czekajcie ,ale ja też jestem córką i też się wzruszyłam.

Podchodzi do Ferdka.

Halina: Ale stop! Przecież ja jestem żoną i ja mam pierwszeństwo go uściskać.

Podchodzi do Ferdka.

Paździoch: Ale chwileczkę. To ja jestem sąsiadem i najlepszym przyjacielem pana Ferdynanda.

Podchodzi do Ferdka.

Paździochowa: No czekaj żesz Marian.

Podchodzi do Ferdka.

Boczek: A ja też opowiadałem ,w morde jeża panu Ferdku o rzeźni.

Podchodzi do Ferdka.


Malinowska: Ja tu jestem najstarsza i ja powinnam uściskać go pierwsza.
Koszałkowski: A ja mu o kalesonach opowiadałem.

Podchodzą do Ferdka.

Kozłowski: To w podziękowaniu zaśpiewajmy naszemu kochanemu autorowi "Sto lat"
Wszyscy: Sto lat, sto lat niech żyje ,żyje nam.

Badura: (do kamery) I w życiu to najważniejsza jest prawda, karwa kafka.

KONIEC!!!


Wystąpili:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel - Sztuka
Waldek - Bartosz Żukowski
Mariolka - Basia Mularczyk
Jolasia - Anna Ilczuk
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski

Gościnnie:
Kozłowski - Andrzej Gałła
Malinowska - Zofia Czerwińska
Koszałkowski - Wojciech Skibiński :-D
W dupe węża!
Awatar użytkownika
Kiepski Widz
Administrator|Red. Naczelny
Administrator|Red. Naczelny
Posty: 5151
Rejestracja: 2013-01-02, 21:05

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: Kiepski Widz » 2013-02-01, 21:18

Ja osobiście nie przepadam za odcinkami w "nowym stylu", ale muszę powiedzieć, że ten scenariusz jest na pewno lepszy od odcinków pokazywanych obecnie. Nie ma pustego gadania, są fajne dialogi, ciekawy pomysł. Najfajniejszy był Boczek gadający o jedzeniu i Koszałkowski mówiący o kalesonach. Na minus Jolasia, której chyba nigdy nie polubię (gdyby ograniczyć jej kuźwowanie, byłoby lepiej) i scena 9 - taka zapchajdziura. Moja ocena tego scenariusza to 8/10.
Awatar użytkownika
scenarzysta144
Edzio Listonosz
Edzio Listonosz
Posty: 5
Rejestracja: 2012-12-26, 14:36

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: scenarzysta144 » 2013-02-25, 14:46

"Krokodyla daj mi luby"


Scena 1
Noc. Ferdek wychodzi z sypialni.

Ferdek: Co jest kurde? Noc jest kurde! Ide kurde!

Otwiera. Przed drzwiami Boczek.

Ferdek: Czego?
Boczek: Afera jest panie Ferdku.
Ferdek: No dobra. To fajnie. To niech se jest. Dobranoc panu.

Zamyka drzwi i idzie do sypialni.
Znowu słychać pukanie.
Ferdek wychodzi z sypialni.

Ferdek: Nie wal pan w te drzwi.

Otwiera.

Ferdek: Co? Co pan chcesz?
Boczek: Afera jest.
Ferdek: Pan żeś mi to już mówił i mnie to gówno obchodzi. I nie walić mi tu proszę bo po policje zadzwonie.

Zamyka. Znowu słychać pukanie.

Ferdek: No nie ku*wa, tak dalej w tym kraju nie będzie.

Otwiera.

Ferdek: Panie wypierdzielaj mi pan stąd bo jak panu kopa w dupe zasadze to się pan na żyrandolu zawiesisz.
Boczek: Na jakim żyrandolu? Przecie tu żyrandola nie ma bo pan żeś go urwał po pijaku zresztą.
Ferdek: Co pan pierdzieli taki pierdoły. To pan żeś go wyrwał.
Boczek: No ciekawe kiedy?
Ferdek: Wtedy co panu odpierdzielało we łbie.
Boczek: Mi odpierdzielało? To panu odpierdzielało. Pan żeś ten rower ze ściany chciał ściągać i we Paździocha nim rzucać.
Ferdek: Ja żem rowerem rzucał? To pan żeś rowerem rzucał. Pan to jesteś zwierze. Takich to powinni zamykać. I po co żeś pan tu przylazł?
Boczek: No bo afera jest.
Ferdek: Szlag mnie zaraz jasny trafi. Jaka afera?
Boczek: No tu we kiblu taka fajna kobitka se siedzi we szlafroku.
Ferdek: Jaka kobitka?
Boczek: No taka bardziej ciemniejsza ,chinka albo azjatka, w morde jeża.
Ferdek: I co pan takie gupości pierdzieli? Przecie jak ciemniejsza to na pewno szwedka, one tam się tak opalają na toplesa.
Boczek: A nie wiem czy szwedka czy chinka ale panie wszystko ma na swoim miejscu. (Śmiech.)
Ferdek: A skąd pan to wie?
Boczek: No bo ona ten szlafrok tak krótki i porozpinany miała. Fajny taki. Zielonkawy.
Ferdek: A gdzie ona tera jest?
Boczek: No we kiblu.
Ferdek: We kiblu pan mówisz?
Boczek: No to chodź pan oglądać tą paniulkę. (Śmiech.)
Ferdek: Wie pan co? Ja zasadniczo to nie mam czasu bo ja muszę iść spać bo muszę rano do roboty wstać. Ale jak pan mówisz ,że w kiblu to chętnie się przejde.
Boczek: No to chodź pan.


Scena 2
Noc. Boczek i Ferdek stoją w przejściu miedzy korytarzem ,a pokojem "kompielowym".

Ferdek: No i gdzie ona? Czekamy pietnaście minut i jakoś nie wychodzi.
Boczek: Czekej pan. Ona tam siedzi ,zara wyjdzie.
Ferdek: Panie jak za pięć minut nikt nie wylezie to ten laczek co go mam na nodze będzie w pana tylnej części ciała.
Boczek: No spokojnie. Nie szalej pan. To ja może tam zapukam.

Boczek podchodzi i puka do drzwi.

Zza drzwi słychać:
Czego? Kro chcecie?

Boczek: A nie tylko tak żem se popukał żeby zobaczyć czy tam ktoś jest.

Zza drzwi słychać:
No to nie pukaj dziadu, bo możesz więcej nie zobaczyć swojej ręki!

Boczek: Jak nie zobaczyć ,w morde jeża?

Zza drzwi słychać:
Normalnie. Zrobię szuru buru i kro kro i cię nie ma.

Boczek ucieka do miejsca gdzie jest Ferdek.

Boczek: Panie Ferdku słyszałeś pan! Jakaś dzika baba! Chodź pan stąd!
Ferdek: Co chodź pan? Najpierw stoje tu pietnaście minut i czekam jak ten debil ,a teraz mam uciekać! Czekej pan to trza sposobem!
Boczek: Nie idź pan tam bo pana zeźre!
Ferdek: Panie skończ pan już o tym żarciu ty grubasie jeden ,ty!
Boczek: No nie obrażej pan ,dobre?
Ferdek: No to ide!
Boczek: Ale uważaj pan!

Ferdek podchodzi do WC.

Ferdek: No witam piękna. Jak leci?

Zza drzwi:
Spieprzaj dziadu!

Ferdek: No grzeczniej trochę i proszę wypierdzielać mnie stąd bo pani tu wogóle nie mieszka!

Zza drzwi:
A proszę bardzo!

Wybiega z WC.
Gryzie Ferdka w rękę, a Boczek dostaje zielonym ogonem.

Ferdek: O Kurde!
Boczek: Co to jest?
Postać: Jak to co? Krokodyla nie widzieliście? (Śmiech.)

Ucieka drzwiami prowadzącymi na klatkę schodową.

Boczek: Co to było?
Ferdek: No co? No zwierze!
Boczek: No ale jak pan wytłumaczysz to ,że do kibla wchodzi paniusia elegancka normalnie ,a wychodzi jakiś krokodyl kąsający?
Ferdek: No tak wytłumacze ,że na tym świecie są rzeczy o których się fizjologom nie śniło.


Scena 3
Noc. Kuchnia. Na stole wódka i ogórki.

Ferdek: No i patrz pan co mi zrobiła.

Pokazuje mu rękę.

Ferdek: No ukąsiła mnie jadowicie i pan będziesz za to bulił.
Boczek: Jak ja będe bulił ,przecie mi się też dostało.

Pokazuje palcem zęby. Kilku brakuje.

Boczek: Mnie tak trzasła ,że aż mnie zęby wylecieli.
Ferdek: A to jeszcze nie wszystko co panu wyleciało?
Boczek: Jak to nie, w dupę węża?
Ferdek: No bo panu jeszcze nos odleciał.
Boczek: Jak nos ,gdzie nos?

Boczek mdleje.

Ferdek: Panie Boczek, no przecież żem żartował.

Klepie go po policzkach.

Ferdek: Panie Boczek wstawaj pan! Panie Boczku!
Jak by tu grubasa obudzić? A już wiem.

Bierze do ręki kiełbasę. Macha nią Boczkowi przed ustami.
Boczek budzi się.

Boczek: O Wrocławska Podsuszana, moja ulubiena.
Ferdek: No i gitara!


Scena 4
Sypialnia. Ferdek kładzie się do łóżka.

Halina: Gdzieś ty był?
Ferdek: A wiesz w piwnicy żem był bo tu zimno jak we kostnicy jakiejś to żem normalnie węgla wziął i do pieca trochę nawrzucał.
Halina: Chuchnij!
Ferdek: Chuuuuuu...
Halina: Przecież od ciebie śmierdzi jak z gorzelni.
Ferdek: Halinka, wiesz ty co? Żeby mnie posądzać o picie wódki. Wiesz ty co?
Halina: Ja ,jak bym cię miała posądzać to już dawno by cie tu nie było!
Ferdek: A gdzie bym był?
Halina: Pod mostem Szczytnickim.
Ferdek: A gdzie to jest?
Halina: Koło Placu Grunwaldzkiego.
Ferdek: Jak koło Grunwaldzkiego jak tam tera Parka normalnie wybudowali elegancko.
Halina: Ale czekaj no.

Zapala lampkę nocną.

Halina: A co ty tu masz na tej łapie?
Ferdek: A takie tam.
Halina: Co to jest?
Ferdek: No takie tam ugryzienie.
Halina: Jakie ugryzienie?
Ferdek: No normalnie, takie ukąszenie.
Halina: To przecież trzeba do szpitala.
Ferdek: Do żadnego szpitala!
Halina: Daj to chociaż ręke bandażem ci zwiąże.


Scena 5
Salon. Ferdek siedzi na fotelu. Halinka obwiązuje mu ręke bandażem, a Mariola przygląda się.

Mariolka: A co ci się wogóle ojciec stało?
Ferdek: No ukąsiło mnie takie babsko jakieś dzikie.
Halina: Jakie babsko.
Ferdek: No takie fajne nawet, ale mówie ci normalnie całe zielone i ogon miała taki długi.
Mariola: No to może jakiś krokodyl ,co? (Śmiech.)
Halina: Ty się nie śmiej bo to jakieś podejrzane jest.
Ferdek: No mówie ,że podejrzane bo to najpierw taka mówie ci piękniutka ,a później taka szkapa zielona.
Mariola: To ja wiem, to na filmie było. To się normalnie nazywa przemiana materii.
Ferdek: Jakiej baterii?
Mariola: Nie baterii ojciec. To chodzi o to ,że normalnie facet albo baba się zmieniają w wilkołaka ,wampira ,a tu to akurat w krokodyla.
Halina: No to u nas też ostatnio leżał taki jeden co się zamieniał.
Ferdek: A w co się on zamieniał?
Halina: W gówno.

Ferdek i Mariolka śmiech.

Halina: No i z czego się śmiejecie?
Ferdek: Ale jak w gówno?
Halina: No normalnie w odchody.
Mariolka: To jak ja bym za przeproszeniem miała się w gówno zamieniać no to już wole wiesz pozostać w swoim życiu w tej tu ruderze z kiblem na korytarzu.

Nagle słychać trzask.
Halina podbiega do okna.

Halina: No ku**a mać. No szybę nam gnoje wybiły.
Ferdek: Powiem ci Halina, że będą bulić.
Halina: Ciekawe kto ci zabuli jak nawet nie wiesz ,który ci te okno wybił.
Mariolka: Mamo ale tam na tym parapecie coś stoi.
Halina: Gdzie?
Mariola: No tam! Uważaj! To tu wchodzi.
Halina: O Ku**a!

Halinka podbiega do Ferdka i do Marioli.
Oknem wchodzi ta sama postać ,która ugryzła Ferdka.

Postać: Jam jest Krokodylla Aligator i macie się mnie słuchać.
Ferdek: O nie, to pani niech lepiej słucha bo ja dwa razy powtarzać nie będę. Proszę mi wypłacić odszkodowanie za zniszczone okno i ukąszenie w ręke.
Mariola: No właśnie. Proszę oddać bo tatusia bardzo boli.
Postać: Jak ja wam oddam to wy zobaczycie krowe Kasie w kropki bordo.
Halina: Proszę mówić o co się rozchodzi.
Postać: Kro! Kro!
Ferdek: O co chodzi?
Postać: Jeśli nie chcesz swojej zguby krokodyla daj mi luby! Jutro będę tu o tej samej porze i jak nie będzie krokodyla to inaczej zaśpiewacie. Kro!

Wyskakuje oknem.


Scena 6
Kuchnia. Ferdek, Halina i Mariolka siedzą przy stole.

Halina: No i co robimy?
Ferdek: Ja ci powiem jedno! No musimy się napić.
Halina: Dobre ale tylko jednej.
Ferdek: No dobra.
Halina: Mariolka skocz no do sypialni i zajrzyj za obraz jelenia.

Mariolka wychodzi.

Ferdek: I ty zawsze to trzymałaś za obrazem lelenia? A że ja wcześniej na to nie wpadłem.
Halina: Nie martw się mój kochany ,dzisiaj schowam to gdzie indziej.

Mariolka przychodzi z wiśniówką w ręku.

Ferdek: No dawaj Mariolciu, córeczko ty moja.
Halinka: Zara! Ja naleje!

Mariola podaje Halinie.
Halina rozlewa.

Ferdek: No to oby nam się.

Piją.

Mariola: Co to jest za ohyda! Jak ty ojciec możesz takie coś pić.
Ferdek: Jaka ohyda Mariolcia. Przecież to jest pyszne.

Słychać wrzask.

Halina: Co się tam dzieje?
Ferdek: Może menda zawału dostała i wrzeszczy?
Mariolka: Chodźcie zobaczyć.

Halinka i Mariolka wybiegają z kuchni.

Ferdek: No nie mam nic lepszego do roboty tylko Paździocha iść oglądać.

Bierze wiśniówkę do ręki i pije z gwinta.


Scena 7
Korytarz. Marian leży przy mieszkaniu. Helena stoi koło niego. Wybiega Mariolka i Halinka.

Halina: Co się stało?
Helena: Nic ,a co się miało stać?
Halina: Jak nic jak pan Marian krzyczał jak oszalały.
Helena: Wie pani Marian często krzyczy. Ale dzisiaj to już przechodzi ludzkie pojęcie bo on gdzie spojrzy to widzi jakieś krokodyle.
Halina: Jakie krokodyle?
Marian: Kro! Kro! Krokodyle!
Helena: Marian opamiętaj się! Ty łysy durniu!
Marian: Helena my na jutro musimy dać tej podłej babie krokodyla bo jak nie to ona nas pogryzie.

Z mieszkania wychodzi Ferdek.

Ferdek: Kto pogryzie, gdzie pogryzie?
Halina: O dobrze ,że jesteś Ferdek. U pani Helenki też ta krokodylica się pokazała.
Ferdek: A czym weszła?
Helena: No drzwiami bo te durne stare dziadzisko zawsze zapomni zamknąć. Ale ty pamiętaj Marian jak nas okradną to ty będziesz bulił!

Z klatki schodowej wchodzi Boczek.

Boczek: Ratunku, ratunku! Była u mnie!
Ferdek: Kto?
Boczek: Krokodylica dzika z pazurami i mnie groziła!
Halina: Z tym coś trzeba zrobić!
Helena: W tym kraju tak dalej być nie będzie!
Ferdek: Moje słowa, moje słowa.


Scena 8
Mieszkanie Paździochów. Wszyscy siedzą naokoło stołu.

Helena: Z tym trzeba coś zrobić.
Halina: Ale co?
Boczek: To ja wiem to może by my normalnie się schowali.
Helena: Dla pana panie Boczek to ja mam inną propozycję.
Boczek: A jaką?
Helena: Idź pan coś zjeść.
Mariola: To ja bym miała pomysł.
Marian: No jaki?
Mariola: Zadzwońmy po policje.
Helena: A tam policje. Policja gówno zrobi. Sami musimy tą krokodylice zasraną załatwić.
Marian: To może kupimy taki materac w kształcie krokodyla.
Helena: A idź ty kretynie.
Marian: Co się drzesz? Przecież akurat mamy taki na bazarze.
Ferdek: To ja wiem co możemy zrobić!
Halina: No co?
Ferdek: Pułapkę!
Boczek: O w mordę jeża.
Mariola: Teraz to pan powinien mówić w mordę krokodyla.


Scena 9
Salon Kiepskich. Ferdek i Halina oglądają TV.

Halina: O zaczyna się. Podgłośń.
Ferdek: No już.

W TV:
Prezenterka: Informacje. Wita państwa Janina Kopaczka.
Po Wrocławiu grasuje dzika krokodylica pod pseudonimem Krokodylla Aligator.
Połączmy się teraz z głównym komisariatem policji. Halo, halo.

Główny komisariat:
Komisarz: Dzień dobly. Ja jestem Gzegoz Psotek i jestem tu komisazem głównym. Na telenie Wlocławia glasuje dzika kobita zwana klokodylicą. Nosi pseudonim Klokodyla Aligatol.
Na lazie nie wiemy jak na plawde sie nazywa i gdzie psebywa. Dziękuje.

Studio:
Prezenterka: Dziękujemy bardzo. Dużo się dowiedzieliśmy ,ale zapewne dowiemy się jeszcze więcej ,a teraz żegnam się z wami.

Salon:
Halina: Coś niewyraźnie ten komisarz gadał.
Ferdek: No Halina przecież on wystraszony był.
Halina: Ciekawe czym wystraszony?

Na parapecie stoi Krokodylica.

Krokodylla: Mną, mną. Pamiętajcie ,że o północy wrócę. Kro!

Znika.


Scena 10
Korytarz. Kiepscy, Paździochowie i Boczek.

Ferdek: Jeszcze chwile poczekajmy.
Boczek: A na kogo.
Ferdek: Misia Gogo. Zobaczycie państwo.

Drzwiami wchodzi mężczyzna w siwych włosach.

Ferdek: O to właśnie on.
Halina: A kto to?
Ferdek: Geniusz.
Mężczyzna: Witam państwa i ciebie Ferdynandzie.
Ja nazywam się Gustaw Fajfus i jestem mistrzem w robieniu pułapek.
Na krokodylice mam tutaj oto szpryce.
Boczek: A co pan z nią zrobi?
Mężczyzna Wbija w dupe.
Helena: I co i to ma być ten wspaniały plan?
Mężczyzna: A nie. Jak już wbije w jej dupe tą strzykawkę to ten grubszy pan popchnie aligatorkę i zamkniemy ją w kiblu.
Ferdek: No brawo, brawo. Super plan.
Mariolka: No zajebisty.
Paździoch: No i taki prosty.
Mężczyzna: Bo jak mówi powiedzenie geniusz tkwi w prostocie. A teraz musze się z państwem pożegnać bo lece.
Boczek: A gdzie?
Mężczyzna: Na obiadek.
Boczek: Też bym coś zjadł.
Mężczyzna: To chodź pan.


Scena 11
Rodzinny obiadek.

Halina: A skąd ty wogóle tego Gustawa znasz?
Ferdek: A w szkole za mną na geografi siedział. Takie jaja ci mówie jak berety.
Jolasia: A przepraszam ,że się zapytam. O jakim Gustawia rozmowa jest?
Ferdek: Gustaw Fajfus, mówi ci to coś.
Jolasia: Fajfus, no rejczel. Ostatnio nawet widziałam fajfusa.
Waldek: No ciekawe u kogo?
Jolasia: No u ciebie, kuźwa.
Mariola: Ja to też widziałam fajfusa normalnie w internecie we gazecie.
Waldek: A fajfusa to ja też żem widziałam.
Ferdek: A gdzie?
Waldek: No judupie.
Halina: Ale ten twój Gustaw to taki do końca to normalny nie jest?
Ferdek: Halina, to jest geniusz pułapek. On nawet mistrzostwa wygrał.
Halina: Ciekawa jestem jakie?
Ferdek: Polski mistrz pułapek, Suwałki 1980.
Mariola: No i co on tam wygrał?
Ferdek: Browara.

Ferdek i Waldek śmiech.


Scena 12
Helena wychodzi z mieszkania.

Helena: Szybciej wynoś mi te torby dziadu bo ja stąd spieprzam.

Wychodzi Marian z walizkami.

Marian: Ale gdzie ty jedziesz?
Helena: A gówno cie to obchodzi. Ja tu nie będe na jakiegoś krokodyla zasranego czekała.
Marian: Gdzie ci je mam zanosić?
Helena: Do taksówki. I pośpiesz sie dziadu bo ja tu cholery dostane.


Scena 13
Ferdek i Boczek siedzą w salonie.

Boczek: A moge się czipsikiem poczęstować?
Ferdek: Ale jednego.
Boczek: Dobra.

Bierze całą miskę i wsypuje sobie czipsy do buzi.

Ferdek: Ale to jeden miał być.
Boczek: I był.
Ferdek: Jak był?
Boczek: No to był jeden zamach.
Ferdek: Pan to zeżresz za pięciu.
Boczek: Nie obrażaj pan ,dobre.
Ferdek: Cicho bo się zaczyna.

TV:
Prezenterka: Informacje. Wita państwa Janina Kopaczka.
Po Wrocławiu nadal grasuje dzika krokodylica pod pseudonimem Krokodylla Aligator.
Jest ona podejrzana o zabójstwo.

Salon:
Ferdek: O ciekawe kogo zabiła?
Boczek: Ja wiem kogo.
Ferdek: Kogo?
Boczek: Kopernika.
Ferdek: Jakiego Kopernika?
Boczek: No tego co z tą lupetą chodził, a ona go normalnie zagryzła.
Ferdek: Pierdzieli pan takie głupoty, że aż normalnie łeb puchnie.

TV:
Prezenterka: Łączymy się z konferencją prasową policji polskiej. Halo, halo.

Komisariat:
Policjant: Dzień dobry. Proszę o pytania ale szybko bo ja nie mam czasu na pierdoły.
Dziennikarka: Czy wiadomo gdzie aktualnie przebywa Krokodylla Aligator?
Policjant: Utajnione.
Dziennikarz: Czy wiadomo kogo zabiła poszukiwana?
Policjant: No ona normalnie zabiła denata.
Dziennikarka: Ale kogo dokładnie?
Policjant: No kogo kogo. No ... yyy... No Misia Gogo.
Dziennikarz: A z kąd był ten miś?
Policjant: Z Węgorzelek.

Salon:
Boczek: O Matko Chrystusowa.
Ferdek: Co? Co się stało?
Boczek: We Węgorzelkach to ja normalnie żem se przebywał jako dziecko.
Ferdek: A coś pan tam robił?
Boczek: No wujka tam miałem co się Ludwik nazywał, porządny człowiek.
Ferdek: Ta?
Boczek: No i jeszcze kiszeczki my jedli, flaczki, grochówkie a nawet rolady zapiekane. Bo to moje ulubiene są.
Ferdek: Pan to ma wszystko ulubiene.
Boczek: Nie obrażej pan ,dobre?


Scena 14
Sypialnia. Ferdek i Halina leżą w łózku.

Halina: Już dziesiąta. Jeszcze dwie godziny i ślus.
Ferdek: Co ty pieprzysz ,przecież przyjdzie Gustaw to tu zrobi porządek i odechce się te krokodylicy straszyć porządnych obywateli., kured!
Halina: A jak nieprzyjdzie?
Ferdek: Jak nieprzyjdzie jak przyjdzie. Musi przyjść.

Nagle słychać pukanie do drzwi.

Halina: Przyszła ta Aligatorka!
Ferdek: A puknij się w głowe ,dziewczyno! To napewno Fajfek.
Halina: Jaki Fajfek?
Ferdek: No Gustuś.
Halina: Kto?
Ferdek: Miszczu!


Scena 15
Ferdek wychodzi z sypialni w ręku ma ciupage.
Ze strachem otwiera drzwi.

Paździoch: Odejdź krokodylico nieczysta, można?

Wyciąga pół litra.

Ferdek: Proszę do kuchni!

Paździoch: Dziękuje bardzo!


Scena 16
Kuchnia. Ferdek i Paździoch przy wódce.

Paździoch: I jak podejdzie to ja cyk ,a ona fik.
Ferdek: Jak fik?
Paździoch: No normalnie. Przekręci się dziadówa.
Ferdek: A to jest dobre pan powiem.
Paździoch: Masz pan na myśli alkohol?
Ferdek: To też!


Scena 17
Na korytarzu. Kiepscy, Marian, Boczek oraz Gustaw.

Gustaw: I jak ona wejdzie to ty Maniek cyk, ja myk ,a ona fik.
Ferdek: No geniusz, istny geniusz.
Gustaw: Ja ci już mówiłem Ferdynand, że geniusz to tkwi we prostocie.
Jolasia: A ja jej kuźwa z buta moge dać.
Waldek: No i ja też.
Mariola: A ja mogę ją ugryźć.
Paździoch: A ja za jaja i na latarnie.
Halina: Panie Marianie ale to jest kobieta.
Paździoch: No to do wora i do jeziora.

Wchodzi krokodylica.

Krokodylica: Kro! Wy wypierdki ludzkie! Jak ja was pogryze, jak ja was pokąsam to wy krokodyli rok popamiętacie! Kro!

Gustaw: O Ku**a! Duża!
Boczek: Ja nie chce umierać.
Halina: Panie Boczek niech pan nie panikuje!
Ferdek: No Gustaw no rób ,że co!
Gustaw A co ja moge?
Krokodylica: Kro! Kro!
Gustaw: O Ku**a!
Marian: Odejdź krokodylico nieczysta! Habibi! Habibi! Santo Subito!
Krokodylica: Kretyn! Kro! Kro!

Nagle otwierają się drzwi z klatki schodowej. Trafiają krokodylice ,a ona się wywraca.

Helena: Będe płaciła darmozjadowi! Durnie! O Marian! Dobrze ,że cie widze. Łap się za torby!
Boczek: A panie Ferdku pamięta pan jak panu opowidałem o tym Ludwiku.
Ferdek: No pamiętam. Dzisiaj to było. Po Południu.
Boczek: To mnie się przypomniało ,że ja tam krokodyliny też jadłem.
Ferdek: No to jedz. Zeżryj pan całego!
Boczek: Krokodylki moje ulubiene!
Halina: Pani Helenko ,ale jak pani to zrobiła?
Helena: No normalnie. Geniusz tkwi w prostocie! A ty Marian co stoisz jak widły w gnoju. Bierz się za torby i do chałupy ale już!!!

KONIEC!!!


Wystąpili:
Ferdek - Andrzej Grabowski
Halina - Marzena Kipiel - Sztuka
Waldek - Bartosz Żukowski
Mariolka - Basia Mularczyk
Jolasia - Anna Ilczuk
Paździoch - Ryszard Kotys
Paździochowa - Renata Pałys
Boczek - Dariusz Gnatowski

oraz

Gustaw - Paweł Wawrzecki
Krokodylla - Katarzyna Galica
Komisarz - Krzysztof Dracz
Policjant - Piotr Gąsowski
Redaktorka - Marta Libner
Dziennikarka - Beata Rakowska
Dziennikarz - Miłogost Reczek
W dupe węża!
Awatar użytkownika
karol piękny
Kiepski Znawca
Kiepski Znawca
Posty: 1527
Rejestracja: 2014-10-18, 11:27

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: karol piękny » 2015-04-01, 17:58

Fenomenalny scenariusz! :-D

Plusy:
+ nocna wizyta Boczka
+ scena pod kiblem
+ rozmowa sąsiadów w kuchni, żart Ferdka, budzenie Boczka kiełbasą
+ scena łóżkowa
+ bandażowanie ręki Ferdkowi, dialogi Kiepskich
+ scena z Kiepskimi w kuchni
+ rozmowa bohaterów o Krokodylicy
+ scena u Paździochów
+ program tv
+ wizyta mężczyzny
+ obiadek
+ Boczek częstujący się czipsami, rozmowa o Koperniku, informacje w tv
+ wizyta Paździocha
+ wejście Krokodylicy, zakończenie

Ocena: 10/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Ferdek K
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 3808
Rejestracja: 2011-12-10, 10:42
Lokalizacja: Kłobuck!

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: Ferdek K » 2015-04-27, 20:54

Ocena scenariusza - "Prawdziwy mężczyzna".

Dosyć fajnie napisane sceny, chociaż ciężko się je czyta przez źle rozłożony tekst.
Pomysł może i oklepany, ale taki odcinek w nowej serii pasowałby idealnie :-)
Dobre nawiązanie do pracy u Boczka oraz Paździocha, oczywiście wódka wszystko zaprzepaściła :-P

Słabe natomiast było to pieprzenie o "Kaczorku", za dużo zapychaczy w postaci scen w pośredniaku i słabe zakończenie, z niepasującym tekstem emeryta.

5/10.
Obrazek
Awatar użytkownika
karol piękny
Kiepski Znawca
Kiepski Znawca
Posty: 1527
Rejestracja: 2014-10-18, 11:27

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: karol piękny » 2016-03-25, 17:22

Ocena scenariusza "Prawda":

Plusy:
+ "No to leci wiedźma na miotle"
+ Paździoch próbujący zgadnąć co Ferdek pisał
+ Halina opowiadająca o kradzieży radia z fiata ordynatora
+ "My to w zasadzie robimy to co tatuś, znaczy się gówno"
+ Koszałkowski odpowiadający na pytania Ferdka
+ Malinowska mówiąca o szerzeniu się menelstwa i aresztowaniu Zielińskiego
+ publikacja Ferdka

Neutral:
+/- scena u Paździochów

Minusy:
- wizyta prezesa Kozłowskiego
- obie sceny w sypialni
- przepytywanie Boczka
- rozmowa Ferdka z Badurą w parku i na wysypisku
- scena w salonie z Waldkiem, Mariolką i Jolasią

Ocena: 4/10
Obrazek
Awatar użytkownika
karol piękny
Kiepski Znawca
Kiepski Znawca
Posty: 1527
Rejestracja: 2014-10-18, 11:27

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by scenarzysta144

Post autor: karol piękny » 2017-08-30, 09:09

"Repóblika Rzymska":
Scenariusz z wielkim potencjałem, ale nie do końca wykorzystanym. Początek z bredzącym Paździochem mistrzowski. :mrgreen: Świetna również retrospekcja Haliny i późniejsza opowieść Mariolki o wyznaczaniu granicy ziemi Rzymskiej przez Paździocha. Potem fajne stwierdzenie Malinowskiej, że woli Rzymian od menelstwa i zidiocenie Ferdka przez serial "Repóblika Rzymska", choć sam serial taki sobie. Reszta już mi się tak bardzo nie podobała. Średnia rozmowa Heleny z Ferdkiem i Waldkiem oraz scena z przekupywaniem Boczka. Scena w kuchni z Heleną i ta u Stasia na minus. Słaba też piosenka "Tu we Rzymie...". Zakończenie neutralne. 6/10.
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”