Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
Inseminator
Boczek
Boczek
Posty: 223
Rejestracja: 2011-09-08, 23:57

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Inseminator » 2016-09-15, 11:58

„Strachy na lachy”

Scena 1. Mam mieszane uczucia co do tej sceny. Zabrakło oryginalnego pomysłu który nastawił by mnie na ciekawą fabułę w dalszej części. Jak napisał Kiepski Widz narzucało się tu podobieństwo do odcinka tv. "Dzień w którym zapchał się kibel", ja wspomnę odcinek 280 ,,Wrota Piekieł" gdzie też sąsiadom przestało się podobać korzystanie z ich kibla przez Boczka. Słowa Paździocha: Panie, przecież wiesz Pan, że grubas jest niereformowalny. Mało to już razy próbowaliśmy go wykurzyć stąd raz na zawsze? A on ciągle wraca, jak jakiś bumerang zasrany. przypomniały mi odcinek 229 ,,Telewidz" gdzie Boczek przykleił się do mieszkania Kiepskich i były problemy z jego wykurzeniem. Z drugiej strony jak ktoś jest miłośnikiem klasycznych scen to będzie zachwycony: miejsce akcji - korytarz pod kiblem, wyścig do kibla, legendarny tekst: Paździoch: Panie, to Panu się zawsze chce wtedy kiedy mnie! Ferdek i Paździoch atakujący słownie Boczka i tworzący wspólny front przeciw niemu. Jako że tworzysz Brady dużo oryginalnych scen to pójście od czasu do czasu w klasykę ci nie ujmuje. Zatem scena na lekki plus. Dobre teksty to:
Ferdek: Panie Boczek, wypierdzielaj Pan stąd do siebie na górę powietrze zanieczyszczać!
Ferdek: ...Grubas pod wpływem napojów wyskokowych wspiął się na zjeżdżalnie dziecinną, która pod ciężarem jego cielska proszę Pana nie wytrzymała i się rozdupcyła.
Ferdek: Panie, co Pan tak bały wygałuszasz?
Boczek: ...ta woda sama se wezbrała Panie i do góry wypłynęła, jak tsunami jakie potężne.

Scena 2. Na minus w zasadzie niepotrzebna Mariola oraz Ferdek odnoszący się do niej obraźliwie ale to już chyba standard jak opieprzanie Boczka czy Mariana przez Helenę. Plusy: 1.Pomysł na wystawienie warty, prosty ale dobry. Nie mogłem się doczekać dalszej części aby zobaczyć co się będzie działo gdy Boczek wejdzie na korytarz aby skorzystać z kibla. 2.Paździoch uciekający z pokoju. 3.Halina zachwycona pomysłem warty chcąc wykorzystać to do uaktywnienia Ferdka. 4.Helena przewidywalna, ukazana typowo ale jak w innych scenariuszach udało ci się Brady uratować tę postać dobrymi tekstami. Najlepszy był fragment:
Helena: Ja to bym przymusiła jakoś grubasa.
Halinka: No ale jak, Pani Helenko?
Helena: To ja może zademonstruje na Marianie, ma Pani jakiś nóż?
Paździoch: Jezus Maria, Helena! Opamiętaj się!
Helena: Cicho bądź, kapucynie! To dla dobra kamienicy!

Inne dobre teksty to:
Ferdek: Witam wszystkich bardzo kurde serdecznie. ...w sprawie Arnolda za przeproszeniem Boczka.
Ferdek: I co wy tam robic będziecie na tym spotkaniu, co?
Mariolka (kpiąco): No jak to ojciec, co, uczyć się do nowej matury.

Ferdek: Ja proponuję bezwzględnie zakazać grubasowi wypróźniania się na tym piętrze.
Halinka: Ferdek, który to już raz?

Ferdek: ...ja nie mogie na warcie stać, bo ja muszę do pośredniaka chodzić, pracy szukać.

Scena 3. Spodziewałem się ciekawej akcji po wejściu Boczka na korytarz i się nie zawiodłem. Najlepszy Ferdek, wymyślił zorganizowanie sąsiedzkiej narady i ogólnie był głównym inicjatorem zakazu a wystarczyły dwie małpki od Boczka aby złamał postanowienie swoje i sąsiadów. Dobry Boczek który nieporadnie starał się zmylić Ferdka co do powodu swojej wizyty na korytarzu: Panie, ja tak se tu przyszedłem, spacer urządzić, rekreacyjnie, w mordę jeża. ...Panie, tu mała przestrzeń na spacery jest. Może ja bym se tak do kibla, w celach oczywiście spacerowych Panie wszedł tylko na chwilę, w celach krajoznawczych. Oraz jego wstęp do wręczenia Ferdkowi alkoholu: Boczek: Panie, a wiesz Pan że ja żem niedawno w zoo był? ...I tam różne źwierzęta były Panie: lwy, słonie, żyrafy i nawet takie jedne małpkie żem widział. ...(Boczek wyjmuje małą buteleczkę wódki). Na plus jeszcze dobre wejście Paździocha, wprowadziło to nieco zamieszania, Ferdek sprytnie ukrywający buteleczki i zaprzeczający że pozwolił Boczkowi skorzystać z kibla. Podobnie jak Kiepskiemu Widzowi narzuciło mi się podobieństwo do odcinka 210 ,,Portier". Scena była jednak na tyle ciekawa że ten fakt nie przeszkadzał.
Scena 4. Pojawienie się kosmitów trudno nazwać oryginalnym pomysłem, było już kilka odcinków na ten temat. Także sposób ich wprowadzenia w akcję czyli informacja w telewizji oryginalnością nie grzeszy, tak samo było w odcinku 443 ,,Gatunek". Mimo powyższego zaciekawiło mnie jak Brady połączysz ich pojawienie się z przyziemną fabułą o sąsiadach blokujących dostęp do kibla i ogólnie czy uda ci się coś oryginalnego w temacie kosmitów wymyślić. Na plus nazwisko Barbara Duposwąd i mocne wprowadzenie w następną scenę: Paździoch: Moja żona Helena goni Boczka z siekierą po korytarzu.
Scena 5. Kolejne wyrzucanie Boczka z korytarza wyszło średnio. Dużo prościej i wyraźnie mniej pomysłowo niż w scenie 3. Na mały plus Helena która przepędza Boczka bo zazwyczaj swą agresje kieruje na Mariana i jej tekst: Wymyślcie coś, w końcu jesteście głową rodziny, a zachowujecie się jakbyście byli co najwyżej dupą.
Scena 6. Na mały minus Paździoch zasypiający na posterunku jak w odcinku tv. ,,Portier". Po za tym było nieźle choć to kolejna scena o tym samym co sceny 3 i 5, niewyróżniająca się od nich na plus czy minus. Na plus:
- Boczek który wreszcie dostał się do kibla i znów go zapchał. Fajnie by wyglądał w odcinku tv. efekt jego wizyty czyli strumienie wody tryskające z sedesu. Najlepiej jakby była to prawdziwa woda a nie średniej jakości animacja komputerowa.
- Ferdek wymyślający nowy plan co dało mi nadzieję że kolejna wizyta Boczka korytarzu zaowocuje oryginalniejszą sceną niż 5 i 6.
Scena 7. Właściwie niepotrzebna. Po słowach Ferdka ze sceny 6 czyli: Ferdek: No właśnie, Panie Marianie. Tak się składa, że ja mam kurde pomysła! można by od razu przeskoczyć do sceny 8. Wtedy pojawienie się ,,kosmitów" było by zaskakujące. Scena 7 odkryła zawczasu co się bedzie dziać dalej. Na plus dialog:
Paździoch: Panie przecież to są brednie dla debili.
Ferdek: ...tak się składa, że mamy z takim jednym osobnikiem do czynienia.

Scena 8. Świetnie pokazana głupota i naiwność Boczka który nie widział nic podejrzanego w tym że kosmici, przybysze z innej planety pojawili się aby zabronić mu korzystania z kibla. Groźby ,,kosmitów" też na plus choć ogólnie teksty średnie pod względem humoru.
Scena 9. W poprzedniej scenie Ferdkowi i Paździochowi udało się na dobre zniechęcić Boczka do korzystania z kibla i to mogło poprawnie zakończyć fabułę. Duży plus za to że jeszcze coś postanowiłeś dodać. Prawdziwy kosmita w łóżku Haliny to mocniejszy i zabawniejszy akcent kończący fabułę niż powiedzmy jakaś puenta w postaci słów Ferdka na koniec sceny 8.
Podsumowując największym plusem był sam pomysł na fabułę. Choć motyw pokazujący sąsiadów niechętnych aby Boczek korzystał z ich kibla jest często używany to chyba nie było jeszcze odcinka/scenariusza opartego na tym. Na plus też pomysł z kosmitami. Bałem się że użyjesz ich w jakiś absurdalnych, głupkowatych scenach i że ogólnie fabuła skręci w stronę ,,kiepskiej" fantastyki. Na szczęście konsekwentnie trzymałeś się pomysłu o sąsiadach starających się zniechęcić Boczka do korzystania z kibla a prawdziwego kosmity użyłeś aby zabawnie zakończyć scenariusz. Wysoko też oceniam poziom humoru. Były i dobre żarty słowne i zabawne sytuacje. Na mały minus podobieństwa do odcinków tv. które wymieniłem choć trudno ich uniknąć kiedy akcja dzieje się w podstawowych lokacjach, z udziałem tylko podstawowych bohaterów i oparta jest na jakimś klasycznym serialowym motywie. Nawet twórcy odcinków tv. jeśli chcą nadać fabule oryginalności muszą wprowadzać większa ilość bohaterów i tworzyć sceny w greenboxach. Ocena 8,5/10
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7078
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Pabfer » 2017-02-22, 09:38

Pokemun
Rewelacyjny odcinek! Szybko i miło się czytało. Świetna pierwsza bardzo przerysowana scena. Druga jeszcze lepsza, jeszcze bardziej absurdalna. Oczywiście musiał wyjść z tego biznes i wyszedł bardzo zabawny. Zakończenie z Boczkiem pomysłowe i zabawne. Tzn. niby przewidywalne, że moda się szybko skończy i źródełko wyschnie, ale nie myślałem, że akurat w taki sposób. Główni bohaterowie mieli bardzo zabawne teksty, tylko nie lubię tego młodzieżowego pseudoslangu, którego tak na prawdę nikt nie używa w takim stopniu i to też przerysowanie. Jednak nie policzę tego na minus, bo zrobiłeś tak, jak twórcy, czyli klimatycznie, więc tutaj raczej powinien być plus za wierność oryginałowi, mimo, że mnie to drażniło.
Obstawiałem, że jeden z oficjalnych, wyemitowanych odcinków Kiepskich będzie o Pokemonach i się pomyliłem. Dobrze, że ty to nadrobiłeś. Za to powstanie odcinek na ten temat odcinek Simpsonów, czyli takich animowanych Kiepskich :-D I nie chodzi mi tutaj o youtubowe przeróbki odcinka o ZOO na odcinek o Pokemonach, tylko o prawdziwy odcinek, który będzie miał premierę na przełomie marca i kwietnia. Nigdy się tym serialem nie interesowałem, ale jak się dowiedziałem o tym odcinku, to na ten jeden akurat czekam, bo lubię wyśmiewać tę grę.

10/10 :!:
Obrazek
Awatar użytkownika
karol piękny
Kiepski Znawca
Kiepski Znawca
Posty: 1354
Rejestracja: 2014-10-18, 11:27

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: karol piękny » 2017-08-16, 12:08

Ocena scenariusza "Dziadek":

Bardzo dobry scenariusz, całkiem przyjemnie się go czytało. Początek z czterysta dwudziestym piątym zawałem Paździocha niezły. Świetny Boczek wchodzący dwukrotnie do mieszkania Kiepskich bez pukania, jego obie afery także na plus. Śmieszna rozmowa Ferdka z Paździochem na korytarzu, podobnie jak następna scena z dziewczyną i powrotem Heleny. Niezłe też komentarze Boczka do opowieści Paździocha. Bardzo dobry pomysł Ferdka i fajne zakończenie.

Dobre teksty:
- "Halincia, nie wiem czy wiesz, ale Paździoch średnio raz w tygodniu ląduje z zawałem w szpitalu, a ten osobnik o tutaj stojący, zwany również Arnoldem Boczkiem, przynajmniej raz w tygodniu wbiega tu trzęsąc się jak galareta i wmawia nam że Paździoch nie żyje."
- "Widzisz Pan? Kurturalne ludzie pukają, ucz się Pan."
- "Pan Panie Boczek, to byś się zezwymiotował tu na napisach początkowych ze strachu, proszę Pana." :mrgreen:
- "Tylko widzisz Pan, Pańska żona martwiłaby się, że może coś Panu dolegać, moja natomiast martwi się, że jeszcze żyję."
- "Lafiryndą to ty jesteś Helena!" :lol:
- "Dziecko drogie! Uciekaj stąd. Jak zaczniesz słuchać tego dziadziska to wylądujesz z torbą dziurawych gaci i skarpet na bazarze!" :-)
- "Panie, ja nie chrapałem, tylko ja medytowałem proszę Pana nad losem ojczyzny naszej, którą proszę Pana takie osobniki jak Pan doprowadzają do degradacji."
- "Panie, chciałem, ale żem w autobus wsiadł i mnie Panie wywiozło na jakie pętle, gdzie psy dupami szczekali."
- "Panie, ale ona nie mówiła dziadu, tylko dziadku"

Żadnych minusów się tu nie dopatrzyłem. Cały czas coś się działo i nie było choćby chwili nudy, jednak na maksymalną ocenę trochę brakowało, dlatego wystawiam 9/10.
Ostatnio zmieniony 2017-08-16, 13:07 przez karol piękny, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Awatar użytkownika
karol piękny
Kiepski Znawca
Kiepski Znawca
Posty: 1354
Rejestracja: 2014-10-18, 11:27

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: karol piękny » 2017-08-31, 11:08

Ocena scenariusza "Depressant":
Kapitalny scenariusz. Dobra początkowa scena w sypialni. Świetna kłótnia Paździochów, z której wyróżnić muszę tekst "Może sobie kupisz za nie nową miotłę, którą polecisz na Górę Czarownic, wiedźmo" i nagrodę dla Mariana. Bardzo dobry też wątek z wyrzuceniem reklamówki z puszkami po piwie, zwłaszcza Boczek chcący odszkodowanie i tekst "Żeby mieć wstrząśnienie mózgu, to trzeba najpierw mieć mózg". :mrgreen: Potem dobry Marian stawiający się Helenie i Ferdek przekręcający nazwisko psychoterapeuty. Spanie w szafie Paździocha i jego plan również na plus. Znakomita cała akcja w gabinecie Andrzeja Depressanta. Zakończenie neutralne. Ocena 9/10.
Obrazek
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2018-07-15, 10:14

Witam!

Po długiej przerwie, w związku z przerwą wakacyjną, udało mi się wrócić na forum. Bardzo mnie ucieszyło, że zostałem mianowany na scenarzystę dekady! :D W najbliższym czasie powstaną kolejne moje scenariusze, w których postaram się w trafny sposób odnieść do otaczającej nas rzeczywistości. W nowych scenariuszach - Ferdek będzie szukał sposobu zarobienia pieniędzy na nowy telewizor przed Mundialem, Halinka wyląduje na bezrobociu, Paździoch rozpocznie strajk przeciwko zakazowi handlu w niedzielę, Boczek zacznie się odchudzać, a Helena założy się z mężem o wysoką stawkę, że przez miesiąc będzie dla niego miła. Pierwsza praca powinna się pojawić najpóźniej za 2 tygodnie :D Co myślicie o tych pomysłach?
Awatar użytkownika
WKCM
USER MIESIĄCA
USER MIESIĄCA
Posty: 259
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: WKCM » 2018-07-15, 10:23

Są one bardzo ciekawe i aktualne :-) Czekam z niecierpliwością! Chyba się nie obrazisz, że w moim ostatnim scenariuszu wykorzystałem fragment piosenki Boczka ze scenariusza o disco-polo jako ukłon w stronę twoich prac na tym forum? ;-)
Obrazek

SCENARIUSZ ASTRO-KIEPA DOSTĘPNY!
OTO MOJE DOTYCHCZASOWE SCENARIUSZE!
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2018-07-15, 10:32

No pewnie, że nie! To bardzo miłe :D
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2018-07-20, 11:08

Poniżej przedstawiam mój najnowszy scenariusz pod tytułem "Układ". Zachęcam gorąco do wyrażenia rozbudowanych opinii, gdyż bardzo mi na nich zależy. Miłej lektury! :)

ŚWIAT WEDŁUG KIEPSKICH

„UKŁAD”


Scena 1

(Sypialna Kiepskich. Ferdek i Halina śpią. Na zegarze widnieje 3:00 w nocy. Nagle z sypialni Paździochów dobiega krzyk Heleny).

Helena: Marian, ty lumpie, obudź się, jak do ciebie mówię!
Paździoch (zaspanym głosem): Czego się drzesz, daj ludziom spać.
Helena: Przez ciebie miałam koszmary, dziadu!
Paździoch: Jakie koszmary, Helena, co ty pieprzysz? Znowu się nawpieprzałaś ogórków przed snem?!

(Halinka się budzi. Ferdek nadal chrapie.)

Halinka: Co się tam znowu dzieje, do jasnej cholery?
Helena: Nie udawaj, że nie wiesz, o czym mówię. Śniło mi się, że próbowałeś mnie zabić!
Paździoch: Jaki to musiał być piękny sen.
Helena: Uważaj sobie Marian, bo jak jeszcze raz mi się to przyśni, to przysięgam, że dodam Ci arszeniku do jedzenia i to nawet nie będziesz wiedział kiedy!
Paździoch: Twoje jedzenie i tak smakuje jak trucizna.
Paździochowa: Tak? No to w takim razie, oświadczam ci, że w tym domu nie dostaniesz już nawet kromki suchego chleba!
Paździoch: I bardzo dobrze, bo od twojego jedzenia to ja już odruch wymiotny mam.
Paździochowa: Tak? Ja go mam od patrzenia na twoją małpią twarz i jakoś muszę to znosić!
Halinka (krzyczy): Ciszej tam! Ludzie chcą spać, k#$@a jego mać!

(Ferdek się budzi).

Ferdek: Halina,czego się drzesz jak operetka w operze?
Halinka: Ja się drę? Ty chyba jełopie już ogłuchłeś od tego piwska. Nie słyszałeś, jak znowu Paździochowa się darła na Paździocha?
Ferdek: Nie. Szczerze mówiąc, gówno mnie to obchodzi.
Halinka: Wiesz co, Ferdek, ciebie to już taka znieczulica ogarnęła, że nawet jak ja bym tu trupem padła, to nawet byś na to nie zwrócił uwagi.
Ferdek: Halinka, nie dramatyzuj, bo nie masz powodu. Ja się Paździochowej wcale nie dziwię, że się drze na Paździocha, bo stare to jest, brzydkie, łyse i na dodatek mendowate.
Halinka: Patrzcie państwo, znalazł się wysoki, opalony, dobrze zbudowany Mister Universe.
Ferdek: No z ust mnie to wyjęłaś. A teraz pozwól, że pójdę spać, bo jutro o 15 jest mecz i ja muszę wcześnie wstać.

(Ferdek odwraca się na bok).

Halinka: Bezczelność ludzka nie zna granic.

Scena 2

(Korytarz. Halinka w stroju pielęgniarki wychodzi do pracy. Z mieszkania wychodzi Paździoch, obładowany siatami na bazar, w berecie na głowie, z podbitym okiem).

Paździoch: Dzień dobry pani Halino.
Halinka: Dzień dobry.

(Halinka zauważa, że Paździoch ma podbite oko).

Halinka: Jezus Maria, panie Marianie, co się panu stało w oko?
Paździoch: To? Nic takiego. Helena rano stwierdziła, że brakuje jej złotówki w portfelu. Tłumaczyłem jej, że pewnie kąsając jadem kasjerkę w sklepie, nie zauważyła, że źle wydano jej resztę, ale to niestety nie pomogło.
Halinka: To wstrząsające.
Paździoch: Wie pani co, ja to już nawet nie mam siły, żeby ją obrażać. Ja nie wiem, gdzie się podziała ta miła, sympatyczna, uśmiechnięta Helena Kopeć.
Halinka: Nie wiem, co panu mogłabym doradzić. Próbował pan z nią rozmawiać? Zaproponować terapię?
Paździoch: Helenie nie pomogłaby nawet terapia szokowa. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Kiedyś to były tylko obelgi, potem zniszczyła mój modelik samolocika, a dzisiaj to. Obawiam się najgorszego.
Halinka: Wie pan co, niech pan przyjdzie ze swoją żoną dzisiaj do nas na obiad. Postaramy się z mężem jakoś państwu pomóc.
Paździoch: Dziękuję.
Halinka: Nie ma za co, wie pan co, muszę już iść, bo na oddziale mamy teraz istny sajgon, a jakby dyrektor Pizdryk dowiedział się, że się spóźniam, to by mnie wyrzucił na zbity pysk. Do widzenia.
Paździoch: Do zobaczenia.

Scena 3

(Ferdek chrapie w fotelu. Ktoś puka do drzwi. Ferdek się budzi i idzie je otworzyć).

Ferdek: Co jest kurde? Już idę, idę, nie rozerwie się.

(Ferdek otwiera drzwi. Za drzwiami stoi Helena).

Helena: Marian jest?!
Ferdek: Nie ma, a o co się zasadniczo rozchodzi?
Helena: O jajco, dziadyga powinien wrócić 5 minut temu i jeszcze go nie ma. Myślałam, że przyszedł do pana na wódkę.
Ferdek: Na jaką wódkę, pani Paździochowa, ja wódki nie piję, bo ja się brzydzę.
Helena: Nie rozśmieszaj mnie pan. Idę poszukać dziada.
Ferdek: Spokojna pani rozczochrana, niech się pani nie martwi, na pewno się znajdzie.
Helena: On to mnie akurat gówno obchodzi, ale wypłatę miał dzisiaj przynieść, a w Syforze wyprzedaż jest.
Ferdek: W czym?
Helena: Taki sklep. Wódki tam nie mają.
Ferdek: Co pani tak o tej wódce z samego rana mówi?
Helena: Z jakiego rana, czternasta jest!
Ferdek: O kurde, ale ten czas zapierdziela, jak człowiek jest zajęty.
Helena: Co pan nie powiesz, do widzenia.
(Ferdek zamyka drzwi).

Scena 4

(Ferdek siedzi przed telewizorem z puszką piwa w ręce. Ktoś puka).

Ferdek: Otwarte!

(Do salonu wchodzi Boczek)

Boczek: Dzień dobry, panie Ferdku!
Ferdek: Czego?
Boczek: Oglądasz Pan dzisiaj mecz?
Ferdek: Może oglądam, a co?
Boczek: Bo ja żem sobie też chciał obejrzeć, a wczoraj mnie się telewizor spierdzielił.
Ferdek: Jak to? Co się stało?
Boczek: Siedziałem sobie panie, film oglądałem piękny, o takich dwóch młodych dziewczynach, co to we rzeźniku się zakochały. I już panie, ten rzeźnik miał wybierać, czy blondynkie chce, czy brunetkie, panie. Momenty się zapowiadali, a tu nagle, brak sygnału, w mordę jeża i do dziś tak zostało.
Ferdek: Panie, ja się wcale nie dziwię. Bo jak ja bym same zboczeństwa w telewizorze oglądał, to też by się popsuł.
Boczek: Jakie zboczeństwa?! Nie obrażaj Pan. To film o miłości był, melodramat normalnie.
Ferdek: Tak?! Co Pan powiesz?
Boczek: To co, panie Ferdku, oglądasz Pan, czy nie?
Ferdek: Oglądam.
Boczek: To obejrzę sobie z panem.
Ferdek: Dobre, panie, ale nie za nic.
Boczek: A za co?
Ferdek: No Panie, za piwo!
Boczek: Wchodzę w to!

(Do salonu wchodzi Halinka)

Halinka: O, dzień dobry Panie Boczek. Ferdek, jełopie. Nakryj do stołu, zaraz przyjdą goście.
Ferdek: Jacy goście, co? Ja tu zaraz mecza mam i z Panem Boczkiem będę oglądał.
Halinka: Paździochowie przyjdą na obiad. Może Pan, Panie Boczek też zje?
Boczek: Bardzo chętnie!
Ferdek: Po moim trupie! Coś ty Halinka, oczadziała? Przecież ty pielęgniarką jesteś, ty pieniędzy tyle nie masz, a pół Wrocławia tu zapraszasz!
Halinka: A w pośredniaku byłeś?
Ferdek: Skończyłem z panią rozmowę w tym momencie.
Halinka: No i bardzo dobrze. Nakryj do stołu i skończ to swoje pierdolamento.
Boczek: Pani Halinko?
Halinka: Tak?
Boczek: A co na ten obiad będzie?
Halinka: Kapuśniak i schabowy z ziemniakami.

(Boczek robi wielkie oczy)

Boczek: W mordę jeża, to moje ulubiene jest!
Ferdek: Panie, nie śliń się Pan tak, bo mało pan dostaniesz.
Boczek: A to niby czemu?
Ferdek: Bo pan już wystarczająco zjadłeś w swoim życiu, proszę Pana.
Halinka: Ferdek, nakrywaj do stołu, ale już!
Ferdek: No już, już. Nie rozerwię się.

Scena 5

(Ferdek, Boczek, Halinka i Paździochowa siedzą przy stole).

Paździochowa: Pani Halinko, bardzo panią przepraszam, ale nie wiem, gdzie ta pierdoła się zapodziała.
Halinka: Spokojnie, pani Helenko, na pewno zaraz przyjdzie.
Boczek: Pani Halinko, a ten kapuśniak, to na świńskim ryju będzie?
Ferdek: Tak, na pańskim.
Boczek: Panie, nie obrażaj pan!

(Słychać pukanie do drzwi)

Halinka: Otwarte.

(Do salonu wchodzi Paździoch).

Paździoch: Dzień dobry, bardzo przepraszam za spóźnienie, ale interesy mnie powstrzymały.
Helena: Zdejmij lepiej ten swój turban i siadaj. Pieniądze wypłaciłeś?
Paździoch: Po pierwsze, ile razy mam ci powtarzać, że to jest beret, a po drugie - nie interesuj się.
Helena: Ty Marian uważaj, bo jak ja się zainteresuję, to cię wywiozą nogami do przodu.
Halinka: To może ja zupę przyniosę.

(Halinka wychodzi).

Boczek: Pani mnie dużo kapuchi nałoży, bo kapucha moja ulubiena jest.
Paździoch: Panie Ferdku, nie ma jeszcze meczu? Cały bazar dzisiaj o tym huczał.
Boczek: Panie, w końcu to Gran Debil jest.
Ferdek: Sam Pan jesteś debil. To się Gran Derbi nazywa.

(Halinka przychodzi z zupą i nalewa każdemu).

Ferdek: Halinka, a czemu ja mięsa mało mam?
Halinka: Inni też muszą zjeść. Poza tym, tobie na jakiś czas go wystarczy.
Boczek: Aaa, widzisz Pan, a pan mi mówisz, że ja żem gruby jest, a to pan gruby jesteś.
Ferdek: Jesz Pan, to pan jedz.
Helena: Bardzo dobra zupa, pani Halino.
Paździoch: Ucz się, Helena, bo ty to tylko wodę z makaronem ugotować potrafisz i to przypaloną.
Helena: Przypalić to mogę twój czerep, jak się nie zamkniesz.
Halinka: Ale ja bardzo proszę o spokój!
Helena: Pani Halino, a czym właściwie zasłużyliśmy sobie na to zaproszenie?
Boczek: Ale pyszna kapuchia! Ooo, i żeberko jest, prawdziwy kapuśniak, nie oszukańczy.
Ferdek: Panie Boczek, kulturalne ludzie przy jedzeniu nie mówią.
Boczek: Panie, sam pan teraz mówisz.
Halinka: Spokój! Pani Helenko, wczoraj po raz kolejny z mężem nie mogliśmy spać, słysząc państwa awantury.
Helena: Słyszałeś Marian?! Przeproś natychmiast.
Marian: Ja?! To ty jesteś powodem tych wszystkich awantur!
Helena: Nie bądź bezczelny. Lepiej mi powiedz, gdzie jest forsa, bo za dwie godziny Syfore mi zamykają, a wyprzedaże są!
Marian: W dupie!
Helena: O ty platfusie! No nie, pani Halinko, sama pani widzi. I niech mi pani powie, jak ja z takim gnomem mam wytrzymać, co?
Halinka: Ja rozumiem, że mogą się państwo nie zgadzać w pewnych kwestiach, ale czy za każdym razem musi się to skończyć awanturą albo pobiciem?
Helena: Ale jakim pobiciem, pani Halinko. Marian, dziad niedołężny, potyka się o własne nogi, rozbija ten swój cymbał o futryny, a potem się dziwi, że poobijany jest.
Paździoch: Miarka się przebrała! Od dzisiaj nie dostaniesz ode mnie ani grosza!
Helena: Jak śmiesz?! To ja ci te wszystkie wzory na majciochy wybierałam jak głupia, skarpety cerowałam, żeby jak nowe wyglądały, a ty teraz chcesz mnie szantażować? Ostrzegam cie, że z każdą chwilą kopiesz sobie coraz większy grób!
Paździoch: Jesteście państwo świadkami gróźb karalnych. Na wypadek mojej śmierci, dopilnujcie, żeby Helena wylądowała w pierdlu o zaostrzonym rygorze.
Halina: Spokój, do jasnej cholery! Ja rozumiem, że żadne małżeństwo nie jest doskonałe.
Ferdek: A nasze, Halincia?
Halina: Ferdek, nie rozśmieszaj mnie. Nie uważacie państwo, że powinniście pójść na jakąś terapię?
Helena: Po moim trupie. Jeszcze mi brakuje, żeby jakiś zniewieściały doktorek wtrącał się w nieswoje sprawy.
Paździoch: Helena! Ja cie nie poznaje! Skąd w tobie tyle nienawiści, kobieto upadła?
Helena: A skąd w tobie tyle brzydoty, co, Marian?
Ferdek: Nie no, kurde, nie wytrzymie. Ja już tego słuchać nie mogę. Skoro żadne normalne argumenty tu nie działają, to ja mam pewnego pomysła.
Helena: Niby jakiego?
Ferdek: Pan, Panie Paździoch nie chcesz już dawać żonie pieniędzy, tak?
Paździoch: No pewnie, że nie. Traktuje mnie gorzej niż uciążliwego komara, a pieniądze tylko na Syfore przepuszcza.
Ferdek: A Pani, Pani Paździochowa, jak rozumiem, chce dalej chodzić do Syfory i mieć dostęp do gotówki, tak?
Helena: No tak.
Paździoch: Po moim trupie. Bezpiecznie ją schowałem.
Ferdek: To skoro nic racjonalnego do państwa nie przemawia, to proponuję tu i teraz zawrzeć układ.
Paździoch: Że niby jaki?
Ferdek: Pan umówisz się ze swoją żoną, że będzie dla pana miła przez miesiąc.
Helena: Chyba pan żartuje.
Ferdek: A Pani, Pani Heleno, w zamian będzie otrzymywała 100 zł więcej pieniędzy na Syfore i inne pierdoły niż dotychczas.
Helena: No teraz to pan mówisz z sensem.
Paździoch: Nie no, ale Panie Ferdku, 100 złotych? Przecież to majątek jest!
Halinka: Panie Paździoch, niech pan nie przesadza. Dzięki temu może na nowo nauczą się państwo ze sobą spokojnie żyć, jak normalni ludzie.
Paździoch: No dobra, umowa stoi.

(Paździoch i Helena podają sobie ręce. Ferdek swoją ręką je przecina. Boczek skończył jeść kapuśniak).

Ferdek: No i gitara.
Boczek: Pani Halineczko, ma pani może jeszcze trochę tego kapuśniaku?
Halina: Zaraz przyniosę.
Ferdek: Przecież dopiero żeś pan cały talerz zjadł, a zaraz drugie danie będzie.
Halina: Ferdek, nie żałuj gościom.
Boczek: O, panie Ferdku, podgłośnij pan, mecz się zaczyna.

Scena 6

(Przedpokój Kiepskich. Halinka i Ferdek odprowadzają Paździochów i Boczka do drzwi wyjściowych).

Halinka: Dziękujemy bardzo za miłe towarzystwo.
Helena: Ależ to my dziękujemy, prawda, Marianku?
Paździoch: Prawda, Helutka.
Boczek: Pani Halinko, a dałaby mnie pani może tego schabowego do odegrzania? Bo wieczorem, jak se Gesslerową oglądam, to mi ślinka z mordy leci, a pani takiego pysznego tego kotlecika zrobiła.
Ferdek: Panie, a panu to się chyba telewizor zepsuł, co?
Boczek: A no tak, racja.
Ferdek: To do widzenia.
Boczek: Do widzenia, w mordę jeża.

(Ferdek zamyka drzwi i idzie z Halinką do salonu).

Halinka: Ferdek, co o tym wszystkim myślisz?
Ferdek: No generalnie Halincia mecz był dosyć wyrównany, ale ten karny to była jakaś kpina.
Halinka: Ale ja nie o to pytam, jełopie.
Ferdek: A o co?
Halinka: O Paździochów.
Ferdek: Co ty se Halincia tak głowę Paździochami zawracasz? Nie zaprzątaj sobie niby głowy, bo ci się koszmary będą śnili.
Halinka: Mam nadzieję, że dzisiaj się wreszcie wyśpię.
Ferdek: Ja też, kurde, bo powiem Ci, że to wstawanie przed 16 jest strasznie męczące.
Halinka: Co ty nie powiesz.

Scena 7

(Sypialnia Kiepskich. Ferdek i Halina śpią. Zegarek wskazuje 3:00 w nocy). Nagle z mieszkania Paździochów dobiegają hałasy skrzypiącego łóżka i krzyki Paździochów.

Helena: Marian! Marian! Maaaaariaaan!
Paździoch: Daj mi chwilę, robię co mogę.
Helena: Spokojnie, Marianku. Może ty tabletkę chcesz?
Paździoch: Już pół opakowania zeżarłem. Ooo, czekaj, czekaj. Patrz teraz, Helena.
Helena: Marian, Marian, Maaaaariaaan!

(Halinka się budzi).

Halinka: Ferdek, śpisz?
Ferdek: No śpię, bo co?
Halinka: Słyszysz te krzyki Paździochów? Chyba znowu się kłócą.
Paździoch: Hehehelena!
Helena: Mocniej Marian! Z życiem!
Ferdek: Ja myślę, że oni se kurde robią zupełnie co innego.
Halinka: Taak? A że niby co?
Ferdek: Jak to co, Halincia? Umca umca, pękła gumca!

(Ferdek zaczyna się śmiać. Halinka się przybliża do Ferdka)

Halinka: Ferdek, a to może i my byśmy coś pofiglowali?
Ferdek: Nie mogię, głowa mnie boli, a w ogóle to trzeba iść spać, żeby rano wstać, dobranoc.
Halinka: Impotent.

Scena 8

(Korytarz. Ferdek wychodzi z mieszkania i idzie do kibla. Z kibla wychodzi Paździoch zgięty w pół).

Ferdek: Ooo, kogo moje oczy widzą! Skończyłeś Pan już swoje nocne podboje?
Paździoch: Nawet mi pan nie mów. O 5 rano prawie zawału dostałem. 20 lat tego nie robiliśmy i mam wrażenie, że przez następne 20 nie zrobimy.
Ferdek: A to niby czemu?
Paździoch: Panie, ja takie zakwasy mam, że ledwo wypróżnienie poczyniłem. Ty wiesz pan, że Helena się wczoraj potrafiła bujać na żyrandolu jak małpa na huśtawce i dzisiaj jest jak nowo narodzona, a ja ledwo wczoraj obróciłem się parę razy i mnie wszystko boli.
Ferdek: No wiesz pan, jak to mówią, miłość wymaga poświęcenia.
Paździoch: W dupie mam takie poświęcenie. Miało być miło i przyjemnie, a tutaj niezależnie od tego, czy ona jest miła, czy nie to i tak mam jej dość.

(Z mieszkania Paździochów wychodzi Helena).

Helena: Ooo, kociaku, dobrze, że cie widzę.
Paździoch: Ty mówisz do mnie, czy koło mnie?
Helena: Oczywiście, że do ciebie, głuptasie. Chodź na obiad. Ugotowałam dla ciebie nową potrawę.
Paździoch: Niby jaką?
Helena: Bogracz, węgierski gulasz, bardzo dobry, według przepisu tej grubej lokowanej.
Paździoch: Już idę. Do widzenia, Panie Ferdku.
Ferdek: Do widzenia.

Scena 9

(Ferdek siedzi na fotelu i ogląda program w TV. Kamera pokazuje ekran telewizora. W telewizji leci program „Ale Majdan!”. Na ekranie widać kobietę i mężczyznę. Akcja dzieje się w Afryce).

Mężczyzna: Gocha, kurde, nie wygłupiaj się. Pokaż tym Murzynom ten dowód osobisty i będziemy mieli święty spokój.
Kobieta: Radosław, ty mnie nie mów, co robić mam, bo to mój dowód jest i moje dane wrażliwe.
Mężczyzna: Gówno ich obchodzi, ile masz lat! Pokazuj im ten dowód, ale już! Bo inaczej przegramy nasz challenge.
Kobieta: W dupie mam ten twój challenge!

(Ktoś puka do drzwi).

Ferdek: Otwarte!

(Do mieszkania wbiega zdyszany Boczek).

Boczek: Panie Ferdku, afera jest!
Ferdek: Co się dzieje?
Boczek: Paździoch leży pod kiblem i gorączkie chyba ma.
Ferdek: No to dzwoń pan po pogotowie.
Boczek: Już jadą, w mordę jeża. Chodź Pan, zobaczymy co się z nim dzieje.
Ferdek: No idę już, idę.

(Kamera pokazuje korytarz. Na korytarzu leży Paździoch pod kiblem, a nad nim szlocha Helena).

Helena: Marian, kochanie, wytrzymaj!
Paździoch: Co ty tam dodałaś, karwasz twarz?!
Helena: No paprykę, boczek, tak jak w przepisie było.

(Na korytarz wchodzi Ferdek i Boczek).

Ferdek: Panie Marianie, co się panu stało?
Paździoch: Obstrukcje bolesną mam!
Helena: Marian, kochanie, chciałam dobrze.
Paździoch: A wyszło jak zwykle!

(Na korytarz wchodzą sanitariusze i wynoszą Paździocha na noszach).

Helena: Jezus Maria! Marian, zapomniałeś termosiku z herbatką!

(Helena biegnie do mieszkania po termos. Wybiega z nim na klatkę schodową. Kamera pokazuje Ferdka i Boczka)

Boczek: Panie Ferdku, myślisz Pan że ona specjalnie go wzięła i otruła?
Ferdek: Panie, nie wiem, ale Paździoch chyba lepiej się trzymał jak jego żona była zołzą.
Boczek: Najlepiej to ja się trzymam, bo ja panie żony nie mam i se robię co chcę i z kim chcę. I tera na ten przykład ochotę na kiszkie mam i sobie pójdę i ją zjem.
Ferdek: Ariwederczi Roma.

Scena 10

(Sypialnia Kiepskich. Halina i Ferdek śpią. Zegar pokazuje 3:00 w nocy. Ktoś puka do drzwi. Ferdek się budzi).

Ferdek: Co jest, kurde, noc jest kurde, czego kurde.

(Za drzwiami stoi Paździoch).

Ferdek: Czego?
Paździoch: Panie, ratuj Pan. Ja tak dłużej nie mogę.
Ferdek: Panie, noc jest.
Paździoch: Mam wódkę i to litrową.
Ferdek: Zapraszam.

(Kamera pokazuje kuchnię. Paździoch i Ferdek siadają. Ferdek kładzie kieliszki na stół. Paździoch nalewa do nich wódkę i od razu wypija z kieliszka).

Ferdek: Zara, Panie, czekaj pan. Co pan to tak pijesz jak alkoholik jakiś, z kulturą Panie.

(Ferdek wypija kieliszek)

Paździoch: Ja już dłużej tego nie wytrzymam.
Ferdek: Niby czego?
Paździoch: Tej sympatycznej Heleny. To jest jakieś nienormalne Panie. Wcześniej, to ja wiedziałem czego się spodziewać, kiedy łeb uchylić, kiedy spieprzać na bazar, a teraz Panie, to ona mi mówi: „Marian, kocham cię”, „Marian kochajmy się”, „Marian, jaki ty piękny jesteś”, „Marianku to, Marianku tamto, Marianku sramto”, cholery można panie dostać!
Ferdek: Panie, o co się panu zasadniczo rozchodzi. Przecież chciałeś pan, żeby była miła.
Paździoch: Tak, ale nie w taki sztuczny sposób! Pana żona to się zachowuje normalnie i naturalnie, kiedy chce to opieprzy, a kiedy nie chce to jest miła i sympatyczna. A ta moja wiedźma, to albo jedno, albo drugie! Pomóż mi Pan, bo ja już siły nie mam. Wiesz Pan, co ona mi przed chwilą powiedziała?
Ferdek: No, niby co?
Paździoch: Powiedziała mi, że jestem podobny do Ibisza.
Ferdek (zaczyna się śmiać): Niby z której strony?
Paździoch: Nie wiem, ale czy to nie przerażające?
Ferdek: W takim przypadku musisz pan podjąć radykalne rozwiązania.
Paździoch: Niby jakie?
Ferdek: Słuchaj Pan uważnie.

Scena 11

(Kamera pokazuje Halinkę wychodzącą do pracy. Idzie przez korytarz lecz zatrzymuje się słysząc rozmowę Paździochów).

Helena: Marian, pączusiu, nie widziałeś gdzieś może moich nowych kosmetyków z Syfory?
Paździoch: To śmierdzące gówno? Wyrzuciłem do fajansa. Menel lepiej pachnie niż te chemikalia.

(Halina robi zaskoczoną minę i zaczyna nasłuchiwać)

Helena: Nie żartuj, głuptasku. Powiedz, gdzie są, bo muszę zaraz iść sklepu, a nie chcesz chyba, żebym Ci wstydu przyniosła, prawda, kochanie?
Paździoch: Powiedziałem już gdzie są, nie dotarło?
Helena: Ale Marian!
Paździoch: Co, zatkało kakao?
Helena: Ty… Ty… Ty stara melepeto! Migiem mi już biegaj na jednej nodze, zanim śmieciara przyjedzie, ale już! Bo jak zaraz mi ich tu nie przyniesiesz, to ci zasadzę takiego kopa w dupę, że polecisz na księżyc, albo i jeszcze dalej.

(Z mieszkania wybiega Paździoch. Za nim wychodzi Helena i rzuca w niego jego beretem).

Helena: I weź ten swój ohydny turban, bo nie jesteśmy w Turcji, do jasnej cholery!

(Helena wchodzi do swojego mieszkania).

Halinka: Panie Marianie, wszystko dobrze?
Paździoch: Pani Halinko, bardzo dobrze! Dawno tak dobrze nie było!

(Paździoch na jednej nodze wyskakuje na klatkę schodową. Halinka robi zdziwioną minę).

KONIEC
Wystąpili:

Ferdek – Andrzej Grabowski
Halina – Marzena Kipiel-Sztuka
Paździoch – Ryszard Kotys
Helena – Renata Pałys
Boczek – Dariusz Gnatowski
Mężczyzna – Radosław Majdan
Kobieta - Małgorzata Rozenek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1797
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: kacrudy » 2018-07-20, 11:38

Bardzo dobry scenariusz przepełniony świetnymi tekstami!
Już sam początek genialny, zwłaszcza dialog:
Helena: Nie udawaj, że nie wiesz, o czym mówię. Śniło mi się, że próbowałeś mnie zabić!
Paździoch: Jaki to musiał być piękny sen.
Helena: Uważaj sobie Marian, bo jak jeszcze raz mi się to przyśni, to przysięgam, że dodam Ci arszeniku do jedzenia i to nawet nie będziesz wiedział kiedy!
Paździoch: Twoje jedzenie i tak smakuje jak trucizna.
Paździochowa: Tak? No to w takim razie, oświadczam ci, że w tym domu nie dostaniesz już nawet kromki suchego chleba!
Paździoch: I bardzo dobrze, bo od twojego jedzenia to ja już odruch wymiotny mam.
Paździochowa: Tak? Ja go mam od patrzenia na twoją małpią twarz i jakoś muszę to znosić!
Na minus tylko Halina, już sobie wyobrażam, jak się tak wydziera, strasznie tego nie lubię. Na szczęście w scenie drugiej mamy już tę lepszą wersję Haliny, fajny tekst o kasjerce w sklepie. Na duży plus cała scena trzecia, mistrzostwo po prostu! :mrgreen: Dobry Boczek z tym jego filmem o rzeźniku, a potem Ferdek, jak mu dogryzał. :D Niezły pomysł z tym układem Ferdka. Następna scena również dobra, mimo że krótka, szczególnie rozbawił mnie ten dialog:
Helena: Spokojnie, Marianku. Może ty tabletkę chcesz?
Paździoch: Już pół opakowania zeżarłem.
Ferdek jak się migreną wykręcał, Halina go ładnie podsumowała. :) W następnej scenie rządzi kolejny genialny dialog:
Paździoch: Nawet mi pan nie mów. O 5 rano prawie zawału dostałem. 20 lat tego nie robiliśmy i mam wrażenie, że przez następne 20 nie zrobimy.
Ferdek: A to niby czemu?
Paździoch: Panie, ja takie zakwasy mam, że ledwo wypróżnienie poczyniłem. Ty wiesz pan, że Helena się wczoraj potrafiła bujać na żyrandolu jak małpa na huśtawce i dzisiaj jest jak nowo narodzona, a ja ledwo wczoraj obróciłem się parę razy i mnie wszystko boli.
Dobrze, że sparodiowałeś Majdanów, choć moim zdaniem trochę nie wykorzystałeś potencjału - można było trochę po nich pojechać. Zakończenie może lekko przewidywalne, ale i tak świetnie napisane! Na minus tytuł odcinka - już taki był w oryginalnych Kiepskich.
9,5/10, dyszki nie będzie, ale i tak jest to scenariusz godny Scenarzysty Dekady.

PS Było chyba też nawiązanie do "Wyjścia awaryjnego", czy mi się wydaje? ;)
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1285
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Bździuch » 2018-07-20, 12:08

Można by wręcz powiedzieć, że klasyczny odcinek :-P
Świetny scenariusz ! Klimat 5 sezonu, prosta fabuła, choć miałem wrażenie, że już nieco zmęczony temat, był już parę razy poruszany trzeba przyznać.
Ale i tak nie ma się do czego doczepić. Dużo śmiesznych tekstów i akcja skupiona wokół 5 bohaterów. 9/10 same dobre scenariusze dzisiaj czytam :-P

Analiza:

SCENA 1
+ Sen Heleny :-P
+ Ferdek: Halinka, nie dramatyzuj, bo nie masz powodu. Ja się Paździochowej wcale nie dziwię, że się drze na Paździocha, bo stare to jest, brzydkie, łyse i na dodatek mendowate.
+ Helena: Nie udawaj, że nie wiesz, o czym mówię. Śniło mi się, że próbowałeś mnie zabić!
Paździoch: Jaki to musiał być piękny sen.

- Halina trochę denerwowała

SCENA 2

+ Nazwisko Pizdryk :-P
+ Helena rano stwierdziła, że brakuje jej złotówki w portfelu. Tłumaczyłem jej, że pewnie kąsając jadem kasjerkę w sklepie, nie zauważyła, że źle wydano jej resztę, ale to niestety nie pomogło.


SCENA 3

+ Ferdek jak myślał, że jest rano, a była 14.
- Helena w serialu jest milsza dla Ferdka, dlatego tu wyszło to trochę sztucznie.
+ "Syfora" :-P


SCENA 4

+ Wątek filmu o rzeźniku :-P No i "momenty" Boczka :-)
+ Ferdek: Po moim trupie! Coś ty Halinka, oczadziała? Przecież ty pielęgniarką jesteś, ty pieniędzy tyle nie masz, a pół Wrocławia tu zapraszasz!


SCENA 5

+ Boczek: Pani Halinko, a ten kapuśniak, to na świńskim ryju będzie?
Ferdek: Tak, na pańskim.
Boczek: Panie, nie obrażaj pan! :lol:

+ Boczek: Panie, w końcu to Gran Debil jest.
Ferdek: Sam Pan jesteś debil. To się Gran Derbi nazywa.
:mrgreen:
- Kłótnia przy stole przeciętna, mogła by być zabawniejsza.
+ Pomysł Ferdka :-P


SCENA 6

+ Mili dla siebie Paździochowie :-P
+ Boczek z tą Gesslerową i schabowym
+ Rozmowa Ferdka z Haliną, po wyjściu gości.


SCENA 7

+ Taka zmiana u Paździochów :-P
+ Podniecona Halina


SCENA 8

+ Zakwasy Paździocha :lol:
+ Paździoch: Panie, ja takie zakwasy mam, że ledwo wypróżnienie poczyniłem. Ty wiesz pan, że Helena się wczoraj potrafiła bujać na żyrandolu jak małpa na huśtawce i dzisiaj jest jak nowo narodzona, a ja ledwo wczoraj obróciłem się parę razy i mnie wszystko boli.
+ I znowu Gesslerowa, tym razem jak "Gruba lokowana" :lol:


SCENA 9
n Program w tv ok, nie wiem o co chodzi z tymi Majdanami, bo kojarzę tylko reklamę tego "Majdan-coś tam", więc pewnie by mnie bardziej śmieszyło jakbym kojarzył. Dopóki nie spojrzałem w kto kogo gra, to nawet nie rozumiałem :-P
+ Helena jak szlochała nad Marianem :-P
+ Termosik :-)



SCENA 10

+ kulturka Ferdka ;-)
+ [...]Wcześniej, to ja wiedziałem czego się spodziewać, kiedy łeb uchylić, kiedy spieprzać na bazar[...]
+ Paździoch: Powiedziała mi, że jestem podobny do Ibisza.
Ferdek (zaczyna się śmiać): Niby z której strony?



SCENA 11

n Zakończenie, przewidywalne, ale odpowiednie :-)
''(...) i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, który nauczył swoich braci rozpalać''
-A.Rand


---
ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)
---

Obrazek
Awatar użytkownika
WKCM
USER MIESIĄCA
USER MIESIĄCA
Posty: 259
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: WKCM » 2018-07-20, 13:08

Kolejny raz mam przyjemność oceniać świetną pracę!

Scena 1:
+ kłótnia Paździochów
- reakcja Haliny

Scena 2:
+ podbite oko Paździocha
+ poważna rozmowa, ale dobrze napisana

Scena 3:
+ teksty Heleny o Syforze
+ reakcje Ferdka

Scena 4:
+ Boczek i "momenty"
+ reakcja Boczka na kapuśniak
+ stanowczy Ferdek

Scena 5:
+ kłótnia Paździochów podczas obiadu
+ pomysł Ferdka
+ Boczek i kapuśniak
- Halina

Scena 6:
+ Boczek i schabowy
+ końcowa rozmowa Ferdka i Haliny

Scena 7:
+ stosunek Paździochów
+ chętna Halina, niechętny Ferdek

Scena 8:
+ narzekanie i zmęczenie Paździocha
neutr reszta sceny

Scena 9:
neutr parodia Rozenek i Majdana
+ wejście Boczka
+ Marian na noszach
+ Boczek i "kiszkie se zjem"

Scena 10:
neutr cała scena

Scena 11:
+ ładnie rozpisane zakończenie

Tutaj również daję 9,5/10
Obrazek

SCENARIUSZ ASTRO-KIEPA DOSTĘPNY!
OTO MOJE DOTYCHCZASOWE SCENARIUSZE!
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7078
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Pabfer » 2018-07-20, 13:41

Tytuł pokrywa się z jednym z oficjalnych, a temat odcinka odgrzany, ale mimo to dobrze mi się to czytało. Ogólnie nie przeszkadzają mi odgrzania, ale akurat małżeńskie motywy mnie zaczynają wkurzać, ale akurat tutaj realizacja była trochę inna niż zwykle, więc doceniam. Świetne odwzorowanie klimatu. Najlepsza scena jak Ferdek celowo gadał o meczu zamiast o Paździochach, bo to jego zdaniem nie miałoby sensu. Zakończenie też dobre. Reszta to solidne rzemieślnictwo, eksploatujące utarte schematy.

9/10
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”