Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Przemek77
Halinka
Halinka
Posty: 109
Rejestracja: 2014-11-14, 11:47
Lokalizacja: Lublin / Głusk

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Przemek77 » 2015-04-27, 11:10

GENIALNE!!! Klimat pierwszych sezonów, przemyślana fabuła, bez zbędnych przedłużań i "zapychaczy".
@Brady, powinieneś pisać scenariusze do ATM.
- No wiesz pan na te erosy
- Jakie erosy?
- Normalne panie: gumiaki, prezerwatiwy. Tu se pan piniążka wrzucasz a tam se balon wylatywa, kondon!
Awatar użytkownika
Vito_Corleone
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2355
Rejestracja: 2011-08-10, 16:40

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Vito_Corleone » 2015-04-28, 17:21

Dobry scenariusz czuć stary klimat. Co prawda, był już scenariusz o disco polo PharellMan chyba pisał, ale zrobiłeś to dużo lepiej. Dobre napisane sceny oraz kwestie, a także lekka forma, dzięki czemu scenariusz czyta się świetnie. Nie ma się do czego przyczepić. 10/10

Sobisz miał by Wojewódzkim? :->
Obrazek
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2015-04-29, 17:22

Vito, a czemu by nie. Niech sobie chłopina zagra w Kiepskich :mrgreen: Dziękuje wszystkim za opinie. W majówkę pojawi się kolejny odcinek o tytule Obecność
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2015-05-03, 17:19

[center]Świat według Kiepskich
„Obecność”
[/center]
[center]Scena 1
(Jest noc. Ferdek i Halinka leżą w łóżku i śpią. Nagle z mieszkania Paździochów dobiegają krzyki)

Paździoch (zza ściany): Jezus Maria! Helena! Tam ktoś stoi!
Helena: Czego się drzesz jak jakiś stary beret rozmemłany?!
Paździoch: Tam ktoś stoi!
Helena: Masz zwidy dziadu! Daj mi spać bo jutro rano muszę jechać po gacie do Krakowa.
(Halinka się budzi)
Halinka: Ferdek, obudź się.
(Ferdek przewraca się na drugi bok)
Halinka: Ferdek, wstawaj!
Ferdek: Halinka, o co się Tobie rozchodzi? Noc jest, kurde.
Halinka: Od Paździochów słychać jakieś krzyki.
Ferdek: A to mi kurde zaskoczenie.
Paździoch (zza ściany): Helena! To coś się tam rusza!
Helena (zza ściany): To weź strzelbę dziadu i odstrzel to gówno.
Paździoch: (zza ściany): Helena, ty idź.
Helena: A czemu ja? Jak ja tam nic nie widzę. A poza tym Marian, ja jeszcze w przeciwieństwie do Ciebie pożyję kilka ładnych lat.
Paździoch: No, idź tam jędzo! Ty swoim jadem wszystko zabijesz!
Helena: Uważaj, żebym zaraz Ciebie nie zabiła.
(U Paździochów zapada cisza)
Ferdek: Kurde, zobacz Halincia, dziad się schlał i zwidy normalnie ma.
(U Paździochów słychać trzask)
Paździoch: Helena!! Mam zawał!

Scena 2
(Akcja dzieje się w salonie Kiepskich. Paździoch leży na kanapie z kompresem i beretem na głowie. Halinka przynosi mu syrop. Nad Paździochem stoi Helena i Ferdek)

Halinka: No, Panie Marianie, masz Pan tu kurwosol na nerwy. Łykaj Pan.
Paździoch: Ja…
Halinka: Co Pan?
Paździoch: Ja…
Helena: No wysłów się ty trzęsidupo!
Paździoch: Ja czuję…
Helena: No mów Marian!
Ferdek: Panie, trzecia w nocy jest. Mów Pan, bo ja muszę spać żeby rano wstać.
Halinka: No ty Ferdek, zwłaszcza.
Paździoch: Czuję obecność, karwasz twarz!
Ferdek: Jaką kurdę obecność, co?
Helena: Niech Pan nie słucha dziada. Widzisz Pan, że to już ostatnia prosta. Pójdę jutro z rana wypłacić pieniądze z konta na pogrzeb, nie ma na co czekać.
Halinka: Spokojnie, Pani Helenko. Mężowi na pewno przejdzie. Ale co się tam u Państwa tak właściwie stało?
Helena: A ja nie wiem. Dziadyga naoglądał się jakiś horrorów, a ja mu mówiłam: Nie oglądaj tych straszydeł Marian, bo zawału dostaniesz.
Ferdek: No i co?
Helena: No nie widzisz Pan, dostał zawału dziad zdziadziały. A ja jutro do Krakowa miałam po gacie eleganckie jechać i wszystko szlag przez niego trafił.
Halinka: Wie Pani, w zaistniałej sytuacji, myślę, że Pan Marian może u nas przez ten czas zostać. Mój mąż się nim zaopiekuje.
Ferdek: Po moim trupie!
Halinka: Ferdek! Nie przerywaj mi! Ty i tak siedzisz na dupie cały dzień przed telewizorem, to co Ci to szkodzi.
Ferdek: Ale Halinka, ja żem właśnie jutro chciał iść do pośredniaka.
Halinka: Ferdek, ty mnie nie uruchamiaj, bo jak ja się uruchomię , to się spotkamy u adwokata!
Helena: Nie wiem, jak Pani dziękować Pani Halinko, że Pani chce się zająć tymi żywymi zwłokami.
Halinka: Żaden problem, Pani Helenko.
Paździoch: Czuję obecność!!
Helena: Dziękuję Pani i jednocześnie współczuję, że będzie Pani musiała wytrzymać z moim mężem pod jednym dachem.
Halinka: Niech mi Pani wierzy, że nie takie rzeczy wytrzymuję na co dzień.

Scena 3
(Ferdek i Halinka leżą w łóżku)

Halinka: Ferdek, śpisz?
Ferdek: Śpię, bo co?
Halinka: Bo myślę o tym Paździochu cały czas.
Ferdek: Halincia, nie zawracaj se nim głowy, bo nie warto. Koszmara jeszcze będziesz miała od tego myślenia o nim.
Halinka: Ale dlaczego on cały czas mówi o jakiejś obecności?
Ferdek: Pewnie nachlała się menda spirytusa, pikawa nie wytrzymała to teraz leży i stęka po nocy.
Halinka: Ty Ferdek tak go nie krytykuj, bo jeżeli to by miało być od alkoholu to Ciebie już dawno wynieśliby stąd nogami do przodu.
Paździoch (w salonie): AAA! On tu jest! On tu jest!
Halinka: Co się tam dzieje do jasnej cholery?! Ferdek, jełopie, sprawdź!
Ferdek: Czemu ja?
Halinka: Jesteś chłopem, czy nie?
Ferdek: No dobre, sprawdzę.
Paździoch: On tu jest!
(Ferdek idzie do salonu)
Ferdek: Panie, nie drzyj się tak, jak zwierzę jakieś.
Paździoch: Panie Ferdku, tam ktoś jest!
Ferdek: Niby gdzie?
Paździoch: W kuchni, karwasz twarz! Demon! Demon!
Ferdek: Panie, nie pierdziel Pan!
Paździoch: To idź Pan sprawdź.
Ferdek: A żebyś Pan kurde wiedział, że sprawdzę.
(Ferdek idzie do kuchni, ktoś tam stoi)
Ferdek: O kurde, tak być nie będzie.
(Ferdek bierze tłuczek do mięsa i zapala światło)
Ferdek: Stój gnoju jeden, bo jestem uzbrojony!
(Przy lodówce stoi Boczek z wielkim workiem)
Boczek: Panie, nie szalej Pan!
Ferdek: Panie, co Pan tu robisz w środku nocy?!
Boczek: A tak se przyszedłem.
Ferdek: Panie, nie kłam Pan!
Boczek: Panie, ja nie kłamię. Przyszłem se bo normalnie tak se siedziałem w domu i myślałem, że Pan, Panie Ferdku to żeś taki sympatyczny sąsiad jest, że muszę iść Pana i normalnie odwiedzić towarzysko.
Ferdek: Panie, nie pierdziel Pan. Co Pan masz w tym worze?
Boczek: W jakim worze w mordę jeża? Ja tu wora żadnego nie widzę!
Ferdek: Nie rżnij Pan głupa Panie, bo widzę co Pan we ręce trzymiesz!
Boczek: A, to! A to Panie nie moje jest, ja to żem se na klatce schodowej znalazł jak se szłem do Pana.
Ferdek: Panie, dawaj Pan to!
(Ferdek wyrywa wór Boczkowi)
Ferdek: O ty złodzieju jeden przebrzydły!
Boczek: Panie, ja to tylko żem se znalazł!
Ferdek: Coś Pan znalazł? Ukradłeś bandyto jeden! Pójdziesz Pan do pierdla!
Boczek: Panie, nie szalej Pan, niby za co?
Ferdek: Jak to za co grubasie złodziejski, za kiełbasę i kaszankę co to ją w worze ukraść chciałeś!
Boczek: Ja? Ja se tu tylko stałem normalnie, rekreacyjnie.
Ferdek: Panie, wypierdzielaj Pan!
(Słychać krzyk Paździocha z salonu)
Paździoch: Czuję obecność!
(Ferdek idzie do salonu)
Ferdek: Panie Paździoch, nikogo tu już nie ma.
Paździoch: Jak nie ma, jak jest, karwasz twarz!
Ferdek: Panie, był tu Boczek przed chwilą, bandyta jeden przebrzydły, ale już żem gnoja wypierdzielił.
Paździoch: Ale, ale ja czuję…
Ferdek: Niby co?
Paździoch: Obecność!!
Ferdek: No Panie, to ja widzę tylko jedno rozwiązanie tej sytuacji.
Paździoch: Egzorcyzm?
Ferdek: Wódka Panie, bo wódka to jest najlepsze lekarstwo.

Scena 4
(Ferdek i Paździoch siedzą w kuchni)

Ferdek: No to rym cym cym, z dupy dym, kurde!
(Ferdek i Paździoch piją wódkę)
Paździoch: Panie Ferdku, on tu jest.
Ferdek: Niby kto?
Paździoch: Duch.
Ferdek: Panie, nie pierdziel Pan.
Paździoch: Mówię poważnie.
Ferdek: Niby czyj Panie?
Paździoch: Gertrudy Walenkloc.
Ferdek: Panie, jaka Gertruda, coś Pan?
Paździoch: To było jakiś miesiąc temu. Stałem sobie na bazarze, normalnie na stoisku, jak zwykle. Zimno Panie, leje, no ale Helena kazała mi stać, to musiałem stać i sprzedawać te zasrane gacie. Stoję tak w tym deszczu i stoję, aż nagle podchodzi do mnie pewna starsza Pani.
(Kamera pokazuje Paździocha w deszczu na bazarze. Mężczyzna ma beret na głowie)
Starsza kobieta: Ładny beret Pan masz, mocherowy?
Paździoch: Coś Pani, zdurniała? Wełniany, porządny, ocieplany, przeciwdeszczowy, luksusowy beret.
Starsza kobieta: Panie, nie przesadzaj Pan. Przecież to jakieś rozmemłane jest, o i dziurę ma na środku. Dam za niego 10 złotych.
Paździoch: Za 10 złotych to Pani może sobie w nim zdjęcie zrobić co najwyżej, odpłatnie.
Starsza kobieta: Panie, słuchaj Pan. Zimno mi jest, leje, łeb mi moknie, a w moim wieku choroba to jest jak wyrok. Piętnaście złotych mogę dać, ale ani grosza więcej.
Paździoch: Ten beret nie jest na sprzedaż!
Starsza kobieta: Panie, to daj Pan chociaż jakąś czapkę!
Paździoch: Nie dam, bo nie mam.
Starsza kobieta: Ale Panie, zimno mi jest, k#$@a mać!
Paździoch: Gówno mnie to obchodzi, żegnam.
(Kamera pokazuje ponownie kuchnię)
Ferdek: No dobre Panie, ale co to ma wspólnego z tym duchem Panie?
Paździoch: Następnego dnia rano, kiedy poszedłem na bazar, przy moim stoisku leżały zwłoki tej kobiety.
Ferdek: Jakie zwłoki?
Paździoch: Normalne, martwe. Od tamtego czasu cały czas ją widzę i co gorsza, widzę ją tu i teraz.
Ferdek: Niby gdzie?
Paździoch: Przy lodówce. Stoi jak dupa na torach i uśmiecha się złowieszczo.
Ferdek: Panie, Pan po prostu za dużo wódki pijesz.
Paździoch: A Pan to żeś niby abstynent?
Ferdek: Ja owszem, spożywam kurturalnie i towarzysko niewielkie ilości alkoholu, ale ja po tym zwidów nie mam i starych bab nie widzę.
Paździoch: Panie, ale ja przez tego ducha to sam niedługo wyzionę ducha.
Ferdek: No Panie, trzeba było tego bereta sprzedać. Nie oszukujmy się Panie Paździoch, nie masz Pan czego chronić na tej głowie bo tam nic nie ma.
Paździoch: Panie, ten beret to jest beret rodzinny. Mój pradziad go nosił, mój dziad go nosił, mój ojciec go nosił i ja go noszę po dzisiejszy dzień przeklęty!
Ferdek: Dobra Panie Paździoch, nie pierdziel Pan. Napijmy się wódki.

Scena 5

(Ferdek i Paździoch siedzą w fotelu)

Paździoch: Panie Ferdku, zaraz wiadomości będą w telewizji, włączaj Pan.
Ferdek: No dobre Panie, ale zara kanała zmienię, bo mecza mam.
(Ferdek próbuje włączyć telewizor, ale na ekranie telewizora zamiast „Wiadomości” pojawia się napis: Paździoch trup)
Paździoch: Co to ma być do jasnej cholery?!
(Telewizor zapala się)
Ferdek: k#$@a mać! Panie Paździoch, leć Pan po gaśnicę!
Paździoch: Panie, ja spieprzam, zanim mnie ta stara kobyła dopadnie!
(Paździoch wybiega na korytarz. Z kibla wychodzi Boczek)
Boczek: Ooo, dzień dobry Panie Paździoch, jak zdrówko?
Paździoch: Demon mnie goni i zaraz mnie zapierdoli!
Boczek: O Matko Chrystusowa, jaki demon?
Paździoch: Przeklęty!
(Paździoch zamyka się w kiblu)
Boczek: Strach się bać, w mordę jeża.




Scena 6

(Kamera pokazuje salon, Ferdek gasi telewizor obrusem ze stołu. Do salonu wbiega Boczek)

Boczek: Panie Ferdku, afera jest!
Ferdek: Panie, nie zawracaj mnie Pan dupy! Telewizor mi się przed chwilą zapalił.
Boczek: Ale Panie, ja żem przed chwilą widział Paździocha jak do kibla biegł i krzyczał, że jest opętany, w dupę węża.
Ferdek: Baba jakaś go nawiedza, bo jej menda nie chciała sprzedać bereta. Przez tego dziada telewizor mi się zjarał.
Boczek: Jak to nawiedza?
Ferdek: Normalnie.
Boczek: Paranormalnie?
Ferdek: Panie, po coś Pan tu w ogóle przyszedł?
Boczek: No bo jak ona go tak nawiedza, to ta klątwa na całą kamienicę może przejść albo i na całe Polskie.
Ferdek: Panie, no jak na całą Polskę jak to Paździoch tylko winny jest.
Boczek: No ale wiesz Pan, nigdy nie wiadomo jak takie klątwy się skończą. Przyjdzie jakaś plaga przeklęta i nas wszystkich żywcem zejżre.
Ferdek: Panie, nie dramatyzuj Pan, bo to nie jest tenelowela.
Boczek: No ale Panie, trzeba coś z tym zrobić, bo to niebezpieczne jest.
Ferdek: Niby co?
Boczek: Wezwijmy egzorcystę.
Ferdek: Panie, to są drogie rzeczy.
Boczek: No to co Pan proponujesz?
Ferdek: Problem nie tkwi we Paździochu, tylko w jego berecie.
Boczek: No i co?
Ferdek: Jajco. Słuchaj Pan uważnie, mam pomysła.

Scena 7

(Ferdek i Boczek stoją przed kiblem)

Ferdek: Panie Marianie, niech Pan wyjdzie z tego kibla.
Paździoch: Nie wyjdę.
Boczek: Ale dlaczego Panie?
Paździoch: Bo mnie ta stara jędza dopadnie i mi zrobi z dupy jesień średniowiecza.
Ferdek: Panie, nie bądź Pan jak jakaś galareta. Wyłaź Pan i to już, bo mnie się chce do kibla.
Paździoch: To zrób Pan do wiadra.
Ferdek: Panie, albo Pan wyjdziesz po dobroci, albo ja zaraz idę na collegium i się skończy eldorado.
(Paździoch wychodzi z kibla)
Paździoch: No wyszedłem i co?
Ferdek: Panie Paździoch, chodź Pan z nami.
Paździoch: Niby gdzie?
Boczek: Do piwnicy w mordę jeża.
Paździoch: Po co?
Ferdek: Panie, chcesz Pan przeżyć te nędzną końcówkę swojego życia w spokoju czy nie?
Paździoch: No chcę.
Ferdek: No to chodź Pan i nie pierdziel.



Scena 8

(Ferdek, Paździoch i Boczek stoją w piwnicy)

Paździoch: No przyszedłem, no i co?
Ferdek: Panie Boczek, zamknij Pan drzwi.
(Boczek zamyka drzwi)
Paździoch: Zaraz, zaraz. Co się tu dzieje?
Ferdek: Aby pozbyć się tego ducha, musisz nam Pan oddać bereta.
Paździoch: Nigdy w życiu. Wolę umrzeć śmiercią długą i bolesną niż oddać mój drogocenny symbol rodzinny.
(W piwnicy zaczyna mrugać światło. Nagle pojawia się duch kobiety)
Duch kobiety: Marian, ancymonie! Dawaj ten beret, albo Ci odstrzelę łeb razem z dupą!
Paździoch: Po moim trupie stara babo!
(W piwnicy zaczynają latać różne przedmioty)
Boczek: Jezusie Nazarejski! To prawdziwy demon przeklęty!
Ferdek: Panie Boczek, uspokój się Pan!
Boczek: Ja to we dupie mam. Dawaj mnie Pan tego bereta!
(Boczek rzuca się na Paździocha)
Paździoch: Puść mnie ty knurze opasły!
Boczek: Dawaj Pan to zmechacone gówno i to już, w dupę węża!
(Nagle zaczyna płonąć jedna z szafek)
Boczek: No żesz k#$@a mać! Tam są moje zapasy na zimę! Dawaj Pan ten beret i to zaraz!
Paździoch: Panie, nie szalej Pan!
Boczek: Ja tam miałem przetwory, moje ulubiene! Dawaj to Pan.
(Boczek zdejmuje z Paździocha beret i wrzuca do ognia)
Paździoch: Nie!!!
(Duch kobiety znika, w piwnicy przestają się dziać dziwne rzeczy)
Boczek: Panie Paździoch, ocaliłem Pana.
Paździoch: Pan jesteś normalny, regularny, niszczycielski debil. Mój beret. Mój berecik. Moje bereciątko. Helena! Mam zawał.

Scena 9

(Kamera pokazuje TV. W telewizji leci program „Paranormalne jest normalne”)

Prezenter: Dobry wieczór Państwu. Dzisiaj w naszym programie opowiemy o przeklętym berecie Mariana P. o pseudonimie „Cieć bazarowy”. Ta historia jest doprawdy przeklęta i wydarzyła się dopiero wczoraj. Marian P. odmówił jednej ze staruszek sprzedaży swojego rodzinnego, wielopokoleniowego beretu. Doprowadziło to do szeregu paranormalnych zjawisk przy ulicy Ćwiartki ¾ we Wrocławiu. Jest z nami Pan Arnold B. o pseudonimie „Rzeźnik”, który ocalił „Ciecia bazarowego” przed śmiercią. Panie „Rzeźniku”, jak Pan tego dokonałeś?
Boczek: Normalnie, wziąłem beret i wpierdzieliłem do ognia.
Prezenter: Tak po prostu?
Boczek: No a jak w mordę jeża. Geniusz tkwi w prostocie Panie. Po co się z jakimiś egzorcyzmami pierdzielić jak można bereta do ognia wpierdzielić?
Prezenter: No dobrze, ale z tego, co mi wiadomo, Pan Marian nie był zachwycony tym zdarzeniem.
Boczek: No niestety. Dobry to był chłopina. Raz w święta to mnie pięć złoty dał i dopiero po miesiącu pozwolił mnie oddać.
Prezenter: No dobrze, ale co się teraz z nim stało?
Boczek: No jak to co. Po spaleniu beretu dostał okrutnego zawału i leżał na Bonifratrów. Z tego, co żem się dowiedział to już wrócił na bazar.
Prezenter: Dziękujemy za ten krótki, ale treściwy wywiad, proszę Pana.
Boczek: Ja również dziękuję, w mordę jeża.

Scena 10

(Scena ma miejsce na bazarze. Paździoch sprzedaje tam gacie. Pada deszcz. Mężczyzna nie ma już na sobie beretu)

Paździoch: Gacie sprzedaję po 5 złotych, promocja. Porządne ruskie kalesony z dziurą w kroku, tylko 5 złotych!
(Na bazar przychodzi Helena)
Helena: Marian, przywiozłam Ci te nowe gacie, dziadu. Są w piwnicy, także możesz po nie łaskawie pójść.
Paździoch: Helena, nie masz może parasolki?
Helena: A na gówno Ci? I tak nic Ci nie zmoknie na tej łysej pale.
Paździoch: Helena, zimno mi!
Helena: Nie jęcz, jak jakaś baba w ciąży. Tylko stękasz i sapiesz jak zwierze jakieś dzikie na łożu śmierci. Paszoł won do piwnicy po te gacie i to już!

Scena 11

(Paździoch cały mokry jest w piwnicy)

Paździoch: Gdzie ta trupia czaszka te gacie wsadziła. Potwór, nie kobieta.
(Nagle drzwi od spiżarni lekko przypalone otwierają się)
Paździoch: Co jest, karwasz twarz?
(Paździoch otwiera szafkę i widzi tam swój nienaruszony beret. Gra złowroga muzyka. Słychać nagle głos kobiety)
Starsza kobieta: Wróciłam dziadu!
Paździoch: NIE!


KONIEC

Wystąpili:

Ferdek – Andrzej Grabowski
Halinka – Marzena Kipiel Sztuka
Paździochowa – Renata Pałys
Paździoch – Ryszard Kotys
Boczek – Dariusz Gnatowski
Duch – Dominika Kurdziel
Prezenter – Krzysztof Dracz[/center]
Awatar użytkownika
Ferdek K
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 3806
Rejestracja: 2011-12-10, 10:42
Lokalizacja: Kłobuck!

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Ferdek K » 2015-05-03, 17:32

Świetny scenariusz z klimatem, trzymający w napięciu do samego końca. Tylko zakończenie jakieś takie bez wyrazu, możliwe że inaczej się nie dało ale dla mnie było słabe.

Najlepsza scena to ta jak się telewizor zapalił i jak Boczek wrzucił beret w ogień, a potem udzielał wywiadu w telewizji - Majstersztyk! :-D

Może trochę za dużo przekleństw i niepasujący Boczek złodziej, ale jako całość wyszło bardzo dobrze.

9/10 :-)
Ostatnio zmieniony 2015-05-03, 17:36 przez Ferdek K, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Miguel
Waldek
Waldek
Posty: 323
Rejestracja: 2014-09-03, 13:05

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Miguel » 2015-05-04, 10:55

Bardzo dobry scenariusz. Podobała mi się zawłaszcza pierwsza połowa ze świrującym Paździochem i teksty Heleny do niego. Boczek też bardzo zabawny. Zakończenie może nieco rozczarowujące, ale sam nie jestem dobry w pisaniu komedii, więc nie będę krytykować. 8/10.
Obrazek
Awatar użytkownika
murao22
Boczek
Boczek
Posty: 283
Rejestracja: 2015-01-02, 20:37

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: murao22 » 2015-05-04, 16:06

Bardzo dobry scenariusz.
Plusy:
- Jęki z mieszkania Pażdziochów
- druga scena z Pażdziochem po zawale
- nakrycie Boczka :)
- wystraszony Pażdzioch w kiblu
- wrzucanie bereta do ognia :lol:
- rozmowa z Pażdziochem w TV
- genialna końcówka :)
Neutrale:
- picie wódki w kuchni
- scena 6 z pomysłem na wezwanie egzorcysty
- scena na bazarze

Ocena: Nie przepadam za odcinkami o tego typu tematyce, lecz Twój scenariusz mi się spodobał. Daję 8,5/10
Ostatnio zmieniony 2015-05-04, 16:11 przez murao22, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Awatar użytkownika
FifiMenda
Edzio Listonosz
Edzio Listonosz
Posty: 36
Rejestracja: 2014-12-30, 12:57

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: FifiMenda » 2015-05-05, 12:23

Średni scenariusz, ale z fajnym klimatem. Najlepsza była zdecydowanie akcja z Boczkiem, kiedy przyszedł w nocy do kuchni Kiepskich. Jego teksty w tej scenie były zabawne. Dobry jeszcze wywiad z Boczkiem i jego reakcja, kiedy zaczęła palić się szafka w piwnicy. Ogólnie jednak dużo nudów, a szczególnie w scenach 4-7. Zakończenie też przeciętne.

5/10

P.S. Dostrzegłem jeszcze nieocenzurowane przekleństwo w piątej scenie. :->
Ostatnio zmieniony 2015-05-05, 12:28 przez FifiMenda, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
karol piękny
Kiepski Znawca
Kiepski Znawca
Posty: 1354
Rejestracja: 2014-10-18, 11:27

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: karol piękny » 2015-05-05, 19:15

Bardzo fajny scenariusz :mrgreen:

Plusy:
+ Paździoch czujący obecność :-D
+ wizyta Paździochów u Kiepskich
+ rozmowa w sypialni, nakrycie Boczka
+ scena w kuchni
+ spalenie telewizora, ucieczka Paździocha przed demonem
+ Marian chowający się w kiblu
+ akcja w piwnicy
+ wywiad z Boczkiem
+ scena na bazarze
+ zakończenie

Ocena: 10/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Kiepski Widz
Administrator|Red. Naczelny
Administrator|Red. Naczelny
Posty: 4732
Rejestracja: 2013-01-02, 21:05

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Kiepski Widz » 2015-05-06, 11:25

Bardzo dobry, jak zawsze zresztą, scenariusz. Na plus fabuła i teksty, szczególnie Boczka w piwnicy i Ferdka, że akurat jutro idzie do pośredniaka. :lol: Na minus pierwsza scena czyli kłótnia w stylu nowych odcinków. Fajne nazwisko Gertruda Walenkloc, ale zakończenie jakby urwane.

8/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2015-05-06, 14:54

[center]Dziękuję bardzo za wszystkie opinie! Ci, którzy jeszcze nie skomentowali tego odcinka będą to mogli zrobić później. Tymczasem prezentuję mój kolejny scenariusz :mrgreen:

Świat według Kiepskich
„Decydujący głos”


Scena 1
(Ferdek siedzi przed telewizorem, ktoś puka do drzwi)

Ferdek: Otwarte!
(Do salonu Kiepskich wchodzi Prezes Kozłowski z walizką)
Prezes Kozłowski: Witam, witam i o zdrowie pytam!
Ferdek: Pan Prezes! No witam Pana bardzo serdecznie w tych mych skromnych kurde progach.
Prezes Kozłowski: Panie, nie przesadzaj Pan. W porównaniu do mieszkania mojej teściowej to mieszkanie to jest Panie Ferdku można powiedzieć pałac.
Ferdek: No to Panie, to ja współczuje.
Prezes Kozłowski: A coś Pan, nie ma czego. Stara mietła dzięki temu szybciej w kalendarz kopnie. A że ja jej przynoszę codziennie chińszczyznę od tego wietnamczyka, co to niedawno se knajpę otworzył, to cały majątek będzie na mnie, kurka wódka.
Ferdek: No dobre Panie Prezesie, ale co to za majątek, jak ona w barłogu mieszka?
Prezes Kozłowski: W barłogu to ona mieszka, bo ona normalnie skąpa wiedźma jest. Wiesz Pan ile ona ma kasiory we tapczanie?
Ferdek: No ile?
Prezes Kozłowski: A tyle proszę Pana, że od leżenia na tym tapczanie to skrzywienia i garba dostała.
(Prezes i Ferdek zaczynają się śmiać)
Prezes Kozłowski: No dobrze, Panie Ferdku. My tu pierdoły pociskamy, a ja tu przychodzę w konkretnej można powiedzieć sprawie.
Ferdek: No dobre Panie Prezesie, ale wiesz Pan, takie rzeczy to wymagają odpowiedniego rozruchania umysła, Panie.
Prezes Kozłowski: Wiem, wiem, Panie Ferdku. Spokojnie, kto jak to, ale ja jestem zawsze przygotowany!
(Prezes wyciąga z walizki wódkę)
Ferdek: Panie Prezesie, ja żem zawsze mówił, żeś Pan jest porządnym człowiekiem.
Prezes Kozłowski: I vice versa!

Scena 2

(Ferdek i Prezes piją wódkę w kuchni)
Prezes: No, Panie Ferdku, sprawa wygląda następująco.
Ferdek: Panie Prezesie, przepraszam że przerwię, ale proponuję jeszcze po jednym.
Prezes: No i taka inicjatywa obywatelska to mnie się Panie podoba. No to walniem po kierdziołku!
(Prezes i Ferdek piją po kieliszku wódki)
Prezes Kozłowski: Panie, bo chodzi o to, że w okolicy nowy budynek powstać ma.
Ferdek: O kurde, a jaki?
Prezes Kozłowski: No i to już właśnie zależy od Pana.
Ferdek: Ode mnie? O kurde!
Prezes Kozłowski: To znaczy no wiesz Pan, od Pana i od reszty mieszkańców tej kamienicy i tego osiedla.
Ferdek: Panie, no dobre. Ale ja żem nie wiedział, że my możemy mieć wpływa na coś takiego.
Prezes Kozłowski: Formalnie, to nie możecie. Ale wiesz Pan jak to jest. Ja znam tego całego czereśniaka, co to właścicielem tego budynku będzie. I ten Zwischenbauernhof sam do mnie przyszedł Panie i mówi tak: Andrzej! Ty mnie powiedz, co ja tam wybudować mam, bo ja nie chce być potem z gołą dupą bez piniendzy sam! No to ja mu mówię, że w tym miejscu, aby spełnić oczekiwania przyszłej klienteli to trzeba albo wybudować bar, albo kawiarnie.
Ferdek: Zaraz kurde, jakie kawiarnie?
Prezes Kozłowski: Eleganckie!
Ferdek: Nie no, Panie Prezesie. Ta pierwsza opcja ze barem to owszem Panie, bo prawda potrzebne jest takie miejsce, żeby ludność mieszkalna kurturalnie alkohol mogła spożywać, ale kawiarnia Panie to jest dobra dla pederastów!
Prezes Kozłowski: Tak w tajemnicy powiem Panu, że sam w życiu bym czegoś takiego nie wymyślił. Ale widzisz Pan, inicjatywa taka i pomysł wśród lokalnych emerytów się pojawił.
Ferdek: A to kurde emeryty zasrane! Przecie one se zaraz umrą, w trumnach ich wywiozą i będą miały kawiarnie we grobie na cmentarzu!
Prezes Kozłowski: Spokojnie Panie Ferdku, decyzja jeszcze nie zapadła. Za trzy dni ma się odbyć głosowanie.
Ferdek: Do dobre Panie, ale to przecież wiadome jest, że kawiarnia to nie przejdzie Panie.
Prezes Kozłowski: Może i masz Pan rację. Ale i tak muszę panie te wybory przeprowadzić, bo mi gnoje jedne zarzucą, że łapówki biere i mnie do pierdla wsadzą.
Ferdek: No to Panie Prezesie, napijmy się, pod te wybory!
(Ferdek i Prezes Kozłowski piją po kieliszku)

Scena 3
(Ferdek siedzi w fotelu przed telewizorem. Słychać zatrzaskiwanie drzwi)
Halinka (z przedpokoju): Ferdek, jełopie! Wróciłam!
(Ferdek zrywa się z fotela. Do salonu wchodzi Halinka)
Ferdek: Dzień dobry Halinciu, moja ty żoneczko kochana.
Halinka: Ferdek, ty znowu piłeś?
Ferdek: No Halincia, jak żem pił jak żem kurde nic nie pił. Ewentualnie prawda do śniadania kurturalnie browarka, może dwa, bo mnie w gardzieli zaschło.
Halinka: Zaraz, zaraz. Czy ty chcesz mi powiedzieć, że ty już nawet śniadanie alkoholem przepijasz?
Ferdek: Halincia, piwo to nie jest alkohol. A w ogóle to siadaj Halinko wygodnie we fotelu, bo musimy omówić jedną ważną kwestię.
Halinka: Ferdek, jeżeli chodzi o pieniądze, to jak wiesz, nie dam bo nie mam, a nawet jakbym miała to bym Ci na to twoje piwsko nie dała.
Ferdek: Halincia, nie o piniendze się rozchodzi.
Halinka: A niby o co?
Ferdek: Był dzisiaj u mnie rano Prezes Kozłowski.
Halinka: To wyjaśnia, dlaczego czuć od Ciebie wódkę, Ferdek.
Ferdek: Halincia, nie uruchamiaj się. Inicjatywa jest, nowy budynek na naszym osiedlu ma powstać.
Halinka: Ooo, a jaki?
Ferdek: No tu kurde jeszcze wlaśnie tego nie wiadomo, bo głosowanie ma być mieszkańców.
Halinka: Pomiędzy czym?
Ferdek: Pomiędzy kurturalną pijalnią piwo i trunków alkoholowych przy prawda kurturalnej muzyczce i jakąś tam dziurą dechami zabitą ze ciastkami.
Halinka: Ferdek, ja wiem do czego ty zmierzasz i nie zamierzam na to przystać.
Ferdek: Niby na co?
Halinka: Nie będę głosowała za jakąś meliną, gdzie chłopy pijane z wąsiskami takimi jak twoje będą mordę drzeć!
Ferdek: Halincia, ale jakie pijaki, jakie drzeć? Kurturalne spożycie alkoholu w towarzystwie prawda przyjaciół i znajomych to nie jest kurde nic złego!
Halinka: Już to widzę, jakbyś tam się przeprowadził do tego baru ze swoim zapierdzianym fotelem i telewizorem.
Ferdek: Halincia, ty się kurde nie uruchamiaj!
Halinka: Ja już się uruchomiłam i oświadczam Ci, że z całkowitą premedytacją pójdę i zagłosują na te całą ciastkarnię czy co to tam ma być!
Ferdek: Tak? To idź i sobie zagłosuj, tylko uważaj bo jak będziesz tyle tych ciastków żarła to ci już kompletnie żadne gacie na te dupe tłustą nie wejdą!
Halinka: Paszoł won!

Scena 4
(Ferdek pali papierosa pod kiblem)
Ferdek: Znalazła się kurde Grycanowa, co tylko ciastka by żarła i żarła.
(Z kibla wychodzi Paździoch)
Paździoch: Dzień dobry Panie sąsiedzie, co Pan masz tak gębę w pałąg od wiadra wykrzywioną?
Ferdek: Panie, nie drażnij mnie Pan nawet. Problemy rodzinne Panie mam, bo żona to w ogóle Panie nie rozumie potrzeb tutejszej społeczności.
Paździoch: Mówisz Pan o tym głosowaniu?
Ferdek: No jak nie jak tak. Ona se chce tu kawiarnie i już, a potem tylko będzie stękać, że jej się gacie na dupie rozpękli.
Paździoch: Panie, przejmujesz się Pan. Ja mojej żonie powiedziałem jasno: Helena! Głosujemy na bar i szluz!
Ferdek: Co Pan powiesz? Chciałbym to zobaczyć.
(Na korytarz wychodzi Helena)
Helena: Marian, ty melepeto! Do domu, ale już! Nie po to w garach stałam, żeby wszystko było zimne jak z jakiegoś prosektorium!
Paździoch: Nie drzyj się tak, bo ja tu o głosowaniu ważnym z Panem Ferdkiem rozmawiam!
Helena: No i co? Pan, Panie Ferdku to pewnie za barem jesteś?
Ferdek: Bo co?
Helena: Nic nic. My z Marianem od razu stwierdziliśmy, że musimy koniecznie zagłosować na kawiarnię, prawda Marian?
Paździoch: Oczywiście, Helena.
Ferdek: Zara, przecież Pan przed chwilą mówiłeś, że żonie rozkazałeś Pan na bar głosować!
Helena: Marian, jak to rozkazałeś?!
Paździoch: Przymknij się Pan!
Ferdek: Mówiłeś mendo łysa, że za barem będziesz głosował razem ze żoną!
Helena: Marian! Do domu, ale już!
Paździoch: Helena, to nie tak jak myślisz!
Helena: Do domu, kapucynie!
(Paździoch przestraszony wbiega do mieszkania, Helena zamyka drzwi. )
Ferdek: Doigrała się menda fałszywa.


(Słychać kłótnię Paździochów przez ścianę)

Paździoch: Helena! On kłamie!
Helena: Bardziej już uwierzę Kiepskiemu niż Tobie! On nie ma takiej kociej mordy! Zaraz wybiję Ci z tego pustego łba ten zasrany bar.
Paździoch: Helena, odłóż ten młot, do jasnej cholery!
Helena: Zaraz Ci rozpierdziele żywcem tego twojego łysego arbuza!
Paździoch: Helena!! Mam zawał!
Helena: Tylko zawału potrafisz dostać! Gardzę Tobą!
Ferdek (śmieje się): I gitara!

Scena 5
(Ferdek siedzi w kuchni i je zupę. Do kuchni wchodzi Mariolka)’

Ferdek: O, Mariolka, dobrze, że Cię widzę.
Mariolka: A o co zasadniczo chodzi?
Ferdek: O nic, tak tatuś chciał sobie twój porozmawiać z Tobą.
Mariolka: A to sorry ojciec, ale ja nie mam czasu na takie pierdoły.
Ferdek: Siadaj, glucie!
Mariolka: Dziżas ojciec, zluzuj kitę.
Ferdek: Ja Ci zaraz zluzuje. W ogóle to słuchaj co do Ciebie mówie, bo to ważna sprawa jest polityczna!
Mariolka: Zamieniam się w słuch.
Ferdek: Głosowanie ma być wśród mieszkańców czy za barem są czy za kawiarnią.
Mariolka: No, coś tam z Łysym o tym rozkminialiśmy.
Ferdek: No bo właśnie, Mariolciu, rozchodzi się o to, żebyś ty za tym barem zagłosowała.
Mariolka: No, ale ojciec, decyzja już została podjęta. Ja i Łysy doszliśmy do konstruktywnych prawda wniosków i stwierdziliśmy, że no way, żeby pijaki do baru chodziły.
Ferdek: Jakie kurde way? Tu jest Polska i proszę mnie tu w ojczystym kraju po polsku mówić, a nie po murzyńsku! A w ogóle to ty się miałaś z tym łysym blokersem już nie spotykać!
Mariolka: Będę się spotykała z kim będę chciała! A teraz sorry Gregory ale lecę na beforek.
Ferdek: Jaki kurde beforel. co?
Mariolka: No normalny, przed afterkiem.
(Mariolka wychodzi)
Ferdek: Nie rozumie.


Scena 6

(Ferdek siedzi przed telewizorem i pije piwo. Do salonu wchodzi Waldek)

Waldek: Tatu, nie widziałeś gdzieś moich hantelków?
Ferdek: Nie, ale dobrze cycu, że Cię widzę.
Waldek: Tatu, ja też się cieszę, że cie kurna widzę, ale na siłkę zaraz muszę we podskokach zapierdzielać.
Ferdek: No dobre Walduś, ale siadnij no se na chwilę z ojcem.
(Waldek siada w fotelu)
Ferdek: Walduś, slyszaleś o tym głosowaniu, co to ma być pomiędzy barem a kawiarnią?
Waldek: No jak nie tatu, jak tak.
Ferdek: No i na co ty synku chcesz głosować?
Waldek: No jak to kurna na co, wiadomo przecież, że na bar.
Ferdek: Moja krew!
Waldek: Koledzy moi, co to se w bramie z nimi stoje, to też tam będą za barem głosowali.
Ferdek: No cycu, to mi się kurde podoba!

Scena 7

(Scena ma miejsce w piwnicy. Wszyscy lokatorzy siedzą na krzesłach. Brakuje tylko Boczka. Na środek wychodzi prezes Kozłowski)

Prezes Kozłowski: Witam Państwa. Zebraliśmy się tu dzisiaj, aby poznać wyniki demokratycznego głosowania. W tej oto kopercie zaklejonej klejem super glue są jego wyniki.
(Prezes szarpie się z kopertą i nie może jej otworzyć)
Prezes Kozłowski: k#$@a mać! Noża mnie proszę dać!
(Paździoch daje Prezesowi Kozłowskiemu nóż. Kozłowski otwiera list)
Kozłowski: Proszę Państwa, niniejszym ogłaszam, że mamy remis!
Halina: Jak to remis?
Ferdek: No właśnie kurde, albo jedno, albo drugie!
Paździoch: Kto nie głosował, przyznać się?!
(Do piwnicy po schodach schodzi Boczek)
Boczek: O, w mordę jeża, a co to za przedstawienie tutaj jest?
Prezes Kozłowski: Głosowanie polityczne.
Paździoch: A pan żeś głosował?
Boczek: Ja? Na co?
Paździoch: No nie, grubas nie głosował!
Boczek: Jak żem miał głosować, jak żem na wsi pod Elblągiem był. Świniaka musiałem utłuc na mięcho Panie, na ruszta nabić i upiec, bo takie mięso to moje ulubiene jest!
Ferdek: Panie Boczek, głosuj Pan!
Boczek: Ale niby za czym?
Paździoch: Chcesz Pan bar piękny, luksusowy na osiedlu?
Helena: A może kawiarnię ze słodkościami różnymi przepysznymi?
Ferdek: Gadaj Pan!
Boczek: Zaraz, ludzie. Ja sam nie wiem, co ja chcę. Bo wódka to moja ulubiena jest i słodycze to też moje ulubiene są.
Paździoch: Przestań pan pieprzyć, tylko się Pan określ!
Prezes Kozłowski: Zaraz, zaraz, panowie i panie. Nie wywierajmy presji na bekonie, to znaczy boczku. Panie Arnoldzie, ma Pan dwa dni na podjęcie decyzji. Pański głos będzie decydujący.

Scena 8

(Jest trzecia w nocy. Ktoś puka do drzwi)
Ferdek: Zara, kurde, co jest kurde, noc jest kurde, idę kurde.
(Ferdek otwiera drzwi. Za nimi stoi Paździoch)
Paździoch: Dobry wieczór, Panie Ferdku.
Ferdek: Czego?
(Paździoch wyciąga flaszkę)
Ferdek: Zapraszam bardzo serdecznie do kuchni.
(Bohaterowie idą do kuchni, Ferdek wyjmuje kieliszki, otwiera flaszkę, pije z Paździochem po kieliszku)
Ferdek: Mów Pan, o co się Panu rozchodzi.
Paździoch: O grubasa.
Ferdek: W sensie, że o Boczka?
Paździoch: No a kogo. Za dwa dni ma podjąć decyzję, czy jest za kawiarnią, czy za barem. Helena już odkąd wróciła do domu piecze mu jakieś babeczki słodkie zasrane.
Ferdek: No Panie, to to oszustwo jawne jest.
Paździoch: Dlatego nie możemy dać sobie w kaszę dmuchać. Musimy namówić grubasa, żeby zagłosował na bar.
Ferdek: No dobre Panie, ale jak?
Paździoch: Słuchaj Pan uważnie…

Scena 9

(Ferdek i Paździoch stoją pod kiblem z różowym papierem toaletowym)

Paździoch: Już dziewiąta, grubas zaraz powinien tu być.
Ferdek: Pewnie nażarł się kapuchy i ma obstrukcje.
(Na korytarz wchodzi Boczek)
Boczek: O dzień dobry, sąsiedzi. Co wy tak tu stoicie jak te widły w gnoju?
Ferdek: A tak se stoimy Panie Boczku.
Boczek: Korzysta ktoś? Bo ja to na dłuższe posiedzenie w mordę jeża.
Paździoch: Proszę bardzo.
(Paździoch pokazuje Boczkowi papier)
Boczek: O, w dupę węża. Różowy, trójwarstwowy, mięciutki i pachnący, mój ulubieny!
Paździoch: Rwij Pan, ile pan chcesz.
(Boczek ciągnie cały papier, nic z niego nie zostaje)
Ferdek: Panie, aż tyle?
Boczek: Będzie na później, w mordę jeża.
(Boczek wchodzi do kibla)
Paździoch (szeptem): 2 złote mnie ten papier kosztował, grubas pazerny.
Ferdek: Poczekaj Pan, czas na dalszą część planu. Idę po żarcie. Pilnuj Pan grubasa, żeby nie zwiał.
(Ferdek wchodzi do swojego mieszkania. W tym samym czasie z mieszkania Paździochów wychodzi Helena)
Helena: Marian! Co ty tak tu stoisz jak dupa na stypie? Ruszaj się na bazar i to migiem!
(Z kibla wychodzi Boczek)
Helena: O, dzień dobry Panie Boczek, niech Pan poczeka, mam coś dla Pana.
(Helena wraca do mieszkania. W tym momencie ze swojego mieszkania wychodzi Ferdek z miską pełną kiełbasy i innych mięs)
Paździoch: Panie, streszczaj się Pan, bo wróg nadchodzi!
(Z mieszkania wychodzi Paździochowa z faworkami. Zaczyna się ścigać z Ferdkiem)
Ferdek: Panie Boczek, masz Pan tu swojskie wędliny, świeżutkie, pachnące, podwędzane.
Boczek: Podwędzane to moje ulubiene!
Helena: Panie Boczek, co Pan będziesz jakieś byle gówno jadł? Masz Pan tu faworki domowej roboty, pyszniutkie, palce lizać.
Paździoch: Nie jedz Pan tego, to zatrute.
Helena: Zamknij się Marian!
Boczek: Co ja mam zrobić w mordę jeża? Faworki to moje ulubiene są i mięsa to też moje ulubiene!
(Boczek zaczyna się patrzeć na faworki i na mięso naprzemiennie)
Ferdek: Wystarczy, że zagłosujesz Pan na bar, to dostaniesz pan tyle mięsa ile pan tu widzisz.
Helena: Głosuj Pan na kawiarnie, to jutro zrobie Napoleonkę.
Boczek: Napoleonka to moja ulubiena jest!
Ferdek: A jak Pan na bar zagłosujesz to ja jutro zrobię Panu smalca tłuściutkiego, takiego wiesz Pan, wiejskiego.
Boczek: Smalec to mój ulubieny jest!
(Boczek zaczyna się kręcić aż w końcu upada)
Helena: To wszystko przez Was, namąciliście grubasowi we łbie! A ty Marian, nawet się nie waż wracać do domu!
Ferdek: Panie, może lepiej zadzwonić na Bonifratrów zanim grubas wykituje?
Paździoch: Nie teraz, musimy poczekać aż wykrztusi z siebie decydujący głos.

Scena 10

(Ferdek i Paździoch siedzą przy wódce w barze)

Ferdek: Powiem Panu, że ten Boczek to jednak jeszcze ostatnie szare komórki ma.
Paździoch: Panie, nie przesadzaj Pan. Nawet karaluch ma więcej rozumu niż taki Boczek.
Ferdek: Napijmy się.
(Kamera pokazuje Halinkę i Helenkę siedzącą w kawiarni)
Halina: Bardzo przyjemna ta kawiarenka, nie uważa Pani?
Helena: Czy ja wiem, wie Pani, te hałasy zza ściany mi trochę przeszkadzają.
Halina: Ma Pani rację. Pójdę poprosić kelnera żeby przyciszył muzykę.
Helena: Ale wie Pani co, ten Boczek to jest jednak debil.
Halina: No wie Pani, ta jego decyzja była dość kontrowersyjna.
Helena: No cóż, zawsze mogłobyć gorzej.
(Kamera pokazuje, że bar i kawiarnia to jedno miejsce oddzielone ścianą. Kawiarnia jest jasna i biała i gra tam kulturalna muzyka, zaś w barze jest ciemno, a ludzie piją piwo)

KONIEC

Wystąpili
Ferdek – Andrzej Grabowski
Halina – Marzena Kipiel Sztuka
Paździoch – Ryszard Kotys
Paździochowa – Renata Pałys
Boczek – Dariusz Gnatowski
Waldek – Bartosz Żukowski
Mariola – Basia Mularczyk
Prezes Kozłowski – Andrzej Gałła
[/center]
Awatar użytkownika
Matrixun
Redakcja
Redakcja
Posty: 1863
Rejestracja: 2012-08-03, 09:14

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Matrixun » 2015-05-06, 15:13

Sympatyczny scenariusz z dobrą fabuła. Najbardziej rozwaliły mnie teksty:
Brady pisze:Halinka: Nie będę głosowała za jakąś meliną, gdzie chłopy pijane z wąsiskami takimi jak twoje będą mordę drzeć!
i
Brady pisze:Ferdek: Tak? To idź i sobie zagłosuj, tylko uważaj bo jak będziesz tyle tych ciastków żarła to ci już kompletnie żadne gacie na te dupe tłustą nie wejdą!
Dobry był Boczek i to w jaki sposób mówili o nim sąsiedzi w piwnicy. Trochę podobna była scena z propozycjami dla Boczka do tej z "Galarety społecznej", ale to nie jest właściwie żaden minus. Zakończenie fajne. Generalnie dobrze się czyt tę pracę. Solidne 8/10. :-)
Ostatnio zmieniony 2015-05-06, 15:14 przez Matrixun, łącznie zmieniany 2 razy.
"Kucaj na buty, garbik, fajeczka, no i leciało. He he he"
Awatar użytkownika
Kiepski Widz
Administrator|Red. Naczelny
Administrator|Red. Naczelny
Posty: 4732
Rejestracja: 2013-01-02, 21:05

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Kiepski Widz » 2015-05-06, 15:13

Kolejny świetny scenariusz z fajnym pomysłem.
Genialna scena 4 jak Marian się kłócił z żoną, próba przekupstwa Boczka mięsem i faworkami też dobra :lol:
Zakończenie może być, chociaż skoro Boczek zagłosował na bar, to powinien być tylko bar, a skoro jest jedno i drugie to to głosowanie wcale nie miało sensu.

9/10
Obrazek
Ręka

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Ręka » 2015-05-06, 20:09

Tytuł zerżnięty z miodowych lat.
Awatar użytkownika
Miguel
Waldek
Waldek
Posty: 323
Rejestracja: 2014-09-03, 13:05

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Miguel » 2015-05-11, 14:12

Zabawny scenariusz. Właściwie wszystkie sceny dobre. Najbardziej podobał mi się początek, kłótnia Paździochów i kuszenie Boczka. Masz dobrą głowę do tekstów i potrafisz utrzymać luźny klimat.

9/10
Obrazek
Awatar użytkownika
karol piękny
Kiepski Znawca
Kiepski Znawca
Posty: 1354
Rejestracja: 2014-10-18, 11:27

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: karol piękny » 2015-05-15, 16:34

Bardzo dobry scenariusz :mrgreen:

Plusy:
+ wizyta prezesa
+ scena w kuchni
+ rozmowa małżonków
+ rozmowa Ferdka z Marianem na korytarzu, kłótnia Paździochów
+ zebranie w piwnicy
+ przekupywanie Boczka

Ocena: 9,5/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2015-07-27, 11:49

Drodzy czytelnicy!

W tym tygodniu na forum będzie miała miejsce premiera kolejnego mojego scenariusza o tytule Bez Tajemnic. Zapraszam już niebawem! ;-)
Fredzio i Edzio

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Fredzio i Edzio » 2015-07-27, 15:27

Twoje scenariusze są moimi ulubionymi, z zaciekawieniem czekam. Mam nadzieję, że będę mógł wystawić dziesiątkę :-)
Fredzio i Edzio

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Fredzio i Edzio » 2015-08-02, 15:31

Przeczytałem kiedyś wszystkie twoje odcinki i chciałbym wystawić Ci za nie oceny:

Tak być nie bedzie - 9/10
Żarłok - 8/10
Zemsta - 8/10
Teatr to jest to - 8/10
Kryzys - 9/10
Paździoch czanel - 10/10
Strajk - 9/10
Akcja - cyfryzacja! - 6/10
Urlop u sąsiada - 10/10
Niespodziewany gość - 7/10
Bukfejs - 9/10
Katakumby - 10/10
Kiepscy zakładnicy - 7/10
Kierowca Boczek... Arnold Boczek - 10/10
Człon - 10/10
Nowy ordynator - 9/10
Kiepskie wakacje - 10/10
Restauracja - 8/10
Kiepski Kapłan - 9/10
Pejperwiu - 5/10
Kobra - 8/10
Disco Polo - 9/10
Obecność - 8/10
Decydujący głos - 9/10

Twoje scenariusze śmiało uznać mogę są najlepsze na tym forum. Szkoda jedynie, że piszesz je dosyć rzadko, ale nie szkodzi.
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2015-08-12, 15:55

Dziękuję za ocenę wszystkich moich odcinków. Łącznie było ich 26, a więc starczyłoby na dwa sezony "Świata według Kiepskich". Dziękuję wszystkim bardzo za opinie dotyczące moich scenariuszy. Ostatnio zapowiadałem nowy scenariusz, jednak ze względu na różne okoliczności oraz brak weny, prace zostały wstrzymane. Nie wiem kiedy oraz czy w ogóle pojawi się jeszcze jakikolwiek scenariusz mojego autorstwa. Jeśli ktoś jeszcze chce to może podsumować moje scenariusze - byłbym wdzięczny. Dziękuje za to, że je czytaliście :->
Awatar użytkownika
Inseminator
Boczek
Boczek
Posty: 223
Rejestracja: 2011-09-08, 23:57

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Inseminator » 2015-08-27, 20:47

„Disco Polo”
Dobre opowiadanie. Poszczególne sceny fajne ale ogólna fabuła średnia, dość schematyczna. Do przewidzenia było że gdy Boczek śpiewał w pierwszej scenie to w dalszej części będzie chciał rozwinąć swą działalność. Wystąpić ze swoją twórczością przed sąsiadami lub/i w jakimś konkursie muzycznym. Tak samo do przewidzenia negatywna reakcja Ferdka i Paździocha na śpiewanie Boczka - dogadywanie mu i obgadywanie go. A gdy w scenie nr.4 przeczytałem że Boczek wybiera się do programu muzycznego postawiłem na to że się tam skompromituje i będzie to akcentem kończącym opowiadanie. Wyłapując te fragmenty miałem uczucie że Brady budując fabułę, ogólny jej zarys, wykorzystał najbardziej narzucające się rozwiązania. Oczywiście mogło być inaczej, np. Boczek ogranicza się tylko do śpiewania dla siebie jak w scenie 1, Boczek wygrywa konkurs muzyczny co potwierdza słowa Paździocha i Ferdka o niskim poziomie muzyki rozrywkowej ze sceny 2. Ale to też byłoby średnio pomysłowe. Na szczęście Brady uniknął innych narzucających się przewidywalnych rozwiązań, czyli: Sąsiedzi którzy też zaczynają śpiewać i rywalizować w ten sposób z Boczkiem oraz między sobą, Ferdek z Paździochem próbujący na różne sposoby sprawić aby Boczek przestał śpiewać.
O ile powyższe słowa to nie twarde, konkretne minusy, raczej moje odczucia, to plusy opowiadania są wyraźne i bezsprzeczne. Jak pisałem ogólna fabuła/akcja opowiadania mnie nie zachwyciła, ale sceny same w sobie były dobre. Znakomicie obsadzone poszczególnymi postaciami i ubarwione humorem na wysokim poziomie. Konkretne plusy to:
- piosenka Boczka w scenie 1 Prymitywna i głupia ale w zamierzony sposób.
- Trafne choć mało odkrywcze przemyślenia nt. poziomu muzyki rozrywkowej w scenie 2.
- moment pod koniec sceny 5 gdy Boczek powiedział że ma managera, a okazał się nim...Marian Paździoch,
- ubiór Boczka na koncercie: ,,w czarnych okularach, przykrótkiej koszulce, w sandałach i skarpetkach",
- piosenka Boczka ze sceny 7. Choć Brady pisząc proste opowiadanie mógł wymyślić byle co na odpierdziel i nikt czytający nie miałby o to większych pretensji, to jednak zdecydował się stworzyć coś lepszego. Wielki szacun za to. Jak by było dobrze gdyby każdy kto zamieszcza na forum swoje prace tak się przykładał.
Dużo dobrych tekstów:
- Ferdek: No Panie, niestety słyszę. Mnie to normalnie przeszkodziło w czytaniu literatury ambitnej.
- Paździoch: Żeby to jeszcze miało ręce i nogi, a to nawet dupy nie ma!
- Paździoch: ...dlaczego namawiasz ludzi wyjąc przy tym okrutnie do współżycia erotycznego!
- Mariolka: O, strzałka ojciec, widzę że w fotelu się lansujesz.
- Ferdek: Pewnie jakiegoś następnego dżokeja.
Mariolka: Gregor to nie był dżokej, tylko dj.

- Boczek: Panie, to o czym ja se mam śpiewać jak nie o miłości pięknej romantycznej?
- Ferdek: Panie, bo takiego obrazu nędzy i rozpaczy to na pewno dawno nie widzieli. Przecież Pan nie masz ani talenta, ani głosu, że o wyglądzie nie wspomnę.
- Boczek: Jeszcze się Pan zdziwisz, jak ja se Polskie całe podbije!
- Ferdek: ...Zwierzęta leśne lepiej do księżyca wyją niż ten tutaj osobnik.
- Helena: ...wolałabym stać na kasie niż trzepać kasie na tym grubasie.
- Paździoch: ...zapewniam Cie, że Pan Boczek przygotował własny repertuar.
Mariolka: Mam nadzieję, że nie o mięsie.
Helena: Albo nie o Masłowskiej z masarnii.

- Głos: ...Przed państwem artysta wielkiego formatu.
Mariolka: I to dosłownie.

- Paździoch: Helena, nie tak szybko bo zawału dostanę!
Helena: I o to chodzi, Marian!

- Helena: Tańcz, drewniaku!
- Kuba ...ty to po tym farbowaniu mózg razem z włosami u fryzjera zostawiłeś.
- Tatiana: No cóż Panie Bekon.
Boczek: Boczek jestem.
Tatiana: Nieważne, mięso to mięso.

- Tatiana: ...kiedyś byłam w górach i widziałam beczące barany. I wiesz Pan co, one lepiej beczały od Pana.
- Agnieszka: mam wrażenie, że te świnie, co je Pan ubijasz, lepiej kwiczą od Pana.
Konkretnym minusem było zrobienie tajemnicy z powodów dla których Paździoch został managerem Boczka. W scenie nr.6 Paździoch mówi:
Panie, to nie jest do końca tak jak Pan myślisz; Panie Ferdku, nie tutaj i nie teraz; Wszystko Panu wyjaśnię. Ściany mają uszy…
Czytając to napaliłem się na ciekawe, zaskakujące wyjaśnienie dlaczego Paździoch został manegerem Boczka. Np. że w ten sposób chce podkopać/zniszczyć jego karierę. Niestety w scenie nr.8 wyjaśnienia Paździocha mnie zawiodły, były zbyt proste i oczywiste. Nie wiedziałem oczywiście że pomysł był Paździochowej ale to nic nie zmienia. Zresztą dodanie jej do tego interesu nie potrzebne i na siłę. Wystarczył by sam Paździoch który nie lubi Boczka, jego śpiewania ale dla pieniędzy zdecydował się z nim współpracować.
Podsumowując opowiadanie znakomite pod każdym względem (za co mógłbym dać 10/10) oprócz ogólnej fabuły która pasuje do opowiadań średnich, za które daję 5-6/10. Jakoś nie jestem w stanie uznać tej fabuły za ponadprzeciętną. Może dlatego że przed oceną tego opowiadania czytałem prace PharellMana na ten sam temat pt. ,,Ferdek - gwiazda Disco Polo", albo kojarzyła mi się niejasno z odcinkami tv. ,,Zakazane piosenki", ,,Krawczyk" i ogólnie scenami taneczno-śpiewanymi. Do tego przed przeczytaniem opowiadania widziałem jego wysokie, nawet maksymalne oceny, co pewnie sprawiło że spodziewałem się fabularnych cudów na patyku. Ale jakie by nie były moje wrażenia, opowiadanie zasługuje na wysoką ocenę 8,5/10.
Ostatnio zmieniony 2015-08-27, 20:48 przez Inseminator, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2015-08-31, 11:56

Drodzy czytelnicy! Po powrocie z wakacji wracam do pisania scenariuszy! Nowy, trzeci już sezon scenariuszy Brady'ego startuje już 2 września 2015 roku! Odcinki będą się pojawiały dwa razy w miesiący. W nowym sezonie mieszkańcy kamienicy przy ulicy Ćwiartki 3/4 będą musieli się zmierzyć między innymi z brakiem prądu. W mieszkaniu Boczka zamieszka z kolei piękna, młoda dziewczyna o egzotycznym imieniu Samanta.

Oto tytuły pierwszych sześciu odcinków:

027 Samanta - Premiera 02 września 2015
028 Depressant - Premiera 16 września 2015
029 Referendum - Premiera 30 września 2015
030 Bez prądu - Premiera 14 października 2015
031 Kiepski Full - Premiera 28 października 2015
032 Przemiana - Premiera 11 listopada 2015


Zapowiedź odcinka 027:

Do mieszkania Arnolda Boczka pewniego dnia wprowadza się piękna młoda dziewczyna – Samanta. Mieszkańcy kamienicy zastanawiają się jak to możliwe, że ich sąsiad jest w związku z tak piękną dziewczyną. Postanawiają rozwikłać tę tajemnicę.

Zachęcam do komentowania!
Fredzio i Edzio

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Fredzio i Edzio » 2015-08-31, 12:41

Dobry ruch z twojej strony, że nie kończysz pisać. Mam nadzieję, że coś ciekawego z tego wyjdzie. Najbardziej obiecujące tytuły to Samanta i Kiepski Full :-)
A co z scenariuszem ''Bez tajemnic''?
Ostatnio zmieniony 2015-08-31, 12:43 przez Fredzio i Edzio, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2015-08-31, 12:55

Scenariusz ten zostanie dodany tylko z nieco zmienionym tytułem ;-) Premiera pierwszego scenariusza, który już jest w trakcie tworzenia, odbędzie się 02 września.
Awatar użytkownika
Brady
SCENARZYSTA DEKADY
SCENARZYSTA DEKADY
Posty: 623
Rejestracja: 2012-04-05, 08:02

Re: Scenariusze do "Kiepskich" by Brady

Post autor: Brady » 2015-09-02, 06:50

Czas na premierę mojego najnowszego scenariusza! ;-)

[center]Świat według Kiepskich[/center]

[center]„Samanta”[/center]

[center]Scena 1

(Ferdek idzie kibla z nową rolką papieru toaletowego, z kibla wychodzi Paździoch z miną męczennika)

Paździoch: Panie Ferdku, nie wchodź Pan tam!
Ferdek: Niby dlaczego, co?
Paździoch: Panie, Helena od wczoraj kapuchą mi mordę zatyka, a wiesz Pan co po kapuście się z człowiekiem dzieje. Obstrukcja bolesna, proszę Pana, w skutkach nieprzewidywalna.
Ferdek: Panie, nie pierdziel Pan, bo mnie się chce.
Paździoch: Tylko mi Pan potem nie mów, że nie ostrzegałem.
(Paździoch wchodzi do swojego mieszkania, a Ferdek do kibla)
Ferdek: Co ten dziad żre, kurde.
(Na korytarz wchodzi piękna, młoda kobieta o imieniu Samanta i puka do drzwi od toalety)
Ferdek: Zajęte!
(Po chwili kobieta znowu puka do drzwi)
Ferdek: Panie Boczek, wypierdzielaj Pan do siebie na górę, bo Pan tu nie mieszkasz!
Samanta: Ja nie jestem Boczek, proszę Pana.
(Ferdek wychodzi z kibla i wytrzeszcza wzrok na widok młodej kobiety)
Ferdek: O kurde! Przepraszam Panią, bardzo, ale ja żem myślał, że to nie Pani jest, proszę Pani, tylko ten Boczek z góry, a nie Pani, proszę Pani.
Samanta: Nic się nie stało, Panie…
Ferdek: Ferdynand Kiepski żem jest.
Samanta: Samanta, miło mi Pana poznać.
Ferdek: Oj, mnie również proszę Pani.
Samanta: Przepraszam Pana bardzo, Panie Ferdusiu, ale pozwoli Pan że skorzystam z toalety.
Ferdek: Może Pani zechce papieru do podciru?
Samanta: Dziękuję, skorzystam.
(Ferdek naszykował kilka listków, która chciał wręczyć Samancie, jednak ona zamiast tego bierze resztkę rolki i wchodzi do toalety)
Ferdek: Anioł, nie kobieta, kurde.

Scena 2

(Ferdek siedzi w fotelu przed telewizorem. Nagle ktoś puka do drzwi)

Ferdek: Otwarte!
(Do mieszkania Ferdka wchodzi Boczek)
Boczek: Dzień dobry Panie Ferdku.
Ferdek: Czego?
Boczek: Bo ja Panie Ferdku takie sprawe jedne ważne do Pana mam.
Ferdek: Panie, mów Pan, nie pierdziel, bo ja programa we telewizji oglądam.
Boczek: Bo widzisz Pan, od pewnego czasu, że tak powiem rodzina mnie się powiększyła.
Ferdek: Niby jak?
Boczek: Panie, nie interesuj się Pan.
Ferdek: Panie, albo Pan mówisz, albo Pan wypierdzielaj stąd i to w podskokach Panie.
Boczek: No dobre, bo widzisz Pan, od tygodnia w związku jestem.
Ferdek: Niby z kim?
Boczek: No jak to z kim, w dupę węża, z kobietą.
Ferdek: No Panie Boczek, zaskoczyłeś mnie Pan. Zawsze miałem Pana za pederastę.
Boczek: Panie, nie obrażaj Pan w mordę jeża!
Ferdek: Dobra Panie, pochwal się Pan co to za kaszalota żeś Pan se sprowadził.
Boczek: Samanta nie jest żadnym kaszalotem!
Ferdek: Samanta? Jaka kurde Samanta?
Boczek: Jak to jaka? Ta co żeś ją Pan pod kiblem widział. Opowiadała mi jak żeś Pan ordynarnie przeganiał ją spod kibla, bo żeś Pan myślał, że to ja.
Ferdek: Panie, nie rozśmieszaj mnie Pan! Jak takie coś jak Pan, może być z taką piękną dziewczyną jak ona?
Boczek: Jak to jak, w mordę jeża? Normalnie!
Ferdek: Panie, głucha jest?
Boczek: Nie, bo co?
Ferdek: Ślepa jest?
Boczek: Panie, nie jest, o co Panu chodzi w dupę węża?
Ferdek: No to jak nie jest ani głucha proszę Pana ani ślepa, to nie może to być pańska dziewczyna. Spójrz Pan na siebie.
Boczek: No spojrzalem i co?
Ferdek: No i powiedz mnie Pan, czy nie wydaje się to Panu dziwne, że taka dziewczyna miałaby za przeproszeniem być z Panem?
Boczek: Panie, przestań mnie Pan kąsać jak wąż trujący, bo Pan zazdrościsz mi, że ja w związku szczęśliwym jestem.
Ferdek: Co mnie Pan tu amputujesz?!
Boczek: Jak to co Panie, krążą Panie plotki po osiedlu, że Pan to normalnie z Panią Halinką w ogóle już winogrona nie obierasz!
Ferdek: Jakiego winogrona, co?!
Boczek: No Panie, bo ludzie mówią we osiedlu, że Pan to żeś już zapomniał, co i jak.
Ferdek: Panie, pałka się przegla.
Boczek: Pańska na pewno, w mordę jeża.
(Boczek zaczyna się śmiać)
Ferdek: Wypierdzielaj Pan stąd, grubasie jeden pornograficzny!
Boczek: A żebyś se Pan wiedział. Pójdę sobie i to prosto do mojej Samanty!
(Boczek wychodzi)
Ferdek: Amant się znalazł, zasrany.

Scena 3

(Ferdek i Halina leżą w łóżku)

Ferdek: Halinka, śpisz?
Halina: No śpię, bo co?
Ferdek: Bo ja nie mogię.
Halinka: No to idź do kuchni, tam w szafce leży Senosram na sen.
Ferdek: Halincia, a powiedz ty no mnie, czy miałabyś może, oczywiście czysto hitopetycznie ochotę na małe bara – bara.
Halinka: Ferdek, czy ty się dobrze czujesz?
Ferdek: Halincia, powiedz no mnie, bo ja kurde chcę wiedzieć.
Halinka: No wiesz co Ferdek, w sumie dlaczego by nie. Tylko powiedz mi, skąd nagle po 20 latach przerwy przyszło Ci to do głowy?
Ferdek: Jak to po 20 latach, co?
Halinka: No normalnie. Z tego co pamiętam ostatnie otwarcie twojego warsztatu miało miejsce 20 lat temu, kiedy kupiłeś Mariolce rolki.
Ferdek: Najwidoczniej byłem później zajęty.
Halinka: Niby czym?
Ferdek: No jak to kurde czym, szukaniem pracy.
Halinka: Ferdek, ty mnie nie uruchamiaj! Bo zaraz pójdziesz spać na kanapę!
Ferdek: Tak? To bardzo proszę, bardzo chętnie pójdę, bo tutaj we tym łóżku to już się tak Pani w biedrach roztyła, że ja się tu proszę Pani zmieścić nie mogę!
Halinka: Paszoł Won!
(Ferdek wychodzi z sypialni)
Halinka: Patrzcie Państwo, chudzielec się znalazł, atleta zasrany!

Scena 4

(Jest noc. Nagle słychać pukanie do drzwi)

Ferdek: Idę kurde, noc jest kurde, co jest kurde.
(Za drzwiami stoi Paździoch)
Paździoch: Dobry wieczór Panie Ferdku.
Ferdek: Wieczór, panie jaki wieczór?! Trzecia w nocy jest!
Paździoch: Musimy poważnie porozmawiać.
Ferdek: Niby o czym?
Paździoch: O Boczku, można?
(Paździoch wyjmuje flaszkę spod szlafroka)
Ferdek: Jak to mówią, gość w dom, Bóg w dom, zapraszam do kuchni.


Scena 5

Ferdek: No to jak to mówią Panie Paździoch, o by nam się!
(Ferdek i Paździoch wypijają po kieliszku)
Ferdek: No dobre Panie, to tera mów Pan o co się Panu rozchodzi.
Paździoch: Jak to o co, Panie, o Boczka! Słyszałeś Pan o tej jego nowej dziewczynie, Samancie?
Ferdek: Panie, daj Pan spokój, przecie grubas na pewno wszystko zmyślił. Która baba Panie chciałaby mieszkać z takim grubasem, że o innych rzeczach nie wspomnę, bo mnie na samą myśl mdli.
Paździoch: Do dnia dzisiejszego też mi się wydawało, że grubasa ponosi fantazja, ale potem zobaczyłem to na własne oczy.
Ferdek: Niby co?
Paździoch: Słuchaj Pan uważnie. Po kolejnej porcji kapuchy, którą otrzymałem od mojej żony Heleny na śniadanie, pogoniło mnie jak stąd do Glasgow. Wychodzę Panie na korytarz w kierunku kibla, a tam Panie Samanta wisi na tym grubasie jak jakaś żmija oplątująca swoją ofiarę i całuje się z nim tak namiętnie, że grubas się o mało nie zapowietrzył!
Ferdek: Panie, pan coś piłeś?
Paździoch: Ależ skąd! Też nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Zawołałem Helenę, która również to widziała i wiesz Pan co ona zrobiła?
Ferdek: Niby co?
Paździoch: Narzygała mi do beretu, proszę Pana, jak tylko to zobaczyła.
Ferdek: No wiesz Pan, Panie Paździoch, w sumie to ja się jej nie dziwię Panie. Ja na samą myśl odrucha wymiotnego mam. Napijmy się.
(Ferdek i Paździoch wypijają po kieliszku)
Paździoch: Powiedz mi Pan, Panie Ferdku, jak to jest w ogóle możliwe, że takie coś jak Boczek znalazło taką ładną dziewczynę?
Ferdek: Panie, jak dla mnie Panie, to jakaś grubsza afera jest.
Paździoch: I to dosłownie. Powiem Panu więcej,kto wie czy to nie jest jakaś afera kryminalna, proszę Pana.
Ferdek: Panie, aż tak?
Paździoch: Grubas jest zdolny do wszystkiego proszę Pana. Już nie raz go widziałem jak łamał prawo. Raz proszę Pana beszczelnie wypróżnił się będąc pod wpływem alkoholu w parku, a jak przyuważył go policjant, to grubas zganił wszystko na niewinne zwierzęta.
Ferdek: A to świnia przebrzydła. W zaistniałej sytuacji Panie Paździoch, proponuję iść do Stasia po drugą flaszkie, a potem wszcząć śledztwo w sprawie grubasa.

Scena 6

(W salonie Kiepskich odbywa się zebranie w składzie: Ferdek, Halina, Paździoch, Paździochowa, Mariolka i Waldek)

Ferdek: Proszę państwa, zebraliśmy się tutaj, bo zdarzyła się rzecz niezwykła.
Mariolka: Że niby ojciec pracę znalazłeś?
Ferdek: Milcz, gilu jeden ty! Proszę państwa, jak zauważyliście zapewne, osobnik Arnold Boczek ostatnimi czasy spotyka się z kobietą o imieniu Samanta. Czy ktoś jeszcze oprócz mnie i Państwa Paździochów uważa, że to dziwne, że taka galareta społeczna jak Boczek znalazł taką dziewczynę?
Waldek: Tatu, to ja se tak uwazam nomalnie, że to jest takie trochu dziwne, ale ja muszę przyznać, że to chyba jest prawda nomalnie, bo ja żem widział ostatnio jak żem we bramie z Gonzem stał, że Boczek i ta Samanta se tam normalnie stali i się za dupe chwytali.
Mariolka: A ja to ojciec widziałam, kiedy z dyskoteki wracałam jak oni normalnie na śmietnisku współżyli ze sobą erotycznie!
Ferdek: Nie no, kurde! To jest skandal, żeby ten erosoman w miejscach publicznych chodował seks!
Halinka: Chyba uprawiał, jełopie. A w ogóle to ja nie rozumiem proszę państwa o co ta cała afera jest. Przecież to normalne że mężczyzna, zwłaszcza w takim wieku jak Boczek, jest w związku.
Paździoch: Pani Halino, może i tak. Tylko że Pani nie widziała, jak ta Samanta wygląda. Przy niej to nawet Loda Katoda wygląda jak nieprzymierzając ty, Helena!
Helena: Marian! Ty sobie uważaj, bo następnym razem jak Ci dopieprze pieprzu do kapuchy to pieprzniesz na zawał, dziadu kalwaryjski.
Paździoch: Milcz, kostucho!
Ferdek: Cisza! My z Panem Marianem postanowiliśmy wszcząć śledztwo w tej sprawie.
Halina: Ferdek, czy ty trochę nie przesadzasz? Każdy chyba ma prawo do związku!
Ferdek: Pierdzielenie o Szopenie.
Paździoch: Proszę państwa, jak sami Państwo widzicie związek Boczka z panną Samantą powoduje liczne konflikty, dlatego właśnie chcemy rozwikłać tajemnicę tego związku, bo uważamy z Panem Ferdkiem, że to jest sprawa grubszej wagi.
Helena: Jak dla mnie to możecie wszczynać to śledztwo. Przynajmniej Marian będzie zajęty i nie będę musiała oglądać tej jego kociej mordy!

Scena 7

(Ferdek i Paździoch stoją pod kiblem. Ferdek wygląda na klatkę schodową)

Ferdek: Idą, kurde. Chowaj się Pan!
(Paździoch i Ferdek chowają się w kiblu. Na korytarz wchodzi Boczek i Samanta)
Samanta: Och, Arnoldziku, mój ty bekoniku, jak poszedłeś do rzeźni, to tęskniłam za Tobą. Z tęsknoty aż ugotowałam Ci bigos na świńskim ryju.
Boczek: W mordę jeża, to mój ulubiony bigos jest!
Samanta: Wszystko dla Ciebie kochanienki!
Boczek: Poczekaj tu chwilę, bo potrzebę mam.
(Boczek szarpie się z drzwiami od kibla)
Boczek: Kto tam jest w mordę jeża?
(Z kibla niewydobywa się żaden dźwięk)
Boczek: A to gnoje jedne, kibla ze zazdrości mnie zamkli.
Samanta: Spokojnie, misiaczku. Jakoś temu zaradzimy.
Boczek: Ale mnie rwie!
Samanta: To chodź na górę, Arnoldzik, w czym problem?
Boczek: Ja tam nie pójdę, bo tam straszy! Ja już nie mogię!
(Boczek zaczyna się pocić i przewracać oczami)
Samanta: Czekaj, zaraz Ci przyniosę wiadro!
Boczek: No żesz k#$@a mać!
Samanta: Co się stało?
Boczek: Już nie potrzebuję.
Samanta: Znowu popuściłeś? Dobrze że kupiłam więcej tych pieluch dla dorosłych, chodź na górę, zaraz temu zaradzimy.
Boczek: Kochana jesteś.
(Boczek i Samanta wychodzą z korytarza. Ferdek wychodzi z kibla)
Ferdek: Słyszałeś to Panie Paździoch?
(Paździoch się nie odzywa)
Ferdek: Panie Paździoch?
Paździoch (z kibla): Helena! Mam zawał!

Scena 8

(Ferdek i Paździoch siedzą w kuchni i piją wódkę)
Ferdek: No to Panie Paździoch, pańskie zdrowie.
Paździoch: Przez tego gnoja wydawało mi się, że znów zawału dostałem. Panie, powiedz mi Pan, że ja śnię. Przecież grubas zrobił pod siebie, a ona jeszcze mu jeszcze pampersów nakupiła.
Ferdek: No cóż Panie Paździoch, najwidoczniej są na tym świecie kobiety, o których się nawet fizjologom nie śniło.
(Ferdek i Paździoch wypijają po kieliszku wódki)
Paździoch: Ten świat to jest jednak niesprawiedliwy. Patrz Pan na grubasa. Głupi, gruby i w kółko tylko mięso i mięso, o niczym innym z nim Pan nie porozmawiasz. A tu nagle pojawia się koło niego taka Samanta i otacza go opieką, nie tylko jako dziewczyna, ale nawet jako coś w rodzaju matki. A ja Panie, targam te toboły w pocie czoła z bazaru, czy deszcz, czy mróz, czy tornado i nawet mi Helena szklanki wody nie poda, tylko się wydrze, że za mało tych toreb zasranych dźwigam.
Ferdek: No cóż Panie Paździoch, takie to życie jest niesprawiedliwe. Ja na ten przykład Panie też mam normalnie przesrane. No bo patrz Pan. Szukam tej pracy i szukam, chodzę se kurturalnie w każdy poniedziałek do pośredniaka i nadal Panie roboty nie mam. A wiesz Pan dlaczego?
Paździoch: Dlaczego?
Ferdek: Bo w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem. To dopiero jest proszę Pana niesprawiedliwość.
(Nagle słychać krzyk Boczka z korytarza)
Boczek: Ratunku! Okradli mnie w dupę węża!
Ferdek: O kurde to Boczek!
Paździoch: Chodź Pan na korytarz, zobaczymy czego się ten grubas tak drze jak za przeproszeniem jego pampers na dupie.

Scena 9
(Boczek leży przerażony pod kiblem)
Paździoch: Panie Boczek, co Pan tak tu leżysz jak dupa na plaży?!
Boczek: Panie, okradli mnie!
Ferdek: Kto okradł, co?
Boczek: Samanta, w dupę węża!
(Ferdek zaczyna się śmiać)
Boczek: Panie, nie śmiej się Pan, bo to nic śmiesznego nie jest!
Paździoch: Zaraz, jak to się właściwie stało?
Boczek: Normalnie, poszliśmy do mnie na górę, włożyła mnie spodnie takie jedne specjalistyczne…
Ferdek: Panie, nie łżyj Pan. Wszyscy wiedzą, że to były pampersy.
Boczek: Skąd Pan wiesz?
Ferdek: Nie interesuj się Pan.
Paździoch: No i co było dalej?
Boczek: Zmieniła mnie te spodnie, potem napiliśmy się wina Panie, a potem to już w mordę jeża nie pamiętam. Jak żem się obudził, to wszystko mnie wyniesła. Telewizora mnie wyniesła, piniendze mnie wszystkie zabrała i nawet mój ulubieny bigos na świńskim ryju, co to mi go ugotowała, ukradła żmija jedna zakłamana.
Paździoch: Jest jednak sprawiedliwość na tym świecie. Chodź Pan, Panie Ferdku, musimy to oblać.
Boczek: Zaraz, Panowie! Co ja teraz robić mam?
Ferdek: Rób Pan co chcesz, tylko nie zrób Pan pod siebie.
(Ferdek i Paździoch zaczynają się śmiać)

Scena 10

(Ferdek i Halinka leżą w sypialni)

Ferdek: Halincia, śpisz?
Halinka: No śpię, bo co?
Ferdek: Bo ja Ci powiem Halinka, że ten Boczek to normalny regularny debil jest.
Halinka: No co ty nie powiesz.
Ferdek: Ja żem mu mówił Halincia, że to wszystko podejrzane jest, a on mnie od impatenta wyzwał.
Halinka: No i miał rację.
Ferdek: Co ty mnie tu Halincia sugierujesz?
Halinka: No Ferdek, spójrzmy prawdzie w oczy, tam u Ciebie to wszystko już dawno opadło, zresztą, o czym ja mówię, skoro nawet ledwo powstało.
Ferdek: Halinka, w tym momencie ja nie chcem, ale muszem Ci coś udowodnić.
Halinka: Niby co?
Ferdek: Że się mylisz nazywając mnie impatentem.
Halinka: Niby jak?
Ferdek: Jak to jak? Bara – bara i gitara!
(Drzwi od sypialni Kiepskich się zamykają, a za drzwiami słychać następujące dźwięki)
Halinka: Oooo! Ferdziu!!
Ferdek: Cicho Halina!
Halinka: Ooo ! Ferdek! Ja nie wiedziałam, że tak można!
Ferdek: Ty jeszcze wielu rzeczy kurde nie wiesz.
Halinka: Ooo! Zaraz, to już koniec?
Ferdek: O co się Tobie rozchodzi?
Halinka: Nawet minuty to nie trwało, k#$@a jego mać.
Ferdek: Nie liczy się ilość ale kurde jakość, Halinka.


Scena 11

(Ferdek siedzi przed telewizorem. Do salonu wbiega Boczek)

Boczek:: Panie Ferdku, włączaj Pan szybko telewizor na Polsat, we wiadomościach mówią o Samancie.
Ferdek: Zaraz Panie, programa oglądam dokumentalistycznego.
Boczek: Masz Pan tu pięć złotych i nie gęgaj Pan!
Ferdek: No dobre. Masz Pan.
(Ferdek zmienia kanał. Kamera pokazuje studio telewizyjne i napis „Zdarzenia”)
Prezenterka: Judyta Seschelwaschenhausen, witam i zapraszam na „Zdarzenia”. Dzisiaj w godzinach porannych policja wrocławska zatrzymała podejrzaną o liczne kradzieże, oszustwa i wyłudzenia Barbarę Złotopolskią. Jej ostatnią ofiarą był niejaki rzeźnik Arnold Boczek. Kobieta znana była pod pseudonimem Samanta. Funkcjonariusze z drogówki zatrzymali ją po przekroczeniu prędkości, którego dokonała podczas jazdy tirem na drodze szybkiego ruchu. Wewnątrz ciężarówki znajdował się towar pochodzący z kradzieży.
Boczek: Złapali ją w dupę węża, złapali!
Ferdek: No i czego się pan tak cieszysz? Głupiś jest Pan jak but.
Boczek: Niby czemu?
Ferdek: Bo ja żem Panu mówił od początku, że to wszystko podejrzane jest Panie, to Pan żeś mnie od impatenta wyzywał Panie.
Boczek: No wiesz Pan co, miałeś Pan rację. Ale jak to mówią, człowiek uczy się na błędach i teraz już to w mordę jeża wiem!
Ferdek: Lepiej późno, jak wcale.
Boczek: Święta racja, Panie Ferdku. Święta racja.

KONIEC

Wystąpili:
Ferdek – Andrzej Grabowski
Halina – Marzena Kipiel Sztuka
Paździoch – Ryszard Kotys
Paździochowa – Renata Pałys
Boczek – Dariusz Gnatowski
Waldek – Bartosz Żukowski
Mariola – Basia Mularczyk
Prezenterka TV – Dominika Kurdziel
Samanta – Aleksandra Hamkało
[/center]


Zapowiedź odcinka 028 - Premiera 16 września:

Małżeństwo Kiepskich i Paździochów przechodzi długotrwały kryzys. Halina Kiepska i Helena Paździoch postanawiają zapisać się wraz z mężami na terapię małżeńską do cenionego psychoterapeuty Andrzeja Depressanta.
Ostatnio zmieniony 2015-09-02, 07:04 przez Brady, łącznie zmieniany 4 razy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”