Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2018-08-26, 12:33

Zaczynam pisać scenariusze :->

Mój pierwszy scenariusz jest oparty na fabule którą napisałem w dziale "Pomysły na nowe odcinki" (zmieniłem tylko tytuł odcinka) Śmiało piszcie co Wam się podobało, a co nie, żebym tworzył coraz lepsze scenariusze! :-)


Odcinek jest luźno bazowany na Infinity War

SRAWENGERS
Opis: Paździoch od niedawna kupuje ogromne ilości Mocnego Fulla. Okazuje się, że szuka Kapsli Nieskończoności, które włożone w jego Beret Nieskończoności dałyby mu kontrolę nad mieszkańcami kamienicy. Wobec tego Ferdek, Boczek i Waldek tworzą drużynę Srawengersów mającą na celu powstrzymać Paździocha.

F- dialogi Ferdka
B- dialogi Boczka
P- dialogi Paździocha
H- dialogi Haliny
W- dialogi Waldka
He- dialogi Heleny


Scena 1, korytarz
Ferdek idzie z gazetą do toalety. Otwierają się drzwi od klatki schodowej i wchodzi Paździoch z taczką wypełnioną Mocnymi Fullami

F: O, witam, panie Marianie! A z jakiej to okazji?
P: Ostatnio długo rozmyślałem nad istnieniem tej kamienicy i pewnych nieprzyjemnych osobników zamieszkujących ją, panie Ferdku.
F: Rozumiem! Kupił żeś pan browary żeby się lepiej panu myślało, jak czasami ja.
P: Błąd! One są mi potrzebne do osiągnięcia pewnych mocy o których filozofom się nie śniło!
F: Znaczy się takich jak ze filmów Szpilberga?
P: Powiedzmy.
F: To bełkoczesz pan bzdury.
P: Jestem śmiertelnie trzeźwy i poważny, panie Ferdku
F: Serio?
P: Serio.
F: A panie, gdybym pomógł panu myśleć za jedno piwo?
P: Pana mały móżdżek nie sprosta temu. Paszoł won!
F: A pan jesteś łysa menda i alkoholik zasrany!
P: Do widzenia, bezrozumna, przyziemna istoto.

Paździoch szybko wchodzi do swojego domu z taczką, a Ferdek ukradkiem bierze jedno piwo z taczki.
F: Fizjolog zasrany, kurde. Wyzywać mnie będzie od ziemiańskich istot, kurde.


Scena 2, salon
Ferdek siedzi na fotelu z butelką piwa z taczki

F: Kurde, takie dziwne to jest... Halinka!

Halina przychodzi

H: Czego się drzesz, jełopie?
F: To piwo jakieś dziwne jest...
H: W jakim sensie dziwne? Czyżby w końcu zbrzydł ci się ten zasrany Mocny Full?
F: Ta butelka promieniuje jakąś nieziemską energią!
H: Jeszcze nie otworzył butelki a już pijany! Oddawaj to!

Halina wyrywa butelkę, ale bez kapsla, który wpada na brzuch Ferdka

F: Przecie ta moc od kapsla leci! Kurde, Halinka! Jednak możesz mi oddać butelkę!
H: Ani mi się śni!
F (do siebie): Co to za magiczny kapsel? Paździocha się nie mogę spytać bo jeszcze się wyda że mu zabrałem, może Boczek będzie wiedział.


Scena 3, piętro Boczka.
Ferdek powoli idzie i puka do drzwi Boczka

B: Zaraz!

Drzwi się otwierają, wychodzi Boczek.

B: O, witam sąsiedzie.
F: Masz pan refleksa, panie Boczek. Szybko wstałeś z łóżka i otworzyłeś te drzwi, jak na człowieka o swojej masie, oczywiście.
B: A, bo nie spałem. Oglądałem w telewizji transmisję na żywo z Mongolii, mają tam konkurs na najlepszy pokaz baletu mongolskiego.
F: Panie Boczek, wie pan co to jest?

Ferdek pokazuje kapsel

B: No kapsel od piwa, chyba.
F: Oczywiście że kapsel, ale poczeka pan Wczuj się pan we energię wszechświata.
B: A znaczy się że co?
F: Nie czujesz pan tej mocy od kapsla?
(po chwili)
B: O w mordę jeża!
F: Co?
B: Kapsel Nieskończoności?!
F: Nażarł się pan bigosu i gadasz pan głupoty
B: Skąd to pan wziął?!
F: Od tej nieludzkiej mendy Mariana Janusza Paździocha
B: To by się zgadzało...
F: O co panu się biega?
B: Wyjaśnię panu.


Scena 4, kuchnia Kiepskich.
Ferdek i Boczek piją z kieliszka i rozmawiają

B: Słyszałem o tym wczoraj w telewizorze. Powiadają, że jest kilka tak zwanych Kapsli Nieskończoności i można je znaleźć w Mocnym Fullu.
F: I co te kapsle robią, kurde?
B: Jeśli się je wszystkie przyklei do Beretu Nieskończoności to dają kontrolę nad budynkiem w którym się znajduje
F: A ta łysa wsza ma beret!
B: I zbiera Mocne Fulle. Przedwczoraj widziałem jak targa taczką kilkanaście zgrzewek do swojego mieszkania.
F: a ja widziałem podobną sytuację dziś po południu. No i co my kurde zrobimy?
B: Żeby mieć kontrolę nad kamienicą pan Marian potrzebuje wszystkich Kapsli. A my mamy jeden.
F: Ale zaraz zacznie go szukać!
B: Gdzie ten kapsel?
F: Nie bój pan żaby, jest na fotelu w salonie.

Pukanie do drzwi

F: O kurde, to on. Czekaj pan tutaj


Scena 5, przedpokój u Kiepskich
Ferdek otwiera drzwi, za nimi jest Paździoch

F: Czego?
P: Panie Ferdku, nie widział pan kapsla od piwa?
F: Poproś pan po piwo jak normalny człowiek a nie negocjujesz jak małpa
P: Mówię poważnie, chcę kapsel.
F: Panie, masz pan chorobę złośliwą, śmiertelną, do widzenia panu, nie chcę się tym zarazić.

Ferdek zamyka drzwi.

F: Panie Boczek! Mam pomysła!


Scena 6, salon.
Ferdek i Boczek czekają na Waldka.

Pukanie do drzwi

F: Otwarte!

Wchodzi Waldek

W: Chciałeś mnie widzieć, tatuś.
F: Waldemarze Kiepski, synu mój pierworodny. Czy wiesz, kto mieszka obok nas?
W: No jak nie wiem jak wiem. Pan Paździoch, no nie?
F: Zebraliśmy cię tu przez niego.
W: Nie... nie rozumiem.
B: On zbiera kapsle po piwie żeby nas zniewolić.
W: O co wam chodzi, nie mam czasu na głupoty! Jolasia mi kazała szybko wracać!
F: Cycu głupi! Ty wolisz być pantofelem Jolasi czy adidaskiem tatusia?
W: No, chyba jednak adidaskiem. No ale to przecie moja żona jest!
F: A co za problem do awokada se pójść po rozwód?
W: No ale wtedy ona mnie kurna zamorduje!
F: Cycu, ja i Boczek będziemy cię chronić
B: No!
W (przez śmiech): No! Nooo. No, o ale o co chodzi z tym niewolnicowaniem kapsli?
F: Musimy powstrzymać mendę przed zniewoleniem nas!
B: I potrzebujemy ciebie!
W: No to ja się zgadzam i normalnie do was dołanczam!
B: Jolasią zajmiemy się później. Panowie, potrzebujemy nazwy naszej ekipy!
F: Antypaździochowcy
B: Strażnicy Kamienicy
F: Obrońcy Ćwiartki
W: A może jakaś zagraniczna. Może...... Srawengers!
F: Dobre!
B: Dobre!
W: A mamy jakiś plan?
F: Opowiedz mu Operację Menda, panie Boczek
B: To musimy mu zabrać całe piwo z kapslami, w mordę jeża
F: Albo bereta
W: Piwko nam się lepiej przyda od bereta, co nie?
F: Walduś, gadasz z sensem!


Scena 7, korytarz
Ferdek, Waldek i Boczek stoją pod drzwiami do mieszkania Paździocha i podsłuchują.
B: A jeśli ktoś z nich teraz wyjdzie?
F: Panie, nie trzęśże pan dupą.
B: Postaram się
F: O! Cicho!

(słychać dialog Heleny i Mariana)
P: Ale jak to nie dasz mi dwudziestu złotych?
He: Normalnie! Jakbyś chociaż te taczki piwa wypijał! Ale nie, otwierasz, sprawdzasz kapsel i wywalasz przez okno!
P: Żono moja nieszczęsno, szukam kapsli dających moce o których nikomu się nie śniło!
He: Jak się nie zamkniesz to cię wywalę z domu z mocą większą niż twoje kapsle!
P: Z przyjemnością zagnę twój umysł do mojej woli!
He: Nie bełkocz tylko wynieś śmieci!

F: O kurde
W: Kurna
B: Kuźwa

Drzwi się otwierają, wchodzi Paździoch ze śmieciami

P: Czego?
F: Witam sąsiada! Czekaliśmy na pana!
W: No, potwierdzam
P: Bo co?
F: A bo...
B: Panie Marianie, miał pan bardzo dobrą kiełbaskę, żywiecką chyba. Gdzieś pan ją kupił?
P: Nie próbuj pan mnie wkręcać. Z waszej trójki tylko pan jesteś żarłok i świnia. Co tu robią pan Ferdek i jego nasienie?
W: No, my też chcemy tej kiełbasy żywcowej, no nie tatuś?
F: No właśnie!
P: Sam żeś mi pan mówił że lubisz pan żywieckiej! Co kombinujecie?
W: Doszedły do nas słuchy że zbierasz pan kapsle, a, a butelki z piwem wyrzucasz.
F: No to my nie chcemy żeby to wszystko się zmarnowało i chemy pana poprosić o piwo
P: A mi nie są potrzebne te napoje alkoholowe gdy mam w perspektywie coś znacznie lepszego!


Scena 8, kuchnia Kiepskich.
Wszędzie porozstawiane butelki z piwem. Ferdek, Boczek i Waldek siedzą przy stole

F: No to co, kurde! Otwieram pierwsze oficjalne zebranie Srawengersów.
B: Panie Ferdku, dobra robota. Piwa zdobyte i ze smakiem wypite
W: A zara... A my nie mieliśmy też kapselów sobie zabiernąć?
F: Walduś, wszystko w swoim czasie.
B: To teraz co?
F: Jak co?
B: No, co my teraz zrobimy?
F: Co jak łaskawe Srawengersy proponujecie?
W: Włamać się do mendy tej jednej i ukraść beret, a potem go podpalić w piecu
B: Ja bym przeciągnął jego żonę Helenę na naszą stronę normalnie
W: Panie Boczek, jego żona nigdy do nas nie dołączy! Pan Marian to jej wybraniec życiowy normalnie.
B: Nie masz racji Walduś, ona tą łysą mendę nazywa łysą mendą, i tak dalej...
W: Mówi do niego po imieniu, jeszcze gorzej!
F: Panowie! Moim zdaniem jest tylko jeden sposób żeby się przekonać czy Helena do nas dołączy.
B: To znaczy jaki?
F: No jak on pójdzie na bazar albo po piwo, to do pójdziemy do nich i się zapytamy. Dobre?
W: Dobre!
B: A jak ona zda relację z naszej rozmowy do Paździocha?
F: Panie, nie bój pan żaby, dobre? Musisz promienować pewnością siebie.
B: Postaram się.
F: A więc jesteśmy dogadani! Plan jest taki: panie Boczek, o piątej rano idziesz do nas i stajesz pan na warcie przy drzwiach i patrzysz przez dziurkę od klucza czy on nie idzie. Jak sobie pójdzie, wkraczamy do akcji.
W: Znaczy się, wkraczamy do Paździochowej
F: Tak jest!


Scena 9, korytarz
Boczek wychodzi od strony klatki schodowej. Z toalety wychodzi Paździoch

P: Witam pana sąsiada! Co pana tu sprowadza?
B: Eee... No...
P: Dobra, nie jąkaj się pan tylko właź.
B: Już, już, po co te nerwy?

Paździoch wchodzi do swojego domu, Boczek spogląda na zegarek

B: Za dziesięć piąta... Zdążyłbym wziąć bigos z mieszkania? Hm... nie. Misja jest ważniejsza.

Boczek wchodzi do mieszkania Kiepskich


Scena 10, przedpokój Kiepskich
Boczek patrzy przez dziurkę od klucza

B: O, idzie menda jedna. Panie Ferdku!!! Cel wyszedł z mieszkania!!!

Przychodzi Halina

H: Co tutaj pan robisz, panie Boczek? I czego się tak drzesz?

B: A, pani Halinko, Paździoch wyszedł na bazar

H: No bo w przeciwieństwie do mojego męża ma robotę. A pan powinien być chyba w rzeźni zamiast pod naszymi drzwiami

B: Ale to ważne, chcemy z panem Ferdkiem ocalić kamienicę od złego Paździocha i jego złowrogich Kapsli Nieskończoności!

Przychodzi Ferdek

F: No właśnie, kurde. Waldek! Idziemy!


Scena 11, korytarz
Waldek, Boczek i Ferdek stoją pod drzwiami do Paździocha

B: To kto puka?
F: Jakto kto? Pan!
B: A dlaczego ja, a nie Waldek?
W: Panie!
F: Srawengersi, nie kłóćmy się bo się sami osłabimy. Już ja się zniżę do waszego nędznego poziomu i zapukam.

Ferdek puka w drzwi, po chwili otwiera Helena.

He: Czego?
F: Pani Heleno, chodzi z nam o pani męża Mariana Janusza Paździocha
He: Kilka minut temu wyszedł, jak chcecie z nim pogadać to na bazar!
W: Ale nie oto nam chodzi normalnie!
He: To o co?
F: Pani mąż ciągle kupuje piwo Mocny Full.
He: Tak jak wy, no i co z tego?
F: On to robi bo szuka kapsli które włożone w jego beret dadzą mu nieskończoną potęgę.
He: Mam to w dupie. I wypad, bo bełkoczecie nieznośnie!
F: Ale pani Heleno, jeśli mu się uda, to zgładzi nas wszystkich!
He: Mam to w dupie! Chodzi na bazar, przynosi pieniądze, więc niech zbiera sobie te kapsle jeśli chce!
F: A czy mogłibyśmy wejść do środka?
He: Po co?
B: Posprzątać te kapsle i pożyczyć beret pani męża
He: Marian wziął beret na bazar.
W: No to bez bereta!
He: Dobra, tylko się streszczać!


Scena 12, mieszkanie Paździocha
Ferdek, Waldek i Boczek szukają Kapsli Nieskończoności, Helena się przygląda z politowaniem

F: Pamiętajcie panowie, szukamy kapsli z energią kosmosu!
B: Pamiętam, mordę jeża.
F: A ty, cycu?
W: No!
He: Naoglądaliście się telewizji a teraz pieprzycie głupoty
F: Pani nie przeszkadza fachowcom. My jesteśmy Srawengersy i powstrzymamy pani męża
He: Przed czym?
F: Przed nim samym
B: No właśnie!
W: Tatu! Chyba mam kapsela nieskończonego normalnie!
F: Pokaż synku!

Waldek pokazuje kapsla

F: Kurde, rzeczywiście! Panie Boczek, jesteśmy na dobrej drodze! Musimy podwoić poszukiwania.
B: Dobrze nam idzie, co nie?
W: No jak nie jak tak!
F: Panie Boczek, a ile tych kapsli było?
B: Sześć
F: Dwa już mamy. Panowie, do roboty!
He: Jajcarze.

Helena gdzieś idzie, a Srawengersi dalej szukają Kapsli.

Kilka godzin później...

F: Panowie, mamy wszystkie kapsle! Dobra robota! Teraz co z nimi robimy?
W: Jak co? Do piecyka wkładamy.
B: To ruszajmy!

Frontowe drzwi się otwierają, wchodzi Paździoch

P: Helena, już jestem!
F: Dzień dobry.

Paździoch jest wystraszony

P: Co tu robicie?!
W: Przejrzeliśmy pana! Mamy wszystkie kapsele nieskończoności, a tera normalnie idziemy je włożyć do pi...
F: Milcz, cycu!
P: Helena! Dlaczego żeś ich tu wpuściła?
He: A patrz jak ładnie wysprzątali chałupę z twoich śmierdzących piwsk!
P: Wśród tych śmierdzącysh piwsk była kosmiczna energia i nieograniczona moc na wyciągnięcie ręki!
He: Gówno mnie to obchodzi! Panowie Srawengersi, dziękuję za posprzątanie pokoju i zabranie tej łysej pale obiektów jego obsesji.
F: Do usług, pani Helenko. Do usług. Srawengersi, wymarsz!

Srawengersi wychodzą z Kapslami Nieskończoności

P: Helena, coś źle się czuję. Podaj piwo.

KONIEC
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
WKCM
Waldek
Waldek
Posty: 392
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: WKCM » 2018-08-26, 12:52

A więc tak: dużo scen, ale są one krótkie. Mimo tego scenariusz nie jest dla mnie krótki. Jak na twoje początki jest dosyć dobrze, złapałem podczas czytania kilka śmiesznych tekstów. Najfajniejsza była scena z wymyślaniem nazwy ekipy oraz tekst "Chcesz być pantoflem Jolasi czy adidaskiem tatusia?". Są jednak minusy: język bohaterów jest podobny do serialowego, ale jest tu dużo kwestii, które mi po prostu nie pasują np. "Ta butelka promieniuje jakąś nieziemską energią!", "Panie, masz pan chorobę złośliwą, śmiertelną, do widzenia panu, nie chcę się tym zarazić." Czymś, co możesz w przyszłości poprawić, to zapis scenariusza. Mi się go czytało ciężko, luki pomiędzy tekstami bohaterów są raz większe, a raz mniejsze. Możesz popatrzeć, jak wygląda to u np. Bździucha. Akcja dzieje się za szybko, zawsze mogłeś dopisać jeszcze kilka scen (to u mnie też jest wadą :-P). Myślę, że mogę wystawić Ci ocenę 6/10. Pisz dalej i się rozwijaj, życzę powodzenia!
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2018-08-26, 13:13

Dzięki za recenzję. W następnym scenraiuszu akcja na pewno będzie wolniejsza, a scen więcej. Ogarnę też te luki między dialogami
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
boczek22
Paździoch
Paździoch
Posty: 413
Rejestracja: 2018-06-07, 15:56
Lokalizacja: Kamienica kiepskich

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: boczek22 » 2018-08-26, 13:20

plusy
-pomysł na odcinek
-dużo Boczka
-Ferdek miły dla Boczka
-Paździochowa
-zakończenie
minusy
-trochę dziwny ten odcinek
Ogółem niezły scenariusz.Podobał mi się pomysł, wykonanie trochę gorzej ale i tak nie było źle.Jak już pisałem w minusach odcinek trochę dziwny przez to że miał bardzo absurdalny klimat.Tylko jednego nie rozumiem:nigdzie nie było powiedziane że beret Paździocha jest jakiś niezwykły a mimo wszystko bohaterowie tak go traktowali.6/10
R.I.P.
Świat według Kiepskich 1999-2010
Zjedz Snickersa!
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2018-08-26, 13:26

boczek22 pisze:
2018-08-26, 13:20
Tylko jednego nie rozumiem:nigdzie nie było powiedziane że beret Paździocha jest jakiś niezwykły a mimo wszystko bohaterowie tak go traktowali.
Bo to jest sitcom :P




pls nie bijcie
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2018-08-29, 17:54

Już drugi mój scenariusz. Dokonałem zmian które zaproponował WKCM (spowolnienie akcji, więcej dłuższych scen, zmiana stylu pisania). Na początku miał być to zwykły odcinek, ale na bieżąco wpadały mi do głowy coraz to nowe pomysły na scenki, więc postanowiłem go podzielić na dwie części.


WASZA OTYŁOŚĆ (część pierwsza)
Opis: Naród polski nagle zechciał mieć monarchę. Wszyscy mieszkańcy kamienicy oprócz Ferdka zgłaszają się jako kandydaci na króla. Później, w związku z literówką w akcie koronacji, królem Polski nie zostaje znany polityk Harnold Skoczek, tylko Arnold Boczek. Gruby sąsiad Kiepskich musi teraz rządzić krajem, w czym chce mu pomóc Ferdek.

Występują:
Andrzej Grabowski jako Ferdek
Dariusz Gnatowski jako Boczek
Marzena Kipel-Sztuka jako Halina
Ryszard Kotys jako Paździoch
Andrzej Gałła jako Kozłowski
Dominika Kurdziel jako Anna Takasobie
Krzysztof Dracz jako Adam Aniedam
Marek Pyś jako Harnold Skoczek
Włodzimierz Dyła jako prezydent
Michał Grudziński jako generał
Paweł Okoński jako ochroniarz



SCENA PIERWSZA
miejsce akcji: salon Kiepskich
bohaterowie: Ferdek, komentator meczu (głos), Halinka, prezenterka Anna Takasobie

Ferdek ogląda mecz

Komentator: ...Jeżynowski przejmuje piłkę, podaje do Browarowskiego. Handehoch wybija mu piłkę i zagrywa do Fhürera, będzie kontratak!
Ferdek: O żesz kurde, nie!
Komentator: ...przy piłce Ahmed Abdul Muhamad. Jest szybszy od Gęsio-Kłaka, mija kolejnych zawodników polskiego klubu! Jest sam na sam z bramkarzem... o ku*wa. Leszczowski go fauluje, będzie ewidentnie rzut karny.
Ferdek: Kurde, nie mogę tego na trzeźwo oglądać.

Ferdek otwiera piwo i wypija duszkiem.

Komentator: ...A karny bronić będzie Wincent Jaki. Hans Schnella bierze rozbieg, przygotowuje się do strzału, strzela... Co to za niespodzianka, że Niemcom wpadła bramka? Przegrywamy sześć do zera, polska piłka, jasna cholera!
Ferdek: Jaki debil, nic nie obronił.

Pukanie do drzwi

Ferdek: Otwarte!

Wchodzi Halinka

Halinka: Ferdek, pozmywałeś naczynia?
Ferdek: Bo co?
Halinka: Bo cię o to prosiłam
Ferdek: A Halinka, a co ja mam zmywać przebrzydłe naczynia skoro mam w perspektywie coś znacznie lepszego?
Halinka: Jeśli w trybie natychmiastowym nie zmyjesz naczyń, widzimy się u adwokata.
Ferdek: Ty, niewiasto, nie masz serca zrobić tego głowie rodziny i duchowemu opiekunowi tych ścian.
Halinka: Do kuchni, powiedziałam!
Ferdek: Już idę, po co te nerwy? W ogóle ostatnio taka agresywna się zrobiłaś, chyba spożywasz za dużo alkoholu.
Halinka: Nie uruchamiaj mnie, jełopie. Idź.
Ferdek: Zaczekaj, tylko telewizor wyłączę.
Halinka: Nie wyłączaj, za kilka minut będą wiadomości.
Ferdek: Bez nerwów, tylko tak sobie żartowałem. Na żartach się nie znasz? Idę, kurde

Ferdek idzie do kuchni pozmywać

Halinka: Co za jełop.
Prezenterka: Witam państwa, tutaj Anna Takasobie i zapraszam na popołudniowe wydanie Wiedomości. W dzisiejszym wydaniu: kolejna z rzędu porażka klubu Wrocław United, tym razem z FC Achtung.
Właściciel straganu z gaciami na bazarze pobił się z pracownikiem rzeźni o kolejność korzystania z prywatnej publicznej toalety. Stosowali wobec siebie take wyrażenia jak "grubas pornograficzny" i "stalinowska menda". Jak podaje policja, obaj mężczyźni byli pod wpływem alkoholu. Na szczęście nikomu nie stało się nic poważnego. Po przesłuchaniu na komendzie obaj zostali uwolnieni.
Halinka: Brzmi znajomo.
Prezenterka: ...Jak wynika z najnowszego sondażu dla gazety "Gówno Wiecie, Ale Się Dowiecie", rośnie poparcie dla ruchów monarchistycznych, które na dzisiejszy dzień wynosi 29%.
Halinka: Jezus Maria, nierobom się króla zachciało
Prezenterka: ...rząd oświadcza: jeśli poparcie dla monarchii będzie wynosiło powyżej 57%, zostaną urządzone wybory w których każdy obywatel będzie mógł kandydować.
Halinka: Hm...


SCENA DRUGA
miejsce akcji: korytarz
bohaterowie: Ferdek, Boczek

Ferdek idzie do toalety. Ze strony klatki schodowej wchodzi Boczek.

Boczek: Witam pana sąsiada! Jak zdrówko?
Ferdek: Witam. Skoda gadać, panie Boczek. Musiałem naczynia pozmywać, albo się kurde pozmywać z domu do adwokata.
Boczek: Ale to chyba dobrze że naczynia są teraz czyściuśkie.
Ferdek: Mnie gówno obchodzi jakie są. Mnie obchodzi czy w ogóle są.p
Boczek: A wolałbyś pan jeść bigos z brudnego czy czystego talerza?
Ferdek: Jeśli chodzi o talerze to ja wybredny nie jestem... Nieźle żeście podpadli policji z Paździochem.
Boczek: Nawet mi pan nie przypominaj. 300 zł grzywny za to że jemu się chciało kiedy mi się chciało.
Ferdek: Święte słowa, panie Boczku! Cel życiowy tej mendy to chyba utrudniać porządnym ludziom defekację.
Boczek: A statrujesz pan w wyborach?
Ferdek: Jakich wyborach?
Boczek: Jeśli ci co chcą mieć króla będą mieli 57% poparcia to można startować w wyborach na króla. No i ja na to pójdę, w mordę jeża.
Ferdek: Pan na króla? A jakie miałby pan posułtaty wyborcze?
Boczek: No, takie żeby każdy mógł się najeść, zarobić i dobrze wyspać, normalnie
Ferdek: Ale panie Boczku, polityka to nie zabawa, to ważna sprawa jest! Czeba zadowolić Łunie Europejską, czeba zadowolić lud, czeba zadowolić mafię normalnie, wszystkich czeba albo rewolucja wybuchnie i gówno z tego będzie!
Boczek: Panie Ferdku, jestem kulturalny, mam miłą twarz i dobre posultaty. To dobry początek jest, w mordę jeża.
Ferdek: Postultaty postultatami, ale ja muszę...
Boczek: Zara! Ja pierwszy!
Ferdek: Panie Boczku, ja na pana nawet zagłosuję w tych wyborach, tylko puść mnie pan pierwszy!
Boczek: No dobra, skoro tak...


SCENA TRZECIA
miejsce akcji: kuchnia u Kiepskich
bohaterowie: Ferdek, prezes Kozłowski, Halinka

Ferdek rozmawia z prezesem Kozłowskim

Ferdek: Zgaduję że pan też idzie na te wybory.
Kozłowski: Panie Ferdku, takiej okazji nie wolno przepuścić. Kto wie kiedy los podrzuci drugą taką szansę.
Ferdek: Nie będzie musiał pan długo czekać. Tamci mają już 53% poparcia. Możesz pan już rozwieszać plakaty.
Kozłowski: Bardzo dobry pomysł, panie Ferdku. Proponuję, żeby został pan moim specem od marketingu.
Ferdek: Z całym szacunkiem, ale proszę wypierdzielać z takimi niemoralnymi propozycjami. Ja jestem kurde bezstronny obserwator.
Kozłowski: Rozumiem. Nie chciałem pana urazić. Kto według pana ma największe szanse na tę posadkę?
Ferdek: Harnold Skoczek. Ale będę głosować na pana Boczka, bo mu obiecałem w zamian za dostęp do kibla. A jako że ja jestem człowiek honoru, to obietnicy dotrzymam.
Kozłowski: A pan w to idziesz?
Ferdek: Nie chcę znowu przechodzić przez to bagno.
Kozłowski: Wiadomo czy ktoś jeszcze idzie na te wybory?
Ferdek: Słyszałem że Badura idzie, Malinowska ze sklepu idzie, i ta łysa menda Marian Paździoch też idzie.
Kozłowski: Już to widzę. Paździoch pewnie da promocje na gacie tym, którzy na niego zagłosują. Malinowska pewnie tak samo. Co się tyczy Badury, chyba będzie wybranym osobom skracał swoją obecność za zagłosowanie na niego
Ferdek: Mendy jedne, kombinatory, kurde. Nie potrafią normalnie wygrać wyborów to przekupują porządnych ludzi.
Kozłowski: Mniej widzieć Badurę u Stasia, ale za to więcej go widzieć w telewizji. Opłacało by się panu?
Ferdek: Gdzie tam, panie prezesie. Miech co wszyscy zostaną tam, gdzie ich miejsce.
Kozłowski: Tak jest. Zdrowie normalności społecznej!
Ferdek: Zdrowie!

Wypijają po kieliszku

Kozłowski: Ale serio Boczek idzie?
Ferdek: No jak nie jak tak! Sam mi mówił.
Kozłowski: Zobaczysz pan, panie Ferdku. Jak tamci wbiją to swoje 57 to ta kamienica stanie się obiektem wojny wyborczej.
Ferdek: Świetnie! Aż się nie mogę doczekać.
Kozłowski: Ja bym się na pana kiejscu niepokoił o stan swojego miejsca zamieszkania.
Ferdek: Lubię jak w kamienicy jest spokojnie. Można wtedy się na spokojnie piwka napić przed telewizorem. Ale jeszcze bardziej lubię jak w kamienicy jest ciekawie. Można wtedy się na niespokojnie napić piwka przed telewizorem, a potem wyjść na korytarz, napić się piwka i popatrzeć jak się biją o wyborców.
Kozłowski: Co racja, to racja.
Halinka (z salonu): Ferdek!
Ferdek: No?
Halinka: Chodź tu, potrzebuję cię!
Kozłowski: To może ja już się będę zbierał, nie chcę państwu przeszkadzać.


SCENA CZWARTA
miejsce akcji: salon Kiepskich
bohaterowie: Ferdek, Halinka

Halinka siedzi na fotelu. Na stole widać dużo czystych kartek. Ferdek zajmuje drugi fotel

Ferdek: O co chodzi? Co to za kartki?
Halinka: Zacznijmy od tego, że tamci uzyskali to swoje 57%.
Ferdek: O kurde. Już?
Halinka: No, skusili wszystkich tą propozyzją kandydowania na króla. I tak sobie pomyślałam, że ja też spróbuję swoich sił w wyborach.
Ferdek: O kurde.
Halinka: Co o kurde? Zreformowałabym służbę zdrowia i wszyscy by mnie za to kochali.
Ferdek: Nie powiem, fajnie by było. Tylko ja obiecałem swój głos Boczkowi.
Halinka: O Jezu, za co?
Ferdek: Za piękny gest udostępnienia sracza w godzinie potrzeby.
Halinka: To już nawet jełopie na mnie nie głosuj, tylko zrób mi przysługę.
Ferdek: Ta? A jaką? I za ile?
Halinka: Widzisz te kartki papieru?
Ferdek: Jak nie widzę jak widzę.
Halinka: Słuchaj! Chcę porozwieszać w kamienicy plakaty wyborcze. A ty mi je zaprojektujesz. Znasz się na tym, jesteś dobry w takich rzeczach.
Ferdek: Ale Halinka, ja jestem bezstronny obserwator!
Halinka: Bezstronny obserwatorze. Jak mi pomożesz to ci dam 30 złotych na piwo.
Ferdek: O nie! 40!
Halinka: 32!
Ferdek: 37!
Halinka: 35 albo wcale!
Ferdek: Zgoda, kurde! A zaczekaj, co ma być na tych plakatach?
Halinka: Jakiś chwytliwy tekst, najlepiej związany ze służbą zdrowia.
Ferdek: Hm...
Halinka: Co?
Ferdek: Cicho, nie przeszkadzaj mi bo myślę, kurde!
Halinka: Dobra, już...
Ferdek: "Przeziębienie, grypa, świnka, na stołku króla je zniszczy Halinka!"
Halinka: Ferdziu, to jest genialne! I co, można? Masz tu swoje 35 złotych. Ja to teraz idę napisać i wydrukować.
Ferdek: Halinka, mówiłem żeby zaufać fachowcowi, kurde?


SCENA PIĄTA
miejsce akcji: korytarz
bohaterowie: Ferdek, Paździoch, Boczek i urzędnik

Ferdek wychodzi z mieszkania, zauważa na korytarzu biuro, urzędnika za biurem, oraz Paździocha i Boczka w kolejce do niego.

Ferdek: Co to za cyrki, kurde?
Paździoch: Nie wiesz pan?
Boczek: Tamci od monarchii mają 63% poparcia i my idziemy się zapisać do wyborów na króla, w mordę jeża.
Urzędnik: Jestem Adam Aniedam, urzędnik do spraw rejestracji kandydatów na najwyższy urząd państwowy
Ferdek: Ferdynand Kiepski, chwilowo bezrobotny chemik wynalazca i geniusz techniczny.
Urzędnik: Kiepski, tak? Pana żona się zarejestrowała kilka minut temu. Miło mi. Czy pan też się rejestruje?
Ferdek: Nie, proszę pania. Ja idę do sklepu po produkty codziennego użytku.
Urzędnik: Znaczy po co?
Ferdek: No... Hm.... No ten... płatki śniadaniowe normalnie.
Paździoch: Płatki śniadaniowe o czwartej po południu?
Ferdek: Panie, gówno pana obchodzi mój hamomogram dzienny, kurde! Ciężko pracuję, to nie mam czasu zjeść śniadania jak normalny człowiek!
Urzędnik: Panie Ferdku, wracając...

Urzędnik daje Ferdkowi 5 zł

Urzędnik: Kup mi pan przy okazji Mocnego Fulla, bo to gówno mnie już potwornie nudzi.
Ferdek: Nie ma problemu, panie urzędasie kandytowy. A, i jeszcze jedno. (szeptem) Widzi pan tego łysego gada?
Urzędnik: Widzę.
Ferdek: Proszę go nie zapisywać. To jest komunistyczny, PRL-owski agent i menda jedna. Pójdę już teraz po to piwo.

Ferdek wychodzi.

Urzędnik: Dobra. Na czym staneliśmy? A tak. Ty, puszysty. Imię i nazwisko.
Boczek: Arnold Boczek, w mordę jeża.
Paździoch: Zaraz! Ja byłem w kolejce przed tym grubasem!
Urzędnik: Panie! Ja swój kodeks honorowy mam i nie rejestruję komunistów i donosicieli. Idź pan do innej kamienicy się zapisać.
Paździoch: A żebyś wiedział, zdrajco!

Paździoch wychodzi.

Urzędnik: Miejsce urodzenia?
Boczek: Taka mała wieś pod Elblągiem.
Urzędnik: Z jakiego ramienia pan startujesz?
Boczek: Z własnego, boczkowego.

Urzędnik coś zapisuje

Urzędnik: A tak prywatnie, lubisz pan balet mongolski?


SCENA SZÓSTA
miejsce akcji: sypialnia
bohaterowie: Ferdek i Halinka

Halina i Ferdek leżą w łóżku i rozmawiają

Ferdek: ...i jak przyszedłem ze sklepu to Boczek z tym urzędasem gadali o zmianie oświetlenia w szóstym sezonie Balet Mongolski Dance.
Halinka: No i bardzo dobrze, zaprzyjaźnili się.
Ferdek: Tak, tylko żeby przez tą przyjaźń Boczek nagle nie wygrał wyborów. A właśnie, wydukowałaś te plakaty?
Halinka: Tak, i jutro będę je rozwieszać.
Ferdek: Obawiam się że będziesz miała kurde dużą konkurencję.
Halinka: O co ci chodzi?
Ferdek: Na pewno nie będziesz sama rozwieszać plakatów.
Halinka: Nikt nie przebije naszego sloganu.
Ferdek: Jutro rano w telewizji będzie orędzie Harnolda Skoczka do ludu. Może sama zrobisz orędzie?
Halinka: Zobaczymy. A teraz daj mi spać.
Ferdek: Dobranoc, dobranoc, kurde.


SCENA SIÓDMA
miejsce akcji: salon Kiepskich
bohaterowie: Halinka, Harnold Skoczek, Ferdek

Halinka w stroju pielęgniarki i plakatami pod pachą ogląda TV.

Harnold Skoczek: Ludu pracujący, wesoły, pachnący. Jeśli zostanę wybrany na króla, bogaczem zostanie każdy bidula! Jak mawia klasyk: (zaczyna śpiewać) kiełbasa, browary i inne towary, narodzie kochany, ja tobie dam! I każdy będzie miał co tylko będzie chciał, tylko mnie wybierz na króóóla!!!
Halinka: No pospolity debil. Ferdek!
Ferdek: Co?
Halinka: FC Achtung zaraz gra na wyjeździe z Klubem Českyh Pilkažy, obejrzyj sobie.
Ferdek: Czemu ty chcesz żebym ja to oglądał?
Halinka: Wszystko jest lepsze od tego jełopa Skoczka. Dobra, idę do pracy!
Ferdek: Avideverci!

Ferdek wchodzi do salonu

Ferdek: No to jedziemy, kurde!


SCENA ÓSMA
miejsce akcji: korytarz
bohaterowie: Halinka, Boczek, Paździoch

Halinka wychodzi z domu i zaczyna rozwieszać plakaty

Halinka: No! Nie ma bata na moje plakaty! "Przeziębienie, grypa, świnka, na stołku króla je zniszczy Halinka!" Okej. Dwa na naszych drzwiach, trzy na ścianę tu, dwa u Paździochów, z pięć przykleić do prywatej publiczej toalety, bo tam największy jest ruch...

Ze swojego mieszkania wychodzi Paździoch. Od razu zauważa plakaty i czyta jeden z nich.

Paździoch: "Przeziębienie, grypa, świnka, na stołku króla je zniszczy Halinka!". No muszę przyznać że dobry slogan, tylko na ministra zdrowia! Niech królowanie zostawi pani fachowcom.
Halinka: To znaczy panu?
Paździoch: Oczywiście że mi. "Ojczyzno kochana, wybierz Paździocha Mariana".
Halinka: Kretyński slogan zupełnie na pana poziomie.
Paździoch: Kretyński czy nie, ważne żeby trafiał do ludzi! Już wkrótce to zdanie będzie na języku każdego obywatela Rzeczpospolitej!
Halinka: Mój mąż chyba ma racje, pan jest tylko pospolitą, łysą mendą. I nie znasz się pan na polityce, do widzenia.

Paździoch i Halina wieszają swoje plakaty po korytarzu, w pewnym momencie zaczynają się szarpać

Halinka: Przesuń się pan, to moje miejsce na plakat!
Paździoch: A nie, bo moje!
Halinka: Bo zawołam Ferdka!
Paździoch: Bo zawołam Helenę!

Na korytarzu pojawia się Boczek.

Boczek: O, witam sąsiadów! Jak miło was widzieć!
Paździoch: Nie przeszkadzaj pan, walczę z żoną nieroba społecznego o miejsce na plakat wyborczy.
Halinka: Panie Boczku, zabierz pan tego oszusta bazarowego z mojeg kawałka ściany!
Boczek: Ja nic nie będę zabierał. Mam własne plakaty do wywieszenia, w mordę jeża.
Paździoch: Pan na takie poważne stanowisko? Nie rozśmieszaj mnie pan bo zawału dostanę.
Boczek: Bo co? i tak mam lepszy start od pana. Nie jestem łysy, nie byłem donosicielem, jestem przystojniuśki, zadbany i mam dobry slogan normalnie.
Halinka: Tak? To słuchamy! Niech pan się pochwali tym świetym sloganem.
Boczek: "Dam szynki, serdelki, kabanosy, zabierę korumpcję i donosy"
Halinka: Nie powiem, nawet chwytliwe
Paździoch: Gówno a nie slogan! Lepiej niech pan już zacznie do mnie mówić Wasza Wysokość.
Boczek: Suń się, Wasza Łysość, bo chcę plakaciki porozwieszać, a za kilka minut ugoutuje mi się bigos.
Halinka: Panowie, tak nigdzie nie dojdziemy! Najlepiej się podzielmy. Ja biorę lewą ścianę, pan Marian prawą, a pan Boczek to, co pozostanie. Pasuje?
Boczek: Pasuje.
Paździoch: No dobra.


SCENA DZIEWIĄTA
miejsce: korytarz
bohaterowie: Ferdek, Paździoch

Ferdek przygląda się plakatom

Ferdek: "Dam szynki, serdelki, kabanosy, zabierę korumpcję i donosy". I to się nazywa porządny plakat porządnego człowieka! A nie jakieś "ojczyzno ukochana głosuj na Paździocha" normalnie. Zara... A gdyby tak? He, kurde! Mam pomysła!

Ferdek idzie do domu, i po chwili wraca z flamastrem.

Ferdek: No, panie Paździoch, tera nawet gówno na pana nie zagłosuje

(przerywnik)

Widać plakaty z dopisanymi/zmienionymi słowami, jak "Ojczyzno kochana, nie wybierz Paździocha Pawiana", "Ojczyzno kochana, bierz do ciupy Paździocha Mariana" albo "PZPR kochana, wybierz tw. Paździocha Mariana"

Ferdek: Co teraz, mendo?

Paździoch wychodzi z domu, Ferdek szybko chowa flamaster.

Ferdek: Dobrze że pana widzę.
Paździoch: To coś nowego.
Ferdek: Ktoś panu zasabotażował plakaty, kurde.
Paździoch: Jak to?
Ferdek: Normalnie, no spójrz pan tylko

Ferdek pokazuje Paździochowi najbliższy przerobiony plakat.

Paździoch: No, grubasie pornograficzny... żeś się doigrał

Ferdek wraca do domu śmiejąc się pod nosem


SCENA DZIESIĄTA
miejsce akcji: sypialnia Kiepskich
bohaterowie: Ferdek, Halinka

bohaterowie leżą w łóżku i rozmawiają

Ferdek: I wtedy normalnie wpadłem na pomysła!
Halinka: Na jakiego pomysła?
Ferdek: Normalnie wziąłem sobie kredkę i zacząłem to wszystko przerabiać
Halinka: A Paździoch co, nie zareagował?
Ferdek: Czekaj, zaraz do tego dojdziemy. No i gdy skończyłem podrabiać ostatni plakat to...
Halinka: Paździoch się pojawił?
Ferdek: Tak! Szybko schowałem dowoda zbrodni i ta menda uwierzył że zorbił to Boczek!
Halinka: To żeś zaszalał Ferdziu. Oczywiście w sensie pozytywnym.
Ferdek: Jak nie jak tak, kurde?
Halinka: Już jutro powiedzą w telewizji wyniki wyborów. Nie wiem jak ty, ale ja się nie mogę doczekać.

Pukanie do drzwi

Halinka: Idź otwórz, ale nie wpuszczaj do domu. Rozumiesz?
Ferdek: Ma się rozumieć że rozumiem.


SCENA JEDENASTA
miejsce akcji: przedpokój Kiepskich
bohaterowie: Ferdek i Boczek

Ferdek podchodzi do drzwi i otwiera, za drzwiami Boczek z ciastem w ręku.

Boczek: Dzień dobry, sąsiedzie.
Ferdek: Po pierwsze to noc jest, a po drugie: czego?
Boczek: Przepraszam że tak późno, ale upiekłem dla was pyszniutkiego keksa, w mordę jeża.
Ferdek: Po co?
Boczek: Żebyście spróbowali mojego domowego wypieku. Panie, to samo zdrowie! Bez konserwatystów ani sztucznych barwników!

Ferdek bierze do rąk keks

Ferdek: Wie pan, to bardzo miło z pana strony, ale obawiam się że z tego domu tylko ja będę mógł go spożyć.
Boczek: A dlaczego?
Ferdek: Mariolka wyjechała do Krakowa rozpromocjować swoją kompanię wyborczą, a Halinka się odchudza.
Boczek: Dobra, po prostu spróbuj pan. Paździochowej bardzo posmakowało.
Ferdek: Paździochowej?
Boczek: Rozdaję domowe wypieki w ramach kampanii wyborczej. Wiesz pan jaki był popyt na moje kekse na Ćwiartki 2? Ludzie waliły się drzwiami i oknami.
Ferdek: No dobra panie, wykarmiłeś pan kilka ćwiartek ale to chyba nie wystarczy. Za to ciasto wezmę z ludzką przyjemnością.
Boczek: Panie Ferdku, jak to mówią: ćwiartka do ćwiartki, zbierze się litr, w mordę jeża. Dobrej nocy życzę.
Ferdek: I panu kurde również.


SCENA DWUNASTA
miejsce: salon Kiepskich
bohaterowie: Ferdek, Boczek, Paździoch, Halinka, Kozłowski, Prezenterka, prezydent, generał

Wszyscy oglądają telewizję (Boczek oprócz tego je bigos)

Prezenterka: Witam, tutaj Anna Takasobie a to relacja na żywo z odczytania aktu koronacji. Jest z nami prezydent!
Prezydent: Witam serdecznie.
Paździoch: Jak myślicie, kto wygrał?
Boczek: Mam nadzieję że nie pan
Kozłowski: Uciszcie się, panowie!
Ferdek: No właśnie! To wiekopomma chwiła a wy jej nie psujcie, kurde.
Prezenterka: Ja z prezydentem już wiemy kto został królem. Ale państwo się tego dowiedzą... po reklamie. Jak to mawiał klasyk, "Reklama w NRD!"
Ferdek: Kurde, w takim momencie przerywać to zbrodnia przeciw narodowi.
Boczek: No właśnie! Jak już mnie wybiorą to jawnie tego zakażę, w mordę jeża.

Wszyscy oprócz Boczka się śmieją

Halinka: Cicho jełopy, przerwa na reklamę się skończyła!
Prezydent: Nadeszła wiekopomma chwiła! Oto akt koronacji. Nowym królem zostaje...
Prezenterka: Proszę, ja! Proszę, ja!
Paździoch: Proszę, ja! Proszę, ja!
Halinka: Proszę, ja! Proszę, ja!
Ferdek: Proszę, tylko nie Paździoch!

(zbliżenie na telewizor)

Prezydent: Arnold... Boczek? Zaraz, to musi być jakaś pomyłka! Przecież miał być Harnold Skoczek! Jaki analfabeta to pisał?!
Generał: Co pomyłka? Akt koronacji rzecz święta! Niech żyje król Arnold Boczek!
Prezenterka: Niech żyje!

Paździoch pada nieprzytomny.

Kozłowski: Aj, gówno, a nie wybory. Za każdym cholernym razem.
Ferdek: O kurde
Halinka: Jezus Maria...

Boczek upuszcza na ziemię talerz z bigosem.

Boczek: W mordę jeża...
Prezenterka: Jak podają statystyki, najwięcej osób, bo aż 6,511,264 zagłosowało na czołowego polityka Harnolda Skoczka. Jednak widocznie los wolał Arnolda Boczka z Wrocławia, który uzyskał pięć głosów!

Boczek pada nieprzytomny


SCENA TRZYNASTA
miejsce akcji: kuchnia Kiepskich
bohaterowie: Ferdek i Boczek

bohaterowie siedzą w kuchni i rozmawiają

Ferdek: No to został żeś pan wybrany, kurde gratuluję no.
Boczek: To nadeszło trochi niespodziewanie. Musiała być jaka literówka normalnie. Skoczek i Boczek to podobne słowa
Ferdek: To nie ma teraz znaczenia. Jest pan wybrańcem i musisz pan rządzić.
Boczek: Nie wiem czy tak sam dam sobie radę
Ferdek: Sam żeś pan mi mówił że masz dobre postutaty wyborowe i jesteś lepszy od Paździocha
Boczek: Od Paździocha każdy jest lepszy normalnie. A z tymi wyborami to ja żem uznał że będzie tak fajnie wziąść udział. Nie spodziewałem się wygrać.
Ferdek: Panie, mój geniusz oferuje panu pomoc w rządzeniu.
Boczek: A... A za ile?
Ferdek: Panie Boczku, idiotę pan ze sąsiada robisz? Ja będę od króla kapuchę zabierał? Chodź pan do sali tronowej.
Boczek: To ja mam salę tronową?
Ferdek: 10 minut temu ją zbudowali na korytarzu.
Boczek: No dobra, ruszajmy, w mordę jeża.


SCENA CZTERNASTA
miejsce akcji: korytarz Kiepskich
bohaterowie: Paździoch, Boczek, Ferdek, ochroniarz

ochroniarz kłóci się z Paździochem.
Boczek i Ferdek wychodzą z mieszkania Kiepskich.

Paździoch: Ale jak to nie mogę do kibla?
Ochroniarz: Panie, od dzisiaj to prywatny kibel króla Boczka. Nie moja decyzja, nie mój wybór, ale jeszcze raz pan się zbliżysz do kibla to panu przy...lę z karabinu, bo taka moja robota.
Paździoch: Panie, to nieludzkie zachowanie jest!
Ochroniarz: Lej pan do wiadra. Moja robota to pilnować królewskiego kibla na śmierć i życie przed osobnikami takimi jak pan.
Boczek: Co tu się dzieje?
Ochroniarz: Witam, wasza wysokość, dobrze że jesteś. Ta łysa kreaura chciała naruszyć nietykalność twojego prywatnego miejsca defekacji. Czy mam go aresztować?
Paździoch: Panie Boczek, powiedz mu coś! Ja chciałem się tylko wydalić!
Boczek: Lepiej wydal się pan od mojego kibla bo przy....lę panu laczkiem.
Paździoch: Po co te nerwy, już idę!

Paździoch idzie do swojego domu

Boczek: I to się nazywają twarde, sprawiedliwe rządy, panie Boczku!

Boczek idzie po czerwonym dywanie i staje obok tronu (krzesła z poduszką). Patrzy się na misę z egzotycznymi owocami przy tronie

Boczek: Co to jest?
Ochroniarz: Najjaśniejszy panie, to są przysmaki dla waszej królewskiej mości.
Boczek: Wywal te pizdryki i nasyp pan tam kiełbasy. Wawelskiej!
Ochroniarz: Oczywiście. Już idę.

Ochroniarz wychodzi. Boczek siada na tronie.

Ferdek: Niech żyje król Boczek!

CIĄG DALSZY NASTĄPI...
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2138
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Bździuch » 2018-09-13, 21:10

SRAWENGERSI

Niezły scenariusz . Zapis trochę utrudial czytanie. Język bohaterów odwzorowany nieźle.

Początek był dobry, jednak od założenia tych srawengersów zaczęło być trochę gorzej. Teksty pojawiały się rzadko, ale jak już były to rozbrajały.

PLUSY
+ Paździoch z taczką i kradzież piwa
+ Boczek oglądający kapsel, chociaż lepiej jakby Boczek przyszedł do niego do salonu, ale ok
+ Kłótnia Paździochów
+ Podsłuchiwanie Paździochów i reakcja na Paździocha idącego do drzwi
+ Zakończenie

NEUTRAL
n Nowy Waldek, ale nie było to aż tak przeszkadzajace
n scena 6

MINUSY
- Zapis (F:, H: itd) oraz czasem długość scen.
- Prawdziwy Paździoch by tak łatwo im nie oddał tych piw nawet jeżeli mu nie były potrzebne i przyświęcał mu inny cel, nie za nic Panie 😛
- Wątek założenia srawengersów, nie podeszła mi ta organizacja
- Scena 10

Świetne teksty
F: Ta butelka promieniuje jakąś nieziemską energią!
H: Jeszcze nie otworzył butelki a już pijany! Oddawaj to!


P: Panie Ferdku, nie widział pan kapsla od piwa?
F: Poproś pan po piwo jak normalny człowiek a nie negocjujesz jak małpa


F: Cycu głupi! Ty wolisz być pantofelem Jolasi czy adidaskiem tatusia?

Cel wyszedł z mieszkania
6,5/10


Jestem śpiący więc tylko jedna ocena. Jutro się biorę za następny 😉
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2018-09-14, 16:12

Dzięki za ocenę i parę miłych słów! Zapamiętam minusy i postaram się ich więcej nie powtórzyć
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2018-09-24, 22:00

Ze względu na brak pomysłu, scenariusz "Wasza otyłość 2" zostaje przełożony na czas nieokreślony.

Myślę że "Trzy Pytania" to mój najlepszy dotąd scenariusz. Mam wielką nadzieję że Wam się spodoba. Zachęcam do wystawienia recenzji! :-)



TRZY PYTANIA
Opis odcinka: Po kolejnej kłótni o kolejność korzystania z toalety, Boczek wpada na pomysł, że pierwszeństwo będzie miał ten, który poprawnie odpowie na wymyślone przez niego trzy pytania z różnych dziedzin. Ferdek i Paździoch się dostosowują, ale nie mają zamiaru grać czysto.


SCENA PIERWSZA

miejsce akcji: salon Kiepskich

Ferdek i Halinka oglądają w telewizji program z wróżbitą.

Wróżbita: Witam! Jestem wróżbita Pedofiliusz, a to jest program "Przesraczenie Gwiazd". Zadzwoń do nas, a ja za pomocą magii kart odpowiem na każde twoje pytanie! Śmiało, śmiało! Koszt połączenia to jedynie 6 złotych!
Ferdek: Kurde, słyszałaś go?
Halinka: No słyszałam, głucha nie jestem. Za to ty jesteś, zwłaszcza gdy proszę o wysprzątanie chałupy.
Ferdek: Ale Halińcia, ten piętofil chce trzy Mocne Fulle za telefon!
Halina: Ale jednak ludzie do tego Pedziofiusza dzwonią!
Ferdek: Bo to jest normalnie przestępczość zorganicowana! Oni biorą jednego człowieka, on dzwoni i dają mu za to kasiorę. I ludzie łapią haczyka, a za tym haczykiem stoi ten oszust pedofil!
Halinka: Wiesz co Ferdek, ty możesz zarabiać na opowiadaniu teorii spiskowych przy siedzeniu z piwskiem przed telewizorem.
Ferdek: Tylko jak powiem ludziom prawdę to mnie zabiją wielkie, straszne gady udające ludzi i chcące zniewolić ludzkość.
Halinka: Skąd wiesz jak oni wyglądają?
Ferdek: Bo ja codziennie widzę Paździocha na oczy.
Halinka: Nie gadaj głupot, tylko daj mi to obejrzeć.
Wróżbita: ...Halo, halo, tutaj "Przesraczenie Gwiadz", słucham pana uprzejmie?
Boczek: Panie pedofilu, ziemniaki się rozgotowały, ja się pytam co robić?
Wróżbita: Jak pan się nazywa?
Boczek: Eee... Ummm... Ten... Ferdynand Kiepski, w mordę jeża.
Wróżbita: Panie Kiepski...
Boczek: Tak?
Wróżbita: Jesteś pan debil, i normalnie rekin żarłacz! Do widzenia!
Boczek: A żebyś wiedział! Tfu, sróżbita. Niech żyje bigos i ja, Arnol... Ferdek Kiepski! Precz z komuną!
Ferdek: O żesz kurde. Żeś się doigrał, grubasie.
Halinka: Jezus Maria...
Ferdek: Halinka, słyszałaś go. Zniesławił nasze kiepskie nazwisko! Daj telefona to ukręcę zemstę!
Halinka: Masz.

Ferdek bierze telefon i dzwoni.

Wróżbita: Witam serdecznie, tutaj "Przesraczenie Gwiazd". Słucham pana uważnie.
Ferdek: Ja jestem k...a Arnold Boczek, tępy ch..ju, a ten program jest popieprzony! Niech żyje komunizm! Niech żyje bigos! Siekiera, motyka, myszoskoczek, debilem jest Arnold Boczek! Siekiera, motyka, kamieni kupa, Pedofiliusz to jest dupa! I jeszcze żeby ten głupi kraj kiedyś się ze....
Wróżbita: Halo, halo, ze względu na małe zakłócenia techniczne musieliśmy się... niestety... rozłączyć z naszym wspaniałym rozmówcą.
Ferdek: He, ale jaja!
Wróżbita: ...O jest kolejny telefon! Witam, tutaj Pedofiliusz. Słucham.
Paździoch: Dzień dobry. Czy jestem łysy?

Pedofilusz tasuje karty i je układa w dziwny sposób

Wróżbita: Karty mi pokazują że nie tylko łysy, ale też menda i donosiciel.
Helena (z oddali): Mówiłam?! Nawet karty tak twierdzą!
Paździoch: To może ja też potasuję kartami, tylko kredytowymi! I zobaczymy czy nadal nazwiesz mnie łysym.
Helena: Nie zesraj się!
Wróżbita: Ja pi....lę. A było zostać mikrobiologiem, jak chciała babcia.

Halinka wyłącza telewizor

Ferdek: Idę do toalety.


SCENA DRUGA
miejsce akcji: korytarz

Ferdek idzie do toalety. Nagle pojawia się Boczek.

Ferdek: O, pan Boczek! Zadowolony z programu z pedofilem?
Boczek: Wiedziałem że to pan. Za takie jajca już panu nigdy grosza nie pożyczę!
Ferdek: Przepraszam, ale to pan żeś zaczął zniesławiając moje nazwisko.
Boczek: W mordę jeża, nie chciałem wtedy pana obrazić! Po prostu nie lubię pokazywać swojego boczkowego nazwiska w telewizorze.
Ferdek: Po prostu pan się zamknij i daj pan przejść do kibla.
Boczek: Nie, ja pierwszy!
Ferdek: A pan tu nawet nie mieszkasz!
Boczek: Pan w kiblu też nie mieszkasz. Chociaż masz pan w domu podobnie obsrane.

Z mieszkania wychodzi Paździoch

Paździoch: Zakładam że oglądaliście państwo w telewizji tego wróżbitę, zasranego.
Ferdek: Panowie, nie rozmawiajmy o tym, bo mi się normalnie rzygać chce.
Paździoch: Zgoda.
Boczek: Dobry pomysł.
Paździoch: To ja idę do kibla.
Ferdek: A czemu pan?
Boczek: No właśnie, ja byłem pierwszy!
Paździoch: Ale panowie, ja naprawdę muszę!
Ferdek: A ja jestem w godzinie potrzeby. Fizjologicznej.
Boczek: Mi to najwyraźniej się trochę mniej chce od panów. Wiecie co, wpadłem na taki pomysł.
Paździoch: Jaki?
Boczek: Kto dobrze odpowie na trzy moje pytania, będzie pierwszy. Ja będę drugi, a ten kto przegra, ostatni.
Ferdek: No dobra. Ja inteligentny człowiek jestem i się na wszystkim znam. Na kosmosie się znam, na browarach się znam, i na kiblu też się znam.
Paździoch: Pan się znasz tylko na nieróbstwie! Panie Boczek, dawaj pan te pytania.
Boczek: Dobra panowie, dajcie pomyśleć, w mordę jeża.
Ferdek: Tylko nie oszukuj pan, panie Paździochu!
Paździoch: Cicho, nierobie społeczny.
Boczek: Pierwsze pytanie: kto rozpętał drugą wojnę światową?
Paździoch: Adolf Hitler
Ferdek: Marian Paździoch
Boczek: Odpowiedź brzmi Franek Dolas.
Ferdek: A mnie uczyli na historii że Marian Paździoch jest źródłem wszelkiego nieszczęścia na świecie!
Paździoch: Panie, ja przynajmniej jestem pracujący.
Boczek: Pytanie drugie: Jak się nazywa hymn Polski?
Paździoch: Azorek Malinowskiego?
Ferdek: Browarek Kwaśniewskiego?
Boczek: Panowie, ale żeby nawet tego nie wiedzieć? Mazurek Dąbrowskiego.
Ferdek: O, blisko byłem.
Paździoch: Panie Boczek, skąd pan wiesz takie rzeczy? Pan się interesujesz tylko baletem mongolskim i zżeraniem.
Boczek: Panie, nie obrażaj pan, dobre? Skojarzyłem, bo mazurek to też takie ciasto. Palce lizać, naprawdę. Pytanie trzecie: ile to pięć dodać siedem?
Paździoch: 12
Ferdek: 11
Boczek: Niniejszym se normalnie ogłaszam, że dzisiaj pierwszeństwo ma pan Marian Janusz Paździoch.
Ferdek: Zara, on oszukiwał! Widziałem jak tak się patrzy ukradkiem do swoich gaciów, on tam pewnie jakąś encycopedię schował!
Paździoch: Panie Ferdku, pogódź pan się z przegraną. Bądźmy honorowi.
Ferdek: To jeszcze nie koniec, mendo jedna.


SCENA TRZECIA
miejsce akcji: kuchnia Kiepskich

Ferdek dyskutuje z Haliną

Halinka: Nie oszukasz mnie! Doskonale wiem do czego jest ci potrzebne to 50 złotych.
Ferdek: No tak jak kurde mówiłem, na kalkulator i na książkę od historii.
Halinka: Znalazłeś pracę w księgowości IPN'u?
Ferdek: Ile razy mówiłem, w tym kraju nie ma ludzi dla pracy z moim wykształceniem.
Halinka: To na co ci to?
Ferdek: To pierwsza zasada fizjodynamiki Ferdosa. Jak wiesz, Paździochowi zawsze się chce kiedy mnie się chce.
Halinka: I co z tego?
Ferdek: I normalnie Boczek wpadł na takiego pomysła, że pierwszy będzie ten, który dobrze odpowie na trzy pytania.
Halinka: A co jeśli oboje będziecie odpowiadać źle?
Ferdek: To wtedy przejdzie ten który będzie miał więcej, kurde, poprawnych odpowiedzi.
Halinka: Nadal nie rozumiem co ma to wspólnego z podręcznikiem i kalkulatorem.
Ferdek: Przed zadawaniem pytań to ja to sobie, za przeproszeniem, schowam do dupy i będę ściągał.
Halinka: I po co tyle zachodu? Mój drogi, odkąd cię pamiętam to historię i matematykę zawsze miałeś w dupie, więc cały ten pomysł jest niepotrzebny.
Ferdek: Ale Halińcia, to jest sprawa honoru! Jeśli Paździoch zawsze będzie wygrywał, to kim będę? Kim ja będę?
Halinka: Tym, kim zawsze byłeś. Nierobem i alkoholikiem.
Ferdek: Tak?! To nie mogę się normalnie doczekać aż Paździoch będzie ci śmiał się w twarz stojąc przed tobą w kiblu!
Halinka: Dobra, jełopie, masz. Ale przynieś resztę!

Halina daje Ferdkowi pieniądze


SCENA CZWARTA
łózkowa

Ferdek czyta podręcznik

Ferdek: bitwa pod Cedynią, 972 rok. Powstanie listopadowe, 1831 rok. Zamach na word trad cente, 2001.
Halinka: To się czyta World Trade Center.
Ferdek: Przecież mówię. No dobra, odpytaj mnie.
Halinka: Daj mi spokój, jełopie historyczny.
Ferdek: Halinka, ja powstaję z kolanów! Nie cieszy cię to?
Halinka: Powstałeś z kolan i upadłeś na dupę. Dobranoc.
Ferdek: Powinnaś być zadowolona że ja zapieprzam po podręczniku jak dzika świnia.
Halinka: Jestem.
Ferdek: To idź do lodówki i mnie browara przynieś.
Halinka: Ferdek, a w dziób chcesz?
Ferdek: N... Nie chcę.
Halinka: W takim razie gaś światło i odstaw tą cholerną książkę.
Ferdek: Jeszcze zobaczysz jaki Paździoch będzie upokorznięty. Dobranoc.

Ferdek gasi lampkę nocną.

Ferdek (po dłuższej chwili): Halinka, śpisz?
Halinka: Śpię, bo co?
Ferdek: Czy ty wiedziałaś że w 1941 roku pakt Sikorski-Majski...
Halinka: Paszoł won, jełopie! Na fotel spać!
Ferdek: A żebyś wiedziała.


SCENA PIĄTA

miejsce akcji: mieszkanie Paździochów

Marian idzie do salonu z kartoflem w ręku

Helena: I gdzieś ty był?

Paździoch pokazuje kartofla

Paździoch: Helena, czy wiesz co to jest?
Helena: Wygląda mi to na twoją podobiznę.
Paździoch: Ten ziemniak ma wbudowany podsłuch.
Helena: Gówno mnie to obchodzi! Dorzuć do gara, bo akurat gotuję.
Paździoch: On jest mi potrzebny do wygrania wyścigu do kibla z tym nierobem Kiepskim.
Helena: Nie bełkocz tylko gadaj do rzeczy.
Paździoch: To pierwsza zasada fizjodynamiki Marianesa. Jak wiesz, jemu zawsze się chce kiedy mnie się chce.
Helena: Polej dziada wrzątkiem to może zmądrzeje i mu się odechce zawracać dupę podczas defekacji.
Paździoch: Boczek wymyślił coś lepszego. Jeśli ja dobrze odpowiem na jego trzy pytania, ja jestem pierwszy do kibla.
Helena: A jeśli on?
Paździoch: To go polejemy wrzątkiem.
Helena: Więc po co ten kartofel?
Paździoch: Schowam go sobie pod beret. Gdy nie będę wiedział odpowiedzi, dam sygnał.
Helena: Jaki?
Paździoch: Powiem "dupa". A wtedy ty dasz mi dobrą odpowiedź.
Helena: I co ja będę z tego miała?
Paździoch: Widok tego nieroba jak przegra.
Helena: Widok? Przecież to tylko podsłuch!
Paździoch: Helena, ty jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
Helena: Kiedy ci się zachce?
Paździoch: O. Dokładnie teraz.
Helena: Nie spieprz tego, dziadu jeden.


SCENA SZÓSTA
miejsce akcji: korytarz

Ferdek wychodzi ze swojego mieszkania, a chwilę po nim Paździoch ze swojego.

Ferdek: O, witam pana Mariana! Jesteś pan gotowy na pytania?
Paździoch: Lepiej niż pan sądzisz, panie Ferdku.
Ferdek: Gdzie Boczek?
Paździoch: Zaraz powinien tu być.
Ferdek: Po co panu beret do kibla?
Paździoch: ...bo mi zimno! A po co panu takie szerokie spodnie?
Ferdek: Bo mam tam encyk... to znaczy... bo nie lubię jak mnie coś dupę ściska.
Paździoch: Za kilka minut, po mojej wygranej, to żal będzie ściskał pańską dupę!
Ferdek: A zasadził ktoś kiedyś panu coś w coś?

Boczek przychodzi ze strony klatki schodowej

Ferdek: Witam kochanego pana Boczka!
Boczek: Witam, panie Ferdku.
Paździoch: To co, zaczynamy?
Boczek: Zaczynamy.
Ferdek: No to zaczynajmy, bo mam potrzebę.
Boczek: Pytanie numer jeden. W którym sezonie Balet Mongolski Show zmieniono żryj?
Ferdek: Co mam żreć?
Paździoch: Pan nawet w tej doniosłej chwili myślisz o żarciu.
Boczek: Przepraszam, chodziło mi o żyryj
Paździoch: Dupa! Dupa!!!
Ferdek: Widzę że pan Marian jest w swoim środowisku naturalnym.
Paździoch: W szóstym sezonie, a dokładnie w odcinku 219.
Boczek: W mordę jeża, poprawna odpowiedź! Pytanie drugie: jak się nazywał polski ministrant sprawów zagranicznych tuż przed wojną?
Paździoch: em... Napoleon? To znaczy... Dupa!

Ferdek zagląda do gaci

Ferdek: Józef Beck
Paździoch: Józef Beck!
Boczek: Pan Ferdek był pierwszy. Mamy remis. Ostatnie pytanie: jak się nazywa browar z żółtą nalepką?
Paździoch: O matko... Dupa!
Ferdek: Jak to jak? Mocny Full!
Boczek: Pan Ferdek ma dziś pierwszeństwo. A pan, panie Paździoch, sam jesteś dupa, i normalnie szatanista.
Ferdek: He he! I co, panie Paździochu? Zatkało kakało?
Paździoch: Poczekaj no, łobuzie!


SCENA SIÓDMA

miejsce akcji: korytarz

Paździoch rozmawia z Boczkiem

Paździoch: I tak jak się umawialiśmy. Pan mi dajesz łatwe pytania, a ja panu daję pętno kiełbasy.
Boczek: No jak nie jak tak, w mordę jeża.

Przychodzi Kiepski

Ferdek: Szybko, bo mam obstrukcję bolesną.
Boczek: Jeden, jak ma na imię Paździoch?
Paździoch: Marian
Boczek: Dwa, ile to 2+2?
Paździoch: Cztery!
Boczek: Trzy, ile kosztuje 300 g żywieckiej u Stasia?
Paździoch: eee... Dupa! Helena, dupa! Słyszysz mnie? Dupa!
Ferdek: równe 21 złotych.
Boczek: Dobrze.
Paździoch: DUPA!

Paździoch wyjmuje kartofla spod beretu i wrzeszczy do niego "dupa"

Ferdek: Panie Boczek, widzisz pan to, co ja widzę?
Boczek: W mordę jeża. Co z nim zrobimy?
Ferdek: Na razie to mam potrzebę, więc przepraszam bardzo.

Ferdek idzie do toalety, a rozwścieczony Paździoch rzuca ziemniaka na podłogę, ujawniając tym samym podsłuch.

Boczek: W mordę jeża. Taki ładny, smakowity kartofelek, a został wykorzystany przez oszusta bazarowego. Panie Paździochu, za oszustwo ja pana dyskfalifujuję z korzystania z kibla. Od dziś pan się załatwiasz do wiadra.
Paździoch: Zlituj się pan! Co ja z tego będę z tego miał?
Boczek: Abstrakcyjny wygląd wnętrz.
Paździoch: Chyba obstrukcyjny!

Przychodzi Helena

Helena: I czego się drzesz, łysa pało? Zmywałam naczynia.
Paździoch: Umówiliśmy się że jak będę mówił dupa to mi dasz poprawną odpowiedź!
Boczek: A więc to tak! Pani Helenko, proszę go zamknąć w szafie.
Helena: Z przyjemnością, panie Boczku! Gadzie, idziemy!

Paździochowie idą do swojego domu. Z kibla wychodzi Ferdek.

Ferdek: Chodź pan.
Boczek: Gdzie?
Ferdek: Napić się.


SCENA ÓSMA
miejsce akcji: kuchnia Kiepskich

Ferdek i Boczek piją browary

Boczek: Mam nadzieję że pan nie oszukiwał.
Ferdek: Gdzie tam, panie Boczku kochany! Ja jestem człowiek honoru, a Paździoch to człowiek horroru.
Boczek: No skoro tak...
Ferdek: Proponuję ażebyśmy wzniośli toasta za walkę z tą mendą!
Boczek: Tak jest, w mordę jeża!
Ferdek: Zdrowie!

Oboje wypijają po browarze

Boczek: I co teraz?
Ferdek: Jak co? Z czym co?
Boczek: Co z toaletą? Pomysł z trzema pytaniami nie zadziałał, a bez niego to normalnie zaraz znowu będą kłótnie sąsiadowe.
Ferdek: Nie wiem. Czeba coś, co będzie na miejscu i nie będzie się dało oszukaniować!
Boczek: Wie pan, a gdybyśmy coś obejrzeli we telewizorku?
Ferdek: Liga Mistrzów będzie dopiero za kilka dni, a baletu mongolskiego w tym domu nie będzie się oglądało bo my jesteśmy kulturalne polskie orły białe, a nie barbarzyńskie mongoliańskie słonie.
Boczek: Nie o to mnie się rozchodzi! Pisali w "Tele Srele" że będą jakieś zmiany w popularystycznym serialu!
Ferdek: Nie rozumuję.
Boczek: Chodź pan.


SCENA DZIEWIĄTA
miejsce akcji: salon

Ferdek i Boczek oglądają TV

Wróżbita: Witam! Jestem wróżbita Pedofiliusz, a to jest program "Przesraczenie Gwiazd". Tym razem lekko zmienilśmy zasady. Zadzwoń do nas, a ja za pomocą magii kostek do gry odpowiem na wszystkie pytania! Śmiało, śmiało! Koszt połączenia to jedyne 12 złotych! O, dzwoni pierwsza osoba! Halo, halo, słucham?
Kozłowski: Dzień dobry, czy kiedyś wejdę do sejmu?
Wróżbita: Jak pan się nazywa?
Kozłowski: Andrzej Kozłowski.
Wróżbita: Andrzej Kozłowski! Andrzeju Kozłowski, już rzucam kostkami!

Pedofiliusz rzuca kostkami

Wróżbita: Niestety się to panu nie uda.
Kozłowski: To ja p...lę takie wróżenie, do widzenia.
Boczek: I co pan sądzisz?
Ferdek: No zamiast kart teraz losuje kościami mięsitymi.
Boczek: Nie mięsnymi tylko zwykłymi, do gry.
Ferdek: E, kurde, panie Boczek! Chyba wiem o co panu się rozchodzi!
Boczek: No jak nie jak tak!
Ferdek: Halinka! Dej mnie no kostkę do gry, kredkę i papier. Pan, panie Boczku, idź pan do piwnicy po stoliczek i krzesło.


SCENA DZIESIĄTA
miejsce akcji: korytarz

Ferdek opiera się o ścianę, a Boczek siedzi za stolikiem. Wchodzi Paździoch.

Paździoch: Co to za cyrki?
Ferdek: Zmiana zasad, panie Paździoch. Zmiana zasad.
Boczek: Dobrze że pan jest. Pan Ferdek już czeka od kilku minut na pana, a mnie zaczyna burczeć w brzuchu.
Paździoch: Jakie są te nowe zasady?

Ferdek bierze z biura kostkę z naklejonymi obrazkami.

Ferdek: Widzisz pan to?
Paździoch: Widzę, ślepy nie jestem. Za to pan jesteś, zwłaszcza gdy pokazuję panu że ktoś ukradł papier z kibla.
Ferdek: Powiedz mi, panie Paździochu, co to jest?
Paździoch: No, kostka do gry.
Ferdek: Od dzisiaj to jest narzędzie sprawiedliwości. Boczek rzuca kostką. Jeśli wypadnie dzielny rycerz, to ja jestem pierwszy. Gdy wylosuje się wąż padalec, pan ma pierwszeństwo. Wszystko jasne? No! Panie Boczek, rzucaj!

Boczek rzuca kostką. Po chwili wypada rycerz.

Paździoch: Zaraz, to nie fair! Spisek jakiś!
Ferdek: Panie Paździoch, lepiej pogódź pan się z okropną przegraną, i z bielizną obsraną. Bądź pan honorowy.
Paździoch: To jeszcze nie koniec, alkoholiku jeden.

KONIEC
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
WKCM
Waldek
Waldek
Posty: 392
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: WKCM » 2018-09-25, 14:48

Najlepszy Twój scenariusz! Od razu gdy zobaczyłem tytuł odcinka i jego streszczenie w innym temacie, to wiedziałem że bardzo dobrze to wyjdzie. I się nie zawiodłem! Każda scena miała przynajmniej jeden bardzo śmieszny tekst, a było kilka takich, przy których zaśmiałem się na głos:
Boczek: Pytanie numer jeden. W którym sezonie Balet Mongolski Show zmieniono żryj?
Ferdek: Co mam żreć?
Paździoch: Pan nawet w tej doniosłej chwili myślisz o żarciu.
Boczek: Przepraszam, chodziło mi o żyryj
Paździoch: Dupa! Dupa!!!
Fajny wątek programu Pedofiliusza, telefony bohaterów i ich reakcje również bardzo dobre. Na plus również to, że wykorzystałeś tylko 5 postaci (nie liczę Kozłowskiego). Świetne zakończenie, zwiastujące chyba kolejną część. Podstępy bohaterów też dobre. Daję zdecydowane 10/10!
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2138
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Bździuch » 2018-09-25, 18:54

Polecam 😛



SCENA 1
+ Nazwisko Pedofiliusz i jego przekręcanie
+ Ferdek i reptylianie
+ Świetny telefon Boczka do studia, no rozwaliło mnie to 😛
+ Pytanie Paździocha o łysinę - genialne
+ Wróżba Paździocha i Helena w tle

- Telefon Ferdka
- Postać wróżbity


SCENA 2
+ Ferdek: A pan tu nawet nie mieszkasz!
Boczek: Pan w kiblu też nie mieszkasz. Chociaż masz pan w domu podobnie obsrane.
- TEKST ODCINKA 😂😂😂
+ Pomysł na "teleturniej" pod kiblem 😂
+ Dobre wybrnięcie Boczka z mazurkiem, a już się miałem czepiać 😛

SCENA 3
+ Ferdek pożyczający 50 zł
+ Ferdek: Przed zadawaniem pytań to ja to sobie, za przeproszeniem, schowam do dupy i będę ściągał.
Halinka: I po co tyle zachodu? Mój drogi, odkąd cię pamiętam to historię i matematykę zawsze miałeś w dupie, więc cały ten pomysł jest niepotrzebny.

+ "Szantaż" Ferdka

SCENA 4
+ "jełop historyczny"
+ Ferdek: Powinnaś być zadowolona że ja zapieprzam po podręczniku jak dzika świnia.
+ Ferdek pytając się Haliny o historię

SCENA 5
+ Podsłuch w ziemniaku i dialogi Heleny

- Nie przekonała mnie Helena, za szybko się zgodziła za praktycznie nic


SCENA 6
+ Kanty Ferdka i Paździocha
+ Tekst cytowany przez WKCM
+ Józef Beck
+ Komiczne musiało być to "dupa" i zaglądanie do gaci choć to drugie oczywiście niewykonalne bo jak kartki przekładać 😛

SCENA 7
+ Przekupywanie Boczka
+ Abstrakcyjny wygląd wnętrz

- Od przyjścia Heleny jakoś wszystko tak jakby skrótowo się dzieje, nie wiem jak to nazwać 😛


SCENA 8
+ Ferdek: Ja jestem człowiek honoru, a Paździoch to człowiek horroru.
+ Klamiacy Ferdek
+ Ogółem Ferdek miły dla Boczka i pijący z nim

SCENA 9-10
+ Rozczarowany Kozłowski
+ Rysunki na kostkach 😛

Ogółem miejscami trochę nieścisłości, mówię głównie o tej encyklopedii czy tym ziemniaku, czemu ziemniak i jakim cudem Boczek i Ferdek nie słyszeli Heleny.

Lekko naciągane 9-/10
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2018-09-26, 11:44

Dzięki za bardzo wysokie oceny! Fajnie że Wam się podobało.
WKCM, raczej nie będzie drugiego odcinka, bo byłby wtórny.
Bździuch, Ferdek mógł przekręcać strony narzędziem erotycznym :-P I o którą scenę Ci chodzi pisząc, że Fedek i Boczek powinni usłyszeć Helenę?
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2138
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Bździuch » 2018-09-26, 11:51

Tak ogółem, że jej nie słyszeli spod tego ziemniaka w berecie.
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2018-09-26, 13:29

Helena szeptała. Nie jest taka głupia żeby zacząć się drzeć. Pozatym beret tłumił dźwięki z kartofla
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2018-09-26, 19:38

Mój następny scenariusz będzie o hantelkach.

HANTELKI
opis odcinka: Pewnego dnia Ferdek znajduje stare hantelki Waldka. Nie mając nic lepszego do roboty, zaczyna ćwiczyć. Wkrótce popada w obsesję na punkcie rzeźbienia ciała, a mieszkanie Kiepskich staje się siłownią z prawdziwego zdarzenia. Halina uznaje że Ferdek grubo przesadza, i szuka sposobu żeby jej mąż znów pokochał siedzenie przed telewizorem i picie piwa.

Wstępna premiera: 2.10.2018
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1195
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Mungo Jerry » 2018-09-28, 13:29

Przyznam, że spodziewałem się czegoś ciekawszego. To znaczy pomysł nie był zły, ale sama inicjatywa pytań już dziwna. Boczek raczej by na coś takiego nie wpadł. W ogóle mam wrażenie że miejscami jest zbyt inteligentny. Mimo to są dobre momenty jak dialog o jury czy podsłuch z kartofla, ale też złe jak cały wątek encyklopedii w gaciach czy infaltywny program w TV. 6/10
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2018-10-07, 13:03

Scenariusz o hantelkach niekatualny. Jeśli ktoś chce go napisać, proszę bardzo.

MENDOGRAFIA
opis odcinka: Ferdek po kolejnym usłyszeniu "pan jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz" od Paździocha, postanawia ustalić szczegółową biografię sąsiada, do czego namawia go Boczek. W tym celu daje ogłoszenie do gazety. Sprawy się komplikują, ponieważ każdy kto się zgłosił, ma inną wersję wydarzeń z życia Mariana. Ferdek i Boczek stają się coraz bardziej zdesperowani odkryć prawdę.


SCENA PIERWSZA
miejsce akcji: korytarz

Ferdek idzie do toalety. Paździoch zagradza mu drogę.

Ferdek: Co pan robisz, pawiana pan świrujesz, czy co? Daj mi pan przejść do kibela.
Paździoch: Nie, ja byłem pierwszy.
Ferdek: Tak? A masz pan jakiegoś dowoda?
Paździoch: Niby nie, ale...
Ferdek: No właśnie. Wypierdzielaj pan.
Paździoch: Panie, mam takie samo prawo do wypróżnienia się tu, co pan, próżny alkoholik.
Ferdek: A co mnie to gówno obchodzi?
Paździoch: Uważaj pan na słowa, panie Ferdku!
Ferdek: Bo co mi zrobisz, padalcu cały we smalcu?
Paździoch: Bo moja pięść poleci tak mocno, że piwsko panu z brzucha wyleci!
Ferdek: Nie wiedziałem że opiekuny węży uczą swoje bezręcowe dzieci walki na łapy.
Paździoch: Trochę się trenowało na służbie.
Ferdek: Gdzie, kiedy?
Paździoch: Armia Czerwona, okręt wojskowy "Menda". 1964-1966.
Ferdek: Pan żeś służył w czerwonej marynarce?
Paździoch: Służyłem w brązowym berecie.
Ferdek: Ale jak?
Paździoch: Panie Ferdku, pan jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz!
Ferdek: Zara! Czy pan mi świrujesz pawiana?
Paździoch: Gdybym się chciał zniżyć do takiego poziomu to już dawno Helena by wydała moje teczki rządowi.
Ferdek: A gdzie masz pan dowoda na marynarstwo?
Paździoch: W dupie.
Ferdek: Jak to?

Paździoch wyjmuje z gaci odznakę marynarską

Ferdek: O kurde.
Paździoch: Zatkało?
Ferdek: No, zatkało. A co pan żeś robił na tym statku?
Paździoch: Mieliśmy tam na pokładzie taką małą strzelnicę.
Ferdek: No i co z tego?
Paździoch: Codziennie o siedemnastej cała załoga tam się zbierała żeby poćwiczyć celność.
Ferdek: Do czego tam celowaliście?
Paździoch: Do mnie. Wkładałem głowę do tarczy, i strzelali.
Ferdek: He, kurde! A planujesz pan kiedyś tam wrócić na służbę? Bo ja bym na stare lata sobie popływał na tamtych gratach, pił egzotyczne browary z różnych portów kupcowych, upolował wodnego dinozaura, postrzelał trochę do pana...
Paździoch: Udam że tego nie słyszałem. Wie pan, przez te kilka lat służby tylko raz zostałem trafiony.
Ferdek: Opowiadaj pan.
Paździoch: Pewnego dnia jeden debil tak się uchlał, że zamiast ustawić się w kolejce do strzelania do mnie, uruchomił działo pokładowe. Przeciwlotnicze. Kaliber 240mm.
Ferdek: O kurde. I co wtedy?
Paździoch: Strzelił. Trafił mnie w moje piękne, bujne włosy, które natychmiast się spaliły. I do dziś nie potrafię niczego zapuścić.
Ferdek: He!

Wchodzi Helena

Helena: Tu żeś jest, baranie! Idziemy!
Paździoch: Helena, ale mi się chce siku!
Helena: Pod oknem przechodzi ten cymbał Kozłowski, na niego się odlej!
Paździoch: Dobra, już! Do widzenia, panie Ferdku.
Ferdek: Do wiedzenia, do wiedzenia.

Ferdek idzie do kibla. Otwierają się drzwi od klatki schodowej i Boczek wystawia głowę.

Boczek: W mordę jeża.


SCENA DRUGA
miejsce akcji: salon Kiepskich

Ferdek śpi na fotelu. Słychać pukanie do drwi.

Ferdek: Otwartie!

Wchodzi Boczek

Boczek: Dzień dobry, panie Ferdku. Sprawę ważną mam.
Ferdek: Nie, nie mam już schabowych, bo pan wszystkieś wyżarł dwa dni temu. Do widzenia i wypierdzielać.
Boczek: Nie o to mi się rozchodzi. W każdym razie, nie w tej chwili.
Ferdek: A, to w takim razie zapraszam kochanego sąsiada! Po co pan przyszedł?
Boczek: Trochę głupio się normalnie przyznać, ale podłuchiwałem pana rozmowę z Paździochem o marynarzach.
Ferdek: To jest ta ważna wiadomość którą pan chciałeś mi przekazać?
Boczek: Tak. Znaczy nie. Znaczy i tak, i nie.
Ferdek: Mów pan jaśniej bo mi zara mózg wybuchnie od tego.
Boczek: Słyszałem jak mówił że pływał sobie na tym radzieckim statku od 1964 do 1966.
Ferdek: Bo to jest czerwona menda, dupa i donosiciel.
Boczek: I wiesz pan co mnie w tej historyjce zdziwiło?
Ferdek: Że on kiedyś miał włosy?
Boczek: Oprócz tego.
Ferdek: Nie wiem.
Boczek: To że on sam mi kiedyś mówił że w latach 1962-1968 był w Ruchu Zabijania Grubasów Pornograficznych, w skrócie RZGP.
Ferdek: Co za problem sobie jednocześnie pływać i mordować grubasy?
Boczek: Podobno on cały czas pełnił staż w Australii. Codziennie musiał się meldować na rynku w Wiedniu, nawet mi pokazał pieczątkę z 10 października 1965, którą schował w dupie na pamiątkę.
Ferdek: A wie pan że to ciekawe?
Boczek: Co robimy?
Ferdek: Idziemy się go spytać sosobiście, kurde.


SCENA TRZECIA
miejsce akcji: korytarz

Ferdek i Boczek lekko uchylają drzwi od mieszkania Kiepskich

Boczek: To jakiego pan masz pomysła?
Ferdek: Najpierw ja idę się pytam o zabijanie pornografiów grubasowych, a potem pan o statek "Menda"
Boczek: No dobra, w mordę jeża.
Ferdek: To chowaj pan dupę za drzwi i jej nie wyjmuj aż sam otworzę.

Boczek zamyka drzwi. Ferdek idzie pod mieszkanie Paździocha i puka. Po chwili otwiera Helena.

Helena: Czego?
Ferdek: Dzień dobry, pan Paździoch w domu?
Helena: W domu, ale publicznym! Obraził się na mnie i poszedł sobie do burdelu.
Ferdek: He. A wziął ciśnieniomierz?
Helena: Debil ukradł go mechanikowi.
Ferdek: Ale jak?
Helena: No wykręcił.
Ferdek: Wykręcił ciśnieniomierz? Przecież jedyne co on umie wykręcać to swoją łysą gębę gdy stoi pod kiblem.
Helena: Byłabym skłonna się z panem zgodzić, gdyby tylko w latach 1963-72 nie pracował w Puławach jako mechanik.
Ferdek: O kurde.
Helena: Co o kurde? Zatkało kakało, czy może kompletnie poje*ało?
Ferdek: Bez obrazy dla obrażonej pani, ale skąd pani o tym wie, proszę pani?
Helena: Bo mi kiedyś pokazywał dyplomy pracownika roku. Jeden po jednym, od '63 do '72. Zakład mechaniczny "Miętka Rurka".
Ferdek: A ja myślałem że on był wtedy marynarzem.
Helena: Mam w dupie co pan myślisz! Do widzenia!

Helena trzaska drzwiami.

Ferdek: Panie Boczek! Możesz pan wyjść!

Boczek wychodzi na korytarz

Ferdek: Paździochowa powiedziała że wtedy był mechanikiem.
Boczek: I co my teraz zrobimy, w mordę jeża?
Ferdek: Coś bardziej radykalistycznego. I już nawet wiem co.
Boczek: Znaczy się że co?
Ferdek: Panie, co ja, na sucho będę opowiadał? Chodź pan się napić.


SCENA CZWARTA
miejsce akcji: kuchnia

Ferdek i Boczek piją browary. Na stole jest laptop.

Boczek: A panie Ferdku, po co pan włanczasz tego komputera?
Ferdek: Wszysko w swoim czasie, panie Boczku. O, otwiera się. A teraz klik, klik, klik.
Boczek: Skąd pan wiesz jak obsługiwać takie specjalistyczne technologie?
Ferdek: Mariolka mnie nauczyła za 5 zł.

Ferdek topornie pisze coś na klawiaturze

Ferdek: Zobacz pan.

Boczek zaczyna czytać domenę

Boczek: "gazeta "Gówno Wiecie"- dział ogłoszeń". Nie rozumiem, po co nam to?
Ferdek: No jak po co? Damy ogłoszenie że wszyscy którzy znają dobrze Paździocha, niech napiszą jego całe życie.
Boczek: Czy coś to kosztuje?
Ferdek: Nie bój pan żaby. Ukradłem Halince odpowiednią ilość jak była na dyżurze.
Boczek: To znaczy ile?
Ferdek: No jak ile? 7 zł. na ogłoszenie i 20 zł. na browary!
Boczek: Ale panie Ferdku, w ogóle po co my to robimy?
Ferdek: Panie Boczek, 35 lat słyszymy od tej mendy 'pan jezcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz'. I teraz nadszedł czas się dowiedzieć wszystkiego.
Boczek: No dobra, skoro tak...
Ferdek: Okej kurde, co tu napisać?
Boczek: Ja bym proponował tak: "Dzień dobry, w mordę jeża. Każdy kto zna Paździocha niech się zgłosi i powie o nim wszystko, co wie, a będzie normalnie nagroda."
Ferdek: Zara... Jaka nagroda?
Boczek: Znalazłem w piwnicy ukrytą gazetkę erosomańską!
Ferdek: Wie pan co?
Boczek: A masz pan lepszy pomysł?
Ferdek: Jak nie jak tak. Słuchaj pan: "Dzień dobry kurde. Wszyscy co wiedzą wszystko o Paździochu niech zadzwonią do mnie, a ci co nie wiedzą to niech się pocałują w dupę". Dobre?
Boczek: No nie wiem...
Ferdek: Jak pan nie wiesz to masz pan problem. Piszę!

Ferdek pisze ogłoszenie


SCENA PIĄTA
miejsce akcji: salon

Ferdek rozmawia przez telefon. Boczek notuje.

Ferdek: Imię i nazwisko?
(niewyraźny szept)
Ferdek: Edward Pierdziel, tak? Dobre. A tera po kolei, co Paździoch robił w swoim nędznym życiu?
(niewyraźny szpet)
Ferdek: 1960-1968, golfista. 1969-1971, konserwatysta powierzchni płaskich. 1972-1985, doradca królowej. 1986-1999, członek partii politycznej "To Wszystko Wina Tamtych", 1999-2018, gacie na bazarze. Dziękujem, do wiedzenia.

Ferdek się rozłącza. Boczek notuje.

Ferdek: Masz pan to, panie Boczek?
Boczek: Mam.
Ferdek: Pokaż pan co na razie mamy.
Boczek: A więc tak: zadzwoniło do nas normalnie 17 osób.
Ferdek: Czy wszystkie wersje są ze sobą zgodne?
Boczek: Nie do końca wszystkie. Niektóre się różnią tym i tamtym.
Ferdek: Jakie niektóre?
Boczek: Wszystkie, w mordę jeża.
Ferdek: Jak wszystkie?
Boczek: Przykładowo- Magdalena Wiercidupsko utrzymuje że pierwszą pracą Paździocha było zamiatanie ulic, a z kolei Sebastian Browar-Kebabowski twierdzi że widział, jak sprzedaje ludziom piasek w Egipcie.
Ferdek: Kurde no, człowiek zagadka. Nie no. A zara, panie Boczku, czy ktoś wspominał o tym statku radzieckim?

Boczek sprawdza coś w notesie.

Boczek: Nikt, w mordę jeża.
Ferdek: Kurde, no! Kurde... Nie wiem jak panu, ale mi się kończą pomysły.
Boczek: Panie Ferdku, a może jednak byśmy odpuścili?
Ferdek: Panie, pan teraz chcesz się poddać? Tyle lat. Tyle lat nie możemy ustalić kto, co i kiedy. A gdy mamy kurde szansę to pan się poddajesz?!
Boczek: No to co pan proponujesz?
Ferdek: Włamanie


SCENA SZÓSTA
miejsce akcji: sypialnia Kiepskich

Ferdek: Ta ściana, panie Boczek, dzieli paździochowe barbarzyństwo od kiepskiej, kulturalnej sypialni.
Boczek: I co teraz?
Ferdek: Jak co? Bierzesz pan lasera, i tak jak we filmie, przecinasz ścianę.
Boczek: A po co to?
Ferdek: Jak po co? Żeby się włamnąć.
Boczek: Ale ja nie mam lasera. Ale zara, poczekaj pan, coś wymyślę.
Ferdek: Może pan to przebijesz głową, jak kiedyś Waldek?
Boczek: Panie, w życiu! Po prostu pan czekaj.

Boczek wychodzi. Po chwili wraca z bagietką.

Ferdek: Co to jest?
Boczek: Bagietka, świeżutka, chrupiąca.
Ferdek: Skąd pan ją masz?
Boczek: Leżała sobie na stole, biedna, samotna, niechciana.
Ferdek: Czyli zamiast odkryć prawdę o Paździochu wolisz pan się nażreć za nasze?
Boczek: Nie, to nie tak. Ja tą ścianę bagietką rozpiernicę, w mordę jeża.
Ferdek: A, dobra! To dawaj pan!

Boczek bierze rozbieg i wybija kawałek ściany

Ferdek: Czekaj pan!
(po dłuższej chwili)
Boczek: Chyba nikt nie słyszał.
Ferdek: Dobra, wchodzimy.


SCENA SIÓDMA
miejsce akcji: salon Paździochów

Ferdek i Boczek wszystko przeszukują. Rozmawiają szeptem.

Ferdek: Masz pan coś?
Boczek: Nadal nic.
Ferdek: O, czekaj pan. Chyba coś znalazłem!
Boczek: O, ja też!
Ferdek: Coś pan znalazł?
Boczek: Plasterek szynki rzucony na podłogę. Biedactwo.
Ferdek: Panie, skup się pan albo zasadzę panu kopa w dupę.
Boczek: Dobra, po co te nerwy? A pan co masz?ⁿ
Ferdek: Skrzynkę
Boczek: Browarów?
Ferdek: Chyba nie.
Boczek: Otwórz pan.

Ferdek otwiera skrzynkę

Ferdek: O kurde.
Boczek: Co o kurde?
Ferdek: Zobacz pan co tu jest.

Boczek podchodzi

Boczek: O kuźwa.
Ferdek: Odznaka marynarska. Kij do golfa. Pieczątka. Japońskie szuszi.
Boczek: A to wszystko w tym samym czasie.
Ferdek: Czyli nikt nie robił sobie jajców. Ale jak to kurde możliwe?
Boczek: Panie Ferdku, w mordę jeża, toż to jest ta...

(z oddali)
Paździoch: Co to za hałasy?

Ferdek: O kurde
Boczek: Kuźwa, co robimy?
Ferdek: Mam pomysła.

Przychodzi Paździoch

Paździoch: Panie Ferdku, panie Boczek, co robicie w moim mieszkaniu?
Ferdek: Ja jeeeesteeem kurdeee w twoim śnieee, zasranaaa meeendooo
Boczek: Nooo właśnieee, w mordęęę jeeża.
Paździoch: Dziwnie prawdziwy ten sen.
Ferdek: Wraaacaaaj do łóżkaaa, paaadalcu, bo zaadzwonieee do koolegii z pracyyy żebyy ci zasadził kopaaaa w dupeee.
Paździoch: Pan pracujesz?
Ferdek: We śnie wszyyystko jest kurde możliweee.
Paździoch: Dobra, już idę.


SCENA ÓSMA
miejsce akcji: piwnica

Ferdek: Nie no, kurde. Tak być nie bedzie. Musimy poznać prawdę.
Boczek: Ale co pan proponujesz?
Ferdek: Normalnie bym proponował się napić, ale przed chwilą wszystko się skończyło.
Boczek: No to już się żeśmy napili. Co dalej?
Ferdek: Obawiam się że została tylko jedna opcja.
Boczek: Jaka?
Ferdek: Porwiemy dziada.
Boczek: W mordę jeża! Jak?
Ferdek: I właśnie tu leży problem. Ja to bym zaproponował czymś go zbawić do pułapki.
Boczek: Gdzie ta pułapka?
Ferdek: Najlepsze srategiczne miejsce to przy rowerze na korytarzu. Byłby normalnie otoczony ze strony kibla i klatki schodowej.
Boczek: A znaczy się że co?
Ferdek: Ja przed akcją pójdę do kibla, a pan za drzwi. I gdy wpadnie w zasadzkę to go otoczymy i zwiążemy.
Boczek: Tylko czym go przyciągnąclć do rowera?
Ferdek: A zastanówmy się co ta menda najbardziej lubi?
Boczek: Pieniądze.
Ferdek: Niby tak, ale ja kurde swoich piniędzy nie będę poświęcał.
Boczek: A nie możesz pan zawinąć pani Halince?
Ferdek: To co było do zawinięcia, już żem zawinął. Inne pomysły?
Boczek: Gacie!
Ferdek: Co gacie?
Boczek: On handluje gaciami na bazarze, to możemy go przyciągnąć gaciami.
Ferdek: Panie Boczek, pan masz łeb! W moim mieszkaniu znalazłoby się kilka bezużytkowych gaciów. Przywiążemy je do rowera, a potem już wiesz pan co!


SCENA DZIEWIĄTA
miejsce akcji: korytarz

Do roweru przyklejone są gacie. Paździoch wychodzi ze swojego mieszkania i od razu je zauważa.

Paździoch: O rety! Czy to L-ka? Oho, to się dzisiaj natrzepie kasiory!

Paździoch mija kibel

Paździoch: Ale Helenie gul wyskoczy!

Paździoch podchodzi do roweru

Paździoch Ktoś musiał tak szybko zapieprzać na tym rowerze że mu gacie opadły. He!

Paździoch wyciąga rękę. W tej chwili Ferdek wychodzi z toalety, a Boczek z klatki schodowej.

Ferdek: Mamy pana! Hande hoch, kurde!
Paździoch: Panowie, o co chodzi?
Boczek: Zaraz pan nam powiesz! Idziemy, w mordę jeża.
Paździoch: Za co?
Ferdek: Za poznanie prawdy, tępy padalcu.

Ferdek i Boczek eskortują Paździocha do mieszkania Kiepskich


SCENA DZIESIĄTA
miejsce akcji: salon

Paździoch jest przywiązany do fotela. Zasłony całkowicie zakrywają okna. Boczek świeci Paździochowi latarką w twarz. Ferdek trzyma w ręku laczka.

Ferdek: Panie Paździochu. Masz pan mówić prawdę. Gdy usłyszę gówno prawdę, ten laczek zatańczy na pana łysym łbie. Zrozumiano?
Paździoch: Zrozumiano!
Boczek: To co, zaczynamy przesłuchanie!
Paździoch: Jakie przesłuchanie? Co ja wam zrobiłem?
Ferdek: Dobre pytanie. Co pan żeś kurde zrobił?
Paździoch: Nadal nie rozumiem.
Ferdek: Od początku do końca.
Boczek: No właśnie, w mordę jeża. na przykład jeden mówił żeś pan w 1974 był sędzia, a drugi żeś pan był wielkim mistrzem Zakonu Donosicieli.
Paździoch: Panowie, dajcie wyjaśnić!
Ferdek: Słuchamy.
Paździoch: Wiedziałem że was ciekawi moja skromna osoba. Jak zobaczyłem w gazecie to ogłoszenie z biografią to umówiłem się z kolegami z bazaru że będziemy z was robić jajca. To oni do was dzwonili i opowiadali te głupoty! Ciekawostka: jeden tak długo rżał, że jakieś babsko się zakradło i zabrało mu biustonosz.
Ferdek: O ty Paździochu jeden.

Ferdek trzepie Paździocha laczkiem po głowie

Boczek: Zaraz, panie Paździochu! A gdzieś pan pracował w latach '60?
Paździoch: Bo co?
Ferdek: Mi żeś pan powiedział że na statku, Boczkowi że w Australii, a Paździochowa powiedziała że kurde w Puławach. I masz pan dowody na wszystko z nich. I to mi się normalnie nie kalkucuje.
Paździoch: Panie Ferdku, są takie rzeczy, o których fizjologom się nie śniło.

Paździoch się teleportuje z fotela do wejścia do salonu

Paździoch: I wiesz co panu powiem? Pan jeszcze bardzo wielu rzeczy o mnie nie wiesz. Do widzenia.

KONIEC
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2138
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13
Lokalizacja: Farszafa

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Bździuch » 2018-10-17, 15:35

+ Pomysł na odcinek
+ Akcja skupiona na trójce sąsiadów i BRAK HALINY
+ Paździoch w "Brązowych beretach" i oznaka w dupie.
+ Paździoch na strzelnicy jako cel i odpowiedź na pytanie dlaczego jest łysy.
+ Rozmowa z Boczkiem - bardzo fajna
+ Scena z telefonami
+ "Ta ściana, panie Boczek, dzieli paździochowe barbarzyństwo od kiepskiej, kulturalnej sypialni" :lol:
+ Scena w piwnicy
+ Scena z Paździochem i rowerem :lol:


N Zakończenie


- Trochę tekstów zamiast bawić to miały odwrotny efekt;
Ferdek: Bo co mi zrobisz, padalcu cały we smalcu?
Paździoch: Bo moja pięść poleci tak mocno, że piwsko panu z brzucha wyleci!
Ferdek: Nie wiedziałem że opiekuny węży uczą swoje bezręcowe dzieci walki na łapy.
- Rozmowa z Paździochową
- Scena w sypialni
- Kuźwy Boczka, czasem co parę zdań


Dobry i miejscami zabawny odcinek, miejscami bo czasem zdarzyły się lekkie postoje humoru.
Krótki, ale treściwy scenariusz, lekko i przyjemnie się czyta.

Lekko naciągane 8/10.
_________________________
I zmieniam ocenę Twojego poprzedniego scenariusza na 7,5/10 ;-).
Kanapkowy seropodobny z szynką parmeńską na dupce od chleba

ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK) 

- Powiedz mi, po co jest ten Kopernik?
- No właśnie po co!

____________
Księża na księżyc!
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2393
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: kacrudy » 2018-10-17, 15:48

Miałem ocenić "jutro", no to dzisiaj jest to jutro. ;)

Scena I:
+ Paździoch trzymający odznakę marynarską w gaciach
+ historia łysiny Paździocha
- nieco dziwny język bohaterów

Scena II
+ wizyta Boczka
+ Ruch Zabijania Grubasów Pornograficznych :D
+ dialog:
Boczek: I wiesz pan co mnie w tej historyjce zdziwiło?
Ferdek: Że on kiedyś miał włosy?
Boczek: Oprócz tego.
- dziwne, że gdy Boczek powiedział, że nie rozchodzi mu się o jedzenie, to Ferdek od razu stał się dla niego miły

Scena III
+ trzecia wersja przeszłości Paździocha
+ "Miętka Rurka"
- przekleństwo Paździochowej

Scena IV
+ gazeta "Gówno Wiecie" :mrgreen:
+ pisanie ogłoszenia

Scena V
+ Edward Pierdziel :)
+ Paździoch członkiem partii politycznej "To wszystko wina tamtych"
+ Sebastian Browar-Kebabowski i Magdalena Wiercidupsko :lol:
+ plan włamania

Scena VI
+ nawiązanie do "Szarej strefy", nieskromnie powiem, że też tak nawiązałem w jednym z moich scenariuszy
+ zburzenie ściany za pomocą bagietki

Scena VII
+ znalezienie plastra szynki na podłodze
+ zawartość skrzynki Paździocha
+ Ferdek i Boczek udający, że są we śnie Paździocha...
- ...Ale dziwne, że się ta menda nabrała ;)

Scena VIII
+ świetna scena, fajne teksty o pieniądzach i gaciach

Scena IX
+ porwanie Paździocha

Scena X
+ zakończenie mnie rozbroiło, mimo że dziwne, ale śmieszne
Neutral: wyjaśnienie wersji wszystkich dzwoniących do Ferdka, za prosto potraktowane

Sam odcinek był bardzo dobry, tylko niestety język bohaterów czasami był średnio odwzorowany no i to co napisał Bździuch, było kilka z założenia śmiesznych tekstów, które wyszły słabo. Co prawda, to nie pierwszy twój scenariusz, ale pierwszy, jaki przeczytałem, więc daję ci na zachętę 7/10.
Obrazek
20 LAT MINĘŁO...
Awatar użytkownika
karol piękny
Kiepski Znawca
Kiepski Znawca
Posty: 1527
Rejestracja: 2014-10-18, 11:27

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: karol piękny » 2019-04-23, 21:04

Bardzo dobry scenariusz.

Plusy:
- Paździoch wyjmujący odznakę marynarską z gaci i jego opowieść o służbie na okręcie wojskowym "Menda"
- rozmowa Ferdka z Boczkiem w salonie, szczególnie nazwa ruchu do jakiego należał Paździoch i dialog:
Boczek: I wiesz pan co mnie w tej historyjce zdziwiło?
Ferdek: Że on kiedyś miał włosy? :mrgreen:
- nazwa zakładu mechanicznego
- pisanie ogłoszenia do gazety "Gówno Wiecie"
- Edward Pierdziel i pozostałe nazwiska osób dzwoniących do Ferdka :-)
- dialog:
Ferdek: Czy wszystkie wersje są ze sobą zgodne?
Boczek: Nie do końca wszystkie. Niektóre się różnią tym i tamtym.
Ferdek: Jakie niektóre?
Boczek: Wszystkie, w mordę jeża. :lol:
- włamanie się do mieszkania Paździochów
- znalezienie plasterka szynki przez Boczka
- obmyślanie planu porwania Paździocha
- "Ktoś musiał tak szybko zapieprzać na tym rowerze że mu gacie opadły" :-D
- przesłuchanie Paździocha

Minusy:
- rozmowa Ferdka z Paździochową
- momentami dość dziwny język bohaterów

Moja ocena: 8,5/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2019-08-03, 14:15

odcinek jest obsadzony w pierwszym sezonie

KARTKI
Po kolejnych awanturach między Kiepskim a Paździochem i Boczkiem o dostęp do toalety i podkradanie różnych rzeczy, Ferdek dzwoni do prezydenta i prosi o rozwiązanie problemu. Ten po wysłuchaniu wszystkiego uchwala nowy regulamin kamienicy, wobec którego dostęp do toalety mieszkańcy będą mieli na kartki. Niestety, kartki zaczynają znikać. Sąsiedzi podejrzewają siebie nawzajem o ich kradzież.

występują:
Ferdek
Paździoch
Boczek
Babka
Edzio


SCENA PIERWSZA
miejsce akcji: salon

Ferdek i Babka oglądają film w telewizji. Rozbrzmiewa pukanie do drzwi.

Ferdek: Otwarte!

wchodzi Boczek trzymający długą smycz

Boczek: Dzień dobry.
Ferdek: Czego? Po co panu ta smycz?
Boczek: Mam do pana prośbę, panie Ferdku.
Ferdek: Czy ta prośba uwzględnia alkohol?
Boczek: Nie.
Ferdek: Do widzenia.
Boczek: No dobra, niech panu będzie.
Ferdek: W takim razie o co chodzi?
Boczek: Purchlak!
Ferdek: Co?

Zza drzwi wyłazi świnia uwiązana do smyczy trzymanej przez Boczka

Babka: Jezus Maria, co to jest?
Boczek: To jest Purchlak, moje nowe zwierzątko.
Ferdek: Po co panu takie coś? Czemu pan tego nie zjesz? I co ja mam z tym wspólnego?
Boczek: Już mówię. Niedawno pojechałem na wieś, w rodzinne strony. Mam tam drewnianą chatę. Pewnego dnia patrzę, świnia. Dałem jej trochę chrupków kukurydzianych. I tak przez kilka dni ją karmiłem. A kiedy już chciałem wrócić, to ta poszła za mną. Nie dała się wypędzić z pociągu, to za 20 zł została ze mną.
Ferdek: Swój rozpoznał swojego, he!
Boczek: Panie! Może i jestem trochę pulchny, no i niech będzie, że różowy, no ale żeby mnie do świni porównać?
Ferdek: Dobra, na żartach pan się nie znasz? Nadal nie wiem, co to ma wspólnego ze mną.
Boczek: Chciałbym, żeby Purchlak został na kilka dni z wami. Muszę kupić kuwetę, i inne rzeczy, żeby się czuła dobrze w moim domu.
Babka: Panie Boczek, to by było o jedną świnię za dużo w naszym domu.
Ferdek: Czy to było o mnie?
Babka: Tak.
Ferdek: Babka! Bo jak ja...
Boczek: Panie Ferdku, to jak, zgadzasz się, czy nie?
Ferdek: A ile pan dasz?
Boczek: Ćwiartkę za jeden dzień opiekowania się nią.
Ferdek: O nie. Pół litra.
Boczek: Panie, bo pójdę do Paździocha.
Ferdek: No to chociaż ćwiartkę i dwa browary.
Boczek: Ćwiartkę i browara.
Ferdek: A nie dałoby się więcej?
Boczek: Panie! Ja nie jestem jakiś bankomat żeby mi tyle zabierać ze kieszeni.
Ferdek: No dobra, to ja się zlituję nad biednym człowiekiem i niechętnie się zgadzam na tą skąpą ofertę.
Boczek: To ja wam tu zostawiam Purchlaka, i go nie zjedzcie przypadkiem.
Ferdek: Gdzie tam, panie Boczku. Ja jestem przyjacielem zwierząt. Myśli pan, że dlaczego tu nadal trzymam Babkę?
Babka: Kanalio!
Boczek: To ja już będę szedł. Do widzenia.

Boczek wychodzi zostawiając świnię.

Babka: Jak tylko Halinka z Mariolką i debilem wrócą od Władka, to będziesz miał niemały problem.
Ferdek: Już się niech o to babcia nie martwi.

po chwili

Ferdek: Kurde, jak ta świnia śmierdzi.
Babka: Bo narobiła! Musisz jej kuwetę urządzić.
Ferdek: Niegłupie. Tylko z czego... Mam pomysła!


SCENA DRUGA
miejsce akcji: kuchnia

Ferdek i Babka przyglądają się świni i kuwecie.

Babka: Nie no, pomysł wart ciebie, kanalio. Wyrwać gołymi łapami deskę klozetową i nasypać do niej żwiru, który ukradłeś biednej Boguskiej z kwiaciarni. I to wszystko umieścić pod stołem w kuchni!
Ferdek: Nie ukradłem, tylko kulturalnie kupiłem.
Babka: Nie kłam, bezbożniku, bo wszystko widziałam przez okno.

do kuchni wchodzi Paździoch

Paździoch: Panie Ferdku, w toalecie nie ma deski klozetowej. Nie wie pan nic na ten temat?
Babka: Mój zięć-debil ją wziął dla świni Bocz...
Ferdek: Cicho, ty! Babka chciała powiedzieć, że bohatersko starałem się powstrzymać tą świnię Boczka przed ukradnięciem jej, ale...
Paździoch: Dobrze słyszałem! O jaką świnię chodzi? Co tu się dzieje?!

Paździoch zauważa świnię pod stołem

Paździoch: A więc to tak!
Ferdek: Ale to nie ja! Boczek się zakradł podstępem i mi podstawił świnię z tym czymś. Właśnie szedłem zjeść obiad, gdy to zobaczyłem.
Babka: Kłamca! Bezbożnik!
Paździoch: Panie Ferdku, ręka mnie świerzbi żebym zadzwonił na sanepid!
Ferdek: Panie, bądź pan człowiek! Wiesz jaką dniówkę dostaję za opiekowanie się tym czymś?
Paździoch: Panie Ferdku, to, że przez ostatnie lata panu się nie udało zrobić z kamienicy chlewu nie znaczy, że pan może teraz. Za pięć sekund wyciągam telefon i dzwonię najpierw po sanepid, a później do pana żony, Haliny.
Ferdek: Panie Paździoch, no!
Paździoch: Raz.
Ferdek: Ale to...
Paździoch: Dwa.
Ferdek: Panie, a jak postawię panu browara?
Babka: Trzy! Nierobie.
Ferdek: Ty Babka bądź cicho! Zaraz pan Paź...
Paździoch: Cztery!
Ferdek: Dobra! Weź pan deskę, ja świnię dam do pustostanu, niech sobie tam żyje.
Paździoch: No dobra. Ale jeśli stanie się taki podobny incydent, niezależnie z czyjej strony, zgłaszam sprawę do administracji!
Ferdek: No dobra, kurde!

Paździoch wychodzi

Ferdek: Trochę szkoda obiecanego alkohololu, no ale nic. Zdążyłem się nacieszyć dwoma dostawami.


SCENA TRZECIA
miejsce akcji: korytarz

Ferdek i Boczek w tej samej chwili doskakują do drzwi toalety.

Ferdek: Ja byłem pierwszy!
Boczek: Nie, ja!
Ferdek: Panie Boczek, bo zjem tego pana Purchlaka na obiad!
Boczek: Wiem, że pan go porzucił.
Ferdek: Panie Boczku, proszę, daj mi pan wejść!
Boczek: Nie ma mowy, to ja zawsze panu ustępuję. Koniec z dyskruminacją Arnolda Boczka, w mordę jeża!

Boczek odpycha Ferdka i wchodzi do toalety.

Boczek: Na tatarski sos!
Ferdek: Co? Nie zmieścił się pan na kiblu?
Boczek: Ktoś ukradł żarówkę!
Ferdek (sarkastycznym tonem): Ciekawe kto!
Boczek: Przysięgam, nie ja!
Ferdek: To kto?

Paździoch (ze swojego mieszkania): Dobra, Helena, mam tą żarówkę. Już ją montuję.

Ferdek: Kurde no.
Boczek: W mordę jeża.

Ferdek podbiega do drzwi Paździocha i zaczyna w nie walić.

Ferdek: Otwieraj, złodziejska mendo, ty Paździochu jeden!

Otwiera Paździoch. Boczek wychodzi z toalety.

Boczek: Wszystko słyszeliśmy!
Ferdek: No właśnie! Tak dalej być nie będzie. To już szósta sytuacja z kiblem w tym tygodniu, a jest wtorek rano. Dzwonię do prezydenta.
Paździoch: Po co?
Ferdek: Żeby coś z tym zrobił.
Paździoch: No dobra. Dzwoń pan.
Ferdek: To chodź pan ze mną. Pan też, panie Boczek.
Boczek: No dobra.

SCENA CZWARTA
miejsce akcji: kuchnia

Ferdek wykręca numer. Boczek i Paździoch się przyglądają.

Ferdek: Dzień dobry. Nazywam się kurde Ferdynand Kiepski, geniusz, chemik, wynalazca z Wrocławia.

Boczek i Paździoch się cicho śmieją

Ferdek: Po co dzwonię? Chcę porozmawiać z prezydentem. To jest normalnie sprawa wagi państwowej! O co chodzi? O zamieszki państwowe spowodowane prywatnym publicznym sraczem!
...
Jak to mam czekać, bo jest na spotkaniu?! Panie, jeśli ta sprawa nie będzie rozwiązana to wybuchną zamieszki, wybuchnia rewolucja i gówno będzie, a nie Polska!
...
Jak pod wpływem alkoholu?! Jestem śmiertelnie trzeźwy!
...
Jak to nic z tym nie zrobicie?!
...
Paździoch: Daj pan ten telefon.

Ferdek daje Paździochowi telefon.

Paździoch: Zacznijmy od tego, że nazywam się Marian Paździoch, były... współpracownik pana prezydenta... A, już go pan daje do telefonu? Cudownie.

10 minut później

Paździoch: Rozumiem. To cześć, trzymaj się.

Paździoch się rozłącza

Boczek: No i? Gadaj pan!
Paździoch: Rozwiązanie to krata i kibel na kartki.
Boczek: A, znaczy się, że co?
Paździoch: Jak w PRL'u, masz kartkę, możesz korzystać.
Ferdek: Zaraz, kurde! To ile my tych kartek dostaniemy?
Paździoch: Edzio listonosz codziennie każdemu będzie dawał po jednej.
Ferdek: Ale to jest rozbój! Co, jeśli częściej mi się będzie chciało?!
Paździoch: Nie wiem, i gówno mnie to obchodzi.


SCENA PIĄTA
miejsce akcji: przedpokój Kiepskich

Pukanie do drzwi

Ferdek: Już już, idę kurdę!

Ferdek otwiera drzwi. Wchodzi Edzio.

Edzio: Całkiem niedawno słyszałem nowinę,
że zasady załatwiania będą teraz inne!
Ferdek: Dobrze pan słyszał.
Edzio: No i co pan o tym sądzisz?
Ferdek: Z jednej strony dobrze, bo to utrudnia Paździochowi dekefację, a z drugiej strony niedobrze, bo ja się nie mogę normalnie załatwić! Pan z tymi kartkami, tak?
Edzio: Przynoszę dla was relikt PRL'u. Czy dziś jest was w mieszkaniu wielu?
Ferdek: eee... no... Jestem ja i Babka, a Waldek, Mariolka i Halinka... eee... bawią się w chowanego!
Edzio: To samo mi powiedział Paździoch o swoich pięciu bratach bliźniakach, którzy podobno u niego dziś postanowili zamieszkać. Ale jaja!
Ferdek: Panie Edziu, gówno pana obchodzą nasze rodzinne zabawy. Dawaj pan kartki i do widzenia!

Edzio daje Ferdkowi kilka kartek i wychodzi na korytarz.

Edzio: Ale jaja! Wykłócają się o kartek kilka.
Sąsiad przy sąsiedzie jest gorszy od wilka!
Pod kiblem urządzą całodobowy postój.
Zapytasz się- po co? Ja nie wiem, po ch*j


SCENA SZÓSTA
miejsce akcji: korytarz

Ferdek i Paździoch się przyglądają skrzynce przy drzwiach do toalety.

Paździoch: Pozwoli pan, że zaprezentuję.
Ferdek: Panie, nic pan nie będziesz prezentować!

Ferdek próbuje otworzyć drzwi do toalety, ale nie może.

Ferdek: Co jest, kurde?
Paździoch: Słuchaj pan!
Ferdek: No dobrze, już panu zrobię łaskę i wysłucham tego biadolenia. Tylko proszę pamiętać, że jestem pracowity człowiek i nie mam czasu na głupoty.
Paździoch: Po prostu bądź pan cicho! Widzisz pan tą skrzynkę?
Ferdek: Widzę, bo co?
Paździoch: Wkładasz do niej kartkę, drzwi się otwierają. Solidna, niemiecka technologia.
Ferdek: To... cudownie. A zaraz, a Boczek gdzie będzie się załatwiał?
Paździoch: Nie wiem, jak go znajdę to się spytam, czy dostał kartki.
Ferdek: Zwariowałeś pan? Nie mów mu o kartkach, jak nie otworzy drzwi to sobie pójdzie do siebie, albo do innej kamienicy.
Ferdek: O, dobre.
Paździoch: Będziesz pan korzystał?
Ferdek: No spróbuję.

Ferdek wyciąga z kieszeni kartkę i wrzuca ją do skrzynki. Drzwi się otwierają na oścież.

Ferdek: Ej, dobre!
Paździoch: Dobre, dobre, bardzo dobre!

Ferdek wchodzi. Drzwi same się za nim zamykają.


SCENA SIÓDMA
miejsce akcji: przedpokój

Ferdek: Zara, ide, trzecia w nocy jest!

Ferdek otwiera drzwi, wchodzi Paździoch

Ferdek: Czego?
Paździoch: Już pan wiesz czego! Bądź pan honorowy?
Ferdek: Co pan pierdzielisz?!
Paździoch: Kartki, wąsaty złodzieju, kartki! Chciałem iść do toalety, ale ktoś mi zabrał kartki.
Ferdek: Panie, ja nie mam, i trzeba było lepiej pilnować, i w ogóle proszę wypierdzielać, bo mnie się też chce. Tylko znajdę swoje kartki.

Ferdek wyciąga z kieszeni różne rzeczy: złotówkę, puszkę po piwie, chustkę do nosa i pilot od telewizora.

Ferdek: Zaraz, gdzie są moje kartki?!
Paździoch: Jaa nie mam.
Ferdek: Ty menda bazarowo! Jeśli pan natychmiast nie oddasz kartek, to...

Otwierają się drzwi. Wchodzi Boczek.

Boczek: Miarka się przegła, panie Ferdku. Gdzie są moje kartki, w mordę jeża?
Ferdek: Znając pana to żeś je pan zeżarł. I w ogóle to mie wchodź pan jak do siebie, tylko przedtem zapukaj!
Paździoch: Panowie, spokojnie! Mamy tu złodzieja kartek.
Boczek: Trzeba się zastanowić, kto to.
Ferdek: Przepraszam, ja protestuję! Ja się na sucho nie będę zastanawiał!
Paździoch: To idź pan na dół się napić wody z kałuży! Panie Boczek, zapraszam do mnie na przemyślenia. Mam te bułki portugalskie, co pan tak lubisz.
Boczek: O, to ja bardzo poproszę, panie Marianie. Chodźmy.
Ferdek: A czemu nie możemy do mojej kuchni, jak zawsze?
Paździoch: Bo 0H = 0A
Ferdek: Co?
Paździoch: H to pańska żona, Halina. A A to alkohol. Nie ma Haliny, nie ma kasy, nie ma co pić
Ferdek: A zna pan działanie BABKA?
Paździoch: Nie
Ferdek: Babka Alkohol Kupi Bardzo... Alkohol.
Paździoch: To jest BAKBA
Ferdek: Ale ważne, że bakba... babka ma rentę. Ja to kiedyś Waldusiowi tłumaczyłem. Ile to jest B+R?
Paździoch: Bry
Ferdek: No właśnie! B to babka. R to renta. Co daje łącznie BR, czyli?
Paździoch: BRgówno
Ferdek: Browar!
Boczek: To panie Marianie, niech pan weźmie te bułki i chodźmy do pana Ferdka na browara.
Paździoch: No dobra.


SCENA ÓSMA
miejsce akcji: kuchnia

Ferdek: Panowie! Tak dalej być nie będzie. Musimy coś zrobić ze znikaniem kartek!
Paździoch: Już mówiłem, jestem niewinny!
Boczek: I jak tak samo, w mordę jeża.
Ferdek: I który z was mówi prawdę?
Paździoch: Ja!
Boczek: I ja też!
Paździoch: Czyli to pan żeś jest złodziej!
Ferdek: Co ja, kurde? Czemu akurat ja?
Boczek: No właśnie! To pan jesteś oszust bazarowy i złodziej, normalnie.
Paździoch: Panie! A kto wiecznie kradł żarówki z toalety?
Ferdek: I papier toaletowy też?
Boczek: Panie Ferdku, to pan żeś ostatnio ukradł klapę!
Ferdek: Dla pana zasranej świni!
Boczek: Chyba dla mojego alkoholu, w mordę jeża.
Paździoch: Panowie! Tą drogą nigdzie nie dojdziemy.
Ferdek: To co pan proponujesz?
Paździoch: Zastawić zasadzkę na złodzieja.
Ferdek: Jak, gdzie?
Paździoch: Wiemy, że złodziej ma dostęp do naszych domów. Proponuję neutralny teren. Na przykład korytarz.
Ferdek: O, dobre.
Boczek: I jak to zrobimy, w mordę jeża?
Ferdek: Ja zrobię z papieru fałszywe kartki i je rozrzucę na korytarzu. Potem będziemy się przyglądać, kto idzie.
Paździoch: Nienajgorszy pomysł.
Ferdek: To do roboty, walczyć z mafią kartkową!


SCENA DZIEWIĄTA
miejsce akcji: przedpokój

Ferdek przygląda się przez dziurkę od klucza. Paździoch i Boczek są za nim.

Boczek: I jak, widzisz pan coś?
Paździoch: Nie tak głośno, panie Boczek, nie tak głośno.
Ferdek: Jeszcze nic. Kartki jak leżały tak leżą.
Paździoch: A może to pańska teściowa?
Ferdek: Panie, co pan pierdzielisz? Babka nawet nie umie sama otworzyć drzwi, to co by miała obsługiwać specjalistyczną skrzynkę?
Boczek: A może Edzio?
Paździoch: Edzio tu się nie załatwia, tylko roznosi listy. Po co miałby taki kawał drogi iść, żeby nam kraść kartki?
Boczek: Jak to Edzio. Dla jaj.

Paździoch i Ferdek zaskoczeni patrzą się na Boczka.

Ferdek: To ma sens. O żesz ty listonoszu zasrany. Już cię nie ma na tym świecie, kurde.
Boczek: Jaka będzie kara?
Paździoch: Wywiesimy go gołego na najwyższym piętrze kamienicy, żeby cały Wrocław go widział. Jak tak sobie będzie wisiał, to może przemyśi swoje zachowanie.
Boczek: Może jeszcze mu coś namalujemy na czole?
Ferdek: ,,Edzio listonosz, jajcarz i debil".
Boczek: Dobre!
Ferdek: O, a na plecach mu napiszemy ,,Nikt nie zadziera z Ćwiartki 3/4".
Paździoch: Niezłe. Ja bym go jeszcze posypał ziarnami, żeby gołębie po nim łaziły i go dziubały.
Ferdek: No to już wszystko ustalone. Kiedy tylko...

[dźwięk otwieranych drzwi]

Ferdek doskakuje do klamki, ale Paździoch go powstrzymuje.

Paździoch: Poczekajmy kilka sekund, musimy go przyłapać na gorącym uczynku.

[szelest kartek]

Paździoch: Wchodzimy!

Ferdek otwiera drzwi. Wszyscy sąsiedzi wybiegają na korytarz.

Ferdek: Mamy pana, panie Ed...

Wszyscy zamierają w bezruchu

Boczek: P... Purchlak?

Ujęcie na świnię Boczka zjadającą kartki


KONIEC
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2393
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: kacrudy » 2019-08-03, 21:28

Niezły odcinek. Na plus w miarę wierne odwzorowanie klimatu pierwszego sezonu, poza Ferdkiem - jego chamstwo wobec Boczka mocno przegięte, w 1. sezonie oni rozmawiali ze sobą raczej absolutnie zwyczajnie. Sam pomysł na odcinek OK, a wątek świni też nie najgorszy, choć szczerze mówiąc końcówkę przewidziałem. Świetny występ Babki, fajnie rozpisane jej kwestie. Nieco gorzej było z Edziem, ale też wyszło git. Cieszę się, że nie było Haliny, Marioli i Waldka - bez ich udziału scenariusz czytało się przyjemnie. :) Tylko tekstów śmiesznych za mało, a tego w 1. sezonie mało przecież nie było. :P
Na minus teksty typu 0H = 0A i B+R (wiem, że to drugie było już w "Zrób sobie babkę", ale nie spodobało mi się i tak), dość przewidywalne zakończenie, Ferdek chamski wobec Boczka oraz za mało humoru i zbyt krótki scenariusz.
Źle nie jest, wyrobisz się i będzie już tylko lepiej. :)
6/10.
Obrazek
20 LAT MINĘŁO...
Awatar użytkownika
Mungo Jerry
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1195
Rejestracja: 2009-09-20, 12:46
Lokalizacja: Krosno

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Mungo Jerry » 2019-08-04, 01:22

Całkiem okej scenariusz w stylu pierwszego sezonu. Klimat jako tako odwzorowany, ale z Boczkiem trochę poleciałes. Teoretycznie w 1 sezonie Boczek często był przedstawiany jako przyjaciel Ferdka w przeciwneistwie to mendy Paździocha. Ale okej nie czepiam się.

Fabuła jakoś mi do gustu nie przypadła z tymi kartkami. Ledwo coś o.nich wpsomneli i wątek momentalnie się skończył.
Dużo lepszy wątek świni i przynoszenie deski dla niej i wizyta Paździocha u Kiepskich - chyba najlepszy moment.

Babka i Edzio dla mnie odwzorowanie średnio - szczególnie Edzio coś nie wyszedł :-/

Mimo wszystko wyszło symptyczne takie 6/10 . ;-)
A no i za krotkie lekko.
Zapraszam do przeczytania moich scenariuszy ;-)

viewtopic.php?f=28&t=7145&sid=df3a91331 ... b&start=50
Awatar użytkownika
Szymek_19
Boczek
Boczek
Posty: 270
Rejestracja: 2017-11-25, 17:44
Lokalizacja: Panie, nie interesuj się pan, dobre?

Re: Scenariusze do ŚWK by Szymek_19

Post autor: Szymek_19 » 2019-08-06, 12:56

Dzięki za oceny! Na swoje usprawiedliwienie powien, że wziąłem całkiem długą przerwę w pisaniu scenariuszy, więc wyszło, jak wyszło :/ Następny będzie staranniej napisany :)
Zapraszam do lektury i recenzji moich scenariuszy ;-)
viewtopic.php?f=28&t=7592&sid=f122a36ad ... 7243393ead
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”