Scenariusze do ŚwK by WKCM

Twórczość literacka związana ze "Światem według Kiepskich".
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 369
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: WKCM » 2018-06-13, 18:32

Od dzisiaj zaczynam publikowanie własnych scenariuszy do Kiepskich. Oto pierwszy z nich pt. "Horoszkop". Zapraszam do recenzji!

ŚWK: „HORO-SZKOP”

Scena 1: Halina i Ferdek leżą w sypialni. Kobieta czyta gazetę.
Halina: Ferdek, śpisz?
Ferdek: No nie, a bo co?
Halina: Wiesz co w tym horoskopie piszą?
Ferdek: No gadaj.
Halina: Że raki, czyli ty oczywiście, znajdą sobie w przeciągu miesiąca kobietę swojego życia oraz z nią zamieszkają. Czy ty mnie zamierzasz zdradzić?
Ferdek: Halinka, przecież wiesz, że ja kocham tylko Ciebie, i z żadną lafiryndą uciekać nie bede. Zresztą przestań mnie tu pierdzielić o tych horo, yyy.. horychszkopach bo ja muszę rano wstać.
Halina: Ha! Ciekawe niby po co i gdzie?
Ferdek: No do Stasia oczywiście po piweczko, a co żeś se myślała?
Halina: Taa, tylko ciekawe kto ci pieniążki da, bo na pewno nie ja. A zresztą w horoskopie piszą, że jeśli raki są obecnie bezrobotne, to w przeciągu miesiąca nadal pracy nie znajdą. Mam nadzieję, że piszą tu czyste brednie. Dobranoc.
Ferdek: Oj dajże spokój te horoszkopy i horoszkopy, tylko głupotami się Halinka zajmujesz. Dobranoc.
Halina (do siebie): Jełop…

Scena 2: Ferdek kieruje się w stronę kibla, z którego wychodzi Boczek z gazetą.
Boczek: Oo, witam panie Ferdku. Jak pan się miewa, psychicznie i fizycznie?
Ferdek: Panie Boczek, sam pan widzi. Za to ja widzę, że i pan te duperele czyta.
Boczek: Jakie duperele, jak te horoskopy to porządne rzeczy są. Tu mi piszą, że mój apetyt będzie z czasem coraz większy i przybędzie mnie kilka kilogramów. No i dobre, to se zjem więcej kiełbaski takiej dobrej naczoskowanej!
Ferdek: To pan będzie taki gruby, że pańska szanowna dupa się w tym kiblu nie zmieści.
Boczek: Panie, nie obrażaj pan, dobre? Pan też chudy nie jest. Zobaczymy co o panu piszą. Jaki ma pan znak zodiaku?
Ferdek: Rak, ale streszczaj się pan bo ja mam potrzebę.
Boczek: No we w tym moim horoskopie to piszą, że pan będzie cały czas bezrobotny (chichocze).
Ferdek: Pan się nie śmiej, bo poza tym pan się wypróżnia nie na swoim piętrze, a we moim horoskopie to przewidują, że pan prędko z tego kibla będzie wypierdzielał i to w podskokach!
Boczek: Ale spokojnie, wyluzuj pan, jak to pisali gdzieś tam na którejś stronie (zagląda) hil ałt Panie Ferdku.
Ferdek: Dobra panie Boczek, jedno zasadnicze pytanie? Jaki pana znak zodiaku jest?
Boczek: Ja jestem ze znaku ryby.
Ferdek: To ja słyszałem kiedyś, że ryby i dzieci głosu nie mają. Więc nie zaprzeczy pan, że pan musi wypierdzielać.
Boczek: Haha, a ja se żartowałem i sobie nigdzie nie idę, O! Ja jestem ze znaku wagi!
Ferdek: To se pan schudnij. Do widzenia. (wchodzi do kibla)
Boczek: Tfu! (pluje na naklejkę „WC”).

Scena 3: Rozlega się pukanie do drzwi. Ferdek idzie otworzyć.
Ferdek: Ide, ide! Zara otworze!
Kurier: Dobry, pani Halina Kiepska?
Ferdek: Nie zastał jej pan.
Kurier: Dobra, ale zamawiała prenumeratę magazynu „Horoskopiki dla chłopczyka i dziewczynki”?
Ferdek: Nie wiem, może tak może nie. Panie ja i tak nie mam pieniędzy, może pan przyjść później.
Kurier: Panie, nie ma później. Zapłata potrzebna tu i teraz.
Przychodzi Mariolka.
Mariolka: Ojciec, odsuń się. Ja mogę zapłacić, proszę bardzo.
Kurier: I jeszcze podpisik tutaj.. dobra, to do widzenia.
Kurier odchodzi, Ferdek zamyka drzwi.
Ferdek: Mariolka, czy twoja matka to zwariowała? Nasze spracowane pieniądze wydawać na jakieś pierdoły?! Nie no ja nie wytrzymam, co to się z tym światem dzieje!!
Mariolka: Jak już, to jej spracowane pieniądze, a poza tym jak mówisz że nie ma pieniędzy, jak matka zostawiła. Ale mi kazała przechowywać, bo do Ciebie miały nie trafić bo byś na browce wydał.
Ferdek: Nie no, ja kłamałem jej wtedy. Zapasik jeszcze mam (chichocze)
Mariolka: Ojciec, ty to serio sto lat za murzynami jesteś.. Dawaj mi te horoskopy (idzie do salonu)
Ferdek: Sto lat? E tam kurde.

Scena 4: Ferdek pije piwo w salonie, do którego wchodzi Waldek.
Ferdek: O, witaj Walduś. Gdzieś swoją żoneczkę zgubił?
Waldek: Tatuś, ty mi nawet nie mów. Latała po kioskach i żem nie chciał czekać na nią. Niech się pląta sama, franca jedna.
Ferdek: A za czym niby ona latała?
Waldek: A wiesz, za tymi no.. yy.. yy. Hoskoropamami.
Ferdek: Aa, synek. Za horoszkopami było mówić od razu.
Waldek: To to jest takie głupie, że się słuchać nie da. Ona mi o tym gada dniami i nocami, jaki to ja nie będę, jaka ona nie będzie. Takie głupkowate duperele.
Ferdek: To patrz co tera w telewizji dają.
Widok na telewizor Okił:
Prezenter: No witam, moi ludzie kochani. Ja nazywam się Walenty Spięty i zapraszam na kolejny odcinek talk-show pt. Polacy jak gęsi, głupoty kochają. Moim dzisiejszym gościem jest profesor habilitowany.. a nie, przepraszam, doktor habilitowany psycholog pani Marlena Koszyczkowa.
Marlena: Dzień dobry państwu.
Walenty: Nie zaprzeczy pani, że popularność horoskopów w Polsce znacząco wzrosła. Jak pani myśli, co jest przyczyną takiego zdarzenia?
Marlena: Wie pan co, ludzie to lubią głupoty. Taki jest tytuł tego programu. Pokaż pan ten horoskop. (wczytuje się). (głośny śmiech, w tle słychać śmiech Waldka)
Ferdek: Cicho Cycu.
Marlena: Wie pan co, takiego czegoś to nie powinni w ogóle do prasy katolickiej i niekatolickiej wcale nie dopuszczać. Ja tylko marnuję swój czas patrząc na to gówno. Do widzenia.
Walenty: Ale niech pani powie kilka słów…
Marlena: Pan może sobie mnie pocałować w dupę.
Walenty: Ależ oczywiście, z miłą chęcią, zawsze mi się pani podobała. (idzie w jej stronę, ale się przewraca)
Ferdek i Waldek śmieją się.

Scena 5: Zadowolony Ferdek idzie do toalety, a ze swojego mieszkania wychodzi Paździoch.
Paździoch: Witam, panie Ferdku.
Ferdek: Dzień dobry panie Marianie. Gdzie to się panu tak spieszy?
Paździoch: A panu?
Ferdek: Pan mówi pierwszy.
Paździoch: Nie, bo pan.
Ferdek: Do kibla.
Paździoch zaczyna szybko biec, Ferdek za nim.
Ferdek: Nie mów pan, że pan też do kibla.
Paździoch: No tak! Dlaczego panu się chce zawsze wtedy kiedy mnie? A zresztą, nie drążmy tematu. Ja tylko na chwilę, horoskop zostawiłem.
Ferdek: Czyli i pana ta mania dopadła… wstyd mnie bierze za tą Polskie.
Paździoch: To mnie bierze, wstyd, ale za Pana. Pan jest zacofany jak nic. Teraz to wszyscy horoskopy czytają, a Pan? Pan tylko żłopie piwsko w fotelu i ogląda mecze, niezmiennie od 30 lat. (chichocze)
Ferdek: Panie Paździoch, Panie Paździoch, ja przynajmniej jestem sobą, a nie lecę za wszystkim tak jak wszyscy.
Paździoch: Dobra dobra, niech pan nie zakłamuje rzeczywistości. Pan jesteś dupa i tyle. Przesuń się pan, idę po ten horoskop. Pisali tam, że nieudane małżeństwa znacząco się poprawią, jeśli chodzi o Lwa oczywiście, czyli o mnie.
Helena (z domu): Marian ty łysa pierdoło! Chodź tutaj, ale już! Musimy sobie coś wyjaśnić… (maniakalny śmiech)
Paździoch (krzyczy): HELENA! To nie tak jak myślisz… (biegnie szybko do domu)
Ferdek (do siebie): Oj panie Paździoch, to się pan grubo przeliczył.

Scena 6: Ferdek i Halina leżą w sypialni.
Halina: Ferdek, tak sobie przypominam tą naszą niedawną rozmowę i chciałabym cię o kilka rzeczy zapytasz – ty w ogóle wiesz co to horoskop?
Ferdek: No, horoskop to jest ten… no zara bo mi z głowy wyleciało akurat kurde… no to przewidywanie przyszłości.
Halina: I czy ty jesteś przeciwko horoskopom?
Ferdek: No tak, a po co ty mnie o to wypytujesz?
Halina (krzyczy): Bo ja właśnie widzę, że ty jesteś za horoskopami! Piszą, że nie znajdziesz pracy, to nie znajdujesz. W pośredniaku byłeś?
Ferdek: Tutaj Halińcia to mnie złapałaś. Ale już ci wielokrotnie tłumaczyłem – w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.
Halina: Dobra, to jest widzę temat nie do ruszenia… zobaczę co tam o mnie piszą. Bliźnięta – relaksacyjne, delikatne, uczuciowe, w najbliższym czasie poszczęści im się w pracy i dostaną podwyżkę. Ha ha, ale fajnie! Widzisz Ferdek, w horoskopach zawsze piszą prawdę, bo twój przykład się sprawdził to pewnie i mój!
Ferdek: Halina, nie wiedziałem że ty aż taka naiwna jesteś. Dobranoc.
Halina: Naiwna? To może jeszcze głupia i debilka, co? To chciałeś powiedzieć? Dobranoc.
Ferdek próbuje usnąć i nie może, Halina zaś usypia.
Ferdek: Kurde no nie mogie usnąć. I mnie jeszcze suszy na dodatek.

Scena 7: Nadal noc. Ferdek siedzi z piwem w fotelu, śpiąc. W tle nadaje telewizor.
Wyświetla się plansza „OGŁOSZENIE”. Na ekranie pojawia się Marlena Koszyczkowa.
Marlena: Dobry… wieczór, noc, dzień, nie wiem kiedy wy to będziecie puszczać. Podaję bardzo ważne ogłoszenie, z powodu słabej przewidywalności ostatnich horoskopów, zwolniono dotychczasowych pracowników za to odpowiedzialnych. Od teraz to JA piszę horoskopy. JA! I macie gwarancję, że będą prawdziwe, od następnego tygodnia w sklepach. Dobranoc, do widzenia, oj ku**a mać już nie wiem. Cięcie!

Scena 8: Na korytarzu Ferdek pali papierosa, z kibla wychodzi Boczek.
Boczek: Dobry, panie Ferdku, dobry!
Ferdek: Co dobry, co dobry? Gdzie ten pański przybytek kilogramowy? Nic się pan nie zmienił, mówiłem że te horoskopy to durnota.
Boczek: Tu panu przyznam rację, to była durnota, ale do dzisiaj. Od teraz horoskopy pisze ta cała Marlena doktorka i prawdziwe mają być.
Ferdek: Co pan powiesz? Skąd pan wiesz?
Boczek: No apela w telewizji cały dzień podawali.
Ferdek: To ja żem nic nie widział. I tak będą głupoty podawać i tak. Nie daj się pan panie Boczek omamić, w panu jest nadzieja. Ja zresztą mam nadzieję, że pan skończy się w końcu wypróżniać w naszej toalecie kategorycznie.
Boczek: Panie, nie zanudzaj pan. Ja se idę kupić najnowszego horoskopa, a pan nie! Do widzenia.
Z domu Paździochów słychać krzyk
Paździoch: ALE JAK TO ZAWAŁ SERCA? TO NIEMOŻLIWE! PIEPRZYĆ TE HOROSKOPY!
Helena: Marian, musisz się z tym pogodzić. Lwy w kategorii wiekowej 70-90 muszą się pogodzić z zawałem serca. Ja za tobą płakać specjalnie nie będę.
Marian: TO GŁUPOTY! WYCOFAĆ TO! JUŻ!
Ferdek śmieje się koło kibla.

Scena 9: Ferdek wchodzi do salonu z najnowszym horoskopem.
Ferdek: Ra-ta-ta-ta, zobaczymy co tam w tych duperelach horoskopach piszą. O, Wodnik, to Halińcia jest. (czyta). Wodnikowi przydarzy się w najbliższym czasie drobne nieszczęście kuchenne..
Z kuchni słychać huk.
Halina: Ku**a mać!
Ferdek: Co się stało?
Halina: No garnek spadł! Cały bigos na podłodze! Kto to będzie sprzątał?
Ferdek: Hehe, to nie takie złe tera jest. Ryba – to jest Boczek. Z przejedzenia tak się źle poczuje, że będzie rzygał prosto do kibla. A to ciekawe.
Z kibla słychać głośne dźwięki. Ferdek szybko biegnie na korytarz. Znajduje tam Boczka umazanego w wymiocinach.
Ferdek: No i co, panie Boczek? No i co? Było się tak obżerać?
Boczek: Daj pan spokój. Te horoskopy to mi w dupie poprzewracały, o. (kładzie się na podłogę)
Ferdek: Dobra, to se czytamy dalej. Lew – Paździoch. Będzie miał zawał w najbliższym czasie, prawdopodobnie o 5:05. A godzina jest 5:04.
Paździoch (z mieszkania): HELENA, mam zawał!
Ferdek śmieje się z leżących Paździocha i Boczka. Z klatki schodowej przychodzi Waldek i również się śmieje.
Waldek: Ale jajca tatuś! Jolaśka se przeczytała we horoskopie, że jej paznokcie odpadną i makijaż ze twarzy zleci. Normalnie tera płacze w kącie, bo tak serio było! (śmiech).
Ferdek: A widzisz Walduś, te horoskopy to jednak niegłupie są.

Scena 10: Ferdek czyta horoskop w salonie jeszcze raz, nagle jego twarz posmutniała.
Ferdek: Rak umrze w niewyobrażalnych konwulsjach, przy wykonywaniu jednej z codziennych czynności. NIEEEE! Ja się muszę napić, muszę no!
Ferdek popija piwo, ale śmieje się. Popija jeszcze raz i znów się śmieje.
Ferdek: Ale moja codzienna czynność to picie piwa, dopiero teraz se zauważyłem. Czyli ja zara umrę? (znów posmutniał, doczytuje horoskop). Umrze w przeciągu minuty.
Mija minuta, Ferdek patrzy na zegarek.
Ferdek: No i gitara, nie umieram! Ja chyba jestem odporny na horoszkopy! (śmieje się)
Awatar użytkownika
Kiepski Widz
Administrator|Red. Naczelny
Administrator|Red. Naczelny
Posty: 4814
Rejestracja: 2013-01-02, 21:05

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: Kiepski Widz » 2018-06-13, 18:50

Nawet niezły scenariusz, kiedyś napisałem o tej samej tematyce, tyko oczywiście fabuła inna. Dobra rozmowa pod kiblem i wykorzystanie znaków (Ryby i Waga) do fajnych dialogów. Końcówka też niezła jak wszystkim po kolei się sprawdziło :lol: Na minus jedynie ten moment:

"Znajduje tam Boczka umazanego w wymiocinach."

To już trochę przesadzone. Ogólnie jest dobrze, żadnych błędów nie widzę, język bohaterów też w porządku, chociaż opowiadanie by mogło być ciut dłuższe jak dla mnie.

10/10 na zachętę
Obrazek
^^Kliknij^^

REGULAMIN FORUM
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1633
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: Bździuch » 2018-06-14, 22:59

Zachęcony pozytywną recenzją Pana Prezesa postanowiłem, że muszę przeczytać :-P .

Powiem tak: bardzo fajny odcinek. Bardzo dobra cała druga scena (Przeczytałem dwa razy :-P) , zaś w następnej zastąpiłbym kuriera Edziem, ale nie jest jego brak jakoś niezwykle przeszkadzający. Gdyż kurier w sumie spełnił swoją rolę. Na plus nazwisko "Walenty Spięty" i Waldek z tej samej sceny który mimo, że był to ten "późniejszy" cycu to wypadł na prawdę w porządku. Na minus natomiast ta Marlena, nie śmieszna, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że irytująca. Tylko w scenie 8 jest napisane, że Halinka to bliźniaki, natomiast w następnym dowiadujemy się, że wodnik (?)
Z tym rzyganiem to się zgadzam się z przedmówcą, że może trochę przesadzone, ale bardzo dobry pomysł, zwłaszcza w poprzedniej scenie jak Ferdek o tym przeczytał w horoskopie :-P.
Ogółem końcówka dobra jednak sama ostatnia scena jakaś taka no nie wiem, dla mnie to był w sumie brak zakończenia.

Daję 7+/10 czyli w mojej ostrej skali którą się posługuje od całkiem niedawna to takie prawie 9/10 :)
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 369
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: WKCM » 2018-06-15, 06:04

Kiepski Widz, dziękuję za tak dobrą ocenę i zachętę.
Bździuch, Edzia zastąpiłem kurierem, ponieważ nie chciałem wprowadzać do swojego scenariusza nieżyjącego aktora, a to z bliźniakami i wodnikiem to czyste niedopatrzenie z mojej strony. Również dziękuję za ocenę :-D
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 369
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: WKCM » 2018-06-19, 18:34

Zapowiedź kolejnego scenariusza:

ŁYSY PODSŁUCH

Marian Paździoch zachowuje się dość nietypowo - przy każdej możliwej sytuacji wchodzi do mieszkań sąsiadów oraz toalety, zostawiając dyktafon. Chce on znać każdą sekundę życia tej kamienicy. Okazuje się, że ma swoje powody, a w grę wchodzą pieniądze...
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7472
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: Pabfer » 2018-06-23, 17:31

Dobry pomysł na wyśmianie horoskopów. Dobre teksty o pieniądzach w sypialni, Halina nie wkurzała. Dobre rozmowy z Boczkiem i Paździochem, takie klimatyczne. Walduś też nie wkurzał dzięki brakowi Jolaśki, która i tak została niepotrzebnie wspomniana. Cycu nawet trochę bawił, bo nie było jakichś wielkich sporów jak u Yoki. Zabawne zakończenie w stylu Ferdka. Język bohaterów dobrze odwzorowany.

10/10
Pomysł na kolejny scenariusz jest nawet lepszy od tego, mam nadzieję, że realizacja też tak wypadnie :-D
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1972
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: kacrudy » 2018-06-23, 18:04

Bardzo dobry scenariusz, zwłaszcza jak na debiut, co prawda było trochę minusików, ale jednak całokształt przypadł mi do gustu. Na pewno na duży plus scena łóżkowa, wiemy jak one obecnie wychodzą w serialu, więc tym bardziej mi się spodobała. Natomiast scena pod kiblem już przekomiczna, dużo śmiesznych tekstów, jak np.
Boczek: Jakie duperele, jak te horoskopy to porządne rzeczy są. Tu mi piszą, że mój apetyt będzie z czasem coraz większy i przybędzie mnie kilka kilogramów. No i dobre, to se zjem więcej kiełbaski takiej dobrej naczoskowanej!
Ferdek: To pan będzie taki gruby, że pańska szanowna dupa się w tym kiblu nie zmieści.
Albo:
Ferdek: Pan się nie śmiej, bo poza tym pan się wypróżnia nie na swoim piętrze, a we moim horoskopie to przewidują, że pan prędko z tego kibla będzie wypierdzielał i to w podskokach!
Scena trzecia neutralna, specjalnie mnie nie rozśmieszyła, ale napędzała akcję - kolejna osoba uzależniona od horoskopów - więc niech jest. Czwarta już nieco lepsza, fakt, że Waldek mimo że ma żonę staje się starym Waldkiem w Fan Fiction nie jest mocno oryginalny, ale podoba mi się. ;) Dobre nazwiska - Walenty Spięty i Marlena Koszyczkowa. Scena piąta również dobra, Paździoch wygarnia Ferdkowi, że jak on może nie wierzyć w horoskopy, a tu się okazuje, że niekoniecznie się one spełniają. :lol: Scena szósta na lekko naciągany plus, co prawda nadal jest to dużo lepsza scena łóżkowa niż obecnie w serialu, ale jednak niezbyt mnie rozśmieszyła. Scena siódma OK, ósma też bardzo dobra, śmieszna reakcja Paździochów na zawał serca u Lwa. :mrgreen: Z kolei scena dziewiąta, gdyby ją przedłużyć, albo nawet rozpisać na dwie sceny, byłaby w porządku, a tak jednak jest niezbyt ciekawie - akcja kończy się za jednym zamachem. No i przesadziłeś z tym Boczkiem umazanym wymiocinami. Zakończenie zaś bardzo dobre. :D
Piszesz bardzo ciekawie, choć tak jak mówiłem, można to było o jedną scenę przedłużyć i byłoby idealnie. 8/10, ale z racji, że to początki, naciągam do 9/10. Życzę kolejnych udanych scenariuszy! :)
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 369
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: WKCM » 2018-06-23, 21:36

Pabfer, kacrudy, dziękuję również za pozytywne opinie! "Łysy podsłuch", będzie można przeczytać we wtorek lub środę :-D
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 369
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: WKCM » 2018-06-25, 09:50

Scenariusz jest jednak wcześniej o jeden dzień.

ŁYSY PODSŁUCH

SCENA 1: Jest dzień. Rozlega się pukanie do drzwi, Halina idzie otworzyć.
Halina: No już chwila, idę.
Otwiera Paździoch z rękami za plecami.
Paździoch: Dzień dobry, sąsiadko. Czy można… yyy… pożyczyć trochę cukru? Właśnie się u mnie skończył.
Halina: A kiedy to pan ostatnio od nas cukier pożyczał? Chyba z 20 lat temu, ale no dobrze… zaraz panu przyniosę. Niech pan wejdzie.
Paździoch: Nie, dziękuję. Poczekam tutaj.
Kiedy Halina wychodzi z przedsionka, Marian wchodzi do salonu. Otwiera jedną z szafek i ustawia tam dyktafon. Próbuje się również wkraść do kuchni, ale wychodzi stamtąd Halina.
Halina: No gdzie ten cukier? O, panie Marianie, widzę że jednak pan wstąpił.
Paździoch: Tak, ale to tylko dlatego, że pani poprosiła.
Halina patrzy po szafkach w salonie za cukrem (nie otworzyła tej z dyktafonem) i kieruje się w stronę sypialni. Drzwi są zamknięte. Marian korzysta z okazji i instaluje dyktafon w kuchni.
Halina: Ferdek, wstawaj! To na pewno twoja sprawka. Gdzie ty włożyłeś ten cukier?
Ferdek (budzi się): Yy… no ja go musiałem schować bo ten Paździoch, menda jedna, z tydzień temu był po cukier to ja musiałem tego cukra gdzieś schować żeby na mnie nie żerował, wrzód jeden!
Do sypialni wchodzi Paździoch.
Paździoch: Nie, nie. Już nie trzeba, niech nie sprawiają sobie państwo kłopotu. Skoczę do Boczka, nic się absolutnie nie stało. Do widzenia!
Halina: No, do widzenia.
Paździoch wychodzi.
Halina: Wiesz co, to było dziwne. Przychodzi sam po cukier, ale nagle go nie chce i to z czystej grzeczności.
Ferdek: Halinka, wszystko co ten łysy stwór robi, jest dziwne i odrażające. Dobra, ja to wstaje i ide do kibla (przeciąga się).
Halina nadal stoi w sypialni zamyślona.

SCENA 2: Ferdek idzie korytarzem w stronę toalety, która jednak jest zamknięta. W środku jest Paździoch.

Paździoch: Hm, nosz karwasz twarz, gdzie to się będzie trzymać…
Ferdek puka.
Ferdek: Otwieraj pan! To nie jest miejsce do trzymania, tylko do srania i sikania!
Z kibla rozlega się dźwięk spuszczanej wody. Wychodzi Paździoch.
Paździoch: Oo, witam sąsiada, co przede mną cukier chowa.
Ferdek: Ja mam swoje powody, sklep jest niedaleko i nic Panu nie zaszkodzi, jak sobie Pan taki cukier kupi i to najlepiej ze 50 kilo, aby pana łysa dupa pękła raz na zawsze.
Paździoch: Hola hola, co tak agresywnie, sąsiedzie? Ja się na pana nie gniewam. Każdy ma w życiu złe momenty, a szczególnie tacy ludzie jak Pan.
Ferdek: Niech mi Pan lepiej powie, co tam Pan trzymał w kiblu.
Helena (z mieszkania Paździochów): Marian! Chodź tutaj i to już! Nie mam zamiaru dłużej czekać, ty łysy łosiu jeden!
Paździoch: Tylko nie łoś, Helena! Tylko nie łoś! Niestety nie powiem tego teraz Panie Ferdku. Do widzenia.
Paździoch kieruje się w stronę mieszkania, a Ferdek wchodzi do kibla, gdzie przenosi się kamera.
Ferdek rozgląda się po toalecie za czymś, co mógł montować Marian, ale nic podejrzanego nie widzi.
Ferdek: Nie rozumie.
Kamera znów przenosi się na korytarz. Ferdek załatwił swoją potrzebę i wychodzi. Kamera pokazuje zamontowany na szczycie toalety dyktafon.

SCENA 3: Ferdek i Halina leżą w łóżku i śpią. Z mieszkania Paździochów słychać krzyki.

Helena: Marian, nie wkładaj tego tutaj. Już i tak ich za dużo w tym pokoju jest!
Marian: Ale Helena, tutaj musi być wszystko doskonale im znane i słyszalne.
Helena: Gówno mnie to obchodzi, ja nie będę inwigilowana przez te zasrane… a zresztą cisza nocna jest. Nie plątaj się po tym domu o drugiej w nocy jak lunatyk jakiś.
Ferdek i Halina się budzą.
Halina: Też to słyszysz? To od Paździochów.
Ferdek: No słysze, a bo co? Drą się o jakieś duperele jak w każdym miesiącu.
Halina: No dobra, ale idź sprawdź co tam się dzieje, bo tak głośno to tu jeszcze nie było.
Ferdek: No dobre.
Ferdek wychodzi z sypialni i kieruje się w stronę mieszkania Paździochów. Głośno puka w ich drzwi.
Ferdek: Otwierać! Jest godzina druga w nocy, a państwo się drą! Otwieraj pan, panie Paździoch!
Otwiera Helena.
Helena: Dobry wieczór, panie Ferdku.
Ferdek: Jaki wieczór, pani Paździochowa? Jaki wieczór! Druga w nocy jest.
Helena: No ja to wiem, ale mój mąż wręcz przeciwnie. To przez niego taki hałas. Budzi mnie bo musi wszędzie wstawiać jakieś zasrane…
Do Heleny podchodzi Marian i ją ucisza.
Paździoch: Helena, ty się nie kompromituj. Nie możesz nic nikomu wygadać, kasa czeka.
Helena: To jest jedyny powód, dla którego jeszcze nic o Tobie i Twoich głupich działaniach nie powiedziałam, szczurze jeden.
Ferdek: Ale zaraz, jaka kasa? Za co?
Paździoch: Kulturalnie mówiąc – za jajco. Dowie się pan w swoim czasie, dobranoc.
Helena: Marian, uspokój się bo zaraz zawału dostaniesz. Jeszcze raz bardzo przepraszam, dobranoc.
Paździochowie zamykają drzwi, a Ferdek kieruje się w stronę swojego domu.
Ferdek: Łowcy kasiory zasrani, kurde.

SCENA 4: Ferdek wychodzi na korytarz. Wysoko na ścianach są przyczepione do haka kwiatki.

Ferdek rozgląda się po korytarzu.
Ferdek: Co to ma być, kurde to ja nie wiem.
Na korytarz wchodzi również Boczek, też się rozgląda.
Boczek: Nie wie pan może, po co te kwiatki tu są?
Ferdek: W tym temacie wiem tyle co Pan, czyli nic.
Boczek: Ktoś tu widzę o estetykę zaczął dbać, bo tutaj tak ponuro zawsze było i mroczno.
Ferdek: A mnie to gówno obchodzi jak tutaj było, teraz dla mnie jest jeszcze bardziej do dupy. To ma być korytarz kamienicy, a nie folwark roślinny.
Boczek: A tak zmieniając temat – nie zauważył Pan, że Paździoch się ostatnio bardzo dziwnie zachowuje?
Ferdek: On się zawsze bardzo dziwnie zachowywał, ale teraz to już przesada. Zakłóca spokój o drugiej w nocy mi i własnej żonie, po 20 latach przerwy postanowił poprosić mnie o cukier, którego i tak nie wziął. U Pana też w jakimś celu był?
Boczek: Tak, panie Ferdku. On u mnie był jakieś mięsko kupić po znajomości. Ale do rzeźni nie poszedł, tylko prościutko do mnie do domu.
Ferdek: A kiedy był on u Pana ostatnio w sprawie pokarmu mięsnego?
Boczek: A bo ja wiem? Z 10, może 15 lat temu.
Ferdek: Oj no to jest bardzo dziwne. Ta menda naprawdę coś knuje.
Boczek: Tak jest! A ja teraz muszę do toalety.
Ferdek: Tutaj? Na tym piętrze? Jest pan pewien?
Boczek: Yyy.. no.. tak.
Ferdek: Wiesz pan co? Ja tyle razy panu mówiłem, aby się Pan wypróżniał na swoim piętrze, ale teraz, w ramach sojuszu i współpracy przeciwko Marianowi Januszowi Paździochowi, pozwalam Panu.
Boczek: Dziękuję bardzo, panie Ferdku. To się ceni.
Boczek wchodzi do kibla.

SCENA 5: Jest noc. Do drzwi Kiepskich ktoś puka, Ferdek idzie otworzyć.

Ferdek: Zara, no ide, noc jest.
Otwiera drzwi, a za nimi Paździoch.
Paździoch: Dobry wieczór!
Ferdek: Panie, po co Pan tu? O takiej godzinie się śpi.
Paździoch (wyciąga wódkę): Kto śpi, ten śpi.
Ferdek: Bez wódki bym Pana nie wpuścił, ale z wódką to się zastanowię. No niech Pan już wchodzi w ostateczności, ale mam na Pana oko, bo czuję, że Pan coś knuje.
Paździoch: No dobrze, to wchodzę.
Gdy Ferdek poszedł po kieliszki do salonu, Marian usuwa dyktafon z kuchni. Gdy Ferdek kieruje się do kuchni, Paździoch próbuje zrobić to samo w salonie, ale przyłapuje go Ferdek.
Ferdek: Panie, co pan mi tu we własnych szafkach grzebie? To są moje prywatne rzeczy.
Paździoch: Ale Panie Ferdku, to nie tak…
Ferdek: Srak chyba! Wypierdzielaj pan stąd i to w podskokach.
Paździoch szybko ucieka z zabranym mimo wszystko dyktafonem.
Ferdek: Menda jedna, kurde. Żeby grzebać w cudzych szafkach, to jest nie do pomyślenia.

SCENA 6: Ferdek wychodzi na korytarz, w tym samym czasie robi to Boczek, trzymając w ręku dyktafon.

Boczek: Witam, panie Ferdku! Czy wie Pan może, co to jest? (pokazuje dyktafon)
Ferdek: Po mojemu, to to musi być ten cały, no, zara sobie przypomnę, łokmen.
Boczek: Panie, ale co to jest ten łokmen?
Ferdek: Z tego co mi Mariolka kiedyś mówiła, to to jest coś tam do słuchania muzyki czy jakoś tak. Ale w jakiej sprawie pan pyta?
Boczek: Bo żem to znalazł w jednej ze swoich szafek, a to nie moje jest.
Ferdek: Jak to nie Pana, jak u Pana?
Boczek: No właśnie nie wiem, jak to jest możliwe.
Ferdek: Ale ja wiem, chodź Pan do mnie.

SCENA 7: Ferdek i Boczek kierują się do domu Kiepskich. Wchodzą do salonu, gdzie Mariola maluje paznokcie.

Ferdek: Mariolka, zdejmij tą nogie ze stołu! Mam do ciebie pytanie – co to jest? (pokazuje dyktafon).
Mariolka: Ojciec, przecież to jest najnormalniejszy dyktafon.
Boczek: A widzi pan? Nie żaden łokmen, nie żaden łokmen.
Ferdek: Cicho panie Boczek, bo ja muszę pomyśleć chwilę. (myśli) To Paździocha sprawka.
Boczek: Ale jak to Paździocha?
Ferdek: On mi wczoraj w nocy grzebał w szafkach, złodziej jeden. Pewnie i u mnie zainstalował tego dyktafona… zaraz… a to gnida…
Ferdek szybko biegnie do domu Paździocha z dyktafonem Boczka w ręku, głośno pukając w drzwi.
Ferdek: OTWIERAJ PAN! Musimy sobie coś wyjaśnić!
Otwiera Paździoch.
Paździoch: Niby co wyjaśnić?
Ferdek: To! (pokazuje dyktafon)
Paździoch: Ale… ale… jak pan to odkrył? Przecież u pana usunąłem już wszystkie dyktafony!
Ferdek: Odkryłem to za sprawą pana Arnolda Boczka.
Paździoch: Ale jak on to odkrył?
Ferdek: Nie obchodzi mnie to, mów mi Pan o co chodzi, ale już!
Paździoch: To w takim razie zapraszam do mnie.

SCENA 8: Mieszkanie Paździochów. Ferdek, Boczek i Paździoch piją wódkę.

Paździoch: A więc: zaproponowano mi uczestnictwo w projekcie pt. „Życie Wrocławia”. Będzie on pokazywał życie mieszkańców tego miasta, czyli naszego miasta oczywiście, a nagrywałem siebie i Was po to, abyście byli częścią tego projektu.
Ferdek: No to czego pan nie powiedział nam tego od razu, tylko skradał się do mieszkań jak debil jakiś?
Paździoch: No bo to miała być niespodzianka! A poza tym, taka kasiora jest za to! 6 tysięcy złotych!
Boczek: O w mordę jeża!
Paździoch: Tak panie Boczek, ale za długo to pan mordy nie ciesz. Bo po równo to my się kasą za to nie podzielimy. 100 procent podzielić przez 3 to 33,3. Czyli jedna dziesiąta kasy pójdzie na marne, ale ja na to nie pozwolę. Pan, panie Boczek, dostanie 10 procent.
Boczek: Ale jak to 10 procent? Czego niby tak mało?
Paździoch: Bo u Pana to się nic nie dzieje, same nudy i Pan dobrze o tym wie. Jeszcze sobie potem przesłucham tego Pańskiego nagrania, ale nadziei to ja nie widzę.
Ferdek: A dla mnie ile?
Paździoch: No dla pana to będzie może z 30 procent.
Ferdek: A ciekawe niby dlaczego?
Paździoch: No, u pana niby jest ciekawiej, ale 70% Pana nagrań to cisza – czyli pewnie żłopanie piwska i spanie (chichocze).
Ferdek: No to co niby u Pana się dzieje?
Paździoch: U mnie jest wiele ciekawych rzeczy, ale tego dowie się pan w swoim czasie. Za coś to 60 procent muszę sobie dać.
Ferdek: Ja na takie traktowanie się nie zgadzam, daje mi Pan co najmniej 45 procent albo idę na kolegium za takie coś.
Paździoch: Ale kolegium jest już o tym bardzo dobrze poinformowane, zna dobrze ten projekt. Więc jedyne co Pan możesz teraz zrobić, to gówno w klozecie. Ja właśnie idę zanieść dyktafony do organizatorów, bo inaczej kasy dla was nie będzie. Do widzenia.
Paździoch wychodzi.
Ferdek: No dobre, 1800 złotych drogą nie chodzi.
Boczek: No niby 600 też nie, ale jednak dziwne to jest.

SCENA 9: Ferdek i Halina leżą w łóżku.

Halina: Czyli mówisz, że byliśmy nagrywani za 1800 złotych? Czy ja wiem, czy to taki zły pomysł? Przecież żadnych złych nagrań raczej nie wybiorą.
Ferdek: Halinka, ja nie mówię, że to jest zły pomysł. Ja tylko jestem troszeczkę podejrzliwy.
Halina: No niby ja też, ale raz kozie śmierć. Najwyżej cała Polska dowie się, że jesteś nierobem.
Ferdek: O nie, ja sobie wypraszam.
Z korytarza słychać huk.
Paździoch: AAAAAAAAA!
Ferdek i Halina podrywają się z łóżek i kierują się w stronę korytarza. Widoczny jest tam leżący Paździoch, stojąca Helena, drabina oraz jeden złamany szczebel.
Halina: Panie Marianie, ale co się stało?
Paździoch: Ja… spadłem… bo… musiałem… ZDJĄĆ TE ZASRANE KWIATKI!
Ferdek: A kto niby kazał je Panu zakładać?
Paździoch: Ja musiałem! Za nimi musiałem przypiąć dyktafony!
Helena: Bardzo państwa przepraszam, ale mój mąż to czysty idiota. Zaangażował się w ten projekt jak porąbany, a dla nas zostanie aby i tak lekko ponad 4 tysiące.
Paździoch: I to dla ciebie jest mało? To ile to jest dużo, wiedźmo jedna?!
Helena: Za 4 tysiące sobie złotego łańcucha nie kupię.
Paździoch: Ale jaki złoty łańcuch? Co ty pieprzysz?
Ferdek: No to może my nie będziemy przeszkadzać w małżeńskiej kłótni, dobranoc.
Ferdek z Haliną wchodzą do domu.

SCENA 10: Ferdek i Halina oglądają telewizję. Do salonu wchodzi Marian Paździoch.

Paździoch: Uroczyście oświadczam, że mogą już państwo przełączyć na czwórkę. Właśnie rozpoczął się dokument pod tytułem: „Życie Wrocławia”.
Ferdek: O kurde, to ja przełączam.
Widok na Telewizor Okił.
Prezenter: Wrocław. Miasto inspiracji, ale też ciemnych interesów i kłótni. Dzisiaj to miasto zostanie pokazane z każdej strony – dobrej, złej i dziwnej. Jan Pośpiechalski – zapraszam. Oto jedna z typowych kamienic Wrocławia – Ćwiartki 3/4. Twarzy nie pokazujemy, mamy dostępne tylko nagrania. Oto pierwszy z mieszkańców.
Z telewizora wydobywa się dźwięk mlaskania oraz gryzienia.
Boczek: Krakowska podsuszana, moja ulubiena! Mniam!
Jan: Był to niejaki Arnold Boczek. A teraz rodzina Kiepskich.
Halina: Oo, teraz my. Obyśmy się nie skompromitowali.
Rozpoczyna się odtworzone nagranie.
Halina: W pośredniaku byłeś?
Ferdek: Byłem, ale w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.
Halina: Wiesz co, Ferdek? To jest już nudne. Masz jakimś cudem skombinować sobie pracę, albo spotkamy się wiesz gdzie? U adwokata.
Koniec nagrania.
Halina: Panie Paździoch, mógł Pan nas jednak ostrzec wcześniej.
Paździoch: Bardzo przepraszam, ale mogli się państwo nie kłócić. A zresztą nie tylko Pani mąż jest bezrobotny w tym mieście, to nie żaden wstyd.
Ferdek: Tak jest, Halinka. 1800 złotych drogą nie chodzi.
Znów widok na telewizor.
Jan: A teraz kolejna rodzina – Paździochowie.
Rozpoczyna się odtworzone nagranie.
Paździoch: Helena, rozciągaj no te gacie! To są przecież normalne dziecięce, a mają być duże męskie!
Helena: Nie pierdziel, dziadu. Ty tylko w kółko o gaciach, gacie, gacie i gacie. Całe twoje życie to tylko gacie.
Paździoch: Helena, nie przeginaj. Tu chodzi o mój biznes.
Helena: Gówno mnie obchodzi twój biznes. Jedz ten obiad.
Koniec nagrania.
Jan: A teraz przenosimy się do życia wielkich korporacji.
Widok na salon.
Paździoch: NIEEEE! TO MIAŁO BYĆ WYCIĘTE! ONI MIELI TO WYCIĄĆ! Ja.. ja chyba mam zawał…
Ferdek: Ale Panie Marianie, 4 tysiące drogą nie chodzi.
Paździoch: Tu… już nie chodzi o pieniądze… ja jestem skończony… na bazarze i w całej Polsce… PO CO MI TO BYŁO?
Ferdek: No jak Pana za bardzo ciekawiło nasze życie, to teraz Pan ma za swoje. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła!
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7472
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: Pabfer » 2018-06-25, 10:04

PLUSY:
Rozmowa Haliny z Paździochem i Boczkiem
Scena w WC
Scena w sypialni
Odgłosy od Paździochów
Scena w salonie w trakcie oglądania TV
Pomysł na odcinek
Dobrze odwzorowany język bohaterów
Stary klimat
Zakończenie

10/10
Obrazek
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1972
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: kacrudy » 2018-06-25, 14:15

Bardzo dobry scenariusz, w zasadzie bez większych zarzutów, wszystko poprowadzone idealnie. Już pierwsza scena z pożyczaniem cukru mnie zaciekawiła, może nie rozbawiła, ale była solidnym rozpoczęciem. Scena druga bardzo zabawna, szczególnie ten fragment:
Paździoch: Hm, nosz karwasz twarz, gdzie to się będzie trzymać…
Ferdek puka.
Ferdek: Otwieraj pan! To nie jest miejsce do trzymania, tylko do srania i sikania!
Kolejna scena również naprawdę dobra, szczególnie że to scena łóżkowa, kolejny dobry tekst:
Ferdek: Ale zaraz, jaka kasa? Za co?
Paździoch: Kulturalnie mówiąc – za jajco.
Czwarta scena dobra, grunt że Ferdek nie krzyczał na Boczka (też staram się tego unikać), no i pozwolił mu skorzystać z toalety. :P Scena piąta OK, szósta zabawna, najlepszy tekst to nazwanie dyktafonu łokmenem. :lol: Co mi się również spodobało, to wyjaśnienie procederu Paździocha, jak i to, że jego występek się na nim zemścił - tj. upadek z drabiny i upadek moralny. :mrgreen:
Gdyby to był już któryś z kolei twój odcinek, dałbym mu solidną dziewiątkę, ale z racji, że to nadal twoje początki, daję ci mocno naciągnięte 10/10. ;)
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 369
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCMWSOP

Post autor: WKCM » 2018-06-28, 12:19

Dziękuję wszystkim za oceny, a już niedługo kolejny scenariusz!

TYLKO MUZYKA

Ferdek, Paździoch i Boczek zniesmaczeni poziomem obecnej muzyki w Polsce i na świecie postanawiają założyć własny zespół. Kombinują z różnymi stylami, ale decydują się na operowanie tylko instrumentami. Po zagraniu kilku piosenek na skrzypcach zaczynają halucynować i myślą, że są barokowymi kompozytorami. Prowadzi to do wielu śmiesznych sytuacji.
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1633
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: Bździuch » 2018-07-02, 12:46

ZNACZNIE lepszy od poprzedniego !

Największym atutem są zdecydowanie teksty.
Zabawne, trafne, nie wymuszone i zapadające w pamięć:
+ Ferdek o Paździochu: "Halinka, wszystko co ten łysy stwór robi, jest dziwne i odrażające"

+ "Paździoch: Hm, nosz karwasz twarz, gdzie to się będzie trzymać…
Ferdek puka.
Ferdek: Otwieraj pan! To nie jest miejsce do trzymania, tylko do srania i sikania! "

+ "Każdy ma w życiu złe momenty, a szczególnie tacy ludzie jak Pan."

+ "To ma być korytarz kamienicy, a nie folwark roślinny."


+ Podsłuchy w kwiatkach na korytarzu
+ Ferdek który go schował cukier żeby nie dawać Paździochowi
+ Knujący Paździoch
+ Boczek legalnie wypróżniający się na piętrze Kiepskich w ramach sojuszu
+Boczek z podsłuchem z szafki
+Język bohaterów
- Trochę zakończenie mi nie leży, jest dobre, ale jakby urwane. Czegoś mi brakuje.


9,5/10 :-) I tu wcale nie daje forów czy naciągam ocenę.
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 369
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: WKCM » 2018-07-09, 12:07

Zmiana planów, inny scenariusz!

Obrazek

Mieszkańcy kamienicy zauważają, że Arnold Boczek cały czas chodzi smutny i nie okazuje chęci do życia. Ferdek i Paździoch, mimo że nie zawsze pałali chęcią do sąsiada, próbują poprawić mu humor wszelkimi sposobami.


JUŻ W TYM TYGODNIU!
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1633
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: Bździuch » 2018-07-09, 15:03

No i chyba lepiej, ten pomysł mi się bardziej podoba ;-)
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 369
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: WKCM » 2018-07-14, 14:30

ŻAŁOŚĆ NIE RADOŚĆ
Obrazek
SCENA 1: Ferdek wychodzi na korytarz nocą, gdzie pod kiblem stoi smutny Boczek.
Ferdek: Panie Boczek, robisz pan czy nie?
Boczek: Nie wiem, panie Ferdku. Żyć mi się nie chce…
Ferdek: Jak pan już chce mówić, to streszczaj się pan bo ja się chcę załatwić.
Boczek: Nie powiem, o! Tragedia wydarzyła się, ale ja panu nic nie powiem, bo pan będzie komentował i się śmiał!
Ferdek: No, ja panu nie obiecuję poważnej reakcji, no ale niech pan mówi.
Boczek: Mówię, że nie powiem. A zresztą, daj mi Pan spokój, załatwiaj się pan.
Ferdek: No jak już pan tak nalega, to dobre.
Ferdek wchodzi do kibla.
Boczek: Panie, daj pan papieru toaletowego ze kibla, muszę se nosa wytrzeć.
Ferdek: Teraz to się pan odwal!
Boczek: Panie, nie bądź pan chryja – aby jednego kawałeczka. (pociąga nosem).
Ferdek: Powiedziałem nie! Jak Bóg Abrahamowi, tak Bóg Jezusowi, jak mówi stare polskie przysłowie.
Boczek: Panie, ja stąd nie pójdę dopóki nie dostanę kawałka papieru!
Ferdek: (uchyla głowę z drzwi toalety): No dobra, masz pan. Ale nie za nic.
Boczek: A za co?
Ferdek: Pół litra.
Boczek: (wyciąga pewnym ruchem papier z ręki Ferdka): Pan mnie nie pogrążaj, tylko dawaj ten papier!
Ferdek: (wychodzi z kibla): Świnia.
Boczek: Pijak!
Obrazek
SCENA 2: Nadal noc, do drzwi Ferdka ktoś puka.
Ferdek: Idę, idę, przecież noc jest.
Ferdek otwiera drzwi , w nich Paździoch.
Ferdek: Czego?
Paździoch: Powiem krótko – sprawa sąsiedzka (wyciąga wódkę).
Ferdek: Wejść.
Sąsiedzi kierują się w stronę kuchni.
Obrazek
SCENA 3: Ferdek i Paździoch piją wódkę w kuchni.
Paździoch: Widział pan w ostatnich dniach zachowanie Arnolda Boczka?
Ferdek: No widziałem, i co z tego?
Paździoch: To smutny człowiek, powiem nawet – wrak człowieka. Nic dobrego nie mówi, tylko płacze pod tym kiblem.
Ferdek: No to niech płacze, grubas ma kryzysa życiowego, każdy ma.
Paździoch: Właśnie nie, widział pan płaczącego Boczka kiedyś?
Ferdek: Tak, a kiedy Balcyrewicz nie odchodził to co robił? Stał smutny pod tym kiblem i ryczał. Jak się nam zwierzał że w jego kiblu straszy? Też ryczał.
Paździoch: No dobrze, tu przyznam panu rację. Ale zawsze odkrywał nam powody swoich żalów, teraz nic nam nie chce powiedzieć.
Ferdek: No to niech nie mówi, co będziemy go zmuszać?
Paździoch: No dobrze, zmuszać go nie musimy, ale czy pan chce codziennie słuchać smutów Boczka pod kiblem? Czy panu to nie przeszkadza, do jasnej cholery?
Ferdek: No przeszkadza, trzeba coś z tym zrobić. Co pan ma na myśli?
Paździoch: Ja uważam, że trzeba poprawić mu humor. Ma pan jakieś pomysły?
Ferdek: Oczywiście, ale najpierw napijmy się.
Wypijają po kieliszku.
Ferdek: A więc, uważam że Boczka trzeba wziąć na jedzenie. Trzeba kupić w łamańcu kiełbasę najlepszą, jakieś serdle najlepiej, tylko nie u Stasia, bo tam niedobre są.
Paździoch: No i co dalej?
Ferdek: No nie domyśla się pan, głupi żeś pan jest czy co? Zobaczy taką mięsistą dobrą kiełbachę i już mu się ciepło na sercu zrobi.
Paździoch: Racja, panie Ferdku! To niezły pomysł! Spróbujmy jak najszybciej, czyli jutro.
Ferdek: Dobrze, a więc napijmy się.
Wypijają po kieliszku.

SCENA 4: Ferdek wychodzi na korytarz z kiełbasą, gdzie stoi smutny Boczek.
Ferdek: Panie Boczek! Witam pana sąsiada, mam coś dla pana!
Boczek: Niby co?
Ferdek: Kiełbasę, podwawelską! Pana ulubioną.
Boczek: Ech, no to niech pan daje…
Ferdek: Panie, nie smuć się pan, drugi raz nikt panu jedzenia za darmo nie da!
Boczek: (rozweselony) A, no w sumie! To daj pan!
Boczek konsumuje.
Boczek: Hmm… mm.. (wychodzi na klatkę schodową)
Ferdek: No i gitara, chyba się udało!
Ferdek puka do drzwi Paździocha, wychodzi Marian.
Paździoch: No, słucham?
Ferdek: Panie Paździoch, chyba się udało! Grubas złapał przynętę!
Paździoch: A jaką mu pan kiełbasę dał?
Ferdek: Podwawelską z łamańca.
Paździoch: To chyba niezły wybór, no nic, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie. Jestem dobrej myśli, ale muszę wracać do domu, bo robota czeka.
Ferdek: To do widzenia.
Obrazek
SCENA 5: Jest noc, rozlega się pukanie do drzwi.
Ferdek: Idę, idę, noc jest, zara!
Otwiera drzwi, za nimi Boczek z kiełbasą.
Ferdek: Czego? Yyy, znaczy słucham pana sąsiada.
Boczek: Bo ja chciałem panu oddać tą kiełbasę.
Ferdek: Niby czemu?
Boczek: No, ja doceniam pana gest, ale…
Ferdek: Jakie ale? No mów pan!
Boczek: Bo ona taka, słabo naczoskowana jest. Ma pan bardziej naczoskowaną może w domu?
Ferdek: Miarka się przebrała, WON STĄD TY NIENAŻARTY… znaczy niech pan przyjdzie może innym razem, bo jest godzina 3 w nocy, to porozmawiamy. Dobranoc.
Boczek: To do widzenia, panie Pierdku, yy.. Ferdku.
Ferdek trzaska drzwiami i wraca do sypialni.
Halina: Na kogo ty się tam tak darłeś?
Ferdek: Aj tam, na Boczka.
Halina: A co on ci takiego zrobił?
Ferdek: To zrobił, że smutny chodzi już drugi tydzień i go się pocieszyć nie da.
Halina: A co próbowałeś z tym robić?
Ferdek: Kiełbasę mu dałem, podwawelską, ale oddał i narzekał, że za mało naczoskowana.
Halina: No to z nim jest chyba naprawdę źle, a mówił czemu się smuci?
Ferdek: No właśnie nie, kurde.
Halina: Ja mam plan, dam ci pieniądze i jutro kupisz z 5 kilo kiełbasy dobrze naczosnkowanej, to może ci w końcu powie! Tylko nie przepij tego, bo ja cię dobrze znam!
Ferdek: Dla dobra sąsiada, nie zrobię tego. Dobranoc.

SCENA 6: Ferdek wychodzi z klatki schodowej pełen kiełbasy, kładzie ją na krześle obok kibla i próbuje do niego wejść. Zamknięte. Z kibla po chwili wychodzi Boczek.
Ferdek: Panie Boczku, mam dla pana 5 kilo kiełbasy dobrze naczoskowanej całkowicie za darmo, to dla pana.
Boczek: Ale tak naprawdę za darmo? Nie wierzę panu…
Ferdek: Tak, za darmo. Bierze pan czy nie? Bo ja mogę ją zawsze do siebie do bigosu wziąć.
Boczek: To biere.
Boczek bierze całą laskę kiełbasy i zaczyna ją jeść, przedtem zacierając ręce.
Boczek: Taka kiełbaska to ja rozumiem (rozweselony), dziękuję Panie Ferdku jest pan kochany. Do widzenia! (wychodzi na klatkę schodową)
Ferdek: Jest, jest, jest! I gitara (wychodzi do toalety śpiewając „Akukaracza, idę do sracza”).

SCENA 7: Ferdek wychodzi na korytarz, a z klatki schodowej wychodzi Paździoch.
Paździoch: Witam panie Ferdku, nie jest dobrze.
Ferdek: A co się stało, panie sąsiedzie?
Paździoch: Grubas jest taki smutny, że przegonił wszystkie dzieci z piaskownicy i zaczął płakać do piachu!
Ferdek: Jak to jest możliwe, jak jeszcze godzinę temu wziął ode mnie 5 kilo kiełbasy i się cieszył jak głupi?
Paździoch: Nie wiem! Może po prostu kilo kiełbasy go raduje na jedną minutę? A 5 kilo na 5 minut? Jedzenie nie poskutkuje. Musimy coś innego wymyślić.
Ferdek: Mam pomysła, chodźmy do mnie do domu, bo fajnego programa naukowego chyba teraz dają.
Ferdek i Paździoch kierują się w stronę do domu, w salonie na fotelu siedzi Mariolka.
Ferdek: Mariolka zejdź z fotela i zmień kanała, mamy ważny program z panem Marianem do obejrzenia.
Mariolka: Czekaj ojciec, aby koncert życzeń dooglądam.
Ferdek: A długo ci to córeczko zajmie?
Mariolka: Niee, z dwie minuty max.
Ferdek: To chodź pan Panie Paździoch do kuchni, to jeszcze sobie strzelimy po kieliszku.
Widok na telewizor Okił.
Redaktor: A teraz kolejne życzenia, od pani Wioli Coli z Radomska, do swojego zięcia Adama Stoicko-Spokojskiego: Życzę ci znalezienia porządnej pracy, abyś przestał wykradać mi rentę po kryjomu, ty deklu herbaciany! I na koniec od Mikołaja Kopernika z Wrocławia do Marioli Kiepskiej: Mariola, ty nie zasługujesz na żadnego łysola, ani na żadnego gościa z pornola, ty zasługujesz na Andyego Warhola, a jestem nim ja, artysta Mikołaj! Życzę ci abyś się ze mną ożeniła jak najszybciej!
Mariola: (łapie się za głowę i schodzi z fotela): Ojciec, już wolne!
Ferdek i Paździoch siadają na fotelach i zmieniają kanał.
Redaktorka: A więc terapia elektrowstrząsowa to bardzo dobry wybór w gwałtownych sytuacjach, rozumiem?
Doktor: Oczywiście, więcej mogą państwo przeczytać w mojej książce pt. Elektrowstrząsy – na wytrząsy i oczopląsy, ze sprzętem gratis! Książka kosztuje tylko 29,98 i pół. Polecam, doktor Jarosław Krzesło-Postaw.
Redaktorka: Kończymy zaś nasz program, a ja zapraszam na teleturniej „Koło zadumy”. Do widzenia.
Paździoch: Panie Ferdku, to świetny pomysł. Podłączymy Boczka do maszyny elektrowstrząsowej, nastawimy odpowiednio i znów będzie miłym człowiekiem co pyta „Jak tam zdrówko”!
Ferdek: No niby tak, ale skąd weźmiemy na to pieniądze?
Paździoch: Możemy się złożyć, ja dam 15 złotych i pan da 15 złotych.
Ferdek: Zara zobaczę, ile mam drobniaków. (wyciąga z kieszeni monetę 5-cio złotową). Trochę za mało, ale mam pomysła (wykręca na telefonie stacjonarnym numer do Waldka).
Ferdek: Walduś, ojciec ma ważną sprawę do ciebie, przyjedź szybko. Ale sam.
Obrazek
SCENA 8: Ferdek, Waldek i Paździoch skończyli składać maszynę.
Ferdek: Panie Boczek, chodź pan już!
Smutny Boczek wchodzi do salonu.
Boczek: No i co ja mam niby robić?
Waldek: No to panie Boczku, siadaj se pan tu i zakładaj kaska.
Boczek: Ale po co?
Paździoch: Po co Panie Boczek, to się nogi nocą. Siadaj pan i nie gadaj.
Boczek siada i zakłada kask, Paździoch zagląda do książki, przekręca kilka stron.
Paździoch: O, to będzie dobre! Panie Ferdku, weź mu pan naciśnij ten zielony guziczek z tyłu po lewej stronie i nastaw pokrętło na 90!
Ferdek: No dobre to Panie Boczek, zaczynamy!
Boczek zaczyna się trząść i krzyczeć, z kasku wylatuje dym.
Waldek: Dobra tatuś, chyba starczy nie?
Ferdek: Dobrze to panie Boczek, jak pan się czuje?
Boczek (wysokim głosem): Wspaniale, sąsiedzi.
Boczek otwiera szafę i wyciąga szlafrok Haliny, na głowę zakłada starą czapkę górnika, zaczyna tańczyć kujawiaka.
Boczek: Dalej więc do kujawiaka
Stawaj zuchu, stań dziewuchu
Do mazura ognistego
Do tańca polskiego
Hej ha, krew gra, do tańca stoją pary
Hej ha, krew gra, młodym i starym
Hej ha, krew gra, i wspomnień budzi roje
Hej ha, krew gra, boli serce moje
Ferdek: Panie Paździoch coś pan narobił? Jak pan to ustawił?
Paździoch: Ja wszystko dobrze zrobiłem, tylko pan coś źle nakręcił! I WIDZI PAN CO BOCZEK ROBI! TEGO JUŻ NIE WYLECZYMY!
Walduś: Cicho, panie Paździoch. Na-najlepiej to pana Boczka zawstrząsować tak jeszcze raz.
Ferdek: Widzi pan, Walduś dobrze mówi. Panie Boczek, siadaj pan.
Boczek: Hej ha, krew gra, do tańca stoją pary
Hej ha, krew gra, młodym i starym….
Paździoch: Dobra, to chyba trzeba dziada siłą posadzić…
Ferdek, Waldek i Paździoch siłą usadzili Boczka na krześle.
Paździoch: Ja proponuję tak samo ustawić jeszcze raz.
Ferdek: Pan to już lepiej nic nie proponuj, ja zobaczę.
Ferdek przewraca stronami książki.
Ferdek: O, to będzie dobre! To ustawiamy!
Ferdek włącza guziki i ustawia pokrętło. Boczek zaczyna się trząść i krzyczeć, z kasku wylatuje dym.
Walduś: Dobra, to wyłączamy nie?
Boczek schodzi z krzesła, zdejmuje czapkę górnika i szlafrok Haliny. Zakłada zaś okulary przeciwsłoneczne i zaczyna podrygiwać.
Boczek: Teraz będzie numer jeden, a mnie jest na imię Edek, przeleć mnie w tej koniczynie. Teraz będzie numer dwa, ona wciąż ochotę ma, przeleć mnie w tej koniczynie. Przeleć mnie w tej koniczynie, przeleć mnie w tej koniczynie jeszcze raz. Przeleć mnie w tej koniczynie, przeleć mnie w tej koniczynie jeszcze raz. (pozdro Brady, ukłony za pracę włożone w swoje scenariusze)
Walduś: No i pany, chyba jest jeszcze gorzej.
Ferdek: Masz rację, Walduś. Panie Paździochu, jak pan sądzi, jest jakieś wyjście?
Paździoch: Ja zawsze mam w głowie plan B. Usadź pan go na fotelu, włącz pan wszystkie guziki i dawaj pokrętło na 0!
Ferdek: No dobre, ale jak mu się coś stanie i już nie powstanie?
Paździoch: A chcesz pan mieć śpiewaka disco-polo w kamienicy?
Ferdek: No nie.
Wszyscy trzej usadzają Boczka i przeprowadzają operację. Boczek z tego wszystkiego mdleje.
Ferdek: A nie mówiłem, że to się tak skończy?
Do salonu wchodzi Halina, która wróciła z pracy.
Halina: Co tu się dzieje do jasnej cholery?
Ferdek: Halinka, bo to długa historia jest.
Halina: Mów szybko, jełopie!
Ferdek: Bo my z Panem Paździochem postanowiliśmy przeprowadzić terapię elektrowstrząsową, aby Pan Boczek smutny nie był…
Halina: Dobra, skończ! Dzwoń szybko na pogotowie!
Obrazek
SCENA 9: Ferdek i Halina leżą w sypialni.
Halina: Skąd ci do głowy przyszedł taki durny pomysł? Elektrowstrząsowiec się znalazł.
Ferdek: Ale Halinka, to było jedyne wyjście. Nie mogłem patrzeć na naszego smutnego sąsiada, pana Arnolda Boczka.
Halina: Masz szczęście, że wyszedł z tego szpitala, bo nie wiem jak twoje sumienie by się teraz miewało.
Ferdek: Ty myślisz, że ja się nie bałem? Przecież to była sytuacja najwyższego stopienia!
Halina: Najważniejsze, że jest u siebie. Czy smutny, czy radosny, ważne że nie żyje.
Z korytarza słychać krzyki.
Paździoch: LUDZIE! UDAŁO SIĘ! W KOŃCU SIĘ UDAŁO!
Ferdek: O co tej mendzie łysej się rozchodzi?
Halina: No nie wiem, to ty z nim ostatnio pracowałeś, idź sprawdź!
Ferdek: Dobre, to idę.

SCENA 10: Ferdek wychodzi na korytarz, tam stoją Paździoch i Boczek. Paździoch klęczy, Boczek stoi pod kiblem.
Ferdek: Panie Paździochu, o co się zasadniczo rozchodzi?
Paździoch: Nasz sąsiad odżył! Jest znowu sobą.
Boczek: A co ja takiego zrobiłem? Wyszedłem na korytarz, bo chciałem se od pana Paździocha soli pożyczyć, to się zapytałem go jak tam zdrówko.
Paździoch: Właśnie, panie Boczek! Jak tam zdrówko! Pan jest znowu radosny!
Boczek: A kiedy ja żem nie był radosny, w mordę jeża!
Ferdek: Panie Paździoch, on od tych elektrowstrząsów to nic nie pamięta chyba.
Paździoch: A co mnie to gówno obchodzi, odzyskaliśmy prawdziwego sąsiada!
Boczek: No to ja się też z wami cieszę.
Wszyscy się śmieją.

SCENA 11: Halina wchodzi na klatkę schodową z dwoma torbami pełnymi zakupów, z kibla wychodzi Boczek.
Boczek: Oo, witam pani Halinko! Jak tam zdrówko?
Halina: Wie pan co, nie narzekam a pan?
Boczek: Ja również. (zagląda do jednej torby) Oo, widzę, że pani apetyczną kiełbaskię ma! I chyba dobrze naczoskowaną! (bierze całą i zjada).
Halina: Wie pan co panie Boczek? Wstyd! Odsuń się pan.
Halina wchodzi do domu, a potem kieruje się w stronę salonu, gdzie siedzi Ferdek na fotelu.
Halina: Zgadnij, co Boczek zrobił przed chwilą.
Ferdek: A co miał zrobić?
Halina: Perfidnie wziął mi z torby, ukradł i zjadł kiełbasę, co na bigos miała być.
Ferdek: (wstaje z fotela): A to grubas jeden, ukatrupię dziada no!
Ferdek wychodzi na korytarz, gdzie stoi Boczek i delektuje się kiełbasą.
Ferdek: Ja panu dam! Złamał pan właśnie ósme przykazanie – nie kradnij. Żeby niewinnej kobiecie kiełbasę kraść! Niedoczekanie!
Boczek: Panie, ja się oprzeć nie mogłem! Tak apetycznie w tej torbie wyglądała… mniam! (oblizuje się).
Ferdek: Tego już za wiele! Pan pod kiblem stoi! Gdzie się pan wypróżniał?
Boczek: No tutaj, o!
Ferdek: To paszoł won, ma pan swoją toaletę u siebie na piętrze! WON!
Boczek wychodzi z korytarza.
Ferdek (do siebie): Stare, dobre czasy kurde…

WYSTĄPILI:
Ferdek – Andrzej Grabowski
Halina – Marzena Kipiel-Sztuka
Waldek – Bartosz Żukowski
Mariolka – Barbara Mularczyk
Paździoch – Ryszard Kotys
Boczek – Dariusz Gnatowski
Redaktor – Tomasz Lulek
Redaktorka – Marta Libner
Doktor – Andrzej Buszewicz

Jeśli chodzi o pomysł ze zdjęciami do scenariuszy, to jest to zrobione za zgodą Bździucha ;-)
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7472
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: Pabfer » 2018-07-14, 15:24

Bździuch, fajną akcję zacząłeś z tymi obrazkami. Bardzo mi się podoba. Sam nie planuję w najbliższym czasie następnego scenariusza, ale jak kiedyś będę pisać, to nawrzucam dużo obrazków :-D

WKCM, dobry scenariusz. Ogólnie ciekawa koncepcja. Kojarzy mi się z pocieszeniem Edzia w Tajemnicy X Muzy lub w Wal Magistra, a jak coś mi się kojarzy ze starymi odcinkami, to zawsze wyżej oceniam :-D Na plus pierwsza scena, marudzenie na kiełbasę, Ferdek próbujący zapanować nad nerwami, rozmowa z Paździochem, kradzież kiełbasy i zakończenie. Klimatycznie, miło... Tylko szkoda, że za mało gagów lub tekstów, które na dłużej zapadłyby w pamięć. Widać, że próbowałeś z tym "deklem herbacianym ", ale za mało... Dobrze, że oparłeś scenariusz o stare, oklepane schematy, bo to dobrze gra na naszej nostalgii w czasach, gdy z niewiadomych przyczyn te schematy poszły do lamusa na rzecz nowych, sztucznych, po prostu dużo gorszych. Tylko trzeba jeszcze dodać coś od siebie i nawet dodałeś, tylko zbyt mało. Chodzi o to, że to jest bardzo solidne, ale takie jak wszystko, a powinno się czymś wyróżniać. Nie wiem jednak czy to jest powód żeby obniżyć ocenę, czy to nie przesadne czepialstwo, więc pójdę na kompromis ze swoimi sprzecznymi myślami i dam:

9,5/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1633
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: Bździuch » 2018-07-14, 16:55

Dobry scenariusz.
Mam zastrzeżenia co do tego, że Ferdek raczej nie byłby tak miły dla Boczka, nie mówię żeby było jak w nowych odcinkach, bo też mnie te ich gburowate rozmowy denerwują, no ale w drugą stronę też tak sobie :-P
Sceny od II do V strasznie nudne i chyba ani jednego śmiesznego tekstu nie wyłapałem, natomiast scena VII bardzo dobra :-P


+ F: "No ja Panu nie obiecuję poważnej reakcji, no ale niech Pan mówi"
+ * Boczek oddający Ferdkowi kiełbasę-prezent bo za mało naczosnkowana :lol: :lol: :-D I Halina która uważała, że jak wyrzucił to na prawde jest coś nie tak :-P
+ Genialna scena VII.
+ P: "Grubas jest taki smutny, że przegonił wszystkie dzieci z piaskownicy "
+ Jarosław Krzesło-Postaw i jego książka "Elektrowstrząsy – na wytrząsy i oczopląsy"
+ Paździoch jak się ekscytował, że Boczek do niego "Jak tam zdrówko" rzucił :-P
+ Kradzież kiełbasy i tekst "Panie oprzeć się nie mogłem, tak apetycznie w tej torbie wyglądała
+ Klimat starych odcinków
+ Przyjemna fabuła


N Ferdek raczej się tak nie zachowuje, nie jest aż taki miły dla Boczka :-P
N Nawiązanie do Kopernika i Mariolki
N Zakończenie - ok


- Nuda trochę na początku od sceny II do ok. V czy VI


Dobry odcinek 7,5/10 :-)
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
kacrudy
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1972
Rejestracja: 2015-09-13, 18:30
Lokalizacja: Düsseldorf

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: kacrudy » 2018-07-16, 10:40

Dużo słabiej w porównaniu z dwoma poprzednimi scenariuszami, ale nadal dobrze. Trochę za dużo nawiązań do istniejących już odcinków, m.in. koncert życzeń, "Akukaracza, idę do sracza" itd. Mało śmiesznych tekstów, z takich bardziej zapadających w pamięć scen mogę wymienić program z doktorem Jarosławem Krzesło-Postaw, scenę 10 z mistrzowską reakcją Paździocha na "Jak tam zdrówko!" i trochę też scenę pierwszą. Zakończenie mi niezbyt przypadło do gustu - zbyt podobne do "Obserwatora". Nie wyjaśniło się też, dlaczego Boczek był smutny.
7/10. Tym razem króciutka opinia, bo sam scenariusz szczególnie odkrywczy nie był.
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 369
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: WKCM » 2018-07-16, 15:27

Dziękuję wszystkim za oceny, a oto średnie po trzech odcinkach:

Horo-Szkop - 9/10
Łysy podsłuch - 9,83/10
Żałość nie radość - 8/10

Już w tym tygodniu kolejny scenariusz - Tele-Ziele

Podczas oglądania teleturnieju w telewizji, rodzina Kiepskich odkrywa niesamowitą wiedzę Haliny w różnych dziedzinach. Ferdek i dzieci nakłaniają ją, aby wystąpiła w teleturnieju "Tele-Ziele". Rozmowę podsłuchuje jednak Paździoch, który chce mieć z tego korzyści...
Awatar użytkownika
WKCM
Redakcja
Redakcja
Posty: 369
Rejestracja: 2018-06-01, 17:38

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: WKCM » 2018-08-05, 15:59

Astro-Kiepa, scenariusz postanowiłem już udostępnić, bo mnie strasznie kusiło. Wiele już nanosiłem ppoprawek, wiele razy czytałem i to jest wersja oficjalna.

Scena 1: Noc. Do Ferdka ktoś puka, ten idzie otworzyć.
Ferdek: No ide ide, co to apokalipsa jest kurde? Nie pali się, noc jest kurde.
Otwiera, a tam Paździoch.
Paździoch: <próbuje wydusić z siebie słowo, ale nie może>
Ferdek: No i co pan tak w moim progu gębą kręcisz o 2 w nocy?
Paździoch: <nadal próbuje coś powiedzieć>
Ferdek: Życzę panu spokojnej nocy, dobranoc.
Ferdek próbuje zamknąć drzwi, ale Marian go zatrzymuje.
Paździoch(na cały głos): STOOOOOOP!
Do przedpokoju wchodzi wybudzona Halina.
Halina: Co tutaj się dzieje?
Ferdek: Nie wiem, nie mnie się pytaj, tylko pana Paździocha.
Halina: Ja już chyba wiem o co chodzi… jeśli Pan panie Paździoch przyszedł tylko po to, aby pić alkohol z moim mężem to WON STĄD! Ty Ferdek też won! Prosto na kanapę!
Halina wraca do sypialni.
Ferdek: No i widzi pan, co pan narobił?
Paździoch: Panie, ale ja, ja muszę…
Ferdek: Co pan musi? Musi to na Rusi.
Paździoch: Sucho… mi…
Ferdek: O nie, ja panu wódki już nie dam! Co najwyżej wodę z kwiatka w salonie.
Paździoch: To dawaj pan szybko!
Ferdek przynosi, a Paździoch wypija.
Paździoch: Dobrze, a więc: meteoryt, wybuch, koniec: mówi to Panu coś?
Ferdek: Nie, dobranoc.
Paździoch: Zaraz, to nie jest taka błahostka jak pan myśli. Chodź pan do piwnicy, to panu powiem.
Ferdek: A ma pan tam jakiego asortymenta?
Paździoch: Jasne, że mam. Chodź pan!
Sąsiedzi kierują się w stronę piwnicy.

Scena 2: Ferdek i Marian siedzą w piwnicy, popijając po kieliszku.
Ferdek: No to mów pan, o co się panu rozchodzi?
Paździoch: Gwiazdy nie dają dobrych znaków…
Ferdek: Jakie gwiazdy?
Paździoch: Co się pan głupio pyta jakie gwiazdy? To chyba jasne, że te na niebie.
Ferdek: No ale jakie złe znaki one dają? Dawaj pan do rzeczy, bo mi się spać chce i wódka się skończyła.
Paździoch: Gwiazdy pokazują, że zbliża się… Zagłada!
Ferdek: Ale skąd pan niby to wie? Gwiazdy se świecą każdej nocy jak każde inne, one nic więcej nie robią. Panu od tej wódki to się w dupie przewraca, bo pan pić nie umie!
Paździoch: Panie Ferdku, ja jestem nadal trzeźwy umysłowo i mówię prawdę. Ja znam się na rzeczy.
Ferdek: Ale skąd? Jak to jest możliwe?
Paździoch: Pan wielu rzeczy o mnie nie wie… Gwiazdy pokazują mi, że za dokładnie 8 dni, 16 godzin i 46 minut nastąpi całkowita zagłada, czyli koniec świata.
Ferdek: Ale co te gwiazdy panu pokazują i skąd pan to wie?
Paździoch: Po prostu ich ułożenie i ilość wskazuje na to, że nic dobrego z naszym światem się nie stanie. Studiowałem astrologię wiele lat.
Ferdek: E tam, pierdzielisz pan. Nie wierzę panu jak psu. Poza tym, wódka się skończyła – dobranoc.
Ferdek wychodzi.
Paździoch: Jeszcze się pan zdziwisz, jeszcze się pan zdziwisz…

Scena 3: Ferdek siedzi w kuchni, a Halina zmywa naczynia.
Ferdek: I wtedy ten łysy cap mówi mi, że zbliża się koniec świata, bo widzi to po gwiazdach (śmiech).
Halina: A co jak on mówi prawdę? Przecież sama wiele słyszałam o tym, że on studiował astrologię.
Ferdek: Halina, nie bądź taka naiwna. Tyle już końców świata głosili w telewizji i nikt w to nie wierzył. To teraz takiej mendzie łysej uwierzysz?
Halina: No może jednak Ferdek masz rację. Ale coś mi podpowiada w głębi duszy, że on może gadać z sensem.
Ferdek: Nie no co ty, on tyle wie co se wypije wódki, a on nie umie pić!
Halina: Odezwał się ten, co nie pije! Abstynent zasrany.
Ferdek: No dobre, abstynentem nie jestem, ale ja piję z klasą!
Halina: Haha! Nie rozśmieszaj mnie! Pijesz z klasą o 3 nocy z Paździochem albo z Badurą na złomie wino leśne!
Ferdek: No Halinka, a ty mnie kiedyś widziałaś upitego jak świnia tak jak czasami za przeproszeniem Arnold Boczek, który swoimi fekaliami zaśmieca park w centrum miasta?
Halina: Nie, nie widziałam (wychodzi z kuchni ze śmiechem).
Ferdek: No, nie wierzę kurde.

Scena 4: Jest noc, ktoś puka do drzwi.
Ferdek: No idę, noc jest zara!
Otwiera, a tam Boczek.
Boczek: Panie, afera jest!
Ferdek: Jaka afera? Co mnie pan budzisz o 2 w nocy?
Boczek: Bo pan Marian Paździoch na dachu naszej kamienicy jest. I chyba się zabić chce… Boże drogi, ratuj sąsiada!
Ferdek: Czekaj pan, ja tam idę i muszę zobaczyć, co on odpierdziela kurde!
Boczek: To chodź pan szybko, zanim jakaś tragedia się stanie!

Scena 5: Ferdek i Boczek są już na dachu kamienicy. Paździoch stoi na jego krawędzi, greenbox jak w odcinku „Czarna dziura”.
Paździoch: Agapité Theé, mas sósei apó to kakó, apó tin apokálypsi, apó tin katastrofí kai apó dysoíones meteorítes pou théloun na katastrépsoun ton kósmo mas. Amen. (Boże drogi, uratuj nas od złego, od apokalipsy, od zagłady i od meteorytów złowieszczych, które chcą zniszczyć nasz świat, Amen.)
Ferdek: Panie, po jakiemu on to pierdzieli?
Boczek: Mi się wydaje, że chyba po francusku.
Ferdek: Halo, Panie Paździoch. Co pan robi?
Paździoch: Proséfchomai, den boreíte na deíte? (Modlę się, nie widać?)
Ferdek: A może pan w Polsce mówić kurde ojczystym językiem? Tu jest Polska!
Paździoch: Modlę się, nie widać? Czeka nas zagłada, więc jedyne co mi pozostaje, to modlić się do Boga w nadziei.
Ferdek: A pan Arnold Boczek powiedział mi, że pan chce skoczyć z okna i się zabić!
Paździoch: To nieprawda, niech pan nie słucha tego liparos (grubasa).
Boczek: Panie, nie wiem co pan mówisz ale nie obrażaj pan, dobre?
Paździoch: Przejdę do rzeczy: widzę coraz gorsze znaki. Koniec świata nastąpi nieubłaganie szybko. Popatrzcie się panowie na gwiazdy!
Ferdek: Ja tam gówno widzę, gówno pan pierdzieli i gówno mnie to obchodzi, do widzenia.
Ferdek wychodzi.
Paździoch: No patrz pan, Panie Boczek! A nie na tą babę pod czwórką!
Boczek: Panie, ja patrzę, ale nie tam gdzie pan, tylko sam chcę sobie coś zaobserwować.
Paździoch: No to coś pan zobaczył?
Boczek: Gówno, pierdzieli pan głupoty, do widzenia!
Boczek wychodzi.
Paździoch: Jeszcze się zdziwicie, zasrańcy! Wielka Niedźwiedzica prawdę ci powie!

Scena 6: Ferdek, Halina i Mariola oglądają telewizję.
Widok na telewizor Okił, wyświetla się plansza „Fakty po Faktach Faktów Faktowych”
Redaktorka: Dzień dobry, nazywam się Celina Kaszana i zapraszam na program. Dziś omówimy kolejną przepowiednię końca świata. Wiele takich przeżyłam w swoim życiu i żadna nie była prawdziwa, ale tym razem pewien człowiek chce nam przedstawić niepodważalne dowody. Tym człowiekiem, którego goszczę zarazem w studiu, jest pan Marian Paździoch.
Paździoch: Dzień dobry państwu.
Halina: A widzisz Ferdek, pan Marian nawet do telewizji ze swoimi poglądami się dostał. Coś musi być na rzeczy!
Ferdek: E tam, pierdzielenie na antenie.
Redaktorka: A więc skąd dowody na zbliżający się koniec świata i jakie one są?
Paździoch: A więc, wychodząc całkiem przypadkiem na dach swojej kamienicy, zauważyłem gwiazdy. Niby nic wielkiego, prawda? A jednak pozory mylą. Przyjrzałem się im bliżej i zobaczyłem coś niezwykłego. Świeciły one z większą intensywnością niż zawsze oraz były nietypowo ułożone.
Redaktorka: Co było w tym ułożeniu takiego nietypowego?
Paździoch: Niektórzy mogą tego nie zrozumieć, ale były one ułożone inaczej. Nie jedna obok drugiej, nie po przekątnej, nie losowo, po prostu inaczej. Sam nie potrafię tego wytłumaczyć, to trzeba zobaczyć.
Redaktorka: Czy ta przepowiednia może okazać się prawdziwa?
Paździoch: Ona okaże się prawdziwa. Na pewno jest prawdziwa. Niedowiarkowie w końcu uwierzą.
Redaktorka: Sama jestem przestraszona, ale muszę się powstrzymać, w końcu jestem na antenie.
Mariola: Ale pierdzielą głupoty, dla kasy to oni wszystko w tej telewizji zrobią!
Ferdek: Tak jest! Taki kit to mogą wciskać tubylcom na pustyni.
Halina: Ale wy naprawdę tego nie widzicie? Skoro Paździoch studiował astrologię, a ze swoimi poglądami dostał się nawet do telewizji, to coś naprawdę musi być na rzeczy.
Ferdek: Dupę studiował, a nie astrologię! Wciska wam wszystkimi kit, a ty w to wierzysz. Tobie się oczy otworzą, jak mnie się zamkną!
Mariola: Wyjątkowo się z ojcem zgodzę, bo ma po prostu rację! To zwykły kit! Zresztą muszę już iść, spieszę się!
Ferdek: A ja idę po piwko!
Ferdek i Mariola wychodzą.
Halina: No coś musi być na rzeczy, jeszcze wszyscy zobaczą!

Scena 7: Ferdek wychodzi na korytarz, z domu Paździochów słychać krzyki.
Paździochowa: Marian, ale po jakiego wała ty się chcesz pod ziemię zakopywać?
Paździoch: Ja chcę zrobić dla nas bunkier, za 2 dni koniec świata!
Paździochowa: Dupa nie koniec świata! Ogarnij się w końcu i zapieprzaj na bazar!
Paździoch: A po co mi teraz bazar? Po co mi pieniądze, jak i tak gówno za to kupię, bo gówno będzie?
Paździochowa: Ty mnie lepiej nie denerwuj, bo jak ci pieprznę w ten łysy caban, to nawet apokalipsa będzie łagodniejsza!
Paździochowa rzuca torby na korytarz.
Paździochowa: Wypieprzaj na bazar w podskokach! Za minutę ma cię tutaj nie być!
Paździoch: Niech wyjdzie na twoje, ale za 45 godzin, 56 minut i 38 sekund się przekonasz!
Paździochowa: WON MI STĄD!
Paździoch wychodzi na klatkę schodową.
Ferdek: Widzę, że i panią zamęcza tymi swoimi duperelami.
Paździochowa: No jasne, koniec świata i koniec świata, debil chciał bunkier budować.
Ferdek: Oj to ciężko ma pani, ciężko. U mnie to tylko żona wierzy.
Paździochowa: No to bardzo źle, wie pan co ja czuję. Może się pan napije? Obgadamy kilka spraw, potrzebuję teraz opanowanego towarzystwa.
Ferdek: Bardzo chętnie.

Scena 8: Mieszkanie Paździochów. Ferdek i Paździochowa wypijają po kieliszku.

Paździochowa: I wie pan co on wtedy zrobił? Po prostu wszedł na dach, bo mówił że popatrzeć musi na gwiazdy! (Ferdek się śmieje).
Ferdek: No co za człowiek, uparty jak nie wiem co.
Do mieszkania wchodzi Paździoch z torbami.
Paździochowa: No i co tu robisz? Wracaj na bazar!
Paździoch: Nie mogę! Cały świat czeka apokalipsa, czarny kot mi po drodze przebiegł, czeka nas najgorsze!
Paździochowa: Nie wierzę, nie wierzę z jakim ja debilem, co w zabobony wierzy żyłam przez lata! Wypierdzielaj mi z tego domu i najlepiej nie wracaj!
Paździoch pokazuje „gest Kozakiewicza” i wychodzi.
Ferdek: No to może jeszcze po maluchu?
Paździoch: Nawet się pan nie pytaj, po prostu muszę się napić.

Scena 9: Ferdek kieruje się w stronę sklepu „U Stasia” (greenbox) i widzi Bociana i Kolędę.
Kolęda: Witam panie Ferdku. Słyszał pan nowinę?
Ferdek: Jaką nowinę?
Bocian: Nowinę, że meteoryt pieprznie w tą światową dziadowinę!
Ferdek: A skąd panowie to wiedzą?
Kolęda: Od Paździocha, chodził tutaj po okolicy i głosił nam.
Ferdek: Panowie, niech państwo w to nie wierzą, on takie pierdoły pociska, że tego nie warto słuchać.
Bocian: A skąd my mamy wiedzieć, że on nieprawdę mówi? Telewizora nie mamy, radia nie mamy i to było nasze jedyne źródło informacji.
Ferdek: Wiedzą panowie co, trochę mi panów szkoda. Do widzenia.
Ferdek odchodzi.
Bocian: Za godzinę to pieprznie! Lepiej się gdzieś schować?
Kolęda: A gdzie tutaj się schowasz jak w każde miejsce ci to gówno trafi?
Przychodzi Badura.
Badura: Ja proponuję napić się ostatni raz w naszym życiu!
Kamera pokazuje na meteoryt zbliżający się w oddali.

Scena 10: Ferdek siedzi na fotelu i popija piwo, do pokoju wchodzi Halina.
Halina: Ferdek i co? Paździoch miał rację, meteoryt się zbliża.
Ferdek: Halinka nie panikuj! Gdzie ty go niby widzisz?
Halina: No to zobacz sobie przez okno, durniu.
Ferdek i Halina podchodzą do okna, gdzie widzą meteoryt nadlatujący prosto w ich stronę, wbiega Boczek, Waldek i Jolasia.
Boczek: AFERA JEST! ZBLIŻA SIĘ METEO…
Meteoryt uderza, ekran robi się biały.
Wystąpili:
Ferdek – Andrzej Grabowski
Halina – Marzena Kipiel-Sztuka
Waldek - Bartosz Żukowski
Mariola – Barbara Mularczyk
Paździoch – Ryszard Kotys
Paździochowa – Renata Pałys
Boczek – Dariusz Gnatowski
Jolasia - Anna Ilczuk
Badura – Lech Dyblik
Kolęda – Marek Pyś
Bocian – Henryk Gołębiewski
Redaktorka – Beata Rakowska


Napisy końcowe się urywają. Kamera przenosi się na pokój Kiepskich, w którym jest ciemno. Leci dym, na stole są zapalone 3 świeczki. Ferdek, Halina, Mariola i Boczek leżą na podłodze i budzą się.

Scena 11:
Waldek: Gdzie, gdzie ja kurna jestem?
Halina: (krztusi się). Ferdek, zapal no światło, przecież tutaj prawie nic nie widać!
Ferdek: Halinka no zara, nie rozerwę się.
Ferdek wstaje, ale włącznik światła nie działa.
Boczek: Panie, nie działa bo koniec świata się stał.
Ferdek: Jak koniec świata, jak my se jesteśmy?
Boczek: Nie wiem, pewnie Bóg tak chciał.
Halina: Panie Boczek, mógłby pan zajrzeć przez okno.
Boczek podchodzi, a za oknem pustka. Ciemność.
Boczek: Wychodzi chyba na to, że wszyscy nie żyją, ale my żeśmy se zostali.
Halina: Przecież to jest fizycznie niemożliwe!
Tajemniczy głos: Są na tym świecie rzeczy, które się fizjologom nie śniły.
Ferdek: Co to było?
Jolasia: Właśnie, co to było i co tu się zjawiło?
Tajemniczy głos: To ja, pijaku. To ja.
Ferdek: Jaki ja, zasadził ktoś tobie kiedyś kopa w dupę?
Głos: Nie, ale to ja mogę tobie zasadzić i cię wyrzucić z tego świata raz na zawsze.
Halina: To dlaczego to akurat my zostaliśmy?
Boczek: Właśnie, bo ja se czegoś tu nie rozumiem, w mordę jeża.
Jolasia: Ja żądam wytłumaczenia i sprostowania w tej chwili proszę ja!
Głos: Jesteście wyjątkowi, jesteście tacy, że nawet nie zasługujecie być wyrzuceni jak inni. Bo jesteście inni, żyjecie w tej kamienicy od tylu lat a wasze relacje są bardzo nietypowe. Nikt się między sobą nie zżył jak wy między sobą, więc musieliście zostać.
Halina: No bardzo nam miło.
Głos: A nie powinno być wam miło. Co zrobiliście dobrego w waszym życiu?
Ferdek: No ja se ten, no na przykład ptaki nakarmiłem wczoraj! Psu bezdomnemu jeść dałem, bidulce, a co najważniejsze – wspomogłem działanie koncernu alkoholowego!
Głos: Mało.
Waldek: A, a ja se pomogłem staruszcze zakupy se przenieść, o!
Głos: Mało.
Halina: A ja dzielnie pracowałam przez tyle lat w służbie zdrowia.
Głos: Mało.
Boczek: A ja byłem bardzo gościnnym i uczynnym człowiekiem, wielokrotnie pomagałem potrzebującym sąsiadom.
Głos: Oj, mało. Jesteście wyjątkowi, ale inaczej. Zrobiliście tyle złych rzeczy i jesteście ze sobą tak źle zżyci, tyle kłótni i złości między wami było, że zostajecie. Zostajecie na tym świecie ze świadomością, co robiliście. Tylko wy tu jesteście, nikt więcej.
Ferdek: To jest naprawdę bardzo fascynujące, ale ja muszę do kibla.
Halina: Jolasiu, mogłabyś otworzyć okno, może z tej ciemności chociaż jakiś chłód wleci bo tu gorąco jak cholera!
Jolasia idzie otworzyć okno, ale nieznana siła wyrzuca ją do czarnej dziury.
Głos: Za dużo sobie pozwalacie...
Waldek: Ja, ja ci dam, ty, ty głosie jeden ty! Żonę mi zabiłeś! Zaraz ci tak z dyńki walnę, że się nie pozbierasz!
Głos: HAHAHA!
Boczek: O w mordę jeża, chyba nie jest dobrze!

Scena 12: Ferdek wychodzi na korytarz, ale na drzwiach od jego domu pojawia się coś w rodzaju lustra.
Treść wypisana na lustrze: FERDYNAND KIEPSKI – ALKOHOLIK, BEZROBOTNY, PIJAK, AGRESYWNIE ZACHOWUJĄCY SIĘ WYRZUTEK SPOŁECZNY.
Ferdek: Ale to nieprawda jest przecież! Tyle ja dobrych rzeczy zrobiłem w życiu!
Waldek: Tatuś, mi się to cały czas nie podoba, coś tu nie tak jest!
Głos: Mało.
Na korytarz wychodzi Paździoch.
Paździoch: Ho ho, widzę że pan dowiedział się nieprzyjemnych rzeczy na swój temat. Teraz moja kolej. (odwraca się w stronę swoich drzwi) Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najuczynniejszy w świecie?
Treść lustra: MARIAN PAŹDZIOCH – MENDA, SZUJA, KRĘTACZ, OSZUST BAZAROWY, ZŁODZIEJ.
Paździoch: ALE JAK TO? PRZECIEŻ TO JEST NIEPRAWDA! Ja byłem dobrym człowiekiem.
Walduś: (śmiech)
Głos: I tu się mylisz. Mało.
Paździoch: To są oszczerstwa! Ja idę do kolegium.
Głos: Już nie ma kolegium, kolego. Tu już nic nie ma oprócz waszej zapyziałej kamienicy.
Na korytarz wychodzi Boczek.
Boczek: Witam panowie, jak tam zdrówko? (kieruje się w stronę WC, ale tam pokazuje się lustro)
Treść lustra: ARNOLD BOCZEK – ŻARŁAK, ŚWINIA, EROSOMAN, DARMOZJAD.
Ferdek: I dobrze panu tak, bo się chciał pan wypróżnić nie na swoim piętrze!
Boczek: Lepiej się pan popatrz na siebie, panie Ferdku!
Ferdek: A pan na siebie, nikt na tym korytarzu nie jest w tej chwili idealny.
Paździoch: Wyjątkowo się z panem zgadzam.

Scena 13: Ferdek, Halina, Waldek, Mariola, Paździochowie i Boczek siedzą w salonie Kiepskich.
Boczek: Przecież ja tyle rzeczy dobrych zrobiłem, dlaczego nikt tego nie widzi.
Halina: Ja tak samo, tylko mi wypiętnowali te złe.
Paździochowa: Niech da pani spokój pani Halinko, u mnie to lustro nie pomieściło tych wszystkich obelg.
Paździoch: I dobrze, bo na to zasłużyłaś!
Paździochowa: Zamknij się Marian!
Ferdek: Powiem jedno – wszyscy zrobiliśmy dużo dobrego.
Waldek: Tylko dlaczemu to znaczenia żadnego normalnie nie ma?
Głos: I tu macie rację. Ale to za mało. Żyjcie sobie teraz w tej alternatywnej rzeczywistości, to nie jest już świat. Prawda jest taka: nieważne ile dobrego zrobicie, i tak każdy będzie widział to zło, którego dokonaliście. Ja się ulatniam, żegnam was.
Nastąpiła cisza.
Halina: No niestety to coś miało rację. Cokolwiek dobrego zrobimy, to i tak ktoś będzie nam wypominał to złe, co zrobiliśmy kiedyś.
Ferdek: To niech sobie teraz mi wypominają ile chcą, bo ja się napiję!
Boczek: A ja se na czarną godzinę kiszkie zostawiłem i niech sobie wypominają!
Mariola: A ja sobie pomaluję paznokcie na czarno i usta, niech sobie gadają ile chcą!
Waldek: A ja se biorę swoje hantelki, o!
Paździoch: A ja sobie gacie porozciągam, i też niech mówią!
Halina: Po prostu bądźmy sobą i się nie zmieniajmy! I tak nie mamy już nic do stracenia.
Wszyscy się śmieją.

Wystąpili:
Ferdek – Andrzej Grabowski
Halina – Marzena Kipiel-Sztuka
Waldek - Bartosz Żukowski
Mariola – Barbara Mularczyk
Paździoch – Ryszard Kotys
Paździochowa – Renata Pałys
Boczek – Dariusz Gnatowski
Jolasia - Anna Ilczuk
Badura – Lech Dyblik
Kolęda – Marek Pyś
Bocian – Henryk Gołębiewski
Redaktorka – Beata Rakowska
Głos – Janusz Chabior
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7472
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: Pabfer » 2018-08-05, 21:12

Bardzo dobry scenariusz!

PLUSY:
Realizacja mojego pomysłu :-P
Nocna wizyta Paździocha
Picie wody z kwiatka
Gadanie o alkoholu
Program TV
Wyśmiewanie się Ferdka z Paździocha
Mariolka zgodna z Ferdkiem
Halina jak dawniej
Scena u Stasia- O DZIWO!!!
Teksty Bociana i Kolędy nie nudziły jak zwykle
Koniec świata nie jest końcem odcinka
Genialny zabieg z napisami końcowymi
Świat po końcu świata- skoro to alternatywna rzeczywistość, w której nie jest ważne ile kto zrobi dobrego, a za to ciągle są piętnowane jego wady, to interpretuję to w taki sposób, że lokatorzy Kamienicy Ćwiartki 3/4 też umarli i trafili do piekła. Tylko nie wiem jak w takim razie Jolaśka mogła umrzeć j"eszcze bardziej". Ewentualnie jej dusza mogła zostać unicestwiona i Jolaśka straciła nawet samoświadomość.
Śmierć Jolaśki NA WIELKI PLUS
Walduś wraca do hantelków- plus z sentymentu
Zakończenie, sugerujące, że Kiepscy zawsze żyli w piekle na ziemi, sami sobie zgotowali taki los i nie mieli jak tego uniknąć.

MINUSY:
Stanowczo za mało postapokaliptycznych scen
Brak pokazania świata wokół kamienicy. Było wyjaśnione, że ten świat nie istnieje, ale mi z tego powodu szkoda, bo wolałbym żeby istniał.

Nie wiem czy celowo tak zrobiłeś czy twoje dzieło zaczęło żyć własnym życiem złożonym z nadinterpretacji, ale wyszedł ci bardzo głęboki odcinek. Oficjalne odcinki Kiepskich też często są głębokie (chociaż najnowsze tylko próbują), ale twój bije je na głowę! Piękne napiętnowanie absurdów! Miałem ci odjąć ocenę za to, że liczyłem na zombie apokalipsę, a dostałem zupełnie coś innego, podobnego do Armagiedonu, ale w trakcie oceniania dostrzegłem, że to coś innego jest o niebo lepsze od moich oczekiwań. Jestem dumny, że mogłem mieć w ten scenariusz minimalny wkład- ogólny pomysł i pomysł na zabicie wszystkich bohaterów drugoplanowych, również tych, którzy tu nie wystąpili. Dobrze, że nie każdy tu wystąpił, bo by zepsuł ten odcinek. Nawet mimo tego, że bardzo dobrze piszesz bohaterów, którzy w kanonicznych odcinkach wkurzają, a u ciebie nie.

10/10!!!
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1633
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: Bździuch » 2018-08-06, 01:00

Jednak uda mi się ocenić dzisiaj, przed snem :-P

NAJWIĘKSZY PLUSY:
*Do sceny 9 klimat 5 sezonu
* Masa, po prostu masa humoru
* Język postaci
NAJWIĘKSZY MINUS:
* apokaliptyczna cześć scenariusza, która go wręcz zepsuła :-/


edit: hah poza przybliżoną oceną to widzę, że wszystko na odwrót jak Pabfer :lol: :lol: :lol:

Ten scenariusz to istna hybryda. Zarówno pod względem stylu, który w wielu miejscach jest bardzo od siebie różny, jak i gatunkowo.
Powiem tak do sceny 9 to był mój ulubiony scenariusz na tym forum. Dlaczego ? Ano był to najbardziej klasyczny odcinek 5 sezonu :-D . Do perfekcji opanowałeś na początku styl odcinków z tego okresu: język bohaterów, sceny takie jak ta w kuchni itd. nawet greenboxa zrobiłeś jak w 5 sezonie :-P/ I do tego masa tekstów.
Ja do sceny 9 się cieszyłem, że to będzie pierwszy scenariusz oceniony przeze mnie na 10/10.
No, ale niestety w pewnym momencie obrałeś inny kierunek, który paradoksalnie był założeniem całego odcinka. Niestety do mnie to nie przemówiło i zepsuło tak dobrze prosperujący i niesamowicie śmieszny, klimatyczny odcinek.
Gdyby została scena ze złomiarzami to i tak bym dalej dawał 10/10, choć była to strasznie zbędna scena i wnosiła najmniej. Jednak po fajnym, przyznaję tricku z czołówką coś się popsuło.
Jolasia nie miała nawet prawa wkurzać, z wiadomych przyczyn, i zgaduję, że to żeby wpadła do tej dziury to był pomysł Pabfera.
Pabfer jeżeli to ty namówiłeś WKCM na Jolasię, to ja już nigdy żadnego serialu od Ciebie nie obejrzę ! :lol: .


Druga część scenariusza przypominała mi trochę "Gatunek" jednak wyjątkowo; z humorem.
Niestety cały czar prysł i już nie do końca byłem ciekawy fabuły, mało mi to przypominało już Kiepskich i cholernie muszę Ci powiedzieć jestem zdenerwowany :mrgreen: . Bo to mógł być pierwszy scenariusz z "dychą" ode mnie na forum.
No, ale rozumiem, że druga część była istotą tego odcinka.
Nie mniej jednak to nadal jeden z najlepszych scenariuszy na forum, ale przez końcówkę musiałem odjąć 0,5 bo przez nią z najlepszego scenariusza , stał się jednym z najlepszych.
Ale to tylko moja sugestywna opinia, może dla kogoś będzie odwrotnie.
Kawał dobrej roboty, widać włożoną pracę. 9,5 ❤/10



SCENA 1
+ Język bohaterów
+ dużo śmiesznych tekstów

+ "Ferdek: No ide ide, co to apokalipsa jest kurde?" :-P
+ "Ferdek: O nie, ja panu wódki już nie dam! Co najwyżej wodę z kwiatka w salonie."
+ "Paździoch: Dobrze, a więc: meteoryt, wybuch, koniec: mówi to Panu coś?" :lol:



SCENA 2
+ Język bohaterów
+ Powtarzanie: (...) poza tym wódka się skończyła



SCENA 3

+ Język bohaterów
+ W serialu kiedyś to scena tego typu się często pojawiała i ja je strasznie lubię :-P

+ Ferdek: Nie no co ty, on tyle wie co se wypije wódki, a on nie umie pić!
n Czy studiowanie astrologii i w ogóle to nawiązanie do "Andromedy" ? :-P


SCENA 4
n neutralna scena, ale nie dam minusa za brak tekstów bo to tylko parę linijek :-P
n scena trochę jak z "Ballady..."


SCENA 5

+ Język bohaterów
+ Masa śmiesznych tekstów :-P

+ Ferdek: A może pan w Polsce mówić kurde ojczystym językiem? Tu jest Polska!
+ Paździoch: To nieprawda, niech pan nie słucha tego liparos. :lol: :lol:
Boczek: Panie, nie wiem co pan mówisz ale nie obrażaj pan, dobre?

Paździoch: No patrz pan, Panie Boczek! A nie na tą babę pod czwórką!

Paździoch: Przejdę do rzeczy: widzę coraz gorsze znaki. Koniec świata nastąpi nieubłaganie szybko. Popatrzcie się panowie na gwiazdy!
Ferdek: Ja tam gówno widzę, gówno pan pierdzieli i gówno mnie to obchodzi, do widzenia.

- Paździoch z tym językiem trochę słabo wyszedł, poza tekście o Boczku


SCENA 6

+ Język bohaterów
+ Fakty po Faktach Faktów Faktowych

+ Redaktorka: Sama jestem przestraszona, ale muszę się powstrzymać, w końcu jestem na antenie.
- Paździoch z tym językiem trochę słabo wyszedł, poza tekście o Boczku


SCENA 7

+ Język bohaterów
+ Kłótnia Paździochów
+ Helena proponująca wódkę Ferdkowi
+ Bunkier Paździocha :-P

Paździochowa: Ty mnie lepiej nie denerwuj, bo jak ci pieprznę w ten łysy caban, to nawet apokalipsa będzie łagodniejsza!


SCENA 8

+ Helena i Ferdek śmiejący się z Paździocha
+ Helena i Ferdek pijący "po maluchu" ;-)

Paździoch: Nie mogę! Cały świat czeka apokalipsa, czarny kot mi po drodze przebiegł, czeka nas najgorsze!


SCENA 9

+ Ferdek potraktował złomiarzy, jak złomiarzy a nie swoich przyjaciół ;-)

Bocian: Nowinę, że meteoryt pieprznie w tą światową dziadowinę!
- cholera no to miał być pierwszy scenariusz z oceną 10/10 a tu Badura, ten drugi i Staś Kolęda :-? No, ale zobaczymy jeszcze


SCENA 10

+ Uuuu tego się nie spodziewawszy :mrgreen:



SCENA 11

+ Trick z tyłówką
+ Halina z tym "no bardzo nam miło" :lol:
+ Ferdek który wspomógł koncerny alkoholowe - przecież to jest genialne ! :lol: :lol:


Halina: (krztusi się). Ferdek, zapal no światło, przecież tutaj prawie nic nie widać!
Ferdek: Halinka no zara, nie rozerwę się.
Ferdek wstaje, ale włącznik światła nie działa.
Boczek: Panie, nie działa bo koniec świata się stał.
Ferdek: Jak koniec świata, jak my se jesteśmy?
Boczek: Nie wiem, pewnie Bóg tak chciał.

Ferdek: No ja se ten, no na przykład ptaki nakarmiłem wczoraj! Psu bezdomnemu jeść dałem, bidulce, a co najważniejsze – wspomogłem działanie koncernu alkoholowego!

- klimat sceny


SCENA 12
+ Wszystkie treści na lustrze


Paździoch: To są oszczerstwa! Ja idę do kolegium.
Głos: Już nie ma kolegium, kolego. Tu już nic nie ma oprócz waszej zapyziałej kamienicy.

- klimat sceny

SCENA 13
+ Bohaterowie którzy postanowili pozostać sobą - fajnie to wyszło.
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
Awatar użytkownika
Pabfer
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
USER DEKADY i Prowadzący Facebooka
Posty: 7472
Rejestracja: 2014-01-14, 19:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: Pabfer » 2018-08-06, 08:46

Wymyśliłem zabicie wszystkich bohaterów drugoplanowych, ale nie określiłem sposobu, że tu dziura, a tu meteoryt.
Słusznie zauważyłeś, że podtapokalipsa była tu założeniem. Po rozmowach na Forum spodziewałem się, że zagłada przyjdzie w 1 scenie albo naw off screen i będzie punktem wyjściowym. To miało być z założenia oryginalne. O końcu świata już były odcinki, więc do udawanych napisów końcowych ten scenariusz był normalny, niewyróżniający się, a właśnie tego miało się uniknąć.
Poza tym nie widzisz głębi ostatnich scen? Tej pięknej metafory?
Obrazek
Awatar użytkownika
Bździuch
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 1633
Rejestracja: 2016-09-04, 20:13

Re: Scenariusze do ŚwK by WKCM

Post autor: Bździuch » 2018-08-06, 08:51

Pabfer pisze:
2018-08-06, 08:46
Wymyśliłem zabicie wszystkich bohaterów drugoplanowych, ale nie określiłem sposobu, że tu dziura, a tu meteoryt.
Słusznie zauważyłeś, że podtapokalipsa była tu założeniem. Po rozmowach na Forum spodziewałem się, że zagłada przyjdzie w 1 scenie albo naw off screen i będzie punktem wyjściowym. To miało być z założenia oryginalne. O końcu świata już były odcinki, więc do udawanych napisów końcowych ten scenariusz był normalny, niewyróżniający się, a właśnie tego miało się uniknąć.
Poza tym nie widzisz głębi ostatnich scen? Tej pięknej metafory?
Widzę, nawet ją doceniłem, w ostatniej scenie. Ale doceniam też na przykład przedstawienie świata w "Czułych Słówkach" a chyba nie muszę mówić co sądzę o tym odcinku (Oczywiście żeby nie było jeżeli chodzi o poziom nawet nie ma co porównywać :lol: ) tylko szkoda, bo zapowiadało się rewelacyjnie i było tak, aż na końcu było tylko dobrze, przez zmianę klimatu z przyziemnego i starego na nowy w połączeniu z nie-serialowym i fantastycznego, a ja tego nie lubię :-P I tyle degustibus.
''i człowiek odkrył jak krzesać ogień. Prawdopodobnie zginął na stosie, którego nauczył swoich braci rozpalać''
A.Rand


ZAPRASZAM:
Moja gra PC o Kiepskich (KLIK)
I mój najnowszy scenariusz (KLIK)

Jeb*ć TVN
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction”