Nasza twórczość

david123lost
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2555
Rejestracja: 2010-04-09, 17:54
Lokalizacja: Polska/Śląsk

Nasza twórczość

Post autor: david123lost » 2011-01-12, 07:28

Od moderatora:

Temat wydzielony, w którym możemy podzielić się naszą twórczością literacką.

____________________________________________________________________________________________________



Tak... Ja lubie tworzyć skecze, dość dużo ich stworzyłem, niektóre są lepsze, niektóre gorsze, ale są :-> Tworze tez pomysły do nowych odcinków 'Świata Wg Kiepskich' i 'Daleko od Noszy'. Mogę przedstawić po jeden z nich:

ŚWK: „Ferdinando Restałrant”
Kiepscy zapraszają Boczka na obiad w celu pożyczki pieniędzy. Ich gość zaczyna chwalić doskonałą jakość potraw i proponuje założenie wspólnego kulinarnego interesu. Wkrótce sąsiedzi otwieraja Bar Szybkiej Obsługi. Ich pierwszym klientem jest Pażdzioch, który zatruwa się którąś z potraw. Chce podać ich do sądu za uszczerbek na zdrowiu.

DON: "Awaryjny plan Kidlera"
Kidler zostaje nakryty na spotkaniu z Magda w Cristalu. Wstrząs i Kraśnik zaczynają
go nienawidzić i wyrzucają go z pokoju lekarskiego. Doktor, nie mając sie gdzie podziac
zaczyna goscić się na korytarzu... Wyrzuca Nowaka ze swojego lóżka na korytarzu i
traktuje je jako swoje miejsce do odpoczynku. Dodatkowo wprowadza opłaty za możliwość
skorzystania z windy. Kraśnikowi i Wstrząsowi tym bardziej to nie odpowiada, poniewaz
oni muszą płacić podwójną cene. Ordynator również wyraża swój sprzeciw. Postanawiają
coś z tym zrobić.
Ostatnio zmieniony 2015-08-23, 23:05 przez david123lost, łącznie zmieniany 2 razy.
Kamilovsky
Halinka
Halinka
Posty: 199
Rejestracja: 2010-11-06, 18:53
Lokalizacja: Wlkp.

Re: Nasza twórczość

Post autor: Kamilovsky » 2011-01-12, 16:53

ŚWK: „Ferdinando Restałrant”
Kiepscy zapraszają Boczka na obiad w celu pożyczki pieniędzy. Ich gość zaczyna chwalić doskonałą jakość potraw i proponuje założenie wspólnego kulinarnego interesu. Wkrótce sąsiedzi otwieraja Bar Szybkiej Obsługi. Ich pierwszym klientem jest Pażdzioch, który zatruwa się którąś z potraw. Chce podać ich do sądu za uszczerbek na zdrowiu.
Panie to jest na prawde dobre :P wyobrażam sobie śmiech Ferdka i Boczka jak paździoch do kibla co 5 sekund lata ;)
[center]"...panie Paździoch sanepid idzie, chowaj pan te stare parówki..."
"...Marian, z kim ty tam znowu pierniczysz?! Zamykaj drzwi bo smród z korytarza do chałupy leci!..."[/center]
david123lost
Ferdynand Kiepski
Ferdynand Kiepski
Posty: 2555
Rejestracja: 2010-04-09, 17:54
Lokalizacja: Polska/Śląsk

Re: Nasza twórczość

Post autor: david123lost » 2011-01-12, 18:38

Dzieki :) Mam tych pomysłów jeszcze z 20, ale zostawiam je dla siebie :)
Marciosss
ZBANOWANY
ZBANOWANY
Posty: 1434
Rejestracja: 2012-02-26, 15:22

Re: Nasza twórczość

Post autor: Marciosss » 2013-03-27, 19:03

To ja się podzielę moim bardzo krótkim opowiadaniem

Godzilla vs CyberGodzilla -nie chodzi tu o ten amerykański syf

Nowy Jork- miliony ludzi jak co rano pędziło do pracy, zapowiadał się dzień jak co dzień gdy nagle niebo przeszył blask spadającego meteorytu. Obiekt uderzył w Manhattan, burząc niemal wszystkie znajdujące się na wyspie budowle. Z chmury pyłu przesłaniającej krater dobył się znajomy ryk, gdy pył opadł potwór pokazał się w całej swej okazałości. Był to Godzilla ale wyglądał trochę inaczej, jego ciało było częściowo pokryte metalową zbroją, do przednich łap potwora przytwierdzone były wielkie szpony a na barkach znajdowały się dwa potężne działa.
Potwór rozpoczął swoje dzieło zniszczenia burząc miasto. Siły armii Stanów Zjednoczonych nie miały szans w starciu z potęgą Cyber-Godzilli. Potwór zrównał z ziemią całe miasto i zaczął zmierzać na południe w kierunku Waszyngtonu, jednak wtedy coś się wydarzyło, rakieta wystrzelona przez jeden z myśliwców uderzyła w tył głowy potwora a ten się zatrzymał.
Pocisk uszkodził system sterowania i Godzilla wyrwał się spod władzy obcych. Potwór czuł przeszywający ból ran w których tkwiły metalowe elementy, próbował je wyrwać ze swojego ciała lecz na próżno. Metalowa zbroja pokrywająca ciało Króla wciąż była sprawna i pod kontrolną obcych, mięśnie Godzilli nie mogły się przeciwstawić sile mechanicznego egzoszkieletu. Potwór jednak nie poddawał się i ze wszystkich sił próbował odzyskać władzę nad swym ciałem. Mięśnie atomowej bestii przeciw technologii obcych, brutalna siła przeciw rozumowi.
Godzilla bardzo długo siłował się z mechaniczną zbroją i niemal całkowicie opadł z sił, gdy jeden z myśliwców wpadł w staw metalowej zbroi i eksplodował, dzięki czemu Godzilla oswobodził swoją lewą rękę. Po wyrwanym pancerzu pozostały głębokie krwawiące rany. Krew króla potworów spłynęła z jego ręki po metalowym więzieniu na ruiny niegdyś pięknego miasta. Po oswobodzeniu ręki Godzilla chwycił druga wciąż uwięzioną rękę, pazury Króla Potworów wbiły się w metal i zdarły go oswobadzając drugą rękę. Mimo iż obie ręce króla były wolne, jego nogi wciąż były we władzy obcych, Godzilla zerwał metal krępujący jego głowę i spojrzał na swoje nogi by następnie wystrzelić w ich kierunku błękitny atomowy snop. Żar atomowego ognia stopił metalowe więzy nóg. Godzilla był już niemal całkowicie wolny, zerwał pancerz pokrywający jego tors, wraz z nim odpadły dwa działa przytwierdzone dotychczas do barków potwora. Jedynie ogon pozostał we władzy obcych lecz Godzilla nie mógł go dosięgnąć swoimi łapami i był wycieńczony z powodu ogromnej ilości krwi utraconej poprzez rany pozostałe po obcych komponentach. Godzilla próbował ostatni raz dosięgnąć ogona, gdy padł na ziemię. Król potworów stracił zbyt dużo krwi i nie mógł już utrzymać się na nogach, ataki myśliwców jeszcze bardziej go osłabiły. To był koniec Króla Potworów, złowroga acz fascynująca istota skonała. W ruinach miasta zapanowała cisza którą przerywał tylko dźwięk mechanicznego ogona uderzającego w Ziemię.
Marciosss
ZBANOWANY
ZBANOWANY
Posty: 1434
Rejestracja: 2012-02-26, 15:22

Re: Nasza twórczość

Post autor: Marciosss » 2013-10-31, 12:30

Bardzo krótkie opowiadanie sci-fi

Z pamiętnika Frfrvemulu

Na swojej drodze spotkałem wielu oryginalnych artystów, ale żaden z nich nie mógł się równać z Sosuzodidodo. Poznałem go jakieś siedem cyklów temu.
Redagowałem właśnie recenzję pięciogłowów z Shorefod gdy do moich drzwi zapukał on- Sosuzodidodo.
Poprosiłem go do środka.
Był młodym Pabończykiem o sierści koloru fioletowego, jednej parze oczu zielonej a drugiej czerwonej. Stanął przed moim biurkiem i skrzyżował macki chwytne.
-Witam- powiedziałem- co pana do mnie sprowadza.
-Witam- odparł- nazywam się Sosuzodidodo jestem…
-Słyszałem o panu, młody początkujący ekscentryk. Zwyciężył pan kilka konkursów prezentując niezwykle oryginalne acz nierozumne formy życia. Przepraszam, przerwałem panu. Więc co pana do mnie sprowadza?
-Otóż. Jak pan wie zajmuję się sztuką, jednak dotychczas tworzyłem istoty nierozumne, niższego rzędu. Może i są oryginalne acz mimo wszystko to twórczość niskich lotów, a ja pragnę stać się artystą wyższego rzędu.
-Rozumiem. Wielu młodych twórców przychodzi do mnie z podobnym marzeniem, lecz jak na razie są to puste słowa. Widzę że ma pan duży potencjał i dobre chęci, jednak to nie wystarczy, potrzeba efektów pańskiej twórczości. Stworzył pan jakąś istotę rozumną?
-Owszem, nie przychodziłbym z pustymi mackami. Czy mogę skorzystać z pańskiego interwizjera?
-Oczywiście.
Sosuzodidodo uruchomił interwizjer, na jego ekranie pojawił się obraz grupy przedziwnych stworzeń.
-Ciekawe. Tylko cztery kończyny, jednak każda zwieńczona pięcioma ruchliwymi wyrostkami. Wyraźne oddzielenie głowy od tułowia, inspirował się pan Miwemodadim?
-Owszem, od dziecka podziwiałem jego dzieła.
-Niemal całkowity brak owłosienia, żadnych naturalnych broni, może to przysporzyć problemów, zwłaszcza że planeta jest w okresie zlodowacenia.
-To był mój mały eksperyment, chciałem sprawdzić czy na tym poziomie rozwoju istoty będą umiały przetrwać mając w zanadrzu jedynie rozum.
-Dość odważne posunięcie. Nie obawia się pan że przez to straci szansę na wejście w świat sztuki wysokich lotów?
-Bez ryzyka nie ma zabawy.
-Owszem jednak w niektórych sprawach należy zachować ostrożność.
-Ostrożny będę na starość.
-Wracając do pańskiego dzieła. Jak wykreował ich pan w sferze umysłowej?
-Jedynie ogólny zarys, chcę zobaczyć jak sprawy same się potoczą.
-Zdaje pan sobie sprawę że bez zarysu celu zmniejszają się szanse na powstanie cywilizacji, która jak mniemam ma być zwieńczeniem pańskiego dzieła?
-Jestem dobrej myśli.

Od naszej rozmowy minęło już ponad cztery cykle. Istoty Sosuzodidodo, stworzyły cywilizację i nadal się rozwijają. Co prawda kilkakrotnie omal nie doprowadziły do samozagłady, ale jakimś cudem zawsze udawało się im przetrwać. Co więcej z biegiem czasu stały się bardzo różnorodne, pojawiły się odmiany o jasnej skórze i różnych kolorach sierści. Poszczególne odmiany krzyżując się ze sobą dawały początek nowym. Niemniej różnorodna jest ich kultura, każdy region jest na swój sposób wyjątkowy. Chociaż obecnie ta różnorodność kulturowa maleje-zapewne powodem tego jest opanowanie środków masowego przekazu. Doprawdy fascynujące istoty.
Sukces Sosuzodidodo sprawił że zyskał sobie naśladowców. Młodzi artyści próbują swoich sił tworząc z pozoru słabe i bezmyślne istoty w nadziei że dzięki potędze rozumu uda im się przetrwać.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki”