Zobacz koniecznie: Filmy | Forum filmowe
Świat według Kiepskich Strona Główna
 Strona Główna  Kiepscy  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Scenariusze do ŚWK by Bździuch
Autor Wiadomość
Bździuch 
Ferdynand Kiepski



Posty: 824
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-02-13, 17:59   

Drugi w moim życiu odcinek który mi się podoba i to pod rząd ! Udało mi się po raz trzeci zrobić odcinek w klimacie 5 sezonu i skupiającego się tylko na głównych bohaterach.

S02e02 (Odcinek 14) – „Wersalka”

Opis: Ferdek po pijaku sprzedaje Marianowi swoją wersalkę za puszkę piwa, Halina jest oburzona, okazuje się, że w wersalce ukrywała przed mężem pieniądze, odkładane od lat na wakacje na Hawajach, rozmowę podsłuchuje Boczek, rozpoczyna się rywalizacja o pieniądze skryte w wersalce.


Scena I

Salon
Ferdek grzebie na regale, wchodzi Halina w stroju szpitalnym
Ferdek: O Halincia…
Halina: Co ? Pieniążków się szukało, tak ?
Ferdek: No właśnie Halincia, o to się rozchodzi ! Ktoś Ci piniondze kurde ukradł !
Halina: Nikt nie ukradł, dołożyłam
Ferdek: Do czego ?
Halina: Ferdek nic Ci nie mówiłam, ale od ponad trzech lat odkładam na wakacje na Hawajach
Ferdek: Jak to, a ile już kurde odłożyłaś niby ?
Halina (Szeptem): 10 tysięcy złotych
Ferdek: A ! A ja się dziwie czemu ty z roku na rok coraz mniej pieniędzy przynosisz, weź powiedz Halincia gdzie je schowałaś
Halina: Nigdzie ! Mam na drugim koncie bankowym
Ferdek: Kurde !

Scena II


Sypialnia
Słyszymy pukanie, Ferdek wstaje
Halina: Nie tak prędko !

Halina też wstaje
Halina: Ja otworzę
Ferdek: Halincia, ale to Paździoch, to do mnie !
Halina: A ja nie jestem pewna czy to Pan Paździoch
Ferdek: Na pewno Halincia, daj se kurde spokój !
Halina: No idę, przecież się nie rozerwę

W drzwiach nie stoi Paździoch, a Boczek
Boczek: Witam sąsiadkę, w mordę jeża !
Ferdek: A i dupa tam !
Halina: O ! Dzień dobry Panie Boczku, a co Pana sprowadza o tak późnej porze ?
Boczek (zapłkany): Ach, Pani Halinko ! Musiałęm się komuś wyżalić
Halina: Ale co się stało, Panie Boczek ?
Boczek: Ach, aż trudno mi mówić
Halina: No, ale smiało niech Pan mówi
Boczek: Ale ja nie wiem czy Pani zrozumie
Halina: Panie Boczek, na pewno
Boczek: Lodówka mi się rozdupcyła i nie mrozi !
Halina: No to Panie Boczek, nic się nie stało ! Może Pan schować swoje jedzenie w naszej lodówce
Boczek: Naprawdę ?
Halina: Oczywiście

Boczek wyjmuje zza drzwi taczkę, pełną jedzenia
Boczek: Pani jest taka hojna
Halina (Zmieszana): No tak, zapraszam

Kuchnia - chwila później
Halina w szlafroku zasnęła podpierając się ręką o stół, Boczek pakuje rzeczy do lodówki
Boczek: W mordę jeża, kiszki się nie zmieszczą, hmm

Boczek wyjmuje słoiki z napisem „Kiepskie ogórki” i kwadratowe pudełko z napisem „Lody – Big Milik”
Boczek: No i teraz w porządku

Boczek zabiera ogórki i pudełko i idzie do drzwi, zostawiając taczkę w kuchni, na korytarzu spotyka Paździocha z wódką idącego do Kiepskich
Paździoch: Panie Boczek co to ma znaczyć ?
Boczek: A co ? Ja se gówno robię przecież
Paździoch: Panie Boczek ! Zapieprzył Pan ogórki Kiepskim !
Boczek: Przecież to i tak patologia
Paździoch: No zgadza się, ale te ogórki są przeznaczone do innych celów, dawaj Pan słoik
Boczek: Ciekawe do jakich, w mordę jeża ! Hihi
Paździoch: Milcz grubasie pornograficzny jeden ! Nie do tych celów co Pan myślisz erosomanie jeden
Boczek: To do jakich, w mordę jeża ?
Paździoch: Jak do jakich ? Do wódki
Boczek: Ale lody ja biere !
Paździoch: Se Pan bierz, i potem dziw się że jesteś gruby

Boczek odchodzi z płaczem, Paździoch puka do Kiepskich

Ferdek (Z mieszkania): No idę kurde ! Przecież się nie rozerwię ! O Pan Paździoch !
Paździoch (Pokazuje wódkę): Można ?
Ferdek: Pewnie kurde ! O ! I ogóry na zagrychę Pan żeś przyniósł… Zaraz kurde, Panie przecież to moje ogórki są

Kuchnia – chwilę później
Ferdek z Paździochem wchodzą do kuchni, Halina śpi z ręką na stole
Ferdek: Ciii !

Ferdek bierze po cichu kieliszki do wódki i zamyka po cichu drzwi
Paździoch: W salonie to ja jeszcze w tym tygodniu z Panem nie piłem !
Ferdek: Cóż Panie Paździoch, jak to mówią: zawsze musi być ten pierwszy raz ! No to siup !

Scena III

Sypialnia – ranek
Ferdek i Halina leżą w łóżku, wchodzi Boczek
Boczek: Pssst ! Pani Halinko ! Pani Halinko, śpi Pani ?
Halina: Boże Panie Boczek, co Pan tu robisz ?
Boczek: Przyszłem po kaszankie !
Halina: Jaką kurde kaszankę ?
Boczek: No tą co u Pani zostawiłem wczoraj
Halina: A, to bierz Pan, dobranoc !

Kuchnia
Boczek podekscytowany, wyjmuje mięsa z lodówki, podchodzi do czajnika, podnosi i idzie z nim do zlewu, choć czajnik jest podłączony do kontaktu, zanim dochodzi do zlewu, kabel urywa się w połowie.

Boczek (Wraca po chwili): Pani Halinko czajnik się Pani rozdupcył
Halina: Słucham ?
Boczek: No rozdupcył, ale to nic od Paździocha Pani pożyczy i będzie ok, w mordę jeża, a chce Pani zapiekankę, bo robię ?
Halina: Nie dziękuję, Panie Boczku, ale zaraz wstaję

Boczek wychodzi
Halina: Ferdek, weź pożycz czajnik od Paździocha, bo nasz się rozpieprzył, zaraz wstaję
Ferdek: A czemu nie ty ?
Halina: Oj Ferdek, bo ty masz bliżej
Ferdek: A dupa tam

Korytarz, Ferdek wychodzi z mieszkania i puka do Paździocha
Paździocha: O ! Kogo moje piękne oczy widzą ! Królowa balu !
Ferdek: Panie Paździoch, o co się Panu rozchodzi, co ?
Paździoch: O to jak żeś wczoraj Pan po pijaku na stole tańczył
Ferdek: Panie Paździoch ! Uspokój że się Pan, było minęło, masz Pan pożyczyć czajnik ?
Paździoch: A mam, poczekaj Pan

Paździoch idzie do swojej kuchni, Ferdek stojąc w drzwiach widzimy że u Paździocha stoi zielona wersalka Kiepskich
Ferdek: Panie Paździoch ! Panie Paździoch !
Paździoch (Przychodzi): No już jestem, jestem, co się Pan tak drze jak gacie z bazaru ?
Ferdek: Panie skąd pan masz te wersalkę ?
Halina(Krzyczy z mieszkania): Ferdek ! Do jasnej cholery, jełopie chodź tu !
Paździoch: Nie pamięta Pan nic z wczorajszego wieczoru ?
Ferdek: No jakoś nie, a o co chodzi ?

Scena IV

Salon
Halina i Ferdek stoją pod piecem, nie ma ich wersalki, widzimy Boczka który je prosto z lodówki musztardę.
Halina: Chcesz mi powiedzieć, jełopie patentowany że żeś sprzedał naszą wersalkę po pijaku za puszkę piwa
Ferdek: Halina, ja byłem w stanie chwilowej nietrzeźwości umysłowej, poza tym to i tak był stary grat !

Perspektywa z lodówki:

Boczek: mmm, Krakowska podsuszana, moja ulubiena:
Halina (Z salonu): Ferdek ty nic nie rozumiesz ! W tym tapczanie ukryłam te pieniądze na hawaje
Ferdek: Te 20 tysięcy ?

Boczek momentalnie przestaje podjadać i zaczyna słuchać
Halina: tak
Ferdek: kur*a ! Przecież one miały być w banku !
Halina: Przecież musiałam Cię okłamać, żebyś mieszkania mi do góry nogami nie wypieprzył
Ferdek: Spokojnie Halina, tylko spokojnie ! Coś się wymyśli !

Scena IV

Korytarz
Halina wybiega z mieszkania i idzie do Paździochów

Halina: Czemu ja to robię, a nie ten jełop !

Halina podchodzi do wersalki, słyszymy dźwięk uderzania drzwi od klatki i charakterystyczne „Karwasz twarz !” Paździocha, Halina w panice ucieka do szafy, wchodzi Paździoch
Paździoch: Helena ! Jesteś tu ? Helutka !

Nikt nie odpowiada, Paździoch podchodzi więc do szafy, chwila napięcia, niepokojąca muzyka, na szczęście otwiera drugie drzwi od szafy, widzimy że Halina ukrywa się w pierwszych, wyjmuje strój Hitlerowca i wkłada go, podchodzi do szafki i wyjmuje Hitlerowskie wąsy, odwraca się do kamery
Paździoch (Z charakterystycznymi dla Hitlera ruchami): deutsche deutsche über alles !
Halina (Szepcze z szafy): A to menda !

Słyszymy pukanie do drzwi
Boczek (Zza drzwi): Panie Paździoch, to ja !
Paździoch (Zmieszany): Już idę ! Niech Pan poczeka ! Przecież się karwasz twarz nie rozerwę !

Paździoch chowa strój i podchodzi do drzwi
Paździoch: Dzień dobry
Boczek: Dobry, Hahaha ! Panie Paździoch a skąd Pan takie wąsy masz ? Hahaha
Paździoch (Szybko zdejmuje i chowa do kieszeni wąsy Hitlera, których zapomniał zdjąć) No i czego Pan rżysz, czego Pan chcesz ?
Boczek (Uspokaja się od śmiania): Bo Pani Helena mówiła, że u pana w pawlaczu w kuchni, ma moją piłę mechaniczną, którą kiedyś pożyczyła i teraz mi jest potrzebna
Paździoch: haha, a na cholerę jej była ta piła ?
Boczek: Nie wiem Panie, ale przyniesiesz Pan ?
Paździoch: Przecież ona nawet śrubokrętem nie umie się posługiwać, no ale dobrze dam Panu, bo nie wiadomo co by jeszcze z ta piłą chciała zrobić małpa jedna

Boczek zaciera ręce i idzie do wersalki

Paździoch: A ! Panie Boczek !

Boczek siada momentalnie na wersalce

Boczek: Co ja ? ja przecież nic se nie robię normalnie !
Paździoch: Chodzi mi o to żebyś na przyszłość nie dawał mojej żonie ostrych przedmiotów, no wie Pan z Heleną to gorzej jak z dzieckiem.

Paździoch idzie do kuchni, Boczek po cichu zamyka drzwi od kuchni, z szafy wychodzi Halina

Halina: Panie Boczek ! Spieprzaj Pan od mojej wersalki !

Nagle słyszymy, że ktoś próbuje otworzyć drzwi kluczem
Boczek: Chować się gdzie kto może, w mordę jeża

Halina ucieka do szafy, Boczek za nią
Halina: Panie Boczek pan się tu nie mieścisz idź Pan stąd !

Wchodzi Paździochowa
Paździochowa: A mówiłam łysej małpie żeby zamykała DRZWI na klucz

Paździochowa patrzy na szafę, widzimy, że wystaje z niej wielki brzuch (Boczka)

Paździochowa: A co to ma być ?

Paździochowa bierze patelnie i otwiera szybko drzwi

Halina: Ja to wszystko Pani wyjaśnie
Paździohowa: A to erosoman pieprzony ! Won mi stąd ale już ! Bo na milicję zadzwonię !
Boczek (Uciekając): Panie Paździochowo już nie ma milicji
Paździochowa: A gówno mnie to obchodzi, paszoł won !

Scena V

Ferdek i Halina siedzą w kuchni
Halina: To wszystko przez Ciebie jełopie, teraz twoja kolej ! A ja idę do adwokata !
Ferdek: Nie no Halincia poczekaj, teraz ta menda pewnie idzie na bazar, ja tam pójdę i…

Wchodzi Paździoch
Paździoch: Dzień dobry sąsiedzie i sąsiadko !
Ferdek (Pod nosem): Ta bardzo dobry ty mendo łysa…
Halina (Pod nosem): Ferdek !
Halina (Bez entuzjazmu): Dzień dobry
Paździoch: Mielibyśmy z Helenka do Państwa prośbę
Halina: tak ?
Paździoch: Wyjeżdżamy z Helenką, nie będzie nas przez parę dni, czy moglibyście Państwo podlewać nam kwiatki codziennie ?

Ferdek i Halina patrzą na siebie
Halina: Tak, chyba tak
Paździoch: No to fajnie, do widzenia !
Halina: Do widzenia !

Scena VI

Korytarz
Ferdek i Halina żegnają się z Paździochami, którzy wychodzą z walizkami
Paździoch: mam nadzieję że to nie będzie kłopot
Ferdek: panie Paździoch, kłopoty to są tylko jak Pan jesteś, wie Pan ?
Halina: Oj Ferdek !
Paździoch: Mówiłem o podlewaniu moich kwiatków…
Ferdek i Halina: A to nie, nie !
Paździoch: I Pamiętajcie ten storczyk na parapecie lubi jak się do niego mówi po imieniu, wystarczy…
Paździochowa: Marian, przestań pieprzyc bo nam samolot ucieknie !
Paździoch: Już już, ty wiedźmo, do widzenia !
Ferdek i Halina: Do widzenia !

Paździochy wychodzą, Ferdek i Halina przestają się uśmiechać i szybko wchodzą do mieszkania Paździochów, od razu z mieszkania wychodzi Boczek
Boczek: Nie ma ! Oszustwo !
Ferdek: jak nie ma ? Czego nie ma ?
Boczek: No pieniędzy
Ferdek: O kurde !
Halina (Z mieszkania): Ferdek faktycznie nie ma !

Scena VII

Kuchnia
DZIEŃ PÓŹNIEJ
Ferdek i Halina siedzą przy stole smutni i przygnębieni
Halina: No ale jak to jest możliwe ?
Ferdek: No wiesz halincia, są na tym świecie rzeczy o których się fizjologom nie śniło.

Słyszymy pukanie
Ferdek: Otwarte kurde !

Wchodzi Edzio
Edzio: Przynoszę pocztówkę, dam ją za złotówkę !
Ferdek: Panie Edziu, nie mamy humoru na takie wierszyki, od kogo ?
Edzio: Od Paździochów ze Hawajów

Ferdek i Halina patrzą na siebie
Ferdek: Dawaj Pan to, do widzenia !

Edzio wychodzi i chowa się obok pieca, podsłuchuje Kiepskich w kuchni
Ferdek: Halina ! Wzięli te piniondze z twojej wersalki
Halina: Jezus Maria ! Nie !
Ferdek: Co nie ?
Halina: Przypomniało mi się, w wersalce to tylko 7 tysięcy było, nie starczyło by im na te wakacje !
Ferdek: hahaha kurde ! Ale zaraz to gdzie reszta była ?
Halina: W pudełku po tych lodach co tak ich nie lubisz, „Big Milikach”
Ferdek: No tak, gówniane takie, ale zaraz ! Kurde, znaczy że one tam są !
Halina: No !

Ferdek rzuca się na lodówkę i szuka
Ferdek: Halina nie ma kurde !
Halina: Jak to nie ma ? To kto wziął
Edzio (Po cichu): Ale jaja ! Ale jaja !

Widzimy krótką scenę na Hawajach, Boczek je kaszankę wokół panienek w strojach Hawajskich, słyszymy gitarę Hawajską
Boczek: Warto było, w mordę jeża !

KONIEC

Jeżeli przeczytałeś, koniecznie zostaw opinię ! :-p
_________________
Racja jest zawsze po stronie większości, a większość to idioci

Zapraszam do zapoznania się z moim scenariuszem: "Wersalka" do ŚWK (KLIK)
 
 
Pabfer 
Prowadzący Facebooka
OKIŁ WRÓĆ!!!



Wiek: 20
Posty: 5620
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-02-13, 18:16   

Ten scenariusz ma fajny klimat, którego ostatnio brakuje. W miarę przyzwoita ilość Boczka. Podobały mi się bardzo pierwsze dwie sceny. Ułożyłeś Paździochowi zabawne rymy. Dobre zakończenie.

9/10
_________________


http://kiepscy.org.pl/por...-patricka-yoki/

http://forum.kiepscy.org....mepl-vt5847.htm
 
 
Bździuch 
Ferdynand Kiepski



Posty: 824
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-02-13, 18:18   

Chyba Edziowi, nie Paździochowi :-p
_________________
Racja jest zawsze po stronie większości, a większość to idioci

Zapraszam do zapoznania się z moim scenariuszem: "Wersalka" do ŚWK (KLIK)
 
 
Lukovsky 
Ferdynand Kiepski
Karwasz Barabasz



Posty: 1472
Skąd: Madagaskar
Wysłany: 2017-02-13, 19:09   

Świetny scenariusz i bardzo fajny klimat. Na plus:

+Boczek kradnący ogórki i lody
+Ferdek sprzedający wersalkę
+Ferdek królową balu :lol:
+Boczek podsłuchujący rozmowę Ferdka i Haliny o ukrytych pieniądzach
+Paździoch jako Hitler :P
+Helena pożyczająca od Boczka piłę mechaniczną (zapewne na Paździocha) :lol:
+Boczek próbujący ukraść pieniądze z wersalki ("Co ja? Ja przecież nic se nie robię normalnie!") :lol:
+Paździoch o storczyku ("Lubi jak się do niego mówi po imieniu") :lol:
+krótki ale fajny występ Edzia
+zakończenie (nie spodziewallem się takiego) :)

Na minus:

-Boczek robiący zapiekankę w kuchni Kiepskich i dziwne teksty Haliny ("Nie chcę, ale zaraz wstaję") ("Ferdek, weź pożycz czajnik od Paździocha, bo nasz się rozpieprzył, zaraz wstaję")
-Halina mówiąca Helenie, że wszystko wytłumaczy, a i tak ta wyrzuca tylko Boczka :roll:

9,5/10 :)
_________________


A zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?
 
 
Bździuch 
Ferdynand Kiepski



Posty: 824
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-02-13, 19:13   

Helena wyrzuciła z szafy zarówno Boczka, jak i Halinę, źle tą scenę chyba rozpisałem, bardzo dziękuję za opinię ! :-)
_________________
Racja jest zawsze po stronie większości, a większość to idioci

Zapraszam do zapoznania się z moim scenariuszem: "Wersalka" do ŚWK (KLIK)
 
 
kacrudy 
Ferdynand Kiepski



Wiek: 15
Posty: 1073
Wysłany: 2017-02-13, 19:52   

Bardzo przyjemny scenariusz, pełen humoru i bardzo dobrych zwrotów akcji. Na samym początku bałem się, że akcja za wolno się rozwija, ale na szczęście kradzież lodów okazała się mieć wpływ na fabułę. Świetna rywalizacja Haliny i Boczka o kasę z wersalki. Wyjazd Paździochów i tekst o storczyku, że "lubi, jak się do niego mówi". Zakończenie naprawdę udane, najlepsze ze wszystkich twoich scenariuszy. Ja bym powiedział, że twój scenariusz przypomina późny sezon 4. (dlatego, że skojarzyłem go sobie trochę ze "Znieczulicą społeczną"). Dałbym 9/10, ale za świetne zakończenie daję ci lekko zawyżone 10/10. :-)

PS Zapomniałem o jednym niuansie - ile to oni tej wódki wypili, że Kiepski nic nie pamiętał i jeszcze sprzedał wersalkę? :-P
_________________


http://forum.kiepscy.org....6133.htm#207686 - Zapraszam do lektury moich scenariuszy
 
 
Bździuch 
Ferdynand Kiepski



Posty: 824
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-02-13, 20:50   

kacrudy napisał/a:

PS Zapomniałem o jednym niuansie - ile to oni tej wódki wypili, że Kiepski nic nie pamiętał i jeszcze sprzedał wersalkę? :-P
Na pewno nie mało :-p
Powiedzmy, że mam taką teorie, że Paździoch wiedział o tych pieniądzach, po prostu rozpił Ferdka żeby mu ją sprzedał, sam zaś zachował trzeźwość przez całą "imprezę" stąd o wszystkim pamiętał, może nawet mu coś dorzucił ja nie wiem :-D To taki dodatek ode mnie :-p

kacrudy napisał/a:

Bardzo przyjemny scenariusz, pełen humoru i bardzo dobrych zwrotów akcji. Na samym początku bałem się, że akcja za wolno się rozwija, ale na szczęście kradzież lodów okazała się mieć wpływ na fabułę.

Dobra uwaga z tymi lodami oraz, że akcja za wolno by się rozwinęła, otóż racja, że przez 4/5 scenariusza czytelnik nie rozumie wątku z lodówką, nic dziwnego, bo wziąłem go z mojego innego (Niedokończonego) scenariusz, ponieważ bez tego wątku scenariusz był strasznie krótki, , więc pomyślałem, że wrzucę wątek z lodówką, który mi się bardzo podobał, ale tamten scenariusz był zbyt słaby, więc dałem go tutaj i zmieniłem nieco sceny (Np. Ta z czajnikiem) Była to tez świetna okazja, bo zmieniłem Boczka podsłuchującego pod drzwiami na Boczka podsłuchującego pod lodówką, zaś zakończenie stworzyłem chwilę przed publikacją, ponieważ pomyślałem to samo co Ty (Stąd ten cytat) że trochę z d*py ten wątek, więc od razu przyszło mi na myśl żeby zrobić coś aby to Boczek jednak ukradł to pieniądze, dzięki czemu zakończenie było nieprzewidywalne, a wszystkie wątki zakończone i potrzebne. Tak w ramach ciekawostki i Twojego postu.

Bardzo dziękuje za tak wielką ilość najwyższych ocen ! :-D
_________________
Racja jest zawsze po stronie większości, a większość to idioci

Zapraszam do zapoznania się z moim scenariuszem: "Wersalka" do ŚWK (KLIK)
 
 
Bździuch 
Ferdynand Kiepski



Posty: 824
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-03-13, 21:35   

S02e03 (Odcinek 15) "Trabant"
Opis: Boczek kupuje trabanta, najpierw chwali się tym tylko Halince, zaś sąsiadom chce zrobić niespodziankę i zaprosić ich na wspólny wyjazd nad rzekę, niestety Boczek niechcący parkuje swój wóz na stanowisku Paździocha, przez co ten dzwoni na policję, okazuje się, że samochód jest kradziony, wszyscy szukają właściciela samochodu, tylko Halina wie, że pojazd należy do Boczka, postanawia go kryć, gdyż Boczek trafił po prostu na nieuczciwego sprzedawcę.

Scena I

Salon
Halina ogląda konkurs w telewizji, w którym występuje Ferdek


Program w tv:
Urbański: Panie Kiepski, teraz pytania za 6 zgrzewkę, kto wynalazł puszki, których do dziś używa nasza marka „Mocny full” ?
Ferdek (Zakłopotany): yy, puszkę, wymyślił oczywiście, ten no, Aleksander Puszkin
Urbański: Jest pan pewien ?
Ferdek: Tak
Urbański: Muszę być pewien, że jest Pan pewien, jest Pan pewien ?
Ferdek (Nieśmiało): Tak, jestem pewien
Urbański: Musi mi Pan powiedzieć odpowiedź i, że definitywnie
Ferdek (Nieśmiało): że deficytywnie Aleksander Puszkin, wymyślił puszki
Urbański: Jeżeli to nie będzie prawidłowa odpowiedź, nie będzie Pan miał 6 zgrzewki, ale wygra Pan gwarantowane 5 zgrzewek piwa „Mocny full”, czy uważa pan, że to prawidłowa odpowiedź
Ferdek: No kurde, no tak !
Urbański: Otóż, czy to będzie Puszkin, dowiemy się po przerwie w „Fullionerach” !


Halina: Cholera jasna no ! Hmm, a co tu tak śmierdzi ? Jezus Maria ! Pierogi !

Halina wchodzi do kuchni, widzimy spalone na węgiel pierogi, wchodzi Boczek

Boczek: Dzień dobry pani Halinko ! O ! A co tu tak pięknie pachnie ?
Halina (Kaszląc): Jak pięknie Panie Boczek, spalenizną, mało brakowało a bym kuchnię spaliła !
Boczek: No to ja mogę zjeść, ja lubię takie spalone
Halina: Ale to dla męża, cholera a one spalone na węgiel !
Boczek: To Pani mu powie, że to pierogi śląskie, w mordę jeża !
Halina: No nic no, zrobi się nowe, mam nadzieję, że nie zdążę zanim wróci
Boczek (Jedząc czarne jak węgiel pierogi): O ! A gdzie to pan Ferdek sobie poszedł ? Pewnie do Stasia
Halina: A właśnie, że nie ! Poszedł proszę Pana do teleturnieju !
Boczek: Pan Ferdek będzie robił za widownię ?
Halina: Nie, odpowiada na pytania i wygrywa zgrzewki „Mocnego fulla” w „Fullionerach”
Boczek: hahaha, przecież on w ogóle wykształcenia nie ma, w mordę jeża !
Halina: Ale to pytania o piwo, w tej dziedzinie to on jest ekspertem
Boczek (Z wieloma pierogami w ustach): No tak, ale Pani Halinko ja nie po to do Pani..,
Halina: Ale Panie Boczek niech Pan zostawi te pierogi
Boczek: No ale, co ja robię, ja se nic nie robię, niech Pani wyjrzy przez okno
Halina: No co ?
Boczek: Widzi Pani tego Trabanta ?
Halina: Hahaha ! No widzę, ciekawe kto takiego grata wcisnął Paździochowi
Boczek: To nie Paździocha, to moje jest, kupiłem se, w mordę jeża !
Halina: A ! No to gratulację ! Panie Boczek !
Boczek: Kupiłem na aukcji, a ! Pani Halinko, niech Pani nie mówi mężowi o tym aucie
Halina: A to czemu ?
Boczek: Chce im zrobić niespodziankę, gdzieś schowam mu zaproszenie na wspólna przejażdżkę nad rzekę, ale nie wiem gdzie on najczęściej przebywa, może na tym fotelu przed telewizorem ?
Halina: Nie usiądzie dupą, nie zauważy, zanim wstanie to będzie już dawno zima i nici z rzeki. O ! Może Pan mu wrzucisz do jakiejś z tych wygranych zgrzewek
Boczek: O ! Świetny pomysł !

Wchodzi radosny Ferdek

Halina: Ferduś ! No i jak było opowiadaj, bo u nas jeszcze reklamy
Ferdek: To nie Puszkin kurde, ale pięć zgrzewek mam
Halina: Mogłeś wykorzystać koło do piwosza
Ferdek: Aj dupa tam
Halina: A gdzie masz zgrzewki ?
Ferdek: Zaniesłem do sypialni

Scena II

Salon
Ferdek, Halina i Boczek jedzą wspólny obiad
Ferdek: Halincia, co te pierogi takie czarne ?
Halina: Nie gdzie tam, zobacz jak Boczek wpieprza
Ferdek: Boczek to wpieprza wszystko jak leci
Boczek: Panie, Nie obrażaj pan
Ferdek: Kurde, Halincia one spalone są
Boczek: Nie, nie Panie Ferdku, bo to są pierogi śląskie
Halina: posól sobie, to nie będzie czuć w ogóle
Ferdek: No dobre

Ferdek idzie do kuchni, Halina daje znać Boczkowi żeby poszedł do sypialni z kopertą
Boczek wstaje, przychodzi Ferdek i idzie do sypialni
Halina: A ty gdzie jełopie ?
Ferdek: Idę sobie moje nagrody wypiję

Ferdek wchodzi do sypialni

Ferdek: Panie Boczek wypieprzaj Pan stąd ! Bo Pan tu nie śpisz !
Boczek: Ja tak tylko
Ferdek: Zobacz Halina, ten już łasy na moje piwo, kurde, panie to jest na później, masz Pan tu takie zwykłe z lodówki
Boczek: A te nie zwykłe ?
Ferdek(Zabiera zgrzewki): Nie Panie to je nagroda !

Ferdek chowa zgrzewki do szafy na klucz

Babka (Z szafy): Co to jest ? Wypuszczaj mnie stąd kanalio !
Ferdek: Cicho bądź babka, masz tu pieroga
Babka: Fe ! Nie będę jeść pierogów kanalii, zabieraj te piwa stąd ty…

Ferdek zamknął szafę
Ferdek: I gitara
Halina (Szeptem): Włożyłeś Pan ?

Boczek kiwa głową

Słyszymy przeklinanie Paździocha na podwórku
Paździoch: karwasz twarz ! Niech ja tylko znajdę tego kutasa !

Ferdek, Boczek i Halina podchodzą do otwartego okna
Halina: Panie Paździoch, proszę nie przeklinać w miejscach publicznych
Paździoch: Na moim prywatnym miejscu parkingowym jakiś gnój zaparkował tym złomem
Ferdek: hahaha !
Paździoch: Dzwonie na policję !

Scena III
Salon
Ferdek czyta na kanapie gazetę z nagłówkiem: „Piękny gest terrorysty, wysadzając klub Stodoła w Warszawie śpiewał „Płonie stodoła” Niemena. Halina i Boczek siedzą na fotelach i oglądają telewizję
Wchodzi Paździoch.
Paździoch: Panie Ferdku ! Chamstwo w Państwie ! jakiś gnój osiedlowy zaparkował na moim miejscu, to zadzwoniłem na policję
Ferdek: A co mnie to gówno obchodzi ?
Paździoch: Okazało się, że to kradziony trabant był !
Boczek (w szoku): Santa Maria De Cuta Nedel Bondo !

Boczek wbiega do kuchni

Paździoch: A temu co ?

Ferdek nie może powstrzymać się od smiechu

Ferdek: Pewnie mu te śląskie pierogi dały się we znaki kurde, hahahaha !

Halina wchodzi dyskretnie do kuchni i zamyka drzwi, Boczek panicznie zjada ogórki ze słoika
Halina: Panie Boczek, może mi Pan to wszystko wytłumaczyć ? I zostaw pan te ogórki, bo się Pan zadławisz
Boczek: Nie mogię pani Halinko, jak się denerwuje to muszę jeść !
Halina: No dobrze, niech mi Pan opowie jak to było
Boczek (Zapłakany): No normalnie, w mordę jeża ! No kolega z pracy Mariusz Salceson z działu parówek pokazał mi te aukcje, no i ja żem ją wygrał, ja nie wiedziałem, że to kradzione !
Halina: No to nic się nie stało, ma Pan dane tego oszusta ?
Boczek: jakie dane, Pani Halinko, no umówiliśmy się normalnie na polu, ja nawet nie wiem jak on się nazywa, na tej aukcji nawet telefonu nie było, po prostu ja mu podałem maila w komentarzu, a ten mi wysłał miejsce spotkania, no i dałem mu pieniądze.
Halina: Panie Boczek, co jak co, ale Pan to jednak debil jesteś
Boczek: Pani Halinko, nie obrażaj Pani
Halina: No przepraszam panie Boczku, tak mi się wymsknęło
Boczek: Ale niech Pani nie mówi nic Ferdkowi
Halina: No to oczywiste, ale zaraz !
Boczek: No ?
Halina: Zaproszenie w zgrzewce !
Boczek: O w mordę jeża !

Scena IV

Salon
Ferdek patrzy prze okno, widzimy podwórko, na podwórku Paździoch rozmawia z policją
Paździoch: niech ja tylko dorwę tego gnoja, to mu nogi z dupy powyrywam !
Policjant: Ale spokojnie zaraz przejdziemy się po ludziach, spokojnie ! To musi być ktoś z osiedla, Ferdek się śmieje
Ferdek: A ja nie mam se auta i mam kurde spokój hahaha !

W tle Boczek skrada się do szafy i otwiera ją

Babka (Z szafy): Kanalia ! kanalia !

Ferdek: A ! Co ? Kurde ! Panie Boczek zostaw pan moja babkę, a ! piwka się zachciało tak ? Won stąd baleronie jeden !

Salon – chwila później
Ferdek znowu siedzi przy oknie, w tle zakrada się pod szafę Halina

Ferdek (Do Paździocha na podwórku): Panie Paździoch jakiś pies Panu kurde na Wartburga szcza !
Paździoch: Karwasz twarz ! Wypierdzielaj stąd sierściuchu jeden ! Karwasz twarz ! A gdybym był na swoim to by mi nie obszczał, tam nigdy nie szczają !

Halina otwiera po cichu drzwi i pokazuje babce, że ma być cicho

Halina(Szeptem): mamusia jest wolna

halina bierze zgrzewki po kolei i szuka listu, babka ucieka, wychodzi przez drzwi robiąc przeciąg
Ferdek: Kurde co je… Halincia ! Zostaw te piwo kurde ! I ty Halino przeciwko mnie ?

Podwórko w tym samym czasie

Paździoch do policjanta: Widziałeś Pan to ? Patologia ! Karwasz twarz ! Przyjrzyj im się Pan, ja Panu mówię !

Scena V

Kuchnia - chwila później

Ferdek i Marian piją wódkę


Marian:... No i chodzą teraz po domach i pytają ludzi o tego trabanta, do Pana też pewnie przyjadą, ale ja im powiedziałem, że to na pewno nie państwo
Ferdek: No tak panie, ale powiem Panu, że deficytywnie na naszym osiedlu złodziej na złodzieju, złodziejem pogania
Ferdek: panie, najpierw Boczek dwa razy, później moja osobista małżonka
Marian: No, ale co ?
Ferdek: No jak co, no piwo
Marian: Daj Pan spokój to jest nic w porównaniu ze mną

Scena VI

Halina i Boczek oglądają operę mydlaną
Boczek: I udało się pani Halinko ?
Halina: Udało się ! Mam kopertę z listem !
[i]
Ktoś puka do drzwi

[/i]Boczek: O Jezusie Nazareński
Halina: panie Boczek spokojnie !
Ferdek (Z kuchni do przedpokoju): No idę przecież kurde, przecież się nie rozerwię
Halina: gdyby to była policja to by powiedzieli
Z drzwi: Policja otwierać !
Boczek: O... O... O kurde !
Ferdek: A dzień dobry, dzień dobry, proszę, zapraszam !
Policja: Na parkingu znaleziono kradziony model trabanta, czy wiedzą Państwo może czyj to może być wóz ?
Ferdek (Przychodzi ze słoikiem ogórków): Może ogóra ?
Policjant: Nie dziękuję
Halina: A skąd przepraszam wiadomo, że to ktoś z osiedla ?
Boczek: W mordę jeża !
Halina: Ciii
Policjant: Ponieważ przez bramę może się dostać jedynie mieszkaniec osiedla, powinna Pani o tym wiedzieć
Halina: Nie, nie Panie władzo ja nie mam samochodu
Boczek: Ale ja mam ! W mordę jeża !
Policjant: Słucham ?
Ferdek(Z kuchni): A może wódki ?
Policjantka: Nie, karwasz twarz !
Policjant: Jak Pan się nazywa ?
Ferdek (Z kuchni): Nie to nie kurde
Boczek (Jąka się): A a a a Arnold Bo Bo Bo
Policjantka: Nazwisko proszę
Boczek (Jąka się): Bo, Bo, bo to nie moja wina !
Policjantka: A więc przyznaje się Pan, tak ?
Boczek (Jąka się): T t t t tak
Policjant: No dobrze
Ferdek przychodzi z Paździochem: No jak dobrze, no ukradł, to kurde musi ponieść karę !
Paździoch: No właśnie karwasz twarz !
Policjant: Specjalnie nie udzielaliśmy tej informacji, żeby nie doszło do oszustw, wiemy kto ukradł ten samochód, poznaliśmy po rejestracji, szukaliśmy tylko poszkodowanego
Halina: Cóż za szczęście ! Chcą Państwo może pieroga ?

Salon - chwila później, policjantów już nie ma


Paździoch: Panie Boczek, Pan jesteś świnia, erosoman, menda i tłuścioch !
Ferdek: I wesz Panie Marianie i wesz
Halina: No, ale przecież się chyba wszystko wyjaśniło, tak ? O co Panu chodzi ?
Boczek (Przerażony): No właśnie, w mordę jeża !
Paździoch: Bo to nie jest Pana parking, Pan tu nie parkujesz !

Jeżeli przeczytałeś, koniecznie wystaw opinię ! :-)

KONIEC
_________________
Racja jest zawsze po stronie większości, a większość to idioci

Zapraszam do zapoznania się z moim scenariuszem: "Wersalka" do ŚWK (KLIK)
 
 
kacrudy 
Ferdynand Kiepski



Wiek: 15
Posty: 1073
Wysłany: 2017-03-13, 21:54   

Zaczęło się przyjemną sceną o "Fulionerach". Dobry Boczek myślący, że Ferdek siedzi na widowni i że nie ma wykształcenia, oraz tekst: "Nie usiądzie dupą, nie zauważy, zanim wstanie to będzie już dawno zima i nici z rzeki" :lol: Z początku irytował mnie Ferdek lękający się o piwo, ale już np. w scenie popijawy z Paździochem wyszło to śmieszne. Miło, że znalazło się miejsce dla Babki. Nawet dobra scena z policjantami, szkoda że nie wiemy, co z tym trabantem oraz wyjazdem. Genialna puenta: "Bo to nie jest Pana parking, Pan tu nie parkujesz". Lubię zabiegi z zastępowaniem stałych tekstów parafrazami.
Troszkę tylko za krótko, 8,5/10. Wyszło bardzo dobrze, oby tak dalej !
_________________


http://forum.kiepscy.org....6133.htm#207686 - Zapraszam do lektury moich scenariuszy
 
 
Pabfer 
Prowadzący Facebooka
OKIŁ WRÓĆ!!!



Wiek: 20
Posty: 5620
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-03-13, 22:25   

Ogólnie ciekawy pomysł, oryginalny. Z Fullionerami też dobra parodia, tylko straszny suchar padł. Dalej przyjemna akcja. Bardzo dobry występ Boczka, znośna Halina, świetny Paździoch, zabawne zakończenie.

9/10
Krótka forma jest łatwiejsza i przyjemniejsza w odbiorze, ale ogólnie zaniża rangę pracy, więc muszę odjąć za długość.
Ale nie sugeruj się tym i dalej pisz krótko, to więcej osób przeczyta :-D :-P
_________________


http://kiepscy.org.pl/por...-patricka-yoki/

http://forum.kiepscy.org....mepl-vt5847.htm
 
 
Lukovsky 
Ferdynand Kiepski
Karwasz Barabasz



Posty: 1472
Skąd: Madagaskar
Wysłany: 2017-03-13, 23:36   

Scenariusz zaczął się dość dziwnie tym udziałem Ferdka w "Fulionerach". W "Kiepskich" bohaterowie biorą udział w programach telewizyjnych po kilku scenach i zazwyczaj dowiadujemy się z jakiego powodu i po co tam się znajdują. Tutaj tego nie było i troszkę "inaczej" sie zaczęło, ale właśnie ta pierwsza scena była bardzo dobra. Świetnie sparodiowani "Milionerzy" i Urbański. Najbardziej rozbawił mnie tekst Ferdka o Puszkinie i jego "deficytywnie" :lol: Rozmowa Boczka z Haliną w kuchni bardzo dobra. Fajny też Ferdek jak przyszedł i "To nie Puszkin kurde" :P Jednak w tej scenie chyba coś nie pykło: " mam nadzieję, że nie zdążę zanim wróci". Miało być raczej: "mam nadzieję, że ZDĄŻĘ" ;)
Scena druga też zaczęła się trochę dziwnie. Rozumiem, że chodziło o to, żeby dać Ferdkowi zaproszenie do tych zgrzewek, ale nie prościej byłoby gdyby Boczek dał je Halinie i żeby ona je tam zaniosła? :P W ogóle dziwny wątek z tym obiadem i spokojnym Ferdkiem. W normalnym odcinku nie przeszedłby Boczek jedzący obiad u Kiepskich. Na plus muszę tu zaliczyć krótki ale świetny występ Babki + tekst Ferdka "Cicho bądź babka, masz tu pieroga" :lol: Dobry był również przeklinający Paździoch :P
Scena trzecia rozpoczęła się świetnie bardzo dobrym tekstem Boczka "Santa Maria De Cuta Nedel Bondo" :lol: Później były nudy az do świetnego tekstu jako zakończenie "Bo to nie jest Pana parking, Pan tu nie parkujesz!" :)

Ogólnie to nie spodobało mi się to, że Boczek cały czas był u Kiepskich. Troszkę dziwnie się to czytało, język bohaterów odwzorowany tak sobie no i przede wszystkim zdecydowanie za krótko. 4/10.
_________________


A zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?
 
 
Mungo Jerry 
Ferdynand Kiepski



Wiek: 22
Posty: 973
Skąd: Berlin
Wysłany: 2017-03-16, 15:38   

Scenariusz średni z naciskiem na dobry. Ogólnie niezbyt podszedł mi wątek fulionerów - jakoś tak szytwno :-| . Potem dobra scena z Boczkiem w kuchni i ogólnie Boczek zaliczył tutaj fajny występ. Teskty trzymały poziom, ale jak poprzednicy przytoczę "Bo to nie jest Pana parking, Pan tu nie parkujesz" :lol:

Ogólnie całkiem fajnie, ale mogłoby być lepiej. [b]7/10/b]
 
 
Bździuch 
Ferdynand Kiepski



Posty: 824
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-03-23, 20:36   

S02e04 (Odcinek 16) „Tele-Markiet”

Tym razem trochę mądrzejszy odcinek, choć nie filozoficzny. Zanim ktoś napisze, że głównego wątku było za mało, to wyjaśniam, że motyw Marketu Paździocha i Ferdka nie do końca był głównym, głównym był cały szał na te zakupy.

Opis:
Halina kupuje nowy abonament telewizyjny, jej szczególną uwagę przykuwa kanał z telezakupami. W nałóg kupowania "nadzwyczajnych" gadżetów z telewizji wpada także Helena. Paździoch udowadnia zmęczonemu całą tą sytuacją Ferdkowi, że te sprzęty niczym się nie różnią od zwykłych. Postanawiają założyć własny Tele-market z fałszywymi "ulepszonymi" sprzętami.


Scena I

Salon

Ferdek i Paździoch siedzą przed telewizorem, Ferdek zmienia kanały pilotem

Ferdek: Pieprzą, tu też pieprzą, tu pieprzą, o ! I tu też pieprzą !
Marian: panie Ferdku, przestań Pan pieprzyć i przełącz na coś, bo ja tu zaraz oczopląsu karwasz twarz dostane !
Ferdek: A dupa tam… masz Pan

Program w tv:
Redaktorka: Dzisiejszym gościem „Niusów i fallusów” będzie wynalazca pierwszego leku na raka - Pan Roman Wisior
Roman: Nie, nie, Pani redaktor: Roman Pisior
Redaktorka: Nie, nie, nie ! Panie Romanie, w telewizji o tej porze nie wolno używać wyrazów wulgarnych, to mogą oglądać dzieci, proszę Pana. A ten wyraz co Pan mówisz to brzydkie określenie na pewną częśc ciała.
Roman: No, ale Pani redaktor, ja odkryłem lek na raka i chce, żeby to było przypisane Pisorowi, a nie Wisiorowi
Redaktorka: Panie, Panie Romanie, prosiłam Pana żeby Pan nie używał brzydkich słów w godzinie popołudniowej, będziesz Pan dzisiaj o dwudziestej-trzeciej w „Faktach” w TVN, tam się Pan będziesz mógł nazywać jak chcesz !
Roman: Ale tego gówna nikt nie ogląda
Redaktorka: No cóż Panie Wisiorze, sława kosztuje


Marian: No faktycznie Panie Ferdku, pieprzą jak potłuczeni
Ferdek: No, no to ja zmienię, dobre ? Kurde no !

To był ostatni kanał
Marian: hahaha, to Pan masz tylko 50 kanałów ? Hahaha
Ferdek: No i z czego pan tak mordę cieszysz, co kurde ?
Marian: Z tego, że Pan żyjesz jak w PRL-u
Ferdek: Tak ? A ciekawe ile Pan masz, no proszę
Marian: 150 kanałów
Ferdek: No i na każdym pieprzą

Wchodzi Halinka
Halina: Cześć Ferdziu, zobacz ale abonament kupiłam, 200 kanałów, a tylko 20 złotych więcej !
Ferdek: hahaha ! I co Panie Paździcoh ? Zatkało kakao, kurde ? hahaha Ten się śmieje kto się śmieje ostatni Panie Paździoch.

Scena II

Mieszkanie Paździochów

Helena i Halina siedzą przy stole i piją wino


Halina: … I Ta Kaczorowska mówiła, że jakiś gangster się w niej zakochał ?
Helena (Znudzona): Tak ? Co Pani nie powie ?
Halina: On miał, takie Włoskie imię, Vito czy jakoś tak, o ! Pani Helenko a skąd ma Pani takie dziwne buty ?
Helena: A ! To jest „Mega hiper-Laczkotronix Klimatyzer”
Halina: A do czego to służy ?
Helena: Jak to do czego ? Wentyluje stopę, wie Pani ja często biegam to mi się to przydaje
Halina: I to działa ?
Helena: No Pani Halinko, jak nie jak tak
Halina: Super ! I gdzie to Pani kupiła ?
Helena: W telewizji
Halina: Jak w telewizji ?
Helena: Normalnie, „Grejpfrut TV” mówi to Pani coś ?

Scena III

Salon
Ferdek ogląda film wojenny, wchodzi Halina

Halina: Ferdek, daj szybko pilota !
Ferdek: Halincia, film oglądam ! Dokumentalizowany, o II Wojnie Światowej
Halina: Ferdek, weŹ zobacz czy mamy taki kanał „Grejpfrut TV”
Ferdek: Ale Halincia ja teraz nie wiem kto wygra
Halina: Nie pieprz jełopie, znajdź ten kanał
Ferdek: A idźze idźże

Ferdek bierze ulotkę
Ferdek: Gejfrut ?
Halina: Nie gejfrut jełopie durny tylko grejpfrut TV”
Ferdek: A taki też jest, wiesz ?
Halina: Ferdek mamy teraz 200 kanałów, ale lepiej niektórych nie znać wiesz ?
Ferdek: Nie wiem, no nie widzę kurde !
Halina: O jezu, daj to no ! na 80 jest

Program tv:
Widzimy napis „Grejpfrut TV” (Czcionka i wygląd programu stylizowany na „Mango TV”)
Widzimy czarnobiały obraz grubej kobiety bierze brokuł i wkłada je między dwa ciastka (Robi z tego coś na wzór kanapki)
Narrator: Co ? Dupa rośnie, tak ? Codziennie przekładasz dietę, a jak już dochodzi co do czego nie możesz sobie odpuścić tych słodkich przyjemności ? Spokojnie, to już przeszłośc !

Widzimy dwóch ludzi przeciwnych płci przy stole
Mężczyna: Cześc Glades !
Kobieta: Cześć Mike
Mężczyzna: Od jak dawna chcesz przejść na dietę
Kobieta (Sztucznie): Od bardzo dawna próbuje przejść na dietę, ale nie mogę sobie odpuścić tych kuszących słodkości
Mężczyzna: No to mam coś w sam raz dla Ciebie Glades ! Oto „DIETEX 3000”specjalny czajnik od Grepfrut TV !
Kobieta (Bardzo sztucznie): Wow ! On jest wspaniały, co on robi ?
Mężczyzna: Zagotowana w nim woda będzie miała znacznie mniej kalorii od zwykłej
Kobieta (Jeszcze sztuczniej): Wow ! nie mogę uwierzyć, od tylu lat próbowałam schudnąć, a przecież wystarczy kupić „Dietex 3000” !
Mężczyzna: Masz rację Glades ! Ale to jeszcze nie wszystko !
Kobieta (Sztucznie): Nie ? O ! to niebywałe !
Mężczyzna: Nasz czaj… znaczy „Dietex 3000” ma specjalny elektroniczny badacz ilości wody (pokazuje na szybkę z miarką)
Kobieta: O ! to wspaniale Mike, czy to znaczy, że będę mogła wiedzieć ile nalewam do niego wody ?
Mężczyzna: Glades, no jak nie jak tak ?

Halina: Ferdek, widziałeś ? Super !
Ferdek: Halina robią ci wodę z mózgu, czajnik jak czajnik
Halina: Wiesz co ? Ty sam jesteś czajnik
Ferdek: A dupa tam…

Ferdek idzie do kuchni

Program w tv:
Mężczyzna: Tylko teraz ! Jeżeli kupisz dwa „Dietexy 3000” dostaniesz paczkę ciastek gratis ! Śpiesz się zostało tylko 100 egzemplarzy ! Dzwoń ! 69 666 666 !

Halina rzuca się na telefon
Słuchawka: Rozmowa na koszt odbiorcy
Halina: Halo ?
Mężczyzna w słuchawce: Halo ?
Halina: Chciałabym kupić dwa „Dietexy 3000” i paczkę ciasteczek
Mężczyzna: Przykro mi wszystko wyprzedane…
Halina: No i dupa !

Scena III


Kuchnia – noc
Ferdek i Paździoch piją wódkę
Paździoch: No i mówię Panu, od czwartku nic tylko przed telewizorem siedzi i kupuje rzeczy w tym grejpfrucie
Ferdek: Panie, ja mam to samo u siebie, tylko moja na szczęście nic nie utrafiła.
Paździoch: Moja się wycwaniła, sprawdza w internecie numer konkretnego produktu i dzwoni od razu.
Ferdek: Panie, ale przecież to zwykłe produkty są !
Paździoch: Panie, a zębyś Pan wiedział ! Moja zona Helena-idiotka, kupiła buty, niby z wenyltorem, a tak naprawdę mają po prostu narysowane na podeszwie takie wiatraczki i ona w to wierzy
Ferdek: hahaha ! No nie pierdziel Pan !
Paździoch: Panie, łatwowiernemu klientowi można gówno sprzedać w opakowaniu po kawiorze, a ten się nie kapnie
Ferdek: Nie, no ale Panie aż tak to chyba nie, one na pewno mają te właściwości
Paździoch: Dupa ! Udowodnię to panu, zrobimy mały eksperyment !
Ferdek: No dobre

Scena IV

Salon, Halinka czeka z telefonem przed telewizorem, wchodzi Ferdek w piżamie

Ferdka: A rim cim cim… O ! Halincia, a ty nie w pracy ?
Halina: Nie Ferdek, wzięłam urlop, musze przyczaić te buty co ma Paździochowa

Ferdek kręci głową, zakłada kurtkę i wychodzi na korytarz, jednocześnie wychodzi Marian z mieszkania i Boczek z toalety, oboje biegną do toalety, przerażony Boczek wraca do WC.

Ferdek: Panie czy panu się zawsze musi chcieć wtedy kiedy mnie ?
Marian: Słucham ? Mnie, nie bądź Pan żałosny panie Ferdku, przecież to panu się zawsze chce wtedy kiedy mnie
Ferdek: nie łżyj Pan, Panie Boczek
Boczek: No, ale co ja se robię ? Ja se nic nie robię normalnie
Ferdek: Będziesz Pan świadkiem koronnym, wychodź Pan

Boczek wychodzi
Paździoch: No i mów Panie Boczek, kto był pierwszy, ja czy Pan Ferdek ?
Boczek: panie ja nie wiem, jak ja se wyszedłem to wy już jednocześnie wyszliście
Ferdek: No tak, no bo Panu się zawsze chce wtedy kiedy mnie
Paździoch: No dobrze, zróbmy inaczej, co się panu chce ?
Ferdek: Mnie na to drugie
Paździoch: Mnie też
Ferdek: Czy Panu musi się zawsze chcieć to samo co mnie ?
Paździoch: Przecież to panu karwasz twarz…
Boczek: Panowie, może zróbmy tak…

Boczek wyciąga paluszki słone
Ferdek: panie, Pan do kibla ze paluszki łazisz, kurde ?
Boczek: No pewnie, że tak, a jak zgłodnieje, to co w mordę jeża, co ?
Paździoch: No, ale co to za pomysł ?

Boczek wyjmuje dwa paluszki
Boczek: Kto wyciągnie krótszego paluszka idzie pierwszy
Ferdek: no dobre

Oboje ciągną, Ferdek wyciągnął krótszego paluszka

Ferdek: Hahaha i gitara ! Jak to mówią Panie Marianie, oliwa zawsze sprawiedliwa kurde !
Ferdek wchodzi do toalety.
Marian: Sodomia i gomoria !

15 minut później

Ferdek wychodzi
Ferdek: O ! Ja już zupełnie zapomniałem, że Pan se tu jesteś, wchodź Pan
Marian: Już nie muszę
Ferdek: hahaha !

Ferdek wychodzi z korytarza na klatkę


Scena V

Ferdek wchodzi na klatkę z czajnikiem i puka do Paździocha

Paździoch: Czego ?
Ferdek: Czajnik przyniesłem
Paździoch: Masz Pan

Paździoch daje mu opakowanie po „Dietex 3000”, Ferdek pakuje tam czajnik
Paździoch: A skąd pan takie gówno wziąłeś ?
Ferdek: Od Badury ze złomu
Paździoch: Weź Pan to umyj bo się połapie jeszcze

Salon – chwilę później
Ferdek wchodzi, Halina płacze i je zupę
Ferdek: Halincia ! hali… halincia co się stało ?
Halina: Jak co ? Helena ma „Dietex 3000”, a ja nie zdążyłam
Ferdek: A właśnie, że nie, zobacz co kupiłem od Boczka !
Halina: O ! Ferdziu kochany ! „Dietex 3000” dziękuje Ci !

Scena VI
Przedpokój
Ferdek zakłada koszulę, Halinka wrzuca mu do kieszeni sto złotych i daje całusa.

Halina: No masz Ferdek przepierdziel se na głupoty, to za to, że mam takiego kochanego męża
Ferdek: No Halincia, jak nie jak tak
Halina: Mówię Ci Ferdek to niesamowite, ja się po tej dietetycznej wodzie czuję jak nowo-narodzona !
Ferdek: No dobra Halincia, pa pa
Halina: No papatki !

Korytarz
Ferdek idzie rozmawia przez telefon

Ferdek: A dzień dobry Panie Badura, no jasne, że pamiętam czajnik za trzy flaszki, tak, znaczy mam rozumieć że sam Pan tego nie wypijesz, co nie kurde ? Hahaha ! No do widzenia !

Ferdek wychodzi


W tym samym czasie Halina wraca z przedpokoju do kuchni

Helena: Stówę Pani dała dziadowi ? Zwariowała Pani ?
Halina: A nie bez powodu
Helena: Tak ? A ciekawe z jakiego powodu

Halina wskazuje na Dietex 3000

Helena: A co to za gówno ?
Halina: A kupiłam sobie „Dietex 3000” stać mnie, mówię Pani czuję się jak nowo narodzona

Helena patrzy zazdrośnie

Halina: Czuję się wspaniale, a na dodatek wiem ile wody mam zagotować. Zupełnie co innego.

Scena VII

Salon
Ferdek ogląda film wojenny w tv

Ferdek: No wreszcie baba Jaga poszła i obejrzę to gówno do końca

Wchodzi Marian
Marian: Dzień dobry sąsiedzie !
Ferdek (Pod nosem): No i dupa
Marian: No i jak ?
Ferdek: Co jak ?
Marian: No jak czajnik ?
Ferdek: A ! Hahaha ! Panie nie dość, że uważa że wygląda chudziej o 10 kilo, to jeszcze mi drugą stówę już dała, kurde !
Marian: A widzi Pan ! A nie mówiłem ? Mam propozycję, choć Pan ze mną
Ferdek: Ale ja filma oglądam Panie
Marian: A jaki ?
Ferdek: tajemnice II Wojny Światowej
Marian: Wygramy, Hitler zginie
Ferdek: Nie no kurde Panie…

Paździoch wyjmuje wódkę

Marian: A może jednak ?

Scena VIII

Piwnica

Paździoch i Ferdek piją wódkę

Paździoch: Co by Pan powiedział na wspólny biznes ?
Ferdek: Ale jaki biznes ?
Paździoch: Tele-zakupy mówi to Panu coś ?
Ferdek: O Kurde !
Paździoch: Wystarczy, że dasz mi Pan namiary na tego Pana kolegę – Dziadurę czy jakoś tak…
Ferdek: Badurę
Paździoch: O ! No właśnie
Ferdek: No dobre Panie, ale gdzie my to będziemy sprzedawać, przecież chyba stacji tv nie założymy kurde, prawda ?
Paździoch: Nie szkodzi, możemy tutaj zrobić stoisko, ja przywiozę moją szczękę na bazarze, liczą się produkty.
Ferdek: No dobre
Paździoch: Tylko musimy znaleźć jakąś nazwę
Ferdek: To może „Gadżety Ferdasa”
Paździoch: Panie Ferdku, ale to musi się kojarzyć z Tele-zakupami
Ferdek: No to proponuję prosto „Tele-Markiet”
Paździoch: O ! I oto chodzi !

Scena IX

Korytarz

Na korytarz jakiś emeryt czyta ogłoszenie na drzwiach od WC. Wchodzi Boczek.

Boczek: O Dzień dobry !
Emeryt: Co ?
Boczek: Co tam piszą ?
Emeryt: Co ?
Boczek (Głośniej): Co tam piszą w mordę jeża !
Emeryt: A ! nie mogłeś pan od razu ? Nie wiem co piszą, bo okularów nie wziąłem
Boczek: No to nie blokuj pan

Emeryt wchodzi szybko do ubikacji

Boczek: Chamstwo w państwie !

Boczek czyta dukając ogłoszenie

Boczek: "Tele-Markiet" Gadżety nadzwyczajne - telezakupy, piwnica Ćwiartki 3/4.
Boczek: W mordę jeża !

Wchodzi Paździochowa

Paździochowa: Dobry
Boczek: Dobry pani Paździochowa, widziała Pani ?
Paździochowa: A co tam jest ?
Boczek: Telemarkieta otworzyli
Paździochowa: Ale to pewnie jakieś gówno, ja tam wolę zaufane produkty z "Grejpfruta"

Scena X


Piwnica

Ferdek i Paździoch przy szczęce, pełno kartonów i sprzętów AGD

Ferdek: A jak nie przyjdą ?
Marian: Przyjdą przyjdą, o już jakiś idzie !

Wchodzi emeryt

Marian: Witamy ! Polecamy nowy odkurzacz "Hiper wsysacz 2000"
Ferdek: Wsysa, zasysa, wciąga, obciąga i zaciąga, kurde !
Marian: Jeżeli pan kupisz dwa i dołożysz 10 złotych, dostaniesz Pan takie gacie z gumką gratis

Emeryt podchodzi do regału z przetworami

Emeryt: Co ? Nie przeszkadzajcie sobie, ja tu tylko po ogórki

Wchodzi Paździochowa

Paździochowa: Dzień dobry, czy tu... O jezu to Ty patafianie
Paździoch: Helena kupujesz coś czy se stąd idziesz, bo jak nie kupujesz to paszoł won, bo mi klientów odstraszasz
Paździochowa: Marian ty uważaj sobie, na razie nie dostaniesz kolacji, nad resztą się zastanowię łysa pierdoło ! A poza tym jakich klientów, masz na myśli tego emeryta co kradnie Boczkowi ogórki ?
Emeryt: Co ? Nie przeszkadzajcie sobie, ja tu tylko po ogórki ?
Paździochowa: A propos to skąd ty to ukradłeś łysy szczurze ?
Paździoch: Niczego nie ukradłem Helena, przesuń się, bo całą szczękę zasłaniasz
Paździochowa: Przecież widzę, że to jakieś gówno ze złomu, ja tam wolę zaufane z telewizji

Scena XI

Piwnica

Godzinę później
Emeryt wyjmuje kolejne słoiki i czyta z każdego etykietkę
Ferdek: Dupa mówiłem Panu, że gówno z tego wyjdzie
Marian: Cicho, idzie ktoś karwasz twarz !
Boczek: O witam sąsiadów !
Ferdek: Witamy, polecamy parasol "Hiper - Parasolex 3000"
Marian: Kiedy pada, nie mokniesz Pan
Ferdek: O ! I kiedy nie pada, to Pan też nie mokniesz !
Boczek: O, a ile takie cudeńko kosztuje ?
Ferdek: Dw...
Marian: Yyy, to zależy !
Boczek: Ale od czego w mordę jeża ?
Marian: Jeżeli pan kupisz dwa parasole, dorzucimy Panu lampkę "Noir - Deluxe"
Ferdek: Świeci na specjalny niewidoczny czarny kolor
Marian: I do tego nie potrzebują żarówek !
Boczek: O ! Bierę
Marian: Ale, żeby działało trzeba kupić baterię
Boczek: A jakie ?
Marian: Specjalne baterie "Baterix 5000", możesz je Pan dostać, kiedy Pan kupisz "Hiper Zapiekanex 2000"
Ferdek: Opieka, zapieka i przypieka
Marian: Tak, ale przede wszystkim może Panu zmienić kolor pieczywa na czarny
Boczek: O ! A ile ten toster ?
Marian: Nie, nie toster "Hiper Zapiekanex 2000", ogólnie 200 złotych, ale ! ale mamy specjalna ofertę: Dostaniesz Pan gratis dwa parasole "Hiper Parasolex" co Pan na to ?
Marian (Na ucho do Ferdka): Mówiłem Panu Panie, łatwowiernemu klientowi można gówno sprzedać w opakowaniu po kawiorze, a ten się nawet nie kapnie
Boczek: No nie wiem, jak będę miał pieniądze to może
Marian: Ale jak to ? karwasz twarz ! To Pan nic nie chcesz kupić ?
Boczek: Nie ja tu tylko po ogóry se przyszłem w mordę jeża ! Ale dziękuje za przedstawienie oferty
Ferdek: panie to może chociaż baterie ?
Boczek (Do emeryta): Panie to moje ogórki są !
Emeryt: Co ?
Boczek: Gówno, kup se Pan aparat słuchowy
Emeryt: Oszczędzam baterię
Boczek: Tak ? A to jakoś żeś pan słyszał
Emeryt: Co ? Emerytowi pan będziesz żałował ? tak ?
Marian: Sodomia i gomoria !
Ferdek: Ale dlaczego oni tego nie kupują ?
Marian: Widocznie wierzą tylko w to co zobaczą w telewizji

Koniec
_________________
Racja jest zawsze po stronie większości, a większość to idioci

Zapraszam do zapoznania się z moim scenariuszem: "Wersalka" do ŚWK (KLIK)
 
 
Pabfer 
Prowadzący Facebooka
OKIŁ WRÓĆ!!!



Wiek: 20
Posty: 5620
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-03-23, 20:54   

PLUSY:
Pomysł na odcinek
Obśmiany ciekawy, aktualny temat
Pierwsza scena
W miarę normalna Halina
Wspólny biznes Ferdka i Paździocha
Bardzo dobre teksty Boczka
Zabawna Helena
Występ emeryta
Akcja w piwnicy
Zakończenie

9/10

Mój ulubiony typ- biznesowy. Bardzo miło się czytało.
_________________


http://kiepscy.org.pl/por...-patricka-yoki/

http://forum.kiepscy.org....mepl-vt5847.htm
 
 
kacrudy 
Ferdynand Kiepski



Wiek: 15
Posty: 1073
Wysłany: 2017-03-23, 20:58   

Scenariusz ciekawy. Nawet fajna satyra na te wszystkie telezakupy. Gadanie o TVN-ie słabe, za to ta o jednym z forumowiczów... :lol: Halina też się dała nabrać, fajna akcja z czajnikiem. Scena pod kiblem i wyciąganie paluszków niezwiązane z fabułą, ale przyjemne. Reklama naprawdę dobra, jakby to sztucznie zostało zagrane, byłaby normalnie reklama zerżnięta z Mango. :mrgreen: Interes też dobry, fajne było namawanie Boczka na wszystkie sprzęty. Ale trochę za mało humoru.
8/10 za fajną satyrę.
_________________


http://forum.kiepscy.org....6133.htm#207686 - Zapraszam do lektury moich scenariuszy
 
 
Bździuch 
Ferdynand Kiepski



Posty: 824
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-07-12, 17:51   

Odcinek 17 "Intryga" S02e05

Opis: Zbliżają się imieniny Paździocha, tymczasem Ferdek zastanawia się dlaczego Paździoch mimo wrednego charakteru, zawsze przychodzi do niego w nocy ze swoja wódką. Ferdek dzięki sprytnej intrydze odkrywa straszną prawdę

Scena I


SYPIALNIA - Ferdek śpi, przychodzi Halinka w stroju roboczym.

Halina: Nie no nie wytrzymam

Halina wypuszcza z reki torby z zakupami
Halina: Ferdek jełopie !
Ferdek (zaspanym głosem): Co, czego ?
Halina: Ferdek czy ty wiesz która jest godzina ?
Ferdek: Nie wiem Halincia, co ty zegarka nie masz ?
Halina: Ferdek jest trzecia !
Ferdek: No właśnie Halincia, wiec trzeba spać żeby rano do roboty wstać !
Halina: Trzecia po południu jełopie jeden !
Ferdek: No dobrze no, trochę zaspałem no i co się stało takiego ?
Halina: Ferdek czy ty wiesz, ze Krysia ode mnie ze szpitala to...

Ferdek przewraca się na drugi bok, odwracając się plecami od Halinki

Ferdek (lekceważąco): Bardzo to ciekawe Halincia, bardzo interesujące....
Halina: Posłuchaj mnie, czy ty wiesz, ze Krysia ode mnie ze szpitala wstaje codziennie o drugiej, bo ma o trzeciej autobus i jedzie do pracy.....
Ferdek (przerywa jej): Halincia skończ te pierdalamento, Krysia se wstaje o trzeciej rano, a ja o trzeciej po południu, oto i cala fizjologia, dobranoc
Halina: Skoro wstajesz o trzeciej, to własnie zaspałeś, bo jest dziesięć po trzeciej.
Ferdek: A idźże idźże !

Halina podnosi siatki z zakupami i nerwowo odchodzi, po chwili wraca
Halina: A, Ferdek !
Ferdek: No co ?
Halina: Masz tu kasę, kupisz trzy żytniówki u Stasia

Ferdek otwiera momentalnie oczy, na jego twarzy widnieje zdziwienie i radość.
Ferdek: Halincia, ja zaczynam dostrzegać w Ciebie prawdziwego człowieka (całuje ja w policzek) moja żonka kochana....
Halina: Ale to nie dla Ciebie jełopie
Ferdek (przestaje momentalnie): Tak ? Wiec dla kogo ?
Halina: Dla Paździocha

Halina odchodzi, Ferdek chwile analizuje ze zdumieniem słowa Haliny, po czym idzie za nią do kuchni.

Ferdek: Halina, a czym taki Paździoch zasłużył na trzy żytniówki twoim zdaniem, co ? Co on ma czego ja nie mam ?
Halina: Imienin
Ferdek: Co ?
Halina: Ferdek, Marian ma jutro imieniny, ale jutro będzie wszystko pozamykane, wiec kup mu dzisiaj i miejmy to z głowy.
Ferdek: No dobra Halincia, kupie ale cztery,
halina: Ale Ferdek nie przesadzaj
Ferdek: Ale ja nie mowie o nim, dwie będą dla mnie
Halina: Jedna Ferdziu jedna, kupujesz jemu trzy.

Ferdek odchodzi

Ferdek(Pod nosem): kto te mendę w kalendarzu umieścił


Scena II


PRZEDPOKOJ- Ferdek wchodzi do mieszkania z czterema butelkami wódki, jedna jest pusta.
Halina: O, Ferdziu jak milo, że już jesteś, daj mi siateczkę i chodź to sypialni mężusiu
Ferdek: Halincia, co w Ciebie wstompilo ?
Halina: no chodź Ferdek

Ferdek wchodzi z Halina
Ferdek: Halincia to jest molestancja

Halina zamyka za Ferdkiem drzwi

Ferdek: Halina ! Halino ! Co ty odpierdzielasz, co ?

Halina szybko chowa wódkę w skrytce w podłodze. Idzie do przedpokoju i otwiera
Ferdek: Halincia, proszę mi się natychmiast wytłumaczyć !
Halina: Schowałam alkohol żebyś nie wypił
Ferdek: Halincia, żądam odpowiedzi gdzie go schowałaś
Halina: Nie, bo go wypijesz
Ferdek: Halincia, ja nie pije alkoholu przecież, zapomniałaś ?
Halina: Jak nie pijesz to po co Ci to wiedzieć ?


Scena III

SYPIALNIA - Ferdek i Halina śpią
Ferdek: Halincia śpisz ?
Halina: No śpię bo co ?
Ferdek: Bo ja sobie teraz tak pomyślałem, że jak ja mogłem się kurde zgodzić na to zęby ta menda dostała moją żytniówkę, prawda
Halina: o jezu.... Ferdek przecież codziennie mu wódkę dajesz
Ferdek: Co ? Halincia ty chyba masz derilium trapez, kiedy ja mu niby wódkę dawałem ?
Halina: Codziennie, jak z nim chlejesz po nocy, myślisz ze nie wiem ?
Ferdek: Ale Halincia to jego jest wódka
Ferdek (Po chwili przerwy): Halincia, spisz ?
Halina: Ferdek do cholery, w 5 sekund bym nie zasnęła !
Ferdek: No bo Halincia, zobacz Paździoch, taka menda, taka tłusta i łysa dupa, prawda ? Czemu on dzień w dzień mi te wódkę tak za darmo daje, co ?
Halina: Nie wiem, daj mi spać, nie filozofuj


Scena IV


SALON
- Ferdek szuka czegoś pod fotelem, wchodzi Boczek
Boczek: O ! Dzień dobry Panie sąsiedzie !
Ferdek: czego ?
Boczek: A Pan co, aerobika ćwiczyć w mordę jeża ? (Boczek się śmieje)
Ferdek: Panie, ponawiam kurde pytanie, "czego ?"
Boczek (Uspokaja się): No bo przyszedłem po rade
Ferdek: jaka ?
Boczek: Panie, co kupić Pazdziochowi ?
Ferdek: no ni...
Boczek: Może czekoladki ?
Ferdek: Nie no Panie co Pan, Pan chcesz z nim romansować czy co ? Poza tym on jest na czekoladę uczulony
Boczek: Tak ?
Ferdek: Tak
Boczek: Dziękuję Panie Ferdku
Ferdek: No fajnie, idź se Pan
Boczek: A może mogę w czymś pomoc, czego Pan tu tak szuka, co w mordę jeża ?
Ferdek: No panie, tydzień temu gdzieś tu pół litra schowałem przed moja zoną, wiedźmą, tylko nie pamiętam kurde gdzie

Wchodzi Halincia, nie wchodzi do salonu, ale chowa się obok wejścia i podsłuchuje
Boczek: A to ja wiem Panie, w wydrążonej dziurze w nodze od stołu jest Panie, w takim srebrnej folii , no to ciesze się, ze mogłem pomoc, do widzenia !

Boczek wychodzi, nie zauważa Haliny, Ferdek głowi się i dziwi, ale podchodzi do nogi i wyjmuje z niej wódkę
Ferdek: o Kurde !

Ferdek wybiega z domu

Ferdek: panie Boczek, Panie boczek !
Halina(Pod nosem): je
Ferdek stuka w drzwi od kibla
Ferdek: panie Boczek otwieraj Pan !
Boczek: Yyyy, zamknięte Panie Ferdku !
Ferdek: panie kończ pan szybko, bo nie ręczę za siebie !
Boczek: no już no już (Słyszymy dźwięk spłuczki) z chęcią Panie, bo tu i tak nie ma ani papieru, ani nawet żarówki !
Ferdek: panie, skąd Pan żeś wiedział, co ?
Boczek: No normalnie, sam mi żeś Pan powiedział. Po pijaku.
Ferdek: O kurde

Scena V

SALON - Ferdek i Boczek siedzą na fotelach przy stole
Boczek:... no normalnie panie po pijaku Pan wszystko mówisz, jak se z Paździochem i Panem pod Stasiem pijemy, o !
Ferdek: No, ale takie szczegóły Panie ?
Boczek: Panie ja wszystko o Panu wiem
Ferdek: Wszystko ? To powiedz Pan dlaczego mam tu na karku taka bliznę, co ?
Boczek: To to Panie pijany Władek panu przypierdzielił butelka po wódce w mordę jeża ! (Boczek się śmieje)

Z szafy wychodzi Halincia
Halina: bardzo dobrze, ze Pan jesteś Panie Boczku
Ferdek: Halina, co ty robisz w szafie ja się pytam, kiedy masz być w pracy ? Robisz się zupełnie jak Twoja Mamusia kurde !
Halina: panie Boczek, chcesz Pan trochę pierogów z grzybami ?
Boczek: No pewnie w mordę jeża !

Scena VI


[i]SALON
- Ferdek siedzi obrażony i zdenerwowany na fotelu, tyłem do Haliny i Boczka, Boczek siedzi na drugim fotelu i je pierogi.[/i]
Boczek: No i jedna jest w tej książce, strony są powyrywane

Halina wyjmuje z książki wódkę i odkłada na stół, obok innych około dwudziestu butelek
Ferdek (Pod nosem): Gruba świnia pornograficzna jedna....

Scena VII


KORYTARZ - Boczek z czekoladkami puka do Paździocha

Boczek: Dzień dobry Panie Marianie, wszystkiego najlepszego !
marian: No dziękuje, ale niestety wie Pan jestem uczulony na czekoladę
Boczek: Na prawdę ? W mordę jeża nie miałem pojęcia ! W mordę jeża, niepotrzebnie tyle kasy wydawałem, no nic to ja zjem Panie Marianie, ale jeszcze raz wszystkiego najlepszego !
Marian: tak tak, idź se pan już

Ferdek wychodzi z łazienki, Boczek wraca na górę, jedząc czekoladki
Ferdek: No Marian, wszystkiego najlepszego !

Scena VIII


MIESZKANIE MARIANA - Ferdek i Paździoch siedzą przy stole
Paździoch: No to co panie, polewam !
Ferdek: Nie nie Panie Paździoch, ja mam swoja
Paździoch ale nie rozumiem
Ferdek: Wie Pan chciałem wziąć sobie swoją, mocniejszą.
Paździoch: A to co innego

GODZINĘ PÓŹNIEJ

Oboje pijani, Ferdek mocniej
Paździoch: A może opowiesz mi Pan coś ciekawego ?
Ferdek(Mocno pijany): ale co ?
Paździoch: No nie wiem, jakieś nieprzyjemne sytuacje z dzieciństwa, jakieś urazy...
Ferdek: Musze pomyśleć Panie....

KOLEJNĄ GODZINĘ PÓŹNIEJ

Wokół stos butelek, Marian pada pijany na podłogę, Ferdek widząc to od razu przestaje udawać pijanego.

Ferdek: Menda pasożytowa jedna

Ferdek wstaje i wylewa końcówkę butelki do zlewu
Ferdek: Co ja będę wodę jak małpa jakaś pić

Ferdek podchodzi do lezącego Mariana i zabiera mu z kieszeni notes i wychodzi

Scena IX


SALON - Ferdek nerwowo patrzy na zegar i krąży po pokoju, wchodzi Paździoch z Boczkiem
Boczek: Dzień dobry Panie sąsiedzie !
Ferdek: A Pan tu czego ?
Boczek: Pan Marian mnie zaprosił, w mordę jeża !
Paździoch: Witam Pana ! Zaskakująco dobrze Pan wyglądasz po wczorajszym
Ferdek: tak tak
Paździoch: heh dzwonił pan, ze na "herbatkę" przyszedł
Ferdek: No tak
Paździoch: No to szykuj Pan kieliszki na te herbatkę
Ferdek: A Pan szykuj dupę, bo zaraz Panu do niej tak nakopie, że !
Paździoch: Zaraz zaraz, o co panu chodzi, co ?!
Ferdek: To ja się kurde pytam o co chodzi ! (Ferdek wyjmuje notes) Pan myślałeś, ze ja nie wiem po co Pan tu noc w noc przychodzisz z wódką ?
Paździoch: Karwasz twarz....
Ferdek: I idę z tym prosto na policje
Paździoch: A proszę bardzo niech sobie Pan idzie, a ja powiem jak Pan 14 czerwca okradł kasę w monopolowym, wszystko jest w tym notesie
Ferdek: Ale Pan nic mi nie udowodnisz bylem w przebraniu
Paździoch: Nie ? ale za to to już będzie chyba wystarczający dowód, co ? (Paździoch wyjmuje dyktafon)
Ferdek: panie a co to niby jest ?
Paździoch: hehe, to:

Słyszymy z dyktafonu głos Ferdka: "-A proszę bardzo niech sobie Pan idzie, a ja powiem jak Pan 14 czerwca okradł kasę w monopolowym, wszystko jest w tym notesie
-Ale Pan nic mi nie udowodnisz bylem w przebraniu"


Ferdek: Ty łysa mendo ty !
Paździoch: Ale to nic, mogę tez powiedzieć jak 12 kwietnia o godzinie, yyy, no karwasz twarz, strona 43

Ferdek otwiera
Ferdek: O 14:00
Paździoch: O 14, w autobusie miejskim, w środku Wrocławia i to w pidżamie, podszedł Pan do przypadkowej kobiety
Ferdek: Ale Panie, Pan se to mów, ja mam to gdzieś, ja mam gdzieś policje w tym kurde momencie !
Paździoch: Tak ? Ale chyba gdzieś Pan nie masz swojej zony, co ?
Ferdek: Co ?
Paździoch: Gowno Panie, otwórz Pan na 25 stronie

Ferdek czyta treść kartki w myślach, po czym upuszcza notes
Ferdek: Kurde, Panie chyba Pan jej tego nie powiesz !

Paździoch podnosi notes

Paździoch: Na razie nie, ale pan chociaż piśniesz słówko to !
Boczek: Panowie, ale ja nic nie rozumiem, to co z ta hehe w mordę jeża "herbatka", co ?

SCENA X

PRZEDPOKÓJ - Ferdek idzie do kibla, przed wyjściem patrzy na wizjer i widzi jak Paździoch idzie w stronę kibla

Ferdek (Pod nosem): Czemu CI się Ty łysa dupo, zawsze chce wtedy kiedy mnie, co ?
Halina: Ferdek co ty odpieprzasz ?
Ferdek: Czekam aż Paździoch sobie pójdzie
Halina: A po cholerę ?
Ferdek: Bo ja tej mendy nie chce nawet na oczy widzieć !

Wizjer: Paździoch wychodzi, podchodzi do niego Boczek z wódką

kamera przechodzi na korytarz:
Boczek: już jestem panie Marianie
Marian: Świetnie ! Chodź Pan !
Ferdek(Pod nosem): A to pasożyt jeden

Scena XI


KORYTARZ - Ferdek stoi pod kiblem z papierosem i czeka, z mieszkania Paździocha wychodzi pijany Boczek, Ferdek wchodzi do środka, widzi Mariana zapisującego coś w nowym notesie.

Paździoch: Z nim jest nawet łatwiej niż z Panem, wiesz Pan ze jego matka jak był mały owijała na noc lodówkę zapinką do roweru ?
Ferdek: Panie nic mnie te Pana obrzydliwości nie obchodzą !
Paździoch: To po cholerę Pan przyszedłeś ?
Ferdek: Jak Pan to robi ?
Paździoch: Ale co ?
Ferdek: No, że wszyscy od razu tak mówią panu wszystko
Paździoch: A ! Wiec o to Panu chodzi, powiem Panu, ale to nie są tanie rzeczy !

Scena XII

SYPIALNIA - Halina się maluje, Ferdek jest w łózko
Ferdek: Halincia
Halina: no ?
Ferdek: Może napijemy się czegoś co ?
Halina: No, a wiesz, ze z chęcią ?
Ferdek: O kurde

Ferdek wychodzi z sypialni i zaciera ręce

Ferdek: Dzięki Paździoch kurde !

KONIEC
_________________
Racja jest zawsze po stronie większości, a większość to idioci

Zapraszam do zapoznania się z moim scenariuszem: "Wersalka" do ŚWK (KLIK)
 
 
kacrudy 
Ferdynand Kiepski



Wiek: 15
Posty: 1073
Wysłany: 2017-07-13, 14:03   

Miło, że znów coś napisałeś. Już pierwsza scena miała dość dużo humoru (najlepsza reakcja Ferdka na te trzy żytniówki). :lol: Druga scena trzyma poziom, dobra Halina chowająca wódkę. Trzecia scena nudnawa, za to czwarta już lepsza, Boczek taki sam jak zwykle, a Ferdek nie okazuje wobec niego wrogości (na pewno nie takiej, jak obecnie w serialu). No i zaczyna się rozwijać fabuła. Potem genialny wątek Boczka-konfidenta zaprzedanego za jedzenie i stos butelek znaleziony dzięki jego informacjom. :lol: Plan Ferdka solidnie wykonany, a także dopracowany (Ferdek przynosi swoją wódkę, ale nalewa tam wody, a po latach doświadczenia potrafi udawać pijanego. :-) Potem dobry Paździoch szantażujący Ferdka dyktafonem i Ferdek podpowiadający mu (trochę dziwne, że Ferdek obrabował kasę, ale to już się w serialu zdarzało). Tylko to się za szybko skończyło i już chwilę później Ferdek normalnie z nim rozmawia (w miarę ;-) ). Zakończenie na minus, Halina tak szybko zgadza się napić z Ferdkiem? No i to "Dzięki, Paździoch, kurde". Nie wyobrażam sobie takiego zdania z ust Ferdka. Na minus także błędy interpunkcyjne - czytało się to gorzej niż inne scenariusze.
Ale dam 9/10. Taki powrót w dobrym stylu. :-P

Cytat:
Halina(Pod nosem): je
:?: :shock:
_________________


http://forum.kiepscy.org....6133.htm#207686 - Zapraszam do lektury moich scenariuszy
 
 
Pabfer 
Prowadzący Facebooka
OKIŁ WRÓĆ!!!



Wiek: 20
Posty: 5620
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-07-13, 16:11   

Bździuch, zabawny scenariusz. Już sam tytuł mnie zachęcił. Pierwsza scena nie była jakoś bardzo zabawna, ale dobrze wprowadziła do reszty akcji. Dalej było już coraz lepiej z humorem. Potem rozmowy Ferdka i Halinki były lepsze niż w serialu. Potem Boczek miał śmieszne teksty, jak zwykle. Paździoch też dobry jak zawsze. Lubię o nim czytać w fan fiction, kiedy w serialu go brak, dobrze, że wraca. Tylko jak wspomniałeś Ferdka w piżamie na mieście, to mogłeś wspomnieć odc. Czapka Niewidka, a z tego opisu wynika, że wspomniałeś inne wydarzenie. To jedyny mankament. Tzn. obiektywnie żadna wada, ale lubię takie odniesienia i miałeś okazję takie dać, a zmarnowałeś. Ale obiektywnie to nic nie szkodzi. Świetne zakończenie. Całość była również bardzo ciekawa, dlatego :

10/10
Za brak postaci drugoplanowych.

kacrudy, usta są pod czy nad nosem :-) :-P
_________________


http://kiepscy.org.pl/por...-patricka-yoki/

http://forum.kiepscy.org....mepl-vt5847.htm
 
 
Bździuch 
Ferdynand Kiepski



Posty: 824
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-07-13, 16:41   

kacrudy napisał/a:

Cytat:
Halina(Pod nosem): je
:?: :shock:

Tu miało być ''jełop'' czy coś w tym stylu chyba, ale ucięło :-P
Błędów faktycznie może być więcej niż ostatnio, ale nie mam polskich znaków i muszę pisać np. ''Majom'' zamiast mają i wtedy poprawiać korektą, bo ''maja'' istnieje i nie widzi błędu :-P , więc przepraszam, np. za ''wstompilo''

Pabfer tak chodziło mi o ten odcinek, ale dziwnie by brzmiał Paździoch mówiący, że powie policji co robił mając czapkę niewidkę na głowie, tak mi się wydaję :lol:

Bardzo dziękuję za oceny ! :-)
_________________
Racja jest zawsze po stronie większości, a większość to idioci

Zapraszam do zapoznania się z moim scenariuszem: "Wersalka" do ŚWK (KLIK)
 
 
Pabfer 
Prowadzący Facebooka
OKIŁ WRÓĆ!!!



Wiek: 20
Posty: 5620
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-07-13, 17:53   

To w takim razie zwracam honor i masz bonusowy +, chociaż już nie da rady podnieść oceny. Wydawało mi się, że w tym odcinku były trochę inne warunki- że tam był tramwaj, nie autobus. Ale to mój błąd, a ty to ładnie wplotłeś.
_________________


http://kiepscy.org.pl/por...-patricka-yoki/

http://forum.kiepscy.org....mepl-vt5847.htm
 
 
Lukovsky 
Ferdynand Kiepski
Karwasz Barabasz



Posty: 1472
Skąd: Madagaskar
Wysłany: 2017-07-16, 13:23   

Słabiutko. Patrząc na oceny poprzedników spodziewałem się scenariusza na poziomie "Wersalki", jednak ten był po prostu bardzo kiepski. Spodziewałem się czegoś ciekawszego. Do ósmej sceny scenariusz nie miał nic wspólnego z opisem. Poza tym sceny kilkusekundowe, które w ogóle nie trzymały się kupy. 1/10 :-/
_________________


A zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?
 
 
Bździuch 
Ferdynand Kiepski



Posty: 824
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-07-16, 22:22   

No nic, trudno :-P a co do opisu to nie zgodzę się, chodziło o imieniny Paździocha i Ferdek zastanawiający się nad wizytami Paździocha + Boczek, czyli właśnie opis. Ja bym właśnie powiedział, że opis streszcza tylko pierwsze 8 scen, a reszty już nie było :-P Ale i tak dzięki za ocenę.
_________________
Racja jest zawsze po stronie większości, a większość to idioci

Zapraszam do zapoznania się z moim scenariuszem: "Wersalka" do ŚWK (KLIK)
 
 
Mungo Jerry 
Ferdynand Kiepski



Wiek: 22
Posty: 973
Skąd: Berlin
Wysłany: 2017-07-25, 15:02   

OCENA SCENARIUSZA "INTRYGA"

Scenariusz bardzo poprawny tzn. nie pozbawiony dużej ilości plusów, ale też można wyróżnić kilka minusów. Zacznę od tej bardziej nieprzyjemnej strony. Mam wrażenie, że scenariusz jest troszeczkę za bardzo schamatyczny to nie jest złe, ale niektórych rzeczy można się domyślić. Mimo wszystko jest tu parę bardziej śmieszne wprowadzonych zwrotów akcji jak np. Boczek pomagający znaleźć Ferdkowi wódkę :arrow: jednak z tej sceny łatwo idzie się domyślić co się stanie później.
Nie mówię, ze to wszystko jest złe, ale powiedzmy końcówka też była przewidywalana choć fakt, że Halinka ot tak chciała się napić trocę dziwny - ja bym najpierw przeprowadził jaką dyskuję z nią by Halinka zdenerwowała się i chciała spożyć alkohol.
Język bohaterów w miarę dobrze odwzorowany choć niektóre kwestie mogły by zostać dopracowane.
Solidne 7/10. ;-)
 
 
karol piękny 
USER MIESIĄCA



Wiek: 16
Posty: 1360
Wysłany: 2017-08-04, 08:21   

"Tele-Markiet":

Dobry scenariusz. Niezły początek ze zmienianiem kanałów i tekstem "panie Ferdku, przestań Pan pieprzyć i przełącz na coś, bo ja tu zaraz oczopląsu karwasz twarz dostane!". Program w tv neutralny, ale tekst o "Faktach" w TVN ("Ale tego gówna nikt nie ogląda") wyszedł bardzo fajnie. Następnie średnia rozmowa Halina z Heleną w mieszkaniu Paździochów i słaba Ferdka z Marianem w kuchni. Fajna natomiast była ta reklama czajnika. Bardzo dobra późniejsza scena na korytarzu, która nie miała może kompletnie nic wspólnego z fabułą, ale za to była bardzo zabawna. Potem dosyć nudnawe dwie kolejne sceny. Dalej dobre przekręcenie nazwiska Badury oraz proponowane przez Ferdka nazwy. Najlepsza jednak była końcowa część scenariusza, czyli rozmowa Boczka z emerytem na korytarzu i ich późniejsza kłótnia o ogórki, sąsiedzi namawiający Arnolda na zakup gadżetów oraz wejście Paździochowej do piwnicy i teksty Paździocha "jak nie kupujesz to paszoł won, bo mi klientów odstraszasz", "przesuń się, bo całą szczękę zasłaniasz". Postać emeryta na wielki plus. 7,5/10.
_________________
 
 
Bździuch 
Ferdynand Kiepski



Posty: 824
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-08-05, 00:59   


Karolpiekny dzięki za opinię :-)


S02e06 "Brakujący element" (Odcinek 18)

Opis: Paździoch oznajmia Ferdkowi, że sprzedaje mieszkanie i się wyprowadza. Dla wszystkich jest to powód do radości, Paździochowie cieszą się, że opuszczają Kiepskich, a Kiepscy, że oni opuszczają ich. Niestety radość Ferdka nie potrwa długo, ponieważ jego nowym sąsiadem zostanie....Arnold Boczek. Ferdek ze zdziwieniem odkrywa, ze brak mu Paździocha, zwłaszcza kiedy uprzykrza mu życie Boczek chcąc być dla niego jak klasyczny sąsiad z telewizji.


Scena I


Sypialnia
Ferdek leży na łóżku (Nie ma Halinki) i nerwowo patrzy na zegarek
Ferdek: No gdzie ta menda jest do cholery ? Wyprowadził się czy co

Słychać pukanie, Ferdek z radością idzie do drzwi
Ferdek: Hahaha kurde no wreszcie, No idę no, nie rozerwie się przecież

W drzwiach stoi nie kto inny, tylko Marian, ale bez wódki
Marian: Dzień dobry, można ?

Ferdek rozgląda się, szuka za Marianem, patrzy na jego ręce, widzi że nie ma wódki
Ferdek: Zaraz Panie

Ferdek robi Paździochowi rewizję osobista (Taka jak na lotniskach powiedzmy) uśmiech schodzi mu momentalnie z twarzy

Ferdek: Panie a wódka ?
Paździoch: Nie mam
Ferdek: Proszę Pana, jest trzecia w nocy, ludzie śpią, bo rano do roboty wstają, nierobie jeden ! Dobranoc !

Ferdek zamyka drzwi, Paździoch zatrzymuje drzwi noga

Marian: Nie, nie poczekaj Pan !
Ferdek: Czego ?
Marian: Ja przyszedłem tylko oznajmić, że opuszczam Pana

Ferdek otwiera drzwi ponownie

Ferdek: panie, ale my się przecież nie łączyli, jak Pan opuszczasz, co Pan opuszczasz ?
Marian: Wyprowadzka Panie Ferdku, mówi to Panu coś ?
Ferdek: A to zmienia postać rzeczy, zapraszam !

Scena II


Kuchnia
Marian siedzi przy stole, Ferdek szuka po szafkach wódki
Marian: Dobra daj pan spokój może być bez wódki, Panie dzisiaj każdy z kamienicy na wieść o mojej przeprowadzce, stawiał mi tyle alkoholu, że chyba po raz pierwszy w życiu... odmówię Panie Ferdku
Ferdek: Nie no kurde panie nie jajcuj Pan małpy, panie taka okazja trafia się raz w życiu, a zaraz kurde poczekaj Pan...

Ferdek odwraca krzesło kuchenne, do odwrotnej strony siedzenia leży przyklejona izolacją wódka
Ferdek: A tu jest skubana cholera jedna !
Marian: Heh Pan i te Pana kryjówki
Ferdek: Albo nie, nie nie !
Marian: Co, co jest ?
Ferdek: Panie Marianie jest to okazja wyjątkową, dla wyjątkowego gościa, wyjątkowy trunek kurde !

Ferdek wychodzi, po czym wraca z butelka wina
Marian: Wino ? Ocipiał Pan, może jeszcze Pan mi denaturat zaoferuje
Ferdek: A chcesz Pan ?
Marian: Zaraz zaraz Panie, daj mi pan te butelkę, Karwasz twarz. Toż to wino za 50 złotych, od kiedy to pan takie luksusowe trunki kupujesz ?
Ferdek: Nie ja Panie, za kogo Pan mnie masz Panie, Badura mnie na urodziny dał, ale jest okazja Panie, jest okazja !

CHWILĘ PÓŹNIEJ
Marian:...I powiem Panu, że niezwykle się cieszę, że wyprowadzam się od Pana i od tej Pana całej patologii
Ferdek: No, Panie a jak ja się cieszę. O, Panie Marianku. Będę się budzić rano, szedł normalnie se do kibla panie, sam Panie a Panu się nie będzie chciało wtedy kiedy mnie, ahh no i tej Pana łysej mordy kociej nie będzie
Marian: No i tego Pańskiego nieróbstwa i pijaństwa
Ferdek: No i Pańskiego złodziejstwa Panie
Marian: Ahhh wzruszyłem się sąsiedzie
Ferdek: No dobre Panie to pod te wzruszenie kurde

KOLEJNĄ CHWILĘ PÓŹNIEJ

[b]przedpokój
Paździoch wychodzi jeszcze bardziej chwiejnym krokiem

Ferdek: NO to Panie, szerokiej drogi i żeby Pana noga tu więcej kurde nie postała
Marian: dziękuję sąsiedzie, oh przepraszam Panie Ferdku, mam nadzieję, że tak będzie drogi sąsiedzie, no to do zobaczenia !

Scena III


Puste mieszkanie Paździochów

W mieszkaniu jedynie kartony, Paździoch siada na jednym i zaznacza coś w notesie

Paździoch: Malinowska... była, Kobiałka.....był, Wojdat......był, Staszewski był, Pupcinska była, Kiepski.... był, no dobrze i została Helena..... (Paździoch wzdycha) ehhh.... miejmy już to za sobą. Helena !

Przychodzi Helena

Helena: Czego chcesz pajacu ?

Marian wyjmuje wódkę

Marian (niechętnie): masz, to za naszą wyprowadzkę
Helena: No niech ci będzie
Helena: A czemu mi mniej nalałeś, skąpy dziadu ?
Marian: Nie szalej Helena, to moja wódka jest, nie chce jej marnować

Paździochowie wypijają kieliszek, Helena zaczyna się śmiać

Marian: No i czego tak się szczerzesz Helena, co ?
Helena: Bo jak ty Marian po wódce ta kocią mordę wykrzywiasz to prawie jak człowiek wyglądasz, haha
Marian: Odezwała się, Tobie za to już bardziej wykrzywić się nie może, ehhh też mi coś. Picie z własną żona, jest jeszcze gorsze niż seks z własną żona
Pazdziochowa: Albo z mężem
Paździoch: Dobra, dobra. przestań pieprzyć, kierowca do mnie dzwoni, pewnie przyjechał po kartony.

Podwórko - chwilę później

Paździochowie wychodzą z kamienicy, wokół tłumy. Widzimy transparent: "ŻEGNAJCIE PAŹDZIOCHY ! i nie wracajcie (małym drukiem). Paździochowie się cieszą
Paździoch: Cieszymy się razem z wami....hołoto

Scena IV


Korytarz
Ferdek wychodzi uśmiechnięty z domu

Ferdek: tirli tirli, pam pa ram pam

Ferdek staje przy kiblu
Ferdek: Panie Paździoch, nie chce się czasem Panu wtedy kiedy mnie ? Panie Pazdzioch ? hehe Nie ma pana ? HAHAHA kurde !

Ferdek próbuje otworzyć drzwi, ale są zamknięte

Ferdek: Co jest ? kto jest ? Otwierać !

Z drzwi kibla wychodzi uśmiechnięty Boczek

Boczek: To ja sąsiedzie !
Ferdek: Co za ja, ja tu nie mieszka !
Boczek: Ale to ja, Boczek
Ferdek: No to Boczek tu tym bardziej nie mieszka !
Boczek: A właśnie, że nie Panie
Ferdek: jak nie Panie, Pan tu nie mieszkasz i pana kibel jest tam gdzie Pan, czyli na górze proszę Pana !

Boczek wychodzi z kibla i idzie w stronę (dawnego) mieszkania Pazdziocha

Ferdek: Panie, a Pan dokąd ?
Boczek: Do siebie
Ferdek: jak kurde do siebie ? Panie, pan tu nie mieszkasz, a to nie jest Pana kibel, a to to nie jest Pana korytarz
Boczek: A właśnie, że jest Panie, chodź Pan i sam zobacz

Ferdek wchodzi z Boczkiem


Mieszkanie ̶P̶a̶ź̶d̶z̶i̶o̶c̶h̶a̶ ̶ Boczka

Boczek: O to Panie moje małe chujdacho jest, w mordę jeża !

Mieszkanie ma zupełnie inny wystrój niż "za Pazdziocha" widzimytania kanapę, tani telewizor, dużo pustych opakowań po jedzeniu i brudnych talerzy, na ścianie wiszą obrazy o tematyce gastronomicznej, w szczególności mięsnej, we wnęce kuchennej, wielką lodówka
Ferdek: Panie, ale o co tu się rozchodzi kurde ?
Boczek: pazdzioch mi mieszkanie w mordę jeża sprzedał
Ferdek: Ale jak sprzedał jak Pan tuż nad nim mieszkasz, na cholerę ono Panu ?
Boczek: To Pan nic nie wiesz ?
Ferdek: Nie no Panie nie obrażaj mnie Pan, trochę se wiem
Boczek: Ale Pan nie wiesz kto tu wcześniej mieszkał
Ferdek: No jak kto, inny debil pewnie
Boczek: Panie ! Pan Paździoch mi mówił, że tu se sam Sobieski mieszkał w mordę jeża !
Ferdek: Hahaha ! Panie Sobieski, ale z Pana debil !
Boczek: ta ? taki Pan mądry, a Pan pewnie sam se nie wiem kim ten Sobieski był, o !
Ferdek: Panie j nie wiem ? A Pan wie ?
Boczek: No, no ja nie wiem, a Pan ?
Ferdek: No pewnie Panie, że tak, Pan mnie ma za jakiegoś antyfabeta masz ?
Boczek: No to powiedz Pan, jak Pan takis mądry
Ferdek: Oczywiście, że wiem Panie, Sobieski to proszę Pana wódkę wymyślił, o !

Scena V


Kuchnia
Ferdek ogląda telewizję, wchodzi Boczek
Boczek: Dzień dobry sąsiedzie !
Ferdek: Czego ?
Boczek: Dzień dobry sąsiedzie, chciałbym wiertarkę pożyczyć
Ferdek: a na cholerę ?
Boczek: No jak to panie jesteśmy sąsiadami, musimy sobie pożyczać wiertarkę, cukier, mąkę....
Ferdek: Dobra Panie, weź Pan leży, tu w szafce, znaczy nie, weź Pan leży u mnie w pisnicy w szafie.
Boczek: A dobrze, dziękuję Panie Ferdku

Boczek wychodzi

Ferdek: I tak miałem to zepsute gówno wyrzucić

Scena VI


Korytarz

Ferdek wychodzi z mieszkania, Boczek też


Ferdek: Zaraz Panie, Panu też się chce ?
Boczek: No tak Panie, ale ja byłem pierwszy
Ferdek: Panie ja byłem pierwszy
Boczek: Jak dla mnie to byliśmy w tym samym czasie
Ferdek: Nie kurde ja znowu tego kurde nie wytrzymie, idź Pan sraj a ja wrócę tu za pół godziny... z papierem no bo żem se zapomniał, a Pana ma tu kurde nie być, jasne ?
Boczek: No
Ferdek: No to gitara !

PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ


Ferdek wychodzi z mieszkania, ze swojego wychodzi też Boczek

Ferdek: Nie no Panie, nie mów Pan, że Pan do kibla, znowu się panu chce wtedy kiedy mnie ?
Boczek: Ale panie, wtedy nie dokończyłem, Panie ja dużo jem, ja muszę dużo korzystać, to se pan korzystaj na górze kurde !
Boczek (Wchodzi do kibla): Ale ja tam nie mieszkam

Scena VII


Sypialnia

Na zegarku 3 w nocy, Ferdek wierci się w łóżku
Ferdek: Nie no ja nie wytrzymam no

Kuchnia - Chwilę później

Ferdek pije samotnie wódkę przy stole

Ferdek: Nie no kurde nie dam rady, idę spać

Sypialnia
na zegarku 4 w nocy, Ferdek się znowu wierci

Ferdek: Nie no kurde nie dam rady zasnąć, idę się napić

Scena VIII


Kuchnia

Ferdek niewyspany je parówkę, wchodzi Boczek

Boczek: Dzień dobry sąsiedzie !
Ferdek: Dobry, czego ?
Boczek: Wiertarkę przyszedłem pożyczyć
Ferdek: No, ale panie pan żeś już pożyczał przecież
Boczek: Tak, a no to mąkę w mordę jeża bym pożyczył
Ferdek: Nie ma
Boczek: A cukier ?
Ferdek: Dobra bier Pan
Boczek: Dobrze, dziękuję sąsiedzie !
Ferdek: No, no idź sobie, zaraz Panie cukra żeś Pan zapomniał ! Halo Panie ! To debil no

Scena IX


Kuchnia
Ferdek z limo pod okiem piję ponownie samotnie wódkę, wchodzi Boczek
Boczek: Dobry sąsiedzie, wiertarkę przyszedłem pożyczyć
Ferdek: O ! Panie Boczek ! Jak miło, żeś Pan tu jest !
Boczek: Ale jak to w mordę jeża ?
Ferdek: Chodź sąsiad siadaj tu

Chwilę później
Ferdek i Boczek piją wódkę

Boczek: ładna pogoda
Ferdek: no
Boczek:... była dzisiaj
Ferdek: No tak, tak
Boczek: A jak tam Pana żona, co u niej, ostatnio jakoś jej nie widuje ?
Ferdek: W szpitalu je
Boczek: Oj biedaczka przepracowuje się
Ferdek: Nie, kręgosłup złamała, czy coś takiego
Boczek: Aha. No to ten, no to ładna pogoda była
Ferdek: Nie no panie
Boczek: ale co w mordę jeża ?
Ferdek: No bo panie bo z panem to o niczym się pogadać nie da, Panie pogadajmy o tych o kobitkach panie
Boczek: O jakich kobitkach ?
Ferdek: A no tak zapomniałem, no to o pana bazarze
Boczek: panie jakim bazarze, o czym Pan do mnie mówisz ?
Ferdek: Dobre kurde

Ferdek wyjmuje pieroga z lodówki i daje Boczkowi

Ferdek: Panie powiedz Pan, że sprzedałeś Pan dzisiaj jakieś gacie, tylko dodaj Pan: "Mówi to Panu coś, karwasz twarz, precz z komuną", dobre ?

Boczek patrzy na Ferdka jak na debila, ale bierze pieroga

Boczek: No dobre, no sprzedałem dzisiaj jakieś gacie, precz z komuną karwasz twarz ! Mówi to Panu coś ?
Ferdek: No i dobre, o to chodziło i co mnie to obchodzi ? Hahaha kurde !
Boczek: Panie ja Pana nie rozumiem, ja se stąd idę, o ! Pan jesteś jakiś nienormalny

Scena X


Salon
Ferdek dzwoni do Mariana
Ferdek: Halo Marian ?
Pazdziochowa (Po drugiej stronie ekranu): halo kto mówi ?
Ferdek: Mówi Ferdynand Kiepski Pani Pazdziochowo
Pazdziochowa: Nie no, marian ty łysą pao mówiłeś, że zmieniłeś numer żeby ten debil nie dzownil !
Pazdzioch: Który debil ?
Pazdziochowa: No jak który ten największy, Ferdek
Pazdzioch: O helena, to domnie daj mi słuchawkę, Halo ?
Ferdek: Halo ? Pan Marian ?
pazdzioch: pan Ferdek ?[/size]
Ferdek: No kurde Panie, jak fajnie pana słyszeć
Pazdzioch: No mówię to z obrzydzeniem, ale Pana też, ale nie wiem dlaczego, jakoś tak wychodzę, nikt nie ściga się do kibla, nie mam z kim pić...
Ferdek: Oj panie Pazdzioch, a ja Panu zazdroszczę
Pazdzioch: Panie, ale przecież pan masz to samo u siebie
Ferdek: A właśnie, że nie Panie i to jest Pana wina
Pazdzioch: Nie rozumiem, o co chodzi ?
Ferdek: O Boczka chodzi...
Paździoch: Aaaa, zapomniałem no zapomniałem panu powiedzieć
Ferdek: Ta zapomniaes Panie, a czego pan jeszcze zapomniałeś ?
Paździoch: Zapomniałem się spytać, czy nie szkoda panu pieniędzy ?
Ferdek: Jakich kurde pieniędzy, na co pieniędzy ?
Paździoch: Na roaming Panie Ferdku, mówi panu to coś ?
Ferdek: jaki, jaki roaming kurde !? panie ?
Paździoch: Sajonara, mówi to panu coś ?
Ferdek: Jakie sajojaja panie, o co się Panu rozchodzi ?
Paździoch: Powiem jedno: Tokio

Paździoch się rozłącza

Ferdek: Kurde no, a to menda. (Po chwili) i o to chodziło, już mi kurde lepiej

Ferdek włącza telewizor, wchodzi Boczek

Boczek: Dzień dobry sąsiedzie !
Ferdek: I już mi kurde gorzej, Panie wiertarki nie ma, cukru też, mąki też, ani niczego tu nie ma jesteśmy biedni idź Pan kurde w cholerę
Boczek: Ale ja tu nie po to
Ferdek: A po co ?
Boczek: Bo chciałbym pana zaprosić na sąsiedzki obiad
Ferdek: Panie zrozum pan jesteśmy tak samo sąsiadami jak wtedy.... niestety (dodał) tylko, że teraz Pan jesteś za mają ściana, a nie sufitem
Boczek: No, ale to idziesz Pan czy nie ?
Ferdek: Nie

Scena XI


Kuchnia

Ferdek siedzi i czyta gazetę, wchodzi prezes Kozłowski*

*Zmieniłem trochę stosunek Ferdka do Kozłowskiego, nie lubię kiedy mu włazi w tyłek.


Kozłowski: Dobry
Ferdek: Dobry, czego ?
Kozłowski: Wędkę Panu oddaje
Ferdek: No dobre połóż Pan, zaraz panie, a przynęta gdzie ?
Kozłowski: A to Panie, to dzisiaj na rynku Paździocha spotkałem, powiedział, że mu potrzebna. bo on ma wędkę, ale nie ma przynęty i...
Ferdek: Zaraz jakim cudem Panie jak Pazdziochy to normalnie kurde do Tokio się przeprowadzili
Kozłowski: No Panie gdyby tam byli to nie byłoby ich tu, co Pan pieprzysz
Ferdek: Kurde no....

Scena XIII


Korytarz
Ferdek patrzy przez wizjer, widzi Boczka wychodzącego z mieszkaniaFerdek: O ! Pan Boczek znowu się Panu chce wtedy kiedy mnie ?
Boczek: No, ale jak Pan chesz to mogę Pana przepuścić
Ferdek: Nie no Panie bez jaj kurde, miałeś Pan odpowiedzieć: "Nie, to Panu się zawsze chce wtedy kiedy mnie"
Boczek: Ale po cholerę Panie, chcesz to Pan właz, bo jak ja wejdę, todlugo panie nie wrócę...
Ferdek: A idź Pan Panie w cholerę, wiesz Pan ?

Korytarz Boczka

Wchodzi Ferdek

Ferdek: Menda świniowata jedną kurde.....

Ferdek urywa i staje jak wryty, słyszymy głos Paździocha zza drzwi dawnego mieszkania Boczka

Paździoch (Zza drzwi): Helena, ale ja muszę karwasz twarz !
Pazdziochowa: Ty stary dziadu, nie możesz poczekać tyle czasu ? Znowu żeś pewnie wódkę pił !
Paździoch: Nie piłem Helena, wiesz, że nie mam z kim, po prostu nagę niesamowicie mi się zachciało, nie wiem czemu

Ferdek: Co jest kurde
Pazdziochowa: No dobra idź stary moczopędny dziadu, ale załóż brodę i kapelusz, jakbyś miał któregoś z tych debili spotkać

Paździoch wychodzi z doklejana broda i kapeluszem, widzi Ferdka

Ferdek: Marian !
Paździoch: Karwasz twarz... Yyy Dzień dobry ! Jestem Ferdyn.... to znaczy Andrzej Kozłowski, mieszkam tu bo kupiłem mieszkanie od Boczka, on wyjechał do Tokio, to znaczy na dół, bo do Tokio....
Ferdek: Panie Paździoch, nie świruj Pan małpy we zoo, wiem, że to Pan
Paździoch: Jaki Paździoch, co to Paździoch ?
Ferdek: widzę, że chciało się Panu wtedy kiedy mnie
Paździoch: Nie wiem o co chodzi Panu, muszę do kibla
Ferdek: Zawsze się Panu chce wtedy kiedy mnie, a Panie marianie !
Paździoch: no ?
Ferdek: Znaczy Andrzeju, zapraszam w takim razie za pół godziny do mnie

Scena XIII


Paździoch z broda i kapeluszem puka do Ferdka


Ferdek: No idę kurde przecież się nie rozerwie, a to Pan ! Haha kurde panie tak dawno tego nie robiłem, weź Pan zapukaj jeszcze raz proszę kurde, tak proszę !

Marian puka

Ferdek: Idę, no przecież się nie rozerwę, no to wchodź Pan

W kuchni wielki transparent: "Pazdzioch wróć !" skreślone "I nie wracaj" na stole wódka, ogórki i ciasto w kształcie biustonosza

Paździoch: Mój boże panie Ferdku, to znaczy karwasz twarz !

Marian zdejmuje brodę i kapelusz

Paździoch: panie Ferdku, to na prawdę zaszczyt mieć za sąsiada taka pijanska patologiczna świnie
Ferdek: A dla mnie Panie to zaszczyt gościć takiego złodzieja i mendę !
Paździoch: O to Cyconer 2000 miseczka c, choć wpadająca w d, rzadki okaz, skąd pan wziąłeś takie ciasto ?
Ferdek: Panie wypieprz Pan, to jest dla bab, ale wiesz Pan co ?
Paździoch: No co ?
Ferdek: Mam pomysł, chodź Pan za mną !

Scena XIV

Ferdek wychodzi z Marianem z mieszkania, z kibla wychodzi Boczek

Boczek: O w mordę jeża, Pan Paździoch, a to Pan nie w Tokio ?
Paździoch: gówno to Pana obchodzi, bo pan tu nie mieszkasz
Ferdek: Właśnie kurde Pan masz swój kibel na górze, dobrze mu powiedziałem sąsiedzie ?
Pazdzioch: Bardzo dobrze sąsiedzie
Boczek: Ale przecież, ja tutaj mieszkam Panie, tu
Paździoch: Pan tu mieszkałeś, zabieraj Pan te swoje śmieci i wypieprzaj do siebie, nawet za darmo możesz się Pan do mnie na górę wprowadzić
Boczek: O w mordę jeża ! No dobre Panie, bo ja Panu powiem, ze już nie mogłem dłużej na swoim piętrze robić, dziękuję !

Boczek wchodzi do mieszkania

Ferdek: No Panie marianie, jak tu już wyszliśmy, to chyba za potrzeba, co nie ?
Pazdzioch: Chyba tak
Ferdek: I znowu się Panu chce wtedy kiedy mnie
Paździoch: Oj nie nie Panie Ferdku to Panu się zawsze chce wtedy kiedy mnie !
Ferdek: Oj Panie Marianie. Pan jesteś menda, świnia i złodziej

Paździoch się śmieje, jednak po chwili przestaje, odwraca się i w ciszy odchodzi, powoli. Słyszymy tylko kroki, Marian łapie za klamkę, odwraca się i mówi spokojnie:
Paździoch (Z łzami w oczach): Panie Ferdku....dziękuję.

Koniec
_________________
Racja jest zawsze po stronie większości, a większość to idioci

Zapraszam do zapoznania się z moim scenariuszem: "Wersalka" do ŚWK (KLIK)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by naddar.deviantart.com modified v0.8 by warna

Polecamy: Prison Break
Kontakt:


Śledź Kiepscy.org.pl:


WAŻNE: Dotacje dla forum. WYŚLIJ SMSa i pomóż w opłaceniu serwera - kliknij TUTAJ
Dla osób, które pomogą ranga Zasłużeni lub zdjęcie ostrzeżeń


Przeczytaj koniecznie:

REGULAMIN
Przewodnik po forum
• ZGŁOŚ POST do usunięcia!
• Jak zdobyć rangę [KOLOROWY NICK] na forum?
• Katalogi



ZOBACZ:
Ranking najlepiej ocenianych odcinków ŚWIAT WEDŁUG KIEPSKICH


Szukaj na FORUM: