Zobacz koniecznie: Filmy | Forum filmowe
Świat według Kiepskich Strona Główna
 Strona Główna  Kiepscy  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj
 Ogłoszenie 
WAŻNE: Dotacje dla forum. WYŚLIJ SMSa i pomóż w opłaceniu serwera - kliknij TUTAJ
Dla osób, które pomogą ranga Zasłużeni lub zdjęcie ostrzeżeń

Poprzedni temat :: Następny temat
Scenariusze do ŚWK by Bździuch
Autor Wiadomość
Bździuch 
Redakcja



Posty: 339
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2016-12-19, 17:32   

Odcinek 7 – „Próżnia”

Opis:
Paździoch przychodzi do Ferdka z wódką, chce się z nim podzielić swoim spostrzeżeniem, że nigdy nie widział czwartego piętra w kamienicy, kiedy już dostają się na czwarte piętro, to co zobaczą przejdzie ich najśmielsze przekonania
Sypialnia

Scena I


Zbliżenie na zegar, jest północ, słychać pukanie do drzwi, Ferdek idzie do drzwi
Ferdek: No idę kurde przecież się nie rozerwię !

Otwiera drzwi, w drzwiach stoi Paździoch

Ferdek: Panie Paździoch to Pan ? A co Pan tak wrześnie, dopiero północ jest przecież
Paździoch: Panie Ferdku, nie mogłem dłużej czekać, muszę z Panem poważnie porozmawiać.
Ferdek: No dobra Panie, ale wchodź Pan szybko mi zimno do chałupy leci

Paździoch wchodzi zgarbiony

Ferdek: Hahahah ,Pan się nie skrada, moja żona jest przyzwyczajona do Pana wizyt.
Paździoch: Nie, to nie to, cały dzień dźwigałem siaty na bazar, po prostu mi coś w kręgosłupie pieprznęło
Ferdek: No dobrze, ale Panie ja chyba mam pustą apteczkę, wie Pan ?
Paździoch: Heh no cóż, niech się Pan nie martwi sąsiedzie mam lekarstwa !

Paździoch wyjmuje wódkę, oboje się śmieją i idą do kuchni
Ferdek: No to co Panie Ferdku, rozpoczynamy kurację ?

Ferdek nalewa wódki
Ferdek: Ale powiem Panu, Panie Marianie, że u mnie też krucho ze zdrowiem
Paździoch: Tak ? A co się Panu stało ?
Ferdek: Noga mi chyba kurde urosła i nie mogę z laczka wyjąć
Paździoch: Hahaha czyli można powiedzieć sąsiedzie, że stopa bezrobocia rośnie
Ferdek: Bardzo zabawne Panie Marianie, powiem Panu, że takie żarty to Pan możesz małpom w zoo opowiadać
Paździoch: No dobra Panie Ferdku, chyba czas na lekarstwa
Ferdek: Faktycznie, no to co ? Kici kici !

Paździoch momentalnie się prostuję, a Ferdek po chwili zdejmuje laczki

Ferdek: No żeśmy się odkurowali, to co Pan takiego ważnego mi chciałeś powiedzieć
Paździoch: A no tak, niech mi Pan powie Panie Ferdku ile pięter ma nasza kamienica ?
Ferdek: nasza kamienica ?

Ferdek liczy długo na palcach
Ferdek: No cztery chyba, na parterze to mieszka Grabowski i Kotys, na pierwszym to mieszka Kozłowski i Pleśniak, na drugim to ja i Pan, na trzecim Boczek i ten mały jak mu tam... yyy Paliguma
Paździoch: No, a na czwartym ?
Ferdek: No, a na czwartym, na czwartym, kurde
Paździoch: No właśnie Panie Ferdku, co Pan powiesz na małą wycieczkę ?
Ferdek: No wie Pan z chęcią, tylko może dokończmy kurację na wszelki wypadek.

Scena II

Korytarz
Ferdek i Paździoch po cichu wychodzą od Ferdka i idą na klatkę, na koniec Paździoch staje na piętrze Boczka, Ferdek za nim.
Ferdek: No i co Panie ?
Paździoch: Nie widzisz Pan ?
Ferdek: No nie widzę a co ?
Paździoch: A widzisz Pan !
Ferdek: Nie no dalej nie widzę, o co się rozchodzi ?
Paździoch: Widzisz Pan gdzieś schody na czwarte piętro ?
Ferdek: no nie, a co ?
Paździoch: A no właśnie, tu jest najwyżej, teraz zapraszam na dół, zwiedzimy piwnicę
Ferdek: Nie no Panie na sucho to ja tylko na drugie piętro zejdę.
Paździoch: Dobra wejdziesz Pan do mnie po wódkę, tylko cicho Pan bądź, bo jak Pan Helenę obudzisz, to ta wycieczka krajoznawcza skończy się na zawsze.

Scena III

Piwnica
Paździoch wyciąga stare duże kartki zza szafy, Ferdek uśmiechnięty i pijany w trzy dupy pije wódkę.

Paździoch: O ! Szukałem tego od dwóch dni, zobacz Pan, tu jest napisane, że budynek ma pięć pięter, czyli licząc nie licząc parteru to cztery, prawda ?

Ferdek przytakuje, ale widać, że nie wie o co chodzi
Paździoch: Ale planów czwartego piętra już nie ma !
Ferdek: No bo może w ogóle takiego piętra nie ma, po cholerę mi Pan dupę zawracasz ?
Paździoch Chodź Pan, tylko weź Pan tą drabinę rozkładaną co stoi obok regału
Ferdek: A czemu nie Pan ?
Paździoch: Bo mi jeszcze kręgosłup do końca nie wyzdrowiał
Ferdek: A to starczy ?
Paździoch: Oczywiście, są na tym świecie drabiny tak długie, że się nawet fizjologom nie śnią !

Ferdek bierze drabinę, idzie i mówi:
Ferdek: Oj Panie Marianie, gdyby Pan mi pan tej wódki tak nie dawał, to ja bym Panu takiego kopa w dupę zasadził, że nawet kuracja z żubrówki Panu by nie pomogła.

Podwórko
Ferdek i Paździoch wychodzą z kamienicy na podwórko

Paździoch: Zobacz Pan a okna są na pięciu poziomach, o to jest otwarte !
Ferdek: O cholera ! Ale jak tam się dostać ? Przecież ta drabina, nawet po rozłożeniu jest za mała !
Paździoch: Da Pan radę, stanie Pan na palcach
Ferdek: Ale ja Panie jestem nie trzeźwy
Paździoch: Oj, nie bądź Pan dupa, to nie jest aż tak wysoko, co najwyżej Pan spadniesz, wielkie mi rzeczy, właź Pan, albo sobie przypomnę, że mi pan psiont złotych wisisz
Ferdek: No dobra spróbuję, ale muszę sobie dodać sił

Ferdek wypija całą flaszkę, Paździoch patrzy ze zdumieniem
Paździoch: Ale Panie przecież to 50 % wódka !
Ferdek: Nie bój Pan żaby, powinno starczyć ! Hahaha

Ferdek wchodzi na górę i wchodzi przez otwarte okno

Paździoch: No i co Panie Ferdku, żyjesz Pan ?
Ferdek: No żyję, no co ?
Paździoch: No, ale co tam jest, gadaj Pan !
Ferdek: No to właź pan to se zobaczysz !

Paździoch wchodzi
na piętrze jest wszystko nie pomalowane, ale jest zejście na dół
Ferdek: Widzi Pan nic tu ciekawego nie ma, piętro jest w stanie deloweperskim, czy jakoś tak, chodźmy na dół do nas
Paździoch: Ale jak ? Przecież oboje widzieliśmy, że tu nie ma schodów !

Oboje schodzą na dół, jest tam piętro Boczka

Ferdek: no bo Panie po wódce to się wiele różnych rzeczy widzi

Schodzą na swoje piętro i stają między swoimi domami
Paździoch: To co Panie Ferdku, kończymy kurację ?
Ferdek: Nie ma mowy, ja już z Panem nie piję

Widzimy scenę jak Ferdek się kładzie do swojego łóżka, a następnie jak Marian się kładzie na kanapie w swoim mieszkaniu.

Scena IV

Salon Paździochów
Ranek, do kanapy na której śpi Marian podchodzi Helena

Helena: Misiaczku, czemu śpisz na kanapie, wiesz jak zimno było twojej tygrysicy w nocy bez Ciebie ?

Helena kładzie się na Paździochu

Paździoch: Co ?! Helena opamiętaj się !
Helena: Nic mnie nie powstrzyma zwierzaku !

Paździoch ucieka na korytarz i biegnie do mieszkania Kiepskich, puka do drzwi
Ferdek: No idę, kurde no przecież się nie rozerwię ! Panie Paździoch, przecież dziewiąta rano jest !
Paździoch: Helena zwariowała, chce się ze mną kochać i jest dla mnie milutka !
Ferdek: No to fajnie przecież Panie
Paździoch: Panie, seks z moja żoną to jak być ukąszonym w dupę przez Afrykańska jadowita żmiję !
Ferdek: p[anie nie pierdziel mi Pan, ja chce spać, dobranoc !
Marian: Ale nie, Panie Ferdku…

Ferdek zamyka drzwi i wraca do sypialni

Halina: Co ta menda znowu chciała !
Ferdek: Nie wiem, jakieś pierdalamento
Halina: A która jest ?
Ferdek: Dziewiąta
Halina: Kurde, Ferdek do roboty się żeś spóźnił
Ferdek: Do jakiej kurde roboty
Halina: No dzisiaj miałeś dyżur
Ferdek: yyy no wolne se żem wziął

Scena V

Salon
Ferdek przed telewizorem, wchodzi Halina w dresach Ferdka

Ferdek: Halinka co ty masz na sobie ?
Halina: Weź przełącz na czwórkę, bo mecza będę oglądać
Ferdek: Halincia ty mecza oglądasz ?

Halina otwiera mocnego fulla

Ferdek: Halina ty pijesz ?
Halina: No ale o co Ci kurde chodzi ? Swoje pije i za swoje piję, a ty to się ostatnio taki kąśliwy zrobiłeś, jak jakiś wąż łysy
Ferdek: Nie no muszę iść do kibla
Halina: A dupa tam
Ferdek wychodzi na korytarz, puka do kibla
Ferdek: Zajęte ?
Marian: Panie Ferdku wchodź Pan !
Ferdek: No wie Pan Panie Marianie…
Marian: Chodź Pan do cholery !

Ferdek wchodzi

Marian: Wiem dlaczego nasze żony tak dziwnie się zachowują !
Ferdek: No mów Pan
Marian: Wchodząc na czwarte piętro, weszliśmy do innej rzeczywistości ! Prawie wszystko jest tu na odwrót
Ferdek: Nie to Panie telewizor nie jest na odwrót, przecież byłby do góry nogami
Marian: Nic Pan nie rozumie, poza tym mówiłem, że prawie, chodzi o to, że… Cicho ktoś idzie !

Korytarz

Wychodzi Halina i Helena
Halina: Dlaczego Pani się chce zawsze wtedy kiedy mnie ?!
Helena: O ! Pani Halino, nie widziała Pani mojego męża ?
Halina: Nie
Helena: Szkoda

Helena puka w kibel
Helena: Kto tam jest, karwasz twarz
Halina: Pewnie ten grubas pornograficzny, Prezes Kozłowski
Helena: A to grubas jeden, Panie Kozłowski otwieraj Pan !
Ferdek: Nie, to ja
Helena: Nie no zanim on wyjdzie to ja se już pooglądam telewizor
Ferdek: Halincia podaj mi papier
Halina: Nie no jasne, ale wiesz to nie są tanie rzeczy !
Ferdek: No dobra ty jełopie jeden 1

Halina wchodzi do domu, Marian szybko wychodzi i szepcze do Ferdka

Marian: Czekam na czwartym piętrze !

Scena V
Korytarz na czwartym piętrze

Ferdek i Paździoch stoją pod oknem z którego przyszli
Paździoch: Karwasz twarz ! Ktoś nam drabinę podpieprzył, o Panie Boczek !
Boczek: Pan Ferdek, Pan Marian ? A co wy ta robicie, w mordę jeża ?
Ferdek: Nie pierdziel Pan tylko przyłóż drabinę do okna
Boczek: No dobra Panie, ale to nie są tanie rzeczy !

Scena VI
Kuchnia
Boczek je kiełbasy, a Ferdek i Paździoch siedzą przy stole

Ferdek: No, wszędzie dobrze ale w domu najlepiej
Marian: Święte słowa ! Panie Ferdku
Ferdek: A morał z tego taki, ja już więcej z Panem nie pije !
Boczek: Panie Ferdku, a kapustę mogię ?
Ferdek: Ale tylko trochę
Boczek: Ale to miesiąc po terminie jest
Ferdek: No to żryj Pan, czym chata bogata !
Boczek: O w mordę jeża !

Do kuchni wchodzą Halina i Helena
Halina: Gdzie byłeś przez tyle czasu jełopie jeden ? Szlajałeś się gdzieś i wódkę piłeś, jutro idę do adwokata, w pośredniaku byłeś ?
Helena: A ty łysa dupo kościotrupa, wstawaj i wypieprzaj do domu, nie dostaniesz obiadu do czwartku
Ferdek: Halincia moja kochana
Marian: No i wszystko jest jak dawniej, wreszcie czuje się jak u siebie w domu !
Ferdek: I gitara !
Koniec !

Zapowiedź:
31 Grudnia
008-Idealny Sylwester
Opis: Każdy w kamienicy spędza po swojemu Sylwester wedle tego co lubi, Ferdek znudzony swoim sylwestrem odwiedza imprezy swoich sąsiadów, szukając tego jedynego - idealnego Sylwestra.
_________________
 
 
kacrudy 
USER MIESIĄCA



Wiek: 14
Posty: 457
Wysłany: 2016-12-19, 18:25   

Fajny scenariusz, dopracowany pod względem szczególików i technicznie. Można by powiedzieć, że trzymał w napięciu, bo byłem ciekaw, co się na tym czwartym piętrze znajduje. I, szczerze powiedziawszy, początkowo się zawiodłem, ale dalej jak wszystko się wyjaśniło, to "wybaczyłem". :-P Szkoda, że nie poszli z Boczkiem, bo bylo go mało. Nadal zapominasz o niektórych znakach interpunkcyjnych, ale dobrze się to czyta.
8,5
_________________
 
 
Bździuch 
Redakcja



Posty: 339
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2016-12-19, 18:47   

Z tym, że dopracowany to trafione, bo dwa razy go pisałem, ponieważ pierwszy mi się usunął, jako ciekawostkę dodam, że pomysł miałem w głowie już w 2015 roku jak po raz pierwszy obejrzałem '' Waldusia w krainie czarów'', ale kompletnie o tym zapomniałem :-) Dzięki za opinię :-)

Edit: A co do Boczka, to nie pomyślałem o tym żeby z nimi poszedł, ale miał być w tym alternatywnym świecie, miał mieć anoreksje, ale byłoby to przesadzone, niepoprawne i za poważne.
_________________
 
 
Bździuch 
Redakcja



Posty: 339
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2016-12-21, 15:04   

Odcinek 008 "Niemieccy wycieczkowicze"

Opis: Ferdek dostaje pracę przewodnika po Wrocławiu, trafia mu się grupa starszych Niemców, niestety nie mówi zbyt wiele po Niemiecku, wkrótce spotykają po drodze Boczka i Badurę.

Obsada aktoska:

Andrzej Grabowski - Ferdek
Marzena Kipiel-Sztuka - Halina
Ryszard Kotys - Marian
Renata Pałys - Helena
Dariusz Gnatowski - Boczek

Oraz:

Zdenerwowana kobieta - Dominika Kurdziel
Niemiec 1 - Ewa Złotowska
Niemiec 2 - Stanisław Tym
Niemiec 3 - Halina Wyrodek
Niemiec 4 - Mikołaj Muller
Kierowca - Janusz Chabior
Badura - Lech Dyblik

Scena I

Korytarz

Ferdek wychodzi na korytarz, z mieszkania wychodzi Paździoch i jakaś zdenerwowana kobieta
Zdenerwowana kobieta: Panie, ja jestem sławną przewodniczką, ja nie będę za psie grosze pracowała !
Paździoch: To won !

Kobieta wychodzi
Ferdek: Panie Marianie, a co Pan tu kurde robisz ?
Paździoch: O Panie Ferdku, a Pan byś nie chciał zostać przewodnikiem po Wrocławiu ?
Ferdek: Ale, że co ?
Paździoch: No od paru miesięcy prowadzę pewne biuro podróżnicze i szukam nowego przewodnika, bo poprzedni się zwolnił
Ferdek: A kogo bym miał oprowadzać ?
Paździoch: No jakieś tam Niemce
Ferdek: No dobra Panie, możemy ponegocjować, ale nie na sucho, hahaha

Scena II

Mieszanie Paździochów
Paździochowa: Na kiego grzyba dziadu łysy, żeś tego durnia zatrudnił ?!
Paździoch: Uspokój się Helena, od miesiąca nie znalazłem debila który by się podjął tej pracy za 5 zł na godzinę
Paździochowa: A on się zgodził ?
Paździoch: No tak, przecież ten leń gówno wie o średnich krajowych
Paździochowa: A co mówił
Paździoch: hehe, zapytał się czy to dużo w porównaniu do zarobków żony, to mu powiedziałem, że dwukrotnie więcej

Paździochowa się śmieje i pyta po chwili:
Paździochowa: A on w ogóle umie po Niemiecku gadać ?
Paździoch: No, mówi, że tak

Kuchnia Kiepskich

Halina robi obiad, a Ferdek siedzi przy stole
Halina: Wiesz Ferdziu, ja sie bardzo cieszę, ale czy ty w ogóle umiesz coś po Niemiecku ?
Ferdek: No jak nie jak tak ?
Halina: No to słucham ?
Ferdek: Hei hitler, eine kleine nachtmusic, prawda
Halina: Dobra nie moja sprawa, ważne żeś się wziął wreszcie za coś
Ferdek: I gitara !
Halina: Ale ty w ogóle będziesz umiał oprowadzić po Wrocłąwiu ?
Ferdek: Halina ja tu od 60 lat mieszkam, nie bój żaby !

Scena III

Rynek Wrocławia

Ferdek spotyka się z grupką grupa czterech Niemców – dwie staruszki i dwóch starców
Ferdek: yy Hei Hitler ! to znaczy, yy guten morgen, gut ?
Niemcy razem: ja ! Ja !

Ferdek i grupa jadą elektrycznym busikiem wycieczkowym

O takim

Ferdek: No jak tam, dobrze się siedzi z tyłu, ja ?
Niemcy razem: ja ja !
Ferdek: Gut, Eine kleine Nachtmusik

Dojeżdżają pod Stasia
Ferdek: Dats eine polish sklep „U Stasia”, ja ?
Niemcy razem: ja ja !
Ferdek: Dobra, to teraz kommen zwiedzać eine wnętrze, gut ?
Niemcy razem: ja, gut !

Ferdek i grupka wchodzą do Stasia, Ferdek wzkazuje na wódkę
Ferdek: Dats eine wódka, yyy polish vodka, jest gut, ja ?
Niemcy razem: ja ja !
Ferdek: A to Mocny Full, eine browar, yyy Browar browar uber alles ! Kurde, haha
Ferdek: Pani Malinowska, można pamiątki ? hahaha

Scena IV

Ferdek z grupą dalej jadą busikiem, tym razem wszyscy piją mocnego fulla
Niemiec 2: Mocny ful ist gut !
Ferdek: Ja ! Ja ! O ! A tutaj są Panowie robotnicy, powiedżcie im guten morgen !
Niemcy razem robiąz zdjęcia: Guten morgen !
Ferdek: O ! A tutaj tam przy drodze stoją takie dwie ładne Panie w krótkich spódniczkach, im też im też powiedźcie guten morgen !
Niemcy razem robiąc zdjęcia: Guten morgen !
Ferdek: No tutaj mamy kamienicę, tutaj chyba jakieś wysypisko.

Busik staje przy przejściu dla pieszych, przez przejście przechodzi Boczek
Boczek: Pan Ferdek ? A dej Pan się busikiem przejechać !
Ferdek: Panie Boczek idź se Pan kurde stąd, Pan nie widzisz, że tu wycieczka kulturalna jest ?
Boczek: O ! Ale wy tu piwo macie ! Weźcie mnie wpuście w morde jeża !
Ferdek: No dobre, a co Pan masz w tej reklamówce ?
Boczek: A to mam kiełbasę, szynkię, bo ze świniobicia wracam
Ferdek: No dobra właź Pan

Chwila później, Boczek jedzie z nimi
Ferdek: No i to jest eine Polska szynka, proszę obejrzeć
Niemiec 3 (łamaną polszczyzną): Mogłaby spróbować ?
Ferdek: Gdzie ?! To nie są tanie rzeczy, ale pooglądać mogłąby, ale gut ?
Niemcy razem: Gut !
Ferdek: Panie Boczek, chcesz pan poprzewodnikować ?
Boczek: Ja ? Ale mogię ?
Ferdek: No, a po cholerę się Pana pytam ?
Boczek: No to zaraz będziemy przejeżdżać koło takiego fajnego sklepiku mięsnego, palce lizać ! Moje ulubiene !
Ferdek je cały czas mięso z reklamówki
Boczek: A tu ta Pani, to już od 1995 roku, sprzedaje hot dogi, fotografujcie !
Ferdek: Gut ?
Niemcy razem: Gut !

Znowu stoją na przejściu, podchodzi do nich Badura
Ferdek: o boże nie
Badura: Panie Ferdku !
Ferdek: Panie kierowco, szybko jedź Pan !
Kierowca: Nie mogię, ludzie przechodzą przez pasy
Badura: Panie Ferdku ! Skąd Pan taki fajny busik masz ?

Badura wchodzi do busika
Ferdek: A no wiesz Pan, taką se wycieczkę z Panem Boczkiem robimy
Badura: No to za**biście, mogę też być przewodnikiem ?
Ferdek: No proszę
Badura: No to na początek po kieliszku dla wszystkich
Ferdek: ja, ja, kurde

Badura stawia kieliszki na wolnym krześle
Badura: No to rym cym cym
Ferdek: Eine z dupy dym ! hahaha !

Niemcy krzywią się po wódce
Ferdek: haha ! Spokojnie przyzwyczaicie się
Niemiec 4 łamana polszyzną: Ostre
Reszta Niemców: ja ja, ostre !
Badura: I o to chodzi karwa kawka !
Ferdek: Ale oprowadzaj Pan !
Badura: Spokojnie Panie Ferdku, no więc tutaj w tym budynku mieszkał taki Stasiek zamordował po pijaku swoją żonę i dzieci, tutaj z kolei mafia wyrzuciła przez okno takiego Zbyszka, a jakbyście tutaj w bramie stanęli to zaraz by was…
Niemcy sa przerażeni
Ferdek: Ale Panie Badura ! Mów pan o czymś pozytywnym, wartościowym prawda
Badura: Waartościowym tak ? No to tutaj taki monopolowy jest, tanią wódkę mają
Niemiec 2: O ! Polish vodka ?
Badura: Da da
Ferdek: To co może po dziabągu !

PARĘ MINUT PÓŹNIEJ
Leżą dwie puste butelki po wódce
Niemcy, Ferdek, kierowca, Boczek i Badura: Szła dzieweczka do laseczka...

Po chwili
Ferdek: No koniec wycieczki

Niemcy wychodzą z busika
Boczek: A ! Wpadnijcie jeszcze do rzeźni „U Boczka” ul. Schabowa 5
Niemcy razem: No wpadniemy, wpadniemy tak !
Badura: No to do następnej wycieczki !
Niemiec 2: Panie Ferdku, wycieczka za**bista !
Ferdek: No ja wiem panie, Panie kierowco na ulice „Podwale 67” Prosimy

Niemcy się oddalają

Boczek: Ale zauważyliście Państwo jak dobrze po ludzku zaczęli gadać, w mordę jeża !
Ferdek: No wiem Pan, ja zawsze mówiłem, że wódka ułatwia relacje prawda, zarówno ludzkie jak i między narodowe
Badura,: Święte słowa Panie Ferdku, to co na drugą nóżkę ?
Boczek: ja ja ! W mordę jeża !
_________________
 
 
kacrudy 
USER MIESIĄCA



Wiek: 14
Posty: 457
Wysłany: 2016-12-21, 17:30   

Krótko i w zasadzie tak sobie. O ile ostatnio zacząłeś pisać coraz lepsze scenariusze, tak tu niestety, średnio. Oprowadzanie Niemców po "najciekawszych" zabytkach Wrocławia to nawet dobry pomysł, ale zabrakło takiego mocnego humoru. Niemcy w sumie mówili tylko "Ja", może to nie byli prawdziwi Niemcy? :-) Wątpię też, żeby Ferdek nie wiedział, że 5 złotych na godzinę to marne grosze. Tekst, który mnie tak porządnie rozbawił, to jak Ferdek do Niemców powiedział na start: "Hail Hitler". :mrgreen:
3/10. Nie obraź się, po prostu mogło wyjść lepiej. Czekam niecierpliwie na odcinek sylwestrowy, bo jest potencjał. Powinien wyjść świetny scenariusz.
_________________
 
 
Bździuch 
Redakcja



Posty: 339
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2016-12-21, 18:53   

Dlaczego miałbym się obrazić ? :-) Krytyka jest dobra bo motywuje i wiem co muszę poprawić, a co do Sylwestrowego to może wyjść dużo lepszy, bo mam go już od 17 Grudnia i cały czas cos poprawiam lub dopisuje.
_________________
 
 
kacrudy 
USER MIESIĄCA



Wiek: 14
Posty: 457
Wysłany: 2016-12-21, 18:56   

Ja na kartce zapisuję całą fabułę, a dopiero potem układam to w sceny i dopisuję jakieś zabawne kwestie. Myślę sobie, żeby po "Takim świecie" wypisać sceny, które usunąłem lub kwestie. Co ty na to, Bździuch?
_________________
 
 
Bździuch 
Redakcja



Posty: 339
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2016-12-21, 19:18   

Fajnie by było, chyba jako pierwszy wpadłeś na ten pomysł, ale jestem za, fajnie się to sprawdza w filmach, ja też mam parę usuniętych scen, z pierwszego (2 sceny) i z trzeciego (2 sceny) scenariusza i z szóstego (1 scena), z pierwszego, bo wtedy myślałem, że mój scenariusz jest za długi, w trzecim, bo się trochę źle czytało, a w szóstym, bo była nieśmieszna, jeszcze w siódmym pominąłem dużo scen w alternatywnym świecie, bo pisałem go drugi raz - po usunięciu i parę rzeczy zapomniałem.
_________________
 
 
Bździuch 
Redakcja



Posty: 339
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2016-12-29, 21:58   

Odcinek 008 "Idealny Sylwester"

Opis: Wszyscy w kamienicy organizują swoje wyjątkowe imprezy Sylwestrowe, ale Ferdek nie może na nich być, ponieważ Halina zabroniła mu spędzać w tym roku sylwestra, sam zaś musi spędzać sylwestra z Haliną i jej koleżankami z pracy, Ferdek po cichu sie wymyka i odwiedza sylwestry innych, w poszukiwaniu tego idealnego.

Scena 1

Przedpokój
Popołudnie u Kiepskich, ktoś puka do drzwi
Ferdek: No idę kurde, przecież się nie rozerwię !

Otwiera drzwi, w drzwiach stoi Paździoch, Ferdek patrzy na zegarek
Ferdek: Pan Paździoch ? No wie Pan jest trzecia, ale po południu co Pan tu robisz ?
Marian: Tym razem nie przyszedłem spożywać z Panem alkohol
Ferdek: Nie ?
Marian: Nie
Ferdek: No to nie wiem…
Marian: Yyy to znaczy, nie przyszedłem pić, a rozmawiać o piciu
Ferdek: Znaczy się o wódce ?
Marian: Poniekąd tak
Ferdek: No to właź Pan, byleby to tylko jakaś pierdoła nie była

Kuchnia
Paździoch siada, Ferdek zagląda do szafek
Ferdek: Kawa czy herbata ?
Marian: Może kawa
Ferdek: Nie ma
Marian: No to poproszę herbatę
Ferdek: Też nie ma
Marian: To po cholerę Pan się głupio pyta, a co jest ?
Ferdek: No zasadniczo to tylko wódka
Marian: No dobra, topoproszę
Ferdek: A widzi Pan ! A jednak, po prostu na sucho nie da się rozmawiać i takie są fakty Panie Marianie, no to chlup !
Marian: Panie Ferdku, moja żona Helena wyjechała na Sylwestra do Radzymina, do mamusi, więc postanowiłem, że w ten sylwester pobiję rekord picia alkoholu, planuje zrobić największą sylwestrową libacje alkoholową w najmniejszej liczbie członków, postanowiłem wdzięcznie nazwać to ważne wydarzenie „Czterech pancernych i małpka” ze względu na ilość osób.
Pić będziemy od dwudziestej aż do wyczerpania towaru, to będzie idealny Sylwester !
Ferdek: No zasadniczo to się cieszę, ale co mnie to gówno obchodzi ?
Marian: No małpkę mamy (Marian podnosi wódkę) oraz trzech pancernych czyli ja, Pan Kozłowski i mój stary Rosyjski znajomy - Siergiej, brakuje tylko jednego Pancernego – czyli Pana
Ferdek: Wie Pan, z przykrością i z wielkim żalem odpowiadam, że nie mogę
Marian: No, ale dlaczego ?
Ferdek: Moja żona dała mi zakaz świętowania sylwestra po ostatnim, no pamiętasz pan…
Marian: Zaraz zaraz, coś sobie przypominam, to Pan wtedy zamiast pójść do kibla poszedł szczać do szafy ?
Ferdek: Nie Panie to było na imieninach Rosolaka
Marian: hahaha, a to już wiem pewnie chodzi o to, jak Pan żeś myślał, że ta stacja kolejowa przy Wróblewskiego to na żądanie i żeś pan machał jak pociąg przejeżdżał
Ferdek: Nie Panie, przecież to na Andrzejkach w 99 było
Marian: No to…
Ferdek: Panie nie ważne ! Czego człowiek nie pamięta tego duszy nie żal, po prostu powiedziała, że dzisiaj zostają z nią w domu
Marian: A to małżonka też nie idzie na żadnego sylwestra ?
Ferdek: Ha ! Panie, gorzej ! Sama organizuje sylwestra, z tymi swoimi koleżankami z pracy „Damski wieczorek” przy telewizorku, a ja kurde z nimi
Marian: Ciekawe czy będzie coś do picia
Ferdek: A skąd Panie chrupki, jakieś pączki i likier
Marian: No nic, szkoda, będę chyba musiał zmienić szyld nad drzwiami z „Czterech pancernych i małpka” na „Trzech muszkieterów”, a ! Cholera muszę jeszcze zadzwonić do Siergieja, skoro Pan nie idziesz, żeby wódki mniej kupił, w końcu to moje pieniądze są !

Marian wyjmuje telefon i dzwoni
Marian: Halo ? Siergiej ? Słuchaj Ferdek jednak nie idzie na tę imprezę, to z tych 200 złotych na wódkę weź przeznacz 150, ok ?
Siergiej w słuchawce (Z Rosyjskim akcentem): Ale Marian, już kupiłem wódkę
Marian: No trudno, a fajerwerki ?
Siergiej: No właśnie, bo ja słuchaj nie kupiłem fajerwerków…
Marian: jak to ? przecież dałem Ci: 200 na wódkę i 50 na fajerwerki
Siergiej: Za ten na fajerwerki też kupiłem wódkę
Marian: A no to zmienia postać rzeczy, no, no tak tak, no Da swidania Siergiej !

Scena II

Salon
Ferdek pije piwo, Halina odkurza, obok Ferdka siedzi Mariolka i maluje paznokcie
Ferdek: Mariolka, a ty idziesz gdzieś na sylwestra ?
Mariolka: No jak nie jak tak ojciec, idę do „obory” z Łysym, bażantem, balasem i Szczypiorem.
Ferdek: Ty smarku jeden ! Do jakiej obory ? Co ty w tej oborze będziesz z tymi chłopcami robić, co ?!
Mariolka: Dżizas ! Ojciec, obora no, klub „obora”, jeden z najsłynniejszych klubów studenckich w Wawie, !
Ferdek: No ja mam nadzieję, a mamusia się zgodziła ?
Mariola: Co ? No tak tak, jak nie jak tak
Ferdek: Halincia ! Halincia zgaś żesz ten odkurzacz !
Halina: No i czego się drzesz nierobie jeden ?!
Ferdek: Zgodziłaś się żeby Mariolcia z Łysym, Szczypiorem i balastem…
Mariola: Z balasem !
Ferdek: …No mówię przecież, że z balastem, do obory jechała ?
Halina: No jasne, Ferdek nie pamiętasz klubu obora ? Jak za młodu się tam jeździło
Ferdek: No niezbyt
Halina: No Ferdek, tam Riedel śpiewał, pamiętasz już ?
Ferdek: A ! No jasne Halincia, a pamiętasz…
(Ferdek śpiewa z bluesowym akcentem)
Ferdek: … „Whisky moja żono, jednak Tyś najlepszą z dam
Już mnie nie opuścisz, nie, nie będę sam”

Halina się śmieje i uśmiecha do Ferdka
Halina: No jełop no ! Hahaha
Mariolka: Nie no zgredziki uspokójcie się

Halina wraca do odkurzania
Ferdek: No, to były czasy

Halina znowu przestaje odkurzać
Halina: Ferdek pamiętasz ? myśmy w oborze pierwszy raz przecież…

Ferdek chrząka i kieruje swój wzrok z Halinki na Mariolkę
Ferdek: Zaraz ! Nie ja nie pozwalam jej tam pojechać !
Mariola: No, ale dlaczego ?
Halina: Oj Ferdek, teraz to pokolenie jest inne
Ferdek: Jak inne, dopalacze, hazard, seksy
Halina: Oj Ferdek, przecież Ci chłopcy maja dziewczyny, zresztą one jada z nimi
Ferdek: No ta jasne, jada z nimi, czyli co zabawa w słoneczko, tak ? Po moim trupie !
Halina: Ferdek ! A Ja mówię, że pojedzie, Ferdek ona ma już 20 lat, a poza tym ja znam tych chłopców, to bardzo porządni ludzie, a co najważniejsze nie są bezrobotni
Ferdek: A dupa tam

Scena III

Salon
Scena rozpoczyna się od ujęcia na zegar który pokazuje godzinę 22 wieczorem, powoli kamera zmienia swoje położenie i widzimy salon z perspektywy telewizora. Halinka i Ferdek siedzą z przodu na fotelach. Z tyłu na wersalce i krzesłach siedzi pięć koleżanek Haliny, wszystkie łącznie z Halina w ładnych odświętnych strojach, Ferdek jest zdenerwowany, wcina paluszki i pije piwo, kolejne ujęcie pokazuje telewizor, w telewizorze ankieta

Program w tv:
Reporterka podchodzi do dwóch meneli na ławce
Reporterka: Witam ! Spędza Pan Sylwestra ?
Menel 1: A co ? Nie widać ku**a ? Ze szwagrem ćwiartkę opier**lamy

Ferdek: No widzisz Halincia, oni mogą kulturalnie spędzać se prawda ważne święto jakim jest sylwester, a ja to co ?

Program w tv:
Widzimy uciętą w połowie słowa wulgarną odpowiedź reporterki, a następnie kolejną
odpowiedź ankietowanego
Ankietowany: Nawale się jak szpak i…
Widzimy napis „Przerwa techniczna”

Ferdek: Zobaczysz Halincia będę jedynym Polakiem który nie spędza Sylwestra, to nie patriotyczne !
Halina: No przecież spędzasz z nami !

Ferdek odwraca się, wszystkie koleżanki Halinki śpią

Program w tv:
Znika napis „Przerwa techniczna”
Reporterka: Witamy ponownie, przepraszamy za te usterki, teraz kolejny ankietowany,
oczywiście w ogóle nie podstawiany i nie wyreżyserowany
Ankietowany (Sztucznym głosem): W Sylwestra planuję kulturalnie spędzić czas z rodziną,
jak prawdziwy Polak
Reporterka: To świetnie, a co Pan zamierza robić ?
Ankietowany: Planuję pójść do opery lub do teatru…

Halina: No widzisz Ferdek, a ty jełopie dalej chlej wódę, żłop piwsko…
Ferdek: A idźże idźże !

15 MINUT PÓŹNIEJ

Wszyscy prócz Ferdka śpią, ten po cichu wymyka się na korytarz i podchodzi do otwartego mieszkania Paździocha, nad drzwiami wisi szyld „Trzej muszkieterzy” z mieszkania wydobywają się głośne wrzaski i rozmowy. Wszyscy są mocno pijani i ledwo mówią, Kozłowski śpi, dookoła pełno pustych butli.

Paździoch: Panie Ferdku !
Ferdek: No i co Panie Paździoch, zostało coś jeszcze ? Ile żeście wychlali
Paździoch: Zasadniczo to po ósmym kieliszku o dwudziestej-pierwszej zapomniałem co dalej i przestałem liczyć
Ferdek: Po ósmym kieliszku jest zazwyczaj dziewiąty

Ferdek patrzy na masę pustych butelek

Ferdek: Ale Pan dobry jest
Paździoch: Zapamiętaj synku, dobry jest nie ten co piję, ale ten co po ta wódkę chodzi do sklepu
Paździoch: No to wypijmy, Panie Kozłowski !
Kozłowski: Ale ja już nie mogę !
Paździoch: Nie bądź Pan dupa ! To dopiero dziewiąty kieliszek, my tu przecież mamy bić rekord karwasz twarz !
Kozłowski: Jaki dziewiąty kurka wódka ?!, jak my tu od dwóch godzin pijemy
Ferdek: A tak w ogóle to jaką pan ma ?
Paździoch: A to do wyboru do koloru

Paździoch przeciąga barek na kółkach w stronę Ferdka

Paździoch: proszę bardzo: żołądkowa gorzka, żubrówka, Soplica, i tak dalej, co tylko dusza zapragnie, ale dla Pana zostawiłem coś specjalnego !

Paździoch odsuwa resztę flaszek na barku i wysuwa schowaną jedną wyróżniającą się kształtem i rozmiarem.
Paździoch: Oto wódka „Piekielna suka” 96 %, najmocniejsze cacko na świecie ! Ponad 78 śmiertelnych wypadków, oraz 1200 przypadków wypalenia gardła.
Ferdek: Panie nie rób mi Pan już reklamy, tylko lej
Paździoch: Ale ostrzegam !
Ferdek: Panie, nie ucz Pan ojca dzieci robić !
Paździoch: Ale żeby nie było, że nie ostrzegałem !
Ferdek: A za co pijemy tak w ogóle Panie Marianie ? ?
Paździoch: No nie wiem, ma Pan jakiś pomysł ?
Ferdek: Nie wiem, no może za pokój na świecie
Paździoch: Nie no to już było gdzieś przy drugiej lub trzeciej flaszce
Ferdek: No to za Andrzeja Dudę
Paździoch: Było do cholery !
Ferdek: No to może prosto, na zdrowie !
Paździoch: O ! Tego nie było !

Ferdek bierze od Paździocha flaszkę „Piekielnej suki” i nalewa sobie pełen kieliszek, wypija od razu cały.
Paździoch: O Matko Boska !
Ferdek: No co no ? Dobre nawet

Ferdek wypija do końca z gwinta całą flaszkę, pozostała trójka „wybałusza gały” i nie dowierza
Ferdek: No nawet nawet, ile to u Stasia kosztuje ?

30 MINUT PÓŹNIEJ

Wszyscy śpią prócz Ferdka i Paździocha, jeszcze więcej flaszek
Marian: …Ale gdzie się to działo Panie Ferdku ?
Ferdek: Wiesz Pan gdzie jest centrum Targówek ?
Marian: No tak, w Targówku przecież, hahaha
Ferdek: No a obok Targówka jest?
Marian: Marki ?
Ferdek: No, a to było w zupełnie innym miejscu

15 MINUT PÓŹNIEJ

Wszyscy prócz Ferdka śpią, dookoła jeszcze więcej butelek, Ferdek kończy ostatnią flaszkę sam, Ferdek wychodzi lekko chwiejnym krokiem
Ferdek: No i gówno, napiłbym się kurde, Sylwester jest !

Nagle słychać głośne hałasy z góry
Ferdek: Boczek !

Scena IV


Piętro Boczka
Ferdek wchodzi na piętro i puka do Boczka
Ferdek: Panie Boczek, co to za hałasy ?
Boczek: O ! Pan Ferdek ! Chcesz se Pan z nami posylwestrowac ?
Ferdek: No dobra, tak się składa, że właśnie chodzę tak od domu do domu jak ksiądz i wie Pan szukam takiego idealnego sylwestra
Boczek: No to świetnie żeś Pan trafił ! Ja właśnie urządzam idealnego sylwestra !

Boczek zaprasza go do mieszkania, wokół pełno żarcia, oraz ludzi, wszyscy otyli

Boczek: To moi koledzy z rzeźni, Andrzej Wieprzowina, Karol Karkówka, Maciej Kaszanka, a ten mały i chudy to Kabanos.
Ferdek: No to widzę, że napotkał swój na swego, ale wy tu tak na sucho siedzicie ?
Boczek: Panie jak tyle żarcia jest to da się na sucho bawić !
Ferdek: No, a ciekawe jak ?
Boczek: jak jak Panie ? My tu nie tylko jemy, ale tez gramy w gry i konkursy, zresztą teraz urządzamy jeden z nich, jesteś Pan chętny ?
Ferdek: No może, a co trzeba zrobić ?
Boczek: Bierze Pan pełny talerz zupy i nie wylewając jej musisz pan zejść na sam dół i z powrotem
Ferdek: Ale przecież to strasznie dziecinne Panie
Boczek: Panie, ale jaka to zabawa !
Ferdek: Ja podziękuje wie Pan
Boczek: No dobre, a może chcesz Pan trochę psiego sadła ?
Rzeźnicy razem: Nasze ulubiene !

Ferdkowi zbiera się na wymioty
Ferdek: Wie Pan ja już sobie pójdę

Scena V

Rynek Wrocławia – noc
Ferdek idzie przez miasto, po drodze chwiejnym krokiem idą pijani ludzie, wielu pijanych leży na chodniku
Ferdek: Kurde no ! Wszyscy już se znaleźli idealnego Sylwestra tylko nie ja, kurde !

Ferdek staje po chwili i mówi:
Ferdek: Mam pomysła !

Scena VI


Mieszkanie Boczka
Zbliżenie na zegar, jest 23:59, następnie kamera przechodzi na „panoramę” salonu Boczka
Maciej Kaszanka: Arni, 13 sekund
Boczek: No to 3,2,1
Wszyscy razem: 10, 9, 8 !

Mieszkanie Kiepskich
Liczenie redaktorki w telewizji, budzi Halinę i jej koleżanki, od razu zaczynają krzyczeć:
Wszyscy razem: 7, 6, 5 !

Mieszkanie Paździocha

Cisza, nikt nie liczy, bo wszyscy śpią, wokół pełno wódki

Program w tv u Kiepskich ( Słychać fajerwerki))
Redaktorka: 2, 1, 0 !! Proszę Państwa zaczął się właśnie 2017 rok ! Brawa !

Dziewczyny krzyczą i piszczą, nagle Halina przestaje
Halina: Cisza ! Cholera a gdzie jełop ?

Program w tv u Kiepskich ( Słychać fajerwerki))
Redaktorka: A teraz prosto z klubu Obora, niestety jak się okazuje Zbigniew Wodecki nie
dojechał, więc usłyszymy koncert niezwykle wybitnego człowieka poznanego na widowni.
Widzimy klub Obora, (stylizowany na wygląd klubu „Stodoła” ) a na scene
wchodzi Ferdek,
Ferdek: „Whisky moja żono, jednak Tyś najlepszą z dam, Już mnie nie opuścisz, nie,
nie będę sam…”

Zbliżenie na widownie, widzimy Mariolkę i Łysego
Łysy: Motyla noga ! To nie twój zgredzik ?

Ferdek śpiewa do końca piosenkę „Whisky” Dżemu, w międzyczasie kamera pokazuje zszokowaną i lekko wkurzoną Halinę, na koniec Ferdek po długim aplauzie składa życzenia:
Ferdek: Wszystkie najlepszego w nowym kurde roku 2017 !

Koniec
_________________
  
 
 
kacrudy 
USER MIESIĄCA



Wiek: 14
Posty: 457
Wysłany: 2016-12-30, 12:05   

Bardzo udany sylwestrowy odcinek. Pierwsza scena na plus i Ferdek częstujący wódką (ciekawe, czy kłamał, czy naprawdę miał tylko wódkę w domu). Druga już neutralna, nie podoba mi się takie wymienianie w tym serialu narkotyków itp. Natomiast wspomnienie zespołu Dżem i zaśpiewanie framentu "Whisky" na całkiem duży plus. Fajny program TV i Sylwester u Paździocha. Impreza u Boczka w porządku, tylko że samej tej postaci było za mało. Ta scena mogła być dłuższa.
To, co mi się najbardziej spodobało, to odliczanie do Nowego Roku i końcowy występ Ferdka. Tylko mała nieścisłość - skoro Mariola mówiła, że "Obora" jest w Warszawie, to jak Ferdek tam się dostał? Na pieszo?
9/10 - zawyżam dzięki "Whisky".
_________________
 
 
Bździuch 
Redakcja



Posty: 339
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2016-12-30, 12:10   

Cytat:
skoro Mariola mówiła, że "Obora" jest w Warszawie, to jak Ferdek tam się dostał? Na pieszo?

Są na tym świecie rzeczy o których się fizjologom nie śniło :-P dzięki za opinię.[/quote]
_________________
  
 
 
Pabfer 
Prowadzący Facebooka
OKIŁ WRÓĆ!!!



Wiek: 19
Posty: 4246
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-01-02, 19:30   

Próżnia
Świetny pomysł na odcinek. Lubię rzadkie pomieszczenia itp., więc bardzo w moim guście. Dobre urozmaicenie nocnej wizyty, zabawne teksty w kuchni, ciekawe skutki przebywania na 4. piętrze. Cieszę się, że wystąpili tylko główni bohaterowie. Tylko za krótko. Mogłyby być też jakieś dobre skutki i sąsiedzi by mieli problem czy wracać czy nie i by się zastanawiali co jest ważniejsze. Do tego stanowczo za mało Boczka i za to muszę trochę odjąć:

9/10
_________________


http://kiepscy.org.pl/por...-patricka-yoki/

http://forum.kiepscy.org....mepl-vt5847.htm
 
 
Bździuch 
Redakcja



Posty: 339
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-01-08, 12:03   

ODCINEK 010 "Rosół"

Scenariusz powstał przy współpracy z Kacrudy`m


OPIS: Halina wyjechała do koleżanki, wraca za parę dni akurat w 45 rocznicę ich ślubu, Ferdek z tej okazji przygotowuje wyjątkową potrawę - Rosół po Elbląsku - Ulubione danie Halinki, sama zaś nie umie jej przygotować, Ferdek nie gotował jej tej potrawy od 40 lat, okazuje się, że jest to też ulubiona potrawa Boczka, również nie jadł jej od wielu lat przez trudność jej przygotowania, bohater próbuje za wszelką cenę spróbować rosołu, Ferdek jest przeciwny, Boczek nie daje za wygraną i zaczyna kombinować.

Scena I
Korytarz
Boczek wychodzi z toalety, coś wącha i nagle słychać „anielską” muzykę, Boczek wybałusza gały, po czym klęka i mówi z głową skierowaną do sufitu
Boczek: W mordę jeża, Chrystusie nazareński ! Toż to rosół po Elbląsku, rozkosz rozpływająca się w ustach, skąd ta anielska woń dochodzi ?

Boczek podąża za zapachem
Boczek: No no no, Pan Ferdeczek

Scena II

Ferdek dodaje pieprzu do rosołu, kończy i idzie na fotel, od razu jak siada rozlega się pukanie
Ferdek: No zara ! Przecież się nie rozerwie no !

Otwiera drzwi, w drzwiach stoi Boczek w garniturze, z siatką browarków w ręce, Ferdek marszczy czoło, Boczek ponownie klęka
Boczek: Witam Cię Ojcze wszelkiego dobra !

Boczek wstaje
Boczek: Panie Ferdeczku ! pan dzisiaj wyglądasz jeszcze przystojniej niż kiedykolwiek, nie wiedziałem, że to jest w ogóle możliwe !
Ferdek: no wiem, Czego ?
Boczek: Można ?
Ferdek: Zara, a po co ?
Boczek: No bo mam niespodziankę dla Pana
Boczek: daje mu reklamówkę pełną piw
Ferdek: A no tak bardzo dobrze pan zrobił, ja panu powiem, że ja bardzo lubie niespodzianki, do widzenia !
Boczek: Ale Panie ferdku dej pan chodź powąchać
Ferdek: Co powąchać ? Tu nie ma nic do wąchania !
Boczek: jak nie ma ? A rosół ?
Ferdek: A tu Cię mam ! Wiedziałem świnio jedna, Pan nigdy nie przychodzisz bezinteresownie, stąd te podlizywanie się
Boczek: No, ale panie Ferdku ! małą miseczkę, rosół po Elbląsku to moje ulubiene danie jest
Ferdek: Dla Pana to wszystko jest ulubiene
Boczek: Ale pan nic nie rozumiesz, ja ostatni raz żem ten rosół jadł u mamuni w Elblągu, od prawie 20 lat próbuję go przyrządzić, ale nigdy nie osiągnąłem tego sukcesu co Pan, co panu szkodzi ?

Boczek zaczyna płakać
Boczek: W szkole się ze mnie śmiali…
Ferdek: No wie Pan nie dziwię im się...
Boczek: ...tak, śmiali się, ale jak wracałem do domu mamusia na pocieszenie gotowała mi ten rosół, tylko dla niego żyłem
Ferdek: No wie pan bardzo bym chciał panu pomóc, ale ten rosół to jest prezent dla mojej żony, bo wraca od koleżanki za cztery dni właśnie prawda, akurat w naszą 30 rocznice
Boczek: No to wezmę łyżeczkę, przecież małżonka nie zauważy !
Ferdek: tak ? No może, ale łyżeczkę !
Boczek: No Panie jak bonidydy, łyżeczkę !
Ferdek: Do herbaty !
Boczek: Do herbaty
Ferdek: Dobra, właź pan
Boczek: O w mordę jeża, w mordę jeża !

Idą do kuchni, Boczek idzie w podskokach, kiedy są w kuchni Boczek nie podchodząc do garnka wącha i mówi
Boczek: Mmm, dał Pan dużo papryki, mmm kupił pan te najlepsze udka z kuraka od Kobielaka , mmm widzę, że nie żałował Pan cząbru w mordę jeża !
Ferdek: Panie przejdźmy może już do konsumpcji, dobrze ?
Boczek: No dobre
Ferdek: Ale powtarzam łyżeczkę, łyżeczkę od herbaty

Boczek wyjmuję chochlę
Ferdek: Panie, czy to jest ku*wa łyżeczka do herbaty ?
Boczek: No tak, ja taka łyżeczką mieszam herbatę, o co Panu chodzi ?
Ferdek: To pan ta herbate chyba w wannie robisz, a zupę to pan czym jesz, łopatą ?
Boczek: Nie panie, jaką łopatą, wiosłem
Ferdek: Wynoś się stąd chamie i won od mojej zupy !
Boczek: Tak a ja panu daje słowo honoru, że ja jeszcze spróbuje tego rosołu !
Ferdek: Pan nie masz honoru ! Żegnam !

Scena III

Kuchnia
Ferdek miesza zupę i podśpiewuję, kończy mieszać i idzie do salonu na fotel, od razu jak siada rozlega się pukanie
Ferdek: Kurde, czy ja dam rade w spokoju popracować ?! Idę kurde !

W drzwiach Boczek z tortem

Ferdek: Czego ?
Boczek: Dla Pana w prezencie, przepraszam zachowałem się jak ostatni cham
Ferdek: No wie pan racja i jak świnia pornograficzna, ale zupy i tak pan nie dostaniesz
Boczek: Ale ja nie chcę żadnej zupy, masz pan tort i miłego dnia !

Ferdek idzie do kuchni i kroi ciasto, bierze pierwszego gryza
Ferdek: Dobre kurde, wreszcie coś kurde świni jednej wyszło w życiu, mmm ciekawe z czym to je…

Ferdek staje w bezruchu
Ferdek: O kurde !

Ferdek chwiejnym krokiem biegnie do toalety, z wnęki obok kibla wychodzi Boczek zaciera ręce i biegnie pod dom Ferdka, z toalety wychodzi od razu Ferdek
Ferdek: Co, myślałeś pan, że nie usłyszę tupotu tych pana raciczek ? Co za trutkę mi podłożyłeś do tortu świnio jedna ?!

Boczek jest smutny i bezradny
Boczek: Srajtex max 2000
Ferdek: Panie Boczek, wiesz pan co ? Lek na przeczyszczenie ?! Pan nie masz wstydu !

Ferdek chwiejnym krokiem idzie do domu, bierze klucz i zamyka drzwi
Ferdek: Won !

Boczek odchodzi z płaczem, Ferdek biegnie do toalety


Scena IV
Salon
Ferdek siedzi na fotelu, pije piwo i czyta gazetę na głos 9Czyta wolno, ma problem z przeczytaniem słowa „Alzheimer”
Ferdek: Zbigniew T. – włamywacz z ciężkim przypadkiem alzheeiimemera okradł własny dom, kurde Ci to mają pomysły

Słychać pukanie, Ferdek nie wstaję i mówi coraz ciszej i ciszej:
Ferdek: Idę, no idę, idę, idę hehehe

Po chwili znowu słychać pukanie

Ferdek: Panie Boczek, jak to znowu pan to tak panu nakopie…

W drzwiach faktycznie stoi Boczek
Ferdek: o ! Pana to ja się nie spodziewałem, za rzadko pan tu kurde przychodzisz heh, czego ?
Boczek: Panie Ferdku dogadajmy się

Boczek wyjmuje wódkę, Ferdek bez słowa daje odruch reką i Boczek wchodzi, oboje maja poważne miny, oboje ida do kuchni, Ferdek w ciszy nalewa do kieliszków
Boczek: no to panie, dlaczego pan mi nie chcesz dac nawet łyka zupy, w mprde jeża, co ?
Przeciez nie zrobi to panu różnicy masz pan cały gar
Ferdek: Panie, Pan myślisz tylko bebechem, nic Pan nie rozumiesz
Boczek: jak nie jak tak, co mam nie rozumieć, dlaczego pan skąpisz mi łyczka tej pysznej, rozpływajcej się w…
Ferdek: Panie tu nie chodzi o skąpstwo
Boczek: To o co ?
Ferdek: O honor
Boczek: O honor ?
Ferdek: Tak o honor, zobacz pan ta kuchnia to wielkie pole bitwy, gdybym dał panu tę zasraną łyzke zupy, to tak jakbym się poddał na tej wojnie, a wtedy straciłby pan we mnie autoryteta
Boczek: Ale Panie, pan nie jesteś moim autorytetem
Ferdek: Nie ?
Boczek: Nie, yyy to mogę tą zupę ?

Ferdek myśli i mówi
Ferdek: Tak

Bierze małą łyżkę
Ferdek: No Panie Boczek leci samolocik hahaha, kurde
Boczek: o Chrystusie, to ten smak !

Boczek siada na krześle, nie może dojść do siebie
Boczek: Idealnie słony, idealnie kwaśny, rozpływa się w ustach, dej pan jeszcze
Ferdek: Mowy nie ma
Boczek: I tak żeś się Pan poddał, dej pan mi miskę i se pójdę na zawsze
Ferdek: na zawszę ?
Boczek: na zawsze

Ferdek wstaję nabiera kolejną łyzkę i wlewa to do miski
Ferdek: Może być ?
Boczek: panie ja o całą miske prosiłem

Ferdek bierze miskę i rozcieńcza to z woda z kranu i daje Boczkowi
Boczek: tfu ! panie co to jest ? To gówno a nie rosół !
Ferdek: No wie pan ? To ja panu wyciągam pomocną dłoń, a Pan ta rękę bezczelnie gryziesz
Boczek: Panie to ugotuj Pan drugi i mnie dej
Ferdek: Panie, taki rosół to raz na 30 lat da się ugotować
Boczek: Panie Ferdku ja Pana błagam, pan po prostu chcesz żebym czuł się niespełniony
Ferdek: No trochę ma pan racji, dobrze zrobimy tak, pan dajesz składniki, a ja gotuję
Boczek: W mordę jeża ! Wchodzę w to !
Ferdek: No dobre Panie, to zapisuj pan

Boczek wyjmuje kartkę i długopis
Ferdek: Pisz pan, kilogram wieprzowiny, kostka rosołowa, pietruszka, dwa pory, chrzan, cząber i uwaga Japońska cebula, zwana często „czarną mambą”
Boczek: Panie, jaka czarna mamba, nie ma żadnej Mongolskiej cebuli przecież to rosół po Elbląsku jest, w morde jeża ! A nie po Japońsku
Ferdek: hahaha, panie jak to nie ma ? Panie, Pan taki niby smakosz i Pan nie wie co to jest „czarna mamba” ?
Boczek: No mamba to kojarzę takie cukiereczki, moje ulubiene !
Ferdek: O boże, jak panie można być aż tak niedoedukowanym
Boczek: nie do co ? A w ogóle to gdzie tą japońską mambę można zaleście ?
Ferdek: Panie to nie jest boso przez świat, sam pan musisz dojść do tego
Boczek: Aha
Ferdek: Tylko powiedz mi Pan jak ja znajdziesz
Boczek: Dobrze, do widzenia w mordę jeża !

Boczek wychodzi, Ferdek pod nosem mówi:

Ferdek: Hahaha, ale debil, taka cebula w ogóle kurde nie istnieje, hahaha !

Scena V
TRZY DNI PÓŹNIEJ
Salon

Ferdek śpi, słychać pukanie
Ferdek: otwarte kurde !

Wchodzi Boczek, ma na sobie kimono i azjatycka czapkę
Boczek: Konichi wa !
Ferdek: hahaha ! Panie, po jaka cholerę pan żeś się za pajaca przebrał ?
Boczek: Panie, ja w japoni se byłem, w morde jeża !
Ferdek: A po jaka cholerę ?
Boczek: Po cebulę
Ferdek: Hahahaha ! No i co ?
Boczek: No i mam ją
Ferdek: jak to ?
Boczek: Swoją drogą nie spodziewałem się, że tak ona będzie wyglądać
Ferdek: A gdzie ona jest ?
Boczek: na parkingu przed kamienicą

Podwórko
Widzimy na parkingu wielką czarną cebulę, na oko z 1,5 metra. Cebula jak się okazuję ma twarz, akurat się denerwuje
Ferdek: O ja cię pierdzielę ! Panie co to za bydle ?
Boczek: No cebula japońska „Czarna mamba” w dupę węża, zdenerwowana jest, żeby zaraz nie zionęła ogniem !
Ferdek: Panie, kurde no nie zachowuj się Pan jak dziecko Panie

Cebula zionie ogniem
Ferdek: Kurde ! Weź pan ją gdzieś ukryj

Kuchnia
Ferdek czyta gazete, roztrzęsiony Boczek wbiega do kuchni przypadkiem strąca garnek, rosół się wylewa
Boczek: Panie afera jest !
Ferdek: Coś pan zrobił, kurde, panie Boczek?
Boczek: Panie, przecie to przypadkiem się rozlało, w mordę jeża.
Ferdek: Wypierdzielaj Pan stąd, kurde, ja nie chcę Pana w tym domu widzieć! Czego Pan biegasz kurde jak małpy po drzewach ?!

Ferdek załamuje ręce i łapie się za głowę, Boczek przejezdza palcem po szafce i zjada wylaną zawartość
Boczek: Panie, bo cebula Paździocha pożarła
Ferdek: Jak pożarła ?
Boczek: No normarnie, bo tak jak Pan prosiłeś, ukryłem ją
Ferdek: Gdzie ?
Boczek: We piwnicy, ale Panie nie pękaj pan panie tej cebuli to starcy na dziesięć garów, otwózmy restauracje "Rosół od Boczka" !
Ferdek: Kurde panie, jakiego Boczka, a poza tym, to ja się na mojej zonie chce skupić, Halincia wraca dzisiaj
Boczek: no Panie nie pękaj pan jak guma, mamy przecież cebulę !
Ferdek: Panie Pan mi nawet o tym monstrum nie wspominaj

Nagle słychać krzyki zza okna
Ferdek: No i czego się drą ?!

Nagle słyszymy spikera w radiu
Spiker: Ale jaja, drodzy słuchacze ! Ostrzegamy ! To nie prima aprilis, a my nie robimy se z was jajec ! Wielka cebula rozdymka, wygryzła dziure w piwnicy jednej z Wrocławskich kamienic i zaczęła terroryzować miasto, aha aha, dostaliśmy informację, że zmienia kierunek z Leśnej i wraca w stronę Ćwiartkek

Boczek i Ferdek patrzą na siebie przerażeni

KONIEC

Zapowiedzi usunięte na prośbę autora. - mod. Kiepski Widz
_________________
  
 
 
Pabfer 
Prowadzący Facebooka
OKIŁ WRÓĆ!!!



Wiek: 19
Posty: 4246
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-01-08, 20:50   

Fajnie, że tu jest dużo Boczka. Zazwyczaj cierpię na jego brak. Prawie każdy jego tekst był zabawny. Dobra scena w kuchni. Ta na podwórku też niezła, ale mam nadzieję, że jest w plenerze, nie na greenscreenie :-P Zabawne zakończenie.

10/10
_________________


http://kiepscy.org.pl/por...-patricka-yoki/

http://forum.kiepscy.org....mepl-vt5847.htm
 
 
Bździuch 
Redakcja



Posty: 339
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-01-08, 20:56   

Średnie odcinków
Napisałem już 10 scenariuszy, a daję tak szybko oceny ponieważ od poprzednich statystyk bardzo zmieniły się moje scenariusze, oceny od 6 odcinka skoczyły z 3-5 na 7-9, po prostu zacząłem pisać scenariusze w nieco inny sposób, bardziej staranny, długo robię poprawki.
Następne statystyki za jakiś rok dopiero przypuszczam.
A do tego wcześniej zaokrąglałem średnie, teraz już nie.

001-Pijaczka 5,25 (2 głosy)
002-Menda prezesowa 3,50 (2 głosy)
003-Skazany na Boczka 8,33 (3 głosy)
004-Tłusta prawda 3,75 (2 głosy)
005-The browar story 3,25 (2 głosy)
006-Kiepska wigilia 7,75 (2 głosy)
007-Próżnia 8,75 (2 głosy)
008-Niemieccy wycieczkowicze 3,00 (1 głos)
009-Idealny sylwester 9,00 (1 głos)
010-Rosół 10,00 (1 głos)

Dziękuje za wszystkie oceny
_________________
 
 
Bździuch 
Redakcja



Posty: 339
Skąd: S tamtont
Wysłany: 2017-01-19, 13:03   

Odcinek 11 "Bezrobotni"

Opis: Halina traci pracę, umiera ordynator jej szpitala, okazuje się, że Halina ma tak samo niskie wykształcenie jak Ferdek i pracowała tam dlatego, że Ś.P ordynator był mężem Babki. Próbuje znaleźć pracę u Paździocha i Boczka.

Scena I

Salon - noc
Ferdek i Paździoch oglądają telewizje, w tv napisy końcowe, Paździoch ma łzy w oczach, Ferdek pije browarka
Ferdek: Czego pan się rozklejasz, jak jakieś meble ze płyty paździerzowej ?
Paździoch: Bo od dzieciaka co roku oglądam ten film
Ferdek: No i ?
Paździoch: I zawsze mi się kojarzy z dzieciństwem

Po krótkiej chwili ryczy głośniej
Paździoch: Chcę mojego misia !
Ferdek: No wie Pan misia nie mam, ale jak Pan chcesz to mogię dać wódkę
Paździoch: Poproszę

Ferdek: Szybko idzie do kuchni i wraca zaraz z wódką i dwoma kieliszkami
Ferdek: A mnie Panie Marianie z dzieciństwem to się tylko alkohol kojarzy
Paździoch: Domyślam się, bo Pan w ogóle dzieciństwa nie miałem
Ferdek: A idź Pan Panie, w dzieciństwie ja po raz pierwszy alkohol piłem
Paździoch: Na prawdę ? Opowiedz mi Pan o tym
Ferdek: Było to w 1956 miałem wtedy 7 lat

RETROSPEKCJA

Widzimy sypialnie w PRL-owskim stylu, śpi człowiek wyglądający jak Ferdek tylko z dłuższym wąsem i kobieta przypominająca Halinę, słyszymy pukanie
Ojciec Ferdka: No idę ! Idę kurde, przecież się nie rozerwie ! O To Pan panie Paździor

Paździor wyjmuje flaszkę, mężczyzna oczywiście przypomina Paździocha
Paździor: Można ?
Ojciec Ferdka: Że tak powiem, flaszka w dom, gość w dom

PRL-owska kuchnia-ranek, wszyscy pijani, śpią, przychodzi mały Ferdek i zabiera nieotwarte jeszcze flaszki po cichu


Paździoch: Intrygująca historia
W tv napis „Koniec reklam”
Paździoch: karwasz twarz no wreszcie ! Kiedyś tego dziadostwa mniej było, a co teraz ma być ?

Ferdek patrzy w tv-program na stole
Ferdek: tera fakty będą
Paździoch: No to zostawiamy

Program w tv

Reporterka: Dzisiaj odszedł słynny ordynator Wrocławskiego szpitala – Kazimierz Chwast


Ferdek: Chwast ? Babki na panieńskie to jest chwast, hahaha ciekawe czy w przypadku tego profesorka tez nazwisko było trafione
Paździoch: Panie Ferdku, jak Pan może śmiac się tak ze zmarłych ?

Program w tv:

Reporterka: A na jego miejsce zasiądzie Czesław Łodyga.


Paździoch: Zaraz, a to nie jest czasem szpital Pańskiej małżonki ?
Ferdek: A ja nie wiem Panie, i gówno mnie to obchodzi

Scena II
noc, Halina przychodzi do domu, wstrząśnięta powoli i cicho idzie do salonu
Ferdek: Halinka ! Halinka co ty taka nie we sosie kurde ? Co masz taką minę ?
Halina: Wyrzucili mnie z roboty
Ferdek: Jak to ?
Halina: tak to, Ferdek musze Ci coś powiedzieć, ale to będzie dla Ciebie szok
Ferdek: No ?
Halina: Ferdek okłamałam Cię, mam podobnie jak ty-wykształcenie niepełne podstawowe, a pracę mam tylko po znajomości, ordynator to drugi mąż mamusi

Ferdek siada na fotel
Ferdek: Chcesz powiedzieć, ze w tym kraju nie ma pracy…
Halina:… Dla ludzi z moim wykształceniem, tak
Ferdek: halina, jak mogłaś oszukiwać biedaków przez tyle lat
Halina: Ordynator mnie wiele nauczył
Ferdek: Ale ja mówię o sobie ! I co mamusia o wszystkim wiedziała ?
Halina: Tak
Ferdek: nie no kurde gratulacje, gratulacje ! Czego jeszcze nie wiem ?
Halina: No, jest coś jeszcze
Ferdek: No co ?!
Halina: Ta twoja ulubiona pomidorówka co ci zawsze gotowałam
Ferdek: no, tak tak
Halina: To nie ja go gotowałam, Paździochowa to robiła, ja nie umiem gotować pomidorowej.
Ferdek: O ja cie pierdzielę, no i muszę się napić, no i muszę się kurde napić !
Halina: Mnie tez nalej, chrzanić to !
Ferdek: Ale odwróć się, no nie oglądaj się kurde !

Ferdek wyciąga nogę od stołu, przytrzymując go, okazuje się, że noga jest wydrążona w kształt flaszki, ale w środku jest pusto
Ferdek: Cholera, no zapomniałem, że już wypiłem, ale odwróć się znowu kurde !
Halina: Jeszcze ?
Ferdek: Tak

Ferdek sięga pod regał
Ferdek: Kurde tu tez nie ma
Halina: No to skoczmy do Stasia
Ferdek: Zaczekaj, która godzina
Halina: Za 5 sekund północ
Ferdek: Świetnie ! 3, 2, 1…

Słychać pukanie
Ferdek: Idę kurde, nie rozerwie się

Kuchnia
Paździoch, Halina i Ferdek piją wódkę
Halina: To na pewno ten Grzankowski, dziad jako jedyny wiedział o tym, a ja mu cholera jasna dawałam jeszcze czekoladki
Ferdek: jakie czekoladki ?
Halina: Wiśniowe
Ferdek: No ta, na pierdoły to ty zawsze masz pieniądze
Halina: A idźże
Ferdek: No dobra Halina, wy tu sobie popierdzielcie, a ja idę na kibelek

Ferdek wychodzi
Halina: No i gdzie ja teraz cholera jasna pódję ? Przeciez w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem
Paździoch: Mam pewien pomysł Pani Halinko

Scena III

Przedpokój
Halina poprawia włosy w lustrze przed wyjściem
Ferdek: Halina opamiętajże ty się ! Ty chyba nie wiesz co robisz !
Halina: Wiem wiem
Ferdek: Ale halina już jedna menda bazarowa w tym kraju straczy
Halina: A idźże idźże
Ferdek: A ile ty w ogóle u tego pasożyta zarabiasz ?
Halina: Mam dostawać co tydzień 25% dochodu
Feredk: A to dużo ?
Halina: To zależy jaki jest dochód, pa !

Scena IV

Bazar Paździocha

Paździoch: Zaraz pokaże pani jak to się robi

Do stoiska podchodzi jakiś facet
Paździoch: Dzień dobry ! Czego Pan sobie życzy ?
Mężczyzna: No właśnie nie wiem szukam jakiś luźnych bokserków
Paździoch: No to polecam majtki z serii „Ultra-Hiper bokserkus”
Mężczyzna: O, a po ile takie cudo ?
Paździoch: 35 złotych
Mężczyzna: Ile ? Za używane gacie ? Poprosze jakieś inne
Paździoch: A nie przepraszam źle przeczytałem cene, kosztują 20 złotych
Mężczyzna: Nie, na prawdę, poproszę jakieś do 10 złotych
Paździoch: Dobrze już dobrze, polubiłem Pana, jak Pan kupisz parę, to Panu policzę jedną w cenie dwóch
Mężczyzna: na prawdę ? W takim razie biorę, świetna promocja !

Mężczyzna daje stówę, Paździoch wypłaca mu resztę
Halina: Ale przecież jedna w cenie dwóch, to jest dwukrotnie droższe
Paździoch: Pani Halinko, konsument kiedy słyszy, że coś jest w promocji lub jest tańsze to lezie do tego jak mucha do gówna, o idzie jakiś klient, Pani Halinko pani kolej

Podchodzi jakaś starsza kobieta
Kobieta: Dzień dobry !
Halina: Dzień dobry ! Czego pani szuka ?
Kobieta: Jakiś takich tanich i ładnych majteczek dla mnie
Paździoch: Polecam coś z serii „You are sexy and super elastic”

Halina patrzy na cenę
Halina: 5,50
Paździoch: nie nie zaraz…
Kobieta: Dziękuje, do widzenia !

Paździoch łapie się za głowę
Paździoch: Co Pani wyprawia ? Nigdy nie proponuje się na początek ceny na metce
Halina: A jaką ?
Paździoch: Przykładowo – majtki kosztują 6 złotych, to Pani to mnoży przez 3, 4 czy nawet 5 zależy od klienta
Halina: Ale skąd mam wiedzieć kiedy ile ?
Paździoch: To po ludziach widać, jak jest bogaty to więcej dawać, on i tak nie zauważy różnicy, jak się zgodzi wziąć w cenie nie 6, a przykładowo 24 złotych, to wtedy więcej mamy w kieszeni
Halina: A jak się nie zgadza ?
Paździoch: To wtedy mówi Pani, albo, że Pani źle przeczytała cene, albo że pani zapomniała, że sa w promocji, no takie pierdalamento to się na poczekaniu wymyśla, no i sprzedajemy
Halina: Postaram się
Paździoch: Ale te straty możemy jakoś nadrobić

Paździoch wstaje i podchodzi do majtek z kartką „Gacie kobiece wygodne i seksowne – 6 złotych” pisze nad ceną „18 złotych” skreśla napisany napis i pisze promocja, odwraca tez karteczki z cenami, z drugiej strony są droższe ceny
Halina: I to coś da ?
Paździoch: Jak zobaczą napis promocja to oszaleją, Pani patrzy

Przechodzi kobieta z mężczyzną
Kobieta: O cholera ! Skarbie weź mi kup !
Mężczyzna: Po co Ci kolejne gacie ?
Kobieta: Ale zobacz jaka promocja, taka okazja już się nie zdarzy, kup mi kup mi !
Mężczyzna: Dobra, tylko mi tu przestań pieprzyć !

Podchodza dwie starsze panie
Starsza kobieta: Zobacz Jadzia jakie gacie na promocji

Podchodzą jeszcze dwie kobiety
Kobieta: O cholera, zobacz to chyba ze 75% będzie nie ?

Scena IV

Sypialnia
Ferdek: No, ale jak to nie dostałaś wypłaty, przecież miałas po tygodniu już mieć kasiore
Halina: Powiedziała menda jedna, że moją pensje wydał na dostawe gaci z Londynu, bo firma się musi rozwijać
Ferdek: Nie no Halincia, ja w tej chwili dzwonię na kolegium
Halina: No właśnie to jest słąby pomysł
Ferdek: A to niby dlaczego ?
Halina: Bo ja tam na czarno pracuje
Ferdek: No widzisz Halina, ty to nigdy nie pomyślisz, a ja CI mówiłem, ostrzegałem
Halina: Milcz jełopie ! Po co ja w ogóle tej pracy szukam, ty nierobie jeden powinieneś euszyć swoje cztery litery i iśc do jakiejś uczciwej roboty !
Ferdek: Halina do jasnej cholery, przestań pieprzyć, od tego nieróbstwa i bezrobocia to Ci się kiełbie we łbie zrobiło, w pośredniaku byłaś ?
Halina: No tak ferdek ! Pośredniak, dzięki ! Że ja cholera wcześniej na to nie wpadłam

Scena V

Salon
Wchodzi zadowolona Halina
Halina: Znalazłam prace, nie uwierzysz !
Ferdek: No co ?
Halina: Normalnie ide do tego pośredniaka i pierwsze co słyszę, że w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształcenie
Ferdek: No widzisz mówiłem Ci halincia
Halina: Ale to nic słuchaj, ty kojarzysz jak ten dziad ten spod szóstki, ten cały Koszałkowski, stoi w tych kolejkach po pół godziny
Ferdek: A weź halinka szkoda w ogóle gadać
Halina: No właśnie, bo to on coś zapomni, a to z czegoś zrezygnuje, no i stoi się tak w tej kolejce, to w wyjątkowych sytuacjach nawet ogłoszenie się przeczyta
Ferdek: No i co ?
Halina: No, a tam cała ściana była ogłoszeń z praca dla ludzi z naszym wykształceniem
Ferdek: Dobra Halincia, nie porównaj prawda…
Halina: No i jedno z nich to właśnie praca pokojówki
Ferdek: Pokojówki ?
Halina: No, ja patrzę, a tam numer 609 666 666, no mówię skądś znam ten numer, a to przecież Boczka jest, dość charakterystyczny to zapamiętałam, zaczynam od poniedziałku

Scena V
Salon, Ferdek i Halina przed tv, Ferdek standardowo pije browarka, za to Halina pociąga winko, oboje są w pidżamach

Program w tv:
Redaktorka: Udowodniono, że życie na marsie jest możliwe ! To niesamowite odkrycie przedstawi nam Doktor Janusz Rusała


Ferdek: Hahahaha na Marsie, dobre ! Przecież na księżycach jest ta gorąco, że by się te ludki co tam żyją spaliły, kurde ! hahaha ale głupki
Halina: Boże, jakim cudem ja mam takie same wykształcenie jak ty jełopie ?

Program w tv
Redaktorka: Jak udało się Panu dokonać ta rewolucyjnego odkrycia ?
Dr. Rusała: Kiedyś jeszcze w 1978 lub 1979 nie pamiętam dokładnie, z takim Heńkiem chcieliśmy założyć biznesa, a nie zaraz to było nie w 1979 tylko w 84, więc postanowiliśmy założyć se jakiegoś biznesa, więc postanowiliśmy se założyć taki monopolowy, mnie sukinsyn jeden zwolnił, bo wódkię wypijałem, ale była sprawa w sądzie i poszliśmy na układ, że mam alkohol za pół ceny…
Redaktorka: No dobrze, panie Rusała, ale jak to się ma do tematu życia na marsie ?
Dr. Rusała: Normalnie, poszłem se do tego naszego, to znaczy już jego, bo ja ciągle wypijałem wódkię, więc sklep był już jego, ale poszliśmy na układ i…
Redaktorka: Panie Rusała, niech pan przejdzie wreszcie do rzeczy, cholera
Dr Rusała: No to chyba kurde mówię, nie ? Idę sobie pewnego dnia do tego kiedyś naszego, teraz jego monopolowego, a tam nic na zagryskę nie było, to se kupiłem batona i…
Redaktorka: Ale jak to się ma kur*a mać do tematu ?
Dr Rusała: Spokojnie pani redaktorzyno, no to może przejdziem do konkretów ?
Redaktorka: No bardzo bym chciała

Dr. Rusała wyjmuje batona „Marsa”
Dr Rusała: Słyszy pani ?
Redaktorka: Co ?
Dr. Rusała: Coś tam bzyczy, to właśnie te życie na marsie, o proszę bardzo

Otwiera, mucha chodzi po batonie
Redaktorka: No tak, to na prawde niezykłe, następnym naszym żenujący ja cholera zawsze gościem będzie niestety doktor który odkrył lek na raka, obawiam się, że rak mógłby mnie pogryśc, no nic, to nie moja wina, że telewizja nie ma pieniędzy i zatrusnia samych wsioków, reklamy !

Ferdek: Kurde, Halina kiedy obiad ?
Halina: Za dwadzieścia minut
Ferdek: Ale Halincia, jest już szesnasta, a ty jeszcze nie zaczęłaś go robić
Halina: Spokojna twoja rozczochrana

Program w tv:

REKLAMY
Oto nowe rewolucyjne sztućce dla odchudzających się

Widzimy łyzki z wielkimi dziurami na środku
Znajdziecie je w nowych sieciach sklepów z żywnością ekologiczną, w aleji z jedzeniem bez cukru, glutenu i smaku

Ferdek: Weź daj winiaka Halina
Halina: To ty daj piwo
Ferdek: No dobra
Halina: O fu, jezu ! Jakie siki
Ferdek: Jak ty możesz pić do babskie gówno ? takie słodkir, to chyba w ogóle procent nie ma
Halina: Dobra zamieńmy się z powrotem, oj jełopie i Ty tak codziennie, nawet mi się Cieie szkoda
Ferdek: A idźże Halinka, przecież to je zycia jak we Mandrycie
Halina: Chyba Madrycie
Ferdek: Halina, nie pierdziel, to już pora na obiad

Kuchnia
Kiepscy jedzą obiad w kuchni, na obiad jest zupa chińska
Ferdek: Co to jest Halincia, co ?
Halina: Barszcz Litewski – Tajska zupka Chińska
Ferdek: Co to za gówno ?
Halina: Ferdek, przecież chyba pieniędzy nie mamy do cholery jasnej, prawda ?
Ferdek: No, ale żeby zaraz Tajską Chińską zupkę po Litewsku ?

Ferdek dodaje po chwili
Ferdek: To już trzeba było dać tą pomidorową od Ciebie, co jest od Paździochowej
Halina: Jezu znowu zaczynasz ?
Ferdek: Tak Halincia, nie wiem jakim cudem mogłaś zniżyć się do tak upokarzającego kłamstwa
Halina: Oj Ferdek, opieprzyła bym Cię, ale przez to bezrobocie to powoli zniżam się do twojego poziomu

Scena VI

Korytarz Boczka
Halina w stroju pokojówki puka do Boczka
Boczek: No no pani Halinko,
Halina: Eh em mogę już zaczynać, z tego co widzę, to chyba długo pan tu nie sprzątał, mam rację ?
Boczek: Jakie sprzątać, Pani Halinko ja dopiero teraz mam pierwszą pokojówkę, no dobra tu Pani ma moje dodatkowe klucze, będzie Pani wpadać w poniedziałki, środę i piątek, ja ide do pracy
Halina: Ale, co mam posprzątać ?
Boczek: No wszystko pani Halinko wszystko

Chwilę później
Halina wyjmuje szynkę i befsztyk spod łóżka Boczka
Halina: O jezu co za brudas

Wkłada do worka z napisem „Mięso”, następnie wyjmuje trzy flaszki i wkłada do worka z napisem „Flaszki po żubrówce” wyjmuje jeszcze jedną flaszkę i wkłada do worka „Flaszki po żołądkowej”
Halina: No dobra jeszcze zajrzę pod szafe i sypialnia będzie zaliczona

Wyjmuje spod szafy mięso, a następnie jakieś gazetki
Halina: O cholera !

Wkłada znowu ręke pod szafę
Halina: O cholera !

Scena VII

Kuchnia
Kiepscy jedzą obiad, znowu ta sama zupa, Halina w stroju pokojówki
Ferdek: Jezu co te małe chińczyki dodają do tych zupek, wczoraj normarnie takie kurde biegunkię miałem…
Mariola: Ojciec ja jem
Ferdek: A idźże idźże, Halincia co ty taka markotna ?
Halina: Jezu Ferdek, co ja widziałam !
Ferdek: No
Halina: Byłam dzisiaj u Boczka i sprzątałam
Ferdek: No
Halina: Znalazłam pięć kondomów
Ferdek: Hahaha
Halina: No i co w tym śmiesznego
Ferdek: Ale Halinka, to Ty nie wiesz, że to zwykły erosoman jest ? A zużyte chociaż ?
Mariolka: Cholera zgredziki, możecie nie wybrzydzać ?!
Halina: Ale to nic, wiecie co ja tam jeszcze znalazłam ?
Ferdek: No
Halina: Gazetki pornograficzne
Ferdek: Hahahaha
Halina: Ale Ferdek, wiesz co to były za gazetki ?
Ferdek: Hahaha ze źwierzęciami
Mariolka: Nie nie, ja stąd kurna wychodzę
Halina: Ferdek, wszystkie były tylko z pokojówkami !
Ferdek: Daj spokój, przecież to jest cham spod Elbląga, jego podnieca tylko salceson,

Scena VI

Mieszkanie paździochów
Halina i Paździochowa piją wino przed telewizorem
Halina: Mówię pani, Pani Helenko od kiedy straciłam pracę w szpitalu, to nie mogę przestać pić
Helena: No, ale ma Pani chyba pracę – jako pokojówka u Boczka
Halina: No mam, ale jest taki problem
Helena: Nosz cholera jasna ! znowu ten Ibisz, ostatnio pani Halinko był nawet w programie o kosmetykach dla psów, tak się wkurzyłam, że musiałam wypieprzyć tego łysego dziada, bo nie wytrzymałabym jeszcze oglądając tą jego kocią mordę do końca dnia, a o jakim problemie Pani mówi ?

Helena wyłącza telewizor
Halina: Pani Halinko, on chowa w domu pisma erotyczne tylko z pokojówkami
Helena: O cholerka, a zrobił coś Pani ?
Halina: Na szczęście nie, poszedł do pracy rano
Helena: jeszcze nie, pani Halinko jeszcze nie
Halina: O mój boże !
Helena: Dopiero jak wróci z pracy to obudzi się w nim prawdziwy mężczyzna
Halina: Ale czemu ?
Helena: Pani Halinko, przecież on w tej rzeźni ciągle to mięcho kroi, wszędzie krew i flaki, to pobudza testosteronu mężczyzn, o której wraca z pracy ?
Halina: Jasna cholera, mówił, że o 18
Helena: A to jeszcze pani nie skończyła ?
Halina: Nie, poszłam na dół, na obiad do mieszkania
Helena: No to pani Halinko, szybko musi pani posprzątać przed osiemnastą i niech pani zostawi na koniec przedpokój, jak Pani nie zdąży to łatwo będzie uciec
Halina: Mój boże

Do mieszkania wchodzi Paździoch
Paździoch: Cholera jasna ! Autobus miał wypadek na przystanku „Pieczarkowskiego” przy naszym osiedlu
Halina: Nic się panu nie stało ?
Helena: No właśnie marian, co ty tu jeszcze robisz łysa pało ?
Paździoch: No bo ja wysiadłem przystanek wcześniej
Halina: No to w czym problem ?
Paździoch: No normalnie, z przyzwyczajenia wysiadłem na wcześniejszym przystanku na Falandysza, a nie na Pieczarowskiego, a na Pieczarowskiego był wypadek, no i te sku*wysyny maja ręce, nogi w gipsie i co ? I odszkodowanie dostaną, a ja nie, bo ja głupi jeden przystanek wcześniej wysiadłem i gówno !
Helena: Oj Marian, Tobie to nigdy nic w życiu nie wychodzi łysa pierdoło.
Halina: A właśnie, pan jesteś skąpa menda i wrzut, gdzie są moje pieniądze do cholery, miałam dostać 25 % dochodu i gdzie to jest ?
Marian: Mówiłem, muszę przecież wspierać firmę
Halina: Pójdę z tym na policję !
Marian: Niech se Pani idzie, przecież Pani była tam nielegalnie, bo w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z Pani wykształceniem, hahaha
Halina: Żegnam !

Halina trzaska drzwiami

Scena VII

Mieszkanie Boczka
Halina sprząta łazienkę, nagle słychać pukanie do drzwi, Halina przerażona szuka kryjówki
Z drzwi: pani Halinko to ja Helena !

Halina szybko otwiera
Helena: idzie tu, jest na klatce, szybko !

Helena schodzi na dół, a Halina zamyka drzwi od mieszkania Boczka na klucz i chowa się do łazienki, Boczek wchodzi na piętro
Boczek: Pani Halinko, niech mi Pani otworzy !

Cisza
Boczek: Czyżby ktoś tu się bawił w niedostępną ? Gdzie jest moja pokojóweczka, wchodzę !

Scena VIII

Sypialnia
Halina: No widziałeś kiedyś coś takiego Ferdek ?
Ferdek: No przecież wiadomo, że to erosoman, czym tu się ekscytować, nuda nic kurde nowego
Halina: Jak to Ferdek ? Ty mówisz to tak spokojnie ? Przeciez on chciał mnie wykorzystać
Ferdek: Ta wykorzystać, pewnie chciał z toba zjeść słoninę, czy inny salceson.
Halina: A idź jełopie
Ferdek: Zaraz, Halinka
Halina: No ?
Ferdek: Ty masz klucze od niego tak ?
Halina: No tak, a co ?
Ferdek: Bo on tam ma też klucze od swojej szafki w piwnicy, a on tam te dobre ogóry ma
Halina: O jezu, zamknij się jełopie, myślisz tylko o własnych potrzebach, i tak nie powiem Ci gdzie jest klucz.

Do sypialni niespodziewanie wchodzi Boczek
Halina: AAA !
Ferdek: No co no co ? panie Boczek co Pan tu robisz do cholery ?
Boczek: jak to co, w mordę jeża ? pani Halino ! Kto pani pozwolił wyrzucić moje mięso ?
Halina: To spod mebli ?
Boczek: No tak w dupe węża
Halina: No, ale kto normalny trzyma pod meblami mięso
Ferdek: na cholerę to Panu ?
Boczek: No a jak mi się zachce w mordę jeża jeść w łaznience, to co ? Mam leść do kuchni ? Po co jak mogę mieć wszystko pod ręką, a mnie to wszędzie chce się jeść, a pani, pani Halinko, zwalniam Panią ! 50 kilo mięsa w dupę węża, wszystko mi Pani odkupi !

Scena IX

Salon
Ferdek i Halina przed telewizorem

program w tv:
Redaktorka: Właśnie dowiedziałam się, że Czesław Łodyga nie zasiądzie na miejscu Wrocławskiego szpitala


Halina: Weź to przełącz nie mogę słuchać tego pieprzenia
Ferdek: Czekaj Halinka

Program w tv
Redaktorka: Jak wynika z testamentu poprzedniego ordynatora Kazimierza Chwasta– Jego następcą zostaje Halina Kiepska

Halina piszczy z radości
Ferdek: Szkoda
Halina: Co szkoda, co szkoda ? Musimy to oblać Ferdziu, wooohooo !
Ferdek: Ale mi nie jest szkoda Ciebie tylko tego biednego personelsu
Halina: Wiesz co ? Normalnie kazałabym Ci pójść do pośredniaka i pieprznęła Cię, ale jestem zbyt szczęśliwa, nic nie zepsuje mi humoru !

Program w tv:
Redaktorka: Lekarka zostanie o tym powiadomiona dopiero za parę minut przez utrudnienia, a tymczasem jest ze mną Pan Czesław Łodyga !


Halina buczy


Program w tv
Redaktorka: Witam, co pan sądzi o tym wyborze !
Łodyga: bardzo się cieszę, bardzo się ciesze, powiem więcej jest super!
Redaktorka: No, ale dlaczego ?
Łodyga: Ordynator Chwast miał półtora miliona długów, hahahaha powodzenia Pani Halinko !

Ferdek: Nic nie zepsuje Ci humoru, tak ?
Halina: K*rwa !

Koniec
_________________
  
 
 
kacrudy 
USER MIESIĄCA



Wiek: 14
Posty: 457
Wysłany: 2017-01-19, 13:23   

Naprawdę nie było źle, ale wszystko było przedstawione w nieco zbyt prosty sposób. Na przykład zakończenie - wywiad z Łodygą mógł być trochę dłuższy, ale zostawiłbym tekst z długami. Trochę dziwne jest to, że Halina nie ma wykształcenia, nie wygląda na taką. Praca u Paździocha - w porządku:

Bździuch napisał/a:
Paździoch wstaje i podchodzi do majtek z kartką „Gacie kobiece wygodne i seksowne – 6 złotych” pisze nad ceną „18 złotych” skreśla napisany napis i pisze promocja, odwraca tez karteczki z cenami, z drugiej strony są droższe ceny
Rozumiem, że skreślił tą wyższą cenę. :-P

Praca u Boczka neutralnie - te mięsa naprawdę zabawne, ale nie wyjaśniło się, po co kondomy erosomanowi jednemu :mrgreen: .

5,5/10. Mogło być lepiej, niedosyt jest.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by naddar.deviantart.com modified v0.8 by warna

Polecamy: Prison Break
Kontakt:


Śledź Kiepscy.org.pl:



Przeczytaj koniecznie:

REGULAMIN
Przewodnik po forum
• ZGŁOŚ POST do usunięcia!
• Jak zdobyć rangę [KOLOROWY NICK] na forum?
• Katalogi



ZOBACZ:
Ranking najlepiej ocenianych odcinków ŚWIAT WEDŁUG KIEPSKICH


Szukaj na FORUM: