Pewnie ze względu na te przekleństwa odcinek był od 16 lat.
Nie sądzę. Podejrzewam, że była to pomyłka. Przecież w odcinku "Umarł odbiornik niech żyje odbiornik" też była dość długa "zapikowana" wiązanka Ferdka a tamten odcinek jest od 12 lat.
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
a ja myślę, ze odcinek był od 16 dlatego iż w odcinku pojawiało się dużo alkoholu, i propagowano do spożywania go. tak samo było z odcinkiem ,,Urodziny"
a ja myślę, ze odcinek był od 16 dlatego iż w odcinku pojawiało się dużo alkoholu, i propagowano do spożywania go. tak samo było z odcinkiem ,,Urodziny"
To akurat cecha większości odcinków. Ale twórcy serialu bynajmniej wcale nie propagują picia alkoholu.
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Masz rację, wczoraj oglądałam ten odcinek i muszę przyznać, że miejscami przypominał trochę stare odcinki Co prawda niezbyt przypadły mi do gustu sceny w piwnicy, no ale i tak.. Pozwoliłam sobie zrobić listę:
Na minus:
- scena w kuchni z Halinką -> według mnie była słaba, nie lubię, jak Ferdek "molestuje" Halinkę
-charakteryzacja Paździocha i Ferdka (jako muzyków)
- opowieść Paździocha (w jakimś odcinku już było coś o przeszłości) z tą dziewczyną i w ogóle takie zanudzanie w tym klubie 'SibiDżibi' czy jakoś tak...
- greenbox
Na plus:
+ scena w piwnicy z Boczkiem na początku odcinka
+ powrót do "Mocnego fulla"
+ gra Kotysa, Gnatowskiego i Kotysa - pozytywna, nie było tego gderania Ferdka, Boczek był normalny, a nie taki zidiociały jak w nowej serii..
+ plakat z Waldusiem
+ śmieszne dialogi,np. : "Jakby się słoń spierdział po kapuście" albo "pierdzenie w bęben"
+ przebierający się Boczek
+ scena przy kiblu z Heleną i Halinką
Moja ocena to 7/10
A i jeszcze mnie zastanawia... czy ostatnia scena (takie jakby wesele) była w greenboxie? Bo tak jakoś dziwnie to wyglądało
_________________ 'When you call my name it's like a little prayer'
Dobry odcinek, żeby wszystkie z nowszych serii trzymały taki poziom byłoby pięknie. Po pierwsze czuć klimat, fabuła jest w miarę rozsądna, trzyma się jednego wątku nie ma tego żałosnego p*&$#@lamento które coraz częściej występuje w Kiepskich. Cały czas coś się dzieje, w zasadzie wszystkie sceny są ciekawe nie licząc greenboxa z opowieścią Paździocha, dialogi trzymają się kupy, jest pełno dobrych tekstów. No i co najważniejsze ma rozsądne zakończenie, nie ma na co narzekać. Podsumowując jeden z najlepszych odcinków ostatnich 2 lat. 8/10
Przy okazji wiecie że ksywa Paździocha to nawiązanie do Jana "Ptaszyna" Wróblewskiego znanego polskiego jazzmana? To też ciekawostka nadająca klimat odcinkowi, no i uśmieszek na twarzy osobom wiedzącym o co chodzi
Casa napisał/a:
A i jeszcze mnie zastanawia... czy ostatnia scena (takie jakby wesele) była w greenboxie? Bo tak jakoś dziwnie to wyglądało
Moim zdaniem greenbox na 100%. A propos piosenki którą grają na koniec moim zdaniem to żadne nawiązanie do Kantry Kurde, to przecież znana i lubiana libacyjna przyśpiewka pod tytułem "A hahary żyją" czy jakoś tak, z której wcześniej Waldek miał podkład, a teraz wykonywana jest z oryginalnym tekstem.
"Panie to jest klub jazzowy Sibidżibi a nie Murzasichle" (taka miejscowość koło Zakopanego)
_________________ I nadeszły piękne czasy: śmiechy, tańce, wygibasy. Wszyscy się kochają szczerze, ale ja im gówno wierzę.
Mój ulubiony odcinek z 11 sezonu i jeden z ulubionych w ogóle. Z minusów ta scena z tańcząca murzynką. Ale klimat i fabuła mi się spodobała, przypominała mi stare odcinki, a i dominowała muzyka. Znów pełna współpraca wszystkich, genialne hasła i te teksty Paździocha kto mu co nie mówił. Końcówka też dobra, z tą "ostatnią, muzyczną Prostytutką", znów marzenia zderzyły się z realnością. Dla mnie 6 na 6.
Świetny odcinek, cały czas przewija się zaj#@isty luzacki, jazzowy klimat
Super klimacik w klubie, jazz i alkohol, to lubię!
Fajnie Ferdek mówił do Halinki siedząc na krześle w korytarzu o 2 w nocy i sobie coś nucąc.
Niepotrzebna tylko scena z Paździochem na plaży, reszta gites.
I zakończenie jakie życiowe
Daję 9,5/10
Ostatnio zmieniony przez Beny1977 2011-05-13, 17:27, w całości zmieniany 2 razy
Taki sobie odcinek. Było kilka śmiesznych tekstów i sytuacji ale ogólnie odcinek przynudzał. O muzyce już wcześniej było (m. in. "Kantry Kurde"), poza tym, nie podobała mi się retrospekcja z tą dziewczyną, której Paździoch grał i to, że pojawiła się kolejna wersja przeszłości Paździocha (innym razem był latarnikiem). Zakończenie nie było tragiczne. 4/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Wiek: 15 Dołączył: 26 Mar 2009 Posty: 769 Skąd: Wlkp.
Wysłany: 2012-03-07, 18:57
Odcinek na pewno dorównujący odcinkom z sezonów 1-5.
"+"
-pomysł na nowy biznes,
-"basetla",
-Boczek kradnący zapasy z szafy,
-"dubidubiduba " Ferdka w nocy
"-"
- opowieść Paździocha,
- końcówka.
Ocena: 8/10 - byłoby 9, lecz końcówka mnie zawiodła.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach