Opis: Halina postanawia wypędzić swojego męża z domu i w czasie jego nieobecności urządzić małe kobiece spotkanie. Zaprasza Helenę Paździochową i Grażynę, razem piją wino i przy tym świetnie się bawią. Ferdek usunięty z domu idzie z Paździochem do teatru na spektakl w którym główną atrakcją ma być "goła baba"...
Co to wogóle ma być za odcinek? Nudny, nieśmieszny, no i przede wszystkim wkurzająca Kurowska. Wogóle za dużo tańców, śpiewów. Co to za pomysł żeby z Halinki i Heleny zrobić główne bohaterki? Żeby jeszcze chociaż bez tej Grażynki, ale nie, musieli ją wcisnąć.
Odcinek oceniam 1,5/10 (ocena troszke wyższa za tą fajną scenę w teatrze).
_________________ Szanuj bliźniego swego...jak bliźniego swego
Mi odcinek ogólnie się podobał, pomijając grę Kurowskiej. Napewno był lepszy niż np. "Konflikt Pokoleń", czy "Kapeć". Scena w teatrze mnie rozbawiła do łez. Moja ocena tego odcnka to 8/10.
_________________ Wierzył chłop w gusła, aż mu dupa uschła
Nie podobał mi się...sztuczna była scena z laptopem...
_________________ "Nie ważnie ile razy upadniesz, ważniejsze ile razy się podniesiesz!"
http://rzut-karny.bloog.pl/ <Sport bez ściemy!
Felieton:"15 lat temu..."
Zapraszam:)
Co to za pomysł żeby z Halinki i Heleny zrobić główne bohaterki?
Może pomysł nie był zły tylko wykonanie masakryczne.
Jedyną ąmieszną postacią był widz z teatru, który miał 2 dobre wypowiedzi, których poziom i tak nie zasługuje na serial komediowy:
-Zaje***te
-Ferdek: Zasadził panu ktoś kiedyś kopa? - Tak!
Odcinek tragiczny, okropny, straszny, załamujący itd. itp. etc. Połączenie Paździochowej z Grażynką dało porażająco nieudany efekt. Nie dało się na nie patrzeć, ani ich słuchać. 2/10!!!
Swoją drogą zdziwiłem się, że Anna Ilczuk (którą znam tylko z Pierwszej miłości), grająca aktorkę w teatrze potrafi zagrać kogoś innego niż pozbawioną ekspresji, mdłą dziewczynę
_________________ Bresso!!!(!11
Ostatnio zmieniony przez jblaze 2010-04-02, 22:38, w całości zmieniany 2 razy
Co to za pomysł żeby z Halinki i Heleny zrobić główne bohaterki?
Połączenie Paździochowej z Grażynką dało porażająco nieudany efekt. Nie dało się na nie patrzeć, ani ich słuchać.
Zgadzam się w stu procentach. Jak uważam, że aktorka grająca Helenę gra mniej więcej tak samo jak dawniej, tak takie idiotyczne sceny są nie do przyjęcia. Czy oni nie widzieli, co zrobili? Gdybym miał wybierać jedną konkretną scenę z dowolnego odcinka, która była najgorsza, to pewnie byłaby to właśnie ta. Strasznie, STRASZNIE wkurzające te trzy baby (bo Halinka w tym odcinku była nie lepsza).
Sceny w teatrze takie sobie. Ale podsumowując, jeden z najgorszych odcinków Kiepskich, moim skromnym zdaniem oczywiście. Ledwo mogłem na to patrzeć...
Oj , nie rozumiem na co tak narzekacie. Odcinek był fajny i ja daje 9/10. No cóż. Każdy ma inne gusta... I fajny tekst Paździochowej "Marian przesiedział cały pobyt na tronie jak Faraon... W kiblu!"
Dla mnie też gorszy odcinek. Pomysł i dobry, ale jak w "bilansie..." wykonanie już nie. Sceny w teatrze były dobre, ta po powrocie rozmowa między "znawcami sztuki" też, reszta nie ruszała. 2 z 6 możliwych.
Co wy tak narzekacie jak jakieś stare baby? Odcinek nie fantastyczny ale też nie okropny. Dla mnie był średni daję 5/10
_________________ "...panie Paździoch sanepid idzie, chowaj pan te stare parówki..."
"...Marian, z kim ty tam znowu pierniczysz?! Zamykaj drzwi bo smród z korytarza do chałupy leci!..."
Dziwię się czytając te komentarze.. według mnie to jeden z lepszych odcinków. Kobitki radzą Halince żeby się pozbyła męża nieroba :))) no I Helena : dosyć tego pierdolamento!! :D
Wiek: 21 Dołączył: 06 Sty 2011 Posty: 1156 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-05-16, 13:21
Jedyne co mi przychodzi do głowy to, ze starym grubym brzydkim babom sie we łbach poprzewracało . Dobre było jak Pazdzioch oczekiwał gołęj baby w teatrze. Wkurzałą mnie pozniejsza pupcia jako aktorka w teatrze.
5/10
_________________
(..) i żeby twoja noga w tym krzywym laczku tu nie postała
Słaby odcinek. Rozśmieszyły mnie może 2-3 teksty na początku a potem z utęsknieniem wyczekiwałem końca. Wiało nudą, zarówno podczas scen w teatrze jak i podczas spotkania trzech pań. A już szczytem żenady było wykonaniu "Małgośki" - nie wiem, co to miało wnieść ale było beznadziejne... Zakończenie odcinka też idiotyczne. Generalnie, jest to jeden z najsłabszych odcinków w historii serialu. 2/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Ostatnio zmieniony przez paździoch91 2011-05-20, 07:33, w całości zmieniany 1 raz
Zgadzam się z paździoch91 bardzo slaby odcinek. Sceny w teatrze poniżej krytki. Ale to co się dzialo tym czasem w mieszkaniu przeszlo granice. Boczek nic nawet nie powiedzial. Zakonczenie i piosenka tragiczne- 0/10
Bardzo mi się podobał ten odcinek. Helena ratuje cały serial, przy niej ze śmiechu można upaść!
Jako ciekawostkę dodam iż w tym odcinku dokładnie widać na drzwiach od tego schowka jakby dziurę załataną. Te drzwi były przeniesione do WC, na czas odcinka " Rekord Guinenssa". Jest załatana dziura.
Mi też się podobał. Tylko nie podobała mi się strasznie gra Grażynki
Ferdziul napisał/a:
Jako ciekawostkę dodam iż w tym odcinku dokładnie widać na drzwiach od tego schowka jakby dziurę załataną. Te drzwi były przeniesione do WC, na czas odcinka " Rekord Guinenssa". Jest załatana dziura.
Przecież odcinek Rekord Guinessa był kręcony w kamienicy a nie w studio?
Odcinek ogólnie był słaby, nic się właściwie nie działo. Sceny w teatrze były nawet trochę śmieszne, ale reszta odcinka jest słaba. Moja ocena to 3/10.
_________________ Usłyszeliśmy dziś nowinę,
że Cyc opuszcza Rodzinę.
Rusza sobie w świat daleki,
hen, za góry, hen, za rzeki.
Rusza sobie w świat nieznany
i kompletnie poje**ny.
Wiek: 17 Dołączył: 28 Lut 2011 Posty: 389 Skąd: Miasto w Koronie
Wysłany: 2011-07-01, 15:37
paździoch91 napisał/a:
Słaby odcinek. Rozśmieszyły mnie może 2-3 teksty na początku a potem z utęsknieniem wyczekiwałem końca. Wiało nudą, zarówno podczas scen w teatrze jak i podczas spotkania trzech pań. A już szczytem żenady było wykonaniu "Małgośki" - nie wiem, co to miało wnieść ale było beznadziejne... Zakończenie odcinka też idiotyczne. Generalnie, jest to jeden z najsłabszych odcinków w historii serialu. 2/10
nic dodac nic ujac... wszystko podsumowane
_________________ "Wam sie wszystkim oczy otworzą, jak mnie sie zamkną"
Drobny plus za nawiązanie do odcinka "Paździerzyca" - tekst Paździochowej "Marian, sam jesteś wirus, w dodatku łysy".
_________________ Promień mojej duszy jest specyficznie ludzki, jest problemem śmiertelności i nieśmiertelności, zmienności i niezmienności, problem miłości zmysłowej, duchowej, problem porządku i chaosu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach