Odcinek jeden z najlepszych w ostatnich dwóch sezonach
Fajna była piosenka Ferdka przy obiedzie "d*&a d*&a d*&a... uuuu d*&a d*&a"
Albo jak o "występie" Paździocha w Krakowie Ferdek słyszał w telewizji i jak za jakiś czas zobaczył Paździocha na korytarzu, to zapytał "a pan już nie w Krakowie?" było genialne
Otóż to, był śmieszny, w przeciwieństwie do większości innych odcinków +200. A przecież to serial komediowy i o to tu głównie chodzi. Nawet się zaskoczyłem, że tak dobry odcinek zrobili. Choć Mariolka wyjątkowo sztuczna, widać wszyscy się strasznie zmienili i to niestety każdy na gorsze...
Jeden z lepszych Pana Yoki. Najlepsza była scena z zupą . Chociaż zdecydowanie wolę odcinki bardziej ambitniejsze i zawierające jakiś morał, niż ciągłe "d*&a, d*&a", albo "Mam pomysła" i doprowadzające raczej do zdenerwowania niż śmiechu żałosne jęki Waldka w stylu "No tatuś ku..ku...kurna". To jest zbyt głupie, nawet jak na "Świat według Kiepskich". Cieszę się, że to już nie wróci. Mam nadzieję, że w nowej serii nie będzie zwrotów typu "Mam pomysła", bo to do obecnej formuły zupełnie nie pasuje, a dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi.
To nie było głupie. Wg mnie głupie jest obecne filozofowanie Paździocha, jąkanie się Ferdka i kompletne zdebilenie Boczka. Waldek był genialny i gdyby zrobić ankietę, to na pewno miałby nieporównywalnie więcej zwolenników niż te Twoje "ambitniejsze odcinki", które w mojej opinii (i nie tylko mojej) są nudne, żałosne i niewiele lepsze (w ogóle?) od "hiciorów" typu "Niania".
Ale co to ma do tematu? No to tylko dodam, że zupełnie niepotrzebnie w odcinek wcisnęli przyśpieszone tempo pod koniec - to trochę zepsuło go w moich oczach. Nie mieli lepszego pomysłu? Ale i tak jeden z najlepszych odcinków po odejściu genialnego Cyca, a najlepszy Yoki.
''Skutek i przyczyna, przyczyna i skutek, to są fundamentalne zasady zależności naczyń połączonych''
Jeden z lepszych odcinków 8. sezonu no i przede wszystkim bardzo śmieszny.
_________________ Szanuj bliźniego swego...jak bliźniego swego
Ostatnio zmieniony przez Procjon 2010-02-03, 20:10, w całości zmieniany 1 raz
Tak samo jak kolega The Fear, nie lubię nowych odcinków, jednak ten odcinek jest wyjątkiem od tej reguły. Nie jest to jakiś wyśmienity odcinek, ale w porównaniu do innych odcinków z tamtego czasu zasługuję na uwagę. 9/10
Bardzo dobry odcinek, najlepsza była ta piosenka Ferdka przy obiedzie ,,d*&a d*&a d*&a uuu d*&a d*&a d*&a..." myślałem że padnę, inne akcje Paździocha i Ferdka też fajne. 9/10
Najlepszy odcinek 8 sezonu. Kolejne wywody pseudo-naukowe Paździocha, ale tym razem dotyczące też Ferdynanda. I znów jak kiedyś rywalizacja między nimi- bolesna biegunka, akcja w kuchni i wyskok z okna i w końcu akcja na wieży Mariackiej- po prostu miodzio. No i na koniec znów kolejny pyszałek został ukarany. 6 na 6.
Ja dobre odcinki rozpoznaje po jednym. Podczas oglądania dobrego odcinka czas mi leci szybciej, nie spoglądam na czas na ipli. W przypadku odcinku słabych to mnie tak zanudza, że nie mogę doczekać się końca odcinka. Ten odcinek był akurat dobry i porządny. 7,5/10
_________________
"...panie Paździoch sanepid idzie, chowaj pan te stare parówki..."
"...Marian, z kim ty tam znowu pierniczysz?! Zamykaj drzwi bo smród z korytarza do chałupy leci!..."
Jeden z najlepszych Yoki. Dobry odcinek a gdyby powstał wcześniej to byłby bardzo dobry. Duży plus za fabułę w stylu: stare dobre świrowanie. Najlepsze były oczywiście jak Ferdek i Paździoch wzajemnie sobie dokuczali przez telepatyczne oddziaływanie. Ogólnie, okazji do śmiechu było sporo. Minus za stosunek Ferdka do Mariolki ("ty glucie" i najeżdżanie przy obiedzie). 7/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Bardzo dobry odcinek, trochę się zdziwiłem na końcówce, bo spodziewałem się, że o Ferdku Paździoch też źle pomyślał, a tu tylko Marian pod kiblem stękał I świetna scena w kuchni, jak Ferdek zupę powylewał do talerzy
Odcinek ,,Naczynia Połączone'' ubawił mnie do łez,bardzo dobry dobracowany najbardziej podobała mi się scena,jak ferdek zaczoł spiewać ,,d*&aa d*&a d*&aaa'' i akcja skakania przez okno,Ale dobre też było jak mieli o sobie pozytywnie mysleć a mariolka powiedziała ferdkowi co paździoch o nim mówił. hehe ODC OCENIAM 9,5/10
_________________ ,,To paliwo jest do dupy,rozdupcył mi pan motorynke bedzie pan bulił,wszyscy będziecie bulić!!!!!''
Wiek: 15 Dołączył: 04 Cze 2011 Posty: 648 Skąd: Radom
Wysłany: 2011-12-30, 13:14
No odcinek całkiem niezły jak na Patriczka
Dobra scena z Marioką "ty glucie" i nożyce Ferdka i jak sie tym piwem zakrzusil
Dobra scena pod kiblem, jak Paździoch przeklinał.
No i ten śpiew Ferdzia. 7/10
Mimo, że odcinek już Yoki, był bardzo dobry. Najlepszy był występ Ferdka z zupą (do dziś nie mogę się z tego przestać śmiać)
Warto zwrócić uwage, że Yoka jeszcze nie psuł serialu, zaczął to robić dopiero po jakimś czasie. Występuje tutaj jeszcze telewizor z logo "Okil", Boczek zaś mówi "W mordę jeża" zamiast "Kuźwa".
_________________ A zastanawialiście się państwo nad problemem wolności? Tylko układ nerwowy wyposażony w duży potencjał tworzenia struktur czynnościowych może pozwolić sobie na luksus oderwania się od konkretnych potrzeb ustroju na przyjęcie postawy abstrakcyjnej.
Początkowo lubiłem odcinki Yoki bo było coś nowego,ten odcinek jest tego przykładem że on może stworzyć dobry odcinek , ogólnie scena z myciem rąk w zupie i inne wybryki Ferdynanda mnie rozbroiły, po za tym to końcowe przyśpieszenie jest na pewno lepsze niż z odcinka Kontener w którym muzyka nie jest dobrana do tego 8/10
_________________
- Ale deska się rozdupcyła
- No rozdupcyła się ale przecie nie dlatego że Niemiecka
- A niby dlaczego ?
- A dlatego że pan źle na nią dupą siadasz o
Świetny odcinek, świetne było jak Ferdek zakrztusił się piwem, a potem pażdzioch mówił: '' Yes, Yes '', jak pażdzioch miał zatwardzenie, jak potem mówił: '' Panie, myślałem, że mi dupę rozerwie '', jak Ferdek wylewał zupę i śpiewał: '' Dupa, d*&a, d*&a '', jak tańcował, no i jak spadł na śmietnik, a potem miał mordę wykrzywioną i tekst pażdziocha: '' Jesteś pan punktualny jak szwajcarski zegarek '', jak mówili wiadomości o pażdziochu, jak póżniej Ferdek spytał się pażdziocha: '' O! to pan, już nie w Krakowie ? '', no i końcowa scena, gdy pażdzioch nie mógł wytrzymać i cały czas się kręcił w koło, jak póżniej Boczek się spytał:
- Panie, co mu się stało ?
- Bolesna biegunka, mówi to panu coś ?
Ocena spada z powodu ubrania Ferdka, ale to kropla w morzu jak to mówią. Moja ocena 7/10.
_________________ Filozofia to dar i przekleństwo.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach