Jeden z moich ulubionych odcinków ^^. Fajny był na końcu wierszy, który Ferdek napisał dla Grażynki (nieźle te słowa były napisane xD) - "coś tam coś tam (zapomniałam) tam tu zawsze mówię aj law ju. Czak Noris"
Moja ocena to 10/10.
Dobry odcinek. Podobało mi się to, że w rozmowie z Boczkiem Ferdek wspomniał ś.p. Boryska z dawnych odcinków i jego powiedzenie ''jako tako po japońsku''
Odcinek według mnie 8/10.
_________________ Szanuj bliźniego swego...jak bliźniego swego
Nadal uważam, że to udany odcinek, chociaż do rewelacyjnych go nie zaliczam. Dobra była początkowa scena z pukaniem do drzwi. Na plus także końcowy wierszyk: "W każdej chwili tam i tu chcę ci mówić ajlawiu. Czak Noris". Oczywiści cała akcja z szałem na "Boba" też bardzo zabawna. Oceniam 8,5/10
_________________ Wierzył chłop w gusła, aż mu dupa uschła
[URL=http://zakaz linkowania do nielegalnych kopii plików/Czak-Noris?b=1][/URL]
Jeden z moich ulubionych odcinkow . Docinki Ferdka 'pan jestes cham ze wsi spod Elbląga" czy pozniejsze pytanie Mariana "Rocky Balboa czy Adriano Celentano?" i 'lajtona bajta' HA.
Odcinek 10/10
PS. nie rozumiem jednej kwestii... kto i po co na samym poczatku odcinka najpierw pukał do drzwi Ferdka i uciekał i potem dlaczego otwierały sie drzwi gdy podarzal do prywatnej publicznej toalety... jak dla mnie jest to totalnie niespojne logicznie i nie wyjasione w dalszej czesci fabuły. Z gory dzieki
Niezły odcinek. Ciekawy pomysł, śmiesznych tekstów też dość sporo. Najlepsze było jak Ferdek starał się być śmieszny na przyjęciu a wszystkich i tak śmieszył Boczek. Trochę denerwowało mnie zachowanie Ferdka, już powoli zaczynał się robić naburmuszonym dziadem.
Tradycyjnie, ocena minus za kolorki i śmiechy. 7/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Ostatnio zmieniony przez paździoch91 2011-02-24, 19:39, w całości zmieniany 1 raz
Fajny odcinek 9/10. Najlepsze było jak wszyscy Boczka lubili dlatego że zmienił imię na Bob i końcówka jak okazało się że Ferdek nazywał się czak noris
_________________ Pan jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wie.
Wyczepisty odcinek zwłaszcza powiedzenia typu Bob Harley i Lajton Bajt.
A tak przy okazji mam wrażenie, że w pierwszej scenie do drzwi pukał Paździoch bo drzwi się uchylają i widać łysą postać.
_________________ "La dolczewita bella donna bunga bunga..."
Kod:
Bardzo, bardzo dobry odcinek. Boczek nagle stał się obiektem kultu, po tym jak zmienił nazwisko na Bob Marley (Harley ). Podobała mi się rozmowa Heleny z Bobem, albo jak Paździoch powtarzał "bo taki właśnie jest Bob". Scena gdy Paździoch pokazał Ferdkowi wódkę, a ten nagle zmienił zdanie i postanowił przyjść na przyjęcie, też był niezła. 9/10
_________________ "Nie wiem, jak odcinek mógł was nie śmieszyć, był na mniej więcej poziomie tego, który leciał przed nim... Mistrz podrobów." - użytkownik ruter o odcinku "czumunumlunga" [*]
Bardzo, bardzo śmieszny odcinek, ale myślałam, że Ferdek na tym nowym nazwisku Boczka coś może zarobi... Podobało mi się jak Mariolka krzyczała z okna do Boba Historie przy stole też fajne, ogólnie odcinek 8/10
Początek dobry jak ktoś Ferdkowi walił w drzwi po nocy.
Potem te drzwi same się otwierały i zamykały.
Nie wiadomo o co chodziło ale i tak było śmieszne.
"Jaki Harley ?"
Ferdek jak zwykle negatywnie nastawiony. Czasem mam ochotę dać mu po pysku za takie chamstwo.
Najlepsze jak Mariolka gadała z Bobem przez okno: "Nie ma problemu Mariolka, w mordę jeżaaaa".
Pażdzioch Rocky Balbo czy Adriano Celentano
Boczek jak partia polityczna - zmienił szyld i wszyscy go polubili - taki morał.
Parco napisał/a:
U Ferdka zawsze mi się podobała bezinteresowność i to że nikomu nie lizał dupy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach