Ja większość odcinków od 200 w górę, "Chór" nie spodobał mi się. Scena, w której ten staruszek zwierza się Boczkowi i Ferdkowi o tym, że jeszcze trochę i wybuchnie - według mnie żenada, a miało być śmiesznie. Koniec też do niczego. Skoro nie umieją wykorzystać "greenboxa" (czy jak to się tam nazywa) tak, żeby był tak fajny jak choćby w odcinkach sprzed 10 lat, to nie powinni się go tykać IMO.
Albo jak Pazdzioch po koleji wypierdzielał tych dziadków z Chóru....to było świetne
_________________ "Nie ważnie ile razy upadniesz, ważniejsze ile razy się podniesiesz!"
http://rzut-karny.bloog.pl/ <Sport bez ściemy!
Felieton:"15 lat temu..."
Zapraszam:)
Mi się ten odcinek troszkę podobał jedna scenka mi się spodobała otóż ta:"Panie pan to głosu nie masz. I końcówka super.Odspiewali kawałek podbiega Pazdzioch i daje dolary .A oni dalej śpiewają i znowu do nastepnej zapłaty"
więc daje 3.5/10
_________________ Panu się zawsze chce kiedy mi się chce-Ferdek
Nie,to Panu się chcę Kiedy ja muszę!-Paździoch
Odcinek b. dobry, podobało mi się rozmowy Ferdka, Boczka i tego dziadka pod kiblem o Paździochu, nazywają go mendą i złodziejem, mówią, że nie będą śpiewać. Ten woła ich na chór, a oni grzecznie "Tak, panie dyrygencie" Taka typowo polska scena.
-Ale ja się wstydzę tak o d*upie śpiewać...
-To pojedziesz pan do d*upy na raki, a nie do Ameryki! (ładny akcent)
-To ja mam to w d*upie!
Odcinek w miarę dobry choć do najlepszych mu daleko. Fabuła mocno taka sobie bo ograniczyli się tylko stosunków między śpiewakami a dyrygentem a nie pokazali np. jak występy podobały się publiczności w USA. Dodatkowo, właściwa akcja zaczyna się dopiero w połowie odcinka.
Zupełnie inaczej było ze śmiesznymi tekstami, których było w miarę dużo, np.:
"Puszcza Białobiebrzańska z rezerwuarem żubrostanu"
"Paszoł won! Paszoł won!" do tych emerytów.
"Ale pan pięknie grał na harmonijce" (do Paździocha o wyrzuconym dziadku) - "Gówno, nie pięknie."
7/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Niczego sobie odcinek, zawsze mi się podobał. Nie dość, że fajne teksty (np. "Aria do sieroty" ),to jeszcze wyraźne drugie dno. Ja to interpretuję jako interesowność Polaków, nawet jeśli chodzi o takie sprawy jak patriotyzm.
8/10
_________________ 'When you call my name it's like a little prayer'
Średni odcinek, powiewało nudą, a może to mi po prostu nie przypasowała fabuła. Podobały mi się teksty Boczka i Ferdka z początku odcinka o tym że "będą dzisiaj szaleć" Takie życiowe to było i świetnie powiedziane. Postacie emerytów raczej marne i nie śmieszne, tak samo jak besztający ich Paździoch. Ostatnia scena z wręczaniem dolarów całkiem dobra, tylko ten greenbox strasznie dziadowsko wykonany.
Casa napisał/a:
Ja to interpretuję jako interesowność Polaków, nawet jeśli chodzi o takie sprawy jak patriotyzm.
Możesz rozwinąć tą myśl? Bo jakbym na ten odcinek nie patrzył to jednak tego nie dostrzegam, gdzie tu patriotyzm? To raczej ludowa hucpa o d*&ie maryny mająca rozczulić polonusów i skłonić ich do sięgnięcia po portfel z dolarami, z patriotyzmem jako takim nie ma to nic wspólnego, bardziej z nostalgią o której mówi Paździoch.
_________________ I nadeszły piękne czasy: śmiechy, tańce, wygibasy. Wszyscy się kochają szczerze, ale ja im gówno wierzę.
Genialna pierwsza scena jak Boczek wbiegł i 'jupi aj cztery razy po dwa razy' rzucił puszke . Dobra tez scena jak pili z Ferdkiem wódkie i każdy dawał swoją wersje 'daj mnie nogie' . Pazdzioch jaki muzyczny ekspert Szokda, że nie kontynuowali jak ich wyczyny zostały przyjęte w USA. "Puszcza Białobiebrzańska z rezerwuarem żubrostanu' . Boczek jak zwykle genialnie zagrał
8/10
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach