Odcinek rzeczywiście słaby. Po tytule i opisie spodziewałem się jakiegoś mocniejszego objechania "Na dobre i na złe" a skończyło się na ucharakteryzowaniu tego doktorka na Żmijewskiego. Poza tym, to fabuła była nudna i bez sensu. Wątek z doktorkiem słaby, wątek z przesiadywaniem w kiblu wykorzystany już wcześniej ("Tradyszyn") podobnie zresztą jak wzruszeniem Halinki fikcyjną historią ("Romantica"). Zakończenie też głupie. 5/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
'akukaracza ide do sracza' plus dziennik telewizyjny, w ktorym pada stwierdzenie o srednim czasie przebywania mezczyzn w toalecie przeciwstawione jest wyidealizowanemu obrazowi lekarza. Smieszna reakcja Mariana gdy dowiadywal sie o majtach ofiarowanych przez Helene 'O Jezu (...)'
9/10
W całym odcinku podobało mi się tylko jak Marian przeżywał jakie ciuchy z bazaru daje mu Helena i ceny wymieniał ;P
_________________
"...panie Paździoch sanepid idzie, chowaj pan te stare parówki..."
"...Marian, z kim ty tam znowu pierniczysz?! Zamykaj drzwi bo smród z korytarza do chałupy leci!..."
A ja mam inne zdanie. Jeden z przyjemniejszych odcinków, by nie pisać ulubionych, choć zawsze miło do niego wracam
Fabuła zaciągnięta rodem z serialu TV. Sam doktorek upodobniony do głównego bohatera. Podwójna parodia w jednym: serialu Na dobre i na złe oraz programu Zbyszka Nowaka Ręce, które leczą, pamięta ktoś?
Kilka dialogów zajefajnych jak choćby ten podczas ratowania Paździocha:
Ferdek: Słuchaj, jak żeś się nażarł kiełbasy, to teraz lecz go palancie jeden!
Halinka: Nie drzyj się na niego jełopie jeden!
Odcinek może nie tyle słaby (jak napisałem w poprzednim poście), co przeciętny. Minusy fabuły wymieniłem już wyżej, dodam tylko, że fajna była scena wspomniana przez @Kamilovsky'ego, jak Paździochowa podrzucała doktorkowi drogie ciuchy a Marian obserwujący sytuację z bocznego korytarza dostał zawału. Ocena bez zmian - 5/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Dobry pomysł z tym obśmianiem fanów seriali obyczajowych którym fikcja miesza się z rzeczywistością. Do tego świetne wykonanie:
- program telewizyjny wprowadzający w temat - mężczyzn rzeczywistych a wydumanych, dziś takich wprowadzeń brakuje
- potem jak się kłócili Pażdzioch z Ferdkiem kto kim jest - śmieszne to było na maksa
"Głowa jak burak"
"Wykształcenie zasadnicze i to niepełne"
- najśmieszniejsza scena jak Boczek zapieprzył z koszyka kiełbasę a potem tak na szybkiego kawał sera z którym później tak stał w kiblu - boki z tego zrywać
- następnie jak Pażdzioch podsłuchiwał co Helenka przyniosła Kozłowskiemu - "O, jezu"... a potem Boczek "Ratunkuuu !!!!"
Świetny odcinek.
Szkoda tylko że prawdziwy Żmijewski nie zagrał tego doktora.
Odcinek nie najwyższych lotów. Było kilka dobrych scen (wymienione przez Kiziora), ale średnia gra Kozłowskiego i końcowa scena obniżają ocenę na 6,5/10.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach